Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

onadata: 08.08.2012, godz: 15:39

Olka
Każdy by chciał żyć w dobrobycie, ale życie nie jest takie proste.....jestem zdziwiona postawą Beaty I Kuby, pewnie odwalić chłopaka bo biedny....facet ma być odpowiedzialny i mądry, tak by ,nawet jak sie wszystko wali, umiał ogarnąć sytuacje, mówiąc ogólnie....to że nie jest bogaty i jak piszesz ma problemy finansowe nie znaczy czy mogę sobie myśleć czy to będzie dobry kandydat na męża czy nie! Różnie w życiu bywa, powtarzam facet ma być zaradny i to już ty musisz ocenić czy taki jest czy nie!! Jeśli go kochasz i widzisz ze sie stara że coś robi by naprawić jakąś sytuacje czy to sie nie liczy?? Ty go znasz, sama musisz ocenić czy jest to człowiek odpowiedni na męża i ojca, czy nie. pieniądze są bardzo ważne ale czy najważniejsze.....co my Ci możemy doradzić?? Sama musisz rozwiać wątpliwości!

(22750)
Beatadata: 08.08.2012, godz: 10:37

Olka
Kuba bardzo dojrzale odpowiedział. te rzeczy sa ważne. Bo na tym tle rodzą sie frustracje w rodzinie. Pewnie ze nie przewidzi wszystkiego, dziś jest dobrze jutro pod górę.
A co jak Twoj partner nie znajdzie dobrej pracy bedzie dorabial na złomie to wam wystarczy? I z tego powodu poczuje się zakompleksiony i rozbity i sięgnie po alkohol? dla mężczyzny to wazne by czuł sie spełniony, miał stałą pracę .jesli nie, sięgnie po używki. Miłoscią nie bedziecie zyli.. trzeba zapewnic utrzymanie rodzinie. Czy Ty bedziesz szczęśliwa gdy nie będziecie mieli stałego dochodu?

Módl się o rozeznanie woli Bożej by pokierował Twoim zyciem, przedstaw Mu chłopaka ...aby wskazał CI dobrego męża. BYc moze Twoj chłopak sie zmieni ale to musi byc już zanim wejdzie w związek, a jakie on ma zranienia po ojcu? ten cały bagaż zranien wnosi się w małżenstwo.
Jestes gotowa go unieść? Przemysl do czego jesteś zdolna, i czy chcesz byc wierna na dobre i na złe?. Nie myśl ze rozwody dzis powszechne to ewentualnie... nie bierz takiej opcji. Podejmuj odpowiedzialne decyzje bo jestes tez odpowiedzialna za drugiego człowieka- małzonka.
Jesli chcesz byc z nim z miłości, to nie mysl tylko idealistycznie uczuciowo ale rozsądnie. Nie musisz podejmowac decyzji juz , nie masz 40 lat, niech czas pokaże, może Twoj chlopak udowodni ze jest zdolny do zalożenia rodziny. Nadmierny pośpiech może was pchnąc w nieprzemyslana decyzję..

(22749)
paveldata: 08.08.2012, godz: 10:14

Do Kuba 23

Jak czytam takie wpisy to mi ręce opadają. Masz 23 lata i wybaczam Ci płytkie rozumowanie. Nie jest żadnym obowiązkiem przez faceta utrzymania rodziny tak jak dla kobiety siedzenie przy garach i sprzątanie domu. Obowiązek utrzymania rodziny pada na oboje rodziców!!! I lepiej sobie to zapamiętaj, bo jak Ci żona nałoży homonto na plecy, w geście utrzymania rodziny to wtedy cofniesz te słowa z nawiązką!

Do olka 27
Spójrz na to z innej strony. Chłopak pracuje, pomaga rodzicom, bierze kredyty, a wcale nie musi. Pomyśl sobie czy nie robi tego z powodu troski? Moze i sytuacja jest niebezpieczna ale czy potrafiła byś go rzucić z powodu takiego ze nie jest stabilny finansowo? Stabilność finansowa, tylko to się dzisiaj liczy? Dla mnie to zuch chlupał i pełen szacunek dla niego i dla postawy, bo gdy będzie miał własna rodzinę to wypruje sobie żyły dla niej , tak jak teraz to robi dla ojca i matki.

Pozdrawiam
pavel

(22748)
Artii, lat 37data: 08.08.2012, godz: 09:32

Glod prawdy, piekna i milosci nie pomniejsza sie, chociaz nikt i nic na ziemi nie jest w stanie go zaspokoic calkowicie.

(22747)
dgbdata: 08.08.2012, godz: 00:16

do olka - jak sie pobierzecie to sie dowiesz jak to bedzie

(22746)
M..., lat 25data: 07.08.2012, godz: 21:54

Olka podobno prawdziwa milosci przetrwa wszystko...i chyba tak jest chociaż sama nie umiem określić słowo miłość...pisałam już że nigdy nie czulam milosci w domu od rodzeństwa rodziców więc uczę się dopiero milosci cokolwiek ona znaczy...mam 25lat i nie wiem co to znaczy...jesli go kochasz to walcz wspieraj go pomagaj mu razem dacie radę...

(22745)
Kuba, lat 23data: 07.08.2012, godz: 21:20

*Olka facet musi pracować i utrzymać rodzinę bo ma być mężem i ojcem, taka jest jego rola. Jak nie zarabia i nie daje rady tego zrobić nie powinien pchać się w poważne związki. Jakim cudem masz być spokojna skoro ten który ma zapewniać Ci bezpieczeństwo nie robi tego w najmniejszym stopniu? Pewnie nie każdy jest biznesmenem i ma kupe kasy ale utrzymanie rodziny jest OBOWIĄZKIEM mężczyzny.

(22744)
olka, lat 27data: 07.08.2012, godz: 20:06

Witam.
Jestem z chłopakiem od 2 lat ale cały czas ciężko mi tak całkowicie się otworzyć przed nim. Mówię, ze ufam ale chyba jednak nie w 100%. On jest młodszy ode mnie. Ma 22 a ja 27 lat. Czasami martwię się, że nie przetrwamy. On ma ciężką sytuację w domu. Ojciec alkoholik, nie pracuje. Utrzymuje się ze zbierania złomu itp. Mój chłopak wziął pożyczkę, aby pomóc spłacić dług za mieszkanie. Cały czas pomaga i nie starcza mu pieniędzy dla siebie... Kocham go i nie chcę go zostawić tylko z takich powodów, ale boję się przyszłości. Nie czuję się bezpiecznie w tej sytuacji. Rodzina to odpowiedzialność. Zdarza się, że jego mama pożyczają pieniądze ode mnie. Jak to będzie gdy się pobierzemy... Poradżcie mi coś proszę...

(22743)
Artiidata: 07.08.2012, godz: 09:49

Milosierny jest Pan i laskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy. Nie zapamietuje sie w sporze, nie plonie gniewem na wieki. Nie postepuje z nami wedlug naszych grzechow, ani wedlug win naszych nam nie odplaca, bo jak wysoko niebo wznosi sie nad ziemia, tak wielka jest laska Pana dla Jego czcicieli...

(22742)
pytaniedata: 06.08.2012, godz: 18:54

Do M...

Witaj,
Mi przez dłuższy czas było ciężko nazywać niektóre uczucia. Rodzice mnie nie uczyli praktycznie żadnych społecznych zachowań. Ojciec typ bierny, jakby go nie było, mama zapracowana, cały dom na głowie. Zobaczyli, że chodzę, sama jem, mówię i uznali, że jestem osobą dorosłą- gdy miałam kilka lat. Zwierzali mi się czasem ze swoich problemów małżeńskich- czasem ze szczegółami, praktycznie nie dawali mi dojść do głosu, tylko mówili i mówili. Z rówieśnikami nie mogłam się dogadać. Więc żyłam sama ja i tylko ja. Ostatnio pojęłam o co chodzi ze słowem ,,tęsknota"- cieszę się, bo w końcu połączyłam to z jakimś odczuciem :) Ciągle teraz udaję, że wiem, co i kiedy w jakiej sytuacji powinnam robić, ale nie wiem. Domyślam się, że swojego obecnego chłopaka kocham, tęsknię w końcu za kimś i się o niego martwię, gdy długo się nie odzywa. Jednak nie do końca mu też ufam, obawiam się, że jak większość facetów mnie zdradzi, albo się mną znudzi, albo coś gorszego. W każdym razie niby mu się zwierzam, niby jest z mojej strony ok, tylko nie mówię mu tego co naprawdę leży mi na sercu.

Kuba i Ja, macie rację, trzeba mówić co nie gra, póki jest to jeszcze możliwe, potem mogą się zacząć schody.
Obecnie nadal działam na zwłokę i odwlekam decyzję, po prostu nie wiem, czy on dobrze mnie zrozumie, że to ze względu na moje wartości, które mi jeszcze zostały. I w obecnej trudnej sytuacji (straciłam pracę) znów mnie nie stać na jedzenie i zaczynam się czasem kruszyć i łamać odnośnie swojego postanowienia co do nie mieszkania przed ślubem. Nie wiem czasem co robić? Oczywiście teraz znów szukam tej pracy...

(22741)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37data: 06.08.2012, godz: 15:21

Nigdy nie mysl ze kobieta zaspokoi twoje potrzeby, tylko Bog moze zaspokoic wszystkie Twoje potrzeby (Ruch Czystych Serc)

(22740)
Beatadata: 06.08.2012, godz: 10:47

pięc minut
jesli on Cie bije poniewiera dzieci to czasem lepiej odejsc zyjąc samotnie nie wdajac sie w kolejny grzeszny związek, dla dobra dzieci. Jak Monika, bo potem skutki bicia zostaja na całe zycie w dzieciach. To jest okaleczenie psychiki. Nie moze byc przyzwolenia na bicie za cenę wspolnego zycia. Muszą byc granice, mężczyzna nie moze być tyranem w małżeństwie bo to jest chore.
Bożena pisze ze mąz ukrywal sie z biciem. Ale człowiek i tak pewnych rzeczy nie widzi gdy jest zakochany, przymruża oko na jego dziwne zachowania, złe odnoszenie sie do rodziców, wybuchy złości. A potem to wszystko wychodzi we wspolnym zyciu. Twój mąz nie nadaje sie do małżenstwa z takim podejściem do bliskich. Pewne rzeczy mozna zniesc w zyciu gdy ktos wyraza odrobine dobrej woli, można a nawet trzeba sie modlic za małżonka o jego nawrócenie, ale jesli przemoc byla w jego domu i on nie zna innego modelu musiałby przyznać ze ma ten problem, uznać ze to nie jest normalne i leczyc się. Powinnas skorzystac z porady mądrych psychologów z poradni małżenskich by zgodnie ze swoim sumieniem móc podjąc własciwa decyzję. Pewnie najpierw trzeba by porozmawiac z mężem, zabrać go do poradni, pojechac na rekolekcje, na msze o uzdrowienie wewnątrzne,a potem zauważ czy widzi problem?, czy chciałby cos zmienic w sobie? czy sie stara...
bo jesli nie zamierza nic zrobić i dalej tak zyć to szkoda dzieci a TY tez bedziesz cierpiała. Nikt CI nie powie jakie jest najlepsze wyjście, czasem ludzie sie zmieniają, nawracają i da sie uratować małżeństwo nawet z alkoholizmem. Czasem trzeba przeczekać złe dni, każdy powinien miec szansę ale to ma pewne granice, nie mozna za wszelka cenę.
Sama wiesz najlepiej. Pros Ducha sw o światło aby cos Ci podpowiedział. Powierz Bogu męża jego psychikę i pros dla siebie i dla niego o właściwe rozeznanie. Takie które będzie lepszym wyjściem. najpierw modlitwa, spotkania malzenskie, wspolne msze a potem szukanie porady. A jesli juz to przerabiałaś omodliłaś, polecałaś i nic to powinnas miec jakieś światło co dalej.

(22739)
M..., lat 25data: 06.08.2012, godz: 09:37

Mam super chłopaka super mi się z nim spędza czas...ale no wlasnie jest ale...ale nie umiem otworzyć swojego serca przed nim nie wiem czemu...zastanawiam się cały czas co to jest miłość...???
Nigdy nie czulam tej milosci w domu od rodziców wręcz przeciwimie czulam że mnie nie kochają, nawet czasem miałam wrazenie że nie jestem ich córka. Nawet do tej pory tak jest nie czuje ich milosci ich troski... Bylam na pielgrzymce 8dni mnie nie było nikt z domu nie zadzwonił zapytac czy żyje jak mi się idzie. NIKT. Do koleżanek z którymi szłam codziennie ktoś z rodziny do nich dzwonił... Nikt mnie w domu nie pożegnał, obcy ludzie mnie żegnali tak miło z płaczem było mi tak miło że mało mnie znają a tak serdecznie żegnają coś pięknego...tak samo na wejsciu było... Wróciłam do domu nikt nic nie zapytał... Przykro mi bardzo było... Że na własnej rodzinie nie mogę polegać... Mam brata który przeprowadził się do miejscowości oddalonej od nas o 500km. Przyjezdza średnio co 3 tygodnie a jakie powitanie a jakie pożegnanie ma...mam 6 rodzeństwa kazdy pamięta o urodzinach każdego i jakiś drobny prezent kupujemy o moich urodzinach nikt nie pamiętał...wiem może to dziwne ale to boli jak się widzi jak jednego traktują a jak drugiego...moja babcia też to widzi czasem staje w mojej obronie i za to też się jej dostaje...teraz to odbija się na moje psychice... Nie wiem co to jest miłość jak się to odczuwa nic nie wiem nie chce chłopaka stracic ale chce go kochac...tylko co to znaczy kochac?

(22738)
Bożenadata: 06.08.2012, godz: 09:03

do pięć minut

Nikt tutaj nie zdecyduje za Ciebie, co masz zrobić-jedno jest pewne-sakrament małżeństwa to nie przemoc, strach, bicie. Dokonałaś wyboru-świadomego, widziałaś przed ślubem,że on już Cię popychał,a Ty liczylaś na to,że on się zmieni..dziewczyno-napiszę Ci na swoim przykładzie-w przeciwieństwie do Ciebie mój mąż ukrywał swoje skłonności bicia i silnego związania z matką, wytrzymałam 14 lat, mam 3 dzieci, by ratować dzieci i siebie odeszłam definitywnie od męża.Skutki życia w tym patologicznym związku odczuwam i będę odczuwać całe życie, to jest nie uniknione, po 4 latach mogę tu napisać,że pomimo wielu trudności, leczenia, zaczynam wychodzić z tego dna z Bożą pomocą, bez modlitwy, Boga nie byłoby to możliwe.W naszym kraju przemoc jest tematem "tabu", sama byłam w tej sytuacji, co inni powiedzą, ale na szczęście powstają i istnieją ośrodki pomocy takim kobietom jak my..nie jesteś sama, zgłoś się do takiego ośrodka, tam są psychologowie.Poza tym-najlepsza ostoją dla takich kobiet jak my jest najbliższa, kochająca rodzina, jeśli taka jest w Twoim otoczeniu, gdzie możesz czuć się bezpieczna ze swoją córką i która będzie z Tobą w trudnych chwilach.Sakrament małżeństwa istnieje całe życie, do śmierci,ja uciekłam od bijącego mnie męża, zajęłam się wychowaniem dzieci, skończyłam studia, a mąż?nie zmienił się, dalej jest taki, jaki był, ale ja już więcej jego bicia odczuwać nie bedę.Sama musisz dokonać wyboru swojej decyzji-zostać z nim, czy odejść,pozdrawiam.

(22737)
Monika, lat 38, e-mail: monika.zabnicka@onet.pldata: 05.08.2012, godz: 14:14

pięć minut odejdź dla dobra córeczki. Mój tato bił i wyzywał mamę a cierpię ja. Mam zaburzenia psychiczne przez tą ciągłą walkę mamy i taty. Wystarczy że mężczyzna podniesie na mnie głos odpada. Dlatego chciałam skończyć studia i robić karierę aby zapomnieć o facetach. Natury kobiety nie zagłuszę i mam doły bo nie wyszłam za mąż i nie mam dzieci. Mój tato mysli że jak jestem miła i grzeczna to jestem słabą kobietą , którą też można pomiatać Wezwałam kiedyś polcję i nie boję się tylko w mojej głowie wciąż myśli skoro mój tato jest zły to jacy są obcy mężczyźni?

Pięć minut uwierz dasz radę. Powtarzaj sobie z Bożą pomocą dasz radę a twój były niech spada na drzewo.

(22736)
pięć minutdata: 04.08.2012, godz: 22:41

wyszłam za mąż 3 lata temu, w dniu ślubu było pięknie i szczęśliwie, ale potem uderzył mnie jeden raz, potem 4 i 5 przed ślubem zdarzyło się mocne popchnięcie... pomyślałam zmieni się, przecież to Sakrament przed Bogiem zawarty przecież oboje byliśmy-jesteśmy wierzący, praktykujący... ale się nie zmienił, dalej uderzy,szarpnie, a ja nie umiem odejść, nie mam odwagi boję się wstydu w rodzinie, łudzę się że się zmieni, ale po cichu wiem że już się nie zmieni i dalej będzie bił... Co mam zrobić:( powiecie dziewczyno uciekaj wywal go z mieszkania, on nie jest ciebie wart. Tylko że ja nie potrafię tłumacząc sobie że każdy ma swój krzyż... Mam dwuletnią córeczkę jakby miała się chować bez taty, nota bene dzieckiem się nie zajmuje, nie bawi się nie przytulił nigdy, po co dziecku taki tata... Biedna malutka z jednej strony by lepiej nie miała taty niż takiego... z drugiej każde dziecko pragnie mieć obojga rodziców. Pozdrawiam wszystkich

(22735)
Tomek do Ola, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 04.08.2012, godz: 19:39

Zakładając profil.

(22734)
Xdata: 04.08.2012, godz: 19:00

Bogda
Obawiam się, że nie znajdziesz wydawcy, który zainteresowany będzie Twoim poradnikiem"Jak-wbrew własnej woli-wytrwać w stanie panieńskim,"którego fragmenty tutaj opublikowałaś, jeżeli o takowym myślałaś, oczywiście, bo jeśli piszesz tylko"do szuflady,"to nie ma sprawy...
Chociaż-czasu szkoda...Życie ucieka...

(22733)
Oladata: 04.08.2012, godz: 18:47

" Uwaga:
Od 4 kwietnia 2011 r. wpisy kierowane do działu "Poznajmy się" można zamieszczać na stronie www.dla-samotnych.pl"

w którym miejscu można zamieścić ten wpis?

(22732)
Beatadata: 04.08.2012, godz: 14:00

Ja
Nie każdy jest zdolny do docierania się i budowania zycia z drugim człowiekiem, czasem wydaje się to ponad jego psychiczne siły.

Niektórzy mysla ze samotnosc jest najgorsza. Dopiero jak wstąpią w związek przekonują się ze szczęśliwsi byli kiedyś. Samotność bezżenność tez może być powołaniem które można dobrze przeżyć , to tez sposób na zycie jeśli ma się dobre intencje. Mimo iż samotnicy wydaja się egoistami gdyz żyją najwięcej dla siebie i są niezależni, mogą znaleźć sposób na dawanie siebie innym. W biblii wspomniano ze bezżenny martwi się o sprawy Pana.. a nie jak się przypodobać małżonkowi.
Można wykorzystać czas na modlitwę za innych, za rodziny.
Jeśli Bog uzna ze moje zycie w samotności nie będzie zmarnowane tak jakby to mogło byc w małżeństwie , to przyjmuje Jego wolę. Nie można być szcześliwym tam gdzie nas nie powinno być. Gdybym uciekła od samotności w zakon zrobiłabym wielki błąd, bo nie mam powołania. Tak samo nie mogę z powodu samotności uciekać w małżeństwo by budować coś na siłę. Może nie potrafię uszczęśliwić drugiej osoby? Kto wie. Trzeba rozważyć swoje predyspozycje.

Nie wiem dlaczego niektorzy tak usilnie dążą do założenia rodziny nie znając swoich prawdziwych potrzeb, mam na mysli tych którzy potem żałują i roztrząsają dlaczego to zrobili bo nadal czują się samotni. Medialny przekaz reklamowy schemat: młoda szczęsliwa rodzina z jednym dzieckiem, która wiele osiąga, stać ich na wczasy, dobry samochód i syte święta. Wszystko mogą sobie zaplanować. Taki kolorowy model rodziny oglądamy w TV. I wydaje się ze to wszystko osiągniemy.

Optymizm jest potrzebny ale on nie wystarczy, nie wystarcza uczucia, ideały. Mysle ze trzeba mieć też rozsądek i pytac się Boga czego ON dla nas chce? Słuchac i nie wymuszać spelnienia naszych zyczeń. Bo Pan Bóg może nam to dać, ale potem nie idźmy płakać do Niego dlaczego nas nie ostrzegł przed danym wyborem czy jakąś decyzją. I to nie kwestia tego czy trafiliśmy na dobrego człowieka..ale czy poszliśmy we właściwą stronę.

(22731)
Monika, lat 38, e-mail: monika.zabnicka@onet.pldata: 04.08.2012, godz: 12:52

ja wydaje mi się, że on szukał innej kobiety bo widział, że widzisz wiele problemów. Jeśli jest pewnym siebie facetem to zapomnij o nim. Obydwoje byście się męczyli. Jeśli ma gospodarstwo to musisz się liczyć z ciężką pracą na gospodarce. Tam nie ma miejsca na sentymenty. Faceci ze wsi znają cięzką pracę i nie rozczulają się, bo jeden rok jest dobry a przyszły może być trudny. Jeśli lubisz lekkie miastowe życie to zapomnij o nim.

Tak jak ktoś napisał dla ukochanej osoby mozna zrezygnować z wielu rzeczy, trzeba tylko chcieć. Dla mnie osobiście jeśli jest dobrym facetem i w dodatku ma dom i jestem otwarta na ciężką pracę to mogłabym zrezygnować z moich planów jeśli by mi obiecał, że będzie mnie zawsze kochał i o wszystkim będziemy sobie mówić. To z ukochanym facetem będę miała tajemnice i sekrety. Ostatecznie będziemy do końca życia razem i prowadzili firmę pod nazwą "Rodzina" z pełną odpowiedzialnością.

(22730)
jadata: 04.08.2012, godz: 09:47

do Beata
no właśnie zgadzam się z Tobą, serce każe robić co innego a rozum co innego. Tak w życiu jest że po ślubie przychodzi normalne życie. Zostawiając wszystko, zostaję bez pracy a więc bez pieniędzy, uzależniona całkowicie od męża który może się okazać że jest skąpy bądź ma inne potrzeby lub inne pomysły na wydawanie pieniędzy i trzeba żebrać... , czujesz się źle bo nie dokładasz się do życia..., zostawiam dom i idę mieszkać do kogoś a jak ten ktoś kiedyś w kłótni powie idź sobie stąd jak Ci nie pasuje...Tak to jest wariant pesymistyczny, pewnie trzeba myśleć optymistycznie ale...Nie jestem bogata, nie mam wielkiego majątku więc stąd moje obawy. Poza tym jest możliwy kompromis ale nie było o tym mowy. W życiu bywa różnie ale kobieta powinna mieć ten luz psychiczny że mimo wszystko będzie mogła zachować godność, że jak będzie źle to będzie miała jakiś ruch.

(22729)
ja, e-mail: myszka40@onet.eudata: 03.08.2012, godz: 22:24

jeszcze raz przepraszam, mam urlop i zbyt dużo wolnego czasu więc myślę....

(22728)
Beatadata: 03.08.2012, godz: 22:18

do Ja
Ja:

nie jestem przekonana czy warto, Sytuacje są bardzo rózne, jak rozni sa ludzie, zalezy czy druga strona to po czasie uszanuje..często jak się odda wszystko drugiej osobie ona przyjmuje to jakby jej sie należało,i tego nie doceni. Dlatego nie przekona mnie mówienie jak sie kogos kocha to sie powinno zrezygnować ze wszystkiego dla niej/niego. Łatwo zrezygnuje się, przed ślubem, gdy się snuje szczęśliwe plany na przyszłosc i wydaje sie ze tak bedzie zawsze, że będzie miłosc i nic jej nie zakłoci.

Moja koleżanka tak zrobiła, wyjechala za nim do innego miasta , zostawiła swoje, rodzine, przyjaciół.. bo on tak chciał i chociaż nie stawial jako warunek ze ma pojechać za nim bo jak nie to ją zostawi, to jednak naopowiadał jej jak to bedą wspaniale zyli bo przeciez milosc wszystko pokona.. uwierzyła.. z miłości..
Później normalne zycie przyniosło wiele problemów, on poszedł do pracy i nie rozumial dlaczego ją tak ciągnie w swoje strony , nie chcial nawet przyjezdzac z nia do rodzinnej miejscowosci, a ona z małymi dziećmi sama jak palec w obcym środowisku ktore zupełnie nie akceptuje nowych przybyszów, w małej dziurze bez szans na pracę, samotna i zdana tylko na towarzystwo jego babci u ktorej mieszkaja z braku wlasnego M i która juz 6 lat utrudnia im zycie.
Koleżanka nieraz żałuje tej decyzji, mówi ze zostawiła wszystko dla niego, a on tego nie docenił tylko tak jakby mu sie wszystko należalo a ona nie miala żadnych praw, nieraz juz powiedzial - jak ci sie nie podoba mozemy sie rozwieść. I jest zmęczona życiem.. bo miłosc nie wystarczy gdy ktos rani i nie potrafi docenic tego co dla niego zrobiono, stawiając coraz większe wymagania.

duzo zalezy od tego jaki jest człowiek, a tego nie da sie przewidzieć , dopiero w obliczu roznych sytuacji można się przekonać.
Jest to ryzyko.
Kobiecie zawsze bedzie trudniej gdy zostawi wszystko i wyjedzie. Chyba ze jest to rozwojowe większe miasto... jesli nie, trudno zaaklimatyzować sie w malym środowisku,kobieta zostaje z dziećmi w domu nie ma przyjaciół, a mężczyzna pracuje, ma kontakt z ludzmi.. no i jest u siebie. Ona będzie tęsknić. Chocby nie wiem jak kochała męża to środowisko tez jest ważne i brak kontaktu z rodziną daje się we znaki. Znam nie jeden taki przypadek gdy druga strona bardzo tęskni a nawet żałuje.
Pamiętajmy ze pod wpływem zakochania jesteśmy w stanie o wiele wiecej zrobic i poświęcić dla drugiej osoby. Tylko to jest decyzja nieraz nieodwracalna i czasem konczy sie rozczarowaniem..stąd tyle rozwodów.. z powodu rozczarowania malżonkiem. Trzeba mieć tego świadomosc ze zostawienie wszystkiego też może kosztować, ale trzeba być odpowiedzialnym. W końcu na dobre i na złe.
Jeśli dzis zostawiam wszystko z miłosci do drugiej osoby to późniejsza dezercja świadczy o naszej nieuczciwości nawet jeśli to wiele kosztuje, trzeba pozostac wiernym wyborowi. Trzeba 100 razy pomyśleć. Miłosc nieraz wymaga duzych poświęceń.. czy chcę zrobic wszystko dla tej drugiej osoby nawet gdy uczucia "opadną"?

(22727)
jadata: 03.08.2012, godz: 22:17

dziękuję bardzo za wpisy i przepraszam osoby które takie problemy rażą, czasem po prostu drugi człowiek jest lepszy od psychologa.
Chodzi o to że ja kiedy zaproponował spotkanie miałam wątpliwości i zwróciłam uwagę na dzielącą nas odległość, stwierdził że jest zmotoryzowany i nie stanowi to dla niego problemu. Kolejne spotkania były inicjowane przez niego, stwierdził że fajnie nam się rozmawia, ja byłam wesołą, pogodną pełną optymizmu osobą. Nic nie widziałam o tym że ma duże gospodarstwo, dom na siebie itp. Cały czas pytałam jak to z nami jest bo się loguje a ja jestem wrażliwą dziewczyną i nie chciałabym aby ktoś mnie skrzywdził. Unikał odpowiedzi. Kiedy po 5 m-cach oświadczył że nie wyobraża sobie przeprowadzki, napisałam mu że jeśli jest między nami uczucie a nie tylko wyrachowanie i rachunek zysków i strat to będziemy razem i że dla mnie ważniejsze jest to czy chcemy być razem. Wówczas dopuszczałam do siebie myśl że się rozstaniemy, po czym zaprosił mnie na uroczystość rodzinną. Uznałam że jest to uczucie i będziemy razem. Zadawałam pytanie czy traktuje mnie poważnie skoro się loguje, stwierdził że by nie przyjeżdżał gdyby tak nie było.
Dodam że w profilu napisałam że dla kogoś uczciwego, przyzwoitego i poczciwego jestem w stanie zrobić naprawdę wiele i tak jest.
mam żal do siebie że pozwalałam mu przyjeżdżać skoro się logował, poza tym nie wychodziliśmy nigdzie wieczorami nie było kina, pizzy, spaceru, więc sam na sam w pokoju prowokowało pewne zachowania.
tak była presja, ja mam 31 a on 34 i jak stwierdził dla niego to już za pięć dwunasta z drugiej strony powiedział kiedyś że nie wyobraża sobie siebie w roli pana młodego.
tak zaczęłam naciskać aby się określił. nie chodziło mi o oświadczyny ale o to aby zdecydował czy jest ze mną czy szuka sobie innej dziewczyny. Zdecydował, ja uszanowałam jego decyzję tylko mam żal że tak długo mnie zwodził, dawał nadzieję i ją odbierał.
Gdyby zaproponował abym się do niego przeniosła i dojeżdżała do pracy ok, gdyby powiedział chcę być z Tobą zróbmy tak czy tak, ok. Ale to było tak albo się do mnie przeprowadzisz i będziemy razem a jak nie to nie. Nie było innych rozwiązań, uzgodnień... Teraz po 5 m-cach od naszego rozstania zmienił profil że się z kimś spotyka a będąc ze mną tego nie uczynił. Wiem że to o wszystkim mówi....ale z mojej strony to było prawdziwe uczucie i nie ma dnia abym o nim nie myślała....

(22726)
Anna do Jadata: 03.08.2012, godz: 21:02

Ja,

jeżeli możesz, podaj e-mail do siebie. Chcę coś napisać, ale nie tak publicznie, żeby nie wywoływać dalszej dyskusji. Pozdrawiam

(22725)
Tomek do Ola, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 03.08.2012, godz: 19:31

Od ponad roku poznamy się zostało zastąpione stroną www.dla-samotnych.pl

(22724)
Oladata: 03.08.2012, godz: 19:14

co się podziało ze źródełkiem poznajmy się? dlaczego taki zastój?
proszę odpowiedzcie...

(22723)
Xdata: 03.08.2012, godz: 18:40

Chociaż, kto wie, może to właśnie ci dziennikarze jednak są winni i to do nich polscy olimpijczycy powinni kierować swój żal, że nie osiągają takich wyników, jakie mieli osiągać, jakich się spodziewali..?
Wczoraj bowiem oglądałem program"Minęła 20-ta,"w którym dziennikarz sportowy, Paweł Zarzeczny(jedyny mi znany, który mówi prawdę, choć też trochę się hamuje), powiedział"śmieszny Tour de Pologne"(wyścig kolarski, rozgrywany oczywiście w Polsce).Po tych jego słowach, prowadzący program, red.Marek Czyż, wpadł w popłoch-jak zresztą każdy człowiek o lewackich poglądach w takich sytuacjach, tzn.takich, w których słyszą prawdę.Nie był to jednak jedyny powód, dla którego padł na niego-w tym momencie-blady strach, grunt zaczął się usuwać spod nóg, a właściwie krzesła, na którym siedział...Główną przyczyną, która wywołała tak wielkie uczucie strachu, była świadomość, że jezeli będzie dopuszczał na antenie takie wypowiedzi(a program idzie na żywo), to może stracić stanowisko, albo przynajmniej jakiś inny"zyczliwy"kolega po fachu będzie miał pretekst, by próbować go wygryźć.Tak więc, gdy tylko padło"śmieszny T.d.P.",red.Czyż momentalnie wszedł w słowo swemu współrozmówcy i skończył rozmowę, która trwała jedynie 4 minuty...A szkoda, wielka szkoda..
Dlaczego zatem polscy sportowcy mogą kierować swe pretensje pod adresem dziennikarzy, mediów?Otóż, o w/w wyścigu, w TVP, było głośno przez 3 tygodnie-nie tylko, kiedy trwał, ale też na tydzień przed i przez tydzien po jego zakończeniu..."Głośno"to mało powiedziane, bo to było robione tak hałaśliwie, tak nachalnie i-rzeczywiście-przekonująco, że to największy wyścig kolarski na świecie, że Polak, Michał Kwiatkowski, który zajął w nim 2-ie m-ce, nabrał takiej pewności siebie, poczuł sie tak dobry, iż był pewien, ze na igrzyskach zdobędzie medal.Tymczasem jednak okazało się, że Tour de Pologne to jedynie mały, śmieszny wyścig, z udziałem jakiegoś mistrza swiata, to prawda, tylko że mistrza sprzed 15-u lat, paru obiecujących kolarzy z zagranicy, paru rzemieślników, no i naszej-polskiej-elity, a okazało się to wtedy-dla tych, którzy byli przekonani, iż jest inaczej-kiedy Kwiatkowski zajął a w Londynie prawie 70-e miejsce...
Do kogo zatem ten młody, nieświadomy, zawodnik może mieć teraz żal, jak nie do mediów, których ludzie-wiedząc, jaka jest prawda-okłamywali go, okłamywali kibiców, a nawet-naród?
Podobnie było zresztą z przedstawianiem sytuacji w innych dyscyplinach, których zawodnicy byli potem przekonani, ze są już najlepsi, albo prawie najlepsi, na świecie...
Kwiatkowski jednak mógł się czuć nad wyraz pewny siebie-w przeciwieństwie do innych, bo wczasie, kiedy rozgrywano ten polski(śmieszny)wyścig, we Francji trwał w najlepsze Tour de France-największy wyścig kolarski na świecie, w którym biorą udział najlepsi kolarze, wyścig, który, tak naprawdę, się liczy..I teraz rzecz zaskakująca, szokująca:w czasie, kiedy trwała ta polska zabawa w ściganie, kiedy trwał ten śmieszny Tour de Pologne, TVP, w wiadomościach sportowych(przynajmniej w czasie najwazniejszego wydania-o godz.19.30)o Tour de France nie było ani słowa!
Nie było, bo nie miało być..Tak więc, nie mając sumienia, okłamywano zawodników, wmawiano im, że są dobrzy, rozbudzono ich nadzieje, a teraz oni płaczą, bo nie wiedzą, co się stało?

(22722)
onadata: 03.08.2012, godz: 17:17

ja
dlatego pisałam jak jest miłość to pójdzie sie za nią na koniec świata...z tego co piszesz oboje macie wątpliwości i to jest niepokojące....nie wiem ile macie lat ale myślę że ok 30....i w takim wieku czuje sie presję, pod jej wpływem można podjąć złe decyzje dlatego powinniście ze sobą bardzo szczerze porozmawiąć czy wasz związek w ogóle ma sens....czy nie lepiej tego związku zakończyć. To Twoje życie Ty musisz decydować, na moje oko z tego co piszesz ze loguje sie na portalach, to świadczy o tym że nie traktuje Cię poważnie. Jesteś to jesteś a jak znajdzie sie ktoś "lepszy" to do widzenia. Gadacie w ogóle o swoim związku tak szczerze, o wątpliwościach, o przyszłości, o ideałach, wartościach.... zadajesz mu takie pytania tak jak na tym portalu??? Musisz być pewna tego czego pragniesz i on też musi to widzieć, wtedy może wszystko sie wam wyklaruje!

(22721)
Bogdadata: 03.08.2012, godz: 16:57

Do - ja -

Pytasz, czy warto poświęcić wszystko dla drugiej osoby? - hmm....poświęcenie zaczyna się tam, gdzie całkowicie rezygnujemy i zapominamy o sobie, przedkładamy szczęście partnera nad własne robiąc przy tym z siebie ofiarę....


Powiem Ci - droga ja - że dla szczerego uczucia, dla miłości człowiek czasem musi zrobić wiele...musi podjąć ryzyko....musi z wielu rzeczy zrezygnować, bo lepiej żałować, że coś się zrobiło niż potem do końca życia zadręczać się pytaniem - co by było gdyby......ale nie powinien poświęcać się, tylko zrobić coś z własnej, nieprzymuszonej woli.... Robimy to nie tylko dla ukochanego/ukochanej, ale robimy to także dla siebie...Bo CHCEMY.....
W związku partnerzy dokonują pewnych wyborów, bo CHCĄ - a jak CHCĄ to nie możemy mówić o poświęceniu się. Wszystko musi tu istnieć na zasadzie wzajemności, szczerych intencji, rozmowy, kompromisu, w przeciwnym razie wcześniej czy później, ale przychodzi co niektórym osobom zapłacić za to zbyt wysoką cenę, zaczyna rodzić się żal, burzą się relacje, wytwarza się poczucie upokorzenia, wykorzystania, itp....
W miłości bardzo ważny jest tzw. zdrowy egoizm, co znaczy mniej więcej tyle, że nie zapominamy o sobie, a wtedy mamy szansę funkcjonować w związku na zdrowych układach, na zasadzie równowagi.....Bo jeśli ja będę szczęśliwa, to wiem, że tym szczęściem dam radę podzielić się z partnerem.....



Myślę, że gdybyś naprawdę Go kochała, zależało Ci na Nim, to nie zadawałabyś pytań w stylu, czy warto się poświęcać, bo całym sercem czułabyś i wiedziałabyś, że tego właśnie chcesz....
Jeżeli człowiekowi na kimś naprawdę zależy to zrobi wszystko (albo chociaż będzie próbował) aby przybliżyć się do tej drugiej osoby - wiem to z własnego doświadczenia....Ale zrobi to dlatego, bo CHCE.....A póki co Ty za dużo kalkulujesz, analizujesz, itp....To mi przypomina schemat działania niektórych kobiet, które po oświadczynach wypytują swoje koleżanki, znajomych, itp. - no powiedz, fajny ten mój mężczyzna? Wyjść za niego? Szukają potwierdzenia w opinii otoczenia! Po prostu masakra. Dla mnie jest to o wiele gorsze niż to, jak ktoś szczerze przyznaje, że robi to ze względu na inne ''priorytety'', jak np. lęk przed samotnością, ustawienie się,itp...

A skoro rozstaliście się, skoro piszesz, że On Cię nie kochał, to nie rozumiem Cię, po co nadal to rozstrząsasz....A poza tym Wasz związek był na odległość, dlatego już od samego początku było oczywiste, że albo Ty albo On będziecie musieli dokonać pewnych zmian w swoim dotychczasowym życiu-od przeprowadzki począwszy...Do pracy można dojeżdżać - 70 km to jeszcze nie tak dużo, bo znam takich co dojeżdżają i 150....

Moja koleżanka za swoją Drugą Połową poleciała aż do Australii....Miała tutaj świetną pracę, sukcesy z nią związane, grono znajomych i mimo tego iż nie wiedziała, co tak naprawdę czeka ją na innym kontynencie to zbyt długo nie zastanawiała się nad zmianami...Wiedziała tylko tyle, że chce spędzić resztę swojego życia z tamtym właśnie mężczyzną...I dlatego zaryzykowała....I jest tam już 6 lat i nie żałuje, bo wie, że niczego nie straciła; wręcz przeciwnie - zyskała....

Decydując się na zmiany w naszym życiu możemy ponoć tylko zyskać.....choć żadna chyba zmiana nie jest łatwa i sama, bez naszego działania, popchnięcia jej do przodu - nie nastanie....
A miłość - ta prawdziwa nie rodzi się w pół roku...Niektórym kobietom wydaje się (piszę ogólnie, nie kieruję tego do Ciebie), że jak facet da im kwiatki czy też jakiś inny prezencik, szepnie czułe słówko, czy też nawet prześpi się z nimi to od razu kocha!!! NIE!!! Bo miłość to nie tylko te pozytywne odczucia, aspekty, ale to także zazdrość, stres, troska, lęk o drugą osobę, nerwowe sytuacje, niekiedy kłótnia i złość..... i trzeba umieć sobie z tym radzić.....
Poznasz miłość po tym, kto do Ciebie zadzwonił - jak byłaś chora, czy nawet w szpitalu....... po tym, kto o Tobie pamiętał, gdy inni nie pamiętali...... kto się zatroszczył, jak sobie przysłowiowy paznokieć złamiesz. Do MIŁOŚCI potrzeba dojrzeć !!! Mężczyzna, który kocha, on ci to rzadko powie, mężczyzna, który kocha przejedzie przez pół Polski, jak się dowie, że coś ci się stało. Mężczyzna, który kocha to często ten milczący, który poda Ci gorącą herbatę, jak robi się zimno. Mężczyzna, który kocha to ten, który wróci do ciebie, jak się rozstaniecie, powie - rozumiem, że było źle, ale chce to naprawić, bo cię kocham !!! Wiele kobiet ma ten sam problem, wierzą w bajki, książąt, planują z nimi przyszłość, nie widząc, że to chłopcy, którzy nie maja pojęcia o prawdziwym uczuciu !!! Zresztą podobnie można odnieść też to i do kobiet....
Prawdziwa miłość rodzi się z czasem, dopiero jak spojrzymy na szeroką perspektywę, dopiero wtedy uświadamiamy sobie kogo kochamy, kto jest dla nas ważny, komu na nas zależy, kto przy nas był i jest.

Nie rozpamiętuj, dlaczego Cię zostawił, dlaczego zachowywał się tak, a nie inaczej......po prostu Cię nie kochał..... Dopiero jak przeżyjesz prawdziwą miłość mężczyzny, który o Ciebie zawalczy, dopiero wtedy zrozumiesz co to jest prawdziwe uczucie.....i nie będziesz stawiała sobie i innym pytań, czy warto się poświęcać, czy też nie.....

I tak zupełnie na koniec przypomniał mi się pewien piękny cytat:
''Mówi się, że miłość jest ślepa. Wierzcie mi, to zupełne kłamstwo - nie ma niczego bardziej widzącego niż prawdziwa miłość. Niczego. Jest ona czymś najwyraźniej widzącym pod słońcem. Poświęcenie jest ślepe, przywiązanie jest ślepe, pożądanie jest ślepe - ale nie prawdziwa miłość. Nie popełnij błędu i nie nazywaj tych uczuć miłością.'' - Anthony de Mello.

(22720)
J., lat 26, e-mail: xyzxyz01@o2.pldata: 03.08.2012, godz: 16:45

Nieśmiało szukam osoby towarzyszącej na wesele... Pochodzę z województwa pomorskiego.

(22719)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 03.08.2012, godz: 16:24

Jak lania pragnie wody ze strumienia, tak dusza pragnie Ciebie, Boze. (Psalm 42)

(22718)
Xdata: 03.08.2012, godz: 13:24

Lara Moon
Nie wiem, czy ten żal jest uzasadniony-pewnie nie, ale masz przynajmniej do kogo go zanosić.Więc, mimo wszystko, jakiś tam komfort jest, prawda?
Co innego nasi sportowcy, startujący na olimpiadzie...Ci to dopiero są w położeniu nie do pozazdroszczenia!Jakże bowiem pragnęliby oni się wyżalić, wyrzucić z siebie tę gorycz, te pretensje, ale nie mają do kogo...Bo tak-do siebie nie mogą, bo, jak sami mówią-do kamery, po kolejnych porażkach, i to ze łzami w oczach(dosłownie), przygotowani byli świetnie, najlepiej jak tylko można było, wręcz flaki sobie wypruwali, by osiągać wyniki, które pozwolą im jechac na igrzyska...I, rzeczywiście-jak twierdzą, wyniki były..Jednak nie wiedzą, nie rozumieją, co się stało, że teraz jest tak źle-katastrofalnie wręcz?
Nie mogą mieć także żalu do swoich trenerów, selekcjonerów, mistrzów od szkolenia, wyszkolenia, lekarzy, psychologów, fizjologów, fizjoterapeutów, specjalistów od odnowy biologicznej, duchowej, wizerunku, społecznego odbioru itp.,bo oni również zapewniali, że ich podopieczni są tak dobrzy, jak nigdy dotąd, bo przecież fakty(a nawet liczby)nie kłamią..
Do kucharzy też nie, bo zapewne gotują wyśmienicie, spełniając przy tym wszelkie normy higieniczno-sanitarne...Nikt się przecież nie zatruł, nie zaszkodziło mu jedzenie, nie osłabiło go...
A już na pewno żadnych pretensji nie mogą zgłosić pod adresem władz polskiego sportu, tzn.tych wszystkich prezesów związków sportowych, ich zastępców, rzeczników(każdego z osobna), doradców, zarządów(całych), nadzorców tych, co w tych zarządach i całej armii działaczy, bo-jak słyszeliśmy z ich ust(przed olimpiadą)"jest bardzo dobrze.."Mówili oni także, że Polska zdobędzie 15-20 medali.Powstaje pytanie:czy sami zawodnicy im wierzyli?Oczywiście, że tak!A to dlatego, że obniżono premie pieniężne, a raczej wypłaty, za zdobycie medalu, w stosunku do tych kwot, jakie wypłacano 4 lata temu-w Pekinie, np.za zdobycie złotego medalu 120 tys.(wtedy było 200)...Wiec skoro postanowiono dawać teraz mniej, to znaczy, że władze naprawdę wierzyły, a raczej były przekonane, że w Londynie spadnie na Polaków grad medali...
Zawodnicy zatem pomyśleli sobie tak:jeżeli oni-tym razem-oferują mniejsze pieniądze, a biedni przecież nie są, to-być może-tych medali spodziewają się jeszcze więcej niż 20, a wtedy-nawet przy takiej"zasobności portfela,"wypłata tak wysokich premii, jak ostatnio, może go zbytnio odchudzić, a to z kolei może skutkować poważnymi kłopotami w dalszym finansowaniu sportu i przygotowaniu jeszcze lepszej kadry zawodników na następne igrzyska...
Skąd powszechnie wiadomo, że"biedni nie są?"
Przecież gdyby tacy byli, to, np.taki trener F.Smuda nie zainkasowałby-za 2,5 roku pracy na stanowisku trenera-selekcjonera(z naciskiem na selekcjonera)-kwoty 5 milionów złotych...
Więc do kogo mogą mieć żal?No-do nikogo...
Co prawda pozostają jeszcze dziennikarze, ale akurat w tym wypadku są"niewinni..."Sportowcy bowiem nie traktują ich poważnie, nie lubią ich, starają się ich unikać i-w ogóle-nie słuchają, tego, co mówią..
Co innego taki sportowiec-emeryt, jak, np.A.Supron, S.Kołecki, A.Partyka, J.Wszoła...Oni, kiedy już są w studio TV, zachowują się i mówią tak, jak sobie tego dziennikarze życzą, jak ich zapewne przeszkolono...Niewiele bowiem, w tym, co mówią, prawdy, rzetelnej oceny sytuacji polskiego sportu...Głównie bełkot, uśmiechy, pochlebstwa, fałsz, obłuda..Byle tylko-"byli z nami..."(ci sprzed ekranów).
Zresztą nic w tym dziwnego nie ma, bo każda informacja-nawet sportowa-jest manipulacją...

(22717)
chwila data: 03.08.2012, godz: 09:33



"Ja"


I nadal uważam tak dla miłości można poświęcić wiele własny dom, pracę, to są tylko sprawy materialne, rzeczowe, człowiek jego miłość, dobroć, opieka to każdemu z nas jest potrzebne i jest najważniejsze

(22716)
chwila data: 03.08.2012, godz: 09:25



"Ja"

Sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytania...osoba, która kocha prawdziwie nie ma powodu ani potrzeby szukania czegoś innego i na jakiś portalach randkowych, on sam nie wie jeszcze czego chce a już chciał przemeblować definitywnie Twoje życie.
Zdarza się różnie na początku ludzie zakochani myslą, że to już na całe życie, ale cóż nie jestesmy w stanie przewidzieć jakie będzie zachowanie drugiej strony np. po 5-10 latach małżenstwa, tak ja zresztą nas samych, prawdziwa miłość powinna znieść wiele, ale jakoś życie pokazuje jak jest z tą miłością po ilości rozstań, rozwodów. Jednak nie mamy wyjścia albo ryzykujemy albo zostajemy sami, ale Pan Bóg nie chce, żeby ludzie byli samotni, z wyboru możemy być, ale na pewno na naszej drodze zawsze może pojawić się ktoś inny. Idź do przodu, szukaj nowej drogi, zostaw przeszłość za sobą. Jeżeli dane Wam będzie być ze sobą, jeśli stwierdzicie, on stwierdzi że nie może jednak bez Ciebie żyć, a Ty nadal będziesz coś do niego czuła to możecie znów stworzyć związek, ale juz oparty na jakimś doświadczeniu i wtedy może być łatwiej się porozumieć, określić, itd.


(22715)
dgb data: 03.08.2012, godz: 00:44

ludzie zrozumcie - zadawanie pytan o to jak postapic w zyciu w danej sytucaji nie ma sensu - trak naprawde nikt wam tu nie da dobrej rady a i nikt za was nie podejmnie wlasciwej decyzji , w zyciu tak juz jest ze czasem ma sie 2 opcje do wyboru i trzeba sie zdecydowac na jedna , a co by sie stalo gdyby sie zdecydowalo na druga tego sie juz nigdy nie dowiecie , owszem wasze mysli beda krazyc wokol tego czemu jest tak a nie inaczej i jak moglo byc ale to nic nie zmieni

(22714)
ja data: 02.08.2012, godz: 22:44

do ona,
a mieszkałaś kiedyś na wsi, i nie tylko chodzi o mieszkanie ale o trzymanie kurek, świnek, krówek, wiesz ja do tej pory mieszkam, nie ma nic tylko mieszkam a i tak jest ciężko. Kiedyś żyło się inaczej a teraz.....
Ps gdyby ten chłopak naprawdę mnie kochał to bym poszła za nim ale ja nie doświadczyłam tego uczucia z jego strony, wręcz przeciwnie do mnie przyjeżdżał a logował się na portalach randkowych. Gdyby się określił było by inaczej a ja nie byłam pewna jego uczuć, zresztą gdyby mnie kochał to by nie zostawił tylko próbował przekonać.

(22713)
Lara Moondata: 02.08.2012, godz: 21:00

Proszę o modlitwę bardzo, bardzo gorąco, bo przygniata mnie żal do Pana Boga...

(22712)
onadata: 02.08.2012, godz: 19:02

ja
to daj mi do niego nr tel. :) he he he... bo ja kocham wies....mieszkam w małym miasteczku w bloku- koszmar...też jestem po studiach ale wiem już dziś ze dla własnej rodziny zrezygnowałabym ze wszystkiego. Jeśli jest miłość człowiek pójdzie za nią na koniec świata.

(22711)
paveldata: 02.08.2012, godz: 18:39

Do ja

Moja mama dojeżdża 80 km w jedna stronę do pracy!!! I nie narzeka...

(22710)
jadata: 02.08.2012, godz: 15:23

a Wy ile poświęciłybyście/liście dla osoby którą kochacie? czy warto rezygnować z wszystkiego, czy druga strona na prawo tego wymagać? Czy warto zrezygnować z pracy, rodziny, przyjaciół dotychczasowego życia ale mieć rodzinę. Czy to normalne że chłopak stawia warunek będziemy razem jeżeli się do mnie przeprowadzisz? Z czego chłopak jest w stanie zrezygnować żeby być z dziewczyną.

co sądzicie o tej sytuacji
on ma dom na wsi i dobrze prosperujące gospodarstwo, pracuje zawodowo ale mieszka w odległości 30 ha od większego miasta.
Ja mieszkam 10 km od miasta, mam dobrą pracę. Mieszkamy od siebie 70 km (za daleko aby dojeżdżać do pracy). Bardzo się lubimy ale nikt nie był w stanie ustąpić, ja chciałam iść na kompromis a on nie. Nie wyobrażam sobie życia na wsi tak oddalonej od miasta, nie miałabym szansy na pracę, nie ma szkoły, przedszkola, sklepu. Oboje jesteśmy po studiach i nie sądziłam że będzie chciał swoje życie wiązać z mieszkaniem na wsi. Mieszka z rodzicami w podeszłym wieku. co byście zrobili w tej sytuacji. Nie wiem czy zależało mu na mnie czy bardziej na tym aby się do niego przeprowadziła. Na początku nie byłam świadoma co do jego gospodarstwa, dopiero jak się zakochałam, jak zaczęliśmy rozmawiać do dalej wszystkiego się dowiedziałam. Owszem mam pracę ale jestem sama i nie jestem szczęśliwa. Może powinnam rzucić wszystko i się przenieść do niego, czy by to uszanował, docenił?

(22709)
chwila data: 02.08.2012, godz: 14:40



"ja"

Niestety wyjeżdzam na dłużej, a tam jest problem z wszelkimi urządzeniami, zresztą ja nie jestem ekspertem w sprawach dot. relacji ludź, miłości, emocji...chociaż kto z nas tu na ziemi jest, nawet dyplomowani specjaliści czasem się mylą...
Mam nadzieję, że z pomocą swojego Anioła i dzięki prowadzeniu Ducha Św. będziesz szczęśliwa:)



(22708)
jadata: 02.08.2012, godz: 12:43

chwila mogłabyś podać adres e - mail lub nr gg - może mogłybyśmy porozmawiać - będę wdzięczna!

(22707)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 02.08.2012, godz: 10:08

Posiejcie sobie sprawiedliwosc, a zbierzecie milosc; karczujcie nowe ziemie! Nadszedl czas, by szukac Pana, az przyjdzie, by sprawiedliwosci was nauczyc. Ozeasz 10,12

(22706)
chwila data: 02.08.2012, godz: 09:26


Kuba, "ja"


Kuba

Faceci też się narzucają i jak piszesz za bardzo chcą...Znam przypadki dziewczyn, zresztą chłopaków również, takie narzucające zachowanie odrzucało, nie bardzo odpowiadali sobie pod różnymi względami (hmm czasem ludzie są próżni i ważna jest uroda), ale tą swoją determinacją hmm z miłości w końcu jednak zdobywali serca swoich wybranków i dziś świata poza sobą nie widzą

"ja"

Różnie bywa nie wiadomo czy Wasz związek rozpadł się, że się za bardzo starałaś. Ja też uważam, że nie powinno się za bardzo starać, bo np. ta druga strona może czuć się zbyt osaczona albo może uznać, że skoro ta druga połowa tak szaleńczo kocha to juz nic nie musi i może nawet kochać, tyle że biernie... ale miłość rządzi się swoimi prawami spójrz przykład wyżej, u Was jest tak, że już związek istniał, więc zaskoczyła iskierka, potem może rozpalił się płomień, ale coż zgasł, trudno powiedzieć czy z przytłoczenia czy powod był taki, że ze strony tego chłopaka wcale nie było tej prawdziwej miłości, nie takiej, która by pozoliła na stworzenie ogniska domowego, bo ja uważam, że prawdziwa miłość zniesie wszystko (no może prawie wszystko, bo na pewno nie przemoc)

(22705)
jadata: 01.08.2012, godz: 23:19

do pytanie
niestety Kuba ma rację, na to dowodem, bardzo mi zależało, starałam się, przez 5 m-cy sielanka, po 8 rozstanie. Po 5 m-cach od rozstania dotarło wreszcie do mnie jakie błędy popełniłam. Nie oświadczył Ci się, nie jesteście małżeństwem a pieniądze w życiu to nie wszystko! Potem możesz tylko żałować tak jak ja.

(22704)
Pat, lat 21, e-mail: mirabelka513@tlen.pldata: 01.08.2012, godz: 21:48

Witajcie,
piszę w imieniu swoim oraz dwojga zaprzyjaźnionych studentów.
Udało nam się znaleźć tani kąt w Krakowie (chwała Bogu), ale brakuje nam do niego mebli ("tani kąt" ma standard wybitnie studencki).
Brakuje nam zwłaszcza jednego łóżka (w stylu tapczanu), jakiegoś regału czy półek, które można zawiesić na ścianie.
Stąd moja prośba: gdyby ktoś z Was słyszał, że jakaś dobra dusza w Krakowie oddaje takie meble lub sprzedaje po bardzo taniej cenie (kryterium finansowe jest dla nas niestety nie do przeskoczenia), proszę o informację mailową.
Będę wdzięczna.
Pozdrawiam w Panu.
Patrycja

(22703)
Ona, lat 29, e-mail: petunia0@buziaczek.pldata: 01.08.2012, godz: 20:37

Witam!

Czy zagląda tu może jakaś sympatyczna rodzinka z Bydgoszczy? Chętnie poznamy, tzn. ja i mój mąż, ciekawych ludzi, najlepiej związanych z Domowym Kościołem (ale niekoniecznie).

Pozdrawiam :)

(22702)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej