Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Monika, lat 38, e-mail: monika.zabnicka@onet.pldata: 04.08.2012, godz: 12:52

ja wydaje mi się, że on szukał innej kobiety bo widział, że widzisz wiele problemów. Jeśli jest pewnym siebie facetem to zapomnij o nim. Obydwoje byście się męczyli. Jeśli ma gospodarstwo to musisz się liczyć z ciężką pracą na gospodarce. Tam nie ma miejsca na sentymenty. Faceci ze wsi znają cięzką pracę i nie rozczulają się, bo jeden rok jest dobry a przyszły może być trudny. Jeśli lubisz lekkie miastowe życie to zapomnij o nim.

Tak jak ktoś napisał dla ukochanej osoby mozna zrezygnować z wielu rzeczy, trzeba tylko chcieć. Dla mnie osobiście jeśli jest dobrym facetem i w dodatku ma dom i jestem otwarta na ciężką pracę to mogłabym zrezygnować z moich planów jeśli by mi obiecał, że będzie mnie zawsze kochał i o wszystkim będziemy sobie mówić. To z ukochanym facetem będę miała tajemnice i sekrety. Ostatecznie będziemy do końca życia razem i prowadzili firmę pod nazwą "Rodzina" z pełną odpowiedzialnością.

(22730)
jadata: 04.08.2012, godz: 09:47

do Beata
no właśnie zgadzam się z Tobą, serce każe robić co innego a rozum co innego. Tak w życiu jest że po ślubie przychodzi normalne życie. Zostawiając wszystko, zostaję bez pracy a więc bez pieniędzy, uzależniona całkowicie od męża który może się okazać że jest skąpy bądź ma inne potrzeby lub inne pomysły na wydawanie pieniędzy i trzeba żebrać... , czujesz się źle bo nie dokładasz się do życia..., zostawiam dom i idę mieszkać do kogoś a jak ten ktoś kiedyś w kłótni powie idź sobie stąd jak Ci nie pasuje...Tak to jest wariant pesymistyczny, pewnie trzeba myśleć optymistycznie ale...Nie jestem bogata, nie mam wielkiego majątku więc stąd moje obawy. Poza tym jest możliwy kompromis ale nie było o tym mowy. W życiu bywa różnie ale kobieta powinna mieć ten luz psychiczny że mimo wszystko będzie mogła zachować godność, że jak będzie źle to będzie miała jakiś ruch.

(22729)
ja, e-mail: myszka40@onet.eudata: 03.08.2012, godz: 22:24

jeszcze raz przepraszam, mam urlop i zbyt dużo wolnego czasu więc myślę....

(22728)
Beatadata: 03.08.2012, godz: 22:18

do Ja
Ja:

nie jestem przekonana czy warto, Sytuacje są bardzo rózne, jak rozni sa ludzie, zalezy czy druga strona to po czasie uszanuje..często jak się odda wszystko drugiej osobie ona przyjmuje to jakby jej sie należało,i tego nie doceni. Dlatego nie przekona mnie mówienie jak sie kogos kocha to sie powinno zrezygnować ze wszystkiego dla niej/niego. Łatwo zrezygnuje się, przed ślubem, gdy się snuje szczęśliwe plany na przyszłosc i wydaje sie ze tak bedzie zawsze, że będzie miłosc i nic jej nie zakłoci.

Moja koleżanka tak zrobiła, wyjechala za nim do innego miasta , zostawiła swoje, rodzine, przyjaciół.. bo on tak chciał i chociaż nie stawial jako warunek ze ma pojechać za nim bo jak nie to ją zostawi, to jednak naopowiadał jej jak to bedą wspaniale zyli bo przeciez milosc wszystko pokona.. uwierzyła.. z miłości..
Później normalne zycie przyniosło wiele problemów, on poszedł do pracy i nie rozumial dlaczego ją tak ciągnie w swoje strony , nie chcial nawet przyjezdzac z nia do rodzinnej miejscowosci, a ona z małymi dziećmi sama jak palec w obcym środowisku ktore zupełnie nie akceptuje nowych przybyszów, w małej dziurze bez szans na pracę, samotna i zdana tylko na towarzystwo jego babci u ktorej mieszkaja z braku wlasnego M i która juz 6 lat utrudnia im zycie.
Koleżanka nieraz żałuje tej decyzji, mówi ze zostawiła wszystko dla niego, a on tego nie docenił tylko tak jakby mu sie wszystko należalo a ona nie miala żadnych praw, nieraz juz powiedzial - jak ci sie nie podoba mozemy sie rozwieść. I jest zmęczona życiem.. bo miłosc nie wystarczy gdy ktos rani i nie potrafi docenic tego co dla niego zrobiono, stawiając coraz większe wymagania.

duzo zalezy od tego jaki jest człowiek, a tego nie da sie przewidzieć , dopiero w obliczu roznych sytuacji można się przekonać.
Jest to ryzyko.
Kobiecie zawsze bedzie trudniej gdy zostawi wszystko i wyjedzie. Chyba ze jest to rozwojowe większe miasto... jesli nie, trudno zaaklimatyzować sie w malym środowisku,kobieta zostaje z dziećmi w domu nie ma przyjaciół, a mężczyzna pracuje, ma kontakt z ludzmi.. no i jest u siebie. Ona będzie tęsknić. Chocby nie wiem jak kochała męża to środowisko tez jest ważne i brak kontaktu z rodziną daje się we znaki. Znam nie jeden taki przypadek gdy druga strona bardzo tęskni a nawet żałuje.
Pamiętajmy ze pod wpływem zakochania jesteśmy w stanie o wiele wiecej zrobic i poświęcić dla drugiej osoby. Tylko to jest decyzja nieraz nieodwracalna i czasem konczy sie rozczarowaniem..stąd tyle rozwodów.. z powodu rozczarowania malżonkiem. Trzeba mieć tego świadomosc ze zostawienie wszystkiego też może kosztować, ale trzeba być odpowiedzialnym. W końcu na dobre i na złe.
Jeśli dzis zostawiam wszystko z miłosci do drugiej osoby to późniejsza dezercja świadczy o naszej nieuczciwości nawet jeśli to wiele kosztuje, trzeba pozostac wiernym wyborowi. Trzeba 100 razy pomyśleć. Miłosc nieraz wymaga duzych poświęceń.. czy chcę zrobic wszystko dla tej drugiej osoby nawet gdy uczucia "opadną"?

(22727)
jadata: 03.08.2012, godz: 22:17

dziękuję bardzo za wpisy i przepraszam osoby które takie problemy rażą, czasem po prostu drugi człowiek jest lepszy od psychologa.
Chodzi o to że ja kiedy zaproponował spotkanie miałam wątpliwości i zwróciłam uwagę na dzielącą nas odległość, stwierdził że jest zmotoryzowany i nie stanowi to dla niego problemu. Kolejne spotkania były inicjowane przez niego, stwierdził że fajnie nam się rozmawia, ja byłam wesołą, pogodną pełną optymizmu osobą. Nic nie widziałam o tym że ma duże gospodarstwo, dom na siebie itp. Cały czas pytałam jak to z nami jest bo się loguje a ja jestem wrażliwą dziewczyną i nie chciałabym aby ktoś mnie skrzywdził. Unikał odpowiedzi. Kiedy po 5 m-cach oświadczył że nie wyobraża sobie przeprowadzki, napisałam mu że jeśli jest między nami uczucie a nie tylko wyrachowanie i rachunek zysków i strat to będziemy razem i że dla mnie ważniejsze jest to czy chcemy być razem. Wówczas dopuszczałam do siebie myśl że się rozstaniemy, po czym zaprosił mnie na uroczystość rodzinną. Uznałam że jest to uczucie i będziemy razem. Zadawałam pytanie czy traktuje mnie poważnie skoro się loguje, stwierdził że by nie przyjeżdżał gdyby tak nie było.
Dodam że w profilu napisałam że dla kogoś uczciwego, przyzwoitego i poczciwego jestem w stanie zrobić naprawdę wiele i tak jest.
mam żal do siebie że pozwalałam mu przyjeżdżać skoro się logował, poza tym nie wychodziliśmy nigdzie wieczorami nie było kina, pizzy, spaceru, więc sam na sam w pokoju prowokowało pewne zachowania.
tak była presja, ja mam 31 a on 34 i jak stwierdził dla niego to już za pięć dwunasta z drugiej strony powiedział kiedyś że nie wyobraża sobie siebie w roli pana młodego.
tak zaczęłam naciskać aby się określił. nie chodziło mi o oświadczyny ale o to aby zdecydował czy jest ze mną czy szuka sobie innej dziewczyny. Zdecydował, ja uszanowałam jego decyzję tylko mam żal że tak długo mnie zwodził, dawał nadzieję i ją odbierał.
Gdyby zaproponował abym się do niego przeniosła i dojeżdżała do pracy ok, gdyby powiedział chcę być z Tobą zróbmy tak czy tak, ok. Ale to było tak albo się do mnie przeprowadzisz i będziemy razem a jak nie to nie. Nie było innych rozwiązań, uzgodnień... Teraz po 5 m-cach od naszego rozstania zmienił profil że się z kimś spotyka a będąc ze mną tego nie uczynił. Wiem że to o wszystkim mówi....ale z mojej strony to było prawdziwe uczucie i nie ma dnia abym o nim nie myślała....

(22726)
Anna do Jadata: 03.08.2012, godz: 21:02

Ja,

jeżeli możesz, podaj e-mail do siebie. Chcę coś napisać, ale nie tak publicznie, żeby nie wywoływać dalszej dyskusji. Pozdrawiam

(22725)
Tomek do Ola, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 03.08.2012, godz: 19:31

Od ponad roku poznamy się zostało zastąpione stroną www.dla-samotnych.pl

(22724)
Oladata: 03.08.2012, godz: 19:14

co się podziało ze źródełkiem poznajmy się? dlaczego taki zastój?
proszę odpowiedzcie...

(22723)
Xdata: 03.08.2012, godz: 18:40

Chociaż, kto wie, może to właśnie ci dziennikarze jednak są winni i to do nich polscy olimpijczycy powinni kierować swój żal, że nie osiągają takich wyników, jakie mieli osiągać, jakich się spodziewali..?
Wczoraj bowiem oglądałem program"Minęła 20-ta,"w którym dziennikarz sportowy, Paweł Zarzeczny(jedyny mi znany, który mówi prawdę, choć też trochę się hamuje), powiedział"śmieszny Tour de Pologne"(wyścig kolarski, rozgrywany oczywiście w Polsce).Po tych jego słowach, prowadzący program, red.Marek Czyż, wpadł w popłoch-jak zresztą każdy człowiek o lewackich poglądach w takich sytuacjach, tzn.takich, w których słyszą prawdę.Nie był to jednak jedyny powód, dla którego padł na niego-w tym momencie-blady strach, grunt zaczął się usuwać spod nóg, a właściwie krzesła, na którym siedział...Główną przyczyną, która wywołała tak wielkie uczucie strachu, była świadomość, że jezeli będzie dopuszczał na antenie takie wypowiedzi(a program idzie na żywo), to może stracić stanowisko, albo przynajmniej jakiś inny"zyczliwy"kolega po fachu będzie miał pretekst, by próbować go wygryźć.Tak więc, gdy tylko padło"śmieszny T.d.P.",red.Czyż momentalnie wszedł w słowo swemu współrozmówcy i skończył rozmowę, która trwała jedynie 4 minuty...A szkoda, wielka szkoda..
Dlaczego zatem polscy sportowcy mogą kierować swe pretensje pod adresem dziennikarzy, mediów?Otóż, o w/w wyścigu, w TVP, było głośno przez 3 tygodnie-nie tylko, kiedy trwał, ale też na tydzień przed i przez tydzien po jego zakończeniu..."Głośno"to mało powiedziane, bo to było robione tak hałaśliwie, tak nachalnie i-rzeczywiście-przekonująco, że to największy wyścig kolarski na świecie, że Polak, Michał Kwiatkowski, który zajął w nim 2-ie m-ce, nabrał takiej pewności siebie, poczuł sie tak dobry, iż był pewien, ze na igrzyskach zdobędzie medal.Tymczasem jednak okazało się, że Tour de Pologne to jedynie mały, śmieszny wyścig, z udziałem jakiegoś mistrza swiata, to prawda, tylko że mistrza sprzed 15-u lat, paru obiecujących kolarzy z zagranicy, paru rzemieślników, no i naszej-polskiej-elity, a okazało się to wtedy-dla tych, którzy byli przekonani, iż jest inaczej-kiedy Kwiatkowski zajął a w Londynie prawie 70-e miejsce...
Do kogo zatem ten młody, nieświadomy, zawodnik może mieć teraz żal, jak nie do mediów, których ludzie-wiedząc, jaka jest prawda-okłamywali go, okłamywali kibiców, a nawet-naród?
Podobnie było zresztą z przedstawianiem sytuacji w innych dyscyplinach, których zawodnicy byli potem przekonani, ze są już najlepsi, albo prawie najlepsi, na świecie...
Kwiatkowski jednak mógł się czuć nad wyraz pewny siebie-w przeciwieństwie do innych, bo wczasie, kiedy rozgrywano ten polski(śmieszny)wyścig, we Francji trwał w najlepsze Tour de France-największy wyścig kolarski na świecie, w którym biorą udział najlepsi kolarze, wyścig, który, tak naprawdę, się liczy..I teraz rzecz zaskakująca, szokująca:w czasie, kiedy trwała ta polska zabawa w ściganie, kiedy trwał ten śmieszny Tour de Pologne, TVP, w wiadomościach sportowych(przynajmniej w czasie najwazniejszego wydania-o godz.19.30)o Tour de France nie było ani słowa!
Nie było, bo nie miało być..Tak więc, nie mając sumienia, okłamywano zawodników, wmawiano im, że są dobrzy, rozbudzono ich nadzieje, a teraz oni płaczą, bo nie wiedzą, co się stało?

(22722)
onadata: 03.08.2012, godz: 17:17

ja
dlatego pisałam jak jest miłość to pójdzie sie za nią na koniec świata...z tego co piszesz oboje macie wątpliwości i to jest niepokojące....nie wiem ile macie lat ale myślę że ok 30....i w takim wieku czuje sie presję, pod jej wpływem można podjąć złe decyzje dlatego powinniście ze sobą bardzo szczerze porozmawiąć czy wasz związek w ogóle ma sens....czy nie lepiej tego związku zakończyć. To Twoje życie Ty musisz decydować, na moje oko z tego co piszesz ze loguje sie na portalach, to świadczy o tym że nie traktuje Cię poważnie. Jesteś to jesteś a jak znajdzie sie ktoś "lepszy" to do widzenia. Gadacie w ogóle o swoim związku tak szczerze, o wątpliwościach, o przyszłości, o ideałach, wartościach.... zadajesz mu takie pytania tak jak na tym portalu??? Musisz być pewna tego czego pragniesz i on też musi to widzieć, wtedy może wszystko sie wam wyklaruje!

(22721)
Bogdadata: 03.08.2012, godz: 16:57

Do - ja -

Pytasz, czy warto poświęcić wszystko dla drugiej osoby? - hmm....poświęcenie zaczyna się tam, gdzie całkowicie rezygnujemy i zapominamy o sobie, przedkładamy szczęście partnera nad własne robiąc przy tym z siebie ofiarę....


Powiem Ci - droga ja - że dla szczerego uczucia, dla miłości człowiek czasem musi zrobić wiele...musi podjąć ryzyko....musi z wielu rzeczy zrezygnować, bo lepiej żałować, że coś się zrobiło niż potem do końca życia zadręczać się pytaniem - co by było gdyby......ale nie powinien poświęcać się, tylko zrobić coś z własnej, nieprzymuszonej woli.... Robimy to nie tylko dla ukochanego/ukochanej, ale robimy to także dla siebie...Bo CHCEMY.....
W związku partnerzy dokonują pewnych wyborów, bo CHCĄ - a jak CHCĄ to nie możemy mówić o poświęceniu się. Wszystko musi tu istnieć na zasadzie wzajemności, szczerych intencji, rozmowy, kompromisu, w przeciwnym razie wcześniej czy później, ale przychodzi co niektórym osobom zapłacić za to zbyt wysoką cenę, zaczyna rodzić się żal, burzą się relacje, wytwarza się poczucie upokorzenia, wykorzystania, itp....
W miłości bardzo ważny jest tzw. zdrowy egoizm, co znaczy mniej więcej tyle, że nie zapominamy o sobie, a wtedy mamy szansę funkcjonować w związku na zdrowych układach, na zasadzie równowagi.....Bo jeśli ja będę szczęśliwa, to wiem, że tym szczęściem dam radę podzielić się z partnerem.....



Myślę, że gdybyś naprawdę Go kochała, zależało Ci na Nim, to nie zadawałabyś pytań w stylu, czy warto się poświęcać, bo całym sercem czułabyś i wiedziałabyś, że tego właśnie chcesz....
Jeżeli człowiekowi na kimś naprawdę zależy to zrobi wszystko (albo chociaż będzie próbował) aby przybliżyć się do tej drugiej osoby - wiem to z własnego doświadczenia....Ale zrobi to dlatego, bo CHCE.....A póki co Ty za dużo kalkulujesz, analizujesz, itp....To mi przypomina schemat działania niektórych kobiet, które po oświadczynach wypytują swoje koleżanki, znajomych, itp. - no powiedz, fajny ten mój mężczyzna? Wyjść za niego? Szukają potwierdzenia w opinii otoczenia! Po prostu masakra. Dla mnie jest to o wiele gorsze niż to, jak ktoś szczerze przyznaje, że robi to ze względu na inne ''priorytety'', jak np. lęk przed samotnością, ustawienie się,itp...

A skoro rozstaliście się, skoro piszesz, że On Cię nie kochał, to nie rozumiem Cię, po co nadal to rozstrząsasz....A poza tym Wasz związek był na odległość, dlatego już od samego początku było oczywiste, że albo Ty albo On będziecie musieli dokonać pewnych zmian w swoim dotychczasowym życiu-od przeprowadzki począwszy...Do pracy można dojeżdżać - 70 km to jeszcze nie tak dużo, bo znam takich co dojeżdżają i 150....

Moja koleżanka za swoją Drugą Połową poleciała aż do Australii....Miała tutaj świetną pracę, sukcesy z nią związane, grono znajomych i mimo tego iż nie wiedziała, co tak naprawdę czeka ją na innym kontynencie to zbyt długo nie zastanawiała się nad zmianami...Wiedziała tylko tyle, że chce spędzić resztę swojego życia z tamtym właśnie mężczyzną...I dlatego zaryzykowała....I jest tam już 6 lat i nie żałuje, bo wie, że niczego nie straciła; wręcz przeciwnie - zyskała....

Decydując się na zmiany w naszym życiu możemy ponoć tylko zyskać.....choć żadna chyba zmiana nie jest łatwa i sama, bez naszego działania, popchnięcia jej do przodu - nie nastanie....
A miłość - ta prawdziwa nie rodzi się w pół roku...Niektórym kobietom wydaje się (piszę ogólnie, nie kieruję tego do Ciebie), że jak facet da im kwiatki czy też jakiś inny prezencik, szepnie czułe słówko, czy też nawet prześpi się z nimi to od razu kocha!!! NIE!!! Bo miłość to nie tylko te pozytywne odczucia, aspekty, ale to także zazdrość, stres, troska, lęk o drugą osobę, nerwowe sytuacje, niekiedy kłótnia i złość..... i trzeba umieć sobie z tym radzić.....
Poznasz miłość po tym, kto do Ciebie zadzwonił - jak byłaś chora, czy nawet w szpitalu....... po tym, kto o Tobie pamiętał, gdy inni nie pamiętali...... kto się zatroszczył, jak sobie przysłowiowy paznokieć złamiesz. Do MIŁOŚCI potrzeba dojrzeć !!! Mężczyzna, który kocha, on ci to rzadko powie, mężczyzna, który kocha przejedzie przez pół Polski, jak się dowie, że coś ci się stało. Mężczyzna, który kocha to często ten milczący, który poda Ci gorącą herbatę, jak robi się zimno. Mężczyzna, który kocha to ten, który wróci do ciebie, jak się rozstaniecie, powie - rozumiem, że było źle, ale chce to naprawić, bo cię kocham !!! Wiele kobiet ma ten sam problem, wierzą w bajki, książąt, planują z nimi przyszłość, nie widząc, że to chłopcy, którzy nie maja pojęcia o prawdziwym uczuciu !!! Zresztą podobnie można odnieść też to i do kobiet....
Prawdziwa miłość rodzi się z czasem, dopiero jak spojrzymy na szeroką perspektywę, dopiero wtedy uświadamiamy sobie kogo kochamy, kto jest dla nas ważny, komu na nas zależy, kto przy nas był i jest.

Nie rozpamiętuj, dlaczego Cię zostawił, dlaczego zachowywał się tak, a nie inaczej......po prostu Cię nie kochał..... Dopiero jak przeżyjesz prawdziwą miłość mężczyzny, który o Ciebie zawalczy, dopiero wtedy zrozumiesz co to jest prawdziwe uczucie.....i nie będziesz stawiała sobie i innym pytań, czy warto się poświęcać, czy też nie.....

I tak zupełnie na koniec przypomniał mi się pewien piękny cytat:
''Mówi się, że miłość jest ślepa. Wierzcie mi, to zupełne kłamstwo - nie ma niczego bardziej widzącego niż prawdziwa miłość. Niczego. Jest ona czymś najwyraźniej widzącym pod słońcem. Poświęcenie jest ślepe, przywiązanie jest ślepe, pożądanie jest ślepe - ale nie prawdziwa miłość. Nie popełnij błędu i nie nazywaj tych uczuć miłością.'' - Anthony de Mello.

(22720)
J., lat 26, e-mail: xyzxyz01@o2.pldata: 03.08.2012, godz: 16:45

Nieśmiało szukam osoby towarzyszącej na wesele... Pochodzę z województwa pomorskiego.

(22719)
Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 03.08.2012, godz: 16:24

Jak lania pragnie wody ze strumienia, tak dusza pragnie Ciebie, Boze. (Psalm 42)

(22718)
Xdata: 03.08.2012, godz: 13:24

Lara Moon
Nie wiem, czy ten żal jest uzasadniony-pewnie nie, ale masz przynajmniej do kogo go zanosić.Więc, mimo wszystko, jakiś tam komfort jest, prawda?
Co innego nasi sportowcy, startujący na olimpiadzie...Ci to dopiero są w położeniu nie do pozazdroszczenia!Jakże bowiem pragnęliby oni się wyżalić, wyrzucić z siebie tę gorycz, te pretensje, ale nie mają do kogo...Bo tak-do siebie nie mogą, bo, jak sami mówią-do kamery, po kolejnych porażkach, i to ze łzami w oczach(dosłownie), przygotowani byli świetnie, najlepiej jak tylko można było, wręcz flaki sobie wypruwali, by osiągać wyniki, które pozwolą im jechac na igrzyska...I, rzeczywiście-jak twierdzą, wyniki były..Jednak nie wiedzą, nie rozumieją, co się stało, że teraz jest tak źle-katastrofalnie wręcz?
Nie mogą mieć także żalu do swoich trenerów, selekcjonerów, mistrzów od szkolenia, wyszkolenia, lekarzy, psychologów, fizjologów, fizjoterapeutów, specjalistów od odnowy biologicznej, duchowej, wizerunku, społecznego odbioru itp.,bo oni również zapewniali, że ich podopieczni są tak dobrzy, jak nigdy dotąd, bo przecież fakty(a nawet liczby)nie kłamią..
Do kucharzy też nie, bo zapewne gotują wyśmienicie, spełniając przy tym wszelkie normy higieniczno-sanitarne...Nikt się przecież nie zatruł, nie zaszkodziło mu jedzenie, nie osłabiło go...
A już na pewno żadnych pretensji nie mogą zgłosić pod adresem władz polskiego sportu, tzn.tych wszystkich prezesów związków sportowych, ich zastępców, rzeczników(każdego z osobna), doradców, zarządów(całych), nadzorców tych, co w tych zarządach i całej armii działaczy, bo-jak słyszeliśmy z ich ust(przed olimpiadą)"jest bardzo dobrze.."Mówili oni także, że Polska zdobędzie 15-20 medali.Powstaje pytanie:czy sami zawodnicy im wierzyli?Oczywiście, że tak!A to dlatego, że obniżono premie pieniężne, a raczej wypłaty, za zdobycie medalu, w stosunku do tych kwot, jakie wypłacano 4 lata temu-w Pekinie, np.za zdobycie złotego medalu 120 tys.(wtedy było 200)...Wiec skoro postanowiono dawać teraz mniej, to znaczy, że władze naprawdę wierzyły, a raczej były przekonane, że w Londynie spadnie na Polaków grad medali...
Zawodnicy zatem pomyśleli sobie tak:jeżeli oni-tym razem-oferują mniejsze pieniądze, a biedni przecież nie są, to-być może-tych medali spodziewają się jeszcze więcej niż 20, a wtedy-nawet przy takiej"zasobności portfela,"wypłata tak wysokich premii, jak ostatnio, może go zbytnio odchudzić, a to z kolei może skutkować poważnymi kłopotami w dalszym finansowaniu sportu i przygotowaniu jeszcze lepszej kadry zawodników na następne igrzyska...
Skąd powszechnie wiadomo, że"biedni nie są?"
Przecież gdyby tacy byli, to, np.taki trener F.Smuda nie zainkasowałby-za 2,5 roku pracy na stanowisku trenera-selekcjonera(z naciskiem na selekcjonera)-kwoty 5 milionów złotych...
Więc do kogo mogą mieć żal?No-do nikogo...
Co prawda pozostają jeszcze dziennikarze, ale akurat w tym wypadku są"niewinni..."Sportowcy bowiem nie traktują ich poważnie, nie lubią ich, starają się ich unikać i-w ogóle-nie słuchają, tego, co mówią..
Co innego taki sportowiec-emeryt, jak, np.A.Supron, S.Kołecki, A.Partyka, J.Wszoła...Oni, kiedy już są w studio TV, zachowują się i mówią tak, jak sobie tego dziennikarze życzą, jak ich zapewne przeszkolono...Niewiele bowiem, w tym, co mówią, prawdy, rzetelnej oceny sytuacji polskiego sportu...Głównie bełkot, uśmiechy, pochlebstwa, fałsz, obłuda..Byle tylko-"byli z nami..."(ci sprzed ekranów).
Zresztą nic w tym dziwnego nie ma, bo każda informacja-nawet sportowa-jest manipulacją...

(22717)
chwila data: 03.08.2012, godz: 09:33



"Ja"


I nadal uważam tak dla miłości można poświęcić wiele własny dom, pracę, to są tylko sprawy materialne, rzeczowe, człowiek jego miłość, dobroć, opieka to każdemu z nas jest potrzebne i jest najważniejsze

(22716)
chwila data: 03.08.2012, godz: 09:25



"Ja"

Sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytania...osoba, która kocha prawdziwie nie ma powodu ani potrzeby szukania czegoś innego i na jakiś portalach randkowych, on sam nie wie jeszcze czego chce a już chciał przemeblować definitywnie Twoje życie.
Zdarza się różnie na początku ludzie zakochani myslą, że to już na całe życie, ale cóż nie jestesmy w stanie przewidzieć jakie będzie zachowanie drugiej strony np. po 5-10 latach małżenstwa, tak ja zresztą nas samych, prawdziwa miłość powinna znieść wiele, ale jakoś życie pokazuje jak jest z tą miłością po ilości rozstań, rozwodów. Jednak nie mamy wyjścia albo ryzykujemy albo zostajemy sami, ale Pan Bóg nie chce, żeby ludzie byli samotni, z wyboru możemy być, ale na pewno na naszej drodze zawsze może pojawić się ktoś inny. Idź do przodu, szukaj nowej drogi, zostaw przeszłość za sobą. Jeżeli dane Wam będzie być ze sobą, jeśli stwierdzicie, on stwierdzi że nie może jednak bez Ciebie żyć, a Ty nadal będziesz coś do niego czuła to możecie znów stworzyć związek, ale juz oparty na jakimś doświadczeniu i wtedy może być łatwiej się porozumieć, określić, itd.


(22715)
dgb data: 03.08.2012, godz: 00:44

ludzie zrozumcie - zadawanie pytan o to jak postapic w zyciu w danej sytucaji nie ma sensu - trak naprawde nikt wam tu nie da dobrej rady a i nikt za was nie podejmnie wlasciwej decyzji , w zyciu tak juz jest ze czasem ma sie 2 opcje do wyboru i trzeba sie zdecydowac na jedna , a co by sie stalo gdyby sie zdecydowalo na druga tego sie juz nigdy nie dowiecie , owszem wasze mysli beda krazyc wokol tego czemu jest tak a nie inaczej i jak moglo byc ale to nic nie zmieni

(22714)
ja data: 02.08.2012, godz: 22:44

do ona,
a mieszkałaś kiedyś na wsi, i nie tylko chodzi o mieszkanie ale o trzymanie kurek, świnek, krówek, wiesz ja do tej pory mieszkam, nie ma nic tylko mieszkam a i tak jest ciężko. Kiedyś żyło się inaczej a teraz.....
Ps gdyby ten chłopak naprawdę mnie kochał to bym poszła za nim ale ja nie doświadczyłam tego uczucia z jego strony, wręcz przeciwnie do mnie przyjeżdżał a logował się na portalach randkowych. Gdyby się określił było by inaczej a ja nie byłam pewna jego uczuć, zresztą gdyby mnie kochał to by nie zostawił tylko próbował przekonać.

(22713)
Lara Moondata: 02.08.2012, godz: 21:00

Proszę o modlitwę bardzo, bardzo gorąco, bo przygniata mnie żal do Pana Boga...

(22712)
onadata: 02.08.2012, godz: 19:02

ja
to daj mi do niego nr tel. :) he he he... bo ja kocham wies....mieszkam w małym miasteczku w bloku- koszmar...też jestem po studiach ale wiem już dziś ze dla własnej rodziny zrezygnowałabym ze wszystkiego. Jeśli jest miłość człowiek pójdzie za nią na koniec świata.

(22711)
paveldata: 02.08.2012, godz: 18:39

Do ja

Moja mama dojeżdża 80 km w jedna stronę do pracy!!! I nie narzeka...

(22710)
jadata: 02.08.2012, godz: 15:23

a Wy ile poświęciłybyście/liście dla osoby którą kochacie? czy warto rezygnować z wszystkiego, czy druga strona na prawo tego wymagać? Czy warto zrezygnować z pracy, rodziny, przyjaciół dotychczasowego życia ale mieć rodzinę. Czy to normalne że chłopak stawia warunek będziemy razem jeżeli się do mnie przeprowadzisz? Z czego chłopak jest w stanie zrezygnować żeby być z dziewczyną.

co sądzicie o tej sytuacji
on ma dom na wsi i dobrze prosperujące gospodarstwo, pracuje zawodowo ale mieszka w odległości 30 ha od większego miasta.
Ja mieszkam 10 km od miasta, mam dobrą pracę. Mieszkamy od siebie 70 km (za daleko aby dojeżdżać do pracy). Bardzo się lubimy ale nikt nie był w stanie ustąpić, ja chciałam iść na kompromis a on nie. Nie wyobrażam sobie życia na wsi tak oddalonej od miasta, nie miałabym szansy na pracę, nie ma szkoły, przedszkola, sklepu. Oboje jesteśmy po studiach i nie sądziłam że będzie chciał swoje życie wiązać z mieszkaniem na wsi. Mieszka z rodzicami w podeszłym wieku. co byście zrobili w tej sytuacji. Nie wiem czy zależało mu na mnie czy bardziej na tym aby się do niego przeprowadziła. Na początku nie byłam świadoma co do jego gospodarstwa, dopiero jak się zakochałam, jak zaczęliśmy rozmawiać do dalej wszystkiego się dowiedziałam. Owszem mam pracę ale jestem sama i nie jestem szczęśliwa. Może powinnam rzucić wszystko i się przenieść do niego, czy by to uszanował, docenił?

(22709)
chwila data: 02.08.2012, godz: 14:40



"ja"

Niestety wyjeżdzam na dłużej, a tam jest problem z wszelkimi urządzeniami, zresztą ja nie jestem ekspertem w sprawach dot. relacji ludź, miłości, emocji...chociaż kto z nas tu na ziemi jest, nawet dyplomowani specjaliści czasem się mylą...
Mam nadzieję, że z pomocą swojego Anioła i dzięki prowadzeniu Ducha Św. będziesz szczęśliwa:)



(22708)
jadata: 02.08.2012, godz: 12:43

chwila mogłabyś podać adres e - mail lub nr gg - może mogłybyśmy porozmawiać - będę wdzięczna!

(22707)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 02.08.2012, godz: 10:08

Posiejcie sobie sprawiedliwosc, a zbierzecie milosc; karczujcie nowe ziemie! Nadszedl czas, by szukac Pana, az przyjdzie, by sprawiedliwosci was nauczyc. Ozeasz 10,12

(22706)
chwila data: 02.08.2012, godz: 09:26


Kuba, "ja"


Kuba

Faceci też się narzucają i jak piszesz za bardzo chcą...Znam przypadki dziewczyn, zresztą chłopaków również, takie narzucające zachowanie odrzucało, nie bardzo odpowiadali sobie pod różnymi względami (hmm czasem ludzie są próżni i ważna jest uroda), ale tą swoją determinacją hmm z miłości w końcu jednak zdobywali serca swoich wybranków i dziś świata poza sobą nie widzą

"ja"

Różnie bywa nie wiadomo czy Wasz związek rozpadł się, że się za bardzo starałaś. Ja też uważam, że nie powinno się za bardzo starać, bo np. ta druga strona może czuć się zbyt osaczona albo może uznać, że skoro ta druga połowa tak szaleńczo kocha to juz nic nie musi i może nawet kochać, tyle że biernie... ale miłość rządzi się swoimi prawami spójrz przykład wyżej, u Was jest tak, że już związek istniał, więc zaskoczyła iskierka, potem może rozpalił się płomień, ale coż zgasł, trudno powiedzieć czy z przytłoczenia czy powod był taki, że ze strony tego chłopaka wcale nie było tej prawdziwej miłości, nie takiej, która by pozoliła na stworzenie ogniska domowego, bo ja uważam, że prawdziwa miłość zniesie wszystko (no może prawie wszystko, bo na pewno nie przemoc)

(22705)
jadata: 01.08.2012, godz: 23:19

do pytanie
niestety Kuba ma rację, na to dowodem, bardzo mi zależało, starałam się, przez 5 m-cy sielanka, po 8 rozstanie. Po 5 m-cach od rozstania dotarło wreszcie do mnie jakie błędy popełniłam. Nie oświadczył Ci się, nie jesteście małżeństwem a pieniądze w życiu to nie wszystko! Potem możesz tylko żałować tak jak ja.

(22704)
Pat, lat 21, e-mail: mirabelka513@tlen.pldata: 01.08.2012, godz: 21:48

Witajcie,
piszę w imieniu swoim oraz dwojga zaprzyjaźnionych studentów.
Udało nam się znaleźć tani kąt w Krakowie (chwała Bogu), ale brakuje nam do niego mebli ("tani kąt" ma standard wybitnie studencki).
Brakuje nam zwłaszcza jednego łóżka (w stylu tapczanu), jakiegoś regału czy półek, które można zawiesić na ścianie.
Stąd moja prośba: gdyby ktoś z Was słyszał, że jakaś dobra dusza w Krakowie oddaje takie meble lub sprzedaje po bardzo taniej cenie (kryterium finansowe jest dla nas niestety nie do przeskoczenia), proszę o informację mailową.
Będę wdzięczna.
Pozdrawiam w Panu.
Patrycja

(22703)
Ona, lat 29, e-mail: petunia0@buziaczek.pldata: 01.08.2012, godz: 20:37

Witam!

Czy zagląda tu może jakaś sympatyczna rodzinka z Bydgoszczy? Chętnie poznamy, tzn. ja i mój mąż, ciekawych ludzi, najlepiej związanych z Domowym Kościołem (ale niekoniecznie).

Pozdrawiam :)

(22702)
Kuba, lat 23data: 01.08.2012, godz: 16:54

@pytanie - nie rób tego wbrew sobie, nie przeprowadzaj się do niego, po prostu powiedz co czujesz, że to wbrew Twojej wierze, zasadom, ideałom i marzeniom, sama w sercu czujesz że mieszkanie przed ślubem jest złe i to jest dobre tylko pogadaj z chłopakiem na spokojnie
@Marta jesteś mądrą dziewczyną, bardzo wartościową ale jedno Ci powiem, nie szukaj desperacko bo nic tak chłopaka nie odrzuca jak dziewczyna co za bardzo chce

(22701)
Aga, lat 28, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 01.08.2012, godz: 14:18

hey :)

Czy są tu ludzie którzy chodzą o kulach, mają proteze ręki / nogi, osoby niewidome, osoby po wypadkach ?

Powstał projekt z fundacji Jaśka Meli w którym uczestnicy niepełnosprawni zdobędą Korone Gór Polski ( 28 najwyższych szczytów ze wszystkich pasm ) Projekt będzie trwał około 2 lat.

Jeśli jesteś osobą niepełnosprawną, ale kochasz przyrodę, góry, i kontakt z drugim człowiekiem - to propozycja dla Ciebie ! :)

W projekt zaangażowani są wolontariusze oraz specjalistyczna kadra, w tym przewodnicy górscy, fizjoterapeuci, eksperci od surwiwalu itd
Dotąd odbyły się 3 wyprawy, Ślęża, Biskupia Kopa i Szczeliniec Wielki.
Następne to Turbacz, Skrzyczne, Czupel i Tarnica :)
Sama jestem uczestnikiem projektu, chodzę o kulach, byłam na minionych wyjazdach, dwóch pierwszych i zachęcam osoby o kulach, protezach, niewidomych do uczestnictwa w projekcie :)

Można się zgłosić wysyłając ankiete zgłoszeniową, osoby chętne na wolontariuszy także mogą dołączyć.

więcej informacji tutaj - http://pozahoryzonty.org/razem-na-szczyty/

http://pozahoryzonty.org/wp-content/uploads/2012/04/Niepe%C5%82nosprawni-w-g%C3%B3rach-Razem-na-szczyty_opis-projektu1.pdf

http://razemnaszczyty.pl/

i zapraszam też do nawiązania kontaktu ze mną :) tych którzy są zainteresowani projektem, uczestnictwem w nim

Życie mimo przeciwności jest piękne ! :)
pozdrowienia

(22700)
Xdata: 01.08.2012, godz: 12:15

Nie do wiary!Po 5-iu dniach olimpiady, czy raczej-igrzysk(tak-to właściwsze słowo), taka Korea Północna zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji medalowej(a była czwarta), wyprzedzając takie potęgi jak Rosja, Niemcy, Wlk.Brytania, a także wiele innych, bogatych i sytych, krajów!"Sytych,"bo w Korei przecież bieda aż piszczy, głód, z powodu którego ludzie masowo umierają...I jakie tam sportowcy mogą mieć warunki do uprawiania sportu, do rozwoju?Jakze marnie muszą się odżywiać...Mimo to-"mają wyniki.."
A taka Polska co?Nic, zawodzi na całej linii-przynajmniej na razie...Czy zdobędzie przynajmniej 1 złoty medal(bo tylko to, tak naprawdę, się liczy)?Wątpliwe...
Dlaczego tak się dzieje?-Z powodu dobrobytu, przesytu, rozpasania...Widać, trzeba żyć w ubóstwie, prawie że w nędzy, głód cierpieć, a nie mieć tyle, żeby wyrzucać rocznie 4 miliony ton żywności na śmietnik!
A ci, którzy-w mediach-komentują igrzyska, to tez powinni przejść najpierw przez jakiś obóz ciężkiej pracy, wycieńczającej prawie kompletnie-o chlebie i wodzie(raz dziennie).Nauczyli by się przez to, jak należy prawidłowo relacjonować zawody sportowe, a nie mówić-bez przerwy-tylko to-i w taki sposób-jak im kazano i jak sami wyczuwają, że będzie"poprawnie...."
Tak, po odbyciu takiego"przeszkolenia,"dziennikarze ci"już by wiedzieli,"jak i co trzeba mówić-jak mówić prawdę...

(22699)
alana181@wp.pldata: 01.08.2012, godz: 07:47

Witam serdecznie pozdrawiam wszystkich żródełkowiczów,jesteście kochani.

(22698)
Xdata: 01.08.2012, godz: 01:51

Gosia
"Lepiej hodować ryby niż palić czarownice."
Czy Ty chcesz przez to powiedzieć, że jeżeli człowiek już musi robić coś złego, to niech lepiej, np.,hoduje ryby aniżeli miałby palić czarownice?
Oczywiście, że tak-nie ma co do tego żadnych wątpliwości...
Zatem, widać, nie przepadasz za zwierzętami i nie posiadasz żadnego...A dlaczego?Przecież takie zwierzę to nie ześwini się-w przeciwieństwie do człowieka, nie zeszmaci, nie utonie w bagnie, nie wytarza w błocie-co najwyżej, po większym deszczu-w jakiejś kałuży-poużywa sobie...No, ale potem wskoczy do wody, obmyje się i ani śladu błota...Ponadto, zawsze raduje się na widok pana...A, rozumiem-niezbyt dobrze znosisz to, kiedy widzisz, jak inni się cieszą...Chyba wiem dlaczego?
Mówisz"masochistką nie jestem."Podobno osoby, które chętnie deklarują, iż nie mają żadnego upodobania w masochizmie, muszą mieć pewne skłonności sadystyczne-tak przynajmniej słyszałem...
Czyli, jak by nie patrząc, wolisz widzieć-zamiast radości-wyraz bólu, cierpienia..Na razie"tylko tyle.."Jednak-za jakiś czas-może to już nie wystarczyć i"wymagania"mogą być coraz większe...
I, kto wie, może się wtedy okazać, że owo palenie czarownic to jedynie niewinne zajęcie, w porównaniu z czymś, co nie sposób-w tej chwili-sobie wyobrazić..?
W każdym razie-ja nie potrafię..Nie potrafię, gdyż jestem zbyt wrażliwy.Zwierzęta mnie tego nauczyły...

(22697)
Patryk, lat 20, e-mail: patryk192.09@interia.pldata: 01.08.2012, godz: 01:23

Hej Marta !
Urzekł mnie Twój wpis , niestety nie podałaś żadnego kontaktu !
Także jestem studentem, tylko politechniki ;) .
Chętnie zgadam się na mail'u patryk192.09@interia.pl
Pozdrawiam :)

(22696)
Karol, lat 30, e-mail: amtopelt@gmail.comdata: 31.07.2012, godz: 20:54

Hej. Mam 30 lat, jestem inteligentnym, kulturalnym, roześmianym i spokojnym chłopakiem o młodym wyglądzie (jak na swój wiek). Mieszkam w Warszawie. Chciałbym poznać dziewczynę, dla której ważne są tradycyjne wartości: rodzina, lojalność, szczerość, która szanuje wiarę i nie wstydzi się swoich przekonań. Karol. Mój adres e-mail: amtopelt@gmail.com

(22695)
Ilona, lat 24data: 31.07.2012, godz: 18:42

Mieszkam na wsi, ale próbuję nawiązywać kontakt z innymi, nie tylko przez internet. W sierpniu idę po raz pierwszy na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy

(22694)
pytaniedata: 31.07.2012, godz: 15:04

Witam,
Od ponad pół roku jesteśmy razem, wszystko jak najbardziej w porządku, on jest naprawdę dobrym człowiekiem, troszczy się o mnie i w ogóle. Tylko ciągle nastaje na to, bym się do niego przeprowadziła, bym mieszkała z nim w jego pokoju. On jest po 30, ja przed 30- tką. Nie mam stałej pracy, tylko się tułam po różnych zleceniach, dziełach itp., mieszkam na stancji- w sumie jak na moje zarobki to płacę zawsze połowę pensji(kiedyś nawet płaciłam całą pensję za stancję, a potem kombinowałam na jedzenie). I tak już od paru lat, w moim rodzinnym mieście nie ma pracy w ogóle, więc wrócić tam raczej nie mogę. Niby moi rodzice nie widzą problemu, chłopakowi bym płaciła bardzo mało i miałabym całkiem dobre warunki mieszkaniowe, wszędzie blisko- ktoś pomyśli same plusy? On mieszka z rodzicami, ma do dyspozycji swój pokój, w którym ma względną swobodę i twierdzi, że będzie mi tam dobrze. Hm, niby on myśli o mnie poważnie, niby jego rodzice dobrze mnie traktują, jako przyszłą synową i też chcą bym im płaciła za stancję itd. Ale mieszkać z nim w jednym pokoju?! W jednym łóżku? Wiem, że nie jestem dziewicą :((zostałam można powiedzieć przymuszona do czegoś- moja naiwność była wielka, chyba nadal jest), ale chciałam by do ślubu choć ładnie było, dobrze, normalnie. Dlaczego tak nie może być?

(22693)
Krystyna, e-mail: stokrotka040@gmail.comdata: 31.07.2012, godz: 14:37

Do Ilony. Jestem dużo starsza od Ciebie ale mam za to spore doświadczenie życiowe. Jeśli tylko zechcesz napisz do mnie o wszystkim.Pozdrawiam Krystyna.

(22692)
Marta, lat 20data: 31.07.2012, godz: 14:08

Witaj Nieznajomy!

Mam na imię Marta. Jestem otwarta na drugiego człowieka i chciałabym poszerzyć swoje grono przyjaciół nawiązując kontakt z ludźmi, dla których Chrystus liczy się w życiu. Jestem wierzącą i praktykującą katoliczką. Interesuje mnie poezja i muzyka. Lubię długie spacery i dobrą książkę.

Jestem studentką. Od października zacznę II rok studiów na kierunek pedagogika wczesnoszkolna z edukacją przedszkolną. Studiuję dziennie:) Bardzo lubię dzieci i chciałabym z nimi pracować w przyszłości:) Jest to jedno z moich marzeń i pragnę, by się spełniło...:)

Marzenia... dzięki nim nasze życie jest szczęśliwe, radosne i pełne różnorodnych barw!:)

Jestem kulturalną, dobrą i atrakcyjną dziewczyną. Przez całe życie idę z Chrystusem. W życiu cenię takie wartości jak Miłość i Wiara. Moim marzeniem jest spotkać bratnią duszę, która stanie się bliska i miła mojemu sercu. Pragnę, by Opatrzność Boża odnalazła i połączyła nas, abyśmy potem kroczyli wspólną drogą życia. Moim największym marzeniem jest stworzyć tak szczęśliwe i kochające się małżeństwo, którego wzór stanowi dla mnie Maryja i św. Józef.

Czy życie może być bajką? Oczywiście, że tak!:) Każdy z nas ma szansę na to, by i w jego życiu było "szczęśliwe zakończenie":) Ale czy "happy end", mimo wszystko, jest możliwy? Tak, zdecydowanie!:) To zależy od nas, od tego co czujemy, od Miłości. Życie oparte na tej najcenniejszej wartości staje się kolorowe, słodkie, wprost usłane różami:) Z drugą osobą bliska sercu przekroczyć można nawet chwiejny most. Bo ona wesprze nas, pochwyci za rękę i powie: "Kocham Cię i dziękuję, że jesteś..."

A i... jestem nieprzeciętną Romantyczką spod znaku Bliźniąt:)

Pragnę tu spotkać swojego Anioła...:)

"Wystarczy, że wyścielisz mi życie Miłością(...)"



PS. Przepraszam administratorów za moją wiadomość na Źródełku, po prostu jestem troszkę samotna i chciałabym spotkać tego Jedynego... Pozdrawiam Wszystkich Źródełkowiczów!:)

(22691)
Beatadata: 31.07.2012, godz: 13:21

Łukasz hodowla ryb to calkiem fajna sprawa, zwierzęta uczą nas wrażliwosci, cierpliwości, zawsze raduja się na widok pana i nie maja humorów..Obcowanie z nimi (nawet z rybami) to pobudzanie wyobraźni, piekna stworzenia, świata wyzwolonego bo zwierzęta sa niewinne.
X chyba nie zrozumiał na czym polega Twoje hobby akwarystyczne.
Tez uważam jak Gosia że nic w tym złego, sa inne kiepskie hobby w ktore ludzie się wplątują. np sztuki walki taekwondo, joga czy hazard itp.. ktore działaja na podswiadomosc a nawet zniewalają.
Podziwiając piekny świat zwierzęcy tez można sie modlic i chwalic Boga za dzieło stworzenia. Nawet w niebie są zwierzęta.
Człowiek musi mieć hobby ale takie które nie przysłania mu najwazniejszych spraw.
np J.P. II uwielbiał góry, narty i jako góral zwierzęta tez pewnie kochał ale ani biskupowi ani papiezowi nie przystoi hodować zwierząt. A miłosc i szacunek do zwierząt to oznaka wrażliwości serca, bo Bóg dał nam je nie tylko na pokarm i do pomocy ale tez by się nimi cieszyć i z nimi współdziałać.
Troszczyl sie takze o zwierzęta przykazując jaki jest cel szabatu - ma to być to odpoczynek dla nas samych, naszych pracowników, ale także dla zwierząt.

Gdybym miała źle spedzac czas z kolegami pod blokiem ktorzy pluja palą i przeklinają to wolę siedziec w domu sama w obecności np rybek chomika czy żółwia.


(22690)
Sylwia, lat 17data: 31.07.2012, godz: 10:56

Witam,
Chciałabym się dowiedzieć co należy zrobić, aby dostać się do nowicjatu CMW (Sióstr Salezjanek), jeśli ktoś jest zorientowany, to bardzo proszę o kilka informacji. Pozdrawiam

(22689)
Gosiadata: 30.07.2012, godz: 23:17

X,
zostaw Łukasza. Lepiej hodować ryby niż palić czarownice.
Wyznam szczerze, ze w całości Twoich wypowiedzi nie czytałam, bo masochistką nie jestem.
Pozdrowienia od wujka masona!

(22688)
Beatadata: 30.07.2012, godz: 18:16

do Ilony
probowałas we wspólnocie? w Warszawie jest tyle duszpasterstw ludzi studiujacych do 30 lat , pracujących itp. ze naprawdę szukanie znajomych przez portal to wirtualna znajomosc ktora dosc szybko sie konczy i jest głownie na odelgłosc.

Wazniejszy jest bezposredni kontakt. Nie wyobrazam sobie w Warszawie być samotną w tak duzym mieście z tyloma możliwosciami, duszpasterstwami, kursami i propozycjami kulturalnymi. Wspolne wychodne, sylwester, wyjazdy, pielgrzymki to okazje ktorych dostarcza nie jedna wspolnota.
Skorzystaj Ilono, poszukaj, zajrzyj w rozne miejsca, a gdzies sie odnajdziesz, poznasz ludzi i nie bedziesz samotna.
Internet jest dobry dla ludzi mieszkającyh w malych miasteczkach lub na wsiach gdzie nic sie nie dzieje i nie ma gdzie wyjść.

(22687)
Ilona, lat 24, e-mail: www.ilona78@poczta.onet.pldata: 29.07.2012, godz: 19:56

Dobry wieczór

Mam na imię Ilona. Mam 24 lata i bardzo mocno odczuwam samotność. Próbowałam nawiązać relacje z osobami na innych portalach, ale zakończyły się. Mogłabym do kogoś z Was napisać maila? Studiuję i pracuję, jestem wierząca, ale cierpię bardzo mocno

Pozdrawiam Was
Ilona

(22686)
MONIKA, lat 25, e-mail: monik160@interia.pldata: 29.07.2012, godz: 19:43

WITAJCIE! Pozostało kilka dni do Warszawskiej pieszej pielgrzymki.Nie chciałabym iść sama...Może jest ktoś,kto chciałby pójść(dziewczyna/kobieta) Proszę Was o pomoc...bardzo mi zależy.Jesli mozecie popytajcie znajomych.Pozdrawiam!!!

(22685)
Monika, lat 38, e-mail: monika.zabnicka@onet.pldata: 29.07.2012, godz: 13:32

X tak sobie przeczytałam twój wpis do Łukasza. Faktycznie pasja może zamienić się w obsesję. W moim przypadku obsesją był Krzysztof. Każda zdrowa relacja między chłopakiem i dziewczyną kończy się małżeństwem , czyli kroczeniem wspólnie przez życie. Moje drogi z Krzysiem rozeszły się. Nie wiem jak zyje, ale modlę się za jego rodzinę.
Obecnie marzę o tym aby być w gronie panien, które oczekują na przyjście Pana.

Kochani Młodzi niech nikt Wam nie wmawia, że jest podział na dzieci chciane i niechciane. Taki podział jest tylko u ludzi. Każde zapłodnione dziecko jest chciane przez Boga. Pan Bóg nigdy nie unicestwi Ziemi bo stworzył świat z miłości. Pamiętacie króla Dawida, który policzył swoich "poddanych"? Pan Bóg skarcił Dawida.

A teraz chrześcijanie stają przed nowym egzaminem. Kochanie dzieci, które poczęły się in vitro.

(22684)
Leszek, lat 32, e-mail: berry21@o2.pldata: 28.07.2012, godz: 23:14

Witajcie kochani.
Pisze w imieniu organizatorów Praskiej Pielgrzymki Pieszej Pomocników Matki Kościoła na jasna górę.
Pilnie potrzebny jest samochód który mógłby posłużyć dla służby technicznej pielgrzymki. Chodzi o to ze pielgrzymka "zabiera" ze sobą służbę ekologiczną. Niestety samochód który jeździł co roku uległ awarii. Auto byłoby potrzebne w dniach pielgrzymki tj od 16 do 25 ewentualnie 26 sierpnia. Pielgrzymka wyrusza z Warszawy. Jeśli ktoś zechciałby użyczyć samochodu lub aktywnie pomóc pielgrzymce to zapraszam do kontaktu z Kingą tel. 511322904. Ona przekaże szczegóły.
Błogosławieństwa dużo życzę.
Leszek

(22683)
Beatadata: 28.07.2012, godz: 11:11

Polecam każdemu - wiele ciekawych rzeczy mozna sie dowiedziec , znany na świecie egzorcysta Gabriel Amorth mowi o tym o czym nie mamy pojecia! wazne tematy porusza o chorobach zniewoleniach dzieci, o tym co nas moze zgubic i jakich diabel uzywa podstępów. Na prawde dobry film wiele ciekawych wypowiedzi.

Gazeta Polska nr 30 z 25 lipca 2012 dostepna nadal tylko do wtorku!! na okladce krzyz i ten niesamowity film EGZORCYSTA z płytą cena 6,90
ale warto w wielu kioskach mozna jeszcze kupic lub w kolporterach, marketach.
Nie przegapcie !

(22682)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej