Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Artii, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 30.05.2012, godz: 10:11

"Patrzylem z bliska, na jego zycie, widzialem, jak umial od siebie wymagac, widzialem, jak klekal do modlitwy. To bylo najwazniejsze w tcyh latach, ktore tak wiele znacza w okresie dojrzewania mlodego czlowieka. Ojciec, ktory umial sam od siebie wymagac, w pewnym senscie nie musial juz wymagac od syna. Patrzac na Niego, nauczylem sie , ze trzeba samemu sobie stawiac wymagania i przykladac sie do spelniania swoich obowiazkow". A.Frossard

(22350)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 30.05.2012, godz: 00:33

Cześć


Ja już wcześniej wam wspomniałem, że moja mama jest chora i w czerwcu będzie miała operacje a ja chcę z tego tytułu wziąć urlop ale kierowniczka powiedziała, że się zastanowi ale bym nie liczył na to, że dostanę urlop a co jeśli kierowniczka nie da mnie urlopu a tak bardzo mnie na tym zależy jak mogę inaczej wziąć urlop czy mogę wziąć urlop na żądanie, bardzo proszę o radę.

Pozdrawiam
Łukasz

(22349)
Ewa, lat 20, e-mail: es123@poczta.fmdata: 29.05.2012, godz: 22:52

Chciałabym poznać jakiegoś fajnego, miłego chłopaka w wieku 20-23 lata, najlepiej z Warszawy lub bliskich okolic.

Takiego, który nie będzie patrzył wyłącznie na wygląd, ale przede wszystkim na wnętrze, charakter, serce. Gwarantuję to samo z mojej strony :)

Bardzo ważny jest dla mnie Bóg oraz wartości chrześcijańskie, więc tego samego oczekuję również od Ciebie. Jeśli Bóg jest w Twoim życiu na pierwszym miejscu, to są duże szanse, że znajdziemy wspólny język :) Byłoby świetnie gdybyśmy mogli w naszej relacji rozwijać swoją wiarę i pogłębiać ją, a także dzielić się nią wzajemnie :)

Fajnie by było gdybyś miał też trochę poczucia humoru i był inteligentny - mający własny światopogląd i swoje własne zdanie na każdy temat. Możesz dużo mówić i dużo pisać - to nawet wskazane ;) Więc w odpowiedzi sklej więcej niż jedno zdanie, a będzie mi niezmiernie miło :)

Czy są tutaj tacy faceci? :) Jeśli tak, to zapraszam do korespondencji! :) Piszcie na maila, który jest podany powyżej :) Na każdą wiadomość odpowiem z największą przyjemnością :)

Acha, może jeszcze kilka słów o mnie... :) Jestem Ewa, mam 20 lat, mieszkam pod Warszawą. Jestem trochę nieśmiałą osobą, zwłaszcza jeśli chodzi o kontakty z chłopakami. Kocham Pana Boga całym swoim sercem i staram się żyć zgodnie z przykazaniami oraz nauką Kościoła. Jestem wielką romantyczką :) Kocham przyrodę oraz sport - szczególnie piłkę nożną :) Nie mogę się już doczekać Euro :) Jestem zawsze uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do świata i otaczających go ludzi, z dużą dawką poczucia humoru :) Ale potrafię też zachować powagę gdy trzeba. Studiuję pedagogikę. Dlaczego akurat ten kierunek? Z jednej, prostej przyczyny - kocham dzieci! :)

Zatem czekam na maile! :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
z Panem Bogiem! :)

(22348)
Beatadata: 29.05.2012, godz: 22:49

do Magem
wg mnie potrzebujesz modlitwy charyzmatycznej, o uzdrowienie i uwolnienie ducha..
Potrzeba czegos wiecej niz dobrej spowiedzi, potrzeba otwarcia się, modlitwy wstawienniczej, wspolnotowej.
Polecam , są w łodzi msze sw o uzdrowienie zobacz tutaj, 2 razy w miesiacu, mozna tam poszukac noclegu jakbys nie mial czym wrocic ,ale mozna tez sluchac przez internet na zywo video relacja w kazda ostatnia niedziele i poniedzialek miesiaca. Własnie wczoraj była. Bardzo fajne sa te msze w Łodzi warto je przeżyć nawet internetem.
http://www.mocni.jezuici.pl/index_aktualnosci.html

takie msze odbywaja sie tez w Jaroslawiu k. Przemysla w 1 piatek miesiaca tam mozna spac w opactwie (na miejscu) mozna wysluchac przez internet na żywo- radiowa transmisja.
http://www.opactwo.pl/?go=terminarz&id=1255

sa msze w krakowie

MSZA ŚWIĘTA połączona z adoracją i Z MODLITWĄ O UZDROWIENIE pod przewodnictwem Wspólnoty Jezusa Miłosiernego „MISERICORDIA” odprawiana jest w 1. sobotę każdego miesiąca roku szkolnego w kościele ECCE HOMO - ul. Woronicza 10 (klasztor Sióstr Albertynek) - o godz. 15.

14 czerwiec, 17:30 – 20:30 Kraków Reformacka 4

(22347)
ludzie data: 29.05.2012, godz: 22:37

Ja już długo nie pociągnę. Nie to żebym się bała, jesli już to o dzieci mi chodzi. Tylko o nich. Taka jestem chudziutka, rączki patrzę w szybie i nie poznaję, gorzej niż w zeszłym roku. Może coś być na rzeczy. Poza tym, wiadomo, podstawa, o tym to już w ogóle człowiek nie myśli. Tak więc facet w tle jest niemożliwy do przyjęcia. Pozdrawiam.

(22346)
Siostra Magdalena, e-mail: malaika@orange.frdata: 29.05.2012, godz: 20:26

Pozdrawiamy Wszystkich cieplutko a szczególnie Ciebie Big. Dziękujemy za Twoje słowa. Spotkanie z drugą osobą jest cudownym darem. Odkrywamy powoli tajemnicę i piękno jaka ukryta jest w każdym z nas. Poznajmy też i siebie... To cenne chwile.
Zapraszam do takiego właśnie spotkania.

(22345)
magemdata: 29.05.2012, godz: 20:25

Witam wszystkich,
czy ktoś może mi powiedzieć jak zaufać Bogu? jak zawierzyć mu swoje życie, od ponad roku źle się dzieje w moim życiu, miewam "głupie myśli", wiem, że jedyną drogą jest Bóg, ale powiedzcie mi jak poddać się jego woli?

(22344)
bigdata: 29.05.2012, godz: 10:30

SIOSTRY MAGDO I MILENO! FAJNIE,ŻE PISZECIE DO ZWYKŁYCH LUDZI ,ŻE JESTEŚCIE ŻE NIE ZAMYKACIE SIĘ ŻE WYCHODZICIE DO LUDZI I MÓWICIE: MOŻNA NAPISAĆ!! SZKODA ŻE NIE WSZYSTKIE SIOSTRY TAK MAJĄ SZKODA POZDRAWIAM!!!!

(22343)
Bogdadata: 29.05.2012, godz: 08:25

Brudny Harry,
dziękuję Ci za polecenie kazania o.Jacka. Wysłuchałam go i teraz już wiem, o co Ci chodziło i rozumiem Twój tok myślenia...Szkoda tylko, że między tym, co pisałam ja, a tym, co pisałeś Ty..... wytworzyło się nieporozumienie, bo tak naprawdę poruszyliśmy dwa różne tematy...Dobrego dnia.

(22342)
Anuszkadata: 28.05.2012, godz: 22:15

Siostro Magdaleno a w jakim wieku można wstąpić do Waszej wspólnoty. Czy po 35 roku też? Śledziłam inne spotkania jakie organizowałyście i w tym roku koniecznie muszę tam być :) Wspaniale, że będzie taka możliwość spotkania i porozmawiania tak w realu. Buziaczki :)

(22341)
Beatadata: 28.05.2012, godz: 21:40

Zagubiona Owieczko:) gratuluję.
moja siostra modlila sie o męża jeszcze dłuzej, dopiero w wieku 31 lat poznała przyszłego męża i po 3 latach zawarli małżenstwo. Czasami czeka sie o wiele dłużej.. Kolezanka w wieku 40 lat wyszła za mąż. I ma jedno dziecko. Nigdy nie jest za poźno ani nigdy za długo czekania, tylko Bóg wie kiedy, kto i w jakim czasie mają się spotkać. Trzeba to uszanować.
Wydaje mi sie ze im dłuzej człowiek czeka na spełnienie modlitwy tym większa chwała sie objawia w człowieku.. tym większa radość, zdziwienie po ludzku gdy wszystko wydawało się stracone. Warto czekać długo, te osoby są szczęsliwsze, otrzymuja podwójne błogosławieństwo za wytrwałość i współprace z Bogiem, gdyż same na własną rękę nie układaja sobie życia.

(22340)
Siostra Magdalena , e-mail: malaika@orange.frdata: 28.05.2012, godz: 21:11

I kto jeszcze?

Mamy wspaniałą nowinę. Jeśli będę chętne osoby,
to mogłybyśmy przyjechać w tym roku do Polski i zorganizować spotkania.
Dlatego prosimy już o skontaktowanie się z nami aby móc ustalić miejsca spotkań oraz wszystko inne...

Czekamy z radością...
Siostra Magdalena malaika@orange.fr gg: 35092519 skype: siostra.magdalena (+33)787521680
Siostra Milena siostra.milena@wp.pl gg: 510753 skype: siostra.milena (+33) 786337276


(22339)
Łukasz, lat 28, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 28.05.2012, godz: 20:13

Witam


W Czerwcu moja mama ma mieć operacje biodra, ponieważ lekarz powiedział, że biodro jest całkowicie wytarte i jest potrzebna operacja. Moja mama cały czas jest na silnych lekach przeciwbólowych Tramal Retard 150 . Jest to bardzo silny i szkodliwy lek, który uśmierza mamie ból ale już powoli zaczyna on przestawać działać. Mama ma ogromne bóle i nie może wytrzymać a i po za tym w nocy nie może spać. Ja jej bardzo pomagam ile mogę i nawet wykupuję mamie leki, które są coraz droższe i już kończą nam się pieniądze na leki. Ja sam pomagam mamie finansowo oraz fizycznie a nawet psychicznie ile tylko mogę. Bardzo się obawiam i boję tej operacji, która małymi kroczkami się zbliża tak samo się boi moja mama i tym się boi, że będzie miała sam zastrzyk w kręgosłup zamiast pełną narkozę oraz boi się efektów po operacji ma taką Wielą chęć życia a boi się komplikacji i kalectwa ale z drugiej strony teraz też bardzo cierpi i płacze z bólu. Ja mam wielką nadzieję, że operacja zakończy się pomyślnie i , że mama szybko wróci do pełni sił i będzie zdrowa bez bólu tak jak ja cały czas ją pocieszam i zapewniam, że będzie dobrze a w ramach pocieszenia za każdym razem mówię, że będzie jeszcze tańczyła na moim weselu. Ja wiem, że ten okres jest dla nas a w szczególności dla mamy wielkim wyzwaniem choć widzę, że brakuje jej sił ale ja chcę jej dać swoje siły i ją wspierać i chcę być z nią na dobre i złe a w szczególności chcę ją wspierać w okresie tej choroby, która strasznie ją męczy a widać to gołym okiem, ponieważ z powodu choroby i nerwów schudła ponad 20 kg. Ale podziwiam mamę za to, że pomimo choroby i bólu jest wytrwała i z niecierpliwością choć z obawą czeka na operację. A po drodze trafiali się ludzie, którzy zamiast wspomóc to odradzali operację. Ja widzę, że jest jej ta operacja potrzebna. Ale sam nigdy jej nie widziałem w takim stanie ale trzeba mieć nadzieję, że operacja jest potrzebna i zakończy się sukcesem choć będzie mama operowana w dobrym szpitalu to zawsze obawy. Ja sam jestem zdenerwowany tą sytuacją i tym, że mama cierpi i zdaje sobie sprawę jakie to jest męczące i jej współczuję. Ja jestem przekonany, że teraz jestem jej bardzo potrzebny i muszę ją w każdej chwili wspierać nawet w tych chwilach h słabości i muszę jej przekazać swoją siłę choć nie ukrywam, że mnie też jest ciężko. Ja w związku z tym chcę w tych najgorszych chwilach być z mamą nawet w tym dniu jak będzie operowana dlatego dziś rozmawiałem z kierowniczką na tematy wolnego albo urlopu na ten dzień choć powiedziałem, że moja mama idzie na operację i że chcę 3 dni z urlopu choć powinienem więcej dlatego, że w tych dniach będę bardzo jej potrzebny ale powiedziałem o 3 dniach a moja kierowniczka dziwnie na mnie popatrzała nawet nie pomyślała o tym, że jej mówię o operacji mamy i powiedziała, że się zastanowi ale zaczęła wymieniać wiele powodów na nie i że nie wie czy mnie da wolne a bardzo mnie na tym zależy tym bardziej, że chcę być w dniu operacji przy mamie by dać jej wsparcie. Jak pamiętam to jak coś kierowniczka ode mnie chce top wie gdzie zadzwonić a jak ja coś chce to nie mogę prosić bo zawsze słyszę słowo nie. Jest wiele osób co może wziąć wolne w pracy ale nie ja. A pamiętam jak Pani Kierowniczka sama brała dni wolne bo miała i nadal ma mamę chorą i jej mama była w szpitalu ale ja wolnego czy urlopu nie mogę to jest przykre. Boję się, że na te ważne dla mnie dni nie dostanę urlopu ale w tej sprawie będę jeszcze rozmawiał z kierowniczką w Piątek. I jednocześnie was proszę o modlitwę za mamę.
Pozdrawiam
Łukasz

(22338)
zagubiona owieczkadata: 28.05.2012, godz: 12:50

Część zaczęłam czytać to wspaniałe forum bo są tu naprawdę wartościowe rzeczy i już samym początku chcialabym się podzielić moim przeżyciem mianowicię chodzi o modlitwę ktoś pisze że modli się i widzi że to nic nie daje że Bóg go i tak nie wysłuchuje wiecie co ja się modliłam w pewniej intencji dobrze powiem o dobrego męża modliłam się już gdzieś od 17 roku życia(teraz mam 25lat) 6 razy bylam na pieszej pielgrzymce do Częstochowy w tej właśnie intencji bylam przy grobie Ojca Świętego Jana Pawła ll też w tej intencji. Były różne przeżycia był czas nawet buntu żalu do Boga że mnie nie wysłuchuje że nie chce mojego szczęścia....itp itd ale przetrwałam to zaczęłam prosić Boga o dobrego męża ale zawsze powtarzałam "niech się stanie Twoja wola Panie,niech będzie tak jak Ty chcesz Panie" mowilam tak po każdej prośbie na dodatek znajoma dala mi przedstawienie młodzieży pod tytułem "Tajemnic Eucharysti" polecam pokazuje jak trzeba przeżyć Mszę Święta bardzo mi to pomogło 9 miesięcy temu poznalam chłopaka wiem że warto było czekać że posła mi go Bóg chociaż on jest po przejciach ja też ale oddaje go oddaje nas Bogu i proszę o piękna i prawdziwą milosc ale cały czas nadal powtarzam niech się stanie Panie tak jak Ty chcesz...

Nie poddawjcię się jeśli widzicię że Bóg nie chce was wysłuchać on każdego wysłuchuje trzeba mu tylko zaufać i oddac mu się On napewno pomoże on chce dla nas jak najlepiej
polecam też książkę "warto żyć tylko dla Boga" też pomaga dużo daje:)

(22337)
chwila data: 28.05.2012, godz: 11:01


Mała mi

A ja w przeciewieństwie do niektórych teraz napiszę odpuść...Twoje sfrustrowanie juz jest za duże...po jakimś czasie pewnie wrócisz do równowagi, a wtedy znów zacznij się modlić, taka modlitwa na siłę i z najgorszymi negatywnymi emocjami co to za modlitwa...i nie zakładaj, że modlitwa ma spełnić Twoje pragnienia, pisząc o zaufaniu do Boga nie chodziło mi o to, że masz się modlić i modlić i modlić a Pan Bóg w spojej dobroci da Ci to czego oczekujesz, bo przeciez nie musi...zaufać to też znaczy przyjąć to co jest i cieszyć się z tego co się ma

(22336)
Jacekdata: 27.05.2012, godz: 21:34

D K.....
Wiem, że gramy rolę, pomagamy innym a większość czuję w środku pustkę i żal- lęk, mimo, że inni nas widzą zewnątrz inaczej.... radosnych- uśmiechniętych.
a może czując ten lęk w sobie dajemy innym radość i dobre słowa by nie czuli i nie przeżywali tego samego co mamy w nas.... może dzięki temu, że dasz dobro innym, pomyśl też , że dajesz je i sobie samej..... a to, że walczymy w sobie wewnątrz jest to nawet w Piśmie świętym gdzieś opisane i że dobre Anioły i złe na przemian obok nas są....
Pamiętaj o uśmiechu też dla samej siebie..... o spowiedzi szczerej i Różańcu świętym, Koronce do Miłosierdzia Bożego i obierz sobie kogoś ze świętych i mów mu- jej o swym lęku, obawach i żyj.... każdy z nas popełnił lub popełnia jakieś błędy życiowe i czuję niepewność... ale ten się nie myli, co nic nie robi....myśl o Bożym Miłosierdziu i Miłości nawet w chwili niepewności..... i poczytaj o św. Faustynie... Ojcu PIO.... o naszym Papieżu Janie Pawle II. czy o objawieniu Maryi w Fatimie.... i żyj.... i nie martw ciągle.... pozdrawiam wszystkich.... jestem tylko chwilowo.... obowiązki.... Pa

(22335)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 27.05.2012, godz: 21:18

Moj synu! Wiedza, chociaz jest tak wielka, pozostaje ciagle marna rzeczywistoscia; jest mniejsza niz nicosc w porownaniu z ogromna tajemnica Boga. Sw.o.Pio

(22334)
Xdata: 27.05.2012, godz: 21:15

Bogda
Idealne, beztroskie dzieciństwo=tragiczna dorosłość.
No, to po raz drugi spotykasz się z tego typu stwierdzeniem.
Jeśli Ci mało, to mogę powtarzać to zdanie codziennie-przez tydzień, dwa albo i przez miesiąc?Powiedz tylko...

A cały ten Twój wywód, poparty niby-dowodami, jest zupełnie nie na temat!Tu nie o to chodzi!
I nie próbuj tu przekonywać, wmawiać, iż każda rodzina wielodzietna, to patologia w czystej postaci!

(22333)
Brudny Harrydata: 27.05.2012, godz: 20:47

Droga Bogdo i K., lat 24,
O relacjach rodzice – dzieci posłuchajcie niesamowitego kazania z dnia 2008-11-09, ze strony:
http://ojacek.wgdansku.eu/?y=2008

(22332)
onadata: 27.05.2012, godz: 17:58

czy znacie przypadek uwolnienia sie od klątwy pokoleniowej? Świadectwo kogoś?

(22331)
Beatadata: 27.05.2012, godz: 16:42

do Kasi

Podałaś dane i numer konta pewnej rodziny.
Możesz napisać czy sprawdziłas wiarygodnosc tej rodziny? czy znasz ich i mozesz ręczyć ze potrzebuja pomocy i są w trudnej sytuacji? Niedawno dalismy się nabrac na apel o ratunek wielodzietnej rodziny z zadłuzeniem.. potem okazało sie ze to oszust poddał sie za te rodzine zamiescil zdjecia ich dzieci i podał swoje konto. Ktos sprawdził zadzwonił do parafii tej rodziny wypytał sie proboszcza okazało sie ze ta rodzina w ogole nie jest w trudnej sytuacji i ze to oszustwo. Ludzie mają rózne sposoby.
Dlatego takie infromacje, numery kont i dane musza byc wiarygodne i sprawdzone, bo ciezko jest nawet wdowi grosz oddać oszustowi,potem to zniecheca do dalszej pomocy..
A ten co naprawdę potrzebuje jej nie otrzyma.

(22330)
K., lat 24data: 27.05.2012, godz: 15:52

Brudny Harry,
tak się składa, że sama borykam się z piętnem dzieciństwa. codziennie borykam się z lękiem, strachem, obawą, sama nie wiem przed czym. ciągle wydaje mi się, że do niczego się nie nadaję, nic nie potrafię i "skończę kiedyś marnie". ciągle mam wrażenie, że wszystko robię źle i za mało (to nic, że studiowałam równolegle 2 kierunki i oba obroniłam na 5, że mam pracę (taką, jaką chciałam) i robię kolejne studia)... chociaż odnoszę sukcesy zawodowe, prześladuje mnie myśl, że na nie nie zasługuję. uciekam w pracę, nie wiem, jak długo jeszcze dam radę tak funkcjonować.
życia prywatnego nie potrafię sobie ułożyć - trudno mi zaufać drugiej osobie. i nie tylko chodzi mi o ewentualnego kandydata na męża, ale też o przyjaciół - zanim komuś bym zaufała, mija bardzo dużo czasu, a nie każdy chce czekać. potrafię wysłuchać, doradzić, być obok, ale sama nigdy nie powiem nic o sobie. na zewnątrz uśmiechnięta, silna i twarda - w środku - lepiej nie mówić, ale psychikę mam już słabą.
brakuje mi normalności, takiego zwykłego dnia z kimś bliskim obok. niestety wiem, że to się raczej nie zmieni.

(22329)
Bogdadata: 26.05.2012, godz: 19:52

Brudny Harry,
nie bardzo rozumiem Cię w tym, co napisałeś, cyt.'' Idealne, beztroskie dzieciństwo = tragiczna dorosłość (chyba często).'' Po raz pierwszy spotykam się z tego typu stwierdzeniem. Pamiętam, jak jakiś czas temu w Kościele, do którego uczęszczam na mszę św., Ksiądz wygłosił kazanie, w którym .m.in.nawiązał do okresu dzieciństwa człowieka i ogólnie do wychowywania dzieci.I mówił właśnie o tym, jak poranione dzieciństwo rzutuje potem na dorosłe życie człowieka – w sensie negatywnym...Kazanie było naprawdę porywające...Słuchałam tego kazania i obserwowałam ludzi – większość z nich, słuchając słów księdza, głowy miała pochylone w dół, a niektórzy nawet przytakiwali temu, co ksiądz mówił..
Nie od dzisiaj wiadomo ( i co ważne to się sprawdza w życiu) że to, jakie dzieciństwo będzie miało dziecko rzutuje potem na całe dorosłe życie człowieka....na ukształtowanie naszego charakteru i podejście do życia. . Przecież to rodzice stanowią dla dziecka pierwszy i najważniejszy wzorzec, to od nich uczymy się wartości, postaw, ról, to oni są naszymi pierwszymi wychowawcami...Jeśli dziecko w domu rodzinnym nie widzi miłości, to w przyszłości najczęściej nie będzie jej umieć dawać i przyjmować....będzie miało skrzywiony obraz miłości, który trudno jest potem wyprostować....
I nie ma czegoś takiego, jak idealne dzieciństwo, bo tak jak napisałeś ''nie żyjemy w świecie idealnym''.Nie ma idealnych rodziców i nie ma idealnych dzieci...Nikt nie jest doskonały, a ci, którym wydaje się, że robią coś w życiu perfekcyjnie to i oni z czasem przekonują się, że perfekcjonizm, jak każda skrajność bywa zwodnicza...I nie chodzi o to, abyśmy mieli wzorowych rodziców czy też takimi sami byli...Wystarczy, że będziemy mieli rodziców dostatecznie dobrych i sami takimi będziemy dla naszych dzieci, bo wtedy na pewno uda się stworzyć normalny dom, czyli dom oparty na fundamencie miłości, zaufania, i wierze w Boga....Dzięki czemu będziemy mieli normalne dzieciństwo i przekażemy je dalej...

Podam Ci kilka przykładów, dobrze mi znanych, aby pokazać Ci, jak dzieciństwo rzutuje na dorosłe życie czlowieka.
Rodzina z sześciorgiem dzieci. Całe dzieciństwo tych dzieci to: bieda, bicie, wyzwiska, niepracujący ojciec-alkoholik, potwornie awanturujący się i niegospodarna matka, wychowująca dzieci z nastawieniem, aby jak najszybciej dorosły i poszły z domu...i wciąż im powtarzająca, że nic od niej nie dostaną, bo ona też od swoich rodziców nic nie dostała...Dzieci rosną i widząc, jak jest w domach ich kolegów i koleżanek- że jest normalnie, inaczej niż u nich, zaczynają się buntować, coraz bardziej mają dosyć życia w domu rodzinnym...Dochodzi prawie do tragedii- jedna z córek próbuje odebrać sobie życie (na szczęście lekarze w porę ją ratują) i jak potem mówi :zrobiłam to dlatego, bo mam już dosyc tych wyzwisk ze strony ojca, rodziców-nieudaczników i ogólnie życia w tym domu...Za jakiś czas druga córka, mając 16 lat oznajmia, że jest w ciąży z kilka lat od siebie starszym facetem. Dziewczyna jest przeszczęsliwa z tego powodu , bo wreszcie wyrwie się z domu, będzie miała swój pokój i....łazienkę – to są jej słowa...A matka też się cieszy, bo jedna osoba w domu mniej...
Dzisiaj ta szóstka dzieci to dorosłe osoby-czworo z nich ma swoje rodziny; jedej tylko udalo się stworzyć normalną rodzinę i normalne dzieciństwo dla swoich dzieci.Pozostałe powielają błędy swoich rodziców i''wzorce''wyniesione z domu...I takich przypadków można mnożyć...
Inny przykład – mam koleżankę, która wychowywała się u boku ojca-alkoholika, z którym nie umiała nawet rozmawiać i do dzisiaj nie potrafi.Obecnie jest to dorosła kobieta, która nie może ułożyć sobie realacji z żadnym mężczyzną – w każdym dopatruje się ojca.... i sama dobrze wie, że to w dużej mierze okres dzieciństwa przyczynił się do nieumiejętności nawiązywania kontaktów z męzczyznami....Brak dobrego kontaktu z ojcem – to prędzej czy później wychodzi...I takich przykładów znam dużo więcej...
I jeszcze jeden przykład – mam znajomego, który był wychowywany tylko przez matkę- bardzo apodyktyczną, nerwową, wybuchową kobietę, która przez całe życie obwiniała syna o to, że mąż od niej odszedł... a przy tym bardzo emocjonalnie go okaleczyła, ale już nie będę w to wnikać .....Ojciec w ogóle się nim nie interesował. Kiedy okazało się, że syn jest bardzo chory i potrzebuje ojca – ojciec na pytanie syna, czy do niego przyjedzie, odpowiada w rozmowie telefonicznej - synu nie widzę takiej potrzeby, bo jeszcze nie umierasz....Nawet nie będę pisać o jego ''wrażeniach''z tej rozmowy (pomimo tego iż bardzo dokladnie mi je zobrazował), bo i tak nie jestem w stanie nawet sobie tego wyobrazić) Dzisiaj ten syn to dorosły facet, który nie potrafi nawiązać nawet zwykłej znajomości z kobietami, nie umie nawet rozmawiać, a właściwie to boi się, bo myśli, że każda kobieta jest taka sama jak jego matka...jest w nim pełno lęków i obaw – przede wszystkim lęk przed życiem, i nawet terapia mu nie pomogła...

Mam też wielu znajomych, którzy pochodzą z rozbitych rodzin i niestety, 90% tych moich znajomych jest już również rozwiedzionych...bądź też samych...
I jeszcze mnóstwo innych przykładów mogłabym tutaj przytoczyć....zaobserwowanych w życiu prywatnym, jak i zawodowym...

Tak więc Brudny Harry, takie są właśnie efekty w życiu dorosłym poranionego dzieciństwa człowieka...Owszem, są wyjątki- niektórym się udaje, ale to jest niewielka grupa osób....
Zgodzę się z tym, że jak wychowujemy nasze dzieci zależy w ogromnej mierze od tego, jak nas wychowywano...Ale nie można tego traktować jak usprawiedliwiania się...Bo mamy coś takiego, jak rozum, dzięki któremu odróżniamy dobro od zła..i powinniśmy mieć to na uwadze zwłaszcza wtedy, kiedy bliskie sercu jest nam szczęście kochanej osoby...
I również zgadzam się z tym, że rodzicom przez sam fakt bycia ojcem i matką należy się szacunek... Ale czy szacunek to coś dane raz na zawsze, jakaś gwarancja?
I na koniec jeszcze coś wyjaśnię – we wczorajszym swoim poście napisałam '' W swoim życiu poznałam ludzi, którzy nie powinni dostać pozwolenia, by zostać rodzicami. Gdyby takowa możliwość istniała.'' Nadal to podtrzymuję, ale to nie znaczy, że nie mam wyrozumienia dla tego typu ludzi...Mam go – jak to mówią ci, którzy mnie obserwują w pracy, jak i w życiu prywatnym - aż za dużo....i czasem sama na siebie jestem przez to zła, bo mam na uwadze przede wszystkim to, że mimo wszystko krzywdzone są te najbardziej niewinne, bezbronne istoty na świecie, czyli dzieci....

(22328)
Arndata: 26.05.2012, godz: 12:39

Do mała mi
Pomimo niechęci i obrzydzenia módl się. Taka modlitwa, która nie przynosi zadowolenia i pociechy oraz nadziei na wysłuchanie jest bardzo wartościowa. I nie ważne co czujesz.Wiara to nie tylko miłe uczucia i wewnętrzne zadowolenie. Pomimo wszystko trwaj na tej modlitwie, która tak bardzo Cię męczy, nuży i nie przynosi ci radości. Po prostu masz do przejścia duchową pustynie, ale tam też jest życie. Musisz walczyć do końca. "Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska".Józef Piłsudski.

(22327)
Kasiadata: 26.05.2012, godz: 11:40

Katarzyna Cisowska prosi o ratunek dla swoich również chorych dzieci!
Ktokolwiek z czytelników mógłby wpłacić nawet niewielką sumę, pamiętajmy: krople tworzą ocean, więc każda wpłata może okazać się pomocną.

Chora , z wielkim bólem prosi o wsparcie dla niej i dla jej siódemki dzieci, z których troje najstarszych w wieku od 16lat do miesiąca jest ciężko chorych.
Pani Katarzyna chcąc ratować swoje dzieci zadłużyła się w kilku bankach. Teraz grozi jej utrata domu.
Data egzekucji została już wyznaczona przez komornika.
Prosi o wsparcie w każdej formie.
Może to być żywność, odzież, obuwie, przybory szkolne, a nawet środki czystości.

Wszystkie te rzeczy można kierować pod adresem:
Katarzyna Cisowska
Stanowiska 13, 29-120 Kluczewsko
woj. Świetokrzyskie

Każda pomoc będzie na wagę złota, szczególnie ta finansowa,
która zostanie przeznaczona na spłatę zadłużenia,
opłat i przede wszystkim zakup leków, dla ciężko chorych dzieci.

Środki finansowe można kierować na konto:
Lukas Bank
nr.: 38 1940 1076 5856 8952 0000 0000
tytułem „Operacja Patryka” lub „Spłata zadłużenia

(22326)
Marcin do Monikadata: 25.05.2012, godz: 21:59

Wydaje mi się że Euro wypadło w fatalnym czasie i choć jestem zapaleńcem piłki to nie czuję chyba po raz pierwszy żadnej zabawy i klimatu imprezy piłkarskiej.Chyba wokół nas zbyt dużo się dzieje by myśleć o Euro.

(22325)
Brudny Harrydata: 25.05.2012, godz: 21:58

Idealne, beztroskie dzieciństwo = tragiczna dorosłość (chyba często). Bo nie żyjemy w świecie idealnym.

Nie narzekajmy na rodziców, że nie stworzyli idealnego domu. Bo może nie kochali swoich dzieci idealnie, ale z pewnością kochali najlepiej jak umieli. Nikt ich lepiej nie nauczył kochać. My też nie będziemy kochać lepiej niż potrafimy.

Nie przypadkiem mamy 4-te przykazanie. Mamy „Czcić ojca swego i matkę swoją” nie tylko wtedy kiedy na to oni sobie zasłużyli (chociaż danie komuś życia jest już wystarczającym powodem). Ale zawsze. I czcić to nie jest to samo co nie nienawidzić. Podobno ktoś kto nie kocha swoich rodziców, nie będzie dobrym współmałżonkiem ani dobrym rodzicem. I nie wyjdzie wtedy poza to co dostał w spadku po mamie i tacie.

(22324)
Jacekdata: 25.05.2012, godz: 20:53

Jutro Dzień Matki..... pamiętajmy o swych rodzicach i módlmy się za nich .... oraz do Niebieskiej Matki Maryi.....
polecam ciekawo stronę internetową o sekrecie Fatimskim.......
www.youtube.com/watch?v=WIN0kqXYDJc&feature=g-vrec

(22323)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 25.05.2012, godz: 20:27

Glod prawdy, piekna i milosci nie pomniejsza sie, chociaz nikt i nic na ziemi nie jest w stanie go zaspokoic calkowicie.

(22322)
Bogdadata: 25.05.2012, godz: 19:02

Mając na uwadze jutrzejszy dzień - Dzień Matki, tak sobie myślę.....szczęście mieć Matkę, która....ma w sobie tyle życiowej mądrości oraz entuzjazmu, którym nie sposób się nie zarazić....
Matkę, która zawsze stoi na straży, gotowa podać nam rękę, gdy potrzebujemy jej pomocy. Która zna jednak granice dawania, wzbudzając tym samym nasz szacunek i respekt, nie będąc absolutnie typem matki -Polki - cierpiętnicy...
Którą cieszy tyle rzeczy. Obok których wielu z nas przeszłoby może obojętnie, przyzwyczajonych do faktu ich istnienia czy posiadania.
Kocham Jej szczery śmiech, otwartość na ludzi, Jej radość ze sprawiania innym niespodzianek, Jej poczucie humoru i nie dziwię się, że Jej młody duch przyciąga ludzi rocznikowo od niej znacznie młodszych...bo młodość to nie metryka, lecz sposób postrzegania siebie, innych oraz tego, co się człowiekowi przydarza...
Podziwiam Jej odwagę, ogromne serce, i uważam, że jest jedną z najbardziej szczerych osób, jakie spotkałam na swej drodze...

W swoim życiu poznałam ludzi, którzy nie powinni dostać pozwolenia, by zostać rodzicami. Gdyby takowa możliwość istniała. Matki i ojców, którzy zniszczyli swoim dzieciom życie, narażając ich na codzienne obserwowanie ich wzajemnej wrogości i nienawiści, ich kłótni, czy pijaństwa. Matki, które mają po kilkanaścioro dzieci, nie zajmując się nimi wcale, kobiety, które piją od rana do wieczora, zmuszając swoje dzieci do pozostania w domu, by opiekowały się swoim młodszym rodzeństwem. Kobiety i mężczyzn goniących za kasą, karierą, zostawiających swe córki i synów ''samopas'', zdziwionych, zniecierpliwionych, czy nawet wściekłych, że ich pociechy nie uczą się, zadając się ze złym towarzystwem, popadając w nałogi, nie mając niekiedy chęci, by dalej żyć...
Ciężko mi patrzeć na te ofiary swoich rodziców, a i krew zalewa mnie prawie, gdy czasem rozmawiam z tymi rodzicami, zupełnie nieświadomymi swojej , delikatnie rzecz ujmując, nieodpowiedzialności.

Moja Mama zdała ''egzamin'' z bycia matką celująco. A ja mam niesamowite szczęście, że jestem Jej córką...


Pamiętajmy jutro nie tylko o naszych Mamach, ale także o Matce wszystkich ludzi - Maryi, która codziennie swą troską ogarnia każdego z nas....

A ja już dzisiaj - wszystkim zaglądającym tutaj Mamom - życzę wszystkiego najlepszego......

(22321)
chwila data: 25.05.2012, godz: 12:14


Mała mi

Pisałam już o takich przypadkach jak ty napisałaś, teraz jeszcze tylko brakuje zości, gniewu i itd. Nie spodziewajmy się cudów,(to trochę zbyt wyniosłe określenie, no ale...) bo tego chcemy i o to prosimy, modlimy się i chcemy osiągnąć to o co się modlimy a jak nie otrzymujemy od razu albo wcale to własnie dzieje się tak jak piszesz...to troche jest tak, jak z tymi, którzy nie wygrywają, sa tacy, którzy potrafią uznać swoją porażkę i pogodzić się z przegraną, a są tacy którzy będą popadać w gniew, złość i zwalać na wszystkich wszystko, bo przeciez w ich mniemaniu powinni wygrać. My modląc się tez zakładamy, że skoro się modlimy i prosimy to powinniśmy czy mamy nadzieję, że to otrzymamy, niestety nie musimy otrzymać...dlatego tak jak kiedyś napisałam, trzeba ufać Bogu bez względu na to jak jest. Niektórych rzeczy i tak nie jestesmy w stanie zrozumieć, np. wszelkich najgorszych cierpień, które dotykają maleńkie dzieci, rodzą się kalekami lub z chorobami, które je doprowadzają do kalectwa lub nawet śmierci,mają takie choroby, które pozwalają im żyć rok, dwa, pięć i odchodzą z tego świata. To jest tragedia dla dziecka, które cierpi, przechodząc leczenie w szpitalach i tragedia dla rodziców, którzy musza na to patrzeć i współczuć, bo przeciez nie czują bólu jakie ma to dziecko, ale czują związany z tym swój ból, zwłaszcza że każdy rodzic chyba sam by wolał na siebie przejąć to co przechodzi jego dziecko, a najgorsze, że te niektóre dzieci i tak mimo swojego cierpienia i leczenia umierają i czy niektórzy są w stanie to zrozumieć i czy jest coś gorszego niż taka strata?
Czy problemy nietórych ludzi są gorsze, cięższe, tragiczniejsze od takich traumatycznych zdarzeń? A Ci rodzice mimo, że nie nacieszyli się tą swoją mała istotką muszą przyjąć taki stan...

(22320)
Monika, lat 38, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 25.05.2012, godz: 11:41

nadziejo pamiętam jak zobaczyłam Krzysztofa koniecznie chciałam go poznać. Kiedy go poznałam i siedzieliśmy na ławce zapytał "Czy jestem rozczarowana?" Nie potrafiłam zobaczyć go takiego jakim był. Tak dużo sobie wyobrażałam, że nie umiałam zobaczyć autentycznego faceta. Ale naprawdę go kochałam, a nawet chciałam go kochać. Niestety nie dał mi szansy a wygrał wizę do Stanów. Z perspektywy wielu lat widzę, że Pan Bóg miał inny plan wobec mnie. Poszłam na studia i poznałam Jezusa Chrystusa.

Czasami warto dziękować Panu Bogu za wszystko i wręcz czekać na niespodzianki od Pana Boga.

Niedługo Euro będzie to egzamin dla Polaków czy umieją się bawić.

Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że w Piśmie świętym jest napisane"spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić człowieka." Czy teraz Polaków może połączyć piłka? Uważam że nie powinno być żadnych manifestacji. To czas zabawy. Trzeba szanować Policjantów aby i Oni mogli spokojnie przejść przez ten czas.

(22319)
beatadata: 25.05.2012, godz: 10:35

Mała mi; jesli nie zaufasz Bogu to Twoje modlitwy nigdy Cie nie zadowolą. Myslę ze lękasz sie Jego woli, że nie otrzymasz tak jak Ty chcesz i dlatego nie widzisz juz sensu modlitwy.. i oddalasz się zawiedziona. Po drodze zamykasz sie na Jego działanie i możesz stracić coś co Bóg ma dla Ciebie dobrego i lepszego. Może skorzystaj z jakis dobrych rekolekcji, nawet takich wyciszających ignacjańskich, gdzie ma się kierownika duchowego, to pomocne , przynosi pokój wewnętrzny i pozwala spojrzec inaczej na swoje życie i problemy. polecam, warto.

Nadzieja, Twoja przygoda potwierdza to jak my nie potrafimy ufać Panu a sami chcemy coś wykombinować:) Bóg z góry wiedział ze ten gośc Ci sie nie podoba ale musiałaś sie o tym przekonać naocznie. A nawet jesli byłby atrakcyjny dla Ciebie..to nie znaczy ze bylibyście szczęśliwi ,on po przejściach nie wiadomo jak to wpływnie na jego przyszłość.


(22318)
Beatadata: 25.05.2012, godz: 10:27

do Karoliny
to chyba chodzilo o to: http://www.archidiecezja.wroc.pl/parafia.php?id_dek=11&id_par=1, bo mówila ze tereny Wrocławia i tylko jeden w Polsce kosciól, z tego co pisze to raczej nie jest sanktuarium.Mozesz zadzwonic popytac jak masz coś ważnego. Pewnie sa tam nabożenstwa za jej przyczyną.



(22317)
nadziejadata: 24.05.2012, godz: 23:28

Beata...Mała mi...

Beato pięknie napisałaś__zgadzam się z Tobą w 100%-najważniejsze to zaufanie

Miła mi nie rezygnuj tak szybko podam Ci pewien przykład z mojego życia, poznałam chłopaka, bardzo mi się podobał e-mailowaliśmy, wymieniliśmy się zdjęciami ale jakoś nie było nam po drodze, bo odległość, pracy zawsze coś nie grało, poza tym on uciekał i oddalał to spotkanie, pisaliśmy potem on zamilkł odezwał się po miesiącu.
Ja naiwna już w swojej głowie wyobrażałam sobie wspólną przyszłość, usilnie prosiłam Boga o to aby on się ze mną spotkał, wręcz terroryzowałam Boga mówiąc, że przestane chodzić do kościoła___wtedy nastąpił przełom,że on chce się spotkać___spotkaliśmy się po tym trudnym czasie____

Gdy go zobaczyłam poczułam jakąś taką odrazę do niego, niechęć, nie wiem____co się stało___był beznadziejny łysiejący, dużo niższy...gruby____-chciałam uciec ale z szacunku, że tak daleko przyjechał wypiliśmy kawę___a w dodatku te cechy zaniedbania to fakt, że wcześniej był alkoholikiem___poznałam to po przepitej twarzy------a potem gdy ja chciałam się zaszyć pod ziemię.....on dręczył mnie długi czas wiadomościami, że....TĘSKNI!!!!
I wiesz co mała mi wyciągnij z tego wniosek LUB WNIOSKI

Potem dziękowałam Bogu, że to się tak skończyło, że nie znał np. mojego adresu___
I wiesz co do tej pory PRZEPRASZAM BOGA za to, mu nie zaufałam
teraz tylko modlę się Boże zrób tak jak uważasz, kieruj moim życiem dobrze bo wiem, że Ty wiesz co mi jest potrzebne.

BÓG zna nasze pragnienia i wie czego nam potrzeba zanim sami poprosimy go w modlitwie.Jezu i Maryjo zawierzam Wam swoje życie.

(22316)
karolina do beatydata: 24.05.2012, godz: 19:14

Czy możesz mi napisać gdzie znajduje się sanktuarium św filomeny?

(22315)
Beatadata: 23.05.2012, godz: 15:05

mała mi
jeszcze dodam ten werset Jezusa: Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz" (Jk 4,3).

oczywiście nie chodzi o to że modlitwa o pracę czy męża jest zła i zaspokojeniem swych żądz. Ten werset dotyczy tego że nie pytamy Boga co jest dla nas dobre i lepsze a staramy sie wymuszać na Nim, umniejszając Jego wolę wobec naszego zycia, a wywyższając naszą własną.

podam przykład: jedna znajoma pani miała chorą córkę, lekarze nie mogli temu zaradzić ,rozkładali ręce jakby dawali do zrozumienia że może umrzeć. Rodzina modliła sie wytrwale, modlili sie przyjaciele, ksiadz w rodzinie ale nie było żadnej poprawy. Lekarze wciąz rozkładali ręce.
Dopiero jeden kapłan powiedział im aby Bogu oddać córkę.. na śmierć i życie. Tak się zaczęli modlić - co wymagało heroizmu. Prosili o zdrowie ale jesli On chce i taka jest Jego wola - aby ZABRAŁ im córkę. W bardzo krótkim czasie córka samoistnie wróciła do zdrowia ku zdziwieniu lekarzy!
Innym razem ta sama rodzina modliła się za druga córkę w ciąży dziecko było zagrozone, problem był dośc poważny, modlili się przez przyczyne sw Filomeny, córka ciążę donosiła i urodziła zdrowe dziecko, pojechali az na drugi koniec Polski do sanktuarium sw Filomeny aby osobiście podziękować świętej..
Jesli ktos prosi długo i o rzeczy trudne tym większa jest jego wdzięczność.

polecam fajny artykuł: CUD MODLITWY NIE WYSŁUCHANEJ
http://www.oaza.pl/siloe/files/sil4901.html

(22314)
Beatadata: 23.05.2012, godz: 14:40

Mała mi

ja modliłam sie o niektóre rzeczy parę lat. Niektóre sie spełniły po roku czyli tak stosunkowo szybko. Ale nie wolno kapitulować ;)
Czytałam kiedyś ciekawą rzecz , ze jak się modlisz o coś z zaufaniem (bądź wola Twoja) to jeśli ta rzecz(sprawa) nie jest Ci potrzebna po jakimś czasie uzyskasz pokój i sama przestaniesz o to prosić, poczujesz, że to już nie jest Ci potrzebne..
i bez tego możesz dzisiaj żyć. Sama sie o tym przekonałam. My nie znamy swoich pragnień do końca. I trzeba też mówić z odwagą - Boże jeśli nie jest mi to potrzebne to zabierz mi te pragnienia! To działa ! odchodzą lub zostaja i modlisz sie dalej..

Jesli modlisz się o rzecz oczywistą np pracę, męża itd.. to wytrwałość jest wskazana, nawet można sie modlić 5-10 lat (co prawda o pracę to zbyt długo) ale w sprawach małżonka i innych np potomstwa czy nawrócenia bliskich potrzeba czasu. Pan Bóg też wyprobuje nasza wytrwałość i wierność aby nie traktować Go na zasadzie "powinieneś to dać bo ja się tak modlę, bo ja tego chcę".. :)
Módl sie ale w wolności, że to Bóg uzna czy jest Ci potrzebne.
Jesli pragnienia nie będa odchodziły to módl sie dalej ze spokojem, a coś się wyjaśni.

Ja się spotkałam z taką sytuacja ze modliłam sie o coś jakiś czas np 2 lata. Potem jakoś zaprzestałam,bo pogodziłam się ze nie otrzymam i wydawąło mi sie ze bez tego daje sobie radę.
Ale za jakiś czas nawet kilka lat Pan Bóg spełnił te modlitwę! chociaż juz nie modliłam się o to. Zrozumiałam ze Pan Bóg ma swój czas.. i modlitwy nigdy nie zostaja zapomniane ani nie wysłuchane! .Czasem sa wysłuchane inaczej..ale zawsze tak jak Pan Bóg uważa.
Ja zawsze prosze jakiegos świętego o pomoc by szturmował niebo w mojej sprawie np sw Józefa, uwielbiam, bo mi wyprasza :)
Było też tak ze modliłam się o coś a Pan Bóg mi tego nie dał..ale dał mi coś innego i byłam happy.. potem dotarło do mnie że własciwie dobrze sie stało ze nie otrzymałam TAMTEGO.
Może otrzymałaś coś o co nie prosiłaś - pomyśl czy nie jest to odzewem na jakąś inną modlitwę?. Byc może spotkało Cię coś dobrego, nie planowanego.. udany wyjazd, zakup, okazja..itp My sie nad tym nie zastanawiamy,że Bóg czasem robi nam niespodzianki, w zamian za modlitwę kiedys tam o cos co niekoniecznie wtedy potrzebowaliśmy. Ogólnie trzeba więcej ufac Bogu niż własnym pragnieniom.
Spójrz na swoje modlitwy te odległe.. może nasuną się jakieś wnioski.

To tyle co moge powiedziec na przykładzie swojego doświadczenia. pozdrawiam


(22313)
Tomek do Małej Mi, lat 38, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 23.05.2012, godz: 10:12

Z mojego osobistego doświadczenia masz prosić dalej :)

(22312)
Alidata: 23.05.2012, godz: 10:10

mała mi
„Boże, daj mi odwagę do zmiany tego, co zmienić
mogę i powinienem, spokój w sytuacjach, w których nic zrobić nie mogę, i mądrość
odróżniania spraw jednych od drugich". Modlitwa AA

(22311)
paulina, lat 32, e-mail: surenka@wp.pldata: 23.05.2012, godz: 01:15

gdy wylałam morze łez wezbrał się krzyk w mojej duszy, z trudem panowałam nad sobą, nie zdawałam sobie sprawy, że tyle cierpienia we mnie było, a ty byłeś obok, tylko po to, żeby mnie utopić w rozpaczy. Ciemność, rezygnacja mnie nie opuszczają.

(22310)
Artur "Artii" Wnęk, lat 37, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 22.05.2012, godz: 14:24

Czy kiedykolwiek ludzkosc przestanie cierpiec? Ale krzyz to takze medytacja. Wystarczy go nie odrzucac, aby na moment ujrzec twarz Boga. A.M. Carre

(22309)
Beatadata: 22.05.2012, godz: 11:48

Zagubiopna Mario, rzeczywiście masz wielkie szczęście.. bo wiele osob w depresji cierpi samotnie, nie ma nikogo przy sobie.. Twój proces zdrowienia jest łatwiejszy bo masz narzeczonego, rodziców..przyjaciól.. tak naprawdę przychylnosc bliskich ich obecnosc i zrozumienie jest podstawą dobrej terapii, dlatego mozesz mowić o DUŻYM szczęściu i dzięki za to Bogu. :) to jest łaska w chorobie. Zobacz jakby to wyglądało gdybys nie miała nikogo przy sobie zyczliwego a ze swoją choroba musiała sie przed ludźmi ukrywać..choćby dlatego by Cie nie odrzucili.. Niestety nasze spoleczesntwo uczy się bycia wśród ludzi radosnych, pełnych wiary w siebie radosci życia, ludzi sukcesu.. od depresantów raczej się ucieka bo są nie łatwi..kojarzą sie z cierpieniem.. Myśle ze inni musza się modlić o takich ludzi wokół siebie, bo czasem własnie to ich brak powoduje depresję i inne choroby..pozdrawiam

(22308)
Libbydata: 22.05.2012, godz: 08:32

Do Łukasz

A dajesz jeść rybkom?

(22307)
Piotr, lat 28, e-mail: madmax@mtv.pldata: 22.05.2012, godz: 02:45

Zapraszam wszystkich do zapoznania się z tym materiałem

Trójca Święta Metajęzyk Dogmaty Wiary
Naukowe seminarium o trzech dogmatach wiary katolickiej.

http://www.youtube.com/watch?v=O5bpBCEKbKE

(22306)
Monika, lat 38, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 21.05.2012, godz: 22:30

Pamiętam jak kiedyś jechałam samochodem i kolega włączył super piosenki. Podarował mi tą kasetę. Był to zespół Bee Gees. Piękne piosenki, melodie napełniające radością. życia. Artyści którzy poprzez swoją twórczość napełniają pozytywnymi uczuciami otrzymali talent od Pana Boga.


Wieczny odpoczynek racz Robemu Gibb dać Panie a światłość wiekuista niechaj Mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen

(22305)
Artii, lat 37data: 21.05.2012, godz: 19:14

KTOS POWIEDZIAL: Prawdziwa miara charakteru jest zdolnosc oparcia sie pokusie.

(22304)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej