Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Matrix do pań:)data: 15.12.2011, godz: 19:07

Często czytam anonse kobiet które nieraz są już po 30-stce i .....zaczynam rozumieć dlaczego trudno im kogoś znależć.Po prostu jak kobieta szuka wysokiego,bogatego i zaradnego bruneta no to niestety niewielu takich jest a jeśli są to już dawno są zajęci:)

(20929)
kochanadata: 15.12.2011, godz: 17:54

Chwila ma rację mówiąc ze czasem ludzie nie wiadomo czego oczekują..
to nie jest tak ze każdy tak samo przezyje modlitwe wstawiennicza i od razu będa efekty.. a jak nie ma to rozczarowany i traci wiarę i ma problem zawierzenia się . Każdy ma swój czas! nie wyprzedzajcie .. ta modlitwa jest potrzebna, mozna korzystać jak jest mozliwość, ale nie nastawiaj sie ze po 2 modlitwach znikną wszystkie twoje problemy bo takie zakładanie to naprawdę katastrofa i zwątpisz! u niektórych są to etapy, małe przebłyski radości, doznania. Pan Bóg działa jak chce i kiedy chce. I nie musi naprawic całego życia po kilku modlitwach. Różne są sytuacje ..czasem Pan Bog oczekuje wiecej wiary, otwarcia sie i przede wszystkim ufności a nie listy życzeń. Wtedy należy jeszcze wiecej ufać i byc cierpliwym. Być CIERPLIWYM.

(20928)
Elzadata: 15.12.2011, godz: 16:23

Ja coraz wiecej powierzam Panu , swoje slabosci, moja przeszlosc. Coraz czesciej mowie Panu Jezusowi o moich bolach.

(20927)
Elzadata: 15.12.2011, godz: 16:17

do wszystkich
stosuje tez modlitwe przebaczajaca jak mi poleciliscie i powiem ze jakby sie lepiej czuje jakby ta moja przeszlosc sie pomalutku oddalala i nie byla juz taka krzywdzaca. W tym roku wyjatkowo bedziemy sami na wigilii ale ja sie ciesze bo chce byc blisko siebie i swojej rodziny. Chce bardziej spokojnych swiat niz takich komercyjnych. A z rodzina spotkam sie w styczniu. Bardzo sie ciesze, a nie ukrywam ze jest to tez dla mnie wyzwanie powiedzenie NIE mamie , siostrze i nie miec poczucia winy-i nie mam. To jest piekne.

(20926)
Elzadata: 15.12.2011, godz: 16:02

Kochani
a ja kupilam do domu pieknego aniolka takiego lezacego na polke. spiacego. Bije od niego spokoj. Jest malym dzieciatkiem lezy na boku ma jedno skrzydlo pod glowka a drugie takie zrelaksowane lezy i przykrywa raczke. Spi smacznie. Teraz sa takie targi przedswiateczne wiec kupilam . Aniolek jest sporych rozmiarow. Wogole lubie anioly. Stosuje tez modlitwe o uzdrowienie )))polecam

(20925)
Kasia, lat 30, e-mail: rika1981@wp.pldata: 15.12.2011, godz: 15:56

Do Aldony:mi się wydaję że mógł to objaw gorliwej miłości.
Pozdrawiam Cię Aldono serdecznie,polecam Ci do odwiedzenia stronę o nazwie Dar,
adres:dar.religia.net.pl
Może Ci się spodoba.

(20924)
chwiladata: 15.12.2011, godz: 13:03


Elza

Takie modlitwy są w całym kraju, zapytaj w swojej Parafii, ale pamiętaj, że to najbardziej od Ciebie zależy co będzie dalej, Trójca Św. działa, ale czasem ludzie nie wiadomo czego oczekują, nadal tkwią w swoim świecie

(20923)
Artur Wnęk / Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 15.12.2011, godz: 12:12

Mamy bracia pewnosc, iz wejdziemy do Miejsca Swietego przez krew Jezusa. Hbr 10,19

(20922)
kochanadata: 15.12.2011, godz: 09:33

do Basia lat 20
prawdziwa miłośc to góra lodowa...trud i wyrzecznie.. czy jestes zdolna ją podjąć? czy głownie myslisz o pieknych uczuciach..patrzneiu w oczka.. jeśli tak to znów się rozczarujesz..Moze wcale nie jestes jeszcze gotowa na ten trud..Oddaj to Panu.

(20921)
Aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 15.12.2011, godz: 03:09

Myślałam, żektoś mi odpowie, ale nie.......:)

(20920)
Basia, lat 20, e-mail: baszkasz@buziaczek.pldata: 14.12.2011, godz: 19:10

Wiem, że to nie tutaj powinien być mój wpis...ale zaryzykuję.
Mam na imię Basia. Mam 20 lat i jestem z Krakowa...bardzo potrzebuję serca do kochania:) i drugiej pary oczu do spoglądania w nią:) jestem sama...nie tak dawno, bo 2 miesiące temu rozstałam się z chłopakiem...ale czuję się skrzywdzona...i czuję, że byłam niekochana...a tak bardzo chciałabym poznać tą prawdziwą MIŁOŚĆ. Czekam na nią od zawsze...odkąd pamiętam...
Chce ofiarować ciepło, miłość, wierność, przywiązanie...nie na dzień, na trzy, tydzień, miesiąc, czy rok....ale na zawsze...Chcę Cię wreszcie poznać...czemu się ukrywasz..nie bój się..jestem czekam..dla Ciebie..jestem czysta i czekam chwili kiedy spojrzysz w moje oczy i przytulisz mnie do swojego serca...bezwarunkowo.

(20919)
Artii, lat 36data: 14.12.2011, godz: 17:34

Moj synu! Wiedza, chociaz jest tak wielka, pozostaje ciagle marna rzeczywistoscia; jest mniejsza niz nicosc w porownaniu z ogromna tajemnica Boga. Sw.o.Pio

(20918)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 14.12.2011, godz: 16:17

Niebieska trudno mi opisać co dokładnie oznaczało to ciepło w głowie. Właśnie dlatego że nie chcę kierować się wyobrażeniami potrzebuje czasu aby konkretnie zobaczyć. 11 lutego jest następna Msza święta o uzdrowienie z modlitwą wstawienniczą więc do tego czasu będę dziękowała a w lutym jak uzdrowiony trędowaty przyjdę, aby dziękować.

16 grudnia rozpoczyna się nowenna do Dzieciątka Jezus.

(20917)
niebieskadata: 14.12.2011, godz: 15:48

Elzo tak Pan działa cuda, cały czas, tak jak mówiła Monika:):):)Nie ma nic niemożliwego dla Niego!!!:):)Chwała Panu!!!:):)

(20916)
niebieskadata: 14.12.2011, godz: 15:44

Elzo jeśli upadłaś, to to się nazywa, z tego co wiem spoczynek w Duchu Św.Jak byłam w Częstochowie, byłam wtedy z Przyjaciółmi...Moja Przyjaciólka także upadła...upadła jak długa na posadzkę i nic Jej się nie stało, bo osłaniał Ją Duch Św:):)

(20915)
Elzadata: 14.12.2011, godz: 15:02

czyli w Czestochowie. Ok wybiore sie . Moze w styczniu. Co do mszy uzdowienczej to kiedys bylam na takiej zagranica w jezyku angielskim. Powiem Ze modlilo sie 3 osoby i upadlam. A prosilam abym zaszla w ciaze. Poniewaz mam endometrioze (krotko powoduje bezplodnosc) ja wtedy mialam 25 lat i bardzo chorowalam to na cysty to ciagle stany zapalne. Udalam sie do zielarki ktora oczyscila mi organizm plus masza uzdraijaca. Po ok 2-3 miesiacach bylam w ciazy. Syn wymodlony jeden ale kochany)))))

(20914)
niebiesadata: 14.12.2011, godz: 10:15

Chwała Panu!!!:):)

(20913)
niebieskadata: 14.12.2011, godz: 10:12

Do Elzy i Moniki:)
Dobrze, żeby najpierw być na mszy Św. oraz należy być w stanie łaski uświęcającej. Modlitwa wstawiennicza...w moim przypadku modliło sie nade mną 4 Osoby...Kiedyś także byłam na mszy o uzdrowienie z modlitwą wstawienniczą w Częstochowie (nie pamiętam pod jakim wezwaniem był kościół), ale posługiwali Ludzie ze wspólnoty Mamre, wtedy też była najpierw msza, a potem Ludzie ustawiali się do modlitwy wstawienniczej, polecałabym Ci właśnie mszę o uzdrowienie z modlitwą wstawienniczą:):)
Ja byłam na takiej modlitwie teraz w poniedziałek...w swojej okolicy..nade mną modlili się Ludzie ze Wspólnoty Odnowy w Duchu Św.
Czułam tak jak Monika ciepło, ale nie przez cały czas chyba...a poza tym spokój...ale nie wolno opierać się na wyobrażeniach...nawet jak nic się szczególnego nie odczuwa, to Pan Bóg i tak działa!!!:):)
Choć usłyszałam konkretne Słowo...nie wiem czy odczuwam to tak po ludzku, albo czy zdaję sobie z tego sprawę co usłyszałam...ale to oddaje Najwyższemu On będzie wiedział co z tym zrobić...Wiem, że On działa choć ja po ludzku mogę tego nie odczuwać...On działa!!!:):)
Pozdrawiam Serdecznie:):)

(20912)
Aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 14.12.2011, godz: 09:54

Teraz już się dokładnie doinformowałam.Siostrą,która pisała listy do Pana Jezusa swojąkrwią, byłaWeronikaJuliani.Wyczytałaminformacje, żebyła to forma pokutna.Czytam też, żenakłądała na siebie ciężki krzyż,lub duzy dembowy pień,odprawiała też drogę krzyżowąw tunice,którą od wewnątrz obszyłaostrymi kolcami, zakładała jąna gołe ciało.Pisałąlisty do Jezusa własną krwią,a na swoich piersiach wypaliła rozżazonymi obcęgami imię Oblubieńca.Co sądzićo takim zachowaniu?Czy jest to wszystko aktem szaleństwa, czy gorliwej miłości?

(20911)
Elzadata: 14.12.2011, godz: 09:21

Pablo
czytalam ona wygrala walke z rakiem. Interesuje sie psychologia. Polecam tez fajny fil jedz modl sie i kochaj z J. Roberts)))Piekny dzien dzisiaj.

(20910)
do wszystkichdata: 14.12.2011, godz: 08:01

co z odpowiedzia dla Aldony?mnie tez to ciekawi,dla mnie to jakby troche fanatyzm,czy Pan Bóg tego potrzebuje?rozumiem zadawanie sobie bólu np.pokutnego

(20909)
elzadata: 13.12.2011, godz: 22:03

niebieska
a jesli chodzi o modlitwe wstawiennicza to jest msza? czy grupa modlitewna ? Bo ja tez chce z tego skorzystac

(20908)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 22:01

moze tak jest ze jest przerost ego. Moze ciagle poszukuje milosci na zewnatrz? zamist znalezc ja w sobie. dzis bylam u psychiatry dal mi na spanie. Choc powiem ze jakby leki trosze zmalaly. Jestem zadowolona ze jestem tu na forum. jesli chodzi o to aby byc dla kogos to uwazam ze jestem dla syna, meza. Lubie i nauczylam meza ze siadamy i rozmawiamy. Lubie tak na spokojnie aby kazdy mogl powiedziec swoje. Co do zdrowka, jestem po zabiegu i musze sie oszczedzac w sensie fizycznym. poszlam wczoraj na szybki spacer i cala noc podbrzusze bolalo. na swieta poraz pierwszy bedziemy sami w domu i nawet sie ciesze bo potzrebuje wypoczynku. Energia m siadla. Ale bede modlic sie. teraz jestem bardziej zaangazowana w modlitwe niz kiedys. byl moment ze wogole sie nie modlilam. teraz jest jakby powrot do wiary. pozdrawiam do jutra

(20907)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 13.12.2011, godz: 21:45

Niebieska parę dni temu też byłam na Mszy świętej o uzdrowienie z modlitwą wstawienniczą. Podczas modlitwy wstawienniczej czułam ciepło w głowie. Jak wróciłam do domu rozmawiałam z mamą i nagle zauważyłam zmianę u siebie i zaczęły lecieć łzy radości. Pan Jezus żyje i uzdrawia!!!

(20906)
Pablodata: 13.12.2011, godz: 21:06

Elza
Oczywiscie zeby człowiek miał w ogóle cheć na sprawy duchowe czy psychologię to musza zostać zaspokojone podstawowe potrzeby. Jak np odpoczynek, jedzenie i zdrowie oczywiscie ;)
Moze już zetknelas sie z ksiażka "Możesz Uzdrowić Swoje Życie" Louise L. Hay...
W bardzo przyjazny sposób traktuje czytelnika, udowadniając na własnym przykładzie jak uwalniac sie od chorych związków, jak problemy psychiczne odbijają sie na ciele.
Wiele osób było by w szoku gdyby dowiedzieli się ze własnymi nawykami, lękami niszczą sobie poszczególne organy.
Przedstawi kilka przykładów:
Żołądek - jesli wystepują kłopoty z żołądkiem znaczy to zazwyczaj ze nie wiemy jak przyswoic sobie nowe doświadczenia, obawiamy sie czegoś...
Owrzodzenia- to nic innego jak straszliwy lęk ze "jest się nie dość dobrym"....
Genitalia - jesli nie czujemy sie dobrze w roli kobiety lub mężczyzny, jesli odrzucamy naszą seksualność często mamy z nimi kłopoty...
Choroby weneryczne - powodowane sa prawie zawsze przez poczucie winy seksualnej...zaburzenia cyklów miesiaczkowych- lęk przed byciem niedoskonałą w porownaniu np w osobami z reklam tv...zapalenie pochwy - wywołane jest uczuciem zranienia przez partnera...kłopoty z pecherzem - uczucie że jest sie olewanym zazwyczaj przez partnera...prostata - zwiazana jest z poczuciem własnej wartości....oziębłość - rodzi sie z lęku lub przekonania ze grzechem jest cieszyć sie ciałem...serce - problemy z sercem miewaja zazwyczaj ludzie przygnębieni wyciskający z niego ile się da, niedostrzegający radości, ogarnięci smutkami, sami je niszczą...
serdecznie polecam. Jakże ważna jest ŚWIADOMOŚĆ w naszym życiu...

(20905)
niebieskadata: 13.12.2011, godz: 17:15

Do Niekochany

Kazania ks. Pawlukiewicza także polecam oraz polecam także kazania, konferencje ks. Pelanowskiego:).....nawet wczoraj słuchałam konferencji ,,Jak pokochać własne życie,, http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?page_id=3405

(20904)
niebieskadata: 13.12.2011, godz: 11:50

Do Niekochany
To jest właśnie ten moment gdzie Bóg chce Ci powiedzieć, że bardzo Cię kocha....choć wydaje się inaczej...wiem bo sama przechodzę może nie identyczną sytuację, ale bardzo podobną....
Właśnie wtedy, kiedy wszystko się wali...kiedy człowiek dochodzi do wniosku, że sam z siebie nic nie może, że tylko Najwyższy może...On ma taką moc...Jest ponad naszymi słabościami, zmartwieniami...On może ten trudny okres przekuć w dobro...
On Cię wyprowadzi, tylko musisz dać Mu szansę, musisz na to pozwolić...
Wczoraj byłam na modlitwie wstawienniczej...Pomaga...może nie czuć nic od razu, ale należy pamiętać, że nie o wyobrażenia chodzi (ja nie tak dawno opierałam się właśnie na wrażeniach...ale to jest złudne i najpewniej zły też wtedy miesza)...Tak więc nie należy się przejmować tym, że podczas modlitwy, czy po nic nie czuje....mogę nic nie czuć, ale o ile oddałam to wszystko co jest mi przeszkodą i w ogóle całe życie...to Pan Bóg działa:):) Czasem dopiero po jakimś czasie zwracam uwagę, że coś od Pana otrzymałam:)
Tak więc jeśli masz możliwość pójdź na taką modlitwę...najlepiej na mszę o uzdrowienie z modlitwą wstawienniczą...
Oddaj to wszystko Panu Bogu, całe życie, to co Cię przerasta wszystko...mów Mu o tym, tak po prostu..mów co Cię boli, że sobie nie radzisz i proś Go by Twoje ścieżki wyprostował...On to wszystko może i zrobi to, tylko pozwól Mu na to, musisz wyrazić na to zgodę, bo Pan każdemu z nas dał wolną wolę i by mógł pomóc czeka na Twoją zgodę!:)
Pierwszy krok uczyniłeś, pisząc tutaj, teraz oddaj to wszystko Panu, proś by Cię prowadził...Nie zaprzestawaj w działaniach, nawet jeśli wydaje się, że to coś niemożliwego...Nie ma nic niemożliwego dla Niego!:):)
Pomodlę się za Ciebie..Niech Cię Pan Bóg ma w opiece i niech Ci błogosławi!:):)
Wszystkiego Najlepszego:)

(20903)
elzadata: 13.12.2011, godz: 11:27

mi do szczescia brakuje porzadnie sie wyspac i aby bole minely bo mam ciagel problemy ze sprawami kobiecymi. Aby przyjmowac zycie i cieszyc sie tym co sie ma a nie zyc iluzja))

(20902)
kochanadata: 13.12.2011, godz: 11:26

Niekochany...
posłuchaj kazan ks Pawlukiewicza... pomoga Ci zrozumiec. znajdziesz tam odpowiedzi na wiele pytań, dlaczego czasem wszystko sie wali.. to stan przejsciowy ale trzeba wiedziec jak go wykorzystac , tych kazan jest dużo pozdrawiam
http://www.youtube.com/watch?v=fd5nKTy4v90&feature=related
oraz te starsze kazania z 2009 :
http://www.kazaniaksiedzapiotra.pl/tag/nawrocenie/
znajdziesz tma wiele odpowiedzi na pytania i nie rozpaczaj.

(20901)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 11:16

pablo
moim gl bledem jest to ze od poczatku chcialam zmienic meza, nie akceptowal jego bo siebie tez nie. No i nie pasowal do schematu z glowy. a tak na prawde bardzo przypomina mi mojego ojca. Tez brak uwagi na mnie ale pomagal mi w matmie i fizyce, byl bardzo dbajacy o dom i nas.

(20900)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 11:04

Pablo dobry pomysl. Moze wyjade na kilka dni to nam dobrze zrobi.

(20899)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 11:03

Pablo
i wlasnie jest moment (oczywiscie Trudny) aby zaakceptowac to co jest. Bo paradoksalnie wiele juz zaakceptowal i okazywalo sie ze on jest w tym dobry. tak bylo z wychowywaniem syna. kiedy gadalam to efekt byl odwrotny, kiedy zaakceptowalam zgodzilam sie na jego bledy okazalo sie ze radzi sobie dobrze. Co do Barbi tez przestal -przestaje mowic bo zdalam sobie sprawe ze moze to zniechecac, zniewalac, Ja tez mialam swoje 5 minut w zyciu gdzie on mogl byc zly. Mysle ze my nie dajemy soie takiego pozwolenstwa na bycie tym kim jestesmy tylko wymagamy tego czego wymagano od nas. A wdziecznosc warzna rzecz. Bo daje radosc.

(20898)
chwila data: 13.12.2011, godz: 11:00



Elza

Wydaje mi się, że wszystkie małżeństwa na całym świecie przechodzą to samo, po jakimś czasie czar pryska jest codzienność, rutyna, może zmęczenie i ta sama osoba nam już powszednieje, może nie okazuje nam już tak swoich uczuć, nie ma już fajerwerków, bo ile można, ale to nie znaczy, że nie kocha...a czasem bywa, że ktoś wchodzi dla podniesienia ekscytacji życia, poznania kogos i czegoś innego nowego i albo w tym zostaje albo znów szuka nowości, albo chce powrotu do tego co było, bo się przekonuje że to było dla niej/niego najlepsze...i tak przez pokolenia...

(20897)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 10:56

Do niekochanego
Czy kiedys bylo inaczej? Lepiej sie czules sam ze soba. Jesli tak to co takiego stalo sie w twoim zyciu ze widzisz te zmiane.ja tez czulam sie niekochana. Moja droga rozwoju ciagle tra bo odkrywam to co jest istotne dla zycia -wartosc. Mysle ze zostales zranony niedoceniny .

(20896)
chwila data: 13.12.2011, godz: 10:42



Karinka

Jak napisałam to takie moje przemyślenia ja nie wiem jak jest na 200%, ale wydaje mi się, że diabłu niepotrzeba żadnych symboli, pierścieni itp. żeby zawładnąć naszą duszą i też nie ma 200% pewności, że akurat poprzez noszenie jakichś pierścieni ci ludzie zostali opętani, może i tak mieli być, bo diabeł znał ich słabości i to wykorzystał tak, że udało mu się ich zniewolić...
Wiesz moim zdaniem np. takie negatywne myślenie, wystarczy szatanowi, a zachwianie wiary, ufności w Pana Boga to już w ogóle otwarte drzwi do jego działania i zniewolenia naszej duszy, może takie osoby, które mają problemy z ufnością chcą się "wzmocnić" i czytają gdzieś albo ktoś im doradza noszenie takiego pierścienia czy czegoś innego, ale nie widzą rezultatów w sensie tego czego oczekiwali rodzi się w nich coraz więcej złych emocji i wtedy diabeł rządzi, tak więc nie sądzę, żeby jakaś rzecz była podstawą do opętania, chyba najpierw muszą tą być jakieś wewnętrzne sprawy danego człowieka, pisałam żyjmy w mocy Ducha Św. nie marnujmy dobrej energii, nie myślmy negatywnie, nie narzekajmy że Bóg dopuszcza to czy tamto, bo tego nie zmienimy a tylko bedziemy w energii zła, gniewu, żalu, Duch Św. to nasza tarcza ochronna, obronna, a smucenie - delikatnie nazwane - to grzech przeciwko Duchowi Św.
a powinno być, jak w tekście piosenki Arki Noego
"Kto się nawróci, ten się nie smuci
Każdy święty chodzi uśmiechnięty.
Tylko nawrócona jest zadowolona
Każda święta chodzi uśmiechnięta..."


(20895)
Elzadata: 13.12.2011, godz: 10:38

do Pablo
Weronike czytalam i ogladalam film.dziekuje za wpis.Mysle ze moim problemem sa konflikty wewnetrzne ktore po starciu z rzeczywistoscia nie pasuja do schematu. I tu wlasnie konflukt. Drugim problemem jest to ze nie umie do konca przyjmowac tego co zycie niesie. Czesto stawiam opor temu co jest nie wyrazam zgody na to co mam. Wtedy odbieram to jako krzywde. Co do moich talentow. pisalam wczesniej ze zostalam wychowana w porownywaniu z siostra. siostra byla bardzo grzeczna i mama nigdy nie miala z nia problemow. Ja bylam inna zywa, spontaniczna zdolna ale leniwa. Od malego widzialam ze siostra jest ta lepsza ja gorsza. Nie mialam wsparcia w mamie tylko troche w tacie.Brak milosci i akceptacji a takze fakt bycia gorsza spowodowalo ze zgubilam siebie nie starajac sie szukac tego co jest we mnie pozytywne. i tak szlam przez zycie z lekami. I tu pojawil sie moj maz. moge powiedziec ze ucieklaz z domu myslac ze u boku meza bedzie mi lepiej. i bylo na poczatku, rzeczywiscie chcialam aby on byl tym ktory rozjasni moje zycie. Troche mieszkalismy na zachodzie .maz zawsze swietnie sobie radzil a ja tez ale zawsze ciezko z wielka niewiara w siebie. Nie wiedzialam co jest. Doswiadczylam ciezkiej depresji, teraz mam bezsennosc i problemy kobiece.Na dzien dzisiejszy coraz czesciej mysle ze problem lezy w niskim poczuciu wlasnej wartosci. Nigdy nie docenialam siebie ale ciagle stawialam wyzsza poprzeczke wymagajac od siebie coraz wiecej ( to tez z domu).I teraz kidy zaczelam sie modlic stwierdzilam ze cos sie delikatnie zmienia. dzieje sie tak ze np trafia do mnie artykul o ludziach ktorzy chca popelnicc samobojstwo bo nie radza sobie w szkole. ja zawsze sobie radzilam -nie wierzac we wlasne zdolnosci. I przyznam sie do tego ze nie docenialam w sobie madrosci i inteligencj. mam tez wiele innych darow ktore nie doceniam bo ciagle chcialam byc taka jak rodzice wymagali. A ja jestem totalnie inna od siostry. Mam 47 lat skonczylam studia, ale ciagle wewnetrznie porownuje sie z innymi kobietami czujac sie gorsza. mam juz swiadomosc ze to co ja mam to ona tego nie ma. Potrafie dobrze prowadzic rozmowe ladnie sie usmeichac doceniac w ludziach to co dobre ( szczegolnie u dzieci). jestem wrazliwa na piekno. zawsze doczytam o czyms co sie dzieje. moge powiedziec ciekawa swiata. masz racje ze trzeba byc najpierw szczesliwym ze soba. Ja moge powiedziec ze jest to moment poznawania siebie odkrywania na nowo. tego co zostalo pogrzebane. jak wazne jest aby rodzice wpierali swoje dzieci. ja to robie dla syna. Chlopiec jest pewny sojej wartosci. Pablo, na pewno chce prosic Jezusa o to aby moje konflikty rozwiazal i dal mi odwage na pokonywanie lekow i akceptacje siebie w 100%. Wiem ze dokonalam pewnej analizy ale jest to dla mnie wazne. Wybierajac meza stworzylam w swojej glowie idealny obraz partnera i co sie okazalo rzeczywisty obraz ni jak sie ma do tego co jest. Tu mowie o konlikcie bo jest to dyzonans ktory powoduje nerwice, depresje. teraz loedy doszlo do mnie ze jestem madra i inteligentna poczulam sie troche lepiej ze soba. No i pracuje nad wewnetrznym krytykiem staram sie zmieniac sztywne myslenie, bo mam prawo popelniac beledy a tego sie bardzo boje. na dzien dzisiejszy nie pracuje od wrzesnia. w pracy mimo ze wykonuje odpowiedzialne stanowisko tez czuje sie gorsza. Ciagle porownuje sie. A co do meza doceiam w nim to ze umie i potrafi dbac o dom, o syna, o mnie. Tylko ja tego nigdy nie docenialam Myslam ze tak ma byc ze to jego obowiazek. ja z kolei jestem dobra mam, ostatnio uslyszalam ze dobra zona. Potrafie stworzyc piekny nastroj w domu. Rozpisalam sie o swoim malzenstwie ale wiem ze te idealy w mojej glowie tylko przeszkadzaja w zyciu.

(20894)
Matrix do Elza i Pablodata: 13.12.2011, godz: 10:31

Tak widać tu wyraznie przerost twojego Elzo ego a przecież to nie inni mają być dla nas tylko my dla innych.Nie możemy się tylko skupiać na naszym spełnieniu jak to często robią kobiety wchodząc w związek małżeński a pozniej po paru latach przychodzi rozczarowanie bo współmałżonek nie spełnił naszych oczekiwań. I myślę też że małżeństwo powinno być zawierane po 25 roku życia bo dzisiejsi 20-latkowie nie są często dojrzali do związków na poważnie.

(20893)
aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 13.12.2011, godz: 05:17

Czytałam kiedyś,że jakaś Święta,nie pamiętam jaka,może była by to Weronika Guliani- w każdym razie ta święta pisała listy do Jezusa swoją krwią.To jest normlne zachowanie? Prosze o odpowiedz.

(20892)
Niekochany , lat 20data: 12.12.2011, godz: 21:38

Proszę Was o modlitwę zagubiłem się w swoim życiu :( straciłem wiarę, przestałem chodzić do kościoła, przestałem tak naprawdę żyć. Nic mi się nie układa ani sprawy prywatne ani sprawy szkolne nie wiem co się dzieje nie wiem co robić :(

Kiedyś wierzyłem że Bóg ludzi kocha. Ale teraz mam co do tego wątpliwości co do mojej osoby do takiego marnego robaka jakim jestem ja ...



(20891)
Xdata: 12.12.2011, godz: 21:05

karina
Gdyby człowiek zobaczył diabła w całej jego potworności i okazałości, nie miałby już więcej okazji do tego, by uniknąć, chociażby jednego, i to takiego najmniejszego, grzechu, bo, po prostu-umarłby ze strachu.

(20890)
Pablodata: 12.12.2011, godz: 20:47

Elza
Jak mawia autorka ksiażki "Kochaj siebie, a niewazne z kim sie związesz" - Bierzemy ślub z niewłaściwych powodów".http://dzieci.pl/cid,1024109,rgid,11690545,title,Zle-powody-zawierania-malzenstw,fototemat_zwiazek.html?smgputicaid=6d8bc Osobiscie twierdze ze najwieszym wrogiem spelnienia w zyciu jest nasze wyobrazenie o tym jakie ono powinno być. Kobiety wiadomo...potrzebują wrazeń, oczekują ze z meżczyzną w koncu osiagna swoje cele przestaną sie nudzić, bedą zamężne wiec bedą "kimś" w oczach innych ludzi itp. Wcale nie dziwi ze po tylu latach małżenstwa. wszyscy sa już znużeni...To niezgodne z ludzką naturą. Jak mawia ironiczne choć prawdziwe zdanie.
Natura człowieka najpierw go wabi, potem wykorzystuje, a nastepnie wypluwa. Tu chodzi o świadomość co to jest życie. Ty bylas bardzo młoda gdy bralas slub, ale nikt w takim wieku nie zdaje sobie sprawy co go czeka w małżeństwie. Podswiadome szukanie bratniej duszy nawet jesli dojdzie do skutku po kilku latach może wygladac podobnie do aktualnego zwiazku nawet, gdy tym wybrankiem byłby Enrike albo sam Juljo Iglesias ;p. Niestety tylko nam sie wydaje ze to inni nas uszczesliwiaja. Oni daja nam przyjemnosc, rozbudzaja nasze zmysły, łechcą nasze ego, lecz szczescie lezy w nas w srodku ;)(Polecam Film "Mr. Nobody"). Twiedzisz ze jestes delikatną osobą, cieszysz sie gdy ktoś obsypie cie komplementem, może nawet tego oczekujesz i czujesz se źle jesli tego nie doswiadczasz. Wiedz ze to przerost ego poniewaz ego zawsze sie czegoś domaga, zawsze mu mało...jestes kobieta to zrozumiale, lecz jest to jedna z rzeczy które ci przeszkadzaja byc szczesliwa (oczekiwania trzeba odpuscic).
Tak jak napisalem Łukaszowi tylko wdzieczność za to ze sie: jest, tworzy, smieje nadaje pozytywny sens zyciu. Najgorzej to być warzywem, albo ciagle narzekającym polakiem ;(.
Co do twojego męża "kobiece piękno rozbudza mężczyznę" to zadanie dla Ciebie. W koncu nie jestes juz dla siebie, ale dla was. A jesli nie odpowiada ci to, to wiedz jedno: kazdy nawet w małżenstwie miewa marzenia na temat innych osób. W sprawach małżeńskich nie chce zabierac głosu poniewaz zachowania i reakcje małżonków sa powodowane różnymi zależnościami nawet podświadomymi. Przykładowo mozesz wmawiac (nie dosłownie) męzowi ze jest oschły i marzy tylko o Barbie i wtedy on sie zniechęca, tak można zranić mężczyznę, mozna spawic ze zacznie sie go obwiniać za wlasne chore przekonania....temat rzeka dlatego tylko terapie małżeńskie.
W końcu napisałas takze coś optymistycznego. Ze wiele osób cierpi i zaczełaś zauważać ze twoje życie nie jest takie najgorsze (tutaj polecam ksiażke "Weronika postanawia umrzeć" ). Masz syna, mąż jest zaradny i dba o wszystko. Nie jedna kobieta oddala by wiele za taki stan. A jesli dusisz sie w zwiazku, nie mozesz zniesc monotonii to czasem wystarcza krótkie rozstanie, sprowokowanie sytuacji ze ciebie badź jego zabraknie na jakis czas i wtedy ludzie zaczynaja plakać, tęsknić za tym co stracili. Moje osobiste zdanie jest takie ze ludzie nie zosali stworzeni do zycia w klatce, którym moze stac sie małżeństwo. To by bylo nieludzkie... ale to w końcu oddalili sie od raju i wymyslili własne zasady gry.


(20889)
karinadata: 12.12.2011, godz: 19:35

Chwila
rozumiem Twoje obawy co do nadwrażliwości..
ja nie opieram sie na własnych obawach, przeczuleniach...nie mam w tym żadnego interesu.. :) i sama lubię te ładne rzeczy. Długo byłam nieświadoma jak inni.
Ufam ks egzorcyscie który jest dla mnie autorytetem w tych sprawach i nie polegam na swojej intuicji bo z szatanem sam człowiek nie wygra....
ten ks. powiedział nam ze nalezy pozbyc sie wszystkiego co zawiera symbolike okultustyczna w tym takie znaki jak , pentagramy, czaszki, smoki, dzwoneczki Feng shui, bimbadełka, .. po niewinne słonie bazarowe(Hindusi uważają go za boga przynoszącego szczęście i możliwości) ... bo są odniesieniem do śmierci, smoka -symbolu diabła, bóstw, bożków.. którym składa się ofiary... to teraz nie trzymam takich rzeczy.
Znam tego egzorcystę i wiem że ma dużo doswiadczenia i wiedzy w tym temacie.
Jemu też zawdzięczam to ze w ostatniej chwili uniknęłam operacji kolana po tym jak pomodlił sie za mnie modlitwą wstawienniczą.

Np niewinny pierścien atlantów.. ktos tam sobie nosi bo taki nietypowy, kupił gdzieś na allegro przypuśćmy..tymczasem odnotowano juz wiele przypadków opętań albo tragicznych wydarzen u noszących ten pierścień..a podczas egzorcyzmowania osób noszących ten pierścien ujawniały sie złe duchy..
co do ubrań.. teraz zachodnie firmy to również masońskie organizacje... to ich bizness, produkuja jedzenie ze znaczkiem Feng shui , odzież... rózne towary.. dlatego pełno teraz symboliki na towarach. Wiele ludzi to lekceważy i nie zwraca uwagi..
jednak i ta droga zły może się dostac do duszy człowieka.. (nie tylko przez muzykę) dla niektórych to brzmi śmiesznie, staroświecko,banalnie..... ale ze tyle magii dookoła sie rozpleniło to juz nie wydaje im się staroświeckie tylko brną we wszystko co im podrzucą, potem efekt taki jak ten egzorcysta - mowił wiele osób które bagatelizowało znaczenie tarota, wróżbiarstwa,zafascynowania Harrym Potterem czy znaków jak pentagram na koszulce... pierscien atlantów... czy posąg buddy w domu... w konsekwencji musiało byc egzorcyzmowane..dlatego ze każda nawet najmniejsza uchylona furtka jest dostępem złego do duszy. Gdyby tak nie było.. nie byłoby tych przypadków....
"w Miłujcie sie" przeczytałam jak u pewnych ludzi w domu straszyło.. działy sie dziwne rzeczy...nie pomogło świecenie domu i inne praktyki...jak sie okazało to "niewinny" stolik odkupiony gdzies na bazarze słuzył wcześniej do praktyk magicznych..po wyrzuceniu tego stołu i zniszczeniu go, w domu nastał upragniony spokój..

a skąd mam wiedzieć ze akurat te szale wyrabiane przez biedne Nepalki nie są produkcja dla firmy wolnomularskiej czy masońskiej..które prowadzą swoje "interesy"? mówia ze lepiej dmuchać na zimne..
diabła nalezy unikać z wszelką ostrożnością..i nawet tam gdzie sie najmniej go spodziewamy..bo on właśnie tak działa.
jeden święty powiedział ze gdyby człowiek zobaczył diabła w całej jego potworności i okazałości.. unikałby nawet najmniejszego grzechu..dlatego on robi wszystko by pojawiać sie tam gdzie ludzie go bagatelizują.

(20888)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 12.12.2011, godz: 18:59

X nie chciałam umniejszyć wspaniałego daru małżeństwa i miłości mężczyzny i kobiety. Miłość meżczyzny i kobiety to wspaniały dar Pana Boga. Anna Jantar śpiewa że Dobry Los pozwolił ludziom spotkać się. Albo "Przetańczyć chcę całą noc".

Czy Anioł ma płeć? Cherubini, Serafiny, Archanioł Gabriel, Rafał, Michał.
Czytałam że szatan był Jutrzenką i najpiękniejszym Aniołem. Może to szatan jest bezpłciowy? Albo przybiera postać mężczyzny okrutnego lub lowelasa, albo kobiety okrutnej i wyrachowanej lub bezpłciowej, która stara się być jak mężczyzna.

Jestem kobietą a po śmierci tylko Pan Bóg wie jak będę wyglądała. Napewno śmiertelne ciało zjedzą robaki a dusza i tu jest niewiadoma. Czy dusza mężczyzny różni się od duszy kobiety?
Czy po upadku szatana Pan Bóg stworzył Adama i Ewę i w ten sposób stworzył płeć?
Pismo święte mówi, że "uczyniłeś człowieka niewiele mniejszym od Aniołów".
Jedno jest pewne wielkie tajemnice i plany Boże Pan Bóg objawia najpierw Aniołom i Matce Pana Jezusa.
Jak by powiedziała Alutka z "Rodziny Zastępczej" to jest fascynujące. A Kubuś Puchatek, że mam mały rozumek aby to zrozumieć. I może warto być jak ta blondynka z reklamy internetu lub jak w tym kabarecie jak ojciec pojechał ze wsi do syna do miasta i powiedział że syn jest gorszym wieśniakiem niż był. I że niby syn wierzy że po śmierci zamieni się w mech. a pojechał do miasta się wykształcic. Polskie kabarety są świetne.

(20887)
Artur Wnęk / Artii, lat 36data: 12.12.2011, godz: 18:15

Kosciol jest Matka wszystkich wierzacych. "Nie moze miec Boga za Ojca, kto nie ma Kosciola za Matke". KKK nr 181. str.53

(20886)
Elzadata: 12.12.2011, godz: 16:26

do Kariny
Powiem ci ze zle sie z tym czuje. Teraz prosze aby Matka Boska odwrocila zamienila lek w milosc. Bo moje poczucie wl warosci bylo tak zle ze potrzebowalam raczej kogos kto by sie mna opiekowal a nie partnera. Minelo 24 lata i dojrzewam do swoich wartosci. Sama terapia z przerwami trwala 7 lat. Jestem kobieta delikatna i wrazliwa. lubie mile slowka i byc wazna dla mezczyzny. Wiem ze sie podobam facetom. Z drugiej strony moj maz tez jakby pokazuje ze jego ideal to kobieta typu Barbi ja taka nigdy nie bylam i nie bede. Ale na codzien jest inny. Tak zachowuje sie tylko na jakis imprezach. Na codzien jest czlowiekiem dbajacym o nas. Ale w malzenstwie wieje od dawna chlodem. To mi przeszkadza,

(20885)
chwila data: 12.12.2011, godz: 15:37



Karinka

Nie wiem może źle myślę, ale wydaje mi się, że niepotrzebnie zmarnowałaś ten szal i czyjąś pracę...nie możemy tak dosłownie traktować tego co jest jakimś symbolem w danym kraju, czy jak jest smok opisany jako zło to musi tak być...
wąż też jest jako symbol zła, szatana, ale czy musimy się bać rysunku, czy haftu z nim? Jakbyśmy byli zbyt dosłowni to musielibyśmy wybić wszystkie żyjące węże...nie dajmy się zastraszyć, a myślę że ten motyw smoka to bardziej u Chińczyków a u nich niesie to za sobą ich kultura i tam jest wszędzie i na naczyniach i ubraniach... a chyba Ci ludzie u nas w Polsce, co noszą czy używają naczynia, nie są wplątani w jakieś czary mary, kupili np. na bazarku czy targu bo taniej albo im sie spodobała odmienność tego co mamy w Polsce, chyba najgorzej to się nakręcać i czegoś bać a do czego to doprowadza wiadomo

(20884)
karinadata: 12.12.2011, godz: 14:28

Elza dostałas to o co prosiłas, czasem trzeba uwazac o co sie prosi , Matka Boza potraktowała prośbę na serio, tak jak sw Józef jest drobiazgowy trzeba przemysleć o co prosze i sprecyzowac , czasem okazuje sie ze nasza prośba spełniona wcale nas już nie cieszy. ks Pawlukiewicz dobrze to powiedział.. "my nie znamy swoich pragnień, nie umiemy właściwie prosić , nie wiemy co nas uszczęśliwi.."
człowiek musi poznać samego siebie, bo ma błędne wyobrażenia.

(20883)
karinadata: 12.12.2011, godz: 14:21

kupiłam kiedys piekny szal ze złotą nitką za 25 zł.. zw paszmina (pashmina) z cienkiej wełny.. czytałam wzmianki o paszminowych szalach pojawiają się w 3 stuleciu p.n.e. Od zawsze ceniono je bardzo wysoko - był to wyrób godny królów i cesarzy, nosili je władcy Mogołów i Juliusz Cezar.

bardzo mi sie spodobała kolorystycznie bo obie strony są różne..
dopiero po przyjściu do domu zauważyłam na szalu nieciekawe symbole ..z obu stron dwa dość duże smoki zwrócone do siebie i nad nimi jakiś symbol.. i napisy są podejrzewam w jęz nepalskim a Nepal to jeden z najbiedniejszych krajów Azji..gdzie głownie zyją tkactwa handlu szalami, wyrobami rękodzielniczymi..
I od razu pojawił się dylemat ... te smoki to symbole... może odniesienie do religii buddyzmu czy hinduizmu ..przesledziłam Sześć krain ponownych narodzin-które przedstawia stwór niczym smok..

kilka miesiecy leżał szal w szafie myslałam jak sie go pozbyć.. nie dam w prezencie..gdyż nie można dawać innym czegoś co jest zw z okultyzmem nawet jesli oni sa tego nie świadomi. W końcu wzięłam dziś i pocięłam ten szal na kawałki i wyrzuciłam do śmieci.. żal mi było tego arcydzieła które może jakas biedna kobieta Nepalska tworzyła ..ale sumienie mówi mi symbolom- Nie!
trzeba umiec pozbyć sie nawet rzeczy ładnych...
zazwyczaj zauważyliscie ze te gadżety hinduskie, wszelkie wahadełka, dzwonki, posążki, słoniki.. korale które zawierają mantrę, rózne pamiątki.. często są takie ładne , kolorowe, o ciekawej strukturze, materiale dla nas obcej... i one przyciągają.
Ks nam mówił ze często te gadżety nie chca się palić..jesli odprawiano nad nimi "modlitwę" do bóstw.
kiedys probowałam spalic statuetkę Sfinksa z Egiptu, polewałam denaturatem ..za nic nie chciał się spalić. Jedynie mozna go próbowac zmiażdżyć.

(20882)
Xdata: 12.12.2011, godz: 12:53

do Moniki
No pewnie, że w niebie nie będą ani się żenić, ani za mąż wychodzić-będą jak aniołowie, którzy nie mają płci(chyba?)
A gdyby nawet w niebie żenili się i wychodzili za mąż, to przecież nie byłoby tam poligamii, to pewne...
Zatem, jeżeli ktoś-tu, na ziemi-był kilka razy żonaty(bo kilka razy owdowiał), to z którą ze swoich żon miałby tam..No właśnie...?
Dla przykładu weźmy takiego Adama Hanuszkiewicza, który niedawno-jak to się obecnie mówi(by nie używać słowa:"śmierć," bo ono zbyt mocno przypomina i podkreśla nieuchronne zejście z tego świata, a ten świat nie chce mówić i słyszeć o śmierci, bo to wiązałoby się z"zatrzymaniem na chwilę," z zastanawianiem się, z"obawą," że ograniczałoby to konsumpcję, a także z częstszym i"gęstszym"pojawianiem się wyrzutów sumienia):"odszedł," a był 4 razy żonaty.Co prawda nie dlatego, że za każdym razem owdowiał-nie, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo przecież, gdyby można było się "tam"żenić, to musiałby ze wszystkimi, a to nie wchodziłoby w rachubę...
Oczywiście, po śmierci kogoś, składamy wyrazy współczucia rodzinie, ale wiemy, że-kiedyś,"tam"-w takim związku, w takiej jego formie, ci dwoje już zyć nie będą...
Po smierci Hanuszkiewicza, jego bliskim-na jednym z portali-składano kondolencje, do których i ja się przyłączyłem.Złożyłem najszczersze, płynące z serca,-trwając przy tym w nieutulonym bólu-wyrazy współczucia wszystkim pozostawionym rodzinom, wszystkim żonom, dzieciom tych żon i wnukom jeszcze...
Zupełnie tylko nie wiem, dlaczego wyrazy współczucia złożyłem także wszystkim, którzy na tym portalu składali kondolencje bliskim Hanuszkiewicza...?Tego zupełnie nie wiem...Ale mniejsza o to...
Nie wiem też, nie rozumiem, dlaczego Hanuszkiewicz zażyczył sobie, by na jego pogrzebie nie było żadnych kwiatów...?Skoro-zamiast trumny-był wazon, to przecież można byłoby tam nawtykać parę...
Wiadomo wszak, że Adam Hanuszkiewicz to był taki..."łamacz"stereotypów, więc na pewno nie miałby nic przeciwko takiemu.."ukwieceniu...?"
Ponadto, dlaczego ma być poszkodowany, nie mogąc-jak inni, leżący na cmentarzu-wąchać kwiatków od dołu..?
Gdyby w wazonie były kwiaty, to mógłby przecież...sobie powąchać...


(20881)
chwila data: 12.12.2011, godz: 12:25


Tak sobie poczytałam niektóre wpisy i zwłaszcza tam, gdzie ludziom jest źle idą rady typu pomódl się do takiej Świetej albo innej/innego, do Pana Boga, Jezusa itd.
hmm co jest oczywiste, my przecież doskonale o tym wiemy...tylko czasem bywa tak, że ludzie się modlą i oczekują od razu cudu,a potem jak cud nie następuję mają pretensje do tych wszystkich Świętych i Pana Boga...albo modlą się o naprawę, poprawę a postępują nadal tak samo, nie porządkując swoich myśli, a czy nie lepiej byłoby żyć przyjmując co niesie los, nie piszę o sytuacjach bardzo tragicznych, chociaż je też musimy przyjmować, bo cóż nam pozostaje...bunt, gniew, złość...wszystko to co niesie ze sobą zło, szatan...czyli dalej... żyć w mocy Ducha Św. czyli mieć w sercu i głowie miłość, radość, właśnie Trójcę Św., Maryję, wszystkie nasze złe myśli to myśli przeciwko Trójcy Św. ...I wiem Apostołowie też mieli słabości i takie tam, ale nie tędy droga, bo potem Apostołowie szli i nieustraszenie głosili prawdę o Chrystucie, nawet narażając własne życie. Jak mówią Księża w dzisiejszych czasach chrześcijanie powinni mieć większą, jeśli można tak określić większą świadomość,a podobno niektórzy Chrześciajnie nawet nie wiedzą kim jest Duch Św.ich wiara jest zachwiana, są zawiedzeni,nie mają pełnego zaufania do Pana Boga a szatanek się cieszy, tylko, że to my Chrześciajnie, Katolicy powinniśmy się cieszyć a nie ciągle narzekać i marudzić i zawracać głowę Panu Bogu, piszę my, bo ja też czasem mam sprawę do Pana Boga, nie zawsze wszystko mi się podoba na tym świecie, zwłaszcza cierpienie małych dzieci i zwierząt, a one cierpią przeważnie z czyjejś winy i same sobie nie poradzą i tak się usprawiedliwiam:)

(20880)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej