Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Artur, lat 30, e-mail: altcrtldel@gazeta.pldata: 06.07.2011, godz: 21:50

Poznam panią, z która mógłbym pospacerować i porozmawiać o Bogu i wartościach chrześcijańskich, bez specjalnego dogmatyzmu, po prostu zwykła rozmowa jak żyć w dzisiejszym świecie i przy tym nie błądzić. Dziękuję i pozdrawiam

(19380)
Malwinadata: 06.07.2011, godz: 21:33

Dlatego postanowiliśmy dać sobie czas. Jeżeli przezwyciężymy trudności, pewnie dopiero wówczas będziemy mogli nazwać to miłością.

(19379)
mdata: 06.07.2011, godz: 21:31

Alkohol niszczy nie tylko alkoholika, ale i rodzinę. Sama wychowałam się w rodzinie gdzie królował alkohol. Wiem jedno, wyprowadzenie się z domu nic nie zmieni, dopóki nie podejmie się pracy nad sobą i nad tym co się przeszło i jakich krzywd się doznało.

(19378)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 06.07.2011, godz: 20:53

Moniko nie wiem czy powinienem w ogóle się wtrącać ale wydaje mi sie ze lepiej kochać tate alkoholika na odległość, trzeba tez dbać o siebie. Może inni mnie skrytykują za to co powiem ale niech krytykują moim zdaniem On i jego alkoholizm zniszczą Ciebie i twoja przyszłość, nie pozwól sobie na to aby on nadal Cie krzywdził.

(19377)
Do Malwinydata: 06.07.2011, godz: 20:45

No to sie troche pośpieszyliście z tym związkiem.Chyba jeszcze nie do końca sie poznaliście.Moim zdaniem nie można jeszcze tego nazwać miłością.Bo miłość potrzebuje czasu.

(19376)
Malwinadata: 06.07.2011, godz: 19:04

Droga Moniko,

jestem z tym chłopakiem po kilku wymienionych e-mailach i po rozmowie telefonicznej. Dla żadnego z nas nie jest to łatwa sytuacja, tym bardziej, że wychodzą nowe rzeczy i sprawy. Wiem jakimi uczuciami ja go darzę, a jakimi on darzy mnie. Chcemy dać sobie czas, jeżeli to naprawdę miłość stworzona przez Pana to da nam siłę przezwyciężyć trudności jakie przechodzimy.

(19375)
Haniadata: 06.07.2011, godz: 18:50

Moniko, tutaj popieram Marcina. Sztuką jest kochać znienawidzonego tatę. Chrześcijaństwo polega m.in. na miłości. A milość to coś innego, niż kategoria "lubię - nie lubię". Może zamiast walczyć ze swoim tatą, oddaj swoje relacje z nim Panu Bogu. Twój tata, tak jak ty i twoja mama, też zasługuje na szacunek. Chociażby przez sam fakt, że on też jest powołany do zbawienia. Nie tylko za ciebie i twoją mamę Pan Jezus umierał. Za twojego tatę też. Skoro On dał twojemu tacie szansę, to ty nie masz prawa jej zabierać. A sądzisz, że babcia cieszyłaby się widząc twój stosunek do taty? I pamietaj, że żyjesz też dzięki tacie. Jesteś jego dzieckiem, czy tego chcesz, czy nie chcesz. Jeżeli nie potrafisz go polubić, to przynajmniej Kochaj (przez duże K).

(19374)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 06.07.2011, godz: 16:42

Marcinie uwielbiam tylko Pana Jezusa a moją mamę nazwałam kochaną. Co do taty to powiedział pijany mamie że to on mnie wychował. Wogóle nie nocuję ostatnio w domu i on nie umie zapytać wprost gdzie idę. Mamie powiedziałam że jak jej spyta to ma odpowiedzieć że pracuję w burdelu. Kiedyś koleżanka nazwała mnie psychopatką bo zamiast rozmawiać to tylko snułam domysły.

Marcinie nie będę potrafiła kochać taty jeśli on nie zrozumie że krzywdzi naszą rodzinę. Nie mogę udawać grzecznej dziewczynki skoro źle odnosi się do mojej mamy. Obie jesteśmy kobietami i zasługujemy na szacunek. Ostatnio powiedziałam tatowi, że dobrze ze babcia nie żyje o jak by zobaczyła jego obecnie to serce by ją bolało. On ma tak zryty przez alkohol mózg że traktuje mnie poróżnić z mamą. powiedziałam mu że mama jest czystą kobietą to nazwał mnie świnią i jak poproszę go o kasę to da mi w pysk.

Czy dla mężczyzn sensem życia po pracy jest upić się? A ja zamierzam cieszyć się życiem i pojechać na wycieczkę.
Przenajdroższo Krwio Jezusa Chrystusa chroń mnie przed psychopatami i nie pozwól załamać się.

(19373)
mo, lat 31data: 06.07.2011, godz: 12:49

Do Monika, 37

Ze szpinakiem i rokpolem są pyszne, ale z kalafiorem, hmmm, czy ja wiem? Chyba bym nie ryzykowała ;)

(19372)
Marcin do Monikadata: 06.07.2011, godz: 11:13

Nie sztuka kochać uwielbianą mamusię,prawdziwą sztuką jest kochać znienawidzonego ojca.....

(19371)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 05.07.2011, godz: 19:02

Malwino daj sobie spokój z tym chłopakiem. Wiem że to bolesne. Spotykałam sie z facetem i raz zaproponowałam aby przyszedł do mnie na niedzielny obiad. Powiedział, że w niedziele mama robi obiad. Nie mam zamiaru walczyć o niego z mamą. Jeśli chłopakowi będzie zależało na Tobie i będzie tęsknił to znajdzie sposób.
Bardzo kocham moją mamę ale nie pozwalam na kierowanie moim zyciem. Ostatnio powiedziałam mojemu tatowi że go nienawidzę bo bił mamę i pije. Zrobiłam dzisiaj mojej kochanej mamusi pierogi z jagodami. Czy można zrobić pierogi z kalafiorem ?

(19370)
Magda, lat 25, e-mail: 4331@wp.pldata: 05.07.2011, godz: 17:18

Witajcie !
Czy ktoś z was chodzi na msze dla samotnych do Jezuitów na świętojańską . I ma kontakt do Ojca Jezuity który te msze prowadzi to czekam na odpowiedź.
pozdrawiam Magda

(19369)
modata: 05.07.2011, godz: 16:50

Do Malwina

Jeśli gość woli spokój w domu, niż Ciebie to kochana daj mu spokój. Niech go ma aż za dużo. Szanuj się dziewczyno! Będą jeszcze inne wyjątkowe dni i wyjątkowe okazje i wyjątkowi ludzie. Zapewniam z autopsji :)

(19368)
Lara Moondata: 05.07.2011, godz: 16:38

Dziękuję "Do Lara Moon" :)

(19367)
do Malwina, lat 26data: 05.07.2011, godz: 15:31

Rozumiem, ze ta sytuacja jest dla Ciebie trudna i dla tego chłopaka pewnie również. Rodziców należy kochać i szanować ,lecz przychodzi taki czas, kiedy trzeba wybierać pomiędzy rodzicami a ukochaną, i jeśli istnieje prawdziwa miłość do kobiety, powinien wybrać właśnie ją. Posłuszeństwo wobec rodziny nie może być ślepe, a będąc osobą dorosłą nie powinno się pozwalać na bycie marionetką, której można narzucać swoją wolę i szantażować emocjonalnie.
Zgodnie z tym, co jest napisane w Księdze Rodzaju, to najpierw mężczyzna ma opuścić ojca swego i matkę swoją, aby mógł stać się jednym ciałem ze swoją parterką w małżeństwie.
Wiesz..jakakolwiek walka z Twojej strony może teraz nie przynieść rezultatów, ponieważ to on jako facet musi podjąć radykalną decyzję odnośnie Waszej przyszłości. Jeśli naprawdę Wasz związek cos dla niego znaczył, myślę ze uświadomi sobie, że nie może życ pod dyktando swoich rodziców i położy kres temu wszystkiemu.
Módl się do św.Józefa i ufaj, że jeśli tylko taka jest wola Pana, to na pewno cała sprawa potoczy się pomyślnie. Pozdrawiam

(19366)
Marcindata: 04.07.2011, godz: 21:39

Po wczorajszej spowiedzi czuję nowe siły duchowe. Dlatego zachęcam-nie idzmy do spowiedzi tylko z okazji świąt,róbmy to częściej......

(19365)
do Lara Moondata: 04.07.2011, godz: 21:34

Laro,musisz wytrwać!dlatego oprócz modlitwy ofiarowuję naszemu Panu coś jeszcze,w Twojej intencji


(19364)
Daniel, lat 21data: 04.07.2011, godz: 20:17

Witam.

Mam na imię Daniel i mam 21 lat. Mieszkam w okolicach Warszawy. Chciałbym poznać jakąś miłą dziewczynę w swoim wieku:)

Interesuję się głównie sportem, ale nie tylko;) Jestem wrażliwy i dość nieśmiały.

Na codzień pracuję, w weekendy studiuję - choć z tym narazie mam spokój do października;)

Jeśli zainteresowała Cię moja osoba to zapraszam do kontaktu na gg: 36783462.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Daniel

(19363)
Zawiedzionadata: 04.07.2011, godz: 19:59

Do Bytnara


Być może dlatego rozpatruję skrajne przypadki, żeby się pocieszyć. Że może być gorzej, żeby się nie załamać, że jest jak jest. Proszę Cię o modlitwę.

(19362)
Ania, lat 29, e-mail: annas007@poczta.fmdata: 03.07.2011, godz: 20:23

Jadę na wakacje, polskie morze Kołobrzeg wyjazd ok 11 lipca na tydzień, czy może ktoś by chciał pojechać? Koszt: przejazd pociągiem, nocleg ok. 30 zł. Wyżywienie we własnym zakresie.
Może znajdę tu jakąś koleżankę ?

(19361)
Monika, lat 37, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 03.07.2011, godz: 19:51

Wiecie ostatnio pracowałam dorywczo i miałam okazję poczytać różne książki nawet tanie romansidła. Stwierdziłam że nie ma nic piekniejszego jak spotka się kobieta i mężczyzna w realnym życiu i zaczynają czuć jakieś przyciąganie. Spotykają się rozmawiają ,cieszą sie, sprzeczają nawet obrażają ale porządkują swoje myślenie i pracują nad soba.
Mam 37 lat i w swoim zyciu spotkałam wiele "połówek" ale powiedziałam "nie".
Miłość do wybranego mężczyzny to praca na całe zycie. Nawet jak on kocha inną to ja w swojej miłości jestem otwarta na to aby pokochać innego meżczyznę. Dlatego czasami po smierci ukochanej żony mąż żeni się po raz drugi. A są stare panny które kochają i nie są w stanie pokochać innego. Jak mówi ks Jan Twardowski nie wiemy czy pierwsza miłość jest pierwsza czy ostatnia pierwszą. Kobieta nie może życ bez miłości bo uschnie. Dzięki Panu Jezusowi może być Oblubienicą Baranka i być duchową mamą dla wielu dzieci. Bardziej niż mężczyzny w swoim zyciu bardzo bym chciała pojechać do Ziemi Świętej po której chodził żył mój Pan i Bóg. Gdzie wszystko się zaczęło.......

(19360)
Małgosia, lat 30data: 03.07.2011, godz: 14:53


do xxx
To chyba piszesz o jakimś zasłyszanym bożku, a nie o Bogu. On jest 'Bogiem z nami' - tak głosi Jego imię - Emanuel. Wiesz, nie byłby Sobą - Bogiem Miłującym, Wiernym, Miłosiernym(przymiotów ma całe mnóstwo) gdyby Sobie Samemu zaprzeczał. A że my czasem nie odczuwamy Jego obecności ... nie znaczy, że Go nie ma przy nas, czy że wręcz nas opuścił. Albo jest to powodowane naszą pychą i naszym odwróceniem się od Niego, odrzuceniem Jego pomocy. Albo wchodzimy w stan tzw pustyni duchowej - sprowadza się to do tego, byśmy odczuli jak bardzo Bóg nam jest drogi, jak za Nim tęsknimy... Np Matka Teresa z Kalkuty miała bardzo często stan takiego odrętwienia, całkowitego nieodczuwania obecności Boga...A jednak nie zaprzestawała modlitwy, wiara w niej nie wygasła. Wierzyła, że Bóg Jest z nią, przy niej. Codziennie, wraz z innymi siostrami wygospodarowywała godzinę na całkowite odseparowanie się od zajęć, obowiązków, by ten czas poświęcić całkowicie modlitwie. To pomagało jej przetrwać i nieść pomoc. Ufność, że choć Boga nie doświadcza, On jest niezawodnie z nią. Nie opuści jej.
" Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. " Rz 8, 37-39
A od kiedy ktoś kochający opuszcza i nie zważa na los ukochanej osoby? Doświadczyłaś (eś) tego? Nawet jeśli człowiek, który choć stworzony na podobieństwo Boże jest słaby, to na pewno nie Bóg:
"Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę"
Iz. 49,15



No właśnie, silna wiara jest kluczem do wszystkiego. Trzeba się modlić o jej przymnażanie, a nie siać opinie podważające wiarygodność Boga.

(19359)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 03.07.2011, godz: 14:32

xxx to twoje zdanie, czy bierzesz pod uwagę ze możesz się mylić? Czasem samotność tez jest potrzebna. Co do udzielania wskazówek wystarczy usiąść i poczytać Ewangelie.

(19358)
Lara Moondata: 03.07.2011, godz: 14:30

Bardzo proszę o modlitwę...

(19357)
xxx , lat 20data: 03.07.2011, godz: 12:28

Panie Krzysztofie ( krzysztof_11@op.pl ) Z całym szacunkiem ale proszę zejść na tą ''boską'' Ziemię... z doświadczeń empirycznych (100% sprawdzalności) wiemy, że Pan Bóg nie pociesza i nie udziala wskazówek wtedy jak ktoś nas rani wręcz przeciwnie... zostawia nas samych

(19356)
Bytnardata: 03.07.2011, godz: 12:11

Do Zawiedzionej
Dlaczego rozpatrujesz i dostrzegasz tylko skrajne przypadki?
Tak jakby na Tym świecie były tylko kobiety co im się nie powiodło w małżeństwie.
Wiele kobie jest naprawdę szczęśliwych które w pełni realizują się ze swoimi życiowymi partnerami...może też czasem popatrz na tą stronę?
Trzeba myśleć bardziej pozytywnie...bo z takim (jak Twoje) postrzeganiem z dużym prawdopodobieństwem zawsze będziesz wiedzieć tylko negatywy...a w efekcie na zawsze będziesz iść samotnie przez życie.
Po za tym nie czekać aż duch święty łaskawie zaśle tego jedynego ale samej coś w tym względzie robić niż tylko utyskiwać.
Ryzyko zawsze jest i będzie...gdyby to było takie łatwe i powszednie to człek by tego tak nie cenił i oczekiwał a szczęście nie było by wówczas szczęściem.

(19355)
Zawiedzionadata: 02.07.2011, godz: 22:39


Do Pytającej

No właśnie!.. Dlaczego tak jest?.. Niektóre kobiety godzą się na bycie z kimkolwiek, żeby uniknąć za wszelką cenę samotności. Z zewnątrz wydawałoby się, że są w sytuacji do pozazdroszczenia: znalazły swoją drugą połówkę! .. Ale ile moich koleżanek jest już po rozwodach?.. Tolerowały wyskoki swoich panów przed ślubem, a potem okazało się, że może być już tylko gorzej!...
Jest wiele par, ale chyba wciąż w mniejszości są te naprawdę wartościowe.
Może lepsza jest samotność w pojedynkę niż w małżeństwie?.....

(19354)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 02.07.2011, godz: 21:44

Pytająca to pytanie chyba Panu Bogu trzeba zadać. Nasuwa mi się gdzieś przeczytana pewna myśl: uzdrowienia ze swoich ran trzeba szukać w Bogu a nie w człowieku.

(19353)
Zawiedzionadata: 02.07.2011, godz: 21:15

Do Marcina

Przepraszam, nie wyczułam intencji w Twoim pytaniu. Niestety jakoś do tej pory nie trafiłam na normalnego faceta. Zwykle okazują się podrywaczami, którzy nie myślą poważnie o życiu. Zależy im tylko na przyjemności. Nie jestem odpychająca, więc spodziewają się, że moja uprzejmość oznacza zachętę .. Ale nie o to mi chodzi.. Nie chcę się bawić, tylko kochać i być kochaną w związku sakramentalnym.

(19352)
pytajacadata: 02.07.2011, godz: 17:56

Jak myslicie, dlaczego jest tak , ze niektorzy maja szczescie odnalezc swoja drugo polwke bardzo wczesnie, a inni musza bardzo dlugo czekac?

(19351)
Marcin do Zawiedzionadata: 02.07.2011, godz: 13:39

A kto tu mowi od razu o spaniu.Po prostu dac komus normalnemu szanse na blizsze poznanie a po jakims czasie malzenstwo.Jest calkiem spora grupa normalnych facetow po 30-stce ktora chce z kims byc ale jak widza jakie podejscie maja do nich kobiety to sie zniechecaja i zaczynaja szukac wsrod dziewczyn 20-letnich albo wogole daja sobie spokoj ze zwiazkami. Pozdrawiam

(19350)
Malwina, e-mail: goats2002@poczta.onet.pldata: 02.07.2011, godz: 13:10

Witajcie!!!

Piszę, bo nie mam się komu wyżalić. 1 maja w dniu beatyfikacji JPII i dniu Miłosierdzia Bożego poznałam chłopaka. Przez 2 miesiące tworzyliśmy wspaniały związek. Do czasu, do czasu kiedy jego rodzice powiedzieli mu, że mnie nie akceptują (ja do dziś nie wiem co jest powodem mojej nieakceptacji). Wiem, że on mnie kocha, co wielokrotnie udowadniał czynami i słowami. Nawet dzień przed rozstaniem, przyjechał do mnie cały zapłakany prosząc o to, abyśmy byli razem. Niestety po powrocie do domu, jego rodzice musieli zgotować mu takie piekło, że sam nie wytrzymał i powiedział, że nie chce być ze mną, bowiem chce mieć spokój w domu. Najgorsze jest to, że czuję że w całej tej sytuacji zabawiono się moimi i jego uczuciami, jednego dnia mówiąc nam w oczy że się zgadzają na nas związek, a drugiego dnia zabroniono nam razem być. Wiem, że jest on facetem, który ma swoje lata i powinien być na tyle dorosły, aby podjąć dorosłą decyzję. Ale ja nie umiem pogodzić się z jego stratą. Z jednej strony, czuję że powinnam o niego walczyć (zwłaszcza, że poznaliśmy się w tak wyjątkowym dniu, a dla nas to bardzo wiele znaczyło, bowiem jesteśmy osobami bardzo wierzącymi), a z drugiej nie chce walczyć z jego rodzicami bo wiem, że nie mam z nimi szans. A może poczekać, dać wszystkim ochłonąć.
Czuję się jak w jakiejś pułapce w której każde rozwiązanie jest niewłaściwe.

(19349)
Zawiedzinadata: 02.07.2011, godz: 08:46


do marcina


Na co chcę czekać? a no wygląda na to, że masz rację, na co tu czekać? spać z każdym, który się nawinie, bo życie jest krótkie! Dzięki za świetną radę! Pozdrawiam

(19348)
Marcindata: 01.07.2011, godz: 23:05

A ja dzis bylem na rozmowie o prace...to jest chyba jedna z ostatnich szans na znalezienie godnej pracy ...prosze o modlitwe

(19347)
DeadmauSdata: 01.07.2011, godz: 21:56

widzę że ostanio sercowe tematy zajmują Drogich Żródełkowiczów,szkoda tylko że tak
nieoptymistyczne
Ja z zupełnie innej beczki,czy ktoś z Was otrzymuje na swoją komórkę sms z Nieba?jeśli nie,to polecam
http://www.4800sekund.kdm.pl/?go=slowo
http://www.smsznieba.pl/
dowiecie się wszystkiego na powyższych stronach,w sprawach wiary jestem raczej konserwatystą,ale w tym przypadku jestem pozytywnie zaskoczony taką formą ewangelizacji.

(19346)
bez znaczenia, e-mail: pozorna_cisza@wp.pldata: 01.07.2011, godz: 11:44

Czytam Wasze wpisy i choc kompletnie nie znam się na związkach chciałabym podzielic się z Wami moimi myślami. Po pierwsze Zawiedziona: "Miłośc to zgoda na to, że ktoś mnie zrani". Wiadomo, że każdy chciałby wejśc w związek, w którym zawsze byłoby dobrze, wierzący kochający i dobry partner, Ty i Jezus.. Piękny obraz. Ale życie takie nie jest. Nie znajdziesz nigdy nikogo bez jakiś przywar czy wad. Miłośc właśnie na tym polega, żeby znosic się na wzajem takimi jakimi jesteśmy. Gdy to piszę, to czuję się trochę rozdarta, bo sama składam sobie obietnice, przysięgi, że nie dla mnie związki i w to nigdy przenigdy nie wejdę... Ale wierzę w ludzi. Może w siebie nie, ale w ludzi. I jestem pewna, że jeśli jesteś silnym człowiekiem, silnym, bo opierasz cały swoje życie na Nim- to nic Ci nie grozi. Bo On nie pozwoli "abyś stopy nie uraził o kamień" i tak wszystkim poprowadzi, że będzie to dobre, nawet jak bolesne, czy trudne. Bo życie jest cholernie trudne. Ludzie są trudni. Nie ma ideałów. Ale wierzę, że prawdziwa "Miłośc wszystko przetrzyma"- nie, nie na romantyczna, z książek i filmów, ta idealna, wykreowana, w naszych marzeniach. Ta Miłośc od Niego, dla nas i innych. Podając przykład mogę wspomniec o mojej cioci, która zniosła alkoholizm i zdradę w małżeństwie, była przy mężu, chociaż wszyscy mówili by go zostawiła. I dzięki niej, dzięki jej Miłości od kilku lat trzeźwieje i są naprawdę szczęśliwi. Nie wiem. Czasem wydaje mi się, że sama tego nie rozumiem. Pytam się, czy Bóg chce byśmy cierpieli, byśmy sami skazywali się na los ofiary... Ale to chyba nie tak. To chyba zależy od nas, od naszej woli walki i siły czerpanej od Niego. Może niektórym z nas na drodze zostali, zostaną postawieni ludzi, których Pan ma uratwowac, a my mamy byc pośrednikami..? Może.

(19345)
Lila, lat 30data: 01.07.2011, godz: 11:15

Do Wszystkich zawiedzionych w miłości i poszukujących!

Wiem, że jest wam bardzo ciężko mnie również bo prawdziwa miłość wymaga poświęcenia. Przychodzi mi w tym momencie myśl na podstawie moich własnych doświadczeń, że jeżeli naprawdę w waszym sercu jest pragnienie miłości to będziecie o nią walczyć, czyli nic was nie zniechęci do dalszego szukania. To nic, że jeden, drugi, piąty was zranił bo zranienie nie może to byś silniejsze od miłości. Jeśli ktoś was źle potraktował to nie był po prostu wart waszej miłości. Musicie się podnieść i iść dalej. Jeśli rzeczywiście Bóg zasiał w was wielkie pragnienie miłości to szukajcie jej nieustannie, ale z zawierzeniem tej sprawy Bogu. Miłość wszystko pokona, bo Bóg jest miłością. A jeżeli nie wierzycie w miłość to tak jakbyście nie wierzyli w Boga. Być może te doświadczenia teraz są po to żebyście potem umieli docenić prawdziwą miłość oraz mieli siłę bronić prawdziwej miłości, gdy nie daj Boże ktoś będzie chciał was rozdzielić. Proszę o modlitwę w intencji mnie i mojego narzeczonego z którym zawrze Sakrament Małżeństwa(sakrament miłości) już za miesiąc 13 sierpnia aby ten dzień był pełny pokoju i miłości oraz modlitwę za nasze rodziny abyśmy umieli wzajemnie ze sobą rozmawiać i się miłować.

(19344)
Małgosia, lat 30data: 01.07.2011, godz: 10:04

Do zawiedzona

Droga Źródełkowiczko, SĄ MĘŻCZYŹNI DLA KTÓRYCH CHRYSTUS I NAUKA KOŚCIOŁA STANOWIĄ NAJWYŻSZY PRIORYTET. APELUJĘ, NA TAKIEGO CZEKAJ, TAKIEGO SZUKAJ. Nie daj się zwieść tym, którzy chccą przejść do konkretów. Tacy, po tych swoich konkretach porzucają obiekt swych oczekiwań, nie dbają. POWIEM WIĘCEJ, TWOIM OBOWIĄZKIEM JEST WYBRAĆ MĘŻCZYZNĘ ODPOWIEDZIALNEGO, SZANUJĄCEGO CIĘ (TWOJĄ OSOBĘ, TWOJE WARTOŚCI, CZAS).
Polecam książkę Jacka Pulikowskiego pt "Krokodyl dla ukochanej" i "Dreszcz czystości" Dawn Eden.

(19343)
Marcin do Zawiedzionadata: 01.07.2011, godz: 09:41

a na co ty chcesz czekac?

(19342)
xenadata: 01.07.2011, godz: 09:33

A co jesli moja drogą jest samotność, mimo ze tego nie chce , ze czuje sie nieszczesliwie?

(19341)
zawiedziona 33data: 30.06.2011, godz: 22:51


Nie mam szczęścia w miłości. Podobno jestem ładna, ale wydaje mi się, że mój radykalizm w sprawach damsko- męskich odpycha facetów. Nie chce im się czekać, chcą od razu przechodzić do konkretu. Ciągle trafiam na mężczyzn z problemami. Ostatni okazuje się alkoholikiem. A zapowiadało się całkiem obiecująco. Mam już swoje lata, ale wyglądam dużo młodziej. Jednak wiek mówi swoje. Jeśli mam założyć rodzinę, to kiedy? Czy są mężczyźni, niegłupi, wykształceni, dla których Chrystus jest jedyną Mądrością? Panem i wszystkim? A może ja się pogubiłam, może nie jest mi pisane być w związku, może Jezus nie chce się mną z nikim dzielić?.. Bo przecież dla Boga nie ma nic niemożliwego, jestem przekonana, że gdyby chciał doprowadziłby mnie do dobrego, mądrego mężczyzny z którym założyłabym rodzinę.



(19340)
roxadata: 30.06.2011, godz: 22:45

Jest mi tak jakoś strasznie smutno, zaczynam tracić nadzieję na wszystko, na to, że mi się w życiu cokolwiek uda. Patrzę w lustro i naprawdę się sobie nie podobam. Mam wrażenie, że wszystkich zawodzę, jeśli chodzi i o studia i o pracę, o życie osobiste. Wciąż przebywam miedzy jakąś parą zakochaną, albo jakimś małżeństwem. Takich po prostu mam znajomych- nie singli. Owszem cieszę się z ich szczęścia, choć lubię z nimi przebywać to jednak gdy zostaję sama w swoim pokoju jest mi tak dziwnie. W sumie lubię ten stan, lubię moją samotność, ale ten świat, znajomi, patrzą na mnie tak jakby z litością, swatają mnie na siłę-wiem, chcą dobrze. Poza tym mój wieloletni przyjaciel chyba z braku laku- czyli znów z dziewczyną mu nie wyszło, patrzy obecnie na mnie jak na potencjalną przyszłą nową dziewczynę. A skąd to wiem? Cóż, to widać i słychać, podryw jest ciągle ten sam :) Jak mam przyjacielowi powiedzieć, że nic z tego? A dlaczego nic z tego? Bo to mój przyjaciel (jako przyjaciel jest the best), bo mi osobiście się nie podoba- choć jest on i przystojny i wierzący (po prostu dobry chłopak), a w dodatku czuję się przy nim jak jego matka- dokładnie tak. Ani się na męskim ramieniu oprzeć, ani poczuć się bezpiecznie, on wydaje się u mnie szukać bezpieczeństwa (w środku nocy dzwonił, że go taki jeden podrywa-tak przyjadę i znokautuję drania i przyjaciela ocalę). Życzę mu by sobie dziewczynę porządną znalazł, ale na pewno nie będę to ja. Tylko jak mu to wyperswadować? I czy udałoby się go trochę podbudować, by był bardziej stanowczy jako facet? I najważniejsze: gdzie szukać, by w końcu znaleźć tego odpowiedniego? :) Chyba zmęczyło mnie to swatanie rodziny i znajomych i sama bym się już dla świętego spokoju wyswatała.

(19339)
creativedata: 30.06.2011, godz: 21:20

Do do związków pomiędzy dwojgiem ludzi i rozstaniach, zadajcie sobie pytanie i spróbujcie odpowiedzieć " Dlaczego porządny facet/męszczyzna nie może znaleźć dziewczyny, dlaczego kobiety takich omijają z daleka.......

(19338)
lubie, e-mail: lubieczekoladeitruskawki@o2.pldata: 30.06.2011, godz: 19:39

Do xena
Ja czuje sie juz wolna tak wewnętrznie od tego człowieka, jednak jak widze go z inna to mam chwile złamania w sercu i może troche zalu, ze jemu juz sie uklada a ja stoje w miejscu. Ja wierzę, że po coś to było. Po coś był mój ponad 3 letni związek i nieudane plany na przyszłość. Po coś było rozstanie i ból. Po coś to wszystko jest, a kiedys się dowiemy po co. Wierzę, że to miało i ma sens. Z wiarą i nadzieją idźmy w przyszłosć. I święta prawda, ze czas pomaga, i tzreba ten czas bólu i rozstania też dobrze wykorzystać. Napewno nie pozwolić na zmarnowanie go nad użalaniem, ale czymś się zająć. Ja wpadłam w nauke, pracę, realizowanie pasji i ich odkrywanie i jakoś się kręci. :)

(19337)
xena do lubiedata: 30.06.2011, godz: 18:48

Wlasnie przezywam rozstanie, ciezko mimo ze zwiazek nie byl za dlugi , ale pierwszy taki prawdziwy i emocjonalny ... Mam nadzieje na przyszlosc , choc mam watpliwosci i boję sie. Modliłam sie kiedys do Swietego Józefa , ale jakos dlugo nic mi nie pomagal- do teraz, wiec pomyslam sobie ze pewnie chcial mnie przygotowac ,abym kogos wartosciowego spotkala na swej drodze. Teraz znow postanowilam sprobowac modlic sie do Niego. Zobaczymy jak to bedzie Nadzieja i jeszcze raz nadzieja... .

(19336)
Magda, lat 25data: 30.06.2011, godz: 18:29

Witajcie!
Czy ktoś z was korzystał może z pomocy księży Palotynów z centrum pomocy duchowej na skaryszewskiej ? Pytam bo dowiedziałam się że oni dają pomoc w postaci towarzyszenia duchowego ? Tylko nie wiem na ile to jest prawda.

(19335)
lubie, e-mail: lubieczekoladeitruskawki@o2.pldata: 30.06.2011, godz: 17:08

Nie wiem jak to wygląda ze strony faceta, ale ja długo się pozbierać nie mogłam po rozstaniu. Bardzo pomogli mi przyjaciele i to ze zajełam sie nauką i pracą. Ale do dziś nie czuje się z tym dobrze... Idę dalej, choć czasem mam wrażenie, że już nic mi dobrze nie wyjdzie ... ;/

(19334)
Caro linedata: 30.06.2011, godz: 16:07

Praca, praca. Dzwonię, szukam, najpierw mi słodzą, dają nadzieję, po czym dodają, że mnie gdzieś nie widzą. Czyli co? Jestem aż tak beznadziejna? :( W żadnej już pracy siebie nie widzę. I te spojrzenia: ,,nie, ty to się nie nadajesz...'' Aż taka paskudna jestem? Głupia, czy niesumienna?
Rety, człowiek traci wtedy wszelką nadzieję. Nie widać sensu, niczego. Dlaczego? Przecież tak się starałam, przychodziłam, o czasie, w najgorsze dni, gdy pracy było najwięcej. Taka wdzięczność.

Czy to znak, żeby się z tego miasta wynosić? Z tego kraju? Tylko gdzie?

(19333)
Marcin do Lukaszadata: 30.06.2011, godz: 11:44

Dobrze ze jest w tobie entuzjazm wiary.Prawda jest ze wiara gory przenosi tylko trzeba miec taka mocna wiare a nie kazdy ja ma.

(19332)
Małgosia, lat 30data: 30.06.2011, godz: 09:18

Polecam stronę Fundacji Mamy i Taty, gdzie znajdziecie informacje o akcji dot. zahamowania rozwodów, a także będziecie mogli, jeśli zechcecie, podpisać petycję. Oto link http://www.rozwodprzemyslto.pl//

Nie neguję Łukaszu Twojego świadectwa, działania Jezusa Chrystusa w Twoim życu. Pozwól tylko, że dodam, że ta deklaracja ze strony człowieka, że chce przyjąć Pana do swego życia jest potrzebna po to, by sam człowiek zdał sobie sprawę, że Boga potrzebuje. Tak myślę, że Bóg obdarzył nas wolną wolą i pragnie byśmy dobrowolnie i w pełni świadomie dokonali wyboru dobra lub - niestety - zła. Nie może nam zabrać wolnej woli, bo zaprzeczyłby sobie, swej Miłości do nas. Wierzę jednak, że nawet,jeżeli człowiek odwróvci się od Niego, od Jego łaski, świadomej współpracy z nią, Bóg z boku będzie cierpiał ale jednocześnie opiekował się delikwentem.

Nie miałam może poprzednio znajomości na miarę związku z zaangażowaniem obu stron. O takiej znajomości 3 letniej już tu chyba wspominałam, nie będę się powtarzać. Powiem tylko, że całkowicie otrząsnęłam się po zakończeniu tej znajomości ... 3 lata po jej zakończeniu.
A takie próby zapoznania się z osobami na jednym z portali.. zakończyły się bezowocnie i z niesmakiem.
Za to - ku własnemu zaskoczeniu i kilku znajomych - szybko i trafnie odnalazłam się z moją drugą połówką. Poznaliśmy się przez inny portal i myślę, że mieliśmy wielkiego farta, a może raczej sam Bóg przeznaczył nas sobie. Ostatecznie twierdzę, że należy ... współpracować z łaską Bożą i zaangażować się w poszukiwania, nie czekać biernie, aż ktoś spadnie z nieba. Mogą być okaleczenia, niesmak, ale nie wolno się poddawać. Zeby się nie okazało, że milość przeszła koło nosa.

(19331)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej