Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Marcin do Zawiedzionadata: 02.07.2011, godz: 13:39

A kto tu mowi od razu o spaniu.Po prostu dac komus normalnemu szanse na blizsze poznanie a po jakims czasie malzenstwo.Jest calkiem spora grupa normalnych facetow po 30-stce ktora chce z kims byc ale jak widza jakie podejscie maja do nich kobiety to sie zniechecaja i zaczynaja szukac wsrod dziewczyn 20-letnich albo wogole daja sobie spokoj ze zwiazkami. Pozdrawiam

(19350)
Malwina, e-mail: goats2002@poczta.onet.pldata: 02.07.2011, godz: 13:10

Witajcie!!!

Piszę, bo nie mam się komu wyżalić. 1 maja w dniu beatyfikacji JPII i dniu Miłosierdzia Bożego poznałam chłopaka. Przez 2 miesiące tworzyliśmy wspaniały związek. Do czasu, do czasu kiedy jego rodzice powiedzieli mu, że mnie nie akceptują (ja do dziś nie wiem co jest powodem mojej nieakceptacji). Wiem, że on mnie kocha, co wielokrotnie udowadniał czynami i słowami. Nawet dzień przed rozstaniem, przyjechał do mnie cały zapłakany prosząc o to, abyśmy byli razem. Niestety po powrocie do domu, jego rodzice musieli zgotować mu takie piekło, że sam nie wytrzymał i powiedział, że nie chce być ze mną, bowiem chce mieć spokój w domu. Najgorsze jest to, że czuję że w całej tej sytuacji zabawiono się moimi i jego uczuciami, jednego dnia mówiąc nam w oczy że się zgadzają na nas związek, a drugiego dnia zabroniono nam razem być. Wiem, że jest on facetem, który ma swoje lata i powinien być na tyle dorosły, aby podjąć dorosłą decyzję. Ale ja nie umiem pogodzić się z jego stratą. Z jednej strony, czuję że powinnam o niego walczyć (zwłaszcza, że poznaliśmy się w tak wyjątkowym dniu, a dla nas to bardzo wiele znaczyło, bowiem jesteśmy osobami bardzo wierzącymi), a z drugiej nie chce walczyć z jego rodzicami bo wiem, że nie mam z nimi szans. A może poczekać, dać wszystkim ochłonąć.
Czuję się jak w jakiejś pułapce w której każde rozwiązanie jest niewłaściwe.

(19349)
Zawiedzinadata: 02.07.2011, godz: 08:46


do marcina


Na co chcę czekać? a no wygląda na to, że masz rację, na co tu czekać? spać z każdym, który się nawinie, bo życie jest krótkie! Dzięki za świetną radę! Pozdrawiam

(19348)
Marcindata: 01.07.2011, godz: 23:05

A ja dzis bylem na rozmowie o prace...to jest chyba jedna z ostatnich szans na znalezienie godnej pracy ...prosze o modlitwe

(19347)
DeadmauSdata: 01.07.2011, godz: 21:56

widzę że ostanio sercowe tematy zajmują Drogich Żródełkowiczów,szkoda tylko że tak
nieoptymistyczne
Ja z zupełnie innej beczki,czy ktoś z Was otrzymuje na swoją komórkę sms z Nieba?jeśli nie,to polecam
http://www.4800sekund.kdm.pl/?go=slowo
http://www.smsznieba.pl/
dowiecie się wszystkiego na powyższych stronach,w sprawach wiary jestem raczej konserwatystą,ale w tym przypadku jestem pozytywnie zaskoczony taką formą ewangelizacji.

(19346)
bez znaczenia, e-mail: pozorna_cisza@wp.pldata: 01.07.2011, godz: 11:44

Czytam Wasze wpisy i choc kompletnie nie znam się na związkach chciałabym podzielic się z Wami moimi myślami. Po pierwsze Zawiedziona: "Miłośc to zgoda na to, że ktoś mnie zrani". Wiadomo, że każdy chciałby wejśc w związek, w którym zawsze byłoby dobrze, wierzący kochający i dobry partner, Ty i Jezus.. Piękny obraz. Ale życie takie nie jest. Nie znajdziesz nigdy nikogo bez jakiś przywar czy wad. Miłośc właśnie na tym polega, żeby znosic się na wzajem takimi jakimi jesteśmy. Gdy to piszę, to czuję się trochę rozdarta, bo sama składam sobie obietnice, przysięgi, że nie dla mnie związki i w to nigdy przenigdy nie wejdę... Ale wierzę w ludzi. Może w siebie nie, ale w ludzi. I jestem pewna, że jeśli jesteś silnym człowiekiem, silnym, bo opierasz cały swoje życie na Nim- to nic Ci nie grozi. Bo On nie pozwoli "abyś stopy nie uraził o kamień" i tak wszystkim poprowadzi, że będzie to dobre, nawet jak bolesne, czy trudne. Bo życie jest cholernie trudne. Ludzie są trudni. Nie ma ideałów. Ale wierzę, że prawdziwa "Miłośc wszystko przetrzyma"- nie, nie na romantyczna, z książek i filmów, ta idealna, wykreowana, w naszych marzeniach. Ta Miłośc od Niego, dla nas i innych. Podając przykład mogę wspomniec o mojej cioci, która zniosła alkoholizm i zdradę w małżeństwie, była przy mężu, chociaż wszyscy mówili by go zostawiła. I dzięki niej, dzięki jej Miłości od kilku lat trzeźwieje i są naprawdę szczęśliwi. Nie wiem. Czasem wydaje mi się, że sama tego nie rozumiem. Pytam się, czy Bóg chce byśmy cierpieli, byśmy sami skazywali się na los ofiary... Ale to chyba nie tak. To chyba zależy od nas, od naszej woli walki i siły czerpanej od Niego. Może niektórym z nas na drodze zostali, zostaną postawieni ludzi, których Pan ma uratwowac, a my mamy byc pośrednikami..? Może.

(19345)
Lila, lat 30data: 01.07.2011, godz: 11:15

Do Wszystkich zawiedzionych w miłości i poszukujących!

Wiem, że jest wam bardzo ciężko mnie również bo prawdziwa miłość wymaga poświęcenia. Przychodzi mi w tym momencie myśl na podstawie moich własnych doświadczeń, że jeżeli naprawdę w waszym sercu jest pragnienie miłości to będziecie o nią walczyć, czyli nic was nie zniechęci do dalszego szukania. To nic, że jeden, drugi, piąty was zranił bo zranienie nie może to byś silniejsze od miłości. Jeśli ktoś was źle potraktował to nie był po prostu wart waszej miłości. Musicie się podnieść i iść dalej. Jeśli rzeczywiście Bóg zasiał w was wielkie pragnienie miłości to szukajcie jej nieustannie, ale z zawierzeniem tej sprawy Bogu. Miłość wszystko pokona, bo Bóg jest miłością. A jeżeli nie wierzycie w miłość to tak jakbyście nie wierzyli w Boga. Być może te doświadczenia teraz są po to żebyście potem umieli docenić prawdziwą miłość oraz mieli siłę bronić prawdziwej miłości, gdy nie daj Boże ktoś będzie chciał was rozdzielić. Proszę o modlitwę w intencji mnie i mojego narzeczonego z którym zawrze Sakrament Małżeństwa(sakrament miłości) już za miesiąc 13 sierpnia aby ten dzień był pełny pokoju i miłości oraz modlitwę za nasze rodziny abyśmy umieli wzajemnie ze sobą rozmawiać i się miłować.

(19344)
Małgosia, lat 30data: 01.07.2011, godz: 10:04

Do zawiedzona

Droga Źródełkowiczko, SĄ MĘŻCZYŹNI DLA KTÓRYCH CHRYSTUS I NAUKA KOŚCIOŁA STANOWIĄ NAJWYŻSZY PRIORYTET. APELUJĘ, NA TAKIEGO CZEKAJ, TAKIEGO SZUKAJ. Nie daj się zwieść tym, którzy chccą przejść do konkretów. Tacy, po tych swoich konkretach porzucają obiekt swych oczekiwań, nie dbają. POWIEM WIĘCEJ, TWOIM OBOWIĄZKIEM JEST WYBRAĆ MĘŻCZYZNĘ ODPOWIEDZIALNEGO, SZANUJĄCEGO CIĘ (TWOJĄ OSOBĘ, TWOJE WARTOŚCI, CZAS).
Polecam książkę Jacka Pulikowskiego pt "Krokodyl dla ukochanej" i "Dreszcz czystości" Dawn Eden.

(19343)
Marcin do Zawiedzionadata: 01.07.2011, godz: 09:41

a na co ty chcesz czekac?

(19342)
xenadata: 01.07.2011, godz: 09:33

A co jesli moja drogą jest samotność, mimo ze tego nie chce , ze czuje sie nieszczesliwie?

(19341)
zawiedziona 33data: 30.06.2011, godz: 22:51


Nie mam szczęścia w miłości. Podobno jestem ładna, ale wydaje mi się, że mój radykalizm w sprawach damsko- męskich odpycha facetów. Nie chce im się czekać, chcą od razu przechodzić do konkretu. Ciągle trafiam na mężczyzn z problemami. Ostatni okazuje się alkoholikiem. A zapowiadało się całkiem obiecująco. Mam już swoje lata, ale wyglądam dużo młodziej. Jednak wiek mówi swoje. Jeśli mam założyć rodzinę, to kiedy? Czy są mężczyźni, niegłupi, wykształceni, dla których Chrystus jest jedyną Mądrością? Panem i wszystkim? A może ja się pogubiłam, może nie jest mi pisane być w związku, może Jezus nie chce się mną z nikim dzielić?.. Bo przecież dla Boga nie ma nic niemożliwego, jestem przekonana, że gdyby chciał doprowadziłby mnie do dobrego, mądrego mężczyzny z którym założyłabym rodzinę.



(19340)
roxadata: 30.06.2011, godz: 22:45

Jest mi tak jakoś strasznie smutno, zaczynam tracić nadzieję na wszystko, na to, że mi się w życiu cokolwiek uda. Patrzę w lustro i naprawdę się sobie nie podobam. Mam wrażenie, że wszystkich zawodzę, jeśli chodzi i o studia i o pracę, o życie osobiste. Wciąż przebywam miedzy jakąś parą zakochaną, albo jakimś małżeństwem. Takich po prostu mam znajomych- nie singli. Owszem cieszę się z ich szczęścia, choć lubię z nimi przebywać to jednak gdy zostaję sama w swoim pokoju jest mi tak dziwnie. W sumie lubię ten stan, lubię moją samotność, ale ten świat, znajomi, patrzą na mnie tak jakby z litością, swatają mnie na siłę-wiem, chcą dobrze. Poza tym mój wieloletni przyjaciel chyba z braku laku- czyli znów z dziewczyną mu nie wyszło, patrzy obecnie na mnie jak na potencjalną przyszłą nową dziewczynę. A skąd to wiem? Cóż, to widać i słychać, podryw jest ciągle ten sam :) Jak mam przyjacielowi powiedzieć, że nic z tego? A dlaczego nic z tego? Bo to mój przyjaciel (jako przyjaciel jest the best), bo mi osobiście się nie podoba- choć jest on i przystojny i wierzący (po prostu dobry chłopak), a w dodatku czuję się przy nim jak jego matka- dokładnie tak. Ani się na męskim ramieniu oprzeć, ani poczuć się bezpiecznie, on wydaje się u mnie szukać bezpieczeństwa (w środku nocy dzwonił, że go taki jeden podrywa-tak przyjadę i znokautuję drania i przyjaciela ocalę). Życzę mu by sobie dziewczynę porządną znalazł, ale na pewno nie będę to ja. Tylko jak mu to wyperswadować? I czy udałoby się go trochę podbudować, by był bardziej stanowczy jako facet? I najważniejsze: gdzie szukać, by w końcu znaleźć tego odpowiedniego? :) Chyba zmęczyło mnie to swatanie rodziny i znajomych i sama bym się już dla świętego spokoju wyswatała.

(19339)
creativedata: 30.06.2011, godz: 21:20

Do do związków pomiędzy dwojgiem ludzi i rozstaniach, zadajcie sobie pytanie i spróbujcie odpowiedzieć " Dlaczego porządny facet/męszczyzna nie może znaleźć dziewczyny, dlaczego kobiety takich omijają z daleka.......

(19338)
lubie, e-mail: lubieczekoladeitruskawki@o2.pldata: 30.06.2011, godz: 19:39

Do xena
Ja czuje sie juz wolna tak wewnętrznie od tego człowieka, jednak jak widze go z inna to mam chwile złamania w sercu i może troche zalu, ze jemu juz sie uklada a ja stoje w miejscu. Ja wierzę, że po coś to było. Po coś był mój ponad 3 letni związek i nieudane plany na przyszłość. Po coś było rozstanie i ból. Po coś to wszystko jest, a kiedys się dowiemy po co. Wierzę, że to miało i ma sens. Z wiarą i nadzieją idźmy w przyszłosć. I święta prawda, ze czas pomaga, i tzreba ten czas bólu i rozstania też dobrze wykorzystać. Napewno nie pozwolić na zmarnowanie go nad użalaniem, ale czymś się zająć. Ja wpadłam w nauke, pracę, realizowanie pasji i ich odkrywanie i jakoś się kręci. :)

(19337)
xena do lubiedata: 30.06.2011, godz: 18:48

Wlasnie przezywam rozstanie, ciezko mimo ze zwiazek nie byl za dlugi , ale pierwszy taki prawdziwy i emocjonalny ... Mam nadzieje na przyszlosc , choc mam watpliwosci i boję sie. Modliłam sie kiedys do Swietego Józefa , ale jakos dlugo nic mi nie pomagal- do teraz, wiec pomyslam sobie ze pewnie chcial mnie przygotowac ,abym kogos wartosciowego spotkala na swej drodze. Teraz znow postanowilam sprobowac modlic sie do Niego. Zobaczymy jak to bedzie Nadzieja i jeszcze raz nadzieja... .

(19336)
Magda, lat 25data: 30.06.2011, godz: 18:29

Witajcie!
Czy ktoś z was korzystał może z pomocy księży Palotynów z centrum pomocy duchowej na skaryszewskiej ? Pytam bo dowiedziałam się że oni dają pomoc w postaci towarzyszenia duchowego ? Tylko nie wiem na ile to jest prawda.

(19335)
lubie, e-mail: lubieczekoladeitruskawki@o2.pldata: 30.06.2011, godz: 17:08

Nie wiem jak to wygląda ze strony faceta, ale ja długo się pozbierać nie mogłam po rozstaniu. Bardzo pomogli mi przyjaciele i to ze zajełam sie nauką i pracą. Ale do dziś nie czuje się z tym dobrze... Idę dalej, choć czasem mam wrażenie, że już nic mi dobrze nie wyjdzie ... ;/

(19334)
Caro linedata: 30.06.2011, godz: 16:07

Praca, praca. Dzwonię, szukam, najpierw mi słodzą, dają nadzieję, po czym dodają, że mnie gdzieś nie widzą. Czyli co? Jestem aż tak beznadziejna? :( W żadnej już pracy siebie nie widzę. I te spojrzenia: ,,nie, ty to się nie nadajesz...'' Aż taka paskudna jestem? Głupia, czy niesumienna?
Rety, człowiek traci wtedy wszelką nadzieję. Nie widać sensu, niczego. Dlaczego? Przecież tak się starałam, przychodziłam, o czasie, w najgorsze dni, gdy pracy było najwięcej. Taka wdzięczność.

Czy to znak, żeby się z tego miasta wynosić? Z tego kraju? Tylko gdzie?

(19333)
Marcin do Lukaszadata: 30.06.2011, godz: 11:44

Dobrze ze jest w tobie entuzjazm wiary.Prawda jest ze wiara gory przenosi tylko trzeba miec taka mocna wiare a nie kazdy ja ma.

(19332)
Małgosia, lat 30data: 30.06.2011, godz: 09:18

Polecam stronę Fundacji Mamy i Taty, gdzie znajdziecie informacje o akcji dot. zahamowania rozwodów, a także będziecie mogli, jeśli zechcecie, podpisać petycję. Oto link http://www.rozwodprzemyslto.pl//

Nie neguję Łukaszu Twojego świadectwa, działania Jezusa Chrystusa w Twoim życu. Pozwól tylko, że dodam, że ta deklaracja ze strony człowieka, że chce przyjąć Pana do swego życia jest potrzebna po to, by sam człowiek zdał sobie sprawę, że Boga potrzebuje. Tak myślę, że Bóg obdarzył nas wolną wolą i pragnie byśmy dobrowolnie i w pełni świadomie dokonali wyboru dobra lub - niestety - zła. Nie może nam zabrać wolnej woli, bo zaprzeczyłby sobie, swej Miłości do nas. Wierzę jednak, że nawet,jeżeli człowiek odwróvci się od Niego, od Jego łaski, świadomej współpracy z nią, Bóg z boku będzie cierpiał ale jednocześnie opiekował się delikwentem.

Nie miałam może poprzednio znajomości na miarę związku z zaangażowaniem obu stron. O takiej znajomości 3 letniej już tu chyba wspominałam, nie będę się powtarzać. Powiem tylko, że całkowicie otrząsnęłam się po zakończeniu tej znajomości ... 3 lata po jej zakończeniu.
A takie próby zapoznania się z osobami na jednym z portali.. zakończyły się bezowocnie i z niesmakiem.
Za to - ku własnemu zaskoczeniu i kilku znajomych - szybko i trafnie odnalazłam się z moją drugą połówką. Poznaliśmy się przez inny portal i myślę, że mieliśmy wielkiego farta, a może raczej sam Bóg przeznaczył nas sobie. Ostatecznie twierdzę, że należy ... współpracować z łaską Bożą i zaangażować się w poszukiwania, nie czekać biernie, aż ktoś spadnie z nieba. Mogą być okaleczenia, niesmak, ale nie wolno się poddawać. Zeby się nie okazało, że milość przeszła koło nosa.

(19331)
Łukasz, lat 27, e-mail: chello84@wp.pldata: 29.06.2011, godz: 23:32

Cześć wszystkim !!!

Jak cudownie Jezus Chrystus działa w życiu człowieka w tym wypadku w moim życiu gdzie pomimo moich grzechów oraz wad jest ze mną i mnie przy każdej okazji pomaga. Podziwiam Jezusa za to, że okazuje mnie tyle miłości a przede wszystkim jest bardzo cierpliwy do mojej osoby jak wiadomo mało kto jest do mnie cierpliwym . Ostatnio sam się dziwię w zastanawiam się nad jego miłością dlaczego mimo moich grzechów on nadal mnie kocha. On nigdy mnie nie opuścił mimo, że ja go wiele razy opuściłem . Jego miłość jest piękna i dodaje skrzydeł . Ludzie uważają, że jeśli Jezusa nie zaprosi się do swojego życia to on nam nie będzie pomagał, wspierał nie będzie nam dodawał sił i nie możemy liczyć na jego łaski . Ludzie uważają, że trzeba Jezusowi powiedzieć TAK i oddać mu siebie oraz życie by on stopniowo zmieniał nasze życie ale prawda może być inna gdyż na to nie ma reguły i to nie od słowa TAK wszystko się zaczyna gdyż jego miłość jest bezinteresowna a często jak prosimy go o pomoc to on nam nie pomaga gdyż woli pomagać spontanicznie i on sam wie dobrze co nam potrzeba i gdzie nam jest potrzebna pomoc. Ja nie byłem wierzący a Jezus był ze mną, nie prosiłem go o pomoc a o mnie pomaga . Dziś wyraźnie widzę , że jest obecny w moim życiu i mnie pomaga nawet gdy ja go o pomoc nie prosiłem . Czuję jego obecność i opiekę nade mną a nawet czuję jak się za mną wstawia do naszego Ojca Boga. Dużo jest dowodów na to, że nie tylko Jezus istnieje ale również mnie bezinteresownie pomaga. Począwszy od szkoły gdzie mimo trudności i wielu cierpień był ze mną i mnie pomagał i dawał mnie siłę by przetrwać szkołę. Teraz też daje mi siłę do pracy oraz nauki. W pracy też wiele razy miałem nie zliczone trudności gdzie już raz byłem zwolniony i nie było możliwości powrotu a mimo to Jezus dał mi siłę by walczyć o powrót do pacy no i stało się po walce i po piśmie w sprawie nie słusznego zwolnienia wróciłem do pacy. Tak samo Jezus daje mi siły do nauki gdzie dzięki jego pomocy na całkiem dobrych stopniach zaliczyłem semestr II i tu znów na mojej drodze stanęła następna przeszkoda praktyki , jeśli nie zaliczę praktyk to nie zaliczę II semestru i nawet dobre stopnie mi w tym nie pomogą. A więc w pierwszej kolejności walczyłem o to by dzienniczek praktyki zawodowej zdać do 22 sierpnia i otrzymałem pozytywną odpowiedź ale tu się nasuwa następna myśl gdzie ja miałbym odbyć wymagane praktyki nie miałem nawet zielonego pojęcia gdzie mimom, że moje dokumenty zwiedziły nie jedno miejsce pracy w którym jestem zdecydowany odbyć praktyki i z żadnej instytucji nie dostawałem odpowiedzi nawet zdecydowałem się złożyć dokumenty w kadrach w Mennicy Polskiej w której obecnie pracuje w zewnętrznej firmie i na dodatek sprzątającej gdzie z zawodem Technik administracji mam mało do czynienia jedyna praca biurowa to podpisywanie listy obecności. Już straciłem nadzieję na odbycie praktyki i tu nagle z zaskoczenia zjawiła się iskierka nadziei i tu następny dowód na wielką pomoc ze strony Jezusa gdyż kierownik z Administracji dostał telefon z kadr z propozycją czy może mnie zaangażować na okres praktyk i zdecydowanie wyraził zgodę i wstępnie mnie o tym nie dawno poinformował i zaproponował, że mogę praktyki odbyć od drugiej połowy lipca i jest nadzieja, że będę mógł zaliczyć praktyki. Miałem też wielokrotnie pogorszenie stanów emocjonalnych na granicy depresji ale za każdym razem Jezus mnie z tych poniżających doświadczeń podnosił tak samo jak podczas zniewoleń oraz uzależnień mimo, że ja sam wewnętrzne nie myślałem o wyzwoleniu on mnie leczył i uwalniał.
Biorąc też pod uwagę posiadane kredyty bankowe jedno stwierdzenie nasuwa się do głowy jak można je spłacać i tu następny dowód, że bez Jezusa nie dałbym rady ich płacić a on sam ma duży udział w tym, że mam możliwość ich spłaty. Jestem typowym pesymistą ale teraz z nadzieją patrzę na przyszłość i wiem jedno, że Jezus będzie cały czas mnie pomagał no i, że chce zawsze dla mnie jak najlepiej również stawia na mojej drodze życiowej życzliwe osoby. Pomógł mnie się podnieść po utracie pracy, pomógł mnie się podnieść po tym jak dziewczyna mnie zostawiła i jeszcze nie raz pomoże mnie się podnieść. Owszem myślę o zmianie pracy na lepszą oraz myślę by założyć rodzinę ale wiem też, że na wszystko przyjdzie odpowiednia pora i na lepszą pracę i na związek. A jeśli chodzi o związek to wiem, ze chce mnie na niego przygotować bym w przyszłość był dobrym mężem i ojcem.
I zrozumiałem też jedno , że do dnia dzisiejszego napotykałem na swojej drodze złe dziewczyny z tej przyczyny, że Bóg chce mnie przez te doświadczenia najlepiej przygotować a jak w końcu stanie na mojej drodze ta jedyna to ją będę mógł ją rozpoznać i bardziej cenić, wtedy jak będę na nią gotowy ona się nagle spontanicznie zjawi . Teraz mimo, że nie mam dziewczyny, przyjaciół, kolegów oraz prawdziwej rodziny nie czuję samotny gdyż Jezus jest ze mną i on wraz z bogiem i Maryją należą do mojej rodziny.
Pozdrawiam Łukasz

(19330)
Marcindata: 29.06.2011, godz: 21:47

Mnie towarzyszyła czasami irytacja nad bezsensownym zachowaniem tych dziewczyn które poznałem

(19329)
xenadata: 29.06.2011, godz: 20:39

Chcialam sie zapytac was jak wygladalo u was rozstania z chlopakiem/dziewczyna? co czuliscie? czy tez brakowalo wam nadzeii na przyszlosc? Jak to odbieraja faceci? czekam na odp::)

(19328)
Monika, lat 24, e-mail: monik160@interia.pldata: 29.06.2011, godz: 17:45

PILNE!!! Witam wszystkich odwiedzających tę stronę! Ja odnośnie 300-setnej pielgrzymki warszawskiej na Jasną Górę.Czy ktoś z DREZDENKA idzie na tą pielgrzymkę???

(19327)
chwila data: 29.06.2011, godz: 13:40


:( lat 34

jakie zestawienie: bardzo optymistyczny człowiek - powiesił się
wydawać by się mogło, że to nie jest możliwe
oczywiście modlitwa jak najbardziej...



(19326)
chwila data: 29.06.2011, godz: 10:57


Artur lat 34

To co napisałam, że wiadomo z Biblii - to nie są moje odczucia tylko mówi o tym Kościół, księża..."mówi" o tym też światowa kultura i sztuka, a Ty mówisz, że to moje odczucia...hmm to Ty chyba nie wiem Ty uczestniczysz w życiu Kościoła w ogóle?
I mówione jest, że Hiob był wystawiony na próbę poprzez właśnie spadające na niego nieszczęścia, czyli chyba mógł cierpieć co ...

co do bezsensownego burzenia to chodziło mi o to, że jak juz cierpienie na kogoś spadnie to właśnie chociaz to trudne nie ma sensu siedzieć i rozpaczać do niewiadmo jakiego czasu

czytaj ze zrozumieniem:)

Bóg chce żebyśmy byli szcześliwi, ale też jest napisane że jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze, jest mowa o piekle, ja nie wiem czy jest piekło czy nie bo nie widziałam, ale mówi o tym religia, to co będzie dowiemy się dopiero po śmierci...

i dajmy spokój cierpieniom...dla mnie one były, są i będą, czy z mocy Boga, czy z błędu człowieka, czy nie wiem z czego nie da się żeby ich nie było, tak samo jest ze szcześciem, radością, cudownym życiem, czego wszystkim życzę

(19325)
Maładata: 29.06.2011, godz: 00:29

Do Roxa i Marcin: Dziękuję Wam za odpowiedzi! Przyznam się, że od dłuższego już czasu myślę o przystąpieniu do spowiedzi generalnej, ale trochę się boję... Pozdrawiam!

(19324)
milusia8998, e-mail: wirtualnapomoc@gmail.comdata: 28.06.2011, godz: 22:27

Witaj, jeśli masz jakieś problemy, potrzebujesz rady, pomocy, wsparcia, pocieszenia, bądź potrzebujesz się "wygadać" lub wyżalić, jestem do Twojej dyspozycji o każdej porze dnia i nocy. Chcę Ci pomóc, tylko pozwól mi na to, daj sobie pomóc.

(19323)
:(, lat 34data: 28.06.2011, godz: 22:07

Kochani dzisiaj rano powiesił sie mój znajomy, bardzo optymistyczny człowiek...szok... Proszę Was o modlitwę za jego duszę...

(19322)
Szansa, e-mail: nowaszansa@o2.pldata: 28.06.2011, godz: 21:24

Pozdrawiam was ciepło Kochani Źródełkowicze :)

(19321)
Kropelkadata: 28.06.2011, godz: 20:19

Tak, czasem rozomowa kobiety z kobietą jest nie do przecenienia.

(19320)
Artur, lat 34data: 28.06.2011, godz: 20:02

Chwilo,
Moim zdaniem w historiach Hioba i Abrahama chodziło o to, żeby pokazać, że wszystko co mamy na tym świecie pochodzi od Boga i w każdej chwili może On to od nas zabrać. A nie o to, że należy cierpieć. Nie pisz, że ,,WIADOMO z Biblii, że Pan Bóg poddawał ludzi cierpieniom, sprawdzał wytrwanie w wierze w Niego’’. Bo to jest tylko Twoje zdanie. Pan Bóg wie jaka jest nasza wiara i nie musi tego sprawdzać. On chce, żebyśmy byli szczęśliwi.

Chwilo, ,, burzenie się przeciw czemuś co nam się nie podoba’’ nie jest bez sensu. Możesz oczywiście przyjąć bierną postawę i szukać argumentów na to, że nic sie nie da zrobić, tylko, żebyś za parę lat nie stała się jak brat syna marnotrawnego z ewangelicznej przypowieści... pełna pretensji do Pana Boga, że takie życie Ci zgotował...

Postawa, że zmienisz wszystko albo nic, jest bez sensu.

(19319)
Dorota, lat 35, e-mail: cichy.przyjaciel@interia.eudata: 28.06.2011, godz: 19:15

Szukam partnera na wesele

Wesele: znajomi
Data/miejsce: 27.08, miejscowość nad morzem, woj. pomorskie
Poszukiwany: mężczyzna lubiący się bawić bez alkoholu
O mnie: 168cm

(19318)
dortka, lat 25data: 28.06.2011, godz: 18:09

witam, znalazłam to forum, są tu dość fajni ludzie :) a muszę sobie gdzieś popisać.
wiecie tak sobie myślę że tyle jest pięknych filmów o miłości, człowiek tęskni, wzdycha, szuka, a potem i tak rządzi się to wszystko zupełnie innymi prawami, niż pokazywały filmy i książki, muzyka. a może i takie piękne rzeczy są w tym świecie możliwe? czy ktoś z was przeżył może jakąś naprawdę klasyczną historię miłosną? Czy ktoś spotkał swą miłość w dość niezwykły sposób? w taki zesłany z nieba dosłownie :)

(19317)
roxadata: 28.06.2011, godz: 12:21

Do Mała:
Hej, tak przeżyłam spowiedź generalną :-) Coś niesamowitego, ale się bałam podejść do księdza, a ksiądz był niesamowicie sympatyczny i bardziej rozmawialiśmy, niż klepaliśmy formułki. Spowiedź generalna zwykle z ,,całego życia'', z tego co się pamięta. Modliłam się przed spowiedzią, aż dosłownie całe życie mi przed oczami przeleciało, wszystkie moje życiowe zakręty.
W sumie polecam taką spowiedź :-)

(19316)
chwila data: 28.06.2011, godz: 12:21


O drodze i cierpieniu Chrystusa i naszym wybawieniu nie wspomniałam, bo to jest oczywiste...chyba dla Ciebie

(19315)
chwila data: 28.06.2011, godz: 12:18


Artur lat 34

Cierpienie było, jest i będzie...wiadomo, że nikt nie chce cierpieć, ale jednak jak wiadomo z Biblii Pan Bóg poddawał ludzi cierpieniom, sprawdzał wytrwanie w wierze w Niego. "W ten sposób poddani próbie byli Hiob i Abraham"
Ze wszystkiego można być niezadowolonym, ale to jest i nic tego nie zmieni i albo cos zaakceptujemy jako nieodłączną część zycia albo bez sensu będzieny się burzyć przeciw czemuś czego i tak nie jesteśmy w stanie zmienić, dzieją się takie rzeczy na ziemi, których nawet nie jesteśmy w stanie zrozumieć, pozostaje nam cos przyjąć i ufać Bogu

(19314)
Agata, e-mail: agueda16@gmail.comdata: 27.06.2011, godz: 23:51

Hej:)
jak tak się czasem zastanowię nad tym światem to nie wiem czy do niego pasuję ale tu widze że nie jestem sama:) szukam chłopaka który nie chciałby się tylko zabawic, ale zaprzyjaźnić a moze nietylko:) gg 36632792

(19313)
iwka1612, lat 32, e-mail: iwona1612@vp.pldata: 27.06.2011, godz: 20:25

DO PAWŁA, LAT 32
Pawle, zgadzam się z Tobą. Czasem przez takie małostkowe traktowanie drugiej osoby można ją bardzo skrzywdzić. Dziękuję Tobie za ten wpis. Pozdrawiam.

(19312)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 27.06.2011, godz: 20:00

Do Mo i Kropelki zgadzam się, jednak dobrze by jeszcze było gdyby żona miała przyjaciółkę (kobiete). Osobiście bym się obawiał że mógłbym jej nie zrozumieć w niektórych kobiecych sprawach, pomimo swoich chęci. Oczywiście nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli.

(19311)
Kropelkadata: 27.06.2011, godz: 18:43

Popieram wpis mo.Gdyby nawet mąż był jedynym przyjacielem to to jest i tak bardzo dużo.Strasznie trudno znaleść przyjaciół,takich prawdziwych.Nie ma co szukać na siłe.

(19310)
mo, lat 31data: 27.06.2011, godz: 18:03

Do Basia lat 28
Witaj! Nie mam i nie miałam nigdy nic wspólnego z Ełkiem, ale czytając Twój wpis jakbym przypomniała sobie swoją historię :). Też wyszłam za mąż mając 28 lat, w sierpniu, wyjechałam daleko od rodzinnych stron i zostawiając wspólnotę. Ale wiem, że to miejsce i nową rodzinę przygotował dla mnie Bóg, bo to On jest , był i będzie moim najlepszym przyjacielem :). Drugim przyjacielem jest Pan Mąż :)

(19309)
Paweł, lat 32, e-mail: creativeaurvana@wp.pldata: 27.06.2011, godz: 16:26

Wiele razy pozostawiałem swój wpis, ale bez dobrych efektów. Nie wiem czego tu inni szukają, ale ja wiem, że szukam dziewczyny nie tylko do popisania i przelotnej przyjaźni. Szukam dziewczyny do poważniejszej relacji. Jeżeli po wymianie kilku wiadomości kontakt się urywa to ja dziękuje za takie zapoznanie. Także trzeba sie zastanowić czego sie oczekuje od osoby do której sie pisze, no ale nie które osoby pozostawiają tu swój wpis z wiadomych i konkretnych powodów Czy to ma być tylko pisanie, zabawa, przelotna znajomość, czy też spotkanie w realu. Wystarczy tylko szczerość. GG 7298277

(19308)
xenadata: 27.06.2011, godz: 14:21

Czy uwazacie ze obecna stronka "dla -smaotnych" jest lepsza od wczesniejszego źródełka?

(19307)
Marcin do Maladata: 27.06.2011, godz: 06:32

Ja przezylem.Trzeba sie do niej szczegolowo przygotowac.

(19306)
zamderdata: 26.06.2011, godz: 23:51

Witam!
Polecam serwis zapisanisobie.pl - Serwis katolicki dla ludzi z wartościami.
Może nie jest popularny, ale nie ma tam takiej "mieszaniny" jak na innych serwisach.
Polecam!

(19305)
Maładata: 26.06.2011, godz: 23:42

Witam!
Czy ktoś z Was, drodzy Źródełkowicze, przeżył w swoim życiu spowiedź generalną? Pozdrawiam!

(19304)
Dorota Karolinadata: 26.06.2011, godz: 22:41

Polecam zieloną herbatę z jaśminem, który doskonale łagodzi jej gorycz

(19303)
pielgrzymka Suwałki-Wilno, e-mail: yattaman28@o2.pldata: 26.06.2011, godz: 22:20

Hej, a więc ponawiam wpis :)
Wybiera się Ktoś z łódzkiego na tegoroczną pieszą pielgrzymkę z Suwałk do Wilna? Ja idę ale samemu trochę niefajnie, więc chętnie nawiąże kontakt. W kupie raźniej ;)
Pozdrawiam
Grzegorz

(19302)
Promyczekdata: 26.06.2011, godz: 20:01

Do refleksyjna.... skąd wiem.. śledzę jego wpisy od lat ;)

(19301)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej