Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Łukasz, lat 27data: 19.06.2011, godz: 20:54

Jestem słuchaczem Policealnej Szkoły Zawodowej „ Profesja Centrum Kształcenia Kadr „ jestem już na semestrze II na kierunku Technik Administracji i do 22 sierpnia powinienem odbyć praktyki zawodowe a w związku z tym, że mam dobre wyniki w nauce nie chcę przez praktyki nie zaliczyć semestru gdyż chcę podwyższyć swoje kwalifikacje i ustabilizować swoją sytuację zawodową i chciałem się dowiedzieć gdzie będę miał możliwość odbycia praktyk zawodowych.

(19250)
magda, lat 30, e-mail: megi8@onet.pldata: 19.06.2011, godz: 20:52

cześć wszystkim! jestem osobą samotną, ale wierzę , ze na wszystko przyjdzie czas. jeśli tez czujesz się samotny(a) napisz. pozdrawiam

(19249)
Łukasz, lat 27data: 19.06.2011, godz: 16:16

Witam
Zmieniłem swój stary numer gadu gadu na nowy numer który brzmi: 36456182

(19248)
Monika, lat 33, e-mail: stokrotka866@interia.pldata: 18.06.2011, godz: 22:22

Witajcie!
Mam 33 lata i wielką wolę walki w sobie. 3,5 roku temu po ciężkiej chorobie zmarł mój mąż i zostałyśmy z córeczką same. Było bardzo ciężko ale powoli wracamy do "świata żywych". Pomimo wszystko staramy się nie poddawać i przyjąć wolę Bożą z pokorą i ufnością. Chcę z powrotem otworzyć się na ludzi, na Boga bo zamykanie się w sobie nie jest najlepszym wyjsciem, dlatego chętnie pokresponduje z życzliwymi duszyczkami. Jestem z woj. małopolskiego

(19247)
lubie, e-mail: lubieczekoladeitruskawki@o2.pldata: 18.06.2011, godz: 22:11

Caro line, damy radę :) ja obecnie szukam pracy. I tez jestem w takim punkcie jak Ty - wszyscy mają plan na życie, cele, założenia, a ja szukam chociaż wyraźnego horyzontu. Bedę się modlić! Mam jeszcze nadzieje, damy radę!

(19246)
Lara Moondata: 18.06.2011, godz: 21:35

A ja tak, jak Arti powiedział wkładam dzisiaj do złotego pudełka to, że mam pracę, a do czarnego pudełka całą zawiść jaką kierują do mnie moje współpracownice.

(19245)
Caro linedata: 18.06.2011, godz: 17:57

Witam,
Bardzo Was proszę o modlitwę: straciłam pracę :( Znów szukam i szukam i powoli zaczynam się naprawdę martwić. Czy mam jakiegoś wyjątkowego pecha? Co ze mną jest nie tak?
Niby jestem sumienna, dobrze wykonuję swe obowiązki- jak mówią moi szefowie, ale... Czemu znów tracę pracę? Dlaczego? Jestem także do tej pory samotna, choć szukałam tyle i nic. Czy Pan chce mi coś przez to powiedzieć? Mam może inne powołanie? Powinnam iść do zakonu, a tego coś nie czuję?
O co może chodzić?
Dobiegam prawie 30-stki, czuję się coraz bardziej zniechęcona. Moi przyjaciele są już jakoś ustawieni, lub znajdują swoje drogi, a ja? Ciągle gdzieś zawieszona...
Proszę o modlitwę i z góry dziękuję.

(19244)
Do Marcinadata: 17.06.2011, godz: 18:34

Zaręczam Ci że pewnie prawie nikt tego nie żałuje...takie życie.

(19243)
Marcindata: 17.06.2011, godz: 16:27

Polecam wszystkich wejsc dzis na Opoke.org.pl i poczytac wywiad z p. Pulikowskim i ks. Pawlukiewiczem na temat malzenstwa i roli jaka pelnia malzonkowie rowniez o relacji matka-dziecko.Przy okazji tego artykulu rodzi sie we mnie mysl ile procent wspolzyjacych przed slubem tego zaluje a dla ilu jest to czyms nomalnym nad czym przechodza do porzadku dziennego

(19242)
Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 17.06.2011, godz: 11:51


"Dwa pudelka"

Trzymam w dloniach dwa pudelka,
dostalem je od Pana Boga.
On powiedzial:
"Wszystkie swoje smutki wloz do czarnego,
zas wszystkie radosci do zlotego".

Posluchalem Jego slow i napelnilem oba pudelka
moimi smutkami i radosciami.

Chociaz zlote pudelko co dzien stawalo
sie coraz ciezsze, czarne wazylo ciagle tyle samo.

Chcialem dowiedziec sie, dlaczego tak jest,
z ciekawosci wiec otworzylem to czarne
i zobaczylem w dnie pudelka dziure -
moje smutki wypadly przez nia.

Pokazalem dziure Panu Bogu i glosno
sie zastanawialem:
"Ciekawe, gdzie sie podzialy
wszystkie me smutki".

Pan usmiechnal sie do mnie czule.
"Moje dziecko, wszystkie twe smutki
sa tutaj, ze Mna".

Boze, dlaczego dales mi te pudelka:
Spytalem: "Panie jedno zlote,
a drugie czarne i dziurawe?"

"Moje dziecko, zlote jest po to,
by policzyc dane ci laski,
czarne jest po to, bys pozbyl sie smutkow".

(19241)
Yattaman, lat 29, e-mail: yattaman28@o2.pldata: 17.06.2011, godz: 09:47

Hej :)
Wybiera się Ktoś z łódzkiego na tegoroczną pielgrzymkę Suwałki-Wilno? Chciałbym pójść ale samemu trochę niefajnie, więc chętnie nawiąże kontakt.
Pozdrawiam
Grzegorz

(19240)
S.Magdalena i Mady;), e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 17.06.2011, godz: 09:35

Zachwycone spojrzeniem Miłości...
Zapraszamy do spotkania w Lublinie w dniach od 23 do 26 czerwca.
Jeśli ktoś z Was jest chętny zapraszamy serdecznie i gorąco.
Oto nasze kontakty...
Siostra Magdalena: tel - 789 197 581 i gg - 35092519
i kandydatka Magdalena (Mady) 513 957 863 i gg – 510753.
Tylko Jezus potrafi tak patrzeć... W tym Jego spojrzeniu odnajdujemy wszystko...
Czy i Ty spotkałaś się już z Jego spojrzeniem...? www.dar.religia.net

(19239)
Aldona, lat 32, e-mail: adona25@wp.pldata: 17.06.2011, godz: 04:39

Zrozumieć Pana Boga:)
...
to Pan Bóg:)!
ale jednego ja jestem pewna.Jego drogi nie są naszymi drogami, a myśli nasze nie są Jego myślami, jak w którymś miejscu mówi Pismo.Lecz wiem, że Bóg jest Ojcem, że kocha i w Swojej Opatrzności i miłości, chce dla każdego z osobna jak najlepiej.Nie trzeba wszystkiego rozumieć, Bóg nie uczyni człowiekowi krzywdy, bo jest Miłością i miłosierdziem.

(19238)
Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 17.06.2011, godz: 00:28

Swieta Teresa od Dzieciatka Jezus pisala: " Co Jezus mi dal, moze zabrac,
Powiedz, by nigdy nie krepowal sie ze mna,
Moze sie ukrywac, i tak bede nan czekac, az przyjdzie
Ow dzien bez zachodu, gdy nie bede potrzebowac
juz wiary
"Bog ci wyjawia, jak tworzy roze, Jak tworzy ptaka, wiatr"
"Ksiezyc i slonce glosza Jego chwale,
Piekno Jego podziwiaja"
(POEZJE)

(19237)
Jovka, e-mail: jowitaa@gmail.comdata: 16.06.2011, godz: 23:06

Witajcie! 15.06.2011 zginął w wypadku mój kolega. Został potrącony na przejściu dla pieszych przez motocyklistę.(Warszawa) :( Zmarł po próbie reanimacji :( Zostawił braci, rodziców i kochającą żonę,(od roku byli małżeństwem). Proszę was o modlitwę za jego duszę i za jego bliskich. Jego żona jest totalnie zdruzgotana :( Błagam o modlitwę za Sławka!!!! Dziękuję z całego serca....... :( + [*]

(19236)
janusz, lat 30, e-mail: januszr222@interia.pldata: 16.06.2011, godz: 22:05

czesc wszystkim jestem janusz mam 30 latek mieszkam w woj slaskim szukam drugiej polowki zycie jest za krotkie by je spedzic samemu poznam dziewczyne w wieku 22-32 lata najlepiej z woj. malopolsiego i slaskiego

(19235)
Marcindata: 16.06.2011, godz: 19:10

Do Załamana
Hmm.......moja sytuacja odrobinę podobna do Twojej.....módlmy się i działajmy

(19234)
Lara Moondata: 16.06.2011, godz: 17:48

Sorry, ale zniknęły mi kilka razy duże literki we właściwych miejscach. To chyba z powodu pośpiechu.

(19233)
załamanadata: 16.06.2011, godz: 17:39

Jestem bardzo załamana nie mam pracy, bez przyjaciół czuję się odrzucona i przez nikogo nie chciana nie mam perspektyw i pomysłu na życie i to już bardzo długo trwa. Stoję w miejscu a chciałabym iść dalej. Bardzo proszę o jedno Zdrowaś Maryjo...w mojej intencji o moją przyszłość i szybkie znalezienie pracy.
Bóg Zapłać

(19232)
Lara Moondata: 16.06.2011, godz: 17:38

Pavel,
Mówisz, że go nie kumasz. Bóg jest logiczny bardziej niż jakikolwiek człowiek, tylko Go nie umiemy pojąć, bo nie mamy pełnych informacji. W dodatku Jego logika nie ma cech naszej chłodnej kalkulacji, a wynika z Miłości.

Zawsze jednak możesz się przed nim ukorzyć i zacząć Go kochać, a przynajmniej szukać.

Życzę Ci powodzenia w tym, jeżeli uznasz, że powinieneś tak zrobić.
Ze powinieneś - to wszyscy Tu wiedzą, ale... Ty przede wszystkim musisz tak czuć.


Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia :)

(19231)
Artii, lat 36data: 16.06.2011, godz: 15:59

Nasze dziela, same w sobie nie przydaja nam zadnych zaslug.
Pochodza z inspiracji uswiecajacej nas milosci.
Przyjac ze spokojem i miloscia kazda dana mi przez Boga minute,
zeby Mu ja ofiarowac puzniej.
Smutne bardzo byloby otrzymywac wszystko od Milosci i nie dawac
Jej wszystkiego.

Sluga Boza Marta Robin 1902 - 1981
mistyczka i stygmatyczka

17 pazdziernika 1931 roku
Chateauneuf-de-Galaure / Lyon / Francja

(19230)
Małgosia, lat 30data: 16.06.2011, godz: 15:05

Łukaszu, udało Ci się załatwić sobie praktyki?
Jeśli jeszcze nie, spróbuj może tą drogą? http://www.pracuj.pl/student.html

(19229)
Artur Wnęk / Artii, lat 36, e-mail: artur_wnek@op.pldata: 16.06.2011, godz: 14:20

Dziekuje za Wasze modlitwy odnosnie mojej pracy zawodowej, pracuje w niezlej firmie i w dobrych warunkach :) DZIEKUJE!!! :) ;) :)

(19228)
agadata: 16.06.2011, godz: 11:30

Do Anielski:

Bóg obiecuje nam nie tylko Krzyż na ziemi, ale także radość Jego zmartwychwstania, opiekę i pomoc we wszystkich życiowych sprawach. Chrystus nie przyszedł na świat po to aby umrzeć, lecz po to by pokonac grzech i zmartwychwstać! Nie możemy patrzeć na chrześcijaństwo jedynie przez pryzmat bólu i cierpienia, bo to są zakusy diabelskie, które nam podsuwa szatan, by zniechęcić nas do wytrwania w wierze i budować fałszywy obraz Boga, jako kogoś kto tylko doświadcza, karze i wystawia na próby. Bóg przede wszystkim jest Miłością i to czego pragnie to zaufanie Mu, a jeśli od razu nie potrafimy ufać, to trzeba Go o to zaufanie prosić. Polecam wszystkim różaniec, dzięki Maryi dokonało się kilka naprawdę dużych cudów w życiu bliskoch mi osób.

Pozdrawiam wszystkich:)

aga
http://opowiadaniaoaniolkach.pl.tl/

(19227)
paveldata: 15.06.2011, godz: 22:47

Do Lara Moon

Masz racje, nie chce tu siac zametu i nigy niechcialem. Ja po prostu nie akceptuje tego co jest dla mnie nie logiczne. Nie potrafie pojac Boga inaczej jak tylko swoim umyslem. Jesli spotkalbym czlowieka ktory stosuje taktyke taka jak Bog to powiedzial bym ze jest kompletym durniem. Ale wiem ze Bog jest istota supersdosonałą, i inteligentna. Twoje argumenty ktore napisalas moj umysl calkowicie akceptuje. Wbrew pozorom znalazlem tu odpowiedz na wiekszosc swoich pytan.

Po prostu reasumujac, nie kumam Boga, jego zachowania, jest dla mnie nielogiczne, ale tak jak powiedzialas nie powinienem Go rozumiec ale pokochac.

(19226)
Marcindata: 15.06.2011, godz: 19:56

A ja dzis w czasie Koronki dostalem mysl by zachecic innych do jej odmowienia codziennie.Jesli ktos nie jest w stanie o 15 to innej popoludniowej godzinie przynajmniej 10 razy ''Dla Jego bolesnej meki...''

(19225)
Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pldata: 15.06.2011, godz: 19:36

Do Tomka

Dziś złożyłem reklamacje a Banku gdyż minął tydzień i nadal nie mam na koncie nie słusznie pobranej sumy przez Bank a 450 zł które zostały mi pobrane nie są to małe pieniądze tym bardziej 450 zł piechotą nie chodzi.
Pozdrawiam Łukasz

(19224)
Anielski, e-mail: adamskiofm2@poczta.onet.pldata: 15.06.2011, godz: 19:13

Szczęść Boże ! Jezus każdemu obiecuje jedno na ziemi, mianowiecie : Krzyż.
,,Kto chce pójść za Mną niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje, bo kto chce zachować swoje życie straci, a kto straci życie z mego powodu ten je zachowa na życie wieczne" Anielski.

(19223)
Lara Moondata: 15.06.2011, godz: 18:42

Pavel, jedno pytanie: jak chcesz sobie sam radzić w życiu? Przecież na niewiele rzeczy tak naprawdę masz wpływ.

A modlitwą możesz wyjednać dla siebie Łaskę i Pomoc Bożą. Jeżeli to się nie uda, to znaczy, że wysłuchanie Twoich próśb nie byłoby dla Ciebie dobre. Człowiek jest krótkowzroczny i nie ma pełnego rozeznania.

Jest jeszcze inna sprawa. Wydaje mi się, że czasem Bóg nie daje się wysłuchać, bo chce, byśmy bardziej Mu zaufali. Kiedy widzi nasze niedowierzanie - wystawia nas na kolejne próby, aby nas wzmocnić w wierze, nadziei, ufności.

Czy wiesz dlaczego jesteś na tej stronie?
W mojej ocenie wygląda to tak: nie jesteś internetowym trollem, więc nie chcesz tu siać zamętu. Masz za to swoje wątpliwości, na które poszukujesz odpowiedzi. Uwierz mi, gdyby Bóg był Ci obojętny - nie zadawałbyś takich pytań. Może właśnie chcesz być z Nim, tylko coś, jakieś przeżycia, doświadczenia Ci to uniemożliwiają.

Jedno wiem, my Ciebie nie zbliżymy do Boga. My możemy tylko podtrzymac w Tobie tego chęć i nakreślić ogólne ramy. Całą ciężką pracę nawracania ze wszystkimi jej upadkami musisz zrobić sam. Sam musisz dojść do tego, bo nie uwierzysz na słowo, dopóki wewnętrznie tego nie poczujesz. Ale musisz pamiętać w tym wszystkim, że Boga nie ogarniesz raczej rozumem, bo ludzki rozum jest zbyt ograniczony. Muszisz Go ogarnąć sercem.

(19222)
:) do Pavladata: 15.06.2011, godz: 09:51

Pavle z Jezusem nie jest zawsze kolorowo..ale nie zgodzę się też że jest tylko trudniej i ze z Nim tylko się cierpi..bo to nieprawda...
przecież cierpi sie także bez Jezusa!! i często ktoś kto nie ma wiary , jeśli nie ma Jezusa to nie potrafi sam sobie radzić i funkcjonować, bo stąd tyle samobójstw ..zapełnionych psychiatryków, więzień..
Bycie przy Jezusie nie oznacza samych powodzeń, spełniania naszej woli...ale Jego.
Mimo to ja wolę żyć z Bogiem, gdyby nie On.. nie poradziłabym sobie ze swoimi trudnymi doświadczeniami w dzieciństwie..i życiu nastoletnim..
i nie jest tak jak piszesz ze sam człowiek sobie lepiej życie urządzi.. człowiek nie ma całkowitego wpływu na okoliczności, na rodzinę, na zdrowie, na możliwości rozwoju.. zdolności itp..
krzyż jak ma być to będzie.. nawet niezależnie czy wierzysz czy nie. Widzę po osobach niewierzących, tez mają krzyże, może są silniejsze emocjonalnie to sobie jakoś radzą. Ale osobom wrażliwym jest bardzo trudno być zdanym tylko na siebie. A Jezus pomaga przetrwać ..to jest pewne, uczy cierpliwości, ofiarowania, i dlatego to wszystko z Nim ma głębszy sens.
I to przy Jezusie - gdy obrałam sobie jako mojego Pana, nauczyłam się więcej uśmiechać.. a kiedyś byłam tylko cierpiętnikiem.

(19221)
DeadmauSdata: 14.06.2011, godz: 22:54

Do Pavel
Zadajesz trudne ale jednocześnie ważne pytania,wczytuj się dokładnie w to co pisze Lara Moon i inni,przerabiaj to na spokojnie to będziesz bliżej prawdy.

(19220)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 14.06.2011, godz: 21:55

Pavel czytając twój ostatni wpis do Lara Moon myślę ze pasowało by Ci przemyśleć jaki obraz Boga w sobie nosisz.

(19219)
paveldata: 14.06.2011, godz: 21:43

Do Lara Moon

Ok, tylko to nie daje odpowiedzi na zasadnicze pytanie? Po co sie w takim razie modlic skoro Bog i tak zrobi to co cche? Nie lepiej sobie samemu w zyciu radzic, przynajmniej wiesz jakie masz realne szanse na zrealizowanie danego celu?

Pozdrawiam
pavel

(19218)
Tomek do Łukasza, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 14.06.2011, godz: 21:27

Łukasza składasz reklamacje w banku i się wszystko wyjaśni na 100%. Bądź spokojny.

(19217)
Lara Moondata: 14.06.2011, godz: 21:21

Pavel,
chcę, podobnie jak Krzysztof odnieść się do Twoich słów:
"Ludzie tutaj maja tendencje do opisywania jak to jest wspaniale u boku Jezusa i tak dalej...."

A ja powiem przekornie, tylko mnie źle nie zrozumcie.
U boku Jezusa wcale nie jest lepiej, że niby się nie cierpi itd., że wszystko jest różowe.

A teraz dlaczego garniemy się do Niego...
Bo wystawiając nas na próbę, jednocześnie podaje pomocną dłoń.
Przeistacza cierpienie na wartościowe rzeczy.
Wzmacnia i uwrażliwia poprzez zadawanie trudu człowiekowi.
Cierpiąc z Jezusem czujemy, że cierpienie jest lżejsze niż cierpiąc w oderwaniu od Niego - to jest w tym najważniejsze.
I trzymając się Go mamy nadzieję, że zasłużymy po śmierci na wspaniały świat, gdzie nie będzie już nam niczego brakowało, tak jak tu, na ziemi. A to przecież ma twać wiecznie. Cóż to znaczy na przeciw tych "paru" lat złudnego szczęścia na ziemi, które przynosi raczej samo rozczarowanie?
Trzymając się Jezusa walczymy o swoją przyszłość! Czy nie zdajesz sobie sprawy jakie to ma kolosalne znaczenie?

Uwierz mi, w życiu od wielu, wielu lat bardzo cierpię duchowo z bardzo małymi przerwami. Czy uwierzysz, jak bardzo to trudne, jaki się ma żal do P. Boga za "zmarnowane" życie? A jednak trzeba się starać szukać Go cały czas i usiłować trwać przy Nim i przepraszać go za ten żal starając się być lepszym niż się jest, choć nie znajduje się wytłumaczenia swojej sytuacji. I choć wszystkie starania czasami palą na panewce, to uwierz warto do Niego dążyć. Bo masz wtedy punkt odniesienia, punkt zaczepienia, który sprawia, że można przetrwać.

Pomyśl, gdyby nie było Wyższej Istoty (nazwijmy to właśnie tak - oględnie), jaka byłaby nasza motywacja do osiągania różnych celów, takich jak choćby to, żeby się starać robić coś, coś wytrzymywać, coś osiągać w życiu?
Oczywiście są różne motywacje, ale z biegiem czasu uświadamiasz sobie, że nie było o co "kruszyć kopii" w wielu wypadkach, coś Cię zawodzi, z czegoś nie cieszysz się już tak jak na początku. Wszystko jest ciekawe na początku, potem przychodzi pytanie: po co...?

A tu widzisz jest Ktoś, kto nadaje sens temu wszystkiemu, Ktoś, kto Cię dyscyplinuje, kto obiecuje coś więcej, kto wybacza, prowadzi....
Czy to mało?

(19216)
Stokrotka, e-mail: stokrotka135@op.pldata: 14.06.2011, godz: 21:13

Do Kropki lat 31, "Jeżeli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie." Te słowa ostatnio znalezłam w pewnej książce Jana Pawła Krasnodębskiego. Dlatego nie warto porównywać się z innymi, bo czemu to ma służyć? Zgorzknieniu?Nie jesteś gorsza od nich, jesteś inna, a inna nie znaczy gorsza. Po prostu inna, bo materialnie np. biedniejsza,ale też wartościowa, możesz mieć zalety których oni nie mają. Czy oni kiedykolwiek byli twoimi przyjaciółmi? Dziewczyno, rób swoje i szukaj znajomych podobnych do ciebie i twojej sytuacji. Szukaj ludzi o podobnych zainteresowaniach, z którymi będziesz mogła rozmawiać i się rozwijać. Pozdrawiam.

(19215)
Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pldata: 14.06.2011, godz: 21:11

Witam wszystkich


Chcieliśmy wypłacić 100 zł z bankomatu i za każdym razem była odmowa i sprawdzaliśmy w 2 bankomatach a co się okazało mimo, że nie pobraliśmy pieniędzy na koncie jest pobrana kwota 450 zł no i dostaliśmy w plecy a 450 zł piechotą nie chodzi. Teraz mam obawę czy nie stracę tych pieniędzy.

(19214)
Sama , lat 29data: 14.06.2011, godz: 20:46

Moje świadczenia związane z szukaniem drugiej połówki…
Zaczęłam modlić się bardzo intensywnie o dobrego męża…Nie jestem wybredna, ale panowie ,których spotykałam pozostawiali dużo do życzenia i żaden nie nadawał się na męża- lokowałam uczucia w nieodpowiednich osobach i potem cierpiałam. Postanowiłam więc się modlić, trwało to przez ok. 3 lata i do tej pory to trwa. Również inne osoby, w tym osoby duchowne modliły się za mnie w tej intencji. W tym czasie nie pojawił się dosłownie nikt na mojej drodze dosłownie zero facetów…:) Az do momentu kiedy spotkałam Jego…Oszalał na moim punkcie…desperacko i za wszelka cenę chciał ze mną być. Przyznam, że trochę mnie to przeraziło. Lubiłam Go, dobrze się przy nim czułam, miałam wrażenie, że znam Go nie od dziś…Był wartościowym facetem. Ale niestety nieodpornym na kobiece wdzięki-niestety nie tylko na moje;) I problem jego ciągłego rozpamiętywania nieudanych związków (których miał sporo), i dziewczyn-szczególnie jednej , która kochał-i myśle że do tej pory kocha…Bolało mnie to, ale on tego nie rozumiał.
Nie był do końca w moim typie, i różniło nas bardzo dużo. I sposób w jaki chciał mnie zdobyć i to nerwowe naciskanie z jego strony mnie odpychało. Wzbudzał we mnie poczucie winy, żeby mnie zdobyć. Był tez poważnie chory i to powodowało że „miękłam”. Było mi go żal. W końcu uległam, choć cały czas czułam niepokój i wahanie, pomyślałam, że skoro mu tak bardzo zależy to może to właśnie ten i należy dać mu szanse. Ale przez cały czas nie wiedziałam co robić i czy dobrze robię. Że mogę tym niezdecydowaniem skrzywdzić i siebie i jego …Po jakimś czasie zaangażowałam się, wyznałam mu uczucie….a on odszedł, stwierdzając ze czuje pustkę, i że boi się przyszłości, i ze kiedyś może być źle… Depresja, załamanie i pretensje do samej siebie( i do Boga niestety:(), że dałam mu szanse... I pytanie, co Bóg chciał mi przez to powiedzieć…i w jakim celu postawił mi go na mojej drodze….skoro modliłam się również o to , żeby już nigdy nie lokować uczucia w niewłaściwej dla mnie osobie, żeby nigdy już nie cierpieć z powodu odrzuconej miłości. Bo kilka razy już mi się to zdarzyło i bardzo to odchorowałam .Do tej pory nie potrafię wyciągnąć wniosków z tej lekcji:(
Czasem się zastanawiam czy oby nie pomyliłam miłości z litością….chyba moja dojrzałość pozostawia dużo do życzenia…

(19213)
kropka, lat 31data: 14.06.2011, godz: 18:04

Witajcie! Pisze bo potrzebuje rady. Pogubiłam się ostatnio, odseparowałam się od przyjaciółki. Uważam ,ze dowartościowuje się moim kosztem. Ja jestem na stażu i ledwo wiąże koniec z końcem, ona ma dobrą sytuację materialna, szczęśliwy dom, rodzinę. Zdałam sobie sprawę, że po każdej wizycie wychodziłam od niej zawsze zdołowana, przygnębiona. Czuje się od niej gorsza. Na każdym kroku podkreśla co ona ma, podając z detalami ceny,podkreślając że jej towarzystwo jest wykształcone itp. Niby głupoty, ale to one doprowadziły mnie do miejsca w którym jestem teraz.Wiem, ze ona wszystkim mówi, ze jestem zazdrosna. Na pewno to tak wygląda. Ja czuje jednak, że nie należę już do jej NOWOBOGACKIEGO życia. Kiedyś mogłyśmy rozmawiać na wiele tematów, teraz myślę że moje problemy typu:jestem samotna, nie układa mi się w życiu, co mam zrobić żeby jakoś się odseparować i być niezależną od rodziców- są dla niej kpiną ze mnie. Co ona może mi powiedzieć? Jeśli dla niej ważne jest czy kupiła buty za 180 czy za 200 zł. Rozmawiałam z nią, powiedziałam o wszystkim co mi leży na sercu, ale nie mam z jednej strony ochoty jej widzieć, z drugiej jednak to wielka tortura, mam wyrzuty sumienia że robię coś złego.

(19212)
joanna, lat 27, e-mail: szase7@o2.pldata: 14.06.2011, godz: 16:34

Nie sądziłam że ten mój wpis wywoła taką dyskusję. Nie miałam ukrytych zamiarów. Wiem, że doświadczyłam wiele Bożej łaski w życiu i czuje się zobowiązana powierzać tych którzy szukają. Bardzo mi przykro że mogłam zasmucić swoim szczęściem tych którzy od lat poszukują osoby którą pokochają z wzajemnością. Ja w tym celu modliłam się do św. Rity. To wspaniała święta która zresztą też nie miała różowego życia. Zresztą, ja też nie mam tylko samych super dni w małżeństwie. Już bywa trudno, ale cały czas z mężem powierzamy Bogu te trudne chwile. To dodaje nam siły. Nie mogę odpowiadać za czyjeś małżeństwo, jedynie za swoje, ale żeby określić dlaczego źle się dzieje w małżeństwach, trzeba sięgnąć głębiej. Porozmawiać z jedną i z drugą stroną, spojrzeć na historię rodziny. Każde małżeństwo jest inną, indywidualną historią i nie można o małżeństwach mówić generalizując.
Do poszukujących: trzeba najpierw zaprzyjaźnić się ze swoją samotnością, by wpuścić do niej drugą samotność.

(19211)
Marcin do ostatnich wpisowdata: 14.06.2011, godz: 15:57

Podsumowujac ostatnie wpisy trzeba stwierdzic ze niestety malzenstwa sakramentalne i takze powolania kaplanskie ''sypia'' sie bo ludzie za malo wspolpracuja z laska a za bardzo ida za swoja czasami trudna natura...mowie tu nie tylko o innych ale i o swojej rogatej duszy;)

(19210)
;) do pavladata: 14.06.2011, godz: 14:09

Pavle.. takie historie tez się zdarzają. Moja kolezanka modlila się o dobrego męza.. poznała i teraz się z nim męczy, bo podrywa inne..mimo iż oboje zachowali czystosc do slubu..kilka razy wspomniał jej o rozwodzie.. tez nie rozumiem tego.. i nie mogę pojąc dlaczego jeden ma tyle szczęścia a drugi choc się modli to potem i tak płacze..
Los bywa niesprawiedliwy. Ale to jest samo zycie..
A jaki kto jest naprawdę dowie się człowiek dopiero 5-10 lat po ślubie, wtedy gdy stanie przed róznymi próbami i doświadczeniami. Może jestem zniechęcona.. ale jak ciezko spotkac dobre małżenstwa.. szkoda ze nie pisza tutaj częściej małżeńswa z większym stażem.. ze nie daja pozytywnego przykładu.. bo własnie ten ich przykład mógłby być dla innych „motorem” napędem do odważnego kroku..szczęsliwi małżonkowie popełniaja ten bład (być może nieświadomie) że nie dzielą się swoim życiem… a tak słyszy się dookoła o porażkach…rozwodach i jak tu uwierzyc w miłosc?
Natomiast mysle Pavle ze to pytanie skierowane do Joanny- co by zrobila gdyby mąz okazał się dewiatem itp… jest bezsensowne.. Joanna nie wystapiła jako ekspert od kojarzenia małżeństw.. Ona się tylko podzielila swoją radościa bo miała taką potrzebę pocieszenia i dodania otuchy innym. i takich świadectw bardzo POTRZEBUJEMY.
Pytanie- co Bóg widzial w przypadku tej bogobojnej dziewczyny? to możesz zadac samemu Bogu , bo co Joanna ma do czyjegos małżeństwa i dlaczego ma wyrazac opinie o twojej kolezance której się zle trafiło?
Może nie pomyślałeś ale ja tez odczułam ze zabrzmiało to trochę pretensjonalnie.. Joanna nie może odpowiadac na pytanie o czyjes wybory… i wreszcie za samego Boga..

(19209)
Małgosia, lat 30data: 14.06.2011, godz: 12:28

Przytoczony tekst pochodzi ze strony: http://www.dziekanowice.pl/index,72,78.html

(19208)
Małgosia, lat 30data: 14.06.2011, godz: 12:26

Do Pavla
Napisałeś Pavle, że nie zawsze krocząc z Jezusem mamy słodko. Że Jego miłość jest gorzka. To masz, proszę, odpowiedź:
'Jeśli Chrystus dzielił wszystkie nasze ludzkie słabości i całą naszą nędzę, za wyjątkiem grzechu, to tym samym uświęcił nasze cierpienia i słabości. Wysłużył nam potrzebne siły do ich znoszenia, gdy spodoba się Opatrzności i na nas zesłać cierpienie. Niewinny Chrystus cierpiał za całą ludzkość. Wobec tego i jego uczniowie muszą nauczyć się cierpieć w duchu pokuty. (...) Musimy jednak pamiętać, że cierpienie samo w sobie nie ma żadnej wartości na życie wieczne. W cierpieniu bez złączenia się z Bogiem człowiek traci ludzką godność. (...) Ma ono wartość dopiero jako świadectwo wiary. Złączone przez wiarę i miłość z Chrystusem staje się miłe Bogu Ojcu i zasługujące dla zbawienia naszych dusz. Cierpienie w łączności z Bogiem przestaje być ciemną machiną, niejasną koniecznością, ale staje się sakramentalnym darem miłości Chrystusa i dlatego cierpienie konieczne trzeba przyjąć jako autentyczne zrządzenie Opatrzności.
Cierpienia złączone przez wiarę i miłość z męką Chrystusa Pana przyczyniają się do odpuszczenia naszych grzechów. Sobór Trydencki poucza, że Bóg w swej nieskończonej dobroci dozwala, że nie tylko czyny nałożone przez kapłana za pokutę, czy dobrowolne umartwienia, ale również wszystkie trudy związane nierozdzielnie z życiem na tej ziemi, wszystkie przeciwności, jeśli je przyjmujemy z cierpliwością, służą jako zadośćuczynienie za nasze grzechy dzięki zasługom Jezusa Chrystusa. (ses.14,9). Zatem jest bardzo dobrą i owocną praktyka, przyjmowania wszystkich przeciwności, niepowodzeń, jakie na nas przychodzą i łączenia ich przez wiarę i miłość z cierpiącym na krzyżu Chrystusem'.

Ludzkim tokiem myślenia trudno przyjąć to do wiadomości. Nie znaczy jednak, że nie ma to sensu.
A swoją drogą Bóg wymaga, oczekuje od nas czegoś więcej, ale i uzdalnia do realizacji. W tym daje miłość, jak kochający rodzice, którzy rozumieją prawdziwą miłość i nie wychowują swego dziecka beztresowo (czyli nijak)
A jeżeli z Bogiem nie kroczyć, nie przyjmować Jego miłości, to z kim?
Mnie np nigdy nie zawiódł, tak jak niejedna, choćby najbliższa osoba. Nie ofiarowuje mi czasem tego, czego bym oczekiwała. Pozostawia w stanie 'pustyni duchowej' Później się jednak okazuje, że wyprowadza z tego inne, dużo ważniejsze dobro i zacieśnia tym moją więź z Nim..

(19207)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 14.06.2011, godz: 11:35

"Ludzie tutaj maja tendencje do opisywania jak to jest wspaniale u boku Jezusa i tak dalej.... Ale nei zawsze tak jest i tak jak w przypadku Hioba nie bylo ...."

Pavel wymyślasz jakieś stereotypy wiele osób pisze tutaj o swoich problemach czy rożnych kryzysach, a nawet jak ktoś pisze ze jest dobrze to nie można tego odrazu negować.

Pavel bez obrazy ale wrzucanie wszystkich do jednego worka jest mało inteligentne, kiedyś pisałeś do X ze mu wszytko nie pasuje A tobie ? Może za ostro pisze ale weź chłopie pomyśl czasem trochę.
Pozdrawiam.

(19206)
Małgosia, lat 30data: 14.06.2011, godz: 10:52

... A także (prośba o błogosławieństwo Boże i przemianę w myśleniu) takim jak Pavel, wykazującym w swych słowach pesymizm, krzywdzące uogólnianie, niedowierzanie w dobroć Boga. Nie znam Cię Pavle, nie wyrażam się o Tobie, ale piszę na podstawie, tego co wynika z Twoich wpisów.

(19205)
:) do Joasidata: 14.06.2011, godz: 10:00

Joanno to wspaniała wiadomosc... gratulacje!, miałas duzo szczescia. Tak pozytywnie można Ci pozazdrościć;)
Nie dziwie sie ze doceniasz jak Bóg jest wielki i dobry...bo tak wspaniale wysłuchał Cię:)
mysle ze tez bym w niebogłosy śpiewała dziekczynienie..:)

szkoda ze jest to jedna na 100 znajomosc zakonczona finałem.. niektórzy czekaja duzo duzo dłuzej i nie moga sie doczekac maja 30 i wiecej i nadal nic, zamieszczaja ogloszenia ale nie udaje się.. dlatego Twoja szczesliwa historia moze byc również dla nich „bolesna”.. bo dlaczego inny nie ma tyle szczescia i nie moze powiedziec ze Bóg go wysłuchał? Wiadomo jak długo człowiek czeka tym wiecej cierpi.
zycze Joasiu radosnych chwil małżeńskich i szepnij czasem bezinteresownie Bogu za tymi którzy cierpia w samotnosci.. aby pomógł spotkac drugie połówki. Moze w ten sposób NAJLEPIEJ WYRAZISZ SWOJĄ WDZIĘCZNOŚĆ BOGU (ze postawił na Twojej drodze tego człowieka) właśnie polecając innych samotnych którzy nie mieli tyle szczęścia..którym tak trudno i często tracą nadzieję.. pozdrawiam Ciebie i Twojego męża :)

(19204)
paveldata: 14.06.2011, godz: 09:48

Do Joanna

Moze zeczywiscie zle zrobilem ze zaadresowalem to do ciebie bo to wygladalo jak jakis wyrzut czy cos.... Glupio troche to wyszlo. Z drugiej strony chcialem przytoczyc przyklad milosci Boga ktora nie zawsze jest bardzo slodka a czesto wrecz przeciwnie, gorzka i trudno ja zniesc. Swoja droga jesli agresje wyczulas w mojej wypowiedzi to dosyc ciekawe, nie bylo w niej nawet cienia....

Ludzie tutaj maja tendencje do opisywania jak to jest wspaniale u boku Jezusa i tak dalej.... Ale nei zawsze tak jest i tak jak w przypadku Hioba nie bylo ....

(19203)
joanna, lat 27, e-mail: szase7@o2.pldata: 13.06.2011, godz: 23:22

Dziwne, że tak wielu ludzi nie potrafi przyjąć jakiejś pozytywnej informacji. Przyznaje że wśród małżeństw zdarzają się różne historie, również nieprzyjemne. Zdarza się że osoby ze wspólnoty katolickiej, wyznające te same zasady, wydawałoby się stworzone dla siebie, rozwodzą się. To jest nie do przewidzenia. Jeśli chodzi o zranienia , to Bóg też widzi że one będą. Polecam księgę Hioba. Bóg wiedział, że Hiob będzie cierpiał, ale wiedział też że nie przyniesie mu to szkody. Bóg nie daje nigdy takiego krzyża którego nie dalibyśmy rady. Dodałam ten wpis jako dziękczynienie i świadectwo. Jakie on przyniesie owoce, to niech ocenią ci, którzy czytają. Na pewno nie powinien przynosić agresji, którą odczułam we wpisie Pavła. Przykro mi że spotkał się ze złym doświadczeniem, ale nie każda historia kończy się tak samo. Są ludzie szczęśliwi. Niech Bóg błogosławi tym, którzy widzą dobro i piękno.

(19202)
Marcin do Pavladata: 13.06.2011, godz: 22:28

No ale pomysl chwile-w przypadku przez ciebie opisanym zawiodl czynnik ludzki.Moze to mial byc wlasnie ten wymodlony ale przeciez trudno winnic Boga ze najpierw byl mily i opiekunczy a potem sie nagle zmienil.Akurat to co napisales do Joanny wydaje sie kompletnie nie na miejscu jak zostalo to juz zauwazone

(19201)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej