Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [520] [521] [522] [523] [524] [525] (526) [527] [528] [529] [530] [531] [532] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Carolinedata: 20.01.2008, godz: 13:18

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozwaz_wiara_00.html - link do książki "Rozważania o wierze" o której pisała Fotonek:)

"Zawsze się RADUJCIE! Nieustannie się MÓDLCIE! W każdym położeniu DZIĘKUJCIE" :)

(2880)
beatka, lat 24, e-mail: spes1984@wp.pldata: 20.01.2008, godz: 12:56

do kasi i do niki

a ja jestem jeszcze młodsza od was i odczuwam to samo. wiele bardzo wiele moich znajomych kolezanek ma juz chłopaka, czy nawet męza a ja nadal jestem sama - czsem mi nawet wstyd ze moze cos ze mna jest nie tak ze nikt mnie nie chce. przestałam nawet chodzic na spotkania klasowe i tym podobne bo wiem ze wszyscy beda rozmawiac o swioch drugich połowkach i o planach na przyszłosc.
karnawał trwa a ja siedze w domu bo nie mam z kim wyjsc a na wszelkich imprezach i zabawach karnawałowych i tak przewazaja samotne panny bo kawalerów jak na lekarstwo.

(2879)
Tomek, lat 34, e-mail: admin@adonai.pldata: 20.01.2008, godz: 10:40

Zawstydzony przeczytaj konieczenie ten tekst: http://adonai.pl/czystosc/?id=45

(2878)
fotonek, lat 28data: 19.01.2008, godz: 22:21

mysle ze to bez sensu licytowac sie co jest gorsze czy trudniejsze - samotnosc czy malzenstwo. Niekazdy przezyl trudna samotnosc i niekazdy doswiadczyl co to jest trudne malzenstwo. A do tego kazda osoba jest naprawde zupelnie inna, ma inna historie, inne zranienia wiec inaczej doswiadcza zycia i tych samych rzeczy. Wazne jest zeby zrozumiec swoja historie, odnalezc w tym Boga i pojednac sie ze soba i z Nim. A jakimi srodkami Bog do tego prowadzi, to juz Jego madrosc. Wazne, zeby jak jest zle, szukac pomocy, szukac calym sercem Boga. Bo jakos tak juz jest ze to pierwsze przykazanie jest pierwsze i gdy sa trudnosci to bardzo czesto dlatego ze z tym pierwszym jest jakis problem, ze zaufalismy nie Bogu a jakiemus bogu, ze oparlismy sie nie na Nim, a na czyms co chwilowo dawalo zludne poczucie bezpieczenstwa czy szczescia. I dopiero w tych trudnosciach czesto okazuje sie ze nie znalismy Boga tylko tak nam sie wydawalo, a to wszystko jest po to zeby Go odnalezc i w konsekwencji byc szczesliwym. A co do wspolzycia, to tez jest jakis mit, tak mysle bo na razie meza nie mam, ale wiem od osob ktore zyja w malzenstwie ze jest to tez sluzba, caly mechanizm biologiczny jest bardzo zorientowany na dawanie zycia. I jeszcze jedno - zawsze kazdy czlowiek ma mozliwosc kochania kogos... Nie trzeba do tego malzenstwa. Wszystkim przezywajacym trudnosci czy samotnym czy w malzenstwie czy w stanie konsekrowanym, zycze wytrwalosci :) i determinacji w szukaniu pomocy i Boga. Poza wszystkim, wiara jest łaską wiec mysle ze trzeba duzo wyrozumialosci dla kogos kto tej łaski teraz nie ma (choc to tez jest łaska,tylko taka inna, pozwalajaca doswiadczyc jak slabym sie jest) bo to nie takie proste. Wszystkim polecam ksiazke "Rozwazania o wierze" ks Dajczera, zniechecajacy tytul ale ksiazka bardzo konkretna i fajna :).

(2877)
eve123, lat 35, e-mail: evem3@wp.pldata: 19.01.2008, godz: 22:03

Witam serdecznie...
za mną chwila zastanowienia... Przeczytałam pewien wpis. Ktoś użalał się na samotność, brak swojej rodziny, brak dzieci, partnera..To niemiłe uczucie ale powiem coś...Nie chodzi o kategorię lepszego zła, w sensie oceny sytuacji... Ja mam akurat to Szczęscie - mam dwoje wspaniałych kochanych dzieci.ale z kolei... nieudane małżeństwo.To taki skrót myślowy."Nieudane", tak łatwiej i prościej.....ZAWSZE - doszłam do tego po paru miesiącach, My odpowiadamy za każdy element tworzenia rodziny, za to co robimy i za to ...czego nie zrobilismy.Przeczytałam duzo wypowiedzi na temat - tworząc rodzinę - odpowiadamy równiez za tą drugą osobę, i ona za nas , a dlaczego?Kroki, czyny - również wpływają na nasze zycie.Nie działając - zezwalamy.
Gdybym myślała podobnie trochę wcześniej ... no własnie... Pewnie nie tylko ja mam takie myśli.
ale nie mozna popaść też w paranoję z tą odpowiedzialnościa za Kogoś innego - przecież ma też swój rozum. Ale to baaardzo długi temat.
Przechodząc do sedna sprawy , bo trochę odbiegłam od tematu, samotność dla mnie TERAZ oznacza - jak ważny jest wybór odpowiedniej Osoby dla Siebei nawazajem.Myślę ( wiadomo - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) że lepiej yć samym niż żle wybrać.Dodatkowo pozostaje odpowiedzilaność za Dzieci....

Aby nie kończyć smutno: Trzeba zaufać Bogu - On wie jak droga jest dla Nas tą najwłaściwszą.Może Kiedyś kiedy podejmowałam decyzję zabrakło mi Jego wsparcia i zdania na temat - albo nie us łyszałam co do mnie mówił...
Założenie Rodziny - to nie tylko spełnienie marzeń, piekna wizja, słowa.... ale cały ciężar przyszłości i zwykłych i niezwykłych zdarzeń- które należy nieść razem....
W moim przypadku spoczęlo tylko na wizjach a rzeczywistość przerosła.
Miało być weselej... Nadzieja jest zawsze, Wiara w obranie dobrej drogi , aby nie gonić za szczęściem, Miłościa .... za wszelką cenę....Bo im bardziej bedziemy gonić tym bardziej będzie uciekać... a może któregoś dnia... cichutko zapuka.
pozdrawiam cieplutko ...Ewa

(2876)
Mała, lat 27data: 19.01.2008, godz: 21:48

do Nika33
Ja też doskonale Cie rozumiem! Zastanawiam sie czy to cos ze mna jest nie tak?? juz momentami naprawde nie mam siły! Jak czytałam to co napisałas, to tak jakbym czytała o sobie...

(2875)
Kasia do Nika 33, lat 26data: 19.01.2008, godz: 21:14

Troche jestem od Ciebie mlodsza, ale czuje dokladnie to samo, doskonale Cie rozumiem... Jesteś zupełnie normalna:):)

(2874)
zawstydzony, lat 15data: 19.01.2008, godz: 21:12

chciałem dodać, że za normalne uważam polucje, a nie strach przed zasypianiem... to drugie raczej normalne nie jest...

:(

(2873)
Artur Wnęk / Artii, lat 32data: 19.01.2008, godz: 20:55

Umilowani, milujmy sie wzajemnie, poniewaz milosc jest z Boga, a kazdy, kto miluje, narodzil sie z Boga i zna Boga. List Sw.Jana 4,7

(2872)
zawstydzony, lat 15data: 19.01.2008, godz: 20:38

witam... wiem, że to może dziwne pytanie, ale nie mam komu je zadać :(. mam 15 lat, dojrzewam... chwilę temu zacząłem miewać polucje nocne... strasznie mnie to stresuje, czasami boję się zasypiać :(. wiem, że to normalne, ale nie daje mi to spokoju... czy da się to jakoś, hmm "ograniczyć"...?

jeszcze raz przepraszam za pytanie, ale nie mam komu o tym powiedzieć, a wiem, że Wy mnie nie opuścicie...

:(

(2871)
Nika, lat 33data: 19.01.2008, godz: 19:06

Kochani!
Od dłuższego czasu miejsca sobie znaleźć nie mogę. Zajrzałam na Źródełko i UFF! poczułam, że jednak jestem normalna.
Karina i Daria poruszyły bardzo ważny problem czystości osób wolnych.
To prawda, że biologia w nas działa i z wiekiem to pragnienie bliskości fizycznej sie nasila. I nie ma co tego ukrywać, czy obchodzić. Tak po prostu jest.
Małzonkom to dobrze... A my samotni to co? No właśnie. Dozgonnej wstrzemięźliwości seksualnej nie slubowaliśmy. Do wszystkich naszych problemów z samotnością dochodzi jeszcze ten. Cóż.

No i ta samotność. Tak bardzo czasem boli to poczucie bycia niepotrzebnym, braku celu i sensu życia. Wy też tak macie?

W moim wieku, to wokół może już nie tyle zakochane pary, co rodziny z małymi dziećmi. Czasem aż płakać się chce, gdy jestem w rodzinie lub u znajomych i musze udawać, że wszystko OK a w srodku myslę sobie, Boże jak bardzo chciałabym przytulić moje własne dziecko, a nie byc tylko kims z zewnątrz.

I jeszcze jedna rzecz. Czy nie zauważyliście, że powoli zaczynaja sie Wam rozluźniać kontakty z osobami, które mają juz swoje rodziny?
Powoli zaczyna brakować tematów, no bo my i oni żyjemy w dwóch różnych swiatach, nawet jesli znajdą czas na spotkanie z nami ( zagonieni - co jest zupełnie zrozumiale). Czasem czuje się traktowana tak jakby troche z góry, z lekceważeniem, jako ta, która "nie znalazła sobie męża". Ostatnio to właśnie przerobiłam w mojej rodzinie. Na spotkaniach rodzinnych w czasie świąt czułam się naprawde jak piąte, i to w dodatku jakieś "niepełnosprawne" koło u wozu... Jak jest u Was? Czy też tak czasem się czujecie, czy to tylko moje "staropanieńskie" przewrażliwienie?
Pozdrawiam.



(2870)
Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 19.01.2008, godz: 12:33


"Modlitwa o beatyfikacje slugi Bozej Marty Robin"

Boze, Ojcze Milosierdzia, Ty przez meke, smierc i zmartwychwstanie
Jezusa objawiles swoja nipojeta i nieskonczona milosc ku czlowiekowi
i dales Kosciolowi Ducha Swietego, aby nadal prowadzil dzielo Twojego
Syna na ziemi. Ty takze w niepojetej dobroci udzieliles szczegolnego
poznania i doswiadczenia tajemnicy krzyza oraz radosci i mocy z niego
plynacej Twojej sludze Marcie Robin - udziel mi za jej wstawiennictwem
laski (..................), ktorej tak bardzo potrzebuje i o ktora z
ufnoscia Cie prosze. Spraw takze, aby laska ta przyczynila sie do
wiekszej chwaly Twojej, uswiecenia mojego i swiata, a takze do
beatyfikacji slugi Bozej Marty Robin. Pozwol Kosciolowi zaliczyc ja
do grona blogoslawionych, aby mogl cieszyc sie jej wstawiennictwem,
nasladowac przyklad jej bezgranicznej ufnosci i milosci oraz na
wieki wyslawiac Twoje nieskonczone milosierdzie. Amen.
Ojcze nasz... Zdrowas Mario... Wierze... Chwala Ojcu...

(2869)
karinadata: 18.01.2008, godz: 21:59

Daria, całkowicie sie z Tobą zgadzam.. najtrudniej jest osobom samotnym zachować czystość, wstrzęmieźliwosc, zwłaszcza gdy samotność trwa dość długo. Nawet jesli nie mają partnera,czyli pokusy pod ręką:) potrzeba bliskości bardzo się nasila z wiekiem.
Małzonkowie maja tę potrzebę bliskości fizycznej zapewnioną, nawet jesli stosują npr. a i tak czasem nie potrafią wytrzymać bez antykoncepcji;)
Nam singlom pozostaje dbać o czystość z jeszcze większym wysiłkiem, a jak mamy partnera to wymaga to ogromnego poświęcenia, oj wielkiej czujności i pracy...!!
Jednak nie znaczy to, ze mamy sie usprawiedliwiac i grzeszyć dlatego ze nie istniejemy w małżenstwie i nie wiadomo jak szybko to nastąpi... TO na pewno ofiara z naszej strony,aby wiernie zachowywac przykazania. Jest to mozliwe, jeśli postawimy na Jezusa.
Niektórzy naduzywają wolności, może takie osoby jak my w pewien sposób wynagradzamy za rozwiązłość innych?
Księżom, siostrom zakonnikom, wcale nie jest łatwiej, ja myslę ze księżom jako mężczyznom jeszcze trudniej , bez względu na to czy to ich wybór.. a nawet przez ten wybór- jeszcze trudniej! Bóg nie zabrał im cielesności, pragnień..
a jesli oni mogą trwać w czystości, a my nie jesteśmy z innej gliny ;)
to jest możliwe! można tę potrzebe zaspokajać "inaczej" poprzez zaangażowanie się w jakiś cel, unikać nudy i lenistwa;) bo diabeł na pewno to wykorzystuje..
dbać o higienę myśli i oddawać tę sferę Jezusowi,
"Jezus był podobny do ludzi we wszystkim oprócz grzechu.." On jako cżłowiek nie był pozbawiony pokus ..kuszenia i z pewnością te ludzkie pragnienia i Jego dotykały..
Szatan może samotnym podsuwać myśli typu "jesteś ograniczony bo musisz się bardziej poświęcać niz inni" "to zle wpływa na Twoja psychikę..."itp będzie robił wszystko by nas w grzech wpędzić, osłabić wolę, zniechęcic i usprawiedliwić grzechy dlatego, że "samotnym jest gorzej "
Przykazania zostały dane wszystkim i Bóg w swoim zamyśle przewidział ze będą one dotyczyły także osob samotnych.
Dlatego ofiara samotnych na pewno jest większa, mimo iż małzonkowie wg przykazań tez muszą się ćwiczyć na tym polu i walczyć z pokusami, to jednak mogą sobie zaspokoić te potrzebę miłości w innym czasie.
Samotnym pozostaje tę miłośc okazywać bliznim jeszcze z większym zaangażowaniem w gestach, uczynkach, wsparciu .
Nie skupiać się nad swoim ciałem, cielesnością, pokusami, ale też nie negować własnej seksualności, której Bóg nas nie pozbawił. Te pragnienia są naturalne.
Świetnie na ten temat mówi ks.Pawlukiewicz "sex- poezja czy rzemiosło?"
pozdrawiam:)



(2868)
Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 18.01.2008, godz: 21:30

"Najwiekszy dar - o ile wiekszy niz pieniadze, niz posag - jaki mozecie sobie ofiarowac w dzien slubu, to czyste serce, to dziewicze cialo... Gdy tracicie czystosc, zlo zaczyna wchodzic do waszego zycia. Serce czyste to serce radosne i wolne".
matka Teresa z Kalkuty

(2867)
czarnajagoda, lat 28data: 18.01.2008, godz: 19:40

Do wszystkich samotnych!
Warto szukać swojej drugiej połówki i mieć nadzieję, że Bóg postawi na naszej drodze kogoś wyjątkowego! Ja taką osobę już spotkałam, a za tydzień odbędzie się nasz ślub :)
Gdyby ktoś jeszcze osiem miesięcy temu powiedział mi, że w tak krótkim czasie spotkam mężczyznę swojego życia i wspólnie będziemy planować ślub, to bym nie uwierzyła. Ja, realistka, twardo stąpająca po ziemi, a jednak... Oboje głeboko wierzymy, że to nasze spotkanie nie było przypadkiem, że to sam Bóg "pomógł" nam się odnaleźć :)
Pozdrawiam wszystkich Samotnych i życzę Wam powodzenia w poszukiwaniu swojej drugiej połówki!!!
PS.Swojego przyszłego męża poznałam właśnie w necie, na stronie katolickiej :)

(2866)
daria, e-mail: millena2@o2.pldata: 18.01.2008, godz: 15:58

Witam. Wiele sie mówi o czystości przedmałżeńskiej, o czystości myśli. Uważam, że w przypadku narzeczonych lub małżonków nie jest to wielki problem chociaż rozumiem, że nie jest im łatwo. Narzeczeni swoja dotychczasową abstynencje seksualna odbija sobie po slubie, małżonkowie stosujący npr w okresie płodnym. Mało kto jednak zastanawia sie jak bardzo trudne jest życie w czystości dla osób samotnych, zwłaszcza tych długotrwale samotnych, po 30-stce, 40-stce. Rozumiem, że osobom konsekrowanym też musi być ciężko ale one dobrowolnie zgodziły się na życie w czystości. Wielu samotnych chciałoby założyć rodziny ale jeszcze nie spotkali miłości swojego życia. Jak sobie radzić w takiej sytuacji z bardzo silnym i coraz częstszym pragnieniem bliskości fizycznej? Człowiek przeciez nie składa się jedynie z ducha ale i z ciała. Nie ślubowałam dozgonnej czystości.

ps Prosze nie myśleć, że chciałabym wstąpić w związek małżeński wyłącznie ze względu na seks, wiem, że małżeństwo to cos więcej i na czym ono polega.

Pozdrawiam

(2865)
bejbi, e-mail: bejbeta@interia.pldata: 17.01.2008, godz: 21:48

do samotnej- nie kazdy odnajdzie sie na zródełku!! moje znajome poznały na sympatii,
poprzez biuro matrym, poprzez kogoś, na dyskotece ..i wszystkie szukały wierzących i praktykujących.. czasem znajdujemy tam gdzie sie nie spodziewamy. jakby wszyscy znajdowali na zródełku to byłby to fenomen i inne portale by padły ;))
nie kieruj sie tym ze tu masz kogos poznac , bo wartosciowi ludzie mogą byc wszedzie
czasem nawet na dyskotece np moja siostra poznała tam męza.
próbuj oczywiscie bardziej nas ciągnie do religijnych portali..ale nigdy nic nie wiadomo gdzie i kto..
pozdrawiam ;)

(2864)
Asia i Artur Wnękowie, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 17.01.2008, godz: 21:36

My sie poznalismy, Asia i Artur, mamy juz szkrabka :) :) :)

(2863)
Artur Wnęk / Artii, lat 32data: 17.01.2008, godz: 21:34

Badzcie dla siebie nawzajem dobrzy i milosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bog wam przebaczyl w Chrystusie. (Ef.4,32)

(2862)
Samotna, e-mail: solledat@o2.pldata: 17.01.2008, godz: 21:29

Czy są tu pary, które poznały się w Źródełku ??
Ja zaczynam wątpić czy to wogóle możliwe. Wiele osób szuka ale chyba niewiele się odnajduje.

(2861)
Monika, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 17.01.2008, godz: 16:57

Maju masz takie piekne imie. Pamietasz Pszczolke Maje byla przez wszystkich lubiana Ty z pewnoscia takze.

(2860)
Aladata: 17.01.2008, godz: 14:52

witam wszystkich zródełkowiczów

mam takie pytanie co sądzicie o wieczorze kawalerskim i panienskim tak dwa dni lub dzien przed slubem?

Dziekuje za odpowiedzi

(2859)
karinadata: 16.01.2008, godz: 20:19

do Ja_29, wiem ze łatwiej sie pisze, gorzej przeżywa. Patrząc na to z innej strony ..
Ufaj i módl się, kazde cierpienie ma sens. Wierze ze jest Ci cieżko sie z tym pogodzić, każdy pragnie miec zdrowe dziecko, nikt sam od siebie nie wybrałby choroby, gdyby miał możliwosc wyboru. Zawsze na początku jest ten bunt.. ważne by nie trwał w nieskonczoność. Mówienie kogokolwiek :co tam taki problem, ja mam gorszy, to oszukiwanie siebie.
Gdybys wiedziala, ze urodzisz chore dziecko, pewnie nie zdecydowałabys się nigdy na to życie..
A ono jest potrzebne. Bóg go pragnie. Widzisz inne dzieci i myslisz, dlaczego moje?? Dlaczego taki pech? Bóg tak nie uważa, On nie mysli kategoriami pechu, bezsensowności ani gorszego życia. Jesli w to uwierzysz, moze kiedys odczujesz ze to Ty zostałas "obdarowana"?
Myslenie w sposób taki, ze lepiej byc juz samotnym , niz miec chore dziecko, jest mało dojrzałe.
Modliłas się o męża i wymodliłas, bez stawiania warunków jakie ma byc to dalsze życie.
Dla Ciebie najważniejsza była miłosc. Jednak Pan Bóg daje nie tylko dobre rzeczy ale daje też te trudne, teraz myslisz z innej pozycji bo nie stało sie tak jak oczekiwałaś, nie do konca...
Jednak masz kogo kochać, dwie osoby i to jest najważniejsze!!.
I mozesz byc przy tym szczęśliwa!!!
Nie sztuka jest byc szczęsliwą jak wszystko układa się po naszemu, gdy inni nam zazdroszczą powodzenia...prawdziwa miłosc to miłosc w doswiadczeniach.
Wierze ze z czasem sama dojdziesz do takiego wniosku i będziesz silniejsza, spokojniejsza i wdzięczna Bogu, pomimo cierpienia. Bóg sprawdza Twoją wytrwałosc i wierność, czy potrafisz Mu dziękować tylko za dobre rzeczy, czy także za krzyże. Kiedys obdarował Cie szczęsciem, prawdziwą miłością, i ma nadzieję ze nadal będziesz szczęsliwa nawet jesli musisz sie trudzić, zajmować chorym dzieckiem. Masz Matkę Maryje która Cię rozumie.. ona tez cierpiała z powodu ran swego Syna...rozmawiaj z Nią na rózańcu powierzając swoje troski i swoje dziecko. Wszystko co nas spotyka z woli Bożej jest dobrem, nawet jesli to kosztuje. tak własnie sprawdza sie nasza miłosc. Czym bardziej wypróbowana miłość w ogniu tym większa jej wartośc. Pozdrawiam i zycze duzo dużo siły i wiary w moc cierpienia i opieki Bożej :)

(2858)
Asia, lat 29data: 16.01.2008, godz: 19:45

Tomku, Arturek wspaniale się nami opiekuje, jest cudownym mężem i ojcem!!! Zawsze jest z nami kiedy tego potrzebujemy a pisanie cytatow nie zajmuja mu wiele czasu....;-). Pozdrawiamy!!!

(2857)
Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 16.01.2008, godz: 18:46

Zonka daje mi czas na sprawy komputerowe ;)

(2856)
Tomek, lat 34, e-mail: admin@adonai.pldata: 16.01.2008, godz: 18:41

Artii jak masz wolną chwilkę zajmij się zoną i dzieckiem a nie... Ty wiesz co... :)

(2855)
bejbi, e-mail: bejbeta@interia.pldata: 16.01.2008, godz: 17:07

Ja 29
kazdy chce byc szczęsliwy, nie mozna ocenic i wyważyc co jest lepsze: samotnosc czy rodzina i chore dziecko... powiem Ci jedno i drugie jest bardzo trudne! cżłowiek samotny pragnie miec bliska osobę, pragnie kochac, miec do kogo sie przytulic, dzielić, czuc potrzebnym i wyrażac miłosc cielesną.
Ty już masz...masz męża.. gdybys nie miała też byłoby Ci bardzo cieżko, miałabys inne problemy- bardziej natury psychologicznej a z tego powodu powstają czasem fizyczne choroby, i taką bezcelowosc dla kogo sie starać, jak przezyc święta.. itp.
Nie przeczę ze teraz jest Ci cięzko... masz chore dziecko... to tez krzyż.. jednak możesz go nieśc razem z mężem, nie sama w pojedynkę.. cierpienie na pewno was zbliża, jeszcze bardziej łączy... małzenstwo nie oznacza cudownego zycia bez problemów, tak jak samotnośc nie jest cudowna i moze konczyc się nieustanną depresją samotnego przezywania..
Podziekuj Panu Bogu za dziecko i za to cierpienie!! nie wiemy dlaczego tak, po co...
Bóg wie, ma jakiś plan dla Ciebie dla meża i twojego dziecka.
Mimo to macie siebie i choroba nie musi przeszkadzac w miłosci, we wzrastaniu, ale jeszcze bardziej sie ujawniać w słuzbie drugiemu, w cierpliwosci, w okazywaniu miłosci. Tej szansy nie mają samotni, narażeni na większy egoizm, trudnosc we wzrastaniu w pojedynkę.
Pan Bóg pragnie abyś doceniła to co masz! ze otrzymałas męza i ze masz dziecko- nawet takie biedniutkie chore... kochaj je takie właśnie! oddawaj Bogu, mów :niech bedzie Twoja wola.. tylko wtedy będziesz szcześliwa jesli zaakceptujesz to co masz...a z czasem zobaczysz owoce , owoce trudnych doświadczeń...
karm sie komunia św i Eucharystią i dbaj o to słabe dziecie, dostrzegaj sens...w nim jest sam umęczony Jezus.... pomodle sie..

(2854)
Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 16.01.2008, godz: 16:25

Najbardziej zadziwiajace jest nie natezenie cierpien Marty Robin, ale ich plodnosc. Dzieki niej i Bogu ktory byl obecny w jej cierpieniu, wiele zyc ludzkich zostalo ocalonych, wielu chorych zostalo uzdrowionych, wielu wiezniow w swoich wiezieniach doznalo ulgi, wiele osob ktore byly zniewolone przez sily nieczyste zostalo uwolnionych. Philippe Madre

(2853)
mała_zdw, lat 22data: 16.01.2008, godz: 15:16

Kochani!!!!!!! Każdy z nas dźwiga swój Krzyż. Są to różne krzyże, ale z pomocą Boga naprawdę człowiek moze dać radę go nieść. On nigdy nie daje nam ponad nasze siły, kocha nas; trzeba Mu zawierzyć swoje cierpienie; smutki, boleści, całe życie. Bóg nie chce ludzkiej krzywdy... ale trzeba Mu w chwilach trudnych zaufać; a nie się odwracać i obrażać na Niego i cały świat. Tylko w Bogu człowiek moze znaleźć siłę i oparcie. Pozdrawiam Was kochani; pamiętam w modlitwie :))

(2852)
Ela, e-mail: ela.137@interia.pldata: 16.01.2008, godz: 14:18

Do Ja_29
Trudno jest zrozumieć dlaczego spada cierpienie na niewinne dzieci. Masz rację krzyż który teraz przyszło Ci dźwigać jest o wiele cięższy niż krzyż samotności. Osamotnitenie to cierpienie duszy, to wewnętrzne zmaganie z bólem który dotyka osobiście nas. Ty zmagasz się z cierpieniem ukochanej osoby, Twojego synka, ale on jest szczęśliwym dzieckiem bo ma Was, kochających rodziców. Miłość w życiu jest najważniejsza, bo przecież przykazanie miłości które dał nam Jezus jest podstawą naszej wiary. On sam nas tego uczył ofiarując swoje życie z miłości do czlowieka. Pomimo, że teraz czujesz się tak jakby Cię opuścił, to On jest i będzie zawsze przy Tobie. Jezus nigdy nie skąpił swych łask tym, którzy trwają przy Nim usilnie prosząc, zresztą sama doświadczyłaś Jego Miłosierdzia, wymodliłaś swoją miłość i swojego męża. Głęboka wiara może uzdrawiać cierpiących na duszy, ale i także na ciele. Nie trać nadziei i ufaj bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Z modlitwą
Ela

(2851)
Pawel, lat 22data: 16.01.2008, godz: 12:31

Kurde czytajac to co napisalas ... zrobilo mi sie naprawde przykro. Wiesz ja jestem w identycznej sytuacji jak ty tylko wciaz czekam. Ale jesli mnie by taki los spotkal jak ciebie to chyba bym sie od swojej wiary ....odwrocil a moze nawet popelnil bym samobojstwo. Wyrazy olbrzymiego szacunku i podziwu dla twojej osoby -Paweł

(2850)
ja_29, lat 29data: 16.01.2008, godz: 12:08

Witam,
Samotność to bardzo przykra dolegliwość. Wiem z własnego doświadczenia. Zaglądałam kilka lat temu do źródełka i doskonale rozumiałam rozpacz wszystkich samotnych i nie wierzyłam, że kiedyś spotkam tę drugą połówkę na swojej drodze....spotkałam..... długo w to nie dowierzałam, tak długo byłam sama, że straciłam nadzieję a jednak... Byłam bardzo szczęśliwa, zakochana. Wydawać by się mogło, że wszystko toczyło się jak w bajce nareszcie szczęście i mnie spotkało. Wzięliśmy ślub, z utęsknieniem czekaliśmy na narodziny naszego dziecka, snuliśmy play jakie będzie jak wiele radości nas czeka. Synek urodził się w grudniu zeszłego roku, ciężko chory. Leżał na intensywnej terapii. Ma zespół wad wrodzonych. Nie będzie chodził, sam sie wydalał. Nadal jest w szpitalu......Tak sobie teraz myślę......czym był tamten ból samotności w porównaniu z tym co teraz przeżywam....Tak bardzo trudno mi pogodzić się z losem jaki nas spotkał...Wstyd się przyznać ale chyba nadal mam etap buntu....moja wiara okazała się zbyt słaba w obliczu takiej tragedii....miało być tak pięknie, uwierzyłam w szczęście a znowu jest ból i cierpienie......

(2849)
Jowita, e-mail: Jowita071@wp.pldata: 16.01.2008, godz: 00:34

Do Luny! Moja droga! Każdy z nas dzwiga taki krzyż jaki zdoła unieść.TY także sobie z tym poradzisz.Pamiętaj,że energia i mądrość pochodzą zazwyczaj z tego samego nieznanego żródła,które nazywamy Bogiem.W chwili,kiedy człowiek postanowi zmierzyć się z problemem,odkrywa,że ma w sobie więcej siły niż przypuszczał.Nikt nie jest samotny w swoich troskach.Zawsze istnieje ktoś kto cierpi tak samo jak Ty.Zawsze istnieje ktoś,kto wyciągnie pomocną dłoń.Rozejrzyj się i zobacz ilu ludzi jest gotowych przyjść Ci z pomocą.Zechcij tylko ją przyjąć.Pozdrawiam Cię.Odezwij się.Podaj adres maila.Porozmawiamy.

(2848)
Artur Wnęk / Artii, lat 32data: 15.01.2008, godz: 23:42

Kto traci pieniadze traci wiele; kto traci przyjaciela traci duzo wiecej; a kto traci wiare traci wszystko!!!

(2847)
Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 15.01.2008, godz: 20:44

WITAJCIE! :) Kto chce zobaczyc jak wygladamy, fotke mozemy przeslac w zalaczniku e-mailem. Wystarczy przeslac pustego e-maila. PRZESYLAMY SERDECZNOSCI!!! Asia, Artur i coreczka Martunia :)

(2846)
Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 15.01.2008, godz: 19:27

"O Maryjo, moja Swieta i Dobra Matko, daj mi, daj nam wszystkim zrozumiec wielka wartosc milczenia, w ktorym slyszy sie Boga!" Marta Robin

(2845)
beatka, lat 24data: 15.01.2008, godz: 16:24

dla mnie wielką siła do pokonywania wszelkich trudności i samotnosci jest prawie codzienna Eucharystia i ofiarowanie swych problemów Jezusowi. to najlepsza terapia. wtedy zycie jest łatwiejsze. ja wiele razy miałam juz wszystkiego dosc, traciłam checi do dalszej nauki i wielu innych rzeczy ale zawsze gdy szłam do Kosciola, wszystko sie uspokajało na mnie sama Swiatynia dziala bardzo kojąco czasem warto po prostu tam posiedziec i nie trzeba nic mówić tylko pobyć z Jezusem nawet samotnosc wtedy znika. zeszły tydzień był dla mnie bardzo ciezki - zakonczylam kolejna nie udana internetowa znajomosc, pare rzeczy jak zwykle mi nie poszlo po mojej mysli - ale czuje w sobie wewnętrzny pokoj jakiego dawno nie doswiadzczyłam przestałam sie zadreczac i zycze wszystkim tego. napewno w naszym zyciu dzieje sie wiele dobrego i moze warto sie tym podzielic niż ciągle rozwodzic sie nad tym jak nam żle bo wtedy jest jeszcze gorzej.

(2844)
majka18, lat 18data: 15.01.2008, godz: 14:58

zle mi tu czuje sie nie potrzebna i w ogole do bani.. help

(2843)
Dorota, lat 43, e-mail: dorusia64@o2.pldata: 15.01.2008, godz: 13:28

Serdecznie zapraszam wszystkich chętnych na stronę katolicką http://www.alleluja.webplus.net.pl/index.php

(2842)
luna, lat 27data: 15.01.2008, godz: 12:36

Do ja:

Tak wiem że ludzie przeżywają swoje tragedie, każdy dźwiga swój krzyż, tylko że ja swojego już nie daję rady dźwigać i co chwilę upadam. A to wszystko ciągnie się od lutego zeszłego roku, niedługo będzie rok. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam...naprawdę nie wiem.

(2841)
Marcindata: 15.01.2008, godz: 11:55

Do Moniki i innych
No tak...jak się już gdzieś jest w świecie to znajomość języka tego kraju jest czymś fundamentalnym o czym sam mogłem się przekonać w przyszłości.Spokojnie,cierpliwości z czasem nauczysz się kontaktować się w angielskim,bez paniki.Czasami nie potrafimy się już cieszyć z tego co mamy bo nie patrzymy na tych którzy są w gorszej sytuacji niż my ale jesteśmy zapatrzeni w tych którzy niby mają lepiej od nas a to jest błąd myślowy bo pozory mylą i nie wszystko złoto co się świeci... Pozdrawiam Ciebie i wszystkich Zródełkowiczów!

(2840)
ja, e-mail: smile18ster@gmail.comdata: 14.01.2008, godz: 21:41

do luny..
wiesz ja Ciebie rozumiem, mam podobnie, choć wiesz jak patrzę na ludzie nieszczęścia, tragedie które dotykają ludzi to myślę sobie "Boże dzięki Ci za to co mam" ale tak jeżeli życie nie ma barw to ciężko odnaleźć sens życia i nawet cierpienie przeżywane z inną osobą nie jest takie straszne jak samotność..ale trzeba się modlić i cierpliwie czekać tylko tyle albo aż tyle możemy zrobić:-) 3m sie cieplutko będzie dobrze:-)

(2839)
luna, lat 27data: 14.01.2008, godz: 20:09

Do kinglo

Dzięki za te słowa tylko że ja nie widzę żadnego celu, a rano nawet wstawać do pracy nie mam ochoty. To wszystko mnie przytłacza. Ludzie zwykle mają dla kogo żyć, widzą cel do którego zmierzają a ja ten cel straciłam, zniknął mi z oczu. Na dodatek ta samotność, brak bliskiej osoby gdy wokól widzisz same zakochane, szczęśliwe pary a ja - sama. Chciałabym poprostu zniknąć, nic nie czuć i nie myśleć.

(2838)
INA, lat 29, e-mail: pogoda10@o2.pldata: 14.01.2008, godz: 19:55

Kochani!
Dziękuję wszystkim tym którzy skontaktowali sie ze mną czy to za pośrednictwem poczty elektronicznej czy też GG, obiecuję odpisać w najbliższym czasie, w miarę swoich możliwości, oczywiście.
Powiem krótko, razem z moim chłopakiem postanowilismy dać sobie jeszcze jedną szansę, nie wiem czy to dobry pomysł ale muszę spróbować, dlatego szukamy wspólnoty w której moglibyśmy jakoś się pozbierać, uzyskać pomoc, podzielić się swoimi doświadczeniami etc.
I tu mamy problem. Oboje mieszkamy w Łodzi, ale On pracuje w in. mieście i jest w domu tylko w weekendy, dlatego szukamy wspólnoty w której spotkania odbywałyby się w sb/nd ewentualnie w pt. ok.20. Mogą to byc także katechezy dla dorosłych.
Jeśli chodzi o lokalizację to stawiamy na Łódź i okolice np. Zgierz, Pabianice, Aleksandrów Łódzki etc.
Proszę Was bardzo gorąco o pomoc i modlitwę, wiem jak wielką społecznością są wszyscy ci, którzy zaglądaja na Źródełko, moze odezwie się ktoś z Łodzi, może jakas para ktora miała podobne problemy i udało się im z tego wyjść pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Tym, którzy do mnie napisali chce powiedzieć, że rozważałam wszystkie wpisy i Wasze opinie sa dla mnie bardzo cenne.
Czuję, że umieram wewnętrznie, muszę jeszcze raz spróbować, zrozumcie mnie, może jestem naiwna...

(2837)
Monika, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 14.01.2008, godz: 19:14

Marcinie moim krzyzem nie jest brak faceta ale to ze nie potrafie sie nauczyc angielskiego. Na sylwestra bylam kelnerka ale chcialabym caly czas podawac ciekawe potrawy w dobrej restauracji. Prosze o modlitwe abym przelamala bariere i zaczela lepiej rozumiec co do mnie mowia. Jedna klientka mowila zebym sie nie martwila bo czasami gosc z Londynu nie rozumie co mowi ktos z Glasgow. Pozdrawiam Zrodelkowiczow.

(2836)
kinglo- do luny, lat 22, e-mail: kinglo@op.pldata: 14.01.2008, godz: 18:20

Droga luno; chyba w zyciu kazdego czlowieka sa chwile zwatpienia, kiedy tracimy nadzieje na lepsze jutro, czujemy bezsilnosc, pustke, bezsens... Ale ja w takich momentach po prostu modle sie i prosze Boga o ukazanie mi celu, w jakim mnie stworzyl i drogi, ktora mam podąrzać, bo wiem ze to tylko chwilowy kryzys i to minie. Zawsze mija. A wtedy zycie nabiera barw i staje sie jeszcze piekniejsze niz przed tem :) Bo naprawde warto zyc chociaz dla kilku pieknych chwil, cudownych i niezapomnianych momentow w naszym zyciu. Wykrzesaj z siebie odrobinę optymizmu bo od Ciebie zalezy jakie jest Twoje zycie- czy szare, smutne i pelne zmartwien, czy tez pelne usmiechu i radości! Nic nie dzieje sie przez przypadek i nawet problemy moga byc w rezultacie przyczyna radości :) Pozdrawiam serdecznie :)

(2835)
Elcia, lat 31data: 14.01.2008, godz: 16:05

Prosze o modlitwe o uzdrowienie stosunków w pracy, o dobre relacje z współpracownikami i ufność Jezusowi.
Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje według serca Twojego.

(2834)
smutna, lat 37data: 14.01.2008, godz: 15:35

Proszę o modlitwę za mnie,jest mi smutno,brakuje mi cierpliwości do siebie i do innych,łatwo się denerwuję.Trudno mi znaleźć równowagę.
Wszystkim,którym trudno i źle pozdrawiam, odczuwam podobnie

(2833)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 14.01.2008, godz: 15:31

Cześć, admin wyciął tekst "o samotności niewybieranej" bo pewnie nie było praw do publikacji, dla zainteresowanych tekst jest dostępny na "mateuszu" :http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr412/04.htm
Może dałoby się go gdzieś umieścić na adonaiu, bo dzięki niemu można dużo zrozumieć. z modlitwą karol :-) pozdrowienia

(2832)
luna, lat 27data: 14.01.2008, godz: 15:22

Witajcie źródełkowicze, nie wiem czy rozmyślacie często nad swoim życiem ale ja ostatnio bardzo często to robię i doszłam do jenego wniosku, że ono jest bez sensu, nie ma w nim radości, emocji, a jest jedynie sam smutek, żal i ból duszy. Zastanawiam się po co ja wogóle żyję na tym świecie, lepiej by było dla mnie gdyby mnie nie było. Po co żyć jak to życie nie ma sensu, no po co...sama nie wiem.

(2831)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej