Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Po co dusze czyśćcowe przychodzą na ziemię?

Od razu zaznaczmy, że pominiemy zupełnie tematykę kinowych horrorów i opowieści ludzi nadwrażliwych, którzy wpadają w paniczny strach z powodu trzasku rozsychających się mebli... Postaramy się zastanowić nad rodzajem wezwania, jakie kierują do nas nasi zmarli za pośrednictwem ludzi, którzy otrzymali dar obcowania z duszami czyśćcowymi. W historii Kościoła było ich wielu, wymieńmy jedynie najbardziej znanych: Katarzynę z Genui, św. Weronikę Giuliani, św. Teresę z Avila czy bł. s. Faustynę Kowalską. Także dzisiaj istnieją osoby, które tym szczególnym powołaniem ubogacają całą wspólnotę chrześcijańską.

Interesującym świadectwem na nasz temat jest książka, opublikowana cztery lata temu we Francji, zatytułowana "Spojrzenie na Czyściec". Zawiera opis przeżyć duchowych pewnej osoby, której dane było wielokrotnie komunikować się z duszami czyśćcowymi. Wartość publikacji podnoszą cenne przypisy, przypominające wypowiedzi Magisterium Kościoła, naukę św. Tomasza z Akwinu i doświadczenia kilku świętych nauczycieli życia duchowego. Rozmyślanie nad tajemnicą Czyśćca w świetle dokumentów Kościoła - pisze ks. biskup Henri Brincard we wstępie do książki - jest wielkim źródłem korzyści duchowej dla chrześcijanina. Medytacja ta pogłębia poczucie świętości Boga i uświadamia nam wielkość naszego powołania, która nie znosi ani letniości, ani kompromisów ze światem. Uczy nas czystej miłości i coraz intensywniejszego pragnienia oglądania Boga. (...) Aby zachęcić nas do modlitwy za tych, których św. Weronika Giuliani Z wielkim współczuciem nazywała "duszami zapomnianymi" - wydajemy te wyznania, których autorka, za radą ojca duchownego pozostaje anonimowa.

Nie bądźcie ciekawscy

Kiedy przyjdzie do ciebie jedna ze świętych dusz czyśćcowych - mówi Anioł do autorki wyznań - to pozdrowisz ją w Imię Jezusa Chrystusa. Odpowie ci albo słowem, albo gestem (...). Nigdy nie stawiaj pytań duszom: Bóg jest jedynym Panem słów, jakie mają do przekazania. Jeśli Wszechmogący daje ci spojrzeć na Czyściec, to czyni to po to, aby ugruntować ciebie w tym większej miłości. Jeśli chce, abyś o tym pisała, to po to, aby obudzić miłość w sercach ludzi (...) Nie bądźcie ciekawscy...! Wszystko, wszystko ma doprowadzić tylko do jednego: do miłości! W momencie, kiedy adresatkę tych słów ogarnął lęk z powodu odpowiedzialności, jaką nakłada na nią to niezwykłe powołanie, Anioł dopowiedział: pozwól łasce działać w tobie. Przeznaczona jest bowiem dla całej wspólnoty. Pan Bóg pragnie obudzić wiele serc uśpionych; chce przypomnieć ludziom zamkniętym w egoizmie, że życie ich nie kończy się na ziemi, lecz rozkwita w pełni wieczności. Obecnie, nie myśli się wcale o Czyśćcu, neguje się nawet jego istnienie, tak samo, jak istnienie piekła. Ty masz mówić, że Niebo, Czyściec i piekło istnieją. Tak, nawet piekło istnieje i wcale nie jest puste!

Gdyby ludzie wiedzieli...

Niektóre dusze czyśćcowe mogą ukazywać się wybranym ludziom na ziemi, jeśli zgodne to jest z planem Opatrzności. Spełniają one wówczas potrójne posłannictwo: przypominają nam o potrzebie modlitwy za zmarłych; uświadamiają nam, że życie na ziemi nieuchronnie przemija; przekazują wezwanie do pokuty i uświęcania się z myślą o czekającym niebie. Gdybyście wiedzieli, czym jest Czyściec, szybko by on się opróżnił dzięki mocy waszej modlitwy i błagań. A jakiej zmianie uległoby wasze życie...?! Lecz wielu z was zasłania sobie twarz, nie zdobywa się nawet na poproszenie Boga o udzielenie jakiegoś światła w poznaniu tej tajemnicy i o napełnienie nas współczuciem dla cierpiących dusz. Czyściec nie jest mitem, lecz rzeczywistością, którą wielu musi doświadczyć. Usiłując zaprzeczyć jego istnieniu, sami narażacie się na długi w nim pobyt, a nawet na wiekuistą zatratę.

Po odłączeniu się od ciała, dusza zostaje ogarnięta niezwykłą światłością, w której doskonale rozpoznaje i ocenia bilans całego życia. Jeśli skażona jest plamami grzechu - wyznaje jedna z dusz - przygniata ją taki ciężar win do naprawienia, że sama pogrąża się w Czyśćcu. Okazuje się wówczas z wielką wyrazistością, jak dobry jest Bóg, jak niewymowna jest Jego miłość do człowieka i jakim nieszczęściem jest grzech wobec Jego Majestatu. Dusze czyśćcowe cieszą się całkowitą pewnością zbawienia, niebo jest już im zapewnione. Nie mogą już zgrzeszyć, ale nie mają też możliwości zasługiwania (nauka przypomniana przez Papieża Leona X przeciwko Lutrowi). Zasługiwanie, to otwieranie dzisiaj serca dla Boga, aby jutro - w wieczności mogło napełnić się niebem. Zasługiwanie polega na wzrastaniu ku Bogu na drodze dobrowolnie podjętego trudu wiary i miłości. Możliwość takiego wzrostu dana jest każdemu człowiekowi tylko raz: w czasie ziemskiego życia. Wyłącznie teraz posiadamy szansę decydowania o rodzaju wiecznej przyszłości. Zdolność do wybrania Nieba kształtuje się obecnie poprzez każdy akt wyboru Boga. Wybieram Go na drodze walki z grzechami, szukania Go w modlitwie, zaufania w przeciwnościach...

Niestety, łatwo zapominamy o prawdziwej powadze teraźniejszości, biegając wokół codziennych spraw, absolutyzując je i łudząc się, że zabezpieczymy sobie trwałe miejsce na ziemi. Serce kurczy się wtedy dla Boga i dla skarbu prawdziwej radości, która nie pochodzi z tego świata. Boża wieczność staje się coraz bardziej odległa, obojętna, obca... odrzucona. Natomiast rośnie egoistyczne zakochanie się w sobie samym i niewolnicze przywiązywanie się do spraw doczesnych. Zatracić się w piekle na wieczność, to najpierw znaczy: zatracić się w doczesności, doszczętnie utopić w niej serce i rozum, umiłować to, co śmiertelne, aż do pogardy Bożego zaproszenia do nieśmiertelnego szczęścia. Każdy z nas, dopóki żyje - choćby w ostatnim momencie życia - ma szansę wyzwolić się z sideł tej fałszywej miłości i oszustwa poprzez spotkanie z Jezusem w modlitwie i sakramentach. Choćby najkrótsza, lecz szczera modlitwa przynosi opamiętanie i otwiera na ogień Chrystusowej miłości i przebaczenia. Tej szansy dusze czyśćcowe jednak już nie posiadają. Śmierć utrwaliła w nich ten stopień otwarcia się na miłość Bożą, jaki w nich zastała w momencie, gdy przyszła. Tak oto doczesność przechodzi w wieczność; człowiek kształtujący się w ukształtowanego... Głęboko i obrazowo przedstawia tę prawdę grecki Ojciec Kościoła - Orygenes (185-254 r.): "Tak długo, jak pozostajemy przy obecnym życiu, jesteśmy jakby wazami ze świeżej gliny, które lepione są albo według podłości, albo według cnoty. W każdym razie, lepieni jesteśmy w taki sposób, że zarówno podłość może zostać zniszczona - dzięki czemu stajemy się nowym i lepszym stworzeniem - jak i kształt cnoty może w nas ulec zredukowaniu do zwykłej postaci gliny. Kiedy jednak obecne życie dobiegnie kresu i zostaniemy przeprowadzeni przez ogień - bo Bóg nasz jest ogniem trawiącym - (...) to staniemy się tym, czym się staliśmy. Jeśli będziemy wazą zniszczoną, niezależnie od tego, czy przedtem byliśmy piękną, czy też nędzną - nie możemy już być naprawieni i nasz stan nie może już ulec żadnej poprawie. Tak więc, będąc tutaj na ziemi, to jakbyśmy byli w rękach garncarza: jeśli waza wypadnie mu z ręki, to potrafi on znaleźć radę i wazę naprawić" (Hom. na Jer., XVIII, 1).

W ogniu Boskiej miłości

Usiłując określić rodzaj cierpień czyśćcowych, dusze mówią o ogniu, ogniu miłości Bożej. Roznieca on nie wysłowione pragnienie Boga, gwałtowną i rozdzierającą tęsknotę za Nim. Pomimo tak ogromnego przyciągania ku Ukochanemu, dusza pozostaje jednak sparaliżowana konsekwencjami grzechów - złem, które pozostaje do naprawienia. Wymaga tego Boska sprawiedliwość, którą na ziemi nie zawsze prawidłowo pojmujemy (nasze wyobrażenia skażone są antropomorfizmami). Dusze pojmują jednak doskonale, że sprawiedliwość Boża jest niczym innym, jak Jego miłością. Dlatego konieczność kary (pokuty) przyjmują z miłosną wdzięcznością. Kara idzie za grzechem jak cień za postacią ludzką. Ogień miłości Bożej, rozpalając duszę i przyciągając ją do siebie, spala karę, zadając duszy wynagradzające cierpienie. Wbrew naszym wyobrażeniom, męki czyśćcowe przynoszą duszom pociechę. W Czyśćcu ból dusz jest także ich szczęściem - bo przybliża do bram Nieba: a radość jest również ich karą - bo posiadając przedsmak prawdziwej radości, nie mogą jej jeszcze zakosztować w pełni. Dusze zaświadczają, że każdy grzech pozostawia plamę, a każda plama stanowi przeszkodę w zjednoczeniu z Najświętszym Bogiem. "Popatrz dziecko - zwraca się Anioł do widzącej - święte dusze czyśćcowe, to są córy Miłosierdzia Bożego. Powołane są do stania się' wieczystymi klejnotami Jeruzalem Niebieskiego, ozdobami Niepokalanej Oblubienicy. Trzeba więc, aby były doskonale czyste: najmniejszy grzech i najdrobniejszy brak są odpokutowane, a każda nieczystość doszczętnie usunięta. Dusz nie ogarnia najmniejsza rezygnacja, wręcz przeciwnie: niepodzielnie zaabsorbowane są Bogiem i czynnie służą Jego chwale. Nawet nie potrafimy sobie uzmysłowić ich miłości do nas!"

Dusze nas kochają

Egoiści kochać nie potrafią, ponieważ skoncentrowani są tylko na sobie. Dusze czyśćcowe są niepodzielnie skoncentrowane na Bogu, który jest Miłością i Udzielaniem się bez miary. Modlą się, ponieważ modlitwa jest doskonałym wyrazem miłości: modlą się za siebie nawzajem, rozpoznając się w świetle tej samej Miłości; modlą się za nas, za swoich dobroczyńców. Ich modlitwa całkowicie podporządkowana jest Bożej chwale, a nie ich własnym potrzebom. Nie modlą się o uwolnienie z Czyśćca, lecz aby Bóg był uwielbiony przez ich uwolnienie. Kiedy modlą się za grzeszników, to modlą się o to, aby Bóg był pochwalony przez ich nawrócenie. Dusze czyśćcowe dają nam prawdziwą lekcję miłości: kochają nas miłością prawdziwą, ponieważ najpierw kochają Boga; kochają nas w Nim i dla Niego. Oto prawdziwa miłość: prosta, bezinteresowna, czysta. Nigdy nie zapomnij, że miłość bliźniego wypływa tylko z miłości do Boga. Czyściec jest jednym, wielkim światem nieustannej modlitwy. Dusze łączą się liturgią Kościoła, ze wszystkimi obchodami i świętami. Lecz liturgia Czyśćca jest przede wszystkim liturgią adoracji i wynagrodzenia. Wraz z duszami świętych w niebie, dusze czyśćcowe są naszymi najżyczliwszymi przyjaciółmi i orędownikami.

Niewymownie wdzięczne

Autorka "Spojrzenia na czyściec" wspomina o pewnej duszy, która zjawiła się w wielkiej światłości z następującym przesłaniem: "Dzięki za wszystkie modlitwy, za Msze święte w mojej intencji i za odwiedziny chorych. Tym ostatnim zdobyłaś wiele zasług, które były mi wielką pomocą. Teraz już jestem w niebie!" Następnie, miała miejsce następująca wizja: wielka światłość otwiera się nad tą duszą; ukazują się Aniołowie, którzy poprzedzają Najświętszą Pannę, Franciszka z Asyżu, którego stygmaty jaśnieją blakiem słońca oraz inne dwie przyjaciółki owej duszy: Teresę z Avila i Tereskę od Dzieciątka Jezus. Dusza zostaje uniesiona potężnym pragnieniem w objęcia Najświętszej Dziewicy. Obraz ten zachęca do radosnego przygotowania się na spotkanie w niebie z Maryją i wszystkimi Świętymi, wśród których warto mieć wybranych przyjaciół... Przekonywujemy się zarazem, jak wielka jest skuteczność naszej modlitwy za zmarłych. Dusze się modlą, bo kochają; także nasza modlitwa za nie jest wyrazem miłości silniejszej od rozstania i czasu. Tylko miłość przezwycięża zło, które zmarli pozostawili po sobie na ziemi, pośród nas, w nas samych... My się modlimy, a Jezus działa: niszczy korzeń wszelkiego grzechu, uświęca kolejne rejony życia, ukazuje w świecie moc swojego zwycięstwa poprzez Krzyż i Zmartwychwstanie. Tylko dzięki temu Zwycięstwu, które realnie możemy przyśpieszać, dusze czyśćcowe wchodzą do nieba. Bóg pragnie, abyśmy modlili się za dusze czyśćcowe, ponieważ nasza modlitwa jest aktem miłości; sprawia, że sami w niej wzrastamy i przynosimy chwałę Bożą.

W życiu św. Tomasza Kapistrana miało miejsce następujące zdarzenie: pewnej kobiecie umarł jedyny syn - całe jej oparcie na zbliżającą się starość. Z głębokiej i długiej rozpaczy nie zdołało wydobyć jej żadne ze słów św. Tomasza. Postanowił więc wraz z kilkoma osobami odprawić nowennę, błagając Pana Boga o łaskę oświecenia i umocnienia dla nieszczęśliwej matki. Odpowiedź z nieba była natychmiastowa. Kobieta otrzymała widzenie przedstawiające wspaniały pochód niewymownie szczęśliwych młodych ludzi. Zaczęła wzrokiem poszukiwać wśród nich swojego syna. Jest! - idzie ostatni w ciężkiej, mokrej, ociekającej szacie... Zaintrygowana, wykrzyknęła: "Dlaczego, synu, odstajesz od tej wspaniałej parady?! - Och, matko, jestem opóźniony na mojej drodze z powodu twoich jałowych łez, które zmoczyły całą moją szatę i uczyniły ją straszliwie ciężką. Przestań więc płakać bez żadnego pożytku dla mnie! Jeśli pragniesz uśmierzyć moje cierpienie, ofiaruj za mnie zasługi wielu twych modlitw, szlachetnych uczynków i poproś o odprawienie Mszy świętych w mojej intencji. Tylko w ten sposób pomożesz mi wyzwolić się z tego miejsca okrutnych cierpień i przejść do błogosławionej radości". Kiedy widzenie ustało, matka osuszyła łzy i z wielkim zapałem przystąpiła do wypełniania praktyk chrześcijańskiego miłosierdzia...

ks. Andrzej Trojanowski TChr

Publikacja za zgodą redakcji
Miłujcie się!, nr 9-10/1998



Wasze komentarze:
joanna: 12.10.2012, 22:38
może ktoś mi odpowie czy ktoś widział Boga?
joanna: 12.10.2012, 22:30
czy ktoś widział Boga?
aga: 04.09.2012, 03:38
ja mam od 10 lat budzenie w nocy, walenie w ścianę, stukanie, pukanie, czasami raz w nocy czasami wiele razy. kiedys nie bylam wierzaca, zylam podlym zyciem, nie wiedzialam o co chodzi, w zeszlym roku bylo apogeum, najgorzej zaczelo sie w Święto zmarłych, nie spałam po nocach, myślałam, że to opętanie, albo, że zwariowałam. w końcu zadzwoniłam do księdza. powiedział, że to dusze czysccowe potrzebuja mojej modlitwy, ale najlepiej dac na msze swieta w intencji dusz czysccowych, mialam dylemat, dlaczego od osoby nie wierzacej ktos chce modlitwy, ale zaczelam sie modlic na rozancu, znalazlam na internecie jak to robic, dalam tez na msze, bardzo duzo sie modlilam, nawrocilam sie na wiare katolicka, choc jeszcze nie do konca, ale przymierzam sie do spowiedzi... te stukoty skończyly sie w Boze Narodzenie. bardzo sie zdziwilam, ale teraz mamy wrzesien a juz od miesiaca mam znowu co jakis czas jedno male budzenie, glownie nad ranem. nie rozumiem do konca o co chodzi, zeszly rok to byl koszmar, prawie nie spalam, bylam wyczerpana, mam nadzieje ze w tym roku nie bedzie powtorki, az sie boje okresu od 1 listopada do bożego narodzenia. chyba juz zaczne sie modlic na zas, i dam juz na msze. ten artykul mi troche wyjasnil, chociaz nie do konca. myslalam, ze takie laski dostaja tylko święci, a nie ktos taki jak ja, ale moze ktos chcial mnie nawrocic i dlatego...
mamcia: 16.07.2012, 15:02
Kilka dni po urodzeniu dziecka snil mi sie sen, ze ktoś mnie dusi, nie mogę zlapać tchu, trzyma mnie za nogi to"coś". Wydawało mi się, ze to dzieje się na jawie, próbuję się uwolnić, obudzic ale nie mogę, to coś doslownie uciska mi klatkę piersiową jakby jakimś głazem. Słyszę, że płacze moje dziecko, chcę wstać, obudzić się i nakarmić dziecko, ale nie mogę. Po jakimś krotkim czasie budzę się, cala sparalizowana strachem spocona z ulgą biorę głeboki oddech. Natychmiast idę do dziecka, moj mąż tez się obudzil, bo slyszal jak krzycze przez sen. Moja mama mówiła,żę tej samej nocy przysnil jej się wójek, który się powiesił. czy to moglo oznaczac ,ze prosi o modlitwe? Ale w tak straszny sposób?
Ewa: 14.07.2012, 18:29
Wiele razy modliłam się za dusze czyśćcowe i nic przykrego mnie nie spotkało. Natomiast gdy zaczęłam modlić się za egzorcystów to się zaczęło... nocne koszmary z szatanem w roli głównej, codziennie jakiś duży kłopot lub nieszczęście, dziwne bóle, potem 3 razy poraził mnie prąd - z laptopa (innych osób nie "kopało" a w serwisie powiedzieli, że laptop jest sprawny), wypaliło mi dziurę w dłoni. Po 10 dniach nie wytrzymałam i przestałam się modlić za księży egzorcystów. Niestety diabeł "został spuszczony z łańcucha" - jak mówiła Matka Boska w objawieniu 12 lat temu, i rozwścieczony atakuje ludzi bardziej niż kiedyś bo wie, że koniec świata jest bliski i że ma mało czasu na kuszenie dusz. Dlatego trzeba dużo się modlić (jak prosiła nas Maryja w objawieniach) o: pokój na ziemi (by uniknąć trzeciej wojny i zniszczenia świata), pokój w naszych sercach, za dusze zmarłych. Najsilniejsze modlitwy to: Różaniec, modlitwa do serca Maryji, modlitwa do serca Jezusa. Post tak samo ważny jest.
ja: 09.05.2012, 12:30
Witam, ja dwa razy próbowałem się modlić za dusze czyśćcowe i dwa razy spotykało mnie jakieś wielkie cierpienie i nieszczęście ledwo dawałem rade, od tamtej pory już tego nie praktykuję po prostu nie jestem w stanie dźwigać takich ciężarów
ewa: 04.05.2012, 05:41
Moj kochany dziadek zmarl kiedy mialam 13 lat.Po jego smierci czesto snil mi sie ze mnie goni,bo cos chce mi powiedziec a ja przed nim uciekalam,zmeczona juz ta gonitwa zatrzymalam sie przed nim i pytam -Dziadzius dlaczego mnie gonisz ?a On na to .Modl sie za mnie .Dziadek byl bardzo dobrym czlowiekiem jednak i On potrzebowal aby pomodlic sie za niego .Dzisiaj juz jestem po 50 i doskonale to pamietam ,jako 13 latka nie zastanawialam sie czy naprawde potrzebna jest im modlitwa a jednak tak.
kas2525: 26.02.2012, 01:09
dobry artykul.sklania do myslenia...ja bardzo pzezylam smierc mojego taty.odszedl tak niespodziewanie.snil mi sie wiele razy w roznych sytuacjach ale przewaznie sie spieszyl bo mial cos jeszcze do zrobienia.nie wiem co chce nam jeszcze powiedziec swiec Panie nad jego dusza.mam wrazenie ze cos waznego chce przekazac.moze kiedys sie dowiem.na pytania odpowiada usmiechem,ale zawsze szybko odchodzi jakby gdzies musial zdazyc.po przeczytamiu tego artykulu uzmyslowilam sobie ze modlitwa moze mu pomoc dojsc szybciej tam dokad zmierza.prosze pomozcie mu dojsc tam gdzie juz tylko milosc kruluje.nie byl zlym czlowiekiem,moze troche tylko zagubionym...bede sie modlic za jego dusze i jezeli ktos chcialby mi pomoc ukoic bol po jego stracie jak i pomoc w drodze do Pana to pomodlcie sie razem ze mna za mojego kochanego tateRysia.DZIEKUJE.zostancie zPanem Bogiem.
Monika: 07.02.2012, 00:07
Ja nie wiem co mam myslec, moze ktos pomoze mi to zrozumiec. Od paru miesiecy chyba po smierci mojej ukochanej babci zaczelam sie modlic za dusze w czyscu cierpiace i od miesiaca czuje jak cos delikatnie ale stanowczo siada mi na nogach. Niby sie tego nie boje, bo myslalam, ze mi sie wydaje, ale potem nie moglam spac, co noc zapalalam swieczki lub wlaczalam radio bo po 3-4 tygodniach bylam przemeczona chyba nerwowo, bo jest to dla mnie takie oczekiwanie, ze jak tylko sie poloze to poczuje ten chlod na stopach i lekki nacisk na stopy. Trwa to moze 10 min. Myslalam, ze warjuje, ze to tylko moja wyobraznia. W ten piatek, poszlam spac wyjatkowo wczesnie jak zwykle przy swiecach inaczej nie zasne, wypalaja sie one po 3 godz wiec jest bezpiecznie dla domu, ale co dziwne juz o 10.30 wieczorem, ledwie polozylam sie spac a juz czuje to wrazenie jakby siadania doslownego na moich stopach. Poniewaz bylo dosc jasno oparlam sie na lokciach i doslownie patrze sie na to i na moich oczach robi sie dol na mojej poscieli wielkosci siedzenia ludzkiego, ze sie tak wyraze. Pomyslalam nie mam tego dosc. Oczywiscie to nie trwa dlugo 10 minut chyba, potem jest spokoj, a przy radiu i swiecech da sie spac. Budze sie potem ok 4 rano kiedy swiece sie juz wypala jest zupelnie ciemno, ale mimo to moge spokojnie i bez strachu isc do lazienki bez zaswiecenia lampki czuje sie bezpiecznie, czyli dom jest pusty. W sobote zaslablam, chyba bylam wyczerpana tymi domyslami. Zadzwonilam do paru zaufanych osob, oni skontaktowali sie z ksiedzem i pytanie bylo jedno czy modlilam sie za dusze w czyscu cierpiace, ze to ktos potrzebuje pomocy odemnie. Wspomne, ze nie jestem aniolem w sensie zycia jak kazdy grzesznik mam troche na sumieniu, ale staram sie odmienic swoje zycie i pomagac innym tu a modlitwa tam. Dlaczego jednak cos takiego mi sie przytrafilo, czy dlatego ze sie nie boje az tak i ten ktos pomyslal, ze tak bardzo mi zalezy na uzyskaniu jakiegos plusu w niebie, ze postram sie tej duszy pomoc, czy moze jest to cos innego. Czy ktos moglby to wytlumaczyc. ?
Bea: 31.01.2012, 21:15
moja historia zaczęła sie od niedawna bo od 20.01.12,mój 10 letni syn zaczął płakac wieczorem, gdy zapytalam czemu płacze to nie chciał powiedziec,bo i tak go nie zrozumiem -ale przytuliłam go mocno i zapytałam raz jeszcze co sie stało.Tłumaczył ze rozmawiał a pradziadkiem.Ja chcąc go uspokoic tłumaczyyłam ze ja tez czasem rozmawiam,Wtedy syn zapytał jak ja rozmawiam-mówiłam ze w myslach a on zaczął płakac ze on nie w myślach lecz słyszy dziadka normalnie i nie moze zrozumiec tego - dlaczego tak to jest.od tego dnia rozmawiają codziennie,syn ma łzy w oczach ale juz nie płacze tak jak na poczatku.tłumaczę mu ze dostał ten dar od Boga i musimy za to dziekowac. pozdrawiam wszystkich serdecznie.
tim: 29.01.2012, 04:16
musicie pamietac ze dusze czyscowe nie moga hasać sobie po swiecie bez pozwolenia Boga nie moga opuscic czysca a wiekszosc spotkan w nocy to robota demonow by was zwiesc nigdy nie zadawajcie pytan tylko sie modlcie do Boga za dusze bo diabeł potrafi wiele sztuczek ktore wam sie nie snią
inna: 28.01.2012, 10:18
mi dosc czesto śnią sie duchy choc wcale o nich nie myśle,w śnie rozmawiam z nimi ,tułaja sie bez celu smutne ciagle idac przed siebie,niektore sie modla, ale niewiem czy jezus i szatan tez naleza do duchów ich rowniez spotkalam, wierze ze to nie byly zwykle sny.pozdrawiam
ania3000: 19.01.2012, 19:50
piękna jest modlitwa 15-tnaście modlitw,,TAJEMNICA SZCZĘŚCIA,, Mi pomogła po stracie mojego taty. chodz minęły prawie 2 lata to dalej tęsknie lecz wierze że jest szczęśliwy w niebie
Piotr: 28.12.2011, 11:13
do kolegi przychodził dziadek w nocy i nie dawał mu spać za krzywdy ,które robił babci.Kolega męczył sie z tym bardzo długo nikomu nie chciał powiedzieć dlatego ,że nikt by mu nie uwierzył.Pewnego razu przyszed do mnie hydraulik pan okoł65lat swój chłop MIAŁ TROCHĘ ROBOTY u MNIE NA KILKA DNI.Zrobiliśmy sobie przerwę na kawę ,pomagał nam kolega o którym wspomniałem,w pewnym momencie zaczeliśmy rozmawiać o różnych takich niewyjaśnonych przypadkach,i tak hydraulki zaczoł opowiadać o domu w którym było kilka firm wykonując poszczególne prace budowlane,po kilku dniach okazało się,że praca nie porusza się do przodu nikomu nic nie wychodzi itp.ale wracając do tematu.Kolega przełamał sie zaczoł opowiadać to co się dzieje u niego w domu.Autentycznie sam miałem dreszcze pokazał plecy miał siniaki ,DZIADEK OBRACAŁ GO I KOLANAMI CHODZIŁ PO JEGO PLECACH.HYDRAULIK POWIDZIAŁ MU CO MA ZROBIĆ JAK OTPOKUTOWAĆ ZA SWOJĄ LEKKOMYŚLNOŚĆ,I GŁUPOTĘ SAM BYŁEM ZASKOCZONY.ZACZOŁ SIĘ MODLIĆ,POSZEDŁ NA GRÓB POSPSZĄTAŁ GDZIE NIGDY TAM NIE CHODZIŁ.A BABCIA I DZIADEK BYLI JEGO RODZICAMI ,DLATEGO,ŻE STRACIŁ RODZICÓW BARDZO SZYBKO.COŚ W TYM JEST
Wdowa: 02.11.2011, 13:31
Po 2 tygodniach gdy zmarł mój mąż miałam takie doświadczenie w nocy. Była godzina 2:30... gdy obudziłam się, .... pewno zostałam wyrwana ze snu... czułam obecność kogoś w pokoju, było jeszcze ciemno(był kwiecień). Słyszałam szczęk jakby szkła, bałam się. Słyszałam jakby rysowanie-drapanie opio szkle. Po może 10 minutach nastąpiła cisza. Rano obejrzałam wszystko dokładnie. Szkłane drzwiczki od regału były sporo porysowane... wcześniej były czyste, bez zarysowań. jest to wyryte w szkle, wyrażne rysy są zostało to na stałe. Leżały dwa drobne różańce na regale_ u różańcy jak są krzyżyki... to były one trochę ułamane. Bałam się następnych dni i jnocy.... modliłam się gorąco, zalewałam się łzami, prosiłam Boga aby nigdy nic podobnego nie było. Opowiadałam dzieciom, ale one nie wierzą mi (było to kilka lat temu). To pewno dał znak mąż że potrzebuje pomocy. Za życia chodził do kościoła , ale prowadził lekkomyślne życie , nie był odpowiedzialny, przepijał pieniądze. Ja byłam sama z wszystkimi problemami . Chcę powiedzieć że już nigdy nic podobnego się nie zdarzyło. Modlę się. Dzieci moje nie wierzą mi że tak mogło być. To było tak głośne ... a dzieci tej nocy nie pobudziły się ... nic nie słyszały... Chcę powidzieć też ... że jestem osobą zdrową, mam odpowiedzialną pracę umysłową i niczego sobie nie wymyśliłam. Czy miał ktoś podobnie??? Boże okaż miłosierdzie wobec wszystkich dusz w czyścu
Patrycja.: 15.03.2011, 13:28
Jest coś szczególnego, w tym,ze Dusze wybierają sobie pewne osoby,które odwiedzają,a inne nie. Po śmierci mojego Taty,bardzo się bałam,bałam się zobaczyć Go jako Ducha,nie jako osobę,człowieka,któego na coedzień widziałam. Błagałam Boga,by nie być przy Jego śmierci,ale Bóg chciał inaczej i dziś jestem Mu za to bardzo wdzięczna i dziękuję z całego serca,że w tej chwili,nie pozwolił,by mój Tato był sam. Po pewnym czasie,poprosiłam Tatę,by przyszedł,tak pogadał ze mną...i przyszedł,powiedział,ze wszystko u Niego dobrze,że będzie opiekował się moja Mamą i córeczką...przychodził kilkakrotnie,zawsze w śnie,ale przyszedł raz,widziałam Jego cień,gdy otworzyłam oczy,siedział i patrzył na mnie i moją córkę,a innym razem,gdy ona płakała,dotknął mnie i zawołał tj. zawsze wołał na mnie. Zawsze,nawet w ciągu dnia,przy wykonywaniu zwykłych czynności,odmawiam za Niego modlitwę...tak samo stało się z moją babcią. Trafiła do szpitala ze złamaną nogą,w nocy ze środy na czwartek miałam sen,że idę na rozmowę o pracę,a tam ksiądz był i osoba,która m iała być moim pracodawcą okazała sie babcia,która ubrana była na granatowo,a w ręku trzymała książeczkę modlitewną z obrazkiem,na którym był Pan Jezus,a u Jego podnóza dwoje ludzi,kobieta i mężczyzna...i njuż w snie wiedziałam,że jest to zwiastun,iż odejdzie ktoś do Pana...2 dni późnien zmarła moja babcia...6 lat wcześniej,ni stad ni z owod,powiedziałam do mojej Mamy...wiesz,nie wyobrazam sobie,jakby nagle zabrakło dziadzia...miesiac później zmarł. Mam Ich wszystkich głęboko w sercu,modlę się i wierzę,że wszyscy są tam szczęśliwi,choć nie ukrywam,że tęsknię za Nimi bardzo [*]
Mali: 12.01.2011, 22:13
do mnie przyszedl dziadek, obudzil mnie ze snu i polozyl mi swoja dlon na mojej dloni, ja mu ta dloń uscisnelam a on w odpowiedzi na to uscisnal mi dlon rowniez zaczal ja unosic ku gorze i odszedl. co o tym myslicie?????
kazik: 09.01.2011, 12:25
ja ,moja zona ,oraz moj ojciec kilkakrotnie slyszelismy tak jakby pukanie dochodzace z szafki na ubrania ,odglosy te powtarzaly sie prrzez kilka dni ,w ciagu dnia ,nie w nocy ,szafka o ktorej wspomnialem wczesniej nalerzala do sw pamieci babci mojej zony , zona zamowila msze sw w intencj swe babci i pozniej juz nie slyszelismy tego pukania ,mysle ze bylo to wolanie o modlitwe
joanna : 05.11.2010, 19:41
piekne i madre slowa - napewno moja modlitwa si e umocni i przyniesie ukojenie i duszom i mnie panie wspomoz nas
karolina: 02.11.2010, 22:01
bordzo mądry artykuł, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak ważna jest modlitwa za dusze w czyśćcu. Z Panem Bogiem.

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej