Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Po co dusze czyśćcowe przychodzą na ziemię?

Od razu zaznaczmy, że pominiemy zupełnie tematykę kinowych horrorów i opowieści ludzi nadwrażliwych, którzy wpadają w paniczny strach z powodu trzasku rozsychających się mebli... Postaramy się zastanowić nad rodzajem wezwania, jakie kierują do nas nasi zmarli za pośrednictwem ludzi, którzy otrzymali dar obcowania z duszami czyśćcowymi. W historii Kościoła było ich wielu, wymieńmy jedynie najbardziej znanych: Katarzynę z Genui, św. Weronikę Giuliani, św. Teresę z Avila czy bł. s. Faustynę Kowalską. Także dzisiaj istnieją osoby, które tym szczególnym powołaniem ubogacają całą wspólnotę chrześcijańską.

Interesującym świadectwem na nasz temat jest książka, opublikowana cztery lata temu we Francji, zatytułowana "Spojrzenie na Czyściec". Zawiera opis przeżyć duchowych pewnej osoby, której dane było wielokrotnie komunikować się z duszami czyśćcowymi. Wartość publikacji podnoszą cenne przypisy, przypominające wypowiedzi Magisterium Kościoła, naukę św. Tomasza z Akwinu i doświadczenia kilku świętych nauczycieli życia duchowego. Rozmyślanie nad tajemnicą Czyśćca w świetle dokumentów Kościoła - pisze ks. biskup Henri Brincard we wstępie do książki - jest wielkim źródłem korzyści duchowej dla chrześcijanina. Medytacja ta pogłębia poczucie świętości Boga i uświadamia nam wielkość naszego powołania, która nie znosi ani letniości, ani kompromisów ze światem. Uczy nas czystej miłości i coraz intensywniejszego pragnienia oglądania Boga. (...) Aby zachęcić nas do modlitwy za tych, których św. Weronika Giuliani Z wielkim współczuciem nazywała "duszami zapomnianymi" - wydajemy te wyznania, których autorka, za radą ojca duchownego pozostaje anonimowa.

Nie bądźcie ciekawscy

Kiedy przyjdzie do ciebie jedna ze świętych dusz czyśćcowych - mówi Anioł do autorki wyznań - to pozdrowisz ją w Imię Jezusa Chrystusa. Odpowie ci albo słowem, albo gestem (...). Nigdy nie stawiaj pytań duszom: Bóg jest jedynym Panem słów, jakie mają do przekazania. Jeśli Wszechmogący daje ci spojrzeć na Czyściec, to czyni to po to, aby ugruntować ciebie w tym większej miłości. Jeśli chce, abyś o tym pisała, to po to, aby obudzić miłość w sercach ludzi (...) Nie bądźcie ciekawscy...! Wszystko, wszystko ma doprowadzić tylko do jednego: do miłości! W momencie, kiedy adresatkę tych słów ogarnął lęk z powodu odpowiedzialności, jaką nakłada na nią to niezwykłe powołanie, Anioł dopowiedział: pozwól łasce działać w tobie. Przeznaczona jest bowiem dla całej wspólnoty. Pan Bóg pragnie obudzić wiele serc uśpionych; chce przypomnieć ludziom zamkniętym w egoizmie, że życie ich nie kończy się na ziemi, lecz rozkwita w pełni wieczności. Obecnie, nie myśli się wcale o Czyśćcu, neguje się nawet jego istnienie, tak samo, jak istnienie piekła. Ty masz mówić, że Niebo, Czyściec i piekło istnieją. Tak, nawet piekło istnieje i wcale nie jest puste!

Gdyby ludzie wiedzieli...

Niektóre dusze czyśćcowe mogą ukazywać się wybranym ludziom na ziemi, jeśli zgodne to jest z planem Opatrzności. Spełniają one wówczas potrójne posłannictwo: przypominają nam o potrzebie modlitwy za zmarłych; uświadamiają nam, że życie na ziemi nieuchronnie przemija; przekazują wezwanie do pokuty i uświęcania się z myślą o czekającym niebie. Gdybyście wiedzieli, czym jest Czyściec, szybko by on się opróżnił dzięki mocy waszej modlitwy i błagań. A jakiej zmianie uległoby wasze życie...?! Lecz wielu z was zasłania sobie twarz, nie zdobywa się nawet na poproszenie Boga o udzielenie jakiegoś światła w poznaniu tej tajemnicy i o napełnienie nas współczuciem dla cierpiących dusz. Czyściec nie jest mitem, lecz rzeczywistością, którą wielu musi doświadczyć. Usiłując zaprzeczyć jego istnieniu, sami narażacie się na długi w nim pobyt, a nawet na wiekuistą zatratę.

Po odłączeniu się od ciała, dusza zostaje ogarnięta niezwykłą światłością, w której doskonale rozpoznaje i ocenia bilans całego życia. Jeśli skażona jest plamami grzechu - wyznaje jedna z dusz - przygniata ją taki ciężar win do naprawienia, że sama pogrąża się w Czyśćcu. Okazuje się wówczas z wielką wyrazistością, jak dobry jest Bóg, jak niewymowna jest Jego miłość do człowieka i jakim nieszczęściem jest grzech wobec Jego Majestatu. Dusze czyśćcowe cieszą się całkowitą pewnością zbawienia, niebo jest już im zapewnione. Nie mogą już zgrzeszyć, ale nie mają też możliwości zasługiwania (nauka przypomniana przez Papieża Leona X przeciwko Lutrowi). Zasługiwanie, to otwieranie dzisiaj serca dla Boga, aby jutro - w wieczności mogło napełnić się niebem. Zasługiwanie polega na wzrastaniu ku Bogu na drodze dobrowolnie podjętego trudu wiary i miłości. Możliwość takiego wzrostu dana jest każdemu człowiekowi tylko raz: w czasie ziemskiego życia. Wyłącznie teraz posiadamy szansę decydowania o rodzaju wiecznej przyszłości. Zdolność do wybrania Nieba kształtuje się obecnie poprzez każdy akt wyboru Boga. Wybieram Go na drodze walki z grzechami, szukania Go w modlitwie, zaufania w przeciwnościach...

Niestety, łatwo zapominamy o prawdziwej powadze teraźniejszości, biegając wokół codziennych spraw, absolutyzując je i łudząc się, że zabezpieczymy sobie trwałe miejsce na ziemi. Serce kurczy się wtedy dla Boga i dla skarbu prawdziwej radości, która nie pochodzi z tego świata. Boża wieczność staje się coraz bardziej odległa, obojętna, obca... odrzucona. Natomiast rośnie egoistyczne zakochanie się w sobie samym i niewolnicze przywiązywanie się do spraw doczesnych. Zatracić się w piekle na wieczność, to najpierw znaczy: zatracić się w doczesności, doszczętnie utopić w niej serce i rozum, umiłować to, co śmiertelne, aż do pogardy Bożego zaproszenia do nieśmiertelnego szczęścia. Każdy z nas, dopóki żyje - choćby w ostatnim momencie życia - ma szansę wyzwolić się z sideł tej fałszywej miłości i oszustwa poprzez spotkanie z Jezusem w modlitwie i sakramentach. Choćby najkrótsza, lecz szczera modlitwa przynosi opamiętanie i otwiera na ogień Chrystusowej miłości i przebaczenia. Tej szansy dusze czyśćcowe jednak już nie posiadają. Śmierć utrwaliła w nich ten stopień otwarcia się na miłość Bożą, jaki w nich zastała w momencie, gdy przyszła. Tak oto doczesność przechodzi w wieczność; człowiek kształtujący się w ukształtowanego... Głęboko i obrazowo przedstawia tę prawdę grecki Ojciec Kościoła - Orygenes (185-254 r.): "Tak długo, jak pozostajemy przy obecnym życiu, jesteśmy jakby wazami ze świeżej gliny, które lepione są albo według podłości, albo według cnoty. W każdym razie, lepieni jesteśmy w taki sposób, że zarówno podłość może zostać zniszczona - dzięki czemu stajemy się nowym i lepszym stworzeniem - jak i kształt cnoty może w nas ulec zredukowaniu do zwykłej postaci gliny. Kiedy jednak obecne życie dobiegnie kresu i zostaniemy przeprowadzeni przez ogień - bo Bóg nasz jest ogniem trawiącym - (...) to staniemy się tym, czym się staliśmy. Jeśli będziemy wazą zniszczoną, niezależnie od tego, czy przedtem byliśmy piękną, czy też nędzną - nie możemy już być naprawieni i nasz stan nie może już ulec żadnej poprawie. Tak więc, będąc tutaj na ziemi, to jakbyśmy byli w rękach garncarza: jeśli waza wypadnie mu z ręki, to potrafi on znaleźć radę i wazę naprawić" (Hom. na Jer., XVIII, 1).

W ogniu Boskiej miłości

Usiłując określić rodzaj cierpień czyśćcowych, dusze mówią o ogniu, ogniu miłości Bożej. Roznieca on nie wysłowione pragnienie Boga, gwałtowną i rozdzierającą tęsknotę za Nim. Pomimo tak ogromnego przyciągania ku Ukochanemu, dusza pozostaje jednak sparaliżowana konsekwencjami grzechów - złem, które pozostaje do naprawienia. Wymaga tego Boska sprawiedliwość, którą na ziemi nie zawsze prawidłowo pojmujemy (nasze wyobrażenia skażone są antropomorfizmami). Dusze pojmują jednak doskonale, że sprawiedliwość Boża jest niczym innym, jak Jego miłością. Dlatego konieczność kary (pokuty) przyjmują z miłosną wdzięcznością. Kara idzie za grzechem jak cień za postacią ludzką. Ogień miłości Bożej, rozpalając duszę i przyciągając ją do siebie, spala karę, zadając duszy wynagradzające cierpienie. Wbrew naszym wyobrażeniom, męki czyśćcowe przynoszą duszom pociechę. W Czyśćcu ból dusz jest także ich szczęściem - bo przybliża do bram Nieba: a radość jest również ich karą - bo posiadając przedsmak prawdziwej radości, nie mogą jej jeszcze zakosztować w pełni. Dusze zaświadczają, że każdy grzech pozostawia plamę, a każda plama stanowi przeszkodę w zjednoczeniu z Najświętszym Bogiem. "Popatrz dziecko - zwraca się Anioł do widzącej - święte dusze czyśćcowe, to są córy Miłosierdzia Bożego. Powołane są do stania się' wieczystymi klejnotami Jeruzalem Niebieskiego, ozdobami Niepokalanej Oblubienicy. Trzeba więc, aby były doskonale czyste: najmniejszy grzech i najdrobniejszy brak są odpokutowane, a każda nieczystość doszczętnie usunięta. Dusz nie ogarnia najmniejsza rezygnacja, wręcz przeciwnie: niepodzielnie zaabsorbowane są Bogiem i czynnie służą Jego chwale. Nawet nie potrafimy sobie uzmysłowić ich miłości do nas!"

Dusze nas kochają

Egoiści kochać nie potrafią, ponieważ skoncentrowani są tylko na sobie. Dusze czyśćcowe są niepodzielnie skoncentrowane na Bogu, który jest Miłością i Udzielaniem się bez miary. Modlą się, ponieważ modlitwa jest doskonałym wyrazem miłości: modlą się za siebie nawzajem, rozpoznając się w świetle tej samej Miłości; modlą się za nas, za swoich dobroczyńców. Ich modlitwa całkowicie podporządkowana jest Bożej chwale, a nie ich własnym potrzebom. Nie modlą się o uwolnienie z Czyśćca, lecz aby Bóg był uwielbiony przez ich uwolnienie. Kiedy modlą się za grzeszników, to modlą się o to, aby Bóg był pochwalony przez ich nawrócenie. Dusze czyśćcowe dają nam prawdziwą lekcję miłości: kochają nas miłością prawdziwą, ponieważ najpierw kochają Boga; kochają nas w Nim i dla Niego. Oto prawdziwa miłość: prosta, bezinteresowna, czysta. Nigdy nie zapomnij, że miłość bliźniego wypływa tylko z miłości do Boga. Czyściec jest jednym, wielkim światem nieustannej modlitwy. Dusze łączą się liturgią Kościoła, ze wszystkimi obchodami i świętami. Lecz liturgia Czyśćca jest przede wszystkim liturgią adoracji i wynagrodzenia. Wraz z duszami świętych w niebie, dusze czyśćcowe są naszymi najżyczliwszymi przyjaciółmi i orędownikami.

Niewymownie wdzięczne

Autorka "Spojrzenia na czyściec" wspomina o pewnej duszy, która zjawiła się w wielkiej światłości z następującym przesłaniem: "Dzięki za wszystkie modlitwy, za Msze święte w mojej intencji i za odwiedziny chorych. Tym ostatnim zdobyłaś wiele zasług, które były mi wielką pomocą. Teraz już jestem w niebie!" Następnie, miała miejsce następująca wizja: wielka światłość otwiera się nad tą duszą; ukazują się Aniołowie, którzy poprzedzają Najświętszą Pannę, Franciszka z Asyżu, którego stygmaty jaśnieją blakiem słońca oraz inne dwie przyjaciółki owej duszy: Teresę z Avila i Tereskę od Dzieciątka Jezus. Dusza zostaje uniesiona potężnym pragnieniem w objęcia Najświętszej Dziewicy. Obraz ten zachęca do radosnego przygotowania się na spotkanie w niebie z Maryją i wszystkimi Świętymi, wśród których warto mieć wybranych przyjaciół... Przekonywujemy się zarazem, jak wielka jest skuteczność naszej modlitwy za zmarłych. Dusze się modlą, bo kochają; także nasza modlitwa za nie jest wyrazem miłości silniejszej od rozstania i czasu. Tylko miłość przezwycięża zło, które zmarli pozostawili po sobie na ziemi, pośród nas, w nas samych... My się modlimy, a Jezus działa: niszczy korzeń wszelkiego grzechu, uświęca kolejne rejony życia, ukazuje w świecie moc swojego zwycięstwa poprzez Krzyż i Zmartwychwstanie. Tylko dzięki temu Zwycięstwu, które realnie możemy przyśpieszać, dusze czyśćcowe wchodzą do nieba. Bóg pragnie, abyśmy modlili się za dusze czyśćcowe, ponieważ nasza modlitwa jest aktem miłości; sprawia, że sami w niej wzrastamy i przynosimy chwałę Bożą.

W życiu św. Tomasza Kapistrana miało miejsce następujące zdarzenie: pewnej kobiecie umarł jedyny syn - całe jej oparcie na zbliżającą się starość. Z głębokiej i długiej rozpaczy nie zdołało wydobyć jej żadne ze słów św. Tomasza. Postanowił więc wraz z kilkoma osobami odprawić nowennę, błagając Pana Boga o łaskę oświecenia i umocnienia dla nieszczęśliwej matki. Odpowiedź z nieba była natychmiastowa. Kobieta otrzymała widzenie przedstawiające wspaniały pochód niewymownie szczęśliwych młodych ludzi. Zaczęła wzrokiem poszukiwać wśród nich swojego syna. Jest! - idzie ostatni w ciężkiej, mokrej, ociekającej szacie... Zaintrygowana, wykrzyknęła: "Dlaczego, synu, odstajesz od tej wspaniałej parady?! - Och, matko, jestem opóźniony na mojej drodze z powodu twoich jałowych łez, które zmoczyły całą moją szatę i uczyniły ją straszliwie ciężką. Przestań więc płakać bez żadnego pożytku dla mnie! Jeśli pragniesz uśmierzyć moje cierpienie, ofiaruj za mnie zasługi wielu twych modlitw, szlachetnych uczynków i poproś o odprawienie Mszy świętych w mojej intencji. Tylko w ten sposób pomożesz mi wyzwolić się z tego miejsca okrutnych cierpień i przejść do błogosławionej radości". Kiedy widzenie ustało, matka osuszyła łzy i z wielkim zapałem przystąpiła do wypełniania praktyk chrześcijańskiego miłosierdzia...

ks. Andrzej Trojanowski TChr

Publikacja za zgodą redakcji
Miłujcie się!, nr 9-10/1998



Wasze komentarze:
Piotr: 28.12.2011, 11:13
do kolegi przychodził dziadek w nocy i nie dawał mu spać za krzywdy ,które robił babci.Kolega męczył sie z tym bardzo długo nikomu nie chciał powiedzieć dlatego ,że nikt by mu nie uwierzył.Pewnego razu przyszed do mnie hydraulik pan okoł65lat swój chłop MIAŁ TROCHĘ ROBOTY u MNIE NA KILKA DNI.Zrobiliśmy sobie przerwę na kawę ,pomagał nam kolega o którym wspomniałem,w pewnym momencie zaczeliśmy rozmawiać o różnych takich niewyjaśnonych przypadkach,i tak hydraulki zaczoł opowiadać o domu w którym było kilka firm wykonując poszczególne prace budowlane,po kilku dniach okazało się,że praca nie porusza się do przodu nikomu nic nie wychodzi itp.ale wracając do tematu.Kolega przełamał sie zaczoł opowiadać to co się dzieje u niego w domu.Autentycznie sam miałem dreszcze pokazał plecy miał siniaki ,DZIADEK OBRACAŁ GO I KOLANAMI CHODZIŁ PO JEGO PLECACH.HYDRAULIK POWIDZIAŁ MU CO MA ZROBIĆ JAK OTPOKUTOWAĆ ZA SWOJĄ LEKKOMYŚLNOŚĆ,I GŁUPOTĘ SAM BYŁEM ZASKOCZONY.ZACZOŁ SIĘ MODLIĆ,POSZEDŁ NA GRÓB POSPSZĄTAŁ GDZIE NIGDY TAM NIE CHODZIŁ.A BABCIA I DZIADEK BYLI JEGO RODZICAMI ,DLATEGO,ŻE STRACIŁ RODZICÓW BARDZO SZYBKO.COŚ W TYM JEST
Wdowa: 02.11.2011, 13:31
Po 2 tygodniach gdy zmarł mój mąż miałam takie doświadczenie w nocy. Była godzina 2:30... gdy obudziłam się, .... pewno zostałam wyrwana ze snu... czułam obecność kogoś w pokoju, było jeszcze ciemno(był kwiecień). Słyszałam szczęk jakby szkła, bałam się. Słyszałam jakby rysowanie-drapanie opio szkle. Po może 10 minutach nastąpiła cisza. Rano obejrzałam wszystko dokładnie. Szkłane drzwiczki od regału były sporo porysowane... wcześniej były czyste, bez zarysowań. jest to wyryte w szkle, wyrażne rysy są zostało to na stałe. Leżały dwa drobne różańce na regale_ u różańcy jak są krzyżyki... to były one trochę ułamane. Bałam się następnych dni i jnocy.... modliłam się gorąco, zalewałam się łzami, prosiłam Boga aby nigdy nic podobnego nie było. Opowiadałam dzieciom, ale one nie wierzą mi (było to kilka lat temu). To pewno dał znak mąż że potrzebuje pomocy. Za życia chodził do kościoła , ale prowadził lekkomyślne życie , nie był odpowiedzialny, przepijał pieniądze. Ja byłam sama z wszystkimi problemami . Chcę powiedzieć że już nigdy nic podobnego się nie zdarzyło. Modlę się. Dzieci moje nie wierzą mi że tak mogło być. To było tak głośne ... a dzieci tej nocy nie pobudziły się ... nic nie słyszały... Chcę powidzieć też ... że jestem osobą zdrową, mam odpowiedzialną pracę umysłową i niczego sobie nie wymyśliłam. Czy miał ktoś podobnie??? Boże okaż miłosierdzie wobec wszystkich dusz w czyścu
Patrycja.: 15.03.2011, 13:28
Jest coś szczególnego, w tym,ze Dusze wybierają sobie pewne osoby,które odwiedzają,a inne nie. Po śmierci mojego Taty,bardzo się bałam,bałam się zobaczyć Go jako Ducha,nie jako osobę,człowieka,któego na coedzień widziałam. Błagałam Boga,by nie być przy Jego śmierci,ale Bóg chciał inaczej i dziś jestem Mu za to bardzo wdzięczna i dziękuję z całego serca,że w tej chwili,nie pozwolił,by mój Tato był sam. Po pewnym czasie,poprosiłam Tatę,by przyszedł,tak pogadał ze mną...i przyszedł,powiedział,ze wszystko u Niego dobrze,że będzie opiekował się moja Mamą i córeczką...przychodził kilkakrotnie,zawsze w śnie,ale przyszedł raz,widziałam Jego cień,gdy otworzyłam oczy,siedział i patrzył na mnie i moją córkę,a innym razem,gdy ona płakała,dotknął mnie i zawołał tj. zawsze wołał na mnie. Zawsze,nawet w ciągu dnia,przy wykonywaniu zwykłych czynności,odmawiam za Niego modlitwę...tak samo stało się z moją babcią. Trafiła do szpitala ze złamaną nogą,w nocy ze środy na czwartek miałam sen,że idę na rozmowę o pracę,a tam ksiądz był i osoba,która m iała być moim pracodawcą okazała sie babcia,która ubrana była na granatowo,a w ręku trzymała książeczkę modlitewną z obrazkiem,na którym był Pan Jezus,a u Jego podnóza dwoje ludzi,kobieta i mężczyzna...i njuż w snie wiedziałam,że jest to zwiastun,iż odejdzie ktoś do Pana...2 dni późnien zmarła moja babcia...6 lat wcześniej,ni stad ni z owod,powiedziałam do mojej Mamy...wiesz,nie wyobrazam sobie,jakby nagle zabrakło dziadzia...miesiac później zmarł. Mam Ich wszystkich głęboko w sercu,modlę się i wierzę,że wszyscy są tam szczęśliwi,choć nie ukrywam,że tęsknię za Nimi bardzo [*]
Mali: 12.01.2011, 22:13
do mnie przyszedl dziadek, obudzil mnie ze snu i polozyl mi swoja dlon na mojej dloni, ja mu ta dloń uscisnelam a on w odpowiedzi na to uscisnal mi dlon rowniez zaczal ja unosic ku gorze i odszedl. co o tym myslicie?????
kazik: 09.01.2011, 12:25
ja ,moja zona ,oraz moj ojciec kilkakrotnie slyszelismy tak jakby pukanie dochodzace z szafki na ubrania ,odglosy te powtarzaly sie prrzez kilka dni ,w ciagu dnia ,nie w nocy ,szafka o ktorej wspomnialem wczesniej nalerzala do sw pamieci babci mojej zony , zona zamowila msze sw w intencj swe babci i pozniej juz nie slyszelismy tego pukania ,mysle ze bylo to wolanie o modlitwe
joanna : 05.11.2010, 19:41
piekne i madre slowa - napewno moja modlitwa si e umocni i przyniesie ukojenie i duszom i mnie panie wspomoz nas
karolina: 02.11.2010, 22:01
bordzo mądry artykuł, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak ważna jest modlitwa za dusze w czyśćcu. Z Panem Bogiem.
Andre: 02.11.2010, 00:44
Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
Rafał: 10.10.2010, 19:20
Potrzeba przeogromnej wiary i pokory aby w tym diabolicznym świecie odnajdywać Boga.ile jest w nas z niewiernego Tomasza!!!Najpierw chcielibyśmy zobaczyć na własne oczy...słabi jesteśmy a świat nie ułatwia nam drogi do Nieba.Módlmy się na koronce do Miłosierdzia Bożego a Niebo nie da nam umrzeć!Ja całą wiedzę o duszach czyśćcowych przekażę dzieciom,może kiedyś za mnie będą się modlić.Dobry Boże abym choć tylko dostąpił Czyśćca...
ala5: 03.08.2010, 20:28
proszę o modlitwę za mojego syna Kamila, ktory odczrdł od Boga, idzie drogą zatracenia w alkoholu i narkotykach; ma 19 lat...
klaudia: 30.06.2010, 13:30
no super artykuł
Maria: 01.06.2010, 20:03
Dziekuje za piekny artykul na temat dusz cierpiacych w czysccu. Mieszkam w Kanadzie. Wyjechalam z Polski jako 16-letnia dziewczyna. Moje doswiadzenia z duszami zaczely sie jeszcze kiedy mieszkalam w Polsce. Z biegiem lat te doswiadczenia obcowania z nimi nasilaly sie. Kiedy w roku 2006, w drugi dzien Swiat Bozego Narodzenia cala Indonezje zalala Tsunami, kiedy to zginelo 350 tys. ludzi, tego tez dnia modlilam sie na koronce do Milosierdzia Bozego zeby uratowal choc jedna dusze od ognia piekielnego. W srodku nocy bylam obudzona, odczuwajac obecnosc osoby i nagle uslyszalam jak ktos mi szpenal do ucha w j. angielskim slowo "dziekuje". Jestem przekonana ze to byla jedna z dusz ktora musiala zginac pdczas Tsunami. Wiele razy jestem budzona w srodku nocy, czesto miedzy godz. 12 a 1 w nocy dziwnym lekiem, odczuwajac jakby ktos mnie zmuszal do modlitwy wlasnie w tym czasie. Wtedy zawsze odmawiam koronke do Milosierdzia Bozego, i czesto nawet w polowie modlitwy ogarnia mnie nagle blogi spokoj. Zapewne to dusze konajace do mnie przychodza bo czesto za nie sie modle. 19 lutego br. moj ojciec zmarl i od tego czasu modle sie za jego dusze. Pozdrawiam cala redakcje. Zostancie z Bogiem.
z zycia: 04.04.2010, 00:11
Mąz wiedząc, że jest nieuleczalnie chory pił bez umiaru. Czsami do 3 w nocy. Potem kąpąl się. Modliłam się do dusz czyścowych aby się nie utopił. Uwierzecie ZAWSZE wtedy jakoś wychodził ze z wanny i szedl spać. To nie był przypadek.
Barbara: 19.03.2010, 09:07
22lutego obudziłam się przed6rano w myślach miałam mojego przyjaciela Rysia,który od4 dni leżał na OIOM-ie. nie wiem dlaczego powiedziałam św.Józefie miej go w opiece,o godzinie 7 dostałam telefon ze szpitala że Rysio zmarł o 6 .Modle się za niego ,przyjmuje w jego intencji komunie św,czasem mi się śni,nic do mnie nie mówi zawsze sie do mnie uśmiecha.Rysio był wspaniałym człowiekiem ,radosnym,wielu ludziom pomagał,sam od urodzenia obarczony był kalectwem.Czy mógł trafić do nieba ,bez czyśćca.może mi ktoś odpowie.
Jola: 26.02.2010, 07:58
Gdzie w piśmie napisane jest o czyśćcu?
Julka: 04.12.2009, 16:27
Staram się ofiarowywać odpusty za dusze czyśćcowe. I jeszcze odpowiedź dla Doroty: w Piśmie św. jest napisane, że nie wyjdziemy stamtąd, tzn. z czyśćca, jeżeli nie oddamy ostatniego pieniążka. Musisz znależć tę przypowieść.
Do Doroty: 13.11.2009, 08:03
Pozdrowienia od Moderatora :)
dorota: 12.11.2009, 22:25
jesteście jakąs szmirowata , stronnicza stronką-przed paroma minutami napisałam komentarz z zapytaniem skąd czerpiecie wiedze na team dusz czyścowych a tu widza cenzura-mój komentarz nie został zamieszczony.macie grzech i będzie sie smazyc w tym waszym piekle.bzdury tu piszecie i tyle!!!
dorota: 12.11.2009, 21:45
skąd te informacje o duszach czyśccowych?jakie plomienie i męki?gdzie w pismie św jest słowo o czyśccu?
robroy61@tlen.pl: 20.10.2009, 21:18
Modlę się często za dusze w czyśćcu cierpiące, zwłaszcza za zmarłych kochanych Rodziców. Modlę się też za dusze zapomniane, samotne, za które nikt się już nie modli albo nie ma kto się modlić. Proszę innych o podobne modlitwy. Wszyscy tam trafimy. Ojciec PIO rozmawiał z takimi duszami - ciekawe przekazy. Szczęść Boże. Robert

Autor

Treść

Poprzednia[ Powrót ]Następna

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej