"A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój
[…]”
Chyba nastał czas by zagościł spokój... Chociaż na chwilę, by odnaleźć siebie wśród chaosu, by nie czuć samotności wśród tłumu... By odnaleźć Boga na nowo... (3080)
takie banalne, ale i niezwykłe zrozumieć, że nie powinnam być nieszczęśliwa z powodu szukania i nie odnalezienia...chcę żyć z Twoją radością w sercu i Twoim szczęściem Panie...
...i dopiero teraz dostrzegam, że tak naprawdę samotność kształtuje moją dojrzałość - Ty Panie znasz mój czas, więc pozwól mi każdego dnia odczuwać Twoją obecność we wszystkich moich wyborach...
Dobrej Nocy ! Wszyscy jesteście wyjątkowi:-) (3079)
Witam wszystkich bardzo serdecznie- i polecam zajrzec na link ktory zamiescilam ponizej .Mamy Wielki Post moze wart zastanowic sie nad naszym zyciem,pozdrawiam cieplutko ,blogoslawionej niedzieli,
http://video.google.pl/videoplay?docid=3493207271920409738&q=Nick+Vujicic-+bez+nog%2C+bez+rak%2C+bez+ograniczen&total=1&start=0&num=10&so=0&type=search&plindex=0
(3078)| aaaa | data: 16.02.2008, godz: 22:25 |
Pawle BARDZO fajna muzyka.PIĘKNE SŁOWA!!!
Bardzo mi sie podoba.Pobudzają do refleksji...a to jest ważne
Powodzenia w dalszym tworzeniu. (3077)
"Kiedyś nauczysz się dostrzegać subtelną różnicę między trzymaniem się za ręce a połączeniem dusz. I dowiesz się, że miłość to nie tylko porządanie a przebywanie w czyimś towarzystwie nie oznacza bezpieczeństwa. I zaczniesz sobie zdawać sprawę, że pocałunki nie są przypieczętowaniem umowy na całe życie a prezenty nie są obietnicami. A potem zaczniesz akceptować swoje porażki i znosić je z podniesioną głową, otwartymi oczami i wdziękiem osoby dorosłej a nie z żalem i gniewem dziecka. I nauczysz się kroczyć drogami własnej codzienności, ponieważ jutro jest zbyt niepewne by na nim coś budować. Po pewnym czasie przekonasz się, że nawet rozkoszne ciepło słońca sparzy skórę gdy zbyt długo go zażywasz. Zasadź więc własny ogród i przystrój swą duszę, zamiast czekać aż ktoś przyniesie ci kwiaty. I przekonaj się, że naprawdę potrafisz wiele znieść...., że naprawdę jesteś silny..., i że masz swoją wartość"
Kiedyś ktoś napisał te słowa na łamach źródełka a ja je dzisiaj powtarzam, bo uważam że warto się nad nimi zastanowić. Pozdrawiam Wszystkich (3076)| Paweł, lat 22, e-mail: magix18@wp.pl | data: 16.02.2008, godz: 14:45 |
Witam wszystkich dobrych ludzi:)
Chciałbym się z wami podzielić moją muzyką:)
Oto ona:
http://magix18.wrzuta.pl/
Pozdrawiam serdecznie:) (3075)| Jowita | data: 16.02.2008, godz: 12:43 |
Andrzeju1 dobrze Cię rozumiem.Mówi się,że potrzeba jednej minuty żeby kogoś zauważyć,jednej godziny,by go ocenić,jednego dnia aby go pokochać i calego życia....by go potem zapomieć.To jest właśnie najtrudniejsze.Ale przecież tak naprawdę człowiek ma w sobie dość siły, by zmierzyć się z losem.Koniec czegoś jednego oznacza poczętek czegoś nowego.Ból serca należy przetrzymać.Po burzy jest zwykle słońce.Trzymaj się. Będzie jeszcze dobrze. (3074)| beatka, lat 24 | data: 16.02.2008, godz: 11:20 |
do Michała
warto byloby gdybys mial swego stałego spowiednika i kierownika duchowego skoro masz taki dobry kontakt z proboszczem to najlepiej udac sie do niego w tej sprawie wtedy zawsze mozesz umówic sie na spowiedz indywidualnie i masz pewnosc ze zastaniesz go w konfesjonale i dogodnym dla ciebie czasie. ja mam swego stałego spowiednika i po prostu zawsze umawiam sie wczesniej do spowiedzi czasem czekam dwa trzy dni ale mam pewnosc ze do niego trafie i ze bedzie mial dla mnie czas nawet na rozmowe nie do konca tylko na temat grzechów ale i innych watpliwosci problemów i radosci.
sadze ze mozna tez w czasie nauki jaka ksiadz daje po wyznaniu grzechów czasem wtracic cos od siebie byleby na temat zfddazaja sie tez ksieża którzy prowadz te nauke jako dialog co bardzo mi pomaga w rozwoju duchowym.
zycze ci zebys trafil wlasnie na takiego ksiedza i by pomogl ci rozeznac twe powołanie
beata (3073)
Witam pozdrawiam wszystkich moge powiedziec ze jest juz zemna lepiej niepije juz drugi dzie dlamnie to i tak sukces ale zaczynam od nowa swoje zycie staram sie aby nic niebrac i z tego sie ciesze wiem ze niebedzie latwo ale dwa dni to dlamnie juz cos dzis mam wyjatkowo dobry humorek wczoraj bylam na katechezie z neokatechumenatem i dzis ide na eucharystie a za niedlugi czas jade do osrodka bardzo prosze o modlitwe i trzymajcie za mnie kciuki bo mam sprawe w sadzie 21.02 o godz.12.30 abym niewyrwala duzego wyroku no mysle ze i tak to bedzie w zawieszeniu bo nic niezmalowalam to raczej znowu niepojde siedziec bo tego to juz bym poraz drugi niezniosla BUZIALE DUZE DLA WSZYSTKICH :* (3072)| Piotr | data: 15.02.2008, godz: 18:11 |
Michale, zawsze masz prawo pytać, więc po prostu idź i zapytaj, skoro jest czegoś, czego nie rozumiesz, a nie zapytałeś, gdy była o tym mowa.
Uważam podobnie, jak KArina - sam nie piętrz trudności przed sobą, a na pewno będzie łatwiej ;) (3071)
pozdrawiam,,,czasem trudno byc samemu,,gdy cos sie konczy,przychodza dni ktorych nieznamy,przychodza chwile ktorych niechcemy,,moj skarb jest jest daleko,zapomina,,,ale jesli Pan czowa,,,tylko brak mi troche tego szczescia,pa (3070)
pozdrawiam,,,czasem trudno byc samemu,,gdy cos sie konczy,przychodza dni ktorych nieznamy,przychodza chwile ktorych niechcemy,,moj skarb jest jest daleko,zapomina,,,ale jesli Pan czowa,,,tylko brak mi troche tego szczescia,pa (3069)
Piotrze, co do spowiedzi - nie powiedział mi tego proboszcz wprost, tylko mieliśmy takie krótkie spotkanie osób do bierzmowania. wtedy o tym mówił. Było to dawno temu i trochę dziwnie się go teraz pytać o wypowiedź sprzed 7miesięcy...
Kierownika właśnie też wolałbym na miejscu. I proboszcz jest mi najbliższy z księży. Po prostu go lubię jako księdza. Z dużą chęcią chodzę do niego do spowiedzi i ostatnio jestem zły, bo już 3 miesiące nie mogę na niego "trafić" w konfesionale. Z tym, że mnie zna nie byłoby chyba problemu. Kiedyś nawet z nim rozmawiałem o jednym swoim problemie i chyba nie było tak źle, z tego co pamiętam.
Karino, byłbym wdzięczny za przesłanie tego zdjęcia. Im bliżej, tym bardziej prawdopodobne, że moi rodzice się na to zgodzą. Ja z chęcią pojechałbym dalej, ale rodzice muszą na to wyrazić zgodę. A na wakacjach planuję wyjechać na Oazę oraz pójść na pieszą pielgrzymkę, na którą nie udało mi się pójść rok temu. Oby w tym roku wszystko poszło dobrze :).
Pozdrawiam,
Michał (3068)
Jeśli potrzebujesz modlitwy, przyślij swoją intencję.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich źródełkowiczów. :)
(3067)| karina | data: 15.02.2008, godz: 10:13 |
Michale dodam ze na tej stronie wykaz rekolekcji pochodzi z roku 2007, ale zajrzyj na rekolekcje powołaniowe i dla chłopców.. przeczytasz tam o warunkach, były nawet rekolekcje w poznaniu za darmo, tylko dojazd własny i mozliwosc symbolicznej opłaty w krakowie..masz podane adresy kontaktowe i możesz zapytać o aktualne terminy rekolekcji.
na ulotce którą przywiozłam z Tenczyna, znalazłam kilka terminów rekolekcji w Sędziszowie Małopolskim! tak blisko Ciebie! ale własnie się konczy ostatni turnus, natomast są jeszcze rekolekcje weekendowe w marcu i kwietniu! a potem wakacyjne w krakowie i w górach
Kto szuka znajduje:)
jeśli chcesz przesle ci foto tej ulotki ale podaj maila!
(3066)| karina | data: 15.02.2008, godz: 09:47 |
Michale, niepotrzebnie wyszukujesz przeszkody, zbytnio opierasz sie na księżach w swojej parafii. Rekolekcji dla chłopców jest mnóstwo w Polsce, czesto przyjmują za symboliczną opłatą! np w krakowie. Jest wiele kościołów organizujących takie rekolekcje i dostosowanych do mozliwosci młodych ludzi. Masz interent, duzo łatwiej znalezc namiary i skontaktować się chocby mailowo, czasem można zapytać o mniejsza opłatę, jesli są zbyt drogie dla Ciebie.
Nie bój sie wyjechac dalej, lepiej przebyc takie w oderwaniu od swego srodowiska. Rodzicom możesz powiedziec ze jedziesz na rekolekcje wzmocnic się duchowo bo potrzebujesz tego. Tez sądzę jak Piotr, ze nie ma problemu znalezc kierownika duchowego w innej parafii, jestes zdrowy, samodzielny wiec pojechac pare km do miasta raz na miesiac do spowiedzi do swego kierownika duchowego, to nie jest straszny wysiłek. Znam osoby które jeżdżą 50 km do swojego spowiednika!
A dzisiaj nie ma problemu skontaktowac sie z nim na rozmowę przez internet. Jesli spowiadasz się częsciej by byc w stanie łaski, możesz też u siebie, a na spowiedź generalną wymagającą analizy swoich postępów duchowych wystarczy udać się raz w miesiącu do kierownika duchowego.
z pewnych względów tez nie polecam proboszcza na kierownika, mozesz to uczynić jesli bedziesz już świadomy swego powołania.
Jeśli chodzi o spowiedź, to mówienie o uczuciach na spowiedzi też jest wskazane, my czasem nie potrafimy jasno określić sytuacji, winimy się nawet za naturalne emocje, na których powstanie nie mamy wpływu. Mówienie o swoich zwycięstwach też jest ważne, nie tylko dla nas samych ale i dla naszego spowiednika.
Michale jeśli teraz odważysz się i pokonasz przeszkody w poszukiwaniach, to wierz mi, zaowocuje to na przyszłość!
Brak Ci śmiałości, determinacji i chyba wiary w siebie? i bez względu na to jakie odkryjesz powołanie, już możesz zacząć pokonywać swoje słabości.
pozdrawiam i szukaj wytrwale!
zajrzyj tu:
http://www.fitnessduchowy.pl/index.php?s=rekolekcje&dzial=20 (3065)| Piotr | data: 15.02.2008, godz: 00:32 |
Na razie poszukaj konkretnych rekolekcji, mając oczywiście na uwadze możliwości, jakimi dysponujesz. Jeśli nie możesz sobie pozwolić na coś w tym momencie, to wstrzymaj się i odkładaj pieniądze na ten cel. Pamiętaj - Bóg, gdy zamyka drzwi, otwiera okno ;)
A co spowiednika/kierownika duchowego. W takiej sytuacji fundamentalne znaczenie ma miejsce. Podejrzewam, że raczej wolałbyś mieć kogoś na miejscu, co jest zrozumiałe. Jednak dobrze się zastanów - księża w twojej parafii już Cię "znają", mają o Tobie jakieś pojęcie, opinię itd, nie wiadomo jak to może rzutować na przyszłą relację. Nie piszę tego, żeby Cię zniechęcić, ale skoro Ciebie samego trawią wątpliwości co do nich, to może jednak warto poszukać kogoś poza Twoim "podwórkiem". Spowiedź to co najwyżej wstęp. To za mało. Musisz porozmawiać na osobności. Jednak pamiętaj - na to nie ma jednej cudownej recepty i to może nawet lepiej - często przecież bardzo pozytywne zdarzenia dzieją się spontanicznie, wymykając się naszym planom, zamierzeniom. Działaj, ale spokojnie i rozważnie, a najważniejsze - po prostu żyj, ciesz się tym bezcennym darem, jakim jest życie :)
Jeszcze w sprawie spowiedzi - jak czegoś nie wiesz, nie rozumiesz - to po prostu pytaj. Ja się nie spotkałem z sugestią, aby omawiać w konfesjonale "sukcesy", ale skoro o czymś takim powiedział Ci proboszcz, zapytaj go. To nic złego czegoś nie wiedzieć i pytać. A może to miało związek z czymś wcześniej, z wcześniejszą spowiedzią? Trochę spekuluję w tym momencie, ale za mało danych, więc trudno o coś więcej. (3064)| Michał, lat 15 | data: 14.02.2008, godz: 21:55 |
Piotrze, nie mieszkam dokładnie w Rzeszowie, tylko w okolicach. Chodziło mi, że rekolekcji nie ma za bardzo w okolicach Rzeszowa. Kraków... też nie wiem. Pierwsza rzecz, to muszę je znaleść, co zaraz będę próbował zrobić. Potem cana... Jeżeli będzie drogo, to moi rodzice mogą się nie zgodzić :|.
I właśnie to, że nie mieszkam w Rzeszowie jest minusem - dokładniej mieszkam na wsi i jest tylko jedna parafia z 4 księżmi: proboszcz, 2 wikariuszy i kanonik. Więc za dużego wyboru nie mam, gdyż tylko przed 2 z nich mógłbym się otworzyć. Jeżeli chodzi o poznawanie przez spowiedź, to zdecydowanie wolę proboszcza, gdyż zawsze usłyszę coś pocieszającego i coś NOWEGO. Tamten drugi mówi przeważnie to samo, co jest minusem.
Mam też kolejne pytanie. Bo kiedyś proboszcz mówił, że podczas spowiedzi powinno się mówić nie tylko o grzechach, lecz także o swoich zwycięstwach. Jak to zrobić? Zawsze chcę coś powiedzizeć "pochwalić" się osiągnięciami, ale nie wiem kiedy... Krótkie przedstawienie, wyznanie grzechów, wysłuchanie nauki, pokuta i rozgrzeszenie - gdzie tu mam wtrącić coś o moich osiągnięciach? Chyba nie dam ich do grzechów??
Pozdrawiam,
Michał (3063)| Piotr | data: 14.02.2008, godz: 19:30 |
Rekolekcje to dobry pomysł, ale lepiej jeśli będą się odbywać poza miejscem zamieszkania. Czemu? Choćby z 2 powodów - będziesz mógł łatwiej się oderwać od swej codzienności i skupić się, a dodatkowo będzie to jakiś sprawdzian na przyszłość - jak będziesz znosił rozłąkę z rodziną, a także rygory życia "w izolacji". Najbliżej powinno Ci być do Krakowa, gdzie podejrzewam jest sporo możliwości rekolekcyjnych. Tak naprawdę masz sporo możliwości, ale trzeba się rozejrzeć. Gdy nie ma czegoś na naszym własnym podwórku, trzeba się rozejrzeć dalej;)
A co do kierownika duchowego - nic tutaj nie dzieje się od razu. Tak, jak w przypadku rekolekcji - skoro trudno Ci coś znaleźć u siebie, poszukaj gdzie indziej. W Rzeszowie chyba jest więcej niż jedna parafia, prawda? Spróbuj szukać kierując się opinią innych o kapłanach. Jak już "wytypujesz", spróbuj osobiście wybadać przez spowiedź chociażby. Podejście jest szalenie ważne, a przecież chyba potrzebujesz kogoś kto będzie próbował Cię zrozumieć, kto złapie z Tobą kontakt. Moja "współpraca" z kierownikiem duchowym zaczęła się od spowiedzi i szczerych rozmów, a poznałem go przez mojego znajomego. Szukaj w każdym badź razie, bo inaczej nie znajdziesz. Szukając kierownika duchowego, nie zapominaj o poszukiwaniach siebie ;) (3062)| Michał, lat 15 | data: 14.02.2008, godz: 18:35 |
Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedź na mój wpis.
Jedno wiem czytając Wasze wypowiedzi: muszę pojechać na jakieś rekolekcje. Tylko jak szukałem na necie, to w mojej okolicy nie ma żadnych(Rzeszów). Musiałbym zgłosić się do proboszcza, a nie wiem, czy chcę by już o tym wiedział..
Pisaliście też o kierowniku duchowym... Właśnie to jest też moim problemem, bo... nie mam takiego :(. Jak można takiego "znaleść"?? Nie wiem po prostu jak to się może zacząć. Przeciez nie podejdę do księdza i nie powiem mu: "Od dziś jest ks. moim kierownikiem duchowym". Mam dwóch dosyć fajnych księży, którym PRAWIE ufam. Jeden z nich kiedyś mnie zawiódł i nie wiem, czy mogę spróbować jeszcze raz, a drugi to proboszcz-mój katecheta-i dlatego mnie krępuje...
To dla mnie bardzo trudne. Chciałbym mieć taką osobę, której mógłbym powiedzieć wszystko - o moich upadkach, zwycięstwach, problemach, radościach. Jednak mogę zrobić to jedynie przez internet, gdyż jedynie tu mam kilku przyjaciół... Gdy czasami o tym myślę, to jest mi strasznie smutno... Trzymam wszystko w sobie i marzę, by móc komuś o wszystkim powiedzieć, wyżalić się, wypłakać... Komuś, kto by mnie prawdziwie pocieszył...
(3061)
Witam wszystkich serdecznie niebylo mnie kilka dni bo lezalam na detoksie z ktorego wyjechalam no i lipa picie nadal
(3060)| Aleyna, lat 23 | data: 14.02.2008, godz: 12:03 |
Wszystkim zakochanym życze dużo miłości :)
(3059)
Witam
dziś walentynki...pozdrawiam wszystkich samotnych i pamiętam o modlitwie
"mysl.wierz.marz.miej odwage" (3058)
,,Krzyż jest w naszym życiu bardzo często pytniem ; dlaczego, dlaczego, dlaczego ? Na które odpowiedź tylko zmartwychwstanie.My nie zrozumiemy żadnego krzyża na ziemii bez odniesienia do zmartwychwstania.
Krzyż ma dwie strony, na jednej stronie jest Ukrzyżowny sam Pan Jezus, a na drugiej stronie miejsce puste, to miejsce dla każdego z nas. ,,Razem z Chrystusem jestem przybity do krzyża i nie żyję już ja, ale żyje we Mnie Chrystus Pan " tak wołał św.Paweł Apostoł.
Kto szuka Jezus bez krzyża, ten, owszem znajdzie krzyż ale bez Jezusa czyli bez zbawienia.
Dla ogrodnika, sadownika czy działkowicza jest to drzewo które ugina się pod własnymi owocami. I najpięknijesze jest to życie człowieka wierzącego które ugina sie pod owocami krzyża naszego Pana Jezusa Chrystusa tak jak to było np: w życiu św.Ojca Pio, św.Faustyny, św.Maksymilina Kolbe czy wielu innych świętych i błogosławionych.
Anielski / franciszkanin z Poznania/ (3057)| duszyczka, lat 32 | data: 13.02.2008, godz: 17:02 |
Prosze o modlitwe za mnie. Jestem zalamana i mam mysli samobojcze,coraz czesciej. Walcze z tym ale brak mi juz sił. Jestem zamknieta w sobie,moje psycho siada. Nie wiem dlaczego tyle złego mnie w życiu spotyka,dotyka. Małżenstwo sie sypie..maz jest taki oziębły wobec mnie. Siedze teraz i płacze... czekam na lepszy dzień. Nadzieja umiera.. (3056)| gosia | data: 13.02.2008, godz: 15:58 |
Pomudlcie sie za mnie bo wszystko sie wali nad niczym nie panuje ,nie wiem juz co jest dobre a co zle, pogubilam sie. Prosze. (3055)| Piotr | data: 13.02.2008, godz: 15:36 |
Jeśli już, to uważam, podobnie, jak i mój kierownik duchowy, że okres dojrzewania to nienajlepszy czas na podejmowanie tak poważnych decyzji, które wiążą na całe życie. O znajomych napisałem tylko dlatego, że za mało refleksji poprzedziło ich decyzje i stąd takie, a nie inne decyzje. Nie znięcham, ale wręcz zachęcam do poważnej refleksji, aby uniknąć, a przynajmniej bardzo ograniczyć, nieprzyjemności ewentualne. Czy ja gdzieś twierdziłem, że kapłaństwo to łatwizna? Tym poważniej trzeba podejść do rozeznawania swojego powołania. Jednak jestem zdania, że lepiej iść do zakonu/kapłaństwa po ukończeniu studiów świeckich - tak na wszelki wypadek, gdyby nie wypaliło, co przecież też może się zdarzyć. Przezorny - zawsze ubezpieczony :) (3054)
Zapraszam do rozmowy o instytutach świeckich życia konsekrowanego.
www.cristore.of.pl
www.kkis.pl (3053)| Aleyna, lat 23 | data: 13.02.2008, godz: 12:12 |
Witam wszystkich cieplutko w Panu:)
Za tydzien jest obrona mojej pracy licencjackiej, jeszcze tyle czasu a ja juz nie potrafie sobie poradzic z stresem nie moge jesc nie moge spac,znowu schudłam ehh jak mowi moje kochanie,ze jeszcze troche a mnie nie zauważy.
Oddaje to wszystko Panu Bogu, ufam mu.
Pamietajcie o mnie na modlitwie, bardzo prosze :) (3052)
doMichała,
na spokojnie i w modlitwie odczytasz swoje powołanie. Nie możesz byc pewny czy na pewno Bóg Cię wzywa do kapłaństwa? ale nie odrzucaj tych myśli, rozmawiaj o tym z kierownikiem duchowym. Pomoże Ci w tym pielgrzymka piesza.. może rekolekcje niekoniecznie powołaniowe, choć one jeszcze do niczego nie zmuszają
są takim małym światełkiem, rozeznaniem, wejrzeniem w głąb wspólnoty osób duchownych.
Dziwi mnie ze ktoś tutaj Ci sugeruje ze na te rozmyslania jesteś za młody,ze inni się zniechęcają po wstapieniu do seminarium, uciekają z seminarium... Nie można generalizować, zniechęcać kogoś do rozeznawania. A kto powiedział że służba Bogu ma być łatwa, przyjemna i w doborowym towarzystwie?.
Służba Bogu jest trudem, ale i małzeństwo nie jest sielanką.
Myslę, że rozeznawanie woli Bożej wzmocni Twoją wiarę, bez względu na to, czy odnajdziesz sie w kapłanstwie, może odkryjesz inne powołanie? Nie dowiesz sie tego od przypadkowych ludzi, mądry przewodnik duchowy nie będzie Cię na siłę zachęcał
do kapłanstwa, raczej pomagał w wątpliwościach i jak właściwie rozeznać swoje powołanie.
Bądź dobrej myśli i zyczę Ci samych dobrych wyborów!!.
(3051)| EWA_2204 | data: 12.02.2008, godz: 16:30 |
Karina dziękuję... A Krystynę bardzo przepraszam... Chyba wywołałam niepotrzebne zamieszanie... Sama się w tym wszystkim pogubiłam... Także nie traktujcie moich wpisów poważnie... (3050)
zawsze wszyscy mówili mi że miłość prawdziwą znajduje się wtedy gdy się jej nmie szuka, że ona przychodzi niespodziewanie... to chyba nie do końca prawda:) mam zaufanie do Boga i wierzę w to, że On mnie prowadzi i doprowadzi tam gdzie jest moje miejsce, ale poczułam że On chce żebym Mu troszkę pomogła:) studiuje w Lublinie na I roku, pochodzę z wielkopolski.kocham życie, kocham Boga, kocham ludzi, kocham siebie, kocham świat, i nie przeszkadza mi to że on czasem tej miłośći nie odwzajemnia... jestem... a to jaka jestem sama się przekonasz 'nieznajoma osóbko' jeśli tylko do mnie napiszesz:) szukam bratniej duszy... może uda nam się odnaleźc w dźungli ludzkości:) gdziekolwiek jesteś - odezwij się... (3049)| Piotr | data: 12.02.2008, godz: 09:45 |
Michale, osobiście jestem zdania, że lepiej się z tym wstrzymać. Idź do świeckiej szkoły i na świeckie studia. Zanim podejmie się tak poważne zobowiązanie, lepiej spróbować tego, czego trzeba będzie się wyrzec w mniejszym lub większym stopniu (życia świeckiego) i mieć świadomość z czego się rezygnuje, mieć więcej czasu na swobodne rozmyślanie o powołaniu, niż żałować tego później i wystąpić z kapłaństwa/zakonu wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami. Co się odwlecze to nie uciecze, a możesz dzięki temu uniknąć wielu nieprzyjemności. Jesteś jeszcze trochę za młody i chyba masz zbyt mało doświadczeń, żeby podejmować tak poważne zobowiązania. Rekolekcje powołaniowe są dobre, ale raczej w momencie, gdy już jesteś zdecydowany i mocno zdeterminowany. Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy mam do czynienia z taką sytuacją, tym bardziej, że każdy jest inny, ale warto zaczekać i nie spieszyć się - pośpiech jest bardzo wskazany, ale przy łapaniu pcheł, a nie podejmowaniu życiowych decyzji. Nie piszę tego bezpodstawnie. Sam przez moment miałem to na uwadze, ale ostatecznie stwierdziłem, że to nie droga dla mnie. Jeden mój znajomy, który poszedł do tego NSD w Częstochowie po niecałym tygodniu był już w domu, a inny w ostatnim zrezygnował z wstąpienia do zakonu, bo.. zakochał się. Daj sobie czas. Niech sprawy płyną swoim torem i próbuj rozeznać swoje powołanie :) (3048)| karina | data: 12.02.2008, godz: 09:33 |
Michale, ludzie na zródełku nie odpowedzą ci co masz robic czy wybrac taki zakon czy seminarium.. musisz odbyc rekolekcje powołaniowe, mozesz takie znalezc w internecie. Powinienes popytać w miejscu własciwym -swoich pragnień, oni na pewno przeprowadzaja rekolekcje dla chłopców, wskazują ścieżki,pomagają rozeznać. Jesteś młody więc teraz wykorzystaj ten czas, abyś po maturze wiedział w którą stronę pójść.
z bogiem. (3047)
Witajcie:)
Jestem 19-letnią dziewczyną,której czegoś w życiu brakuje,czegoś co wypełniło by jej życie,czegoś co dałoby prawdziwe szczęscie.. tak,to prawda brakuje mi KOGOŚ,brakuje mi człowieka.Człowieka,który znalazł by chwilę czasu na rozmowę,osobyszczerej,uśmiechniętej,otwartej na drugiego człowieka,osoby wierzącej,dla której nie jest ważne to co na zewnątrz:,,Dobrze widzi się tylko sercem.Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu".Jestem osobą wrażliwą,potrafie dostrzec drugiego człowieka,a czasem wystarczy tak niewiele.. Jestem samotna,ciężko mi się do tego przyznać,ale taka jest prawda.Nie chce żyć tylko dla siebie,chciałabym czasem mieć tą pomocną dłoń.Osobę,której będe potrzebna,którą będę mogła wspierać,dla której będe kimś ważnym.. Nie wiem czy to egoistyczne myślenie,ale pragnęlabym,aby ktoś o mnie pomyślał,kiedy trzeba pomartwil się o mnie.. Chciałabym wiedzieć,że gdzieś tam jest ktoś dla kogo musze żyć.. komu jestem potrzebna..Nie szukam tutaj chłopaka,bardziej przyjaciela. Jeśli czujesz podobnie i chcesz porozmawiać napisz.. (3046)| G. | data: 12.02.2008, godz: 00:04 |
Do Michała lat 15,
to pieknie, że zastanawiasz się poważnie nad życiem. Jesteś mądrym i wrażliwym chłopakiem. Najlepiej, żebyś mógł uczestniczyć w jakichś rekolekcjach powołaniowych. Tam dowiesz się konkretniej, o co chodzi w duchowości np. danego zgromadzenia. Sama w takich brałam udział, nawet jesli to nie okaże się Twoja droga, to mozesz poznać ciekawe osoby, nauczyc sie czegos itp. A tak osobiście, to radziłabym porozmawiac najlepiej z kilkoma księżmi lub zakonnikami, ale tak bardzo szczerze... Zebyś wiedzial, jak NAPRAWDę wygląda życie osób konsekrowanych. Bo wrażliwy, młody człowiek, który ma szczere intencje i trafia do zakonu lub seminarium... no cóż, może zostać stłamszony, a w każdym razie bardzo zraniony, rzeczywistość bowiem okazuje sie czesto duzo bardziej brutalna... na zewnatrz zycie w zakonie lub seminarium wyglada pieknie, ale wiesz, wszedzie sa ludzie i maja swoje slabosci. wiem cos na ten temat.
Pozdrawiam cieplo i zycze madrych decyzji.
Ktos powiedzial, że trzeba byc najpierw czlowiekiem, potem chrzescijaninem, a dopiero pozniej mozna zostac ksiedzem czy zakonnikiem... Powolani jestesmy przede wszystkim do milości, i to ją mamy świadczyc, niezaleznie od tego, czy jestesmy ludzmi swieckimi czy konsekrowanymi. (3045)
Przyjmować to co jest i nie łudzić się oczekiwaniem na zbyt wiele - czy tak można spuentować najsłuszniejsze podejście do życia?
Jak wyglądają w świetle tego wpisy typu:
- czekam na tego jedynego/tą jedyną
- Panie daj mi znak jak mam postąpić
- Panie, czy to ona/on
- wskaż mi czy mam podjąć tą pracę
Nietrudno rozbudzić w sobie marzenia, nadzieję tak mocną, że każde zderzenie z rzeczywistością boli -taki napęd może prowadzić do emocjonalnego rozstrojenia.
Pozdrawiam (3044)
Dziś zmarł mój ojciec chrzestny Paweł.....proszę o modlitwę w intencji Jego duszy.....Bóg zapłać.....Piotr (3043)| Michał, lat 15 | data: 11.02.2008, godz: 19:33 |
Witajcie!
Od ponad roku czuję powołanie. Tzn. tak mi się przynajmniej wydaje. Na pewno przez ten rok zrobiłem bardzo dużo, wstąpiłem do lektorów, więcej się modlę, częściej chodzę do kościoła. Staram się. Niestety, nadal jestem niepewny czy to, co czuję jest na prawdę powołaniem.
Pewien kolega powiedział mi, że on chce iść do Niższego Seminarium Duchownego i tym mnie też zaintrygował. Od tamtej chwili także chciałbym tam iść, tylko sam nie wiem: czy po takim liceum można jeszcze iść na inne studia niż do WSD? Bo gdybym w NSD porzucił myśli o kapłaństwie, to nie będę szedł tam na siłę.
Kolejnie mam pytanie czy ktoś był może w takim Seminaium? Ja konkretnie mam na myśli NSD w Częstochowie, ale ktoś z innego NSD też może być .
I myślicie, że taki wybór może być dla mnie dobry? Czy to Seminarium jest dobrym miejscem na rozeznawanie powołania? Na chwilę obecną to chcę tam iść. Mam tylko takie przeszkody:
1. Rodzice. Martwię się, że nie zgodzą się, bym uczył się aż 214km od domu.
2. Martwi mnie nacisk na j. polski i historię. Tzn. polski jest ok, ale historii to ja w ogóle nie trawię. Mogę ją tylko wkuć na siłę.
I czy myślicie, że mógłbym/powinienem porozmawiać o tym z moim Proboszczem? On chyba powieniem orientować się w tych sprawach. Myślicie, że najlepiej, bym poszedł do niego jak najwcześniej, by mieć więcej czasu do namyślania sie?
Wiem, że zadałem dużo pytań, lecz jest to dla mnie ważna sprawa. Proszę, odpowiedzcie na tyle na ile potraficie.
Jeszcze ostatnie pytanie: nie wiecie ile może kosztować internat i wszystkie koszty nauki w NSD??
PROSZĘ, POMÓŻCIE!!
Pozdrawiam,
Michał (3042)| Piotr | data: 11.02.2008, godz: 17:39 |
Obniżmy poziom emocji - lepiej podejść do tego z większa rezerwą i spokojem.
Trochę dziwi mnie reakcja Ewy, bo głosy krytyczne miały dość łagodny i spokojny ton - jednak zareagowała dość alergicznie, niepotrzebnie podsycając emocje, przede wszystkim własne. Miała prawo napisać to, co napisała, bo ma prawo do własnego zdania. Tak zresztą, jak i inni. Za każdym razem jednak lepiej pomyśleć, co się pisze, niż pisać, co się myśli.
Co do obłudy katolików (choć nie tylko) - tak to już jest z ludźmi, że co innego mówią/deklarują, ale w praktyce pokazują coś innego. Nie twierdzę, że wszyscy, ale zdecydowana większość. Już Starożytni mawiali: "Homo homini lupus est" - "Człowiek człowiekowi wilkiem". Warto o tym pamiętać i być ostrożniejszym, żeby być mądrym przed, a nie po szkodzie. Piszę to w szerszym kontekście, a nie odnoszę w tym momencie do tej sytuacji - to tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał się do tego przyczepić. (3041)
Jest takie powiedzenie skrzywdzona przez źródełkowiczów istotoko o wysoko rozwiniętym Egoi niskim poziomie empati........"Kto sieje wiatr ten zbiera burze". No i chyba własnie zmokłaś i masz pretensje do całego świata że zapomniałaś zabrać parasola.......... (3040)| e | data: 11.02.2008, godz: 16:19 |
Ewa masz rację każdemu człowiekowi należy się szcunek. Mnie osobiście najbardziej dotknęło w Twojej wypowiedzi do Krystyny brak odrobinki wpółczucia, pochylenia się nad bólem matki. Ona potrzebowała pocieszenia w cierpieniu, które ją spotkało. Mniej egoizmu więcej empatii i uwierz przede wszystkim w Miłość i Miłosierdzie Boga, nigdy nie znajdziesz pełnej akceptacji u wszystkich ludzi, to nie jest możliwe. Tylko Bóg nas w pełni kocha takimi jakimi jesteśmy. Ważne jest aby podążać swoją wyjątkową i jedyną drogą do Boga, ciągle Go poszukiwać z całego serca /tak jak mówi Nick :) /. Czasem lepiej samemu, ale w obecności Boga szukać odpowiedzi na pytania naszego serca, bo ludzie mogą się mylić a On nigdy. Nie namawiam w ten sposób do zamykania się w sobie i swoim światku. Tworzymy wspólnotę, jedno ciało-kościół. Każdy z nas jest stworzeniem i dzieckiem Bożym, więc w każdym z nas jest Bóg, poszukujmy Go w innych ludziach.
(3039)| karina | data: 11.02.2008, godz: 13:45 |
Ewuś, nie oceniaj wszystkich pochopnie.. to nie tak..wiele osób tutaj chciałoby Ci pomóc a nie mieszac z błotem. Może czyjś problem czasem wywołuje spekulacje i niepotrzebną dyskusję, łatwo sie zagubić i zamiast pomóc to sie tylko ocenia..
Wszedzie są ludzie i katolicy też popełniają błędy, nie jesteśmy święci.
Ty równiez nie potrafisz w prawdzie stanąc bo występujesz pod innymi nickami..jak sie przyznałas a nie o to chodzi i nie ma w tym nic złego ze potrzebujesz pomocy..
Jesli poczułas się skrzywdzona,oddaj to Bogu, nie dobieraj sobie do głowy, tak naprawdę panuje tu anonimowość i Ty tez jesteś anonimowa, nikt z Twojego otoczenia nie wykorzysta tego.
Miłosierdzie mamy swiadczyc zawsze i wrzędzie a jesli ktos daje nam czasem małego "kopa" nie musimy tak bardzo brac sobie do serca, w końcu to on popełnia nie fart w stosunku do nas.
Dobrze ze pomagasz innym i własciwie to się liczy najbardziej, bo możesz robić to bezinteresownie, nie oczekując w zamian. Jeśli bedziesz ufała Bogu, ON pomoże ci spotkac ludzi którzy udzielą CI pomocy.
Nie zniechęcaj się, ale zawsze patrz na tych którzy mają czyste pragnienia. Nie warto magazynowac niechęci tylko z powodu czyjejś złej, kąśliwej uwagi. Oni o tym szybko zapomną, wiec nie ma sensu ubolewać.
Potraktuj ten żal jako małą ofiarę w okresie w.postu ,... może te osoby potrzebują Twojej modlitwy??
pa (3038)| EWA_2204 | data: 11.02.2008, godz: 11:50 |
Beata może ty chcesz zrobić zamieszanie na forum, bo ja na pewno nie. I bardzo mi przykro, że tak napisałaś. Mówicie o miłości, o miłosierdziu, o modlitwie... Wszystko ładnie, pięknie, ale do czasu... Bo gdy pojawia się jakaś osoba, nazwijmy ją zagubioną i wątpiącą, to mieszacie ją z błotem. Zostało napisane, że moja wypowiedź jest cyniczna, obcesowa, że jak w ogóle mogłam coś takiego napisać... No i gdzie tu jest to wasze miłosierdzie? Potraktowaliście mnie jak śmiecia! A miłość okazujecie tylko do czasu, dopóki wam to odpowiada. Bo gdy pojawia się jakiś ''intruz'' to od razu trzeba mu parę rzeczy napisać. Zresztą co ja takiego napisałam? Że wątpię w modlitwę? Taka jest prawda. Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś mi to wytłumaczył, napisał pare mądrych rzeczy, ale nie po chamsku. No niestety chyba nie mogę na to liczyć. Wielkie dzięki! Powiem jeszcze tylko tyle, że ja od paru ładnych lat piszę na źródełku, ale pod innym pseudonimem, pomogłam niejednej osobie, ale gdy sama potrzebuję pomocy... Szkoda słów! Przykro mi, że tak mnie potraktowaliście. Jesteście strasznie obłudni!!! (3037)
ARTII
dzięki za świadectwo Nicka, myślałem że patrząc na Niego będę mógł spojrzeć na siebie i poczuć się wielkim i takim dobrym, współczuć Mu, ulitować się i poczuć się kimś lepszym bo mam ręce i nogi, a Nick pokazał mi że nawet nie potrafię ich używać. Najlepsze jest to że Nick nie mając kończyn "kopnął" mnie do życia :-) Chwała Ci Panie... (3036)| Artur Wnęk / Artii, lat 32 | data: 11.02.2008, godz: 03:13 |
Isc za Jezusem niosac krzyz nie znaczy przywiazac sobie ciezary do nog, ale skrzydla do ramion; wprowadzic niebo w swoje zycie.
Marta Robin (3035)| Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 11.02.2008, godz: 00:17 |
Narzekacie a zobaczcie na niego,
http://video.google.co.uk/videoplay?docid=3493207271920409738
(3034)| Emilka | data: 10.02.2008, godz: 21:52 |
Czym jest dla Was miłość, jak spostrzegacie ten stan... ? Proszę poddajmy się wspólnym rozwarzanion nad tak wspaniałym uczuciem, niedługo już świeto zakochanych, to dobry czas na okazanie sobie miłości, ale także dobry czas na postawienie sobie pytania czym jest dla mnie miłość... zapraszam na mój najnowszy news i bardzo proszę o podzielenie się swoimi refleksjami nad pojęciem miłości >>>>>http://free4web.pl/NewsList/151471 (3033)| Emilka | data: 10.02.2008, godz: 17:42 |
Witam Wszystkich serdecznie, dawno mnie tu nie było, ostatnio wiele sie zmieniło w moim życiu, czas przemyka bezustannie, zajęci róznymi sprawami nie mamy czasu czasem na to co jest dla nas ważne, przez ostatni czas zaniedbałam swoją stronę mimo to chciałabym zaprosić na nią ponownie http://www.sciezkami-zycia.prv.pl, jesli zaglądacie na nią czasem i czujecie sie rozczarowani to wybaczcie mi prosze moje zaległości, postaram sie to w miare szybko nadrobić. Pragnę też zachęcić wszystkich do współtworzenia wraz ze mną tej strony, do dzielenia się swoimi przemyśleniami, wrażeniami, spostrzeżeniami na poruszane tematy, do komentowania, ponieważ chciałabym aby strona ta była miejscem gdzie każdy mógłby podzielić się jakąś cząstką samego siebie, abyśmy poddawali się wspólnym rozważaniom i dyskusjom nad poruszanymi sprawami, ponieważ to miejsce jest przeznaczone dla Was, dla wszystkich odwiedzających tę stronę, na której pragnę by nawiązało się coś w rodzaju swoistego dialogu pomiędzy nadawcą a odbiorcą i odwrotnie. Pragnę abyście zaglądając na tą stronę wypowiadaliście się, dzielili się sobą i tym wszystkim co macie do powiedzenia. Będzie mi bardzo miło jeśli zechcecie się wypowiadać na tej stronie, bo dzięki temu, dzięki Wam strona będzie istnieć. Pozdrawiam serdecznie.Emilka (3032)
co do wpisu ewy 2204 to myśle nie nie ma co sie tym przejmować oburzać i zawracac sobie tym głowe , przeciez po ostatnim jej wpisie widac ze chodzi tylko o zrobienie zamieszania na forum- juz kiedyś na innym forum też się z tym spotkałam i ciągło sie to przez pare miesiećy pozostawiajac po sobie tylko wzajemne podejrzenia oskazrzenia i nie miłe wspomnienia . nie ma sensu w ogóle na cos takiego odpowiadac lepiej naprawde wspomóc Krystynę modlitwa ja zrobie to napewno w najbliższy poniedziałek o 22 podczas naszej wspolnej "żródełkowej " modlitwy (3031)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |