Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

jacek rocker, lat 26, e-mail: rockersjezusa@buziaczek.pldata: 19.10.2007, godz: 10:45

Witajcie. Od jakiegoś czasu zaglądam na Źródełko, uważnie czytam wpisy. Dziś te wszystkie myśli wypowiadane na tej stronie jakoś mnie poruszyły. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem szczególnie wrażliwy czy coś takiego. Jestem normalnym gruboskórnym :) czasami barbarzyńcą czyli zwykłym kolesiem, który kreci się wokół Jezusa. Wpisy poruszyły mnie dlatego, że tak wiele jest w nich poruszanych tematów samotności. Znam ten ból. Cóż tu dużo pisać. Bóg przedziwnie kieruje naszymi drogami, najpierw dobija samotność, potem poznajemy ludzi (kwestia otwarcia się takiej klapki w środku nas, tak to wyjaśnił mi Ks. Artur z Gubina którego pozdrawiam) i tak ich poznajemy że aż możemy się tą radością zachłysnąć, wówczas czuje się, że potrzeba nam także odpoczynku i... samotności. Chciałbym powiedzieć (ze swojego doświadczenia) że samotność nie jest czasem odrzucenia, jest czasem dla nas, żeby poznać siebie i nabrać do siebie dystansu. Osobiście twierdzę że to mój największy sukces na drodze osobistego rozwoju. Umię popatrzeć na siebie jak w krzywym zwierciadle i śmiać się z tego, że jestem tak arcymęski i wogóle idealny kandydat na męża. Zauważyłem ze dopiero wówczas kiedy nauczy się tak spostrzegać siebie otwiera się ta tajemnicza klapka.
Bardzo smucą mnie takie majle, które nawet tutaj wyrażają brak nadziei. Nadzieja umiera znacznie później, już po nas samych.
Nie jestem żadnym terapeutą, duchownym czy innym specjalistą, ale każdy może do mnie napisać. i chociaż jestem dość zapracowany to postaram się odpisać do każdego. I nie chodzi tu o propozycje od razu matrymonialne, chodzi o żywioł poznawania innych ludzi, a wówczas ta wymarzona osoba pojawia się jak spod ziemi. To Jezus tak to kombunuje, wiem przejrzałem Go, ale piszę aby na dobre wyszło. Zamieszczam majla i piszcie jak macie ochotę.
GOD BLESS YOU ALL !!!

(2280)
Caroline, e-mail: fields-of-gold@wp.pldata: 19.10.2007, godz: 10:36

Ja też mam 20 lat i nie mam jeszcze swojej drugiej połówki. Ale wiem, że ta ukochana osoba już ISTNIEJE. Czuję to... Jeżeli mogłabym coś wam polecić dziewczyny to całkowite ZAUFANIE Bogu i zatopienie się w Jego Miłości. On jest po naszej stronie bo kocha nas bezgranicznie. To dzięki przyjażni i zażyłości z Nim naprawdę potrafię cieszyć się życiem mimo że nie ma przy mnie jeszcze tej drugiej osoby. Codziennie tysiące rzeczy sprawia mi niesamowitą radość. Kocham życie takie jakie jest - z jego radościami i smutkami, blaskami i cieniami, chwilami szczęścia i chwilami cierpienia. Wszystko jest potrzebne i ma jakiś głebszy sens. Bóg wie czego nam w danej chwili NAPRAWDĘ potrzeba. On widzi więcej niż my... A jeżeli chodzi o czekanie na tę drugą połówkę to może być ono naprawdę fascynujące:) Z perspektywy czasu widzę jak Bóg kształtował we mnie i (nadal to robi) cechy które są niezbędne żeby stworzyć piękny związek. Każdego dnia szukam szczęścia, piękna, radości, wiary, nadziei i miłości, którymi pożniej bedę mogła obdarować tę ukochaną osobę. Wiem, że jeżeli jeszcze nie spotkałam tej osoby to dlatego, że nie jesteśmy jeszcze na to gotowi. I wiem także, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” A moje marzenia są zbyt piękne żeby mogły się nie spełnić:)

Pozdrawiam Was cieplutko
Z Bogiem

(2279)
Bernadettadata: 19.10.2007, godz: 10:20

ja dodam jedynie słowa z dzisiejszej liturgii, jakze wazne:
(Łk 12,1-7)
" Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego,..zaczął mówić najpierw do swoich uczniów:
Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach"

(2278)
..., e-mail: kamileeek@wp.pldata: 19.10.2007, godz: 03:49

Już kiedyś to pisałem...w głebi serca odczuwam moralny imperatyw aby napisać (a raczej przepisać) ten artykuł jeszcze raz. Jest to ŚWIADECTWO kobiety, które zostało zamieszczone w "Miłujcie się!" nr 5-2005. Droga Magdo, przeczytaj to uważnie, prosze...
"Dom na skale: Chciałabym podzielić się moją radością, płynącą z przeżywania małżeństwa i rodzicielstwa, a także zachęcić tych, którzy jeszcze szukają swojej drugiej połówki, do powierzenia tej sprawy Panu Bogu.
Zanim poznałam mojego męża, szukałam miejsca w życiu. Czułam, że chciałabym być dobrą żoną i mamą, i stworzyć taki dom, jakiego mi brakowało - w mojej rodzinie nie było miłości, zrozumienia, zaufania, ciepła, akceptacji; krótko mówiąc: nie było w niej Boga.
Mimo że nie miałam wzorca kochającej się rodziny, Pan dał mi zrozumieć, jak to naprawdę powinno wyglądać. Bardzo chciałam kochać i być kochana. Zaczęłam modlić się o dobrego męża, a wiedziałam, że takim może być tylko człowiek, który głęboko przeżywa wiarę; dla którego miłość oznacza dawanie siebie drugiej osobie i który kochałby Boga bardziej niż mnie.
Pan Bóg długo nie odpowiadał na moje modlitwy. Zaczęłam wątpić w to, czy małżeństwo w ogóle jest mi pisane. Ale jeśli to nie jest moja droga, to jaką powinnam pójść? Zakon? Sama myśl wywoływała we mnie smutek, bo wewnętrznie chciałam przecież czegoś innego. W końcu jednak powiedziałam Bogu: dobrze, niech będzie tak, jak Ty zechcesz.
Być może takiej postawy Pan oczekiwał ode mnie, bo niedługo potem postawił na mojej drodze mężczyznę, za którego później wyszłam za mąż. Bóg odpowiedział na moje pytanie: jaka jest Twoja wola, Ojcze? Już po pierwszym spotkaniu i po rozmowie poczułam, że to jest właśnie ten, na którego tak długo czekałam. Zauważyliśmy, że mamy podobne charaktery i poglądy, zwłaszcza na sprawy fundamentalne: wyznawaliśmy tę samą hierarchię wartości, na której czele stał Bóg. Mieliśmy także podobne doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego i w związku z tym silne pragnienie zbudowania normalnej, zdrowej rodziny.
Po ośmiu miesiącach znajomości, przy ołtarzu, w obecności Boga, kapłana i rodziny, wypowiedzieliśmy słowa przysięgi małżeńskiej. Mieliśmy świadomość, że obecny jest przy nas nasz Ojciec, który zetknął nas ze sobą i teraz cieszy się razem z nami, i błogosławi nam na naszą wspólną drogę. Ale jednocześnie nie bujaliśmy w obłokach, myśląc, że zacznie się idylla. Mieliśmy świadomość dużej odpowiedzialności i powagi podjętej decyzji, którą uważamy za nieodwołalną. Wiedzieliśmy, że czekają nas trudności, które trzeba będzie pokonywać, ale już nie osobno, tylko razem. Razem z Bogiem! Słowa Ewangelii, które zostały do nas skierowane, przypomniały nam o budowaniu domu na skale, a nie na piasku.
Dziś jestem mamą siedmiomiesięcznego Piotrusia. Finansowo i materialnie jest nam trudno - tylko mąż ma pracę, nie posiadamy też własnego mieszkania (od ślubu żyjemy na walizkach - czyli wynajmujemy). Nasz malutki synek wędruje po kolejnych mieszkaniach razem z nami. Jednak Pan Bóg pokazuje nam, że czuwa i troszczy się o każdy nasz dzień. Dziękuję Mu za męża, który jest człowiekiem opiekuńczym, dojrzałym, odpowiedzialnym - i jest cudownym tatą dla Piotrusia.
Szczerze namawiam wszystkich, którzy pragną małżeństwa, do modlitwy o dobrego męża (dobrą żonę), bo mój wymodlony mąż jest dokładnie taki, o jakiego prosiłam Pana Boga. Nie szukajcie usilnie na własną rękę i byle gdzie. Zdajcie się na Boga, a On na pewno zaaranżuje spotkanie (my poznaliśmy się dość niespodziewanie i w raczej dziwnych okolicznościach - Pan ma swoje sposoby). Katarzyna"
A więc widzisz, Magdo, nie tylko Ty odczuwasz potrzebę miłości...wierzę głęboko, iż odnajdziesz swojego " Księcia z Bajki". Módl się i bądz cierpliwa...pozdrawiam.



(2277)
Kasia_, lat 27, e-mail: mlodziutka26@yahoo.comdata: 19.10.2007, godz: 00:26

Bardzo prosze o modlitwe-przede mna dluga podoz-i ciemne chmury nad glowa

(2276)
MONIKA, lat 23, e-mail: broszka77@op.pldata: 19.10.2007, godz: 00:07

Tak czytalam te posty 20 i 21-latek,ze sa takie samotne,ze niektore maja kolezanki,ktore maja meza i dziecko i tym bardziej jest dla nich samotnosc ciezka...Moze nie jestem na czasie,bo uwazam,ze przed Wami dopiero zycie sie zaczyna,najpiekniejszy okres w waszym zyciu,a mianowicie-studia.Zmieniacie srodowisko,poznajecie mnostwo ludzi,wtedy zawieraja sie przyjaznie,pierwsze zauroczenia,milosci....
Wiem,ze dla Was samotnosc jest ciezka,ale uwierzcie mi mozna byc samemu-tak jak ja,ale nie czuc sie samotnym,bo wokol jest mnostwo znajomych.Wiadomo,ze chcialoby sie miec kogos u swego boku,ale jak to mowia,co nagle to po diable,wiec wytrwalosci wam zycze przede wszystkim.Druga moja rada jest taka,aby ten czas kiedy jestescie same spozytkowaly jak najlepiej poznajac sama siebie,sprobujac siebie zrozumiec,walczyc z wadami,pielegnowac i rozwijac swoje pasje,aby byc gotowa na drugiego czlowieka.
Pamietajcie,ze myslac ze juz macie dosc samotnosci bardzo niedaleko wam do desperacji,a wtedy ciezko zauwazyc wasze piekno....

Pozdrawiam

(2275)
aguś.., e-mail: aguska00@interia.pldata: 18.10.2007, godz: 23:37

prosze o modlitwe czasami jest trudno i smutno tak po prost bez jakiegos konkretnego powodu..

(2274)
Rafał do Magdy, lat 22, e-mail: mysterious1985@o2.pldata: 18.10.2007, godz: 23:21

CZeść Magda! Wiem co czujesz, bo sam kiedys przez podobny stan przechodziłem, jednak wiem jedno..to prowadzi tylko do jeszcze większych kłopotów.Twoje całe zycie przesłania pragnienie posiadania bliskiej osoby.Wyobraz sobie, ze jutro spotykasz swojego księcia z bajki i co? mysle, ze bys go nie mogla pokochac prawdziwą miłoscią, bo odczuwasz pustke w zyciu..a partner byłby jedynie "łatą" do jej wypełnienia.Nie zrozum moich słów źle, ja nie twierdze, ze nie umiesz kochac, ani nic z tych rzeczy.Wiem jedynie po częsci rowniez z wlasnego doswiadczenia, jak moze sie skonczyc związek zawarty w stanie desperacji.Moze desperacja to troche zbyt mocne słowo, ale nakręcając sie coraz bardziej jesteś jej coraz blizsza.Prawdziwie i bezinteresownie kochac, moze jedynie serce wolne..takie, ktore nie odczuwa wewnętrznej presji.Nie ma nic złego w tym, ze chcesz sie poczuc kochana i sama kochać, ale żeby wszystko mogło sie potoczyc prawidłowo, musisz nauczyc sie akceptowac kazdy dzien , ktory dostajesz od Boga.Masz dziekowac za kazde "tu i teraz", ktore On Ci bezinteresownie ofiaruje, za kazda chwile wolnosci, ktorą przeciez mozesz wspaniale spozytkowac dla dobra swojego i swego przyszłego męża.Wstąp moze do jakiejs wspólnoty modlitewnej przy swojej parafii, albo porozgladaj sie, czy w miescie nie ma jakiejs młodziezowej.Czesto takie wspólnoty organizuja rozne rekolekcje, na ktorych mozesz poznać wielu wspaniałych, wartosciowych ludzi.Korzystaj z życia! Korzystaj z wolnosci, bo Bog nie chce by ten czas był dla Ciebie utrapieniem, ale czasem wzrostu duchowego, czasem kształtowania wlasnego charakteru, pracy nad sobą.Nie koncentruj sie na tym, co Ci najbardziej dokucza..potraktuj swoja samotnosc jako okres błogosławiony, jako szanse na "doszlifowanie" swojego JA. Zastanów sie, a na pewno znajdziesz cechy, ktore mozna udoskonalic:) Przynajmniej ja nie znam osoby, ktora by nie wymagala pracy nad soba.Ciesz sie młodym wiekiem, rozwijaj swoje uzdolnienia, poznawaj nowych ludzi, a pewnego dnia nawet sie nie obejrzysz, a Miłosc zapuka do drzwi Twojego serca.NIe goń jej, bo ona jest jak motyl, im bardziej gonisz, tym bardziej ucieka.Zycze Ci cierpliwosci i Bozego błogosławieństwa.Pamietaj, ze Bog chce , abys byla jak najlepiej przygotowana do zwiazku, bo zwiazek ma uswięcac partnerów, a nie prowadzic ich do duchowej zguby.Z Bogiem!

(2273)
do Michała29data: 18.10.2007, godz: 22:25

Brawa za mądre słowa zawarte w Twojej ostatniej wypowiedzi!!!

(2272)
Michał29, e-mail: msoborski_ico@wp.pldata: 18.10.2007, godz: 20:42

Piotrze zgodze się z Tobą w jednym- w sprawie Marcina i może młodych koleżanek które nie potrafia cierpliwie czekać.. cierpliwośc jest dziś niepopularna, chcemy jak najszybciej osiągac cele a prawdziwa miłość zawiera w sobie ważną cnotę jaką jest cierpliwość. Poza tym nie widzimy czasem ile mamy z sobą pracy do wykonania aby byc zdolnym do odpowiedzialności i kochania. I łatwo wpaść w takie szaleństwo samotnika stając się niezdolnym do życia w związku.
młode dziewczyny nie rozpaczajcie!!!

Ale PIotrze, kto powiedział ze RCS polega na trwaniu tylko w czystości dla zasady??? Skąd to wziąłeś??
Mylisz się bardzo, postanowienie RCS to cięzka praca!!!! Jaki ma sens robienie czegos dla zasady co wymaga od osoby tyle wysiłku? odpierania pokus.. trwania w przyrzeczeniu, wstrzemięźliwości...chyba mówisz całkiem na opak.
A co do bł Karoliny to , powiesz to samo o św. Joannie Berecie Molla- matka i zona, o Janie Pawle II , o Matce Teresie z Kalkuty..?? itp ciekawe czy jeżdziłes na pielgrzymki z Janem Pawłem II?.. bo w końcu oni tez byli z innych czasów, wiec po co w ogóle nasladowac świętych??
Są nam nie potrzebni..ich cnoty zarezerwowane tylko dla zakonników.. my jestesmy bardziej cywilizowani, mamy swoje poglądy, jestesmy w uni... robta co chceta i znajdziemy na wszystko wytłumacznie..,
A miłosc chrześcijańska to własnie przykazania, dekalog, posłuszeństwo Bogu, pokora. Bóg nie zwalnia nas z przykazań bo takie nastały czasy. JP II uczył nas wszystkiego w oparciu dekalog a nie wybiórczego wyboru. Nie zwalniał nas z niego ze względu na takie postępowe czy trudne czasy.
Łamiąc przykazania stajemy sie jak faryzeusze, wybierając to co nam pasuje.
Wszyscy jestesmy powołani do świętości, w każdym stanie, bo zmierzamy do Nieba a w niebie wszyscy sa święci i wybieranie sobie to co ja uważam za słuszne to pycha. to forum jest chrześcijańskie i takie poglądy możesz gdzie indziej wymieniać tam znajdziesz całkowite poparcie a tu możesz tylko kogos zgorszyć..za słowa które nie budują ponosi sie odpowiedzialność przed Bogiem.

(2271)
Sylwia, lat 31, e-mail: sylwia364@op.pldata: 18.10.2007, godz: 20:06

Do Marty Ewich!!!!!!!

Droga Marto. Dziękuję ci za ciepłe słowa. Tak masz rację szukam przyjacioł. jestem osoba niepełnosprawną od urodzenia. Poruszam sie na wózku inwalidzkim. od pasa w dół mam bezewład, Urodziłam się z rozczepem kręgosłupa i wodogłowiem, ale cieszę się, że zyję. Na codzien jetem uczestniczka warsztatu terapii zajęciowej w Ostrowie Wielkopolskim. wykonuję tam witraże ze szkła, a w wolnych chwilach wyszywam i szydełkuję. bardzo bym chciała zaprzyjaźnic się z Toba i w miarę możliwości utrzymywać z tobą kontakt.

Trzymaj się ciepło
Pozdrawiam serdecznie
Sylwia Kurtyka.

(2270)
Magda, lat 20data: 18.10.2007, godz: 19:52

Ehh ja niby też mam dopiero 20 lat, ale chęć posiadania bliskiej osoby jest tak duża, że po prostu dołuje mnie wszystko, czuje sie samotna, nic mi sie nie chce, motywacji do pracy, nauki zero ;/ Tym bardziej, że moja przyjaciółka wyjechała do Anglii ;/
Rozumiem Was, bo i jedni i drudzy mają racje. Tylko ja patrze na to z mojej perspektywy i w sumie no na pewno jest prawdą, że mam dopiero 20 lat i wszystko przede mną tylko że ja na chwile obecną już sobie z tym nie radze. Poza tym nigdy nie miałam chłopaka, co nie znaczy, że nikt nie chciał nim nigdy być, ale po prostu było jak było nie chciałam i tyle, a zawsze jak mi sie ktoś podobał to był zajęty.
Cóż choć z drugiej strony też sie zastanawiam jak wytrzymam jeśli bede miała koło 30-tki i sytuacja sie nie zmieni. To wcale nieprawda, że ludzie w tym wieku nie mający swojej połówki są dziwni czy coś w tym stylu. Po prostu nie znaleźli odpowiedniej osoby i tyle. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wydaje sie to niesprawiedliwe, prawda? Bo ile szczęśliwych par widzi sie na ulicy i w ogóle w swoim otoczeniu mam takich wiele, którzy że tak powiem obnoszą się z tym uczuciem. A ja ciągle sama i sama. Niby ładna, zgrabna, dobra itd, ale jednak nie wiem może cos jest ze mną nie tak.. ale chyba nie.. no i do tego dochodzą jeszcze sytuacje, że ktoś do mnie startuje kto zupełnie nie ma szans ;/ znam dziewczyny, które to cieszy, ale mnie jakoś nie bawią takie sytuacje, bo nie lubie nikomu sprawiać przykrości no ale w takiej sytuacji musze jasno sie określić ;/
Najgorsza jest ta niepewność co przyniesie jutro. Kiedys to jakoś tak miałam nadzieje, że będzie dobrze, że bede kiedyś szczęśliwa z kimś, a teraz to jakoś tak nawet sobie nie wyobrażam tego ;/ ja i facet - to by była dopiero nowość ;p ale jak mówie ta wewnętrzna potrzeba posiadania bliskiej osoby jest ogromna ;/ gdyby tak nie mieć uczuć i pogodzić sie z tym, że narazie sie jest samemu i trudno, może kiedys sie kogoś znajdzie, a jak nie no to co zrobić, ale ja tak nie potrafie :( to bym chyba z drewna musiała być ;/
Ale czekać trzeba i już. Sama po sobie widze, że zmieniłam sie ogromnie od czasu kiedy zaczęłam na facetów zwracać uwage, no ale co z tego, jeśli narazie dalej jestem sama. Może jeszcze wiele sie musze nauczyć.. nie wiem.. pewnie tak.. sie zobaczy co bedzie dalej :)
P.S. Przepraszam, że tyle tego nabazgrałam, ale może ktoś ma podobne rozterki i nie bedzie czuł sie osamotniony w tych swoich odczuciach :) po to to napisałam :P zresztą troche mi ulżyło też :) pozdrawiam :)

(2269)
agus, lat 25data: 18.10.2007, godz: 19:24

tak mi smutno, niby jestem silna staram się nie myśleć o tym co się stało a jednak nadal nie umiem zrozumieć dlaczego...?dlaczego tak poprostu dla jednych słowo kocham znaczy tak wiele a dla innych jak się okazuje mówią to a chyba do końca nie wiedzą co mówią i lekceważą tak ważne słowo a przy tym raniąc inną osobę...czemu te 9 miesięcy wspólnych chwil,wspólnego starania dla kogoś tak nagle przestało mieć znaczenie...i ja tu teraz zaufać jeszcze kiedyś komuś, bo przecież zaufałam całkowicie, ofiarowałam calutką siebie, całą moja miłość, wierność i zaufanie...i wtedy gdy nauczyłam sie zupełnie otworzyć, zaufać wtedy ktoś mówi mi że coś się zmieniło,że przez rozłąkę, odległość uczucie nagle osłabło, fakt mogło osłabnąć ale nie do takiego stopnia aby znikło zupełnie...to po co były te starania,obietnice, a teraz przestało to mieć znaczenie...niby minęło już tyle dni,myślałam że umiem zrozumieć ,że być może tak musiało być,ale nie ja nie potrafię zrozumieć, wybaczyć i zapomnieć tak potrafię ale zrozumieć tego nie umiem...czy naprawdę miesiąc rozłąki może tak ochłodzić uczucie,,a może poprostu to nie było tak wielkie uczucie o jakim zawsze mówił ze swojej strony...a co ze mną..? jak mam sobie z tym poradzić, jak to zrozumieć...

(2268)
sama, lat 24data: 18.10.2007, godz: 17:35

Czekam na kogoś...

(2267)
***data: 18.10.2007, godz: 16:53

samotność to taka dziwna historia,która prazytrafia sie wielu ... Mi też

(2266)
do Oli, e-mail: kojak26@interia.eudata: 18.10.2007, godz: 15:31

w pierwszym poscie pisałas ze jestes dziewczyną sukcesu, tyle osiągnęłaś... dziwi mnie to co piszesz w drugim. same negatywy. za duzo oczekujesz..czy Ty naprawdę nie masz powaznych problemów, zeby w wieku 21 robić straszne nieszczęscie z bycia samotną?
chyba jednak jak ktos pisał wczesniej otrzymałas duzo od zycia i za szybko i teraz chcesz wciąż otrzymywac. i najgorzej ze patrzysz tylko na tych którym się dobrze wg Ciebie ułożyło.. a podziwiac nalezy wytrwałych. to wg ciebie pewnie osoby starsze wiekiem, np Marcin itd.. powinny skonczyc z zyciem bo nie maja nikogo??? bo skoro Ty jestes strasznie pokrzywdzona? Gdzie jest Bogu w Twoim zyciu ?na którym miejscu?
wybacz ale tym wpisem wyszłas na rozkapryszoną dziewczynkę a nie na dopjrzałą 21 latkę- chrzescijankę?? chyba nie jestes gotowa do tak powaznych decyzji skoro do tej pory nie spotkałas nikogo. pomysl o tym..

(2265)
Marcindata: 18.10.2007, godz: 13:35

Do ASI i innych
No akurat powiem nieskromnie że ja chyba jestem ostatnią osobą którą można by posądzić o brak otwartości ale być może jeszcze rzeczywiście jest tak jak to któś do mnie niedawno napisał że ta osoba która tam gdzieś w przyszłości na mnie czeka i jest mi pisana właśnie w tej chwili nie jest gotowa na związek albo przeżyła coś co ją zniechęciło do związków z mężczyznami i może potrzebuje czasu by na nowo się otworzyć.Różnie to bywa w życiu,każdy z nas inaczej postrzega relacje z innymi.Być może i są mężczyzni którzy są pasywni-takich też znam i nie mówię że to tylko i wyłącznie kobiety mają problemy z otwartością.Problem jest złożony i nie można tu na pewno podać jakichś ogólnych definicji dotyczących tej sprawy. Pozdrawiam Ciebie i innych:)

(2264)
Marcindata: 18.10.2007, godz: 13:27

Do JUSTYNY
Masz dopiero 20 lat...jeszcze wszystko przed Tobą i jeszcze może tego nie wiesz ale w życiu mogą nadejść lepsze dni i może Cię ono bardzo zaskoczyć tylko daj sobie szansę na lepsze jutro a tej szansy nie będzie jeśli Ty sama siebie unicestwisz. Myślę że potrzebna też jest wizyta u psychologa. Pozdrawiam:)

(2263)
Ola, lat 21, e-mail: olgi2002@tenbit.pldata: 18.10.2007, godz: 13:18

Moja rok mlodsza kumpelka ma juz meza i corke i ja mam sie nie martwic... dobrze super, ale ja juz mam dosc czekania za duzo dostalam po pysku od zycia , jestem sama od 3 lat i nastepnych 3 juz nie wytrzymam

(2262)
Justyna, lat 20, e-mail: justinka.fredzia@vp.pldata: 18.10.2007, godz: 11:44

Mam 20 lat... nie wiem, czym jest Miłość... czy ona w ogóle istnieje... ? Łykam tabletki, tylko po to, by zapomnieć na chwilę o tym, co się dzieje wokół mnie,o tym, że nie mam już nikogo... po to by zasnąć, być może kiedyś już się nie obudzić...

(2261)
mg, lat 18, e-mail: floryda89@wp.pldata: 17.10.2007, godz: 20:27

może oczekuję od życia zbyt wiele, może nie doceniam tego co mam chociaż raz bym to wszystko straciła... ale jak długo można błądzić w życiu? czasami juz brakuje mi sił by to wszystko udźwignąć.

(2260)
Karlla, lat 31data: 17.10.2007, godz: 20:16

Zapraszam na mojego blooga gdzie chciałabym sie zwami podzielić swymi rozmyslaniami i nie tylko moimi... :) www.karlla76.bloog.pl
Pozdrawiam cieplutko wszystkich źródełkowiczów

(2259)
Asia, lat 24, e-mail: asiunia@wp.pldata: 17.10.2007, godz: 19:17

Marcinie to samo moga powiedziec dziewczyny, my tez cierpimi na brak otwarcia waszego, wiele kobiet szuka i chce znależć ale oni im nie dają szansy, nie tragizuj szansy mężczyzn, bo jest wielu którzy mają połówki. Duzo zalezy od człowieka, jesli chce to w koncu znajduje, Ty moze sam masz ten problem otwarcia a wydaje ci sie ze tylko inni mają? pozdraw

(2258)
Piotrek, lat 25, e-mail: ppiotrek5@o2.pldata: 17.10.2007, godz: 18:31

Mieszkam w Częstochowie mam 25 lat i jestem sam

(2257)
Marcindata: 17.10.2007, godz: 16:23

Do MICHAŁA
Miłość,milość...czym jest ta miłość kobiety? Facet nigdy nie będzie w stanie zrozumieć kobiety i jest to coraz trudniejsze bo ludzie są coraz bardziej pogmatwani i niepewni w swoich decyzjach.A główny problem:brak otwarcia jest dla wielu wciąż problemem nie do przejścia. Pa!

(2256)
Marcindata: 17.10.2007, godz: 16:13

Do OLI
Swietnie Cię rozumiem-też jestem jedynakiem i brakuje mi tej jednej,jedynej,najważniejszej osoby...Ale Ty sobie poradzić bo jesteś kobietą i napewno masz wokół siebie wielu adoratorów.U mnie to wyglada dużo gorzej bo to przecież facet ma zdobywać kobietę(same kobiety tak mówią) a nie wszyscy mają do tego dryk. Też tak jak ty szukam kogoś dla kogo ważne są wartości,czystosć przedmałżeńska itd. Życze Ci powodzenia!:) Pa!

(2255)
do OLI, e-mail: karina@interia.pldata: 17.10.2007, godz: 11:32

droga OLu lat 21! kto powiedział ze do 80-tki? przystopuj z takim okresleniem :)
nawet 30-paro latki maja jeszcze nadzieję. przyzwyczaiłas sie ze otrzmałas od zycia wiele...rodzina, uroda, sukcesy w nauce, to juz naprawde duzo dobrego w zyciu Cie spotkało! a na miłosc czeka sie róznie.. i jest wiele osób które chciałoby kochac a nie wszystkim to dane..
Jesli szukasz wartościowego chłopaka znajdziesz go..nie patrz na tych co przebieraja i patrzą na urodę, patrz w serce. 21 lat to wcale jak na dzisiejsze czasy nie oznacza dojrzałości.. wiek zawarcia małzeństwa znacznie się opóznił. Moze pokolenie 20 latków dojrzewało na róbta co chceta i big brotherach, chłopaka z wartościami trzeba szukać jak ze świecą, nie są tak dojrzali do powaznych decyzji w wieku 20-25 lat!. Ale napewno są wartosciowi chłopcy tylko muszą dojrzeć.... trzeba czekać wyrwale , tak- na miłośc prawdziwą trzeba sie uzbroic w cierpliwośc. TO ze innym sie już udało? moze im za to było ciężej w zyciu?
Nie dostajemy wszystkiego na zamówienie, nawet gdy jesteśmy ładni, mili, wartościowi, bo życie byłoby zbyt łatwe.. trud zdobywania jest ważny. Korzystaj z wyjazdów dla młodzieży póki wiek Ci na to pozwala, moze rekolekcje RCS jak Michał29 wspomniał. Przeciez mozesz tak ambitnie wykorzystac ten czas...stac Cię na to.. a miłosc przyjdzie moze po cichu i za pół roku napiszesz ze jestes zakochana..a za dwa będziesz już mężatką. Znałam takie dziewczyny które po szkole rozpaczały ze nie maja nikogo, a od paru lat już są matkami!
Nie wybiegaj tak strasznie w przyszłość.. ciesz się teraźniejszością . Po to pan Bóg daje Ci ten czas..inaczej stracisz najpiekniejsze młode lata. zycze Ci spotkania swojej połówki.... jestes bystrą dziewczyną i jestem pewna ze znajdziesz..



(2254)
ewa, lat 39, e-mail: ewakinga@interia.pldata: 17.10.2007, godz: 11:16

Chciałam bardzo podziękować w imieniu bezdomnych zwierzaczków za zamieszczenie mojego wpisu - w części p0znajmy się ( tak sobie wymyśliłam bo one tez szukają swoich połówek - do kochania :)
Byłam przekonana, że zostaną potraktowane " z góry", co tam zwierzaczki..
A byłam o tym przekonana, bo dwukrotnie przesłałam kiedys tych czterołapych potrzebujących na portale katolickie, w tym franciszkański i .....
No cóż.....

Zatem za przywrócenie mi wiary w to, że i na katolickich stronach szanuje sie i lubi zwierzęta - bardzo dziękuję :)


(2253)
rocker jacek, lat 26, e-mail: rockersjezusa@buziaczek.pldata: 17.10.2007, godz: 11:06

God Bless You All!

(2252)
michał29, e-mail: msoborski_ico@wp.pldata: 16.10.2007, godz: 20:14

co do .... będącej w dylemacie czy zajść w ciążę, ja równiez zgodze sie z Agnieszką..i także z poprzedniczkami
bł karolina oddała zycie za niewinność, za czystość, a przecież mogła ulec i żyć!..

i nawet nie rozpatrywałbym tego- pytając kapłana tzn w sensie czy kosciół to zaakceptuje.. Bo przyzna rację, dziecko poza małzeństwem nie może byc celem do naprawiania zdrowia. Poza tym ile razy jak wspomniała Agnieszka , musiałaby wspólzyc by sie udało?.. na grzechu,nieczystości- łamaniu przykazania VI !!! nie można budować życia.. to Egoizm!.
Dziwię sie ze tutaj ktos- pan Piotr domniemam praktykujący chrześcijanin próbuje tłumaczyc zajście w ciąże- koniecznością dla zdrowia czyli mysleniem o sobie, omijając przykazania! a co jest winna ta niewinna istotka poczęta na zamówienie?
Kolezance polecam gorącą modlitwę, oddaj się Bogu, wypełnij Jego wolę. Jakkolwiek On postanowi będzie dobrze- dla Ciebie przede wszystkim. Bądż wierną i trwaj w miłosci!



(2251)
Ola, lat 21, e-mail: olgi2002@tenbit.pldata: 16.10.2007, godz: 18:51

Mogłabym uchodzić za dziewczynę sukcesu, bo: zdałam dobrze maturę, dostałam stypendium na studia w Hiszpanii, uchodzę za inteligentną, jestem brunetką o jasnej cerze i ciemnych oczach, rodzina za mną szaleje( jestem jedynaczką), mam przyjaciół... ale brakuje mi tej drugiej połówki, kogoś kto by mnie kochał, dla którego byłabym tą jedyną nie jedną z wielu, dla którego nie liczyłby się tylko mój biust i wcięta talia, żeby był wierzący i szanował czystość przedmałżeńską... Ale czy ktoś taki jest na świecie? Czy warto czekać? Czasem myślę, że tak a czasem jestem totalnie zrezygnowana. Ja rozumiem, że czas i tak dalej, ale czy naprawdę muszę czekać do osiemdziesiątki?Dlaczego inne mogą już, a ja muszę czekać???

(2250)
Agnieszka M do ..., lat 36data: 16.10.2007, godz: 18:16

i Piotra poniekąd. Ciąża lekiem? Dziecko środkiem do celu, a nie celem? To jest instrumentalne traktowanie osoby ludzkiej. Też kiedyś usłyszałam od lekarza, ze najlepiej to byłoby zajść w ciążę. Ale nie mając wtedy męża i nie miałabym najmniejszej ochoty być panną z dzieckiem. I jeśli jest choroba, to pewnie utrudnia poczęcie, tym bardziej trzeba by współżyć z przypadkowa osobą wiele razy (bo rozumiem, że nie masz żądnego kandydata na męża, to byłaby inna sprawa, pewnie nie byłoby pytania). Wg mnie to nie trzeba być nawet osobą wierzącą, żeby nie mieć na to ochoty. Seks ma być wyrazem miłości, a nie "metodą uzdrawiania schorzeń ginekologicznych".

(2249)
Sylwia, lat 31, e-mail: sylwa364@op.pldata: 16.10.2007, godz: 18:08

Witajcie Kochani. Dawno sie tuutaj nie pokazywałam i nie pisałam. spory czas temu poznałam tutaj dziewczynę z którą wogóle sie nie widziałam, ale piszujemy sobie czasem na gg. bardzo ja lubię. Rozmawiamy sobie o wszystkim jedna drugiej zawsze cos doradzi czasem pocieszy. Bardzo się ciesze ze ją mam choc jej nie widzę, mam nadzieję ze spotkam mu takze inne osoby z którymi bedzie mozna o wszystkim porozmawiac. bardzo się cieszę ze istnieje taka strona jak ADONAI gdzie mozna sobie popisac i poopowiadać sobie na zródełku rozne rzeczy. Trzymajcie sie wszyscy. Z Panem Bobiem.

(2248)
Kafdata: 16.10.2007, godz: 17:53

Droga Mario, niestety nie mogę wysłać do Ciebie żadnej wiadomości, coś jest chyba nie tak z adresem. Niemniej dziekuje z calego serca :)

(2247)
a_taka_sobie, lat 23, e-mail: kraina_lagodnosci@o2.pldata: 16.10.2007, godz: 17:49

Proszę o modlitwę...Jakoś sama nie mogę się ostatnio odnaleźć...a w piątek kolejny egzamin na prawo jazdy...a ja czuję się tak bardzo słaba...

(2246)
do Michała29, e-mail: karina@interia.pldata: 16.10.2007, godz: 13:23

Michale29 chciałabym sie cos dowiedziec o tych rekol RCS , jeśli Ty byłeś ?napisz mi szerzej na maila bo sam podałes niekompletny(?) tylko po imieniu dodaj 2006, potem tak samo.
W ogóle miałam jechac w tym roku do krynicy ale mojemu chłopakowi wtedy nie pasowało a teraz ogromnie załuję, chciałabym cos takiego przezyć, widziałam cudne fotki;) przesyłam pozdrowienia. :)

(2245)
karina, e-mail: karina@interia.pldata: 16.10.2007, godz: 12:17

dzis żegnamy wielkiego patriotę , prawdziwego Polaka- ks.Prałata Peszkowskiego.
Ojciec Golgoty wschodu, cudownie ocalonym od śmierci w tył głowy ..świadek zbrodni katyńskich.. niech spoczywa w pokoju ten oddany kapłan- Człowiek,... harcerz..Polak

Ks Prałacie,
Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie,
uniesie z ziemi ku wyżynom nieba,
a pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi
aż przed oblicze Boga najwyższego...

(2244)
Nadzieja, lat 31data: 16.10.2007, godz: 11:50

Słoneczniku obiecuje modlitwe w Twojej intencji sama kiedys przez to przechodziłam. co mogę Ci poradzic to własnie prosić Boga o siłę w przedrwaniu cieżkich chwil i zgode w pracy, a jesli maz mozliwość zmiany pracy to moze warto z niej skorzystać bo cóż lepszego od spokoju ducha. Powodzenia:)

(2243)
Cider, lat 30data: 16.10.2007, godz: 11:42

cider30.blog.interia.pl Zapraszam wszystkich serdecznie na mój blog tam mnie lepiej poznacie

(2242)
mała_zdw do Kamilidata: 15.10.2007, godz: 22:01

Dziewczyno nie łam się masz dopiero 20 lat; jesteś jeszcze taka młodziutka; znajdziesz jeszcze kogoś - masz na to czas. Głowa do góry. Módl się też o dobrego chłopaka, a potem dobrego męża. Wierz mi to pomaga. Pozdrawiam Cię ciepło jak i wszystkich samotnych :))

(2241)
słonecznikdata: 15.10.2007, godz: 22:00

proszę pomódlcie sie za mnie w bardzo waznej sprawie. mam ciezki okres w pracy od dluzszego czasu atmosfera jest nie do zniesienia. stalo sie to praktycznie rok temu kiedy zmienilo sie kierownictwo. wczesniej pracowalam tam 6 lat i bylo ok. od roku jest coraz gorzej dzis doszlo do ostrej wymiany zdan po ktorej stwierdzilam ze szkoda nerwow( praca i tak nieciekawa pod wzgledem finansowym ale brak perspektyw na nowa) i chce sie zwolnic. ale caly czas mam pewne obawy....

(2240)
ewka, lat 20data: 15.10.2007, godz: 21:43

do Kamila:
nie możesz mówić że już zawsze będziesz sama - nigdy nie wiesz co czeka za rogiem...
myślę, że wiem co czujesz tez mam 20 lat i tez jestem sama, też marze o pięknej miłości ale mam mnóstwo innych marzeń o których spełnienie walcze, żyję, uczę sie nawet cieszyć każdym promieniem słońca...
pamiętaj że jest masa rzeczy którymi można się zająć i nie czekać bezczynnie na miłość a kto wie kogo spotkasz na swojej drodze za chwile...

(2239)
onadata: 15.10.2007, godz: 21:36

Módł się i pracuj to piękne słowa.
Będziesz pracował dorobisz się chleba.
Będziesz się modlił pójdziesz do nieba.:)

(2238)
Szeleszczenie, lat 29data: 15.10.2007, godz: 21:32

Kochani! Nie smućcie się! Miłość sama Was znajdzie kiedy przyjdzie Wasz czas! Nie szukajcie jej na siłę bo ona jest jak motyl, ucieka gdy się ją goni, a gdy się nie goni - sama przylatuje. Bądźcie dobrej myśli, wychodźcie do ludzi i poznawajcie ich, a w chwili, której sie nie spodziewacie, miłość nadejdzie!

(2237)
Kamila, lat 20, e-mail: kamii_19@onet.eudata: 15.10.2007, godz: 19:23

Zawsze marzyłam o tym żeby mieć chłopaka , potem męża, dzieci i stworzyć normalną rodzinę. Ale Bóg chyba ma wobec mnie inne plany i chce żebym była sama. Bo gdyby było inaczej już dawno bym kogoś miała. Tak strasznie jest być samotnym. Mam rodzine przyjaiół, ale to nie to samo, tak strasznie chciałabym mieć tą druga połówkę, swoją miłość jedyną . Ale straciłam nadzieje na cokolwiek straciłam nadzieję, że kedys powiem do kogoś Kocham i wezmę go za rece lub się przytule. Po co Bóg pozwolił mi przyjść na świat skoro muszę żyć w nim samotnie. To niesprawiedliwe

(2236)
monikadata: 15.10.2007, godz: 17:11

Ja też jestem solo, ale nie chcę tego czasu przepuścić przez palce bezczynnie czekając na Ten Dzień:) Inwestuję w siebie, ciągle staram się rozwijać, poszerzać swoje horyzonty, uczę się wielu nowych rzeczy, żeby móc być w przyszłości jak najlepszą żoną i matką! Wielu błędnie myśli, że zacznie żyć pełnią życia dopiero wtedy, jak spotka Swoje Szczęście, ale to tylko złudzenie, bo życie już trwa TU i TERAZ! I trzeba na maxa starać się wykorzystać każdą daną nam chwilę! No i pewnie nie jeden z autopsji przekonał się, że proces czekania wydłuża samo czekanie;) Więc warto tak sobie zorganizować życie, żeby tego czekania było jak najmniej. A Miłość? Jak przyjdzie, to będzie:)

Ks. Twardowski w jednym ze swych wierszy napisał:
"Kiedy się modlisz - musisz zaczekać
wszystko ma swój czas (...)
trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać
niewysłuchane w przyszłości dojrzewa
to niespełnione dopiero się staje (...)
miłość uwierzy przyjaźń zrozumie
nie módl się skoro czekać nie umiesz".

Powodzenia:)

(2235)
Michał29, e-mail: msoborski_ico@wp.pldata: 14.10.2007, godz: 20:43

Marcinie miłośc czesto przychodzi po cichu, niespodziewanie.. pozwól jej na to..u mnie tak własnie było, u wielu osób... bądź spokojny bez uprzedzeń ze kolejna kobieta nie potraktuje Cie poważnie.. .. nie mozna zaplanować stricte ..że wyslę ogłoszenie i wtedy ją znajdę..albo w ciągu tego roku muszę ją znaleźć.
Jesli jestes jeszcze młody a domniemam ze przed 30 :) moze wybierz sie np. na rekolekcje Ruchu Czystych Serc- w Małopolsce co roku. Kilka osób znalazło tam swoja połówkę, to osoby które powaznie traktują miłość i odpowiedzialnośc. Oczywiscie nie zakładaj ze tam znajdziesz kobietę, drogi Pana są nie znane..chodzi o to by bywać w miejscach gdzie dojrzewa się do poważnych decyzji, wzmacnia się poglądy, dzieli doświadczeniami. Nie stresuj się tym ze ciągle jestes sam, a Twoi rowiesnicy juz mają żony. To o niczym nie świadczy. Z jakiegos powodu jej nie spotykasz.. nie nadszedł ten czas.. ona nie jest gotowa..

Wszystkie osoby które walczą z grzechem samogwałtu a wiem ze takie tutaj sie pojawiają, zachęcam do wstapienia w szeregi RCS, równiez małzeństwa.. wielu ludzi uporało sie z problemem,są objęci szeroką modlitwą członków, mają większą motywacje do walki, odwagę i błogosławieństwo. W grupie siła, choc nie znają się osobiście, dobre owoce rodzą się z ich przyrzeczenia.

(2234)
ja, e-mail: smile18ster@gmail.comdata: 14.10.2007, godz: 20:20

jak dobrze, że to już koniec weekendu - jutro do pracy więc może zapomnę o tym jak boli samotność, jak straszne to uczucie...... jak straszne to uczucie kiedy dopadają cię myśli że tak już będzie zawsze...
dlaczego Pan Bóg obdarował mnie sercem które tak bardzo pragnie miłości i pragnie kochać a nie postawił nikogo na drodze...po to aby bardziej bolało...

(2233)
Lauradata: 14.10.2007, godz: 20:04

Kochani! Przyjaciółka potrzebuje konsultacji lekarza psychiatry, ma kłopoty z depresją. Doradzałam jej, żeby udała się do katolickiego lekarza, jednak ciężko mi wskazać konkretną osobę. Jeśli ktoś mógłby doradzić, a może nawet polecić katolickiego lekarza, będę wdzięczna. Ważne, żeby był w województwie pomorskim, koło Kościerzyny, Tczewa... A może jest jakaś lista katolickich lekarzy psychiatrów. Pozdrawiam w Panu!

(2232)
do...., lat 30, e-mail: beatusa@poczta.fmdata: 14.10.2007, godz: 17:29

...., Wesprę Cie modlitwą. W tej niełatwej sytuacji trzymaj sie mocno Pana Boga!!!! dobrze ze masz ufnośc w sobie, liczy sie choćby ta malutka:).

Tak jak poprzedniczki też radziłabym zapytać w tej kwestii mądrego kapłana, autorytet duchowny, moze są na to odpowiednie przepisy które nie traktują poważnych zagrożen w kategorii grzechu.
Abys miała pokój w sobie przed podjęciem tej decyzji, czyz decydowac się na dzidziusia?:).

* głęboka modlitwa
* zasięgnij opinii kilku lekarzy,
* opinii kościoła..
na ile mozliwe i bezpieczne daj sobie czas na przemyslenie tego- a Bogu na działanie! Otrzymasz odpowiedź.

Lekarze są bardzo rózni, mnie jeden doradzał operację ( w sprawie guza ) drugi leczenie hormonami bo nie ma potrzeby operacji, a trzeci ze hormony pogorszą jeszcze co innego. I naprawdę warto zasięgnąc opini kilku fachowców, bo jesli będa one się pokrywały tzn będą zgodne ze np ciąża tylko pozostała.
Moze to kosztuje konsultacje lek ale decyzja jest ważna!
wszystkie to polecaj Bogu, On napewno wskaze, oświeci, umocni.
Ja sie bede modliła. Proś o modlitwe w tej sprawie wielu ludzi znajomych, kolegów..rodzinę, kapłanów . Bóg ponad wszystko .. Usciski !

(2231)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej