Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [547] [548] [549] [550] [551] [552] (553) [554] [555] [556] [557] [558] [559] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

władysław, lat 38data: 29.07.2007, godz: 19:49

Pozdrawiam wszystkich przygotowujących się do 27 krakowskiej pieszej pielgrzymki do Częstochowy ,to piękne rekolekcje w drodze, proszę o modlitwę za tych co idą pierwszy raz , ja idę już trzynasty raz a co roku przeżywam to tak jak bym szedł pierwszy raz.
DO spotkania w Częstochowie. Szczęść Boże.

(1530)
Reflexia, e-mail: cynamonka8@o2.pldata: 29.07.2007, godz: 19:46

Witajcie! Pragnę bardzo, bardzo podziękować WSZYSTKIM, którzy nawiązali do mojego wpisu, dzieląc się pomocnymi refleksjami : Karinie-Tobie i za modlitwę :), Bożence, oraz Caroline => za profesjonalne spojrzenie biblijne ;) ! W sposób szczególny dziękuję wszystkim , którzy postanowili mi coś przekazać drogą mailową.. Bardzo jestem wdzięczna Wam za czas oraz chęć okazania ciepłych myśli. Wszystkich Was polecać będę Bożemu Miłosierdziu w moich modlitwach. Bóg zapłać! Jezu Ufam Tobie

(1529)
trędowatydata: 29.07.2007, godz: 18:57

Czołem:-) Tak sobie czytam co też Caroline tak pięknie napisałaś i myślę sobie że coraz mniej i nic już z tego nie rozumiem, no ale powiedzmy że nie wszystko trzeba rozumieć. Mogę się do tego odnieść jedynie z własnego punktu widzenia, może się powiedzie... pominę może milczeniem temat książek z "wyczerpującymi odpowiedziami na pytania" zwłaszcza jeśli te pytania dotyczą człowieka o którym słusznie powiedział poeta Jerzy Liebert "Uczę się ciebie i uczę, I wciąż cię jeszcze nie umiem...", ale nie ważne. Co zaś się tyczy o to jak to napisałaś "rozsiewanie wdzięku" to mam powiedzmy mieszane uczucia...i nie chodzi tu o przegięcia ani w jedną ani w drugą stronę, mnie osobiście smuci i zawsze smuciło niewymownie traktowanie człowieka przez pryzmat jego zewnętrznej powiedzmy prezencji i ludzie którzy redukują się do części swojego ciała, z mojego doświadczenia i ludzi (także dziewcząt) których spotkałem urzekający są ludzie którzy potrafią nie myśleć z perspektywy jak mnie widzą inni (czyt. płeć przeciwna) wdzięk jest czymś wrodzonym, zresztą jak wolność itp. i czym się więcej dopasowuje go do swoich oczekiwań tym bardziej groteskowy mamy efekt.
Co zaś się świata tyczy to potrzeba mu naszych rąk i serc nie przeceniałbym doniosłości niczyjego wdzięku, bez obrazy.
Napisałaś: "ja lubię urzekać chłopców swoim kobiecym wdziękiem;) I oczywiście nie chodzi o to by wzbudzać w nich pożądliwość!" i tak sobie myślę że nie dałbym sobie ręki a co dopiero głowy uciąć że jest to możliwe tak do końca, zdaje się że lepiej urzekać swoim ludzkim dobrem, otwartością, rozumem etc itp a nie tłumaczyć sobie że kwestie o których piszesz da się formalnie i bezsprzecznie rozdzielić...nawet jeśli nie ma się takowych intencji. Acha, co zaś się tego światła z Ewangelii tyczy to zdaje się czego innego dotyczyło, ale może się mylę, nie wiem.
Co zaś się "kokietowania" tyczy to bywa ono czasami (a nawet często) bardzo denerwujące dla osoby kokietowanej a osoba kokietująca nawet sobie z tego sprawy nie zdaje, to tak dla przemyślenia :-)
Reasumując, system twój powiedzmy ciekawy to jednak z punktu widzenia ogólnoludzkiego jak dla mnie nie bardzo odpowiedni, dosyć tak swobodnie interpretujesz fakty na użytek tejże filozofii...ciało jakkolwiek piękne i dobre to jednak tą cząstką Bożą, nieograniczoną i nieśmiertelną w człowieku jest nasza Dusza, to co jak mawiali mędrole: "No to, cym-ześ cłeku jest? Mos noge, aleś przecie nie nogóm. Mos brzuch, aleś przecie nie brzuchym. Mos pluco, aleś przecie nie płucym. Do reśty mos i cialo, aleś przecie nie ciałym. No to cym-ześ cłeku jest? I Jędrek pedzioł: dusóm. Dusóm ześ cłeku, a nie ciałym. No to, kie juz telo wies, to powiedz-ze jesce, co takiego w tyj dusy widzis? A Jędruś na to: tam jest je cnota! A to zaś co? Jędrek na to: To jest to, dzięki cymu cłek jest dobry..."
Zatem życzę szczęścia i Pokoju Bożego wszystkim i jakiejś może głębszej refleksji o człowieku :-) Do miłego zatem!

(1528)
Caroline, e-mail: fields-of-gold@wp.pldata: 29.07.2007, godz: 16:10

Witam:)

Chciałabym jeszcze nawiązać do wpisu Reflexji. Od siebie mogłabym Ci polecić przeczytanie książki, którą cytował Otto i którą ja także niejednokrotnie cytowałam - chodzi mi o "Urzekającą" Johna Eldredge'a. Myślę, że znajdziesz w niej wyczerpującą odpowiedz na swoje pytanie:)

Jeżeli o mnie chodzi uważam, że Twoja Mama miała rację. Myślę, że chrześcijańskie kobiety często źle pojmują rolę jaką mają odegrać. Często myślimy, że szczytem naszej kobiecości jest to byśmy były grzeczne, mile i usłużne... Tymczasem Biblia roztacza przed nami trochę inną wizję kobiety - tajemniczej, ponętnej, niebezpiecznej, urzekającej... Nie wierzycie - poczytajcie sobie historie biblijnych kobiet :) Polecam chociażby historię Rut (zwróćcie uwagę na to jak zdobyła względy swojego przyszłego męża Booza;) Albo inna piękna historia - Estery, która właśnie dzięki swojemu wdziękowi, pięknie i kobiecości uratowała cały swój naród przed zagładą.

Jeśli o mnie chodzi to też jestem osobą głęboko wierzącą a Bóg jest w moim życiu najważniejszy. Zamierzam zachować czystość do ślubu i należę do RCS. Ale mam trochę inne podejście do swojej kobiecości niż Reflexia. Owszem najzupełniej się z tym zgadzam, że nie można prowokować chłopców swoim ubiorem i wyglądem ale to wcale nie oznacza, że nie możemy podkreślać swojej kobiecości:) Jak to zacytował Otto kobieta jest odbiciem pięknego, urzekającego Boga. Dlatego moim zdaniem powinna ona świecić blaskiem swojej kobiecości i rozsiewać swój wdzięk a nie skrywać się za maską pobożności. Światu potrzebne jest nasze piękno...

Pozwolę sobie tutaj zamieścić mały fragmencik z Ks. Estery: " Trzeciego dnia, gdy skończyła się modlić, zdjęła szaty pokutne i przyodziała się we wspaniałości swoje. A gdy już wyglądała wspaniale, pomodliwszy się do Boga, który widzi wszystko i ocala, wzięła ze sobą dwie służebnice. Na jednej z nich opierała się jakby omdlewająca z rozkoszy, a druga szła za nią, powiewną czyniąc jej szatę przez jej podtrzymywanie. I zapłonęła wdziękiem swej piękności, a oblicze jej rozweseliło się niby upojonej miłością (...)." Taka jest Boża kobieta!

Wracając do tematu ja lubię urzekać chłopców swoim kobiecym wdziękiem;) I oczywiście nie chodzi o to by wzbudzać w nich pożądliwość! Chodzi o ten blask w ich oczach i delikatny uśmiech rozjaśniający twarz który pojawia się gdy widzą piękno i dobro Boga przenikające przez kobietę. Sam Jezus mówił, że "Nikt nie zapala światła i nie stawia go w ukryciu ani pod korcem, lecz na świeczniku, aby jego blask widzieli ci, którzy wchodzą"

Osobiście uważam też, że nie ma nic złego w takim niewinnym "kokietowniu"czy jakby to tam nazwać;) Sama kiedyś na kazaniu usłyszałam, że Jezus flirtował przy studni z kobietą Samarytańską :)

A tak w ogóle to mam wrażenie, że wiele chrześcijan traktuje swoją seksualność jak "dziecko macosze". Chyba zapominamy o tym, że WSZYSTKO co stworzył Bóg było DOBRE. Także nasza seksualność jest dobra! Jest darem od Boga. A seksualność nie sprowadza się tylko do współżycia ale ma znacznie szerszy i transcendentny wymiar.

A tak w ogóle to polecam lekturę Pieśni Nad Pieśniami - myślę, że ten piękny utwór śmiało można określić mianem erotyku :)

Pozdrawiam was wszystkich serdecznie:)
Z Bogiem


(1527)
karinadata: 29.07.2007, godz: 16:00

Prośba do wszystkich idących na pielgrzymkę pieszą do Czestochowy- o modlitwe w intencji forumowiczów zródełka!
Wspomnijcie o nas i jakis odcinek drogi ofiarujcie w tej intencji!
Modlitwa wspolnotowa ma większą moc! Ja nie dam rady isc na pielgrzymkę ale obiecuję modlitwę szczeg. na spotkaniach modlitewnych, czuwaniach itp. pozdrawiam:)

"..jesli dwaj na ziemi zgodnie o coś proszą..., wszystkiego użyczy wam Mój Ojciec.."

(1526)
Ela 39 Kraków, lat 39, e-mail: elarataj84@wp.pldata: 29.07.2007, godz: 12:21

Szukam fajnych przyjaciół z okolic Krakowa do wspólnego korespondowania.
Chcialabym zawrzeć przyjaźnie,znajomości.Jeżeli masz życzenie to napisz do mnie.
Moj numer gg 2796685

(1525)
mała_zdwdata: 29.07.2007, godz: 11:34

Panie Jezu dziękuję za dzisiejszą Eucharystię, Twoje Słowo.... Proszę Cię o potrzebne łaski, za moją rodzinę, za grzeszników, zmarłych, za tych, którzy potrzebują modlitwy. W intencji wszystkich Źródełkowiczów. Z Panem Bogiem, pięknej niedzieli kochani.

(1524)
beata, e-mail: BeLand@interia.eudata: 29.07.2007, godz: 10:49

Dzięki za maile od podobnych przypadków jak ja!
odpisze wiecej w tygodniu,widze jest nas więcej zawiedzionych..:/

mam nadzieje ze jest gdzies jakis facet dla mnie..? ? ? ?

Betka, popieram! Twoje podejscie jest the best, choc ja tak nie robię(narazie!) ale trzeba sobie radzic a nie siedziec i narzekac.


(1523)
Eladata: 28.07.2007, godz: 23:58

Karina bardzo Ci dziękuję. Trudno jest czekać, cóż cierpliwość jet cnotą, mam sposobność sprawdzić się, ale Bóg jest moją siłą i nadzieją i cokolwiek się stanie przyjmę to jako Jego Wolę.
Pozdrawiam

(1522)
betka, e-mail: beatusa@poczta.fmdata: 28.07.2007, godz: 19:14

a ja mysle ze my czesto za bardzo zwalamy wszystko na Pana Boga..odpowiedzialnosc za znalezienie męża/żony.. ja nie jestem za tym by siedziec i czekac az Pan Bóg zesle kandydata na męża.. szczęsciu trzeba dopomóc! jak nie pójdę tam.. tylko bede siedziec w domu( bo Pan Bóg ma mi podesłac )to nigdy sie nie doczekam. Owszem jak ktos ma prace gdzie jest duzo wolnych chłopców to moze ma szanse na poznanie ale jak ktos nie pracuje lub w biurze z samymi kobietami..lub zonatymi to szanse są marne i nawet Pan Bóg nie spusci z góry .. to moje zdanie i nie mam zamiaru przestac szukac.. ktos napisał:nic na siłę, tylko z tego nic nie robienia i czekania mozna sie nigdy nie doczekać!
SZUKAJCIE A ZNAJDZIECIE...

(1521)
Anna, lat 27data: 28.07.2007, godz: 18:16

Do Małej26
O której godzinie jutro na czacie??

(1520)
rozdrożedata: 28.07.2007, godz: 16:54

Cześć wszystkim,
czytam od czasu do czasu Wasze wypowiedzi i tak sobie myślę: czy jest sens takiego poszukiwania kobiety, czy mężczyzny? ( tęskonta w sercu istnieje u każdego, lecz czy rzeczywiście za osobą, a nie za Miłością Największą? jak to jest?) Wiele osób tutaj było już w związkach, było także samemu/ samej lub poszukuje, albo i nie próbując wtopić tą część siebie w inne zajęcie. Czy to naprawdę od Nas zależy, czy jest Ktoś bliski przy nas w sensie człowieczej dłoni?
Jeden powie: to przecież Twój wybór? Ale czy rzeczywiście, skoro Pan Bóg pokazuje nam kogo chce, a Ty albo przyjmujesz do poznania tą osobę, badź nie.
Zastanawiające jest to, chociaż wiemy, że żaden człowiek nie powinen być sam. Uważam, że większość z nas jest osamotnionych często, a nie samotnych, gdzie występuje taka mała luka, z którą czasami nie wiadomo co począć.

Rozdroże drogi
->?
->?
->?
serdecznie pozdrawiam

(1519)
Mała 26, e-mail: mala261@onet.eudata: 28.07.2007, godz: 16:12

Kochani! mam pytanie: w szczecinie w dniach od 16.08 - 20.08 ma sie odbyc zjazd salezjańskiego ruchu młodzieżowego Kocham Cie, Zycie! czy kos z was bedzie moze bral udzial w tym zjezdzie? z gory dziekuje za odpowiedz, pozdrawiam, z Panem Bogiem!

(1518)
trędowatydata: 28.07.2007, godz: 12:35

"Oni się już dawno nie kochają i być może nawet nie kochali się nigdy. Są ze sobą bo się boją. Samotności, czyli boją się tej jedynej być może rzeczy, której można się nie bać - myślał Michał Kątny" Nic więcej nie dodam, żeby nie było że jakąś tanią powiedzmy agitację prowadzę czy może nie rozumiem tego dojmującego braku, słonego smaku albo że rozumiem wszystko na opak. Tak było jest i będzie że ludzie samotni będą i na dodatek będą się mijać codziennie i nigdy się nie spotkają bo do tego trzeba jednak czegoś więcej niż chęci o kwiecistego języka, a już na pewno nie wtłaczanie człowieka w ograniczoną przestrzeń swoich planów...człowiek po prostu musi oddychać, trzeba to czasami starać się choć zrozumieć. Narazie!

(1517)
magda, e-mail: mgargadna@gazeta.pldata: 28.07.2007, godz: 12:06

hej
chciałam przypomieć wpis nr 25329 z dn 22.07.2007, godz: 21:33
i zaprosić wszystkich
jutro na czat na źródełku

do zobaczenia:)


(1516)
Oladata: 28.07.2007, godz: 11:14

Do singielka, Zuza, Beata i innych samotnych: ja również jestem tym tzw "singlem", choć wierzę że to się zmieni, naprawdę ostatnio tak bardzo wierzę że to się kiedyś zmieni, czy wiecie ilu jest dziś samotnych młodych ludzi?? i to naprawdę wartościowych, choć wiem że na ulicach spotkać można przeważnie same pary, ale uwierzcie że wielu jeszcze nie odnalazło swoich miłości... nigdy nie wiemy co nas jeszcze pięknego czeka :-)) życzę wszystkim więcej wiary i nadziei!

(1515)
mała_zdw, lat 21data: 28.07.2007, godz: 11:10

Kochani źródełkowicze !!!! Myślę, że nie warto się rozczulać, boleć nad swoim losem..... Należy powierzyć Bogu swoje troski: swój ból, smutek, samotność, cierpienie - wszystko !!!! Zaufać Bogu bezgranicznie, porozmawiać z Nim jak z najlepszym Ojcem, Pocieszycielem - tym, który potrafi wszystko. Powiedzieć Mu o wszystkim, a On pomoże. Bóg nikogo nie zostawia kto się do Niego zwraca.
Możesz ofiarować swoje cierpienie, swój krzyż Bogu. Uczestniczyć w Jego cierpieniu , a potem Zmartwychwstaniu. Ciesz się Bogiem jak dziecko. Tym, że wiesz, że ON jest........
Zawsze dziękuj i powtarzaj: Jezu ufam Tobie. Trwaj w ufności z nisko pochyloną głową. Bój jest wielki !!!!!!!!!!!! Nie musisz Go szukać daleko. Nie trać czasu na doczesne zmartwienia jest Ktoś kto na Ciebie czeka z szeroko otwartymi ramionami :)))
Pozdrawiam Was serdecznie :)))

(1514)
Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 28.07.2007, godz: 10:24

Smutek serca łamie siłę!!!! Ludziska troszkę więcej optymizmu! Wiele rzeczy zależy od nas samych! Nie można usiąść i ciągle narzekać. Zobaczcie ile w nas smutku. Czas na zmiany! Pogodnego dnia, mimo deszczu za oknem (przynajmniej w Sz-nie) :):):)

(1513)
beata, e-mail: BeLand@interia.eudata: 28.07.2007, godz: 08:43

do barbie............, ja tez naleze juz do klanu ("starych panien"-nie lubie tego okreslenia-wole "singiel")( mam 31l. ) nie mam faceta.
Miałam ale dostałam "kopa" mimo iz moj kochany składał deklaracje, jak sie okazały puste?.. odcierpiałam swoje. Rozumiem samotnych! w żadnym wieku nie jest łatwo samotnemu.

Przepraszam jesli za ostro mój wpis wygląda, odnosnie L , samotnych. Mam nerwówkę w pracy...znów szef przegina... nie wiem na czym stoję..Jednak zdania nie zmieniam, z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie , nawet ze staropanienstwa. Mozna byc samotnym w kazdym stanie.

jestem bardziej optymistką i staram sie nie wpadac w panike, nie myslę na zapas co będzie? Barbie szukaj jakiegoś rozwiązania! na wsi napewno trudniej samotnej kobiecie..

sama odkrywam powołanie, i targuje sie z Panem Bogiem! ,nadal mysle ze wolę byc z kims niz sama. Ale tez nic na siłę.. Jeśli On tak uważa?
najwazniejsze miec jakis cel..

Czasem z koleżanką idziemy w pewne miejsca i widze ze inni mają duzo gorzej.

Obecnie po nieudanym zwiazku mam dosc "facetów", musze jakos nabrac dystansu..ale mam paru kolegów w pracy, na grupie, potrzebuje z nimi rozmowy, kontaktu. Mysle, ze to wazne dla kobiety w moim wieku?

Samotnym radziłabym aby robili wszystko by miec towarzystwo i nie uzalali sie nad swoim losem. Ja tego nie lubię! Jak widze ze ktos sie użala, a nie można mu pomóc uciekam od takich osób.
Trudno takiej osobie pomóc.. poza tym kazdy w swoim zyciu ma jakies cierpienie..

Dobrego dnia i wiecej odwagi zycze! jest nas wielu.. Bóg z nami!!! wiec musimy na Kims sie oprzec i nieś swoj krzyż,, nawet najtrudniejszy.. amen

(1512)
Zuzadata: 28.07.2007, godz: 01:10

Z boku może to wyglądać zupełnie inaczej niż jest w rzeczywistości. Ja mieszkam w małym miasteczku. Udzielam się społecznie - wszędzie mnie pełno i nawet czasami samotność wcale mi tak nie dokucza. Często nie mam na nią czasu to jednak wciąż tęsknię do spełnienia się w roli żony i matki. Marzę o tym, aby założyć swoją rodzinę. Najciężej jest wtedy, gdy słyszy się - "no może byś już wyszła za mąż", "weź już zrób coś z twoim życiem". A ja naprawdę bardzo bym chciała, ale nie wiem czy jest to zgodne z wolą Pana Boga skoro po tylu prośbach, odprawionych mszach i pielgrzymkach w tej intencji On wciąż pozostawia mnie samą (bez mężczyzny).

(1511)
singielkadata: 28.07.2007, godz: 00:23

Wiele padło tutaj wypowiedzi na temat tego czy warto być samemu czy lepiej być z kimś. Sporo Osób boi się samotności, jeszcze inni boją się związać z kimś na stałe. Wydaje mi się, że jest to kwestia bardzo indywidualna i trudno komuś, kto naprawde chce poznać swoją druga połowę (jak to się ładnie określa) powiedzieć nie martw się-życie w pojedynke jest świetne. I odwrotnie jeśli komus jest dobrze samemu to nie ma sensu, żeby wiązał się z kimś na siłe...Osobiście myślę, że samotność bardziej dokucza jednak kobietom, ponieważ ze swej natury są bardziej wrażliwe i uczuciwe. I nie wystarcza im tylko kariera czy realizacja na płaszczyźnie zawodowej. Chyba nie znam kobiety, która nie chciałaby być szczerze kochana, a tu różnie bywa z tą miłością ze strony mężczyzn. Kochają nas zazwyczaj jak rzeczy...Zresztą często wybierają kobiety z którymi można się pokazać, pochwalić przed kolegami... I tylko rodzi się pytanie:gdzie tu jest miłość...Nie wiem. Nie chce też uogólniać, pewnie są wyjątki, ale takie ja mam doświadczenia. Kobiety spragnione czyjegoś ciepła, uczucia często nabierają się na okrągłe słówka i potem bardzo, bardzo cierpią.
O sobie napisze tyle. Jestem kobietą:) i jak zdecydowana większość z nich chciałbym być kochaną. Nie dlatego, że boję się być starą panną (bycie singlem jest nawet modne ostatnio, szczególnie w mieście), nie dlatego, że nie radzę sobie w życiu (zarabiam na siebie, wiem do czego służy młotek, śrubokręt, itp.), nie dlatego, że nie mam znajomych, ale dlatego, że taka jest potrzeba mojego serca. Jaka jest radość z sukcesów w pracy jeśli nie można jej z kimś podzielić? Właśnie dlatego jestem typowym przedstwicielem człowieka XXI wieku, którego trapi już tylko jeden głód - głód MIŁOŚCI. W biegu, w pośpiechu przebiegamy obok siebie. Codziennie widze obojętne twarze w tramwaju. Chciałabym czasami krzyczeć: Dlaczego? W szpitalach, w domach starców, w domach dzieckach- ludzie chorzy na samotność. Kiedyś w szpitalu miałm okazję zobaczyć staruszkę, której rodzina się "pozbyła"... Do dziś mam jej obraz przed oczami. Chciałam coś jej powiedzieć, pocieszyć, ale co można powiedzieć człowiekowi, którego ból jest większy niż wielu z Was może sobie wyobrazić... Chyba jedyne co można zrobić to potrzymac za rękę. Wielu moich znajomych żyje chwilą i przyjemnościami. Od imprezy do imprezy. Wino, kobiety i śpiew. Rodzina-przeżytek, po co się poświęcać. Dzieci-same kłopoty. A poza tym ile takie dziecko kosztuje? Nie stać nas! Skąd ja to znam. Samo życie. Tylko się potem nie dziwmy i nie pytajmy: dlaczego na starość ktoś odstawi nas jak bezużyteczny mebel. Tylko się potem nie zastanawiajmy: dlaczego, gdy pojawią się w naszym życiu problemy nagle jesteśmy sami. Czasami z moimi "średniowiecznymi" poglądami czuje się jak samotna wyspa. Nie, nie bedę ukrywać, że czasem cierpię i czasem płacze w poduszkę powtarzając sobie, że musze być dzielna. A przecież jestem kobietą i czasami mam dość bycia dzielną. Chciałbym móc przy Kims, choć przez chwilę być słabą, nie bojąc się, że to wykorzysta...Przytulić się...Wiem, że wielu pewnie powie-chcesz być kochana to kochaj. Na ile to możliwe staram się tak postępować w swoim życiu. Jednak czasami, żeby móc coś dać trzeba samemu to mieć...I nie jest prawdą, że widzę tylko złe rzeczy na świecie. Potrafię się także cieszyć ze wszystkich sił i z całego serca. Poznałam też wielu Wspaniałych Ludzi, którzy zrobili na mnie ogromne wrażenie siłą swej osobowości, niezłomnością zasad i odwaga bycia innymi. Dzięki Bogu, że są. Jednak czasami kiedy odżywa w mnie brak ciepła i miłości w dzieciństwie, wielokrotnie zawiedziona miłość oraz poczucie samotności. Kiedy w piątkowy wieczór nie mam do kogo się odezwać - mój smutek jest wielki. Płacze. Tak jak dziś.....Dziś jednak postanowiłam podzielić się tymi strzępkami wypowiedzi z Wami...Szczerze tak, jak teraz czuje. Dzięki za przeczytanie. Trochę mi lepiej. Przepraszam za chaos wypowiedzi, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Wybaczcie, że zajełam tyle miejsca na stronce...Gdyby Ktoś z Was zechciał się za mnie pomodlić to byłabym szczęśliwa. Trzymajcie się i pamiętajcie: Wy jesteście solą ziemi..., Wy jeteście światłem świata.....

(1510)
gosiadata: 28.07.2007, godz: 00:08

Czy możliwe jest spodkać jeszcze tego kogo kocham,czy lepiej zapomnieć ?

(1509)
basia, lat 26data: 27.07.2007, godz: 23:43

Nie trać ducha podczas obecnych przeciwności: dopóki twoje serce jest wierne Panu, On nie dozwoli, by ciężar utrapienia przewyższał twoje siły. On wraz z tobą będzie dźwigał ciężar twego utrapienia. Skoro zauważy, że masz dobrą wolę, nachyli się, aby na swe ramiona wziąć twój krzyż. (

(1508)
Barbie, e-mail: bata700@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 22:38

BEATKO, pewnie jestes jeszcze młoda i masz faceta u boku?
czy wiesz co moze przezywac kobieta po 35-40 bez rodziny? Wiem rodzina tez nie gwarantuje szczęscia..ale nikt nie mysli takimi kategoriami.. Ja ciągle slysze za uszami "stara panna", chyba wolałabym byc rozwódką! mieszkam na wsi wiec wiem..
Ufam Bogu ale nie zmienia to faktu ze cierpię. chciałabym byc anonimowa wyjechac, moze w duzym miescie inaczej bym to przezywała?
Jednak nie odbierzcie mnie zle, kazdemu dobrze zycze. Chciałabym cos robic dla innych ale mieszkam za daleko, Chyba jedyną alternatywą jest wyjazd do miasta..
moze moje zycie sie odmieni.. jak będe komus potrzebna. Dzieki za zaszczepianie odwagi wszystkim tutaj!

(1507)
samotny Man, e-mail: michal72@vp.pldata: 27.07.2007, godz: 22:19

do desperatów: chyba kazdy boi sie starokawalerstwa.. boimy sie bardziej tego co powiedza inni, ze wezmą nas za dziwaków..
MI tak bardzo zycie singla nie przeszkadza, mam kontakty.. moze dlatego,
nie wiem jak bym miał 40 lat , nie myslę o tym. Ale teraz zycie singli w duzych miastach jest normalne, nie ma pojęcia stary.. stara panna..

(1506)
Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 21:58

Pan Bóg wysłuchuje każdą naszą modlitwę...tylko czasami mówi nie...pozdrawiam:)

(1505)
karinadata: 27.07.2007, godz: 21:39

Ela! ...wyznałas komus uczucie? wziełas sprawy w swoje ręce? :)
Napewno takie oczekiwanie ciągnie sie jak wiecznosc.. cokolwiek sie wydarzy bądź dzielna i wierz ze warto sie starać. Pomodle sie za Ciebie...czy Pan Bóg wysłucha? nie wiadomo:) najważniejsze jest Twoje dobro:) pozdrawiam:)

(1504)
nika, lat 31data: 27.07.2007, godz: 21:27

27-28-29 lipca u stóp Matki Boskiej Piekarskiej w Piekarach Śląskich odbywa się II Ogólnopolski Festiwal Twóczości Chrześcijan "DLA JEZUSA" .... film, teatr, wspólna modlitwa, koncerty ewangelizacyjne jutro min. Arka Noego, 2 Tm 2,3, New Life'M z M. Szcześniakiem a w niedzielę New Day, T. Kamiński, Deus Meus. Więcej inforamcji dla zainteresowanych na http://www.jezus.com.pl/festiwal/profe001a.html Z Bogiem:)

(1503)
Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 21:17

Do Otto:)Dzięki serdeczne za miłe słowa...zacytowane przez Ciebie słowa z książki, zawierają niebywałą prawdę, którą powinna odkryć w sobie każda kobieta:):):)Piękno to faktycznie tajemnica...Pozdrawiam:):):)

(1502)
samotnadata: 27.07.2007, godz: 21:06

A skąd jesteś NIECHCIANY SINGLU?

(1501)
Ela, e-mail: ela.137@interia.pldata: 27.07.2007, godz: 20:50

Bardzo proszę o modlitwe w intencji mojego znajomego Grzegorza. Ja cały czas czekam na odpowiedź, pozostała mi już tylko modlitwa. Zawierzyłam tą znajomość Ukochanemu Jezusowi i czekam...
Pozdrawiam cieplutko wszystkich Źródełkowiczów :)

(1500)
Otto, lat 23data: 27.07.2007, godz: 20:19

Witam wszystkich, którzy odwiedzają tą stronkę!
Czasem tu zaglądam i często czytam wasze wypowiedzi.
Dziś postanowiłem napisać:) Spodobał mi się wpis Bożenki i Jej pełne mądrości odpowiedzi. Gratuluję takiego myślenia!:)
Pozwólcie (szczególnie drogie panie):), że zacytuję fragment pewnej mądrej książki:

"Istotą kobiety jest piękno. Została zamierzona jako wcielenie - nasze doznanie w ludzkiej postaci - Urzekającego Boga...Piękno jest tym czego świat oczekuje od kobiety...Więc posłuchajcie uważnie: piękno jest istotą, która zamieszkuje w każdej kobiecie. Zostało Jej dane przez Boga. Zostało dane Tobie...Piękno może być najpotężniejszą rzeczą na świecie. Piękno przemawia. Piękno zaprasza. piękno karmi. Piękno przynosi ulgę. Inspiruje. Piękno jest transcendentne. Przyciąga nas do Boga...
Kobiety są istotami wielkiej tajemnicy, nie problemami do rozwiązania, ale tajemnicami niosącymi radość...
Piękno jest najbardziej istotne i, tak najbardziej niezrozumiałe ze wszystkich cech kobiecości. Chcemy jednak, żebyś to wyraźnie usłyszała, ono jest istotą każdej kobiety nadaną jej w momencie stworzenia. Jedynym co blokuje nasze piękno, są nasze wątpliwości i obawy, ukrywanie się i zmagania, w które w rezultacie wpadamy.."

..."Urzekająca" John i Stasi Eldredge

(1499)
Ewadata: 27.07.2007, godz: 19:32



DESIDERATA

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść.

Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.

Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości.

Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.

Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

Tak więc bądź w pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą.

Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny.

Bądź uważny, staraj się być szczęśliwym.

(tekst znaleziony w starym kościele św.Pawła w Baltimore w 1692roku.)



(1498)
E.data: 27.07.2007, godz: 19:22

Nie daje sobie rady dlatego pisze. MAm lepsze dni, ale teraz ostatnio odczuwam wielki niepokój. Nie umiem wyrażić swojej opini, ulegam innym, na wszystko się godze. Drażni mnie taki stan, ale nie potrafie tego zmienić. Straciłam wiare w siebie, czuje sie niechciana. Osoba której ufałam odeszła z kimś innym. Nie radze sobie z życiem, niby wszystko na pozór wygląda dobrze, a wewnatrz roztargnienie. Proszę o modlitwe o mądrą miłość w moim życiu, o to żebym potrafiła poznać i wypełnić wolę Pana Jezusa. Proszę o to żebym umiała żyć w prawdzie.

(1497)
Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 18:07

Do Niechciany Singel: A Ty nie boisz się samotności??? Uważasz, że tylko kobiety boją się staropanieństwa?? Nie wiem jaki był powód tego, że nia dały Ci szansy, ale sam piszesz o kilku poznanych dziewczynach, może nie warto czasami szukać na siłę???Daj sobie czas na ochłonięcie,a może już za rogiem czeka na Ciebie...ONA:)!!!Pozdrawiam

(1496)
Niechciany Singieldata: 27.07.2007, godz: 16:56

Tyle się piszei mówi o samotności.Tymczasem ja w ostatnich miesiącach spotkałem kilka dziewczyn poznanych na stronach katolickich i jestem zawiedziony tym że nawet jedna z tych dziewczynnie dała mi szansy na to bym siemógł z nimi spotykać.A przecież jak staram się być dobrym dla kobiet.Nie daję rady żyć w samotności i nigdy się z nią nie pogodzę.Apel do dziewczyn:Nie bójcie się dać szansy uczciwemu,dobremu chłopakowi-jeżeli będziecie się tego bać to grozi wam staropanieństwo a przecież tego każda z Was boi się najbardziej...Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczów:)

(1495)
beatadata: 27.07.2007, godz: 15:59

Droga L,
nie bardzo wiem o co naprawde chodzi?..o to ze ktos pisze jak sobie radzic w samotnosci choc samotnym nie jest? dlaczego podejrzewasz ze inni NIE SAMOTNI Cie nie rozumieją?
Samotnosci boi sie kazdy człowiek, jestesmy stworzeni do zycia w grupie..
ale zycie w pojedynkę bez związku małzeńskiego nie oznacza samotnosci.
w małzenstwie tez ludzie czują sie samotni..nie tylko TY

NIkt nie neguje tego ze masz prawo do zycia w związku! Masz takie prawo jak kazdy! Trzeba umiec odnalezc powołanie!
To ze ja chce wyjsc za mąż nie znaczy ze mam takie powołanie! to są ludzkie tęsknoty jednak czasem mylimy się, nasze powołanie moze byc inne!
Rozmawiałam o tym z ksiedzem.
Nie wiesz czy byłabys szczesliwa w małzenstwie..wyobrażenie o tym jest czasem zupełnie inne niz rzeczywistosc.

... Ale jesli bardzo chcesz wyjsc za mąż popatrz na to z innej strony...Jesli Bóg nie postawił nikogo takiego na Twej drodze, to On wie co dla Ciebie teraz lepsze!!!
Musisz MU zaufać! a co to oznacza?
napewno nie zgryzotę..to nie pochodzi od kogoś kto ufa Bogu!

Nie mów ze łatwo sie to pisze, doradza itp wcale nie łatwo! nie żadaj gotowej recepty mozna sie przyczepic do wszystkiego co nam nie pasuje..

Pytanie co Bóg dla Ciebie planuje, dlaczego jestes samotna..?
Moze sie to zmieni..? On wie najlepiej kiedy!

Jeśli nie wierzysz, nie pros o rade ludzi, proś Boga!! proste!
Po co denerwujesz sie uwagami innych?
Ufaj BOGU!

Nie o to chodzi czy osoby które chcą Cię pocieszyć, są to wolni czy zajęci... Nie ma gotowej recepty na Twoją samotnosc, musisz sama ją odnależć..

Odnosze wrazenie po Twoich wpisach ze chcesz usłyszec: jest beznadziejnie, do niczego, my samotni mozemy tylko płakać, nasza dola jest tragiczna, po co dla kogo życ..nie ma sensu....inni nas nie rozumieją..

Wiem ze CI cieżko bo inaczej by Cie tu nie było!
Mysle ze Cokolwiek by nie napisał nie jest w stanie Cie pocieszyc,

Nikt tutaj nie cieszy sie z czyjejś samotnosci i CI jej nie zyczy
to raczej Twoje myslenie! a my jestesmy tylko ludzmi i nie mamy wpływu na czyjes zycie, nie w takim stopniu, Tylko Bóg!

Zapytaj Go co jest dla Ciebie najlepsze??...może spotkasz swoją miłosc??...
ale nie tragizuj swojej samotności!!..

każdy chory mógłby pytać tak jak TY: dlaczego musze cierpiec? dlaczego??
nie chcę!
ktoś inny dlaczego muszę opiekowac się ciężko chorym dzieckiem? dlaczego? chcę miec zdrowe!

samotnosc to pewien rodzaj krzyża.. może choroby nie byłabys w stanie przyjąć? może ona Cię przybliża do Boga, do zbawienia..?
zapytaj GO!
NIECH SIę SPEłNI WOLA BOżA W TWOIM żYCIU! Amen



(1494)
mała_zdw, lat 21data: 27.07.2007, godz: 15:50

Do samotnych:
Rozumiem wasz smutek z tego powodu, wasze rozgoryczenie. Każde serce odczuwa ból samotności.
Nawet Jezus, zanim został wydany i ukrzyżowany, czuł się samotny, dlatego prosił swoich uczniów, aby czuwali wraz z Nim.
Samotność jest czymś co boli, izoluje, sprawia, że nie chce nam się "wychodzić do ludzi"............ Chrystus wie najlepiej co dla nas najlepsze; Jednych powołuje do zycia zakonnego, kapłańskiego; do małżeństwa a innych do samotności. Tak samotność to też powołanie; łaska dana od Pana. Kochani módlcie się o to byście potrafili przyjąć to powołanie w imię Pana. Samotność moze być błogosławieństwem - naprawdę !!!!
Pozdrawiam :)))

(1493)
Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 13:02

Do L.!!! W sumie dziś trafiłam na tą stronkę...piszą tu bardzo wartościowi ludzie:)i chyba dobrze, że tutaj napisałaś:):):)!!!Jesteś strasznie wzburzona, ale Cię rozumie jak może boleć samotność...Też nie mam chłopaka i może pomyślisz, że mam dopiero 22 lata i całe życie przede mną, ale to nie oto chodzi...ważne, aby swą samotność przeżywać, tak przeżywać...i nie piszę, że jest łatwo i też czasami mam dość, bo wiadomo bardzo chciałabym mieć rodzinę:męża i dzieci:)ale po coś Bóg dał Ci tą samotność...która trwa dłużej lub krócej...spróbuj nie obwiniać o nią wszystkich dokoła, tylko prawdziwie zawierzyć ten ból, spowodowany właśnie samotnością Bogu i jestem pewna, że On Cię nie zawiedzie:):):)nie zostawi Cię, pomyśl jakie szczęście napełni Twoje serce, kiedy spotkasz tą drugą połówkę...Już dziś codziennie sie o nią módl i ufaj...a w chwilach kryzysów uciekaj się do Boga...popatrz nasze zbawienie okupione było strasznym, nieludzkim cierpieniem, Drogą Krzyżową Chrystusa, ale potem nastapił Poranek Zmartwychwstania...czyż nie warto było ponieść konsekwencję cierpienia, bólu, samotności, oddalenia od przyjaciół, aby w końcu doczekać się tego wspaniałego Poranka???Przemyśl to i życzę powodzenia, będę pamiętać w modlitwie i wierzę, że umieścisz tutaj na Źródełku wpis, że Bóg postawił na Twojej drodze Kogoś, bez kogo nie możesz już żyć i dzięki Komu cały czas się uśmiechasz:)Będę czekać z niecierpliwością na ten wpis:):):)Trzymaj się ciepło:):):)

(1492)
karinadata: 27.07.2007, godz: 12:55

chciałam sie podzielic czymś co zapalilo małe swiatełko radości we mnie i w kimś...:)

nie tak dawno spotkałam w kosciele starszego pana (jak sie okazało 88letniego)
niedowidzi i potykał sie o ławki w kosciele, podesżłam by pomóc,bałam sie ze spadnie ze schodów, wzięłam pod rękę a on cieżko zdziwiony ze ktos go prowadzi i po chwili puscił moje ramie i powiedział ze on podchodzi sobie do barierki przy schodach i sie trzyma.
Nie chciał pomocy! czuje sie samodzielny mimo iz słabiej chodzi bo niedowidzi i niedosłyszy.
Poszłam z nim kawałek inną drogą by nie czuł się odtrącony za to że nie przyjął mojej pomocy..Mówił ze mieszka z rodziną nie ma własnych dzieci ale są dzieci w domu, jednak do koscioła nie chcą za bardzo chodzic, rodzice też.
Ten dziadek w tygodniu chodzi sam do koscioła kilometr i przechodzi przez bardzo ruchliwą obwodnicę!
Na koniec pocałował mnie w rękę i podziękował ;) Potem spotkałam go znów kilka razy, rozmawialiśmy, znowu dziękował za chwile rozmowy mówię ze "nie ma za co" a on:" jak to nie ma za co?!, to jest bardzo dużo" i był głęboko poruszony, i wręcz zdziwiony..

dla mnie to oczywiste, nic wielkiego, krótka rozmowa a dla niego to niezwykły gest, ze ktos chciał porozmawiac, jakas młoda kobieta ..chyba nie często ktos z nim rozmawia w drodze.

Pomyslałam jak łatwo bagatelizować zwykłe małe gesty... a ile one znaczą dla kogoś?
On poczuł się potrzebny, choć ja zrobiłam tak mało! był taki wdzięczny!

Nigdy nie wiemy jaką wartośc mają niepozorne gesty, może ktos czeka na to jak na wschodzące słońce...
Jak mawiała śwTereska, zycie nasze składa sie własnie z takich małych gestów..
można robić takich wiele w ciągu dnia bo nie wymagają od nas wysiłku, nakładu czasu...
a jaką wartośc mogą miec dla kogoś?? i służą nam ku pokrzepieniu... i naszemu zbawieniu!

W tym starszym Panu jest sam Jezus samotny..niedołeżny, spragniony kontaktu..
poprzez rozmowę starajmy sie być dla kogoś.. by kiedys ktoś był dla nas..

dziekuję Bogu za tego człowieka na mojej drodze, uczy mnie pokory wobec starości... uczy mnie zwykłych gestów, przypomina mi o tym co każdy chrześcijanin powinien wiedzieć. Postanowiłam być bardziej otwarta na ludzi obcych, w kolejce, w autobusie, przychodni, przeciez na miłosc składa sie tysiące drobnych gestów...:)





(1491)
L.data: 27.07.2007, godz: 10:45

Nikomu nie zazdroszczę szczęścia, to nie tak. Innym ludziom życzę jak najlepiej, niech są szczęśliwi. Ja po prostu pragnę tego szczęścia również dla siebie, czy to coś złego?
Zgadzam się z tym, że należy być otwartym na potrzeby innych ludzi, jednak moim zdaniem to zadanie należy do nas wszystkich, bez względu na stan. Owszem, ze zrozumiałych względów małżonkowie mają na to mniej czasu. Jednak mam prawo do własnych pragnień, marzeń, mam prawo mieć kiedyś tego czasu mniej ze względu na rodzicielskie obowiązki. Uważam, że żadna działalność charytatywna nigdy nie zastapi męża/żony, dzieci.
Własnie to mnie w przeróżnych komentarzach dot. samotności drażni - wmawianie samotnym, ze się nad sobą rozczulają, że nie ma problemu, ze wyolbrzymiają i że powinni cieszyć się z tego co mają. Nie uważam siebie za największego męczennika, cieszę się , że jestem zdrowa i mam świadomość , ze inni ludzie też cierpią i to bardziej.
Wiem , że zawarcie małżeństwa nie jest gwarancją szczęścia do smierci, sama wychowywałam się w rodzinie, w której "różnie "bywało, w atmosferze ciągłego lęku. Mimo wszystko wierzę, że moje małżeństwo może być udane, już teraz o to się modlę. Bardzo nie chciałabym przeżyć drugiej połowy życia, tak jak pierwszej.
To wcale nie oznacza, że szukam świętego faceta bo takich nie ma.
Zycie w pojedynkę też nie jest sielanką, nie lubie jak się nam sugeruje, że to nic takiego , żeby nie powiedzieć, że wręcz wmawia się nam jakie to mamy szczęście. Skoro tak, to zostawcie swoich mężczyzn/kobiety i żyjcie sobie sami. Łatwo udzielać wzniosłych porad jak się samemu nie doświadczyło koszmaru wieloletniej a może nawet trwającej całe życie samotności.
Właśnie z w/w powodów nie lubię czytac komentarzy osób, które nie są same.
Jak ktoś chce czytać takie rady, jeżeli mu to pomaga, to ok. Ja wyraziłam jedynie swoje zdanie na ten temat.
Jeżeli tym co wcześniej napisałam kogoś uraziłam, to przepraszam ale ja tak to widzę.
To tyle, co miałam w tej sprawie do powiedzenia.
Pozdrawiam ciepło

(1490)
Ewadata: 27.07.2007, godz: 10:36

"...Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki, sądy Pana prawdziwe,a wszystkie razem słuszne, Cenniejsze nad złoto ,nad złoto najczystsze, słodsze od miodu płynącego z plastra... Niech znajdą moje uznanie przed Tobą słowa ust moich i myśli mego serca, Panie,moja opoko i mój Zbawicielu."(Psalm19,10-11.15)

(1489)
mała_zdwdata: 27.07.2007, godz: 10:28

Panie Jezu proszę Cię o nawrócenie mojej rodziny, o przemianę serc* nim będzie za późno... Pozdrawiam Was źródełkowicze :))

(1488)
karinadata: 27.07.2007, godz: 09:40

do Reflexia,;)
nie jestem osoba duchowna ale moge wyrazic swoje zdanie? Ja chcę wytrwac w czystosci do slubu, naleze do R>C>S... cenię czystość..
Myslę ze narzuciłas sobie strasznie scisły rygor:) jak w zakonie:) Jestes kobietą, to nic ze samotną, zyjesz w czystosci ale jestes kobietą i to nie zmienia faktu ze nie masz zaprzeczac seksualnosci.
Tak samo powinnas dbac o siebie, nie musi byc to wyzywająca odzież, ale przeciez skromna ale gustowna, ładna.., mozesz sie podmalowac delikatnie! tuszowac mankamenty i przy tym byc skromna;) dla siebie, dla Boga! powinnas siebie szanowac , swoje ciało własnie okazując mu szacunek dbałosc .. i przy tym Twoje ciało może byc święte! jak swJoanna Beretta Molla, dbała o siebie, to nic ze była mężątką!
Nie mam na mysli abys patrzyła godzinami do lusterka!
Nie mozna zaprzeczac swojej seksualnosci! jeden ksiadz mi tak mówił, kobieta nawet wolna ma pragnienia i to jest dobre, Bóg tak stworzył kobietę..
w kontaktach z meżczyznami, w słowie, mozesz byc skromna, ale nie znaczy ze odrazu kokietujesz ich jak wyrazicsz opinie na jakis temat, usmiechniesz się, nawet pozartujesz..!
Przeciez postawa anty seksualną obronną , mozesz oddalac ludzi, nie będa chcieli z Tobą rozmawiac, uznają Cie za dziwaka..a to nie o to chodzi. Mozesz bronic czystosci, propagowac , swiadczyc, ewangelizowac własnie swoją postawą.
Negując seksualnosc nie dajesz dobrego przykładu! Nie chodzi o ucieczkę od czegos co jest dobre , święte i trudne;)
Pros Ducha sw aby kierował Tobą w tej kwestii i wyprostował CI drogi... abyś mogła widziec siebie z całą twoja seksualnościa jak On Cię widzi!
Takie nadmierne uciekanie od siebie moze wpędzic Cię w inne problemy emocjonalne!! skrywanie pragnień..
Poprostu przyjmij swoja seksualnosc jak dar ofiarowany Bogu ale nie neguj wszystkiego tak by to zdusic, nie o to chodzi, nie zaprzeczaj jej.

porozmawiaj z dobrym spowiednikiem na ten temat! posłuchaj ks.Pawlukiewicza ma wiele dostępnych kazań nt seksualnosci, to mądry ksiądz w tej dziedzinie. Pisze ksiazki, mozna kupic jego kazania na cd w internecie.
Myślę ze warto zasięgnąc porady odnosnie życia w czystosci osób samotnych, jeżdzic na rekolekcje dla osób samotnych, skorzystać z poradni.
Rozmowy nt. czystosci..to są tak samo ważne jak dla małzonków czy narzeczonych jak dla samotnych! ten temat dotyczy kazdego chrzescijanina i trzeba dbać jednakowo o tę delikatną sferę. pomodle sie za Ciebie ;)

(1487)
Bożenka, lat 22, e-mail: bomy22@wp.pldata: 27.07.2007, godz: 09:33

Cześć Reflexia:)Tak czytam sobie Twój wpis i z jednej strony Cię rozumie! Też jestem osobą wierzącą i znam wartość czystości! Faktycznie na mężczyzn duży wpływ ma nasze ciało, oni reagują na nie w inny sposób, niż my-konbiety na ich.Z drugiej strony trochę dla mnie dziwne jest to, że pozbawiłaś siebie atrakcyjności i robisz wszystko, żeby przy Tobie facet czuł się "bezpiecznie".Wiesz ja staram się dbać o swój wygląd, głównie dla siebie, dla swojego samopoczucia. Pomyśl gdyby było Ci tak dobrze z tym, że pozbawiasz się atrakcyjności, nie zamieściłabyś wpisu na źródełku, jest Ci z tym źle. I nie rozumie jeszcze jednej sprawy...ok nie chcesz, żeby facet miał przy Tobie jakieś nieczyste myśli i dlatego skazujesz swoją kobiecość na zamknięcie, a przepraszam, gdzie samokontrola mężczyzny???Gdyby wszystkie dziewczyny postępowały jak Ty, to mężczyzna w ogóle nie musiałby się kontrolować. Nie zrozum mnie źle, nie piszę, że masz chodzić rozebrana, ale Chrystus chce, żebyśmy były szczęśliwa, żeby mężczyźnie zauważyli naszą kobiecość, a jeśli Ty ją skrywasz, to co oni mają zauważyć???I myślę, że Twoja mama miała rację...sama jest kobietą!!!Pozdrawiam Cię serdecznie:)myślę, że modlitwa będzie dla Ciebie drogą do poznania siebie i Twoich potrzeb:)życzę owocnego dokonywania wyborów:):):)Ściskam mocno:):):)

(1486)
Andata: 27.07.2007, godz: 08:56

Do Reflexia - ja mam tak samo jak Ty...i tez sie zastanawiam nad tym, gdzie sa granice. Nie lubię kokietowania, czy ze mna cos jest nie w porzadku ? ; ) Pozdrawiam

(1485)
Reflexia, e-mail: cynamonka8@o2.pldata: 27.07.2007, godz: 08:36

Czesc! Chciałam zapytac co o tym myslicie: rozmawiałam wczoraj z moją Mamą o byciu z kims, o milosci i o religii. Mama wyraziła swoją obawę, że ja ( a jestem bardzo wierząca, religijna ), hamuję swoją kobiecość, swoją seksualnosć, kokieterię i bycie otwartą na innych, chcącą się podobać i że Jej zdaniem to źle, bo bycie wierzącą, kochającą Jezusa osobą nie powinno mieć negatywnego wpływu na moją kobiecość, atrakcyjność i nie powinno blokować we mnie mojej cielesności. Powiedziała ponadto, żebym nie odrzucała wszystkich mężczyzn którzy popatrzą na mnie wzrokiem oznajmiającym zainteresowanie, bo taka jest męska natura i nic na to nie poradzę, a mogę przy okazji kogoś skrzywdzić jeśli wszystkich tak patrzących odrzucę. Co więcej uznała, że nie można się łudzić, że ktoś będzie mnie kochał tylko tak jak anioł, bo do małżeństwa trzeba elementu fascynacji cielesnością i bez tego nie zbuduje się jedności. Sama przyjaźń nie wystarczy. Miłość to coś więcej niż przyjaźń. Powiedziała również, że moja postawa wysyła sygnały , że nie chcę nikogo poznać, i , że scenariusz jaki jest w mojej głowie, będzie się samoistnie realizował. Od wieków jest tak, że kobiety kusza i meżczyźni ulegają i że tak Bóg skonstruował ten świat. Mi się słowo "kuszą" bardzo nie podoba i nie zgadzam się z twierdzeniem Mamy. Faktem jest natomiast, że odkąd się bardziej zagłębiłam w wiarę -uważam na to np. aby nie zażartować kokieteryjnie, aby w żadnym wypadku nie być w jakis sposób zmysłową- żeby mnie nikt nie posądził o kuszenie, kontroluję bardzo swoje emocje i nie dopuszczam do siebie żadnych elementów pożądania, bardzo dbam o czyste patrzenie na mężczyzn. Przestałam jakoś bardziej dbać o wygląd zewnętrzny, nie dbam o to, czy wyglądam atrakcyjnie, nie podkreślam żadnych swoich atutów. Nie chodzę również na dyskoteki ani nie bawię się w taki sposób. Uznałam poprostu, że będąc osobą głęboko wierzącą powinnam się odciąć od takiego sposobu życia, bo to strata czasu i niepotrzebne wywoływanie jakichś zmysłowych poruszeń-unikam tańca i towarzystwa ludzi, ktorzy nie wyznają tych samych zasad co ja. Irytują mnie dziewczyny porozbierane i kokietujace innych oraz mężyczyźni im ulegający. Nie chcę aby na dyskotekach patrzyli na mnie niektórzy pożądliwym wzrokiem. Po co mi to. Nie pasuję do takiego towarzystwa. Przy wszystkich mężczynach zachowuję sie jak przy księżach- czyli tak aby w żadnym wypadku nie wzbudzić zainteresowania,ani nie wykazać swojej jakiejś słabości, jakiegoś pociagu do nich. Rozmawiam z nimi czysto intelektualnie, nawet gdy żartuję, jest to dość chłodne. Jeden z przyjaciół powiedział w tamtym roku, że jestem zablokowana seksualnie. Ja powiedziałam,że żyję w czystości, więc nie mogę mieć blokad. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Jak mam to rozumieć i dlaczego on to uważa za złe. Zastanawiam się od tego czasu nad moją postawą, czy dobrze robię tak się kontrolując i wyrzekając bycia atrakcyjną dla mężyczyzny, czy tak jak ja powinniśmy wszyscy postępować: my, wyznawcy Jezusa, którzy walczymy o czystość i wiemy, że ciało jest świątynią.. Ducha Świętego. Pozdrawiam Was :)

(1484)
Anndata: 27.07.2007, godz: 01:44

LIST DO BOGA3!!

Kolejny dzien męczarni, wiem, zdaje sobie sprawe, ze mogło być gorzej...
Panie dlaczego tak jest cięzko ?
Moj brat od początku zawarcia małżeństwa przechodzi ciągłe kłótnie - juz tego wszyscy maja serdecznie dojsc! czy moze sie to w końcu skończyć? jeśli chcą żyć razem to nie wyjadą i będą szczęśliwi i niech nie zatruwają dodatkowo życia chociażby mojej mamie (teściowej!!!!!!!!!!!!!!!!) TRAGEDIA!
Dziś dowiedziałam się, że tata jest w stanie krytycznym. Wczoraj mial wycięty cały żołądek, śledzione i część jelit- nowotwor, nie wiadomo czy nie ma przeżutów na wątrobe! czysta rewelacja.. ile mu zostało życia? miesiąc, 3 miesiące? a moze pare dni?! oczywiscie wiem, zę musimy być przygotowani, ale i tak człowiek nie przyjmuje tego do pełnej świadomości!
Wczoraj zmarł ojciec mojej koleżanki!
Dziś brat pojechał do szpitala na operacje i na hospitalizacje.
Jutro przyjazd i spotkanie dwóch teściowych - pogodzenia małżonków albo stagnacja a jedynie spalanie sie!
Jeszcze coś może mnie/nas spotkac??
z pewnością
Boże... nie proszę Cię o to żeby wszystko ułożyła się tak jak ja czy my chcemy ale tak jak TY chcesz! i obiecuje, że to przyjmę. A jedynie prosze Cie o siłę zarówno dla mnie jaki i dla bliskich!

Boże daj siły!
Boże daj odwagi!
Duchu Święty stąp na nas i napełnij nas Twymi darami!

Jezu ufam Tobie!

(1483)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej