Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [541] [542] [543] [544] [545] [546] (547) [548] [549] [550] [551] [552] [553] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Zawiedziona, lat 21data: 28.08.2007, godz: 20:14

Do natasza86
Wiesz Nataszo powiem Ci, że bardzo się cieszę, że Ci się udało. Ja już od pewnego czasu próbuje w ten sposób kogoś poznać ale nic z tego nie wychodzi. Ja już zaczęłam wątpić że w ten sposób można kogoś poznać. Raz mi się udało poznać naprawdę wartościowego człowieka pisałam z nim 2 miesiące myślałam , że może wreszcie się uda ale niestety.... on chce tylko ze mną pisać ale nie jest zdecydowany na coś więcej...
I moje poszukiwania po raz kolejny padły w gruzach.
Ale po przeczytaniu Twojej opowieści może jeszcze nie będę wątpiła tak łatwo. Ja w ten sposób dopiero próbuje od kilku miesięcy. A Ty napisałaś, że próbowałaś 2 lata. Gratuluje Ci wytrwałości. Chyba tak długo to nie dam rady. ..
Trzymaj sie i życzę wam powodzenia!!!!

1808 )
 xdata: 28.08.2007, godz: 18:42

Wydaje mi się , że osoby młode mają duże szanse na poznanie kogoś w realu i przez internet a im więcej lat tym gorzej. Znam to a autopsji.

1807 )
 natasza86, lat 21data: 28.08.2007, godz: 18:15

do M : wiem, że w życiu tak bywa, że szukamy szukamy..nadal jesteśmy sami a nadzieja zaczyna maleć..znam to bardzo dobrze bo sama przez to przeszłam...
ale powiem Ci tak..mój chłopak ma 27lat jest ode mnie 6 lat starszy..i powiedział mi, że był już tak zawiedziony internetem i osobami z któymi próbował korespondować, że postanowił wyszukać jeszcze jedną dziewczynę i napisać do niej ostatni mail... tą osobą byłam ja... gdybym ja nie odpisała albo nam by nie wyszło poszedłby do zakonu...widocznie Bóg miał dla niego taki plan..najpierw prowadził go prze ciemne doliny i pagórki..doświadczał go i uczył.. aby wyprostować później jego ścieżki.. dzisiaj sam mói, że ta miłość i Bóg odmieniły jego życie..że teraz widzi sens tego długiego czekania i cięzkich doświadczeń bo przez to wiele zrozumiał i wiele złego naprawił w swoim życiu..
A więc głowa do góry!! Twój czas też nadejdzie;)

1806 )
 M.data: 28.08.2007, godz: 17:04

Do natasza86
Gratuluję! Fajnie że spotkałaś tego jedynego.Ja jestem kilka lat starszy od Ciebie ale nie mam tyle szczęścia chociaż tak jak ty próbowałem wielokrotnie znalezć kogoś przez internet.Ale nie tracę nadziei...Myślę że jesteś wyjątkiem który potwierdza regułe a regułą w tym przypadku jak sama wiesz i ja wiem jest to że większość znajomości internetowych nie przeradza się w nic poważnego. Pozdrawiam!

1805 )
 Monika, lat 33, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 28.08.2007, godz: 15:10

Boze chodz cie nie pojmuje jednak nad wszystko miluje. Bos ty dobro nieskonczone.

1804 )
 Renata, lat 34, e-mail: renata.slosarczyk@poczta.onet.pldata: 28.08.2007, godz: 13:11

Witam serdecznie.
Jestem osobą niepełnosprawną.Mam 34 lata.
Choruję od dzieciństwa na postępujący zanik mięśni.
Od stycznia tego roku jestem pod
respiratorem,życie toczy się w czterech ścianach...
Od zawsze moją pasją była muzyka,ona wypełnia mi czas.
Od kilku dni mam swoją stronę z opracowaniami znanych piosenek religijnych,
są to akompaniamenty,które można wykorzystać na katechezie,scholi.
http://spiewajmy.duszki.pl/
Ta strona jest dla mnie dużą radością.
Zapraszam do korzystania z mojej pracy,tych utworów.
Serdecznie pozdrawiam.
Renata Slosarczyk

1803 )
 Robercikdata: 27.08.2007, godz: 23:57

Proszę Was o modlitwę, bo to naprawdę ciężki dla mnie czas! Dziękuje!!!

1802 )
 Anna, lat 22, e-mail: aneczka85@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 23:54

"Prosiłem o wszystko,
abym mógł cieszyć się życiem
Otrzymałem życie,
abym mógł cieszyć sie wszystkim"

Czyż to nie piękne? tylko ilu z nas tak na prawde potrafi tak?
serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających te stronkę!
Bądźcie z Bogiem =)

1801 )
 Aniołek, lat 26data: 27.08.2007, godz: 21:32

Tak bardzo boli... Na szczęście on wyjeżdża na trochę i go nie będzie. Będę mogła o nim zapomnieć. Powiedział, że jestem dla niego ważna i chce się przyjaźnić, ale to nie to samo... Już nigdy nie będę mogła go przytulić, wziąć za rękę, powiedzieć do niego "Kochanie". Wszystko w jednej chwili legło w gruzach.
Co z tego, że będziemy się przyjaźnić, jak nigdy nie będziemrazem ;((( Tak bardzo mi na nim zależy, traciłam całkowicie poczucie bezpieczeństwa. Ale on powiedział, że nie wróci, żebym na niego nie czekała. On myśli o swojej byłej, ale ja nic na to nie mogę poradzić ;(((

1800 )
 natasza86, lat 21, e-mail: natasza86@tlen.pldata: 27.08.2007, godz: 20:56

Kochani!! umieszczam ten wpis jako świadectwo, że warto czekać na miłość swego życia.. Każde doświadczenie w naszym życiu ma sens..cierpienie, zranienie, ból, gniew, radość, szczęście wszystko jest potrzebne.... te przykre i któe bolą też bo dzięki nim tak naprawdę, póżniej mamy świadomosć jak wielkie błogosławieństwo nas spotkało!!
przez prawie 21 lat byłam sama.. nie miałam żadnego chłopaka, przez 2 lata umieszczałam różne wpisy na stronkach internetowych(na żródełku też)..
byłam osobą bardzo nieśmiałą i miałam ogromne problemy z nawiązywaniem nowych znajomości, głównym powodem tego była ogromna ilość kompleksów i niska samoocena..
kiedy pod koniec czerwca powiedziałąm sobie mam dość znajomości przez internet... tyle razy nic z tego nie wyszło, tyle razy zostałam zraniona..kilka razy umawiałąm się na spotkania, ale stres i nieśmiałość strasznie mnie paraliżowały..miałąm problem i nie wiedziałam o czym rozmawiać...powiedziałąm mam dość chce spokoju...
tego samego dnia wieczorem dostałam maila od kolejnego chłopaka.. miałam nie odpisywać ale powiedziałąm ostatni raz...
i dziś moge powiedzieć, że to dar od Boga!!najwspaniajszy prezent jaki w życiu dostałam.... mam swój skarb;) po tygodniu od pierwszego maila.. nie stresowałam sie idąc na to spotkanie, nie bałam się.. kiedy sie spotkaliśmy wpadliśmy sobie w ramiona i trzymając się zaręce poszliśmy przez miasto... nie byłam nieśmiała..opadły emocje..swobodna rozmowa, nie było tematów tabu..po prostu to był TEn jedyny!! niedługo minie nam dwa miesiące bycia razem..jestem szczęśliwa i dziś już wiem, że każdy ma swój czas i swoją gotowość..
kilka miesięcy wcześniej bliscy znajomi i przyjaciele móili mi spokojnie, nie smuć się już niedługo Ty spotkasz miłość swego życia a ja im nie wierzyłam chociaż tak naprawdę pragnełam tego z całego serca....
a dzisiaj wam skłądam to świadectwo, że modlitwa, wytrwalość i gorliwość czynią cuda!!
wierzcie, że któegoś dnia do waszych serc zapuka miłość i tam zagości...
życze wam z całego serca powodzenia, wiary i wytrwałości!!

1799 )
 Asia, e-mail: asiadomagalska@buziaczek.pldata: 27.08.2007, godz: 20:30

Jeżeli można - to bardzo serdecznie proszę o modlitwę, chyba będę ją potrzebowała na najbliższe dni :)
Ja również nie zapomnę o Was w modlitwie :)

1798 )
 Asia do Aniołka :), e-mail: asiadomagalska@buziaczek.pldata: 27.08.2007, godz: 18:41

Czesć Aniołku.
Moja koleżanka jest w podobnej sytuacjii, była z facetem długo, względnie długo ;) Było dobrze, też planowali przyszłość etc. wesele :) Wiesz, jak to młodzi ludzie.
Ale tak nagle, bez przyczyny zadzwonił do Niej i powiedział, że on nie jest jeszcze gotowy, nie jest pewien swoich uczuć, i, że mogą być tylko PRZYJACIÓŁMI ... Cóż. Dziewczyna się załamała, bardzo.
W ogóle go nie rozumie. Dała mu czas, cierpliwie czeka. Powiedziała, że zaakceptuje każdą jego decyzję, bo go kocha, bardzo kocha.
Powiedziała, że na wsyztsko jest czas, powoli do przodu. Ona myśli, że chłopak może poprostu wystraszył się tych planów ... etc. I powiedziałą, że to tylko plany, a może być inaczej, znacznie inaczej.
On też odzywa się do niej, jak do przyjaciółki. Nie piszą już tak jak kiedyś, całkiem inaczej. Pewnie rozumiesz w jakim sensie inaczej.
Nie spotykają się już, kiedyś spotykali się niemal codziennie, co 2-3 dni ... mieszkają od siebie ok. 60km. Ale to nie ważna.
A teraz nie ma nic, jest przyjaźń.

Ale trzeba wierzyć.
Wiara czyni cuda ...
A może poprostu tak ma być?? Bóg ma zawsze we wsyztskim jakiś plan ... A taka jest wola Boża, cóż.
Proponuję szczerą rozmowę z chłopakiem.
Módl się o niego :)

1797 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 17:34

Aniołku, na wszystko potrzeba czasu, przestanie boleć.


13 RAD JAK ŻYĆ:

1.Nie kocham cię za to kim jesteś, ale za to jaki jesteś kiedy przebywam z tobą.

2.Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto zasługuje na pewno nie doprowadzi cię do płaczu.

3.Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to że nie kocha cię on z całego serca i ponad życie.

4.Prawdziwy przyjaciel jest z tobą na dobra i na złe.

5.Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby kiedy będziesz siedział obok niej i wiedział że ona nigdy nie będzie twoja.

6.Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz kto może się zakochać w twoim uśmiechu.

7.Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem

8.NIE TRAĆ CZASU Z KIMŚ, KTO NIE MA GO, ABY GO SPĘDZIĆ Z TOBĄ.

9.Być może Bóg chciał abyś poznał wielu złych ludzi zanim poznasz tych dobrych, abyś mógł ich rozpoznać kiedy się w końcu pojawia.

10.Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.

11.Zawsze znajdzie się ktoś kto cię skrytykuje, zdobywaj zaufanie ludzi i uważaj na tych których zaufanie już raz straciłeś.

12.Stań się lepszym człowiekiem. I zanim poznasz kogoś upewnij się że znasz siebie i że nie będziesz chciał być taki jak on chce, ale będziesz sobą.

13.Nie biegnij za szybko przez życie bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy gdy najmniej się ich spodziewamy.

Pamiętaj: "Wszystko co się nam przytrafia dzieje się zawsze z jakiegoś powodu"


1796 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 17:23

Dzięki Tomku :) Faktycznie proszę o trzymanie kciuków i modlitwę 2 września. To będzie wyjątkowo trudny dzień.

1795 )
 Aniołek, lat 26data: 27.08.2007, godz: 15:54

Nie wiem co mmam robić. Najpierw mówił, jak bardzo kocha. Planowaliśmy razem przyszłość. A on w jednej chwili, tak nagle mnie zostawił. Odzywa się do mnie czasami, ale jako przyjaciel. Dlaczego tak się musiało stać? Podobno myśli o swojej byłej dziewczynie ;(

1794 )
 Agadata: 27.08.2007, godz: 13:32

Hej pozdrawiam wszystkich którzy tu piszą Fajnie że jest taka strona

1793 )
 Tomek, e-mail: policja_tomek38@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 13:02

I chciałbym jeszcze podzielić się z Wami świadectwem, które znalazłem na tej stronce. Dla mnie... niesamowite:




"Chcę podzielić się z Wami moim świadectwem o sile Różańca św. i potędze wstawiennictwa Maryi. Pochodzę z rodziny ateistycznej, w której nie wolno było nawet mówić o Bogu. Jednak moje serce w dzieciństwie ogromnie tęskniło do Boga i choć niewiele wiedziałam o Nim, nie przestawałam Go szukać. Znalazła się jedna cudowna osoba, siostra zakonna, która - narażając się przecież - zaczęła prywatnie uczyć mnie religii, również dzięki niej zostałam ochrzczona, przystąpiłam do I Komunii św. i Bierzmowania w wielkiej konspiracji i tajemnicy przed rodzicami, mając lat 13.
Pomimo tego, że moi rodzice byli niewierzący a ich małżeństwo skończyło się rozwodem, byłam szczęśliwa, bo naprawdę czułam bliskość Boga. Ale przyszedł czas dorastania, moja zaprzyjaźniona siostra wyjechała do Afryki na misje, a w rodzicach nie miałam oparcia w sprawach wiary. Szybko się stałam dość łatwym łupem dla różnych modnych pułapek. Nie mając zwyczaju systematycznej modlitwy (która jest taką "smyczą", na której Pan trzyma nas przy sobie), załamałam się w wierze. Niewiele rzeczy było mi obcych - jeden grzech pociągał za sobą kolejne, te zaś pociągały mnie i nie mogłam, a nawet nie czułam potrzeby uwolnienia się od nich. Czasem przychodziły momenty, że szłam sporadycznie do spowiedzi, ale brak modlitwy i wątpliwości znów oddalały mnie od Boga.

Po wyjściu za mąż moje życie jeszcze bardziej się poplątało. Nie widziałam wyjścia: życie w moim małżeństwie stawało się coraz bardziej zagmatwane. Od miesięcy cierpiałam na całkowitą bezsenność. Któregoś dnia wstałam bardzo wcześnie i z rozpaczą w sercu idąc przed siebie, trafiłam do kościoła. Uklękłam przed wizerunkiem Matki Bożej i po raz pierwszy w życiu modliłam się naprawdę z całej duszy, z rozpaczą i nadzieją, z wewnętrznym krzykiem o ratunek. I stał się cud - wszystko się we mnie w jednej sekundzie uspokoiło. Na dodatek, jak się później okazało, spokój trwał, straciłam jakikolwiek pociąg do grzechów, tych, bez których nie wyobrażałam sobie życia, a moje małżeństwo zaczęło przeżywać prawdziwy renesans. Jednak minęło dużo czasu, aż się nawróciłam. Wszystko to, co się stało po tej modlitwie, przyjęłam jako prezent, sama natomiast nic nie robiłam w kierunku pogłębienia swojej wiary.

Był początek lata, kiedy spotkałam przypadkiem nie widzianą od lat przyjaciółkę, która właśnie wróciła z Fatimy i ofiarowała mi przywieziony stamtąd Różaniec. Dziwny był to dar, ponieważ "przyczepił się" do mnie, nie pozwalał się odłożyć na półkę ani do szuflady. Cały czas coś mnie ciągnęło, by trzymać go w ręku. Nawet idąc spać, kładłam go pod poduszkę. Nie był jakiś szczególnie cenny - zwykły drewniany Różaniec. W końcu zaczęłam modlić się na nim, bo odniosłam wrażenie, że on tego "żąda". I wreszcie po 4 latach poszłam do spowiedzi - tym razem - z głębokiego przekonania, choć nie była to jeszcze ta spowiedź, która ostatecznie odciągnęła mnie od przeszłości. Nie była może dobrze przygotowana, ale był to naprawdę poryw serca. Odtąd nie opuściłam żadnej niedzielnej Mszy św. i starałam się odmawiać choć jedną tajemnicę Różańca dziennie. Jesienią zaś znalazłam się po raz pierwszy w Medjugorie. Jechałam tam z sercem całkowicie otwartym na to, co Bóg chce, abym robiła w życiu. Nie będę opisywać tego wszystkiego, co przeżyłam w Medjugorie za pierwszym razem i podczas następnych moich tam pobytów. Powiem tylko tyle, że otrzymałam wielką łaskę nawrócenia, a Pan stał się moim najlepszym Przyjacielem, najważniejszą sprawą mojego życia, moim Celem, moją wielką Miłością. Dał mi łaskę zerwania z całym dotychczasowym sposobem życia, łaskę modlitwy i postu. Jestem bardzo wdzięczna Maryi za ratunek i za ten Różaniec, który "wymusił" na mnie modlitwę i moje nawrócenie. Mało tego - po dwu latach modlitwy na nim i postów dwa razy w tygodniu w intencji mojej Mamy stał się wielki cud jej nawrócenia po całym życiu z dala od Boga, a nawet w opozycji do Niego.

Jestem przekonana, że powierzając się Maryi i modląc się na Różańcu, można zmienić świat na lepsze. Dlatego rozdaję Różańce ufając, że może za pomocą któregoś z nich Maryja przyciągnie kogoś do Jezusa, tak jak to było ze mną. Tak więc proszę wszystkich, którzy mają jakieś problemy "nie do rozwiązania" - powierzcie je Maryi i starajcie się choćby mieć przy sobie Różaniec. Maryja z pewnością znajdzie w końcu sposób, by Was skłonić do modlitwy na nim, nawet jeśli na początku będzie to trudne. I znajdzie sposób, by użyć tej Waszej modlitwy jako drogi, po której przypłynie do Was łaska potrzebna do rozwiązania Waszej trudnej sytuacji.

Szczęść Boże




Barbara "

1792 )
 Tomek, e-mail: policja_tomek38@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 12:44

Agniecha, wracaj już do nas:) Smutno w Firmie bez Ciebie.
Trzymamy też kciuki 2 września. Wszystko będzie ok!
I dla otuchy to, co lubisz najbardziej : NIE REZYGNUJ NIGDY Z CELU, TYLKO DLATEGO, ŻE OSIĄGNIĘCIE GO WYMAGA CZASU. CZAS I TAK UPŁYNIE.

1791 )
 do p.Bratek-Bernadka, lat 24, e-mail: BeLand@interia.eudata: 27.08.2007, godz: 10:05

do pana Bratek,
szukajcie a znajdziecie ;) ale najwazniejsze z Bożą pomocą, nie na galopa...warto czekac nawet jesli wiek juz się prosi, ten czas nie będzie zmarnowany.
Jesli chce pan porozmawiac to słuze pomocą, coprawda nie szukam męza krakusa :)
ale moze rady się przydadzą.. czego obawiają sie kobiety? serdeczne pozdrowienia. bernadka

1790 )
 Mariusz, e-mail: mar_i_usz@op.pldata: 27.08.2007, godz: 09:31

Do CIERPIĄCEJ i FOBICZKI:
jeśli jesteście z Małpolski, wyrażam chęć spotkania i rozmowy. Jeśli zaś z innej części Polski, inni chętni również się znajdą. ŹRÓDEŁKOWICZE: nie stójcie z założonymi rękoma.Modlitwa to nie wszystko!!!


1789 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 08:14

Pomódl się Miriam,
Aby Twój syn żył we mnie
Pomódl się, by Jezus we mnie żył
Gdzie Ty jesteś zstępuje Duch Święty
Gdzie Ty jesteś, niebo staje się

Miriam Tyś jest bramą do nieba
Moim niebem jest Twój Syn
Weź mnie, weź mnie do swego łona
Bym bóstwem Jezusa zajaśniał jak Ty

Gdybym umarł, Jezus żyłby we mnie
Gdybym umarł, odpocząłbym
(...)

1788 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 27.08.2007, godz: 08:11

Karolino, pomodlę się dziś w Twojej intencji

1787 )
 Mężatka, e-mail: buonpr@o2.pldata: 26.08.2007, godz: 23:26

Do Zmęczonej życiem

Zapewniam Cię, że warto modlić się o dobrego męża. Ja swojego wymodliłam, poznałam Go zresztą właśnie na źródełku i jest prawdziwym Skarbem:-). Życzę Ci dużo siły, wytrwałości i powodzenia! Pozdrawiam

1786 )
 zmęczona życiem do mężatki, e-mail: smile18@onet.eudata: 26.08.2007, godz: 22:16

dziękuję Ci bardzo za tak pocieszającego maila...

niestety ja w moim domu tego już nie zmienię i nie przekonam że to nienormalne, wręcz chore. Jestem najmłodsza i niestety nie mam wiele do powiedzenia - raczej muszę sie podporządkować!! myślę, że dziś nastąpił jakiś przełom - bo postanowiłam że jeśli to sie nie zmieni to będę myśleć o jakieś kawalerce.

Masz rację faceta trzeba wychować - bo ja tego nie rozumiem skoro w dzisiejszych czasach pracują zarówno kobiety i mężczyźni to dlaczego niby na kobietach ma jeszcze dodatkowo spoczywać obowiązek prowadzenia domu....

no cóż wypada mi sie tylko modlić o takiego męża, który będzie mi pomagał:-)

pozdrawawiam:-)

1785 )
 Karolina, lat 27, e-mail: 52anilorak@interia.pldata: 26.08.2007, godz: 21:54

Agnieszko dziękuję za piękne słowo Jana Pawła II :) Przy okazji proszę Was o modlitwę.

1784 )
 do pana bratekdata: 26.08.2007, godz: 21:52

Panie Bratek w celu poznania ..niech Pan sie wpisze do działu tutaj jest forum. i nie występuje ciągle pod innym nickiem. pozdrawiam

1783 )
 Mężatka, e-mail: buonpr@o2.pldata: 26.08.2007, godz: 19:03

do Zmęczonej życiem

Doskonale rozumiem Twoją frustrację i zmęczenie. I jest mi przykro, że w wielu domach kobiety traktowane są nadal jak służące. Jednak wcale nie musi tak być. Piszesz, że życie kobiety jest ciężkie, bo musi usługiwać mężczyźnie - a kto powiedział, że musi? Może warto czasem nie wyprać, nie ugotować i nie wyprasować, żeby ktoś docenił Twoją pracę? Albo powiedzieć wprost, że potrzebujesz czasu dla siebie i pomocy ze strony pozostałych domowników?
U mnie w domu obowiązki domowe zawsze wykonywane były przez wszystkich - zarówno mój ojciec jak i bracia włączali się w miarę potrzeby w sprzątanie, gotowanie czy zakupy i nikomu nawet do głowy nie przyszło, że wszystko mają robić kobiety. Podobnie jest z moim Mężem - jest bardzo zaangażowany w prowadzenie domu, a teraz (ja pracuję więcej i też się dokształcam) to właściwie On się bardziej temu poświęca. Bez jego pomocy nie poradziłabym sobie. Kiedy jest coś do zrobienia, robi to ta osoba, która aktualnie ma czas. A jeśli nikt nie ma czasu, to nie jest problemem, że przez parę dni okna będą brudne, ręczniki niewyprasowane albo na obiad pierogi z mrożonek. W życiu człowieka jest przecież wiele bardziej interesujących spraw, niż toaleta lśniąca na wysoki połysk. Podobnie jest w domu wielu moich koleżanek.
Myślę, że mężczyzn w Polsce wciąż trzeba pod tym względem wychowywać, a samej sobie stawiać wyraźne priorytety. Inna sprawa to to, że w pewnym wieku dobrze jest wyprowadzić się z domu. Może dla Ciebie to właśnie ten moment?
Pozdrawiam serdecznie!

1782 )
 Agnieszka, lat 21, e-mail: lady449@wp.pldata: 26.08.2007, godz: 17:36

Dla wszystkich smutnych, słowa Jana Pawła II

"Jeśli ktoś lub coś każe ci sądzić,
że jesteś już u kresu,
nie wierz w to!
Jeżeli znasz Odwieczną Miłość,
która cię stworzyła,to wiesz także,
że w twoim wnętrzu mieszka
nieśmiertelna dusza.
Różne są w życiu "pory roku".
Jeżeli czujesz akurat,
że zbliża się zima,
chciałbym, abyś wiedział,
że nie jest to pora ostatnia,
bo ostatnią porą twojego życia
będzie wiosna:
Wiosna Zmartwychwstania.
Całość twojego życia
sięga nieskończenie dalej
niż jego granice ziemskie:
czeka cię - Niebo".

:-)

1781 )
 Ela 39 Kraków, lat 39, e-mail: elarataj84@wp.pldata: 26.08.2007, godz: 14:17

Poznam przyjaciół ,znajomych najchętniej z okolic Krakowa do wspólnego porozmawiania ,korespondowania dla których wartości chrześćjańskie są najważniejsze.Pozdrawiam wszystkich.Moje gg 2796685

1780 )
 mariodata: 26.08.2007, godz: 10:27

do Ewy....gdy przychodzą smutne myśli, brak nadziei itp., do głowy, trzeba pamiętać, że mogą pochodzić one od ciemnej strony, który wykorzysta każde zranienie, niezrozumienie, trudność, by wcisnąć się do czlowieka. Nie każdy to zrozumienie i tego doświadcza, bo nie każdego spotykają problemy i ne każdy jest np tak wrażliwy, albo ktoś wykształcił mechanizmy obronne...jak przeciwko wirusowi czy zarazkom ....A najlepszym mechanizmem obronnym jest nie zajmowaćsię tymi myślami poprzez zastąpienie je np. modlitwą, ..to nie łatwe, trzeba powalczyć szczególnie na początku, ale jak się uda to zaświeci słońce.tak ja to widzę, z Bogiem

1779 )
 zmęczona życiem, e-mail: smile18@onet.eudata: 26.08.2007, godz: 09:54

dziękuję wszystkim za odpowiedzi na mój wpis, słowa zrozumienia i dobrej rady.

Jednak ja jestem tak zdeterminowana tym wszystkim, że chętnie bym sie wyprowadziłam z domu- aby sie odnaleźć w życiu.

1778 )
 Kasia_, lat 27, e-mail: mlodziutka26@yahoo.comdata: 26.08.2007, godz: 03:51

Witam wszystkich bardzo serdecznie kilkanascie dni temu wrocilam z pielgrzymki i chcialam powiedziec ze to byl bardzo cenny dla mnie czas
- bylo super- i grzalo i padalo - ale nic nie zalujemy bo wszytsko to sie zlozylo na calosc i kiedy przestalam robic Panu Bogu zarzuty i prosic go by przerwal ta cala nocna ulewe i dal pogodny dzien na zajutrz------ a zgodzilam sie na to co On nam da w darze to jakby wszystko sie obrocilo w dobrym kierunku.Podziekowalam Mu za slote ,mokre buty i ciuchy i za ta olbrzymia lekcje pokory- to niesamowite poczuc znow na sobie Jego ojcowska milosci.TO byla niesamowita pielgrzymka i napewno odbila pietno na mojej i wszytkich tam zerbanych duszy.
Wspanialy moment kiedy dobijamy pod bramy Czestochowy,wita nas przeor klasztoru -bardzo serdecznie,a ja odwracam sie do mojej siostry i mowie jej "dotarlysmy ",caluje ja w policzek i obejmuje .a ona jeszce bardziej mnie przyciska i tak stoimy przed brama mateczki i obie ze wzruszenia placzemy- to takie bylo piekne - bylo w tym tyle ciepla i milosci,ruszamy dalej zaplakane przed obraz matki ale to nie koniec wzruszen=poraz kolejny klekam przed Jej cudownym obrazem,lzy leja sie ciurkiem,jest tyle spraw za ktore chcialama Matce podziekowac i o co Ja prosic,ze serce same nie zwytrzymala i wyrwalo sie z mojej piersi i odfrunelo.Odchodzimy i robimy miejsce innej grupie i wsrod tlumu tam zebranych pielgrzymow wypartujemy rodzicow-(przyjechali ze znajomymi)i znow naplywa ogromna masa wzruszen i radosci- to byl wspanialy moment- i znow byly lzy i wielka wdziecznosc dla Boga za ten wspanialy moment.
Udajemy sie na Msze SW do kosciola na pietrze- wedrujemy pod sam oltarz,w powietrzu unosi sie cos czego nie spotka sie na ulicy nie wyweszy posrod zgielku i pogoni dnia codzienniego.to radosc,wdziecznosc ,dziekczynnienie i milosc - wszech obecna milosc.Dzieki Bogu ze moglam b yc czescia tego wspanialego dziela i doswiadczyc czegos podobnego -nie moge sie doczekac nastepnej.MYSLE ze i Mika tez- jestem z niej dumna ze pomimo wielu roznych nie dogodnien i braku komfortu wcale nie narzekala i zniosla wszystkie trudny z godnoascia i w deszce i w sloncu zawsze widnial na jej twarzy usmiech- poznalysmy mase nowych ludzi-dzieki Bogu za te laski ,ktorymi nas obdarza caly czas i blogoslawi nam kazdego dnia.
Kochani zrodelkowiecze rowniez i wasze licze prosby przedlozylam u naszej Matuli- wiem ze jesli sa one zgodne z wola Najwyzszego to zostana one wysluchane- gorace wszytskich pozdrawiam i zycze blogoslawionej niedzieli..

1777 )
 p.z., e-mail: Magda_13713@ wp.pldata: 26.08.2007, godz: 00:55

do zmęczonej życiem

Myślę że tu nie tylko chodzi o zmęczenie fizyczne, pranie sprzątanie, bardziej jesteś zmęczona psychicznie całą tą sytuacją, nie godzisz się na takie życie więc z trudem przychodzi Ci wykonywanie codziennych obowiązków, wymagasz od swego organizmu więcej niż jest on w stanie dać. Jeśli masz możliwość to wyjedź gdziekolwiek, odpocznij, choć na chwile zmień otoczenie, to bardzo Ci pomoże. Postaraj się także zmienić swoje myślenie, zauważać pozytywy a zobaczysz że będzie łatwiej. Doceń ludzi postawionych na Twojej drodze, i nie bój się prosić bliskich o pomoc, być może rodzina nie zdaje sobie sprawy że te wizyty są dla są dla Ciebie męczące. Trzymaj się.

1776 )
 Ewa, lat 19, e-mail: ewka_malutka@wp.pldata: 26.08.2007, godz: 00:36

Witam wszystkich.Dawno mnie tu nie było...Qrcze i znowu ze mną coś nie tak.Kryzys egzystencjalny...Dlaczego niektórzy ludzie,np.tacy jak ja...nie mogą żyć w szczęściu,miłosci,spokoju??Co jakiś czas przychodzi do nich COŚ,niewiadomo skąd i atakuje bezlitośnie i z zaskoczenia?!To boli..Nie chce się zyć,nadziei,wiary i miłości brak...Jak to tak może być?!

POZDRAWIAM...

1775 )
 Tomek, lat 33, e-mail: admin@adonai.pldata: 25.08.2007, godz: 23:53

Płytki nie można sobie sciągać ponieważ jest to po prostu nielegalne i narusza prawa autorskie wydawnictwy oraz autora. Natomiast bez problemu za naprawde niewielka sume 9 zł mozna kupic poszukiwany CD
http://www.kmt.pl/pozycja.asp?KsID=14604
lub w wydawnicwie Rhetos: www.rhetos.pl

1774 )
 fabiola, lat 23, e-mail: fabiola84@gazeta.pldata: 25.08.2007, godz: 21:27

mam do Was ogromna prozbę, a mianowicie chciałabym posłuchac plyty ks. Piotra Pawlukiewicza pt"Sex poezja czy rzemioslo"
Czy moze mi ktos powiedziec z jakiej strony ta płytke mozna sciagną albo podac adres , abym mogła sobie sciagnąc.za wszystkie informacje bardz dziękuje.
Pozdrawiam Was wszystkich i do uslyszenia.Fabi

1773 )
 Tomek, e-mail: policja_tomek38@wp.pldata: 25.08.2007, godz: 21:18

Możemy raczej polecić balsam dla duszy, a do włosów, cóż proponuję jakieś forum typowo "kosmetyczne".

1772 )
 ja, lat 27, e-mail: tomojadreso2@interia.pldata: 25.08.2007, godz: 19:42

A mi tez by sie przydala jaks odzywka do wlosow, mam takie suche i wypadaja po wakacjach, mam nadzieje ze nam ktos cos poradzi. Pozdrowka dla wszystkich

1771 )
 karina, e-mail: karina2006@interia.pldata: 25.08.2007, godz: 18:04

mam pytanie które moze tu nie pasuje ale.. wszystko jest miłe Bogu:)

czy ktos moze polecic mi dobrą odżywke lub fluid na konce włosów- ciemne!, po lecie aby odnowic koncówki przesuszone, cena nie gra roli bo moze byc cos tanie a dobre..sprawdzone.. chodzi o dobry produkt który poprawia stan wlosów naprawdę a nie tylko na chwile jak sie go zastosuje.. nie lubię kosmetyków zbyt obciązająych włosy dlatego lepiej do spłókiwania ;) czytałam ze komus pomogły produkty kerastase , ale są z drogiej półki, jednak moze warto?? ..;) mozna pisac tez na maila:)

miłej soboty..
a Adminowi zycze duzo siły do plewienia.;)

1770 )
 Tomek, lat 33, e-mail: admin@adonai.pldata: 25.08.2007, godz: 16:43

Nekrofilia czyli współzycie ze zwłokami jest faktem odnotowanym przez historie. Co prawda było tylko kilka takich osobników w dziajach świata ale niestety to prawda. I tyle w tym 'pasjonującym' temacie.

Miłego dnia wszystkim - ja dzis od rana piele ogródek tesciowej :)

1769 )
 monika, lat 19data: 25.08.2007, godz: 11:23

mam pytanie , nie bardzo wiem czy można je tutaj zamieścic, ale nie daje mi to spokoju. Ostatnio koleżanka opowiedziała mi o podobno autentycznej historii (piszę podobno, poniewaz ja osobiście nie mogę w cos takiego uwierzyc) . Nie będę jej opowiadac, bo nie o to mi chodzi, chcę się poprostu dowiedziec czy tego typu ..jak by to nazwac?? ,,,.....zboczenie ?? zdarza się naprawdę. Dla mnie jest to coś strasznego, podłego i grzesznego , w sumie to cięzko nazwac to słowami . Konkretnie chodzi mi o stosunek płciowy z martwymi ludźmi, trupami- jakkolwiek ...nie znam fachowej nazwy. Jeśli ktoś wie cos n aten temat to bardzo proszę o komentarz,

1768 )
 do Zmęczonej ż.data: 25.08.2007, godz: 11:00

mnie sie wydaje ze brakuje Ci czasu dla siebie, dla przyjaciól..rodzina jest ważna owszem ale nie mozna zyc tylko rodzina i jej problemami..trzeba miec czas dla siebie, hobby, przyjaciól..tymbardziej ze jestes jeszcze młoda i nie masz zobowiązan jak męzatki.. brakuje Ci odpoczynku psychicznego.. zyjesz tylko obowiązkami, pracą..
Spróbuj cos zmienic.. to rodzina w koncu zrozumie ze nie mozesz co tydzien jej przyjmowac siedząc w domu..jesli zobaczy ze masz przyjaciól,gdzies chcesz pojsc np na dyskoteke , do kina to zrozumieją . Sądzą ze siedzisz jedynie w domu i nie masz innego towarzystwa wiec chcą Ci dotrzymać. Wcale nie musisz polubic zjazdów rodzinnych gdy jest ich zbyt duzo tak ze nie masz czasu nawet dla siebie.. Musisz wyposrodkować, poniewaz w obecnej chwili nie czujesz sie szczesliwa, spełniona, pora coś zmienic. Radziłabym co drugi week gdzies wyjsc a w pozostałe dwa w miesiącu zapraszac rodzinę. Jesli zgodzisz sie na taki stan rzeczy jak do tej pory bedziesz przemęczona i ciągle niespełniona. pozdrawiam

1767 )
 Bratek, lat 30, e-mail: andriu26@op.pldata: 25.08.2007, godz: 08:12

Mam na jmie Andrzej mieszkam i pracuje w krakowie prowadze małą firme rodzinną szukam kobiety z którą mógbym założyć zdrową rodzine.pozdrawiam wszystkich normalnie myślących którym sprawy kościoła leżą na sercu.

1766 )
 Ewa, lat 28, e-mail: tamaryszek_12@gazeta.pldata: 24.08.2007, godz: 23:41

do Zmęczonej Życiem
Chyba potrzebny Ci porządny urlop. Mam wrażenie, że w Twoje życie wkradła się monotonia. Nie masz jeszcze rodziny. Nie słuchasz opowiadań dzieci o nowych kolegach z przedszkola, nie odrabiasz z nimi lekcji po przyjściu z pracy, nie czytasz setny raz Kubusia Puchatka na dobranoc. Ja też nie robię tych wszystkich rzeczy, choć bardzo bym chciała. Podziwiam koleżanki, które godzą pracę i obowiązki matki. Myśle, że macierzyństwo daje dużą siłę. Nie martwisz sie tylko o siebie, bo jest już ktoś ważniejszy.
Spróbuj docenić to, ze rodzeństwo szuka kontaktu z tobą. To chyba lepsze niż pusty dom przez cały weekend. A rodzinne zjazdy? No cóż, trzeba je polubić. Łącznie z pieczeniem ciast i uwagami ciotek.
Ja też lubię posprzątany dom, książki na swoim miejscu i kwiaty w wazonie, ale trzeba znależć chwilę na spacer po łące, na rozmowę z przyjacielem, przeczytanie wiersza. Przepraszam Cię, jeśli uważasz, ze nie mam prawa się tak wymądrzać.
Chce tylko abyś spróbowała spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Naucz się cieszyc małymi rzeczami, a świat znów stanie się piękny, a życie łatwiejsze :)

1765 )
 Małgorzata, lat 34, e-mail: gosiek25@wp.pldata: 24.08.2007, godz: 22:58



Drodzy żródełkowicze o wielkich sercach wrazliwych na potrszeby innych zwracam sie z nie tylko do was o sparcie finansowe na wózek elektryczny na który dostałam co prawda dofinasowanie z p.f.o.n.w kwocie 11500 tys.ale tam okazała sie za mała> ponieważ kazdy propponowany mi ostatnio wózek przez firmy jest od kwoty 16000 tys a i jeszcze wymagałby przeróbek odpowiednich do stopnia mojej niepełnosprawnosci{ Dzieciece Porazenie mózgowe} jest nie z biorę odpowiedniej sumy na wybrany przezemnie wózek i jego przeróbki do 02 10 2007r przepadnie mi dofinasowanie z p.f.o.n za wszelką> pomoc dziekuje
Ponieważ nie mam konta wszelką pomoc prosze kierować na adres
JANISZEWKA MAŁGORZATA
UL. MALBORSK 18
82-500 KWIDZYN


1764 )
 zmęczona życiem, e-mail: smile18@onet.eudata: 24.08.2007, godz: 21:16

witam,
dziś dopadły mnie bardzo złe myśli, zaczynam mieć dość tej sytuacji w której sie znajduję - otóż mam 26 lat, nie mam jeszcze swojej rodziny - własnego domu - więc wydawać by sie mogło że żadnych obowiązków. Jednak moje życie wygląda w ten sposób że codzienni rano wstaję do pracy, potem wracam do domu i muszę posprzątać, potem zrobić obiad, potem przygotowania do kolejnego dnia. i tak od poniedziałku do piątku. W sobotę od samego rana do wieczora - nie mam ani chwili wolnego (sprzątanie, pranie, pieczenie ciasta, koszenie trawy i inne) w niedzielę przyjeżdża moje rodzeństwo z rodzinami wiec dalej nie mam chwili wolnego dla siebie. ostatnio zmieniłam pracę i aby ją utrzymać to muszę poświęcić wiele czasu na naukę - tylko po prostu nie mam siły aby po całym dniu, całym takim tygodniu usiąść i jeszcze sie skupić i myśleć.

dlaczego kobiety mają tak w życiu ciężko. dlaczego oprócz tego że pracuję muszą sprzątać, prać gotować itp. Przynajmniej u mnie w domu facet to ktoś - ma mieć nagotowane, poprane, wyprasowane, i podane ipt. nic ich nie obchodzi?
jak jest u was w domach - czy też macie tak ciężko.

kilka razu w roku mam zjazdy rodzinne (15 osób) - i mam ich serdecznie dość - kojarzą mi sie z wielkim wysiłkiem zmęczeniem..

dlaczego życie jest takie trudne, ciężkie..

1763 )
 Małgorzata, lat 34, e-mail: gosiek25@wp.pldata: 24.08.2007, godz: 20:48


„Do Matki Teresy...”


Po świecie szerokim podróżowałaś
Tam, gdzie głód, choroby i cierpienie...
Nad trędowatym swe ciało pochylałaś.
I nie raz nad tym co Twe oczy widziały
Gorzko, Matko Tereso zapłakałaś.

A Twe wrażliwe serce na ludzi patrzało...

I choć własnych dzieci nigdy nie miałaś
Schronienie w Twym sercu znalazły.
Wszystkie dzieci świata jak swoje pokochałaś.
Czy białe czy kolorowe- niepełnosprawne czy zdrowe
Nigdy, Matko Tereso, nie wyróżniałaś.

A twe wrażliwe serce płakało...

W swym sercu, jak Maryja Jezusa, wszystkie dzieci miałaś
Jak prawdziwa Matka tuląca swe dziatki...
Miłość i ciepło ludziom dawałaś.
Nie uskarżałaś się na cierpienia
Bo nim łaski dla ludzi u Boga, dobra Matko Tereso, wypraszałaś.

A Twe wrażliwe serce płakało...

Najpierw na Bogu, potem na ludziach dobrej woli polegałaś
Jak mogłaś – pomocą służyłaś biednym...
I pewnie nie raz łzy musiałaś ocierać
Kiedy uśmiechnięte ,zdrowe i najedzone swe dzieci widziałaś.

Dziś, My- Twoje dzieci, łzy ocieramy
Gdy Twą Matczyną o nas troskę ,miłość i dobroć
Ze wzruszeniem wspominamy...
Bo nadal Cię Matko Tereso jak swoje matki
Serdecznie kochamy
I Twojej beatyfikacji czekamy...


Szara Myszka





1762 )
 Małgorzata, lat 34, e-mail: gosiek25@wp.pldata: 24.08.2007, godz: 20:46

Kwidzyn (DPS) 25-10-2003r.

Człowieku



Człowieku, gdy los ze mną zetknie Cię
i w przyszłości poznamy się,
nie obawiaj się wtedy mnie.
Podejdź do mnie, jak podchodzisz do drugiego człowieka,
nie uciekaj i przywitaj ze mną się.
A kiedy przełamiemy do siebie lody swe,
ja jak zawsze zniżę dla ciebie człowieku się.
I zacznę znów stopniowo przekonywać Cię,
że ten sam Bóg, który stworzył Ciebie, stworzył i mnie.
Ja niczym od Ciebie nie różnię się.
Ja też jestem człowiekiem, mającym, tak samo jak Ty,
uczucia i serce.
Ja też tak samo jak Ty,
chociaż mniej sprawne mam nogi i ręce.
Ja naprawdę nie gryzę, nie kopię, nie pluję.
Ja też kocham, myślę i czuję.
Ja nie jestem wegetującą rośliną,
ja jestem normalną, prostą, wrażliwą dziewczyną
i nie urodziłam się żadnym dziwolągiem, potworem.
Takie myślenie o Nas - ludziach sprawnych inaczej, jest nie tylko dla mnie nieludzkie, przykre, i chore.
Spójrz na mnie, Ja też jestem jak Ty- człowiek taki sam,
tylko mniejszą sprawność od Ciebie, człowieku, mam.
Spójrz na mnie i prosto w oczy odpowiedz na pytanie mi,
czy w moim wyglądzie brakuję czegoś ci?
A nawet gdyby członków byłoby mi brak,
to moja odpowiedź brzmiałaby „ tak” -
bez członków też można żyć,
nie musisz całym i zdrowym być,
aby człowiekiem nazywać i czuć się.
I tak naprawdę to niezależnie od tego,
czy jesteś sprawny, czy nie,
to nie wystarczy człowiekiem urodzić się.
Trzeba jeszcze człowiekiem być, aby łatwiej wspólnie
było nam żyć.




Szara Myszka


1761 )
 Małgorzata, lat 34, e-mail: gosiek25@wp.pldata: 24.08.2007, godz: 20:44


Życie po Życiu.





Dziergam sobie sweter na drutach, a każde oczko to ludzkie uczucia dobre lub złe, ale... dziergam je. Lecz wzór wydziergam z szarej codzienności, ze smutku i radości, z samotności, z ułomności, z bezradności, z nie spełnionych wszystkich marzeń, z nie przeżytych wrażeń, z cichej nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni, z nie wyśnionych pięknych snów, z dni przeżytych już i z tego, co się nie zmieniło, co kiedyś w moim życiu dobrego i złego było, ale się skończyło...

A gdy skończę wzór, ozdobię go łzami, jak małymi perełkami i będę żyła nadal uczuciami szarej codzienności, smutku i radości.

A gdy przyjdzie mroźna zima, ubiorę ten sweter przez mnie wydziergany i będę grzać się ciepłymi wspomnieniami, jak kiedyś, ktoś wrażliwy na mój los, podał mi swą pomocną dłoń w szarej codzienności, w smutku i radości.


W ułomności, bezradności wspomnę ciepło kogoś, kto pomógł mi spełnić moje marzenia, dzielił ze mną swe wrażenia, kłopoty i zmartwienia, dodał mi nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni. Wspomnę też kogoś, kto wyśnił moje sny, przeżył ze mną wspólne dni, pomógł mi przeboleć to, co się nie spełniło i nie zmieniło.

Nie wiem, jak długo będę żyła jeszcze dniami szarej codzienności....

Być może po latach, kiedy głowę mą pokryje szron, jak zawsze wezmę różaniec w dłoń i pochylając skroń, będę dziękować Ci Panie za wolność ograniczoną, za Twą miłość nie zmierzoną, za wszystko co mi Panie dałeś i co mi odebrałeś. Za to, że mnie kochać nie przestałeś za to, że mi ludzką przyjaźń dałeś, za ludzi dobrych i złych, za radości i łzy, za modlitwy wysłuchane, za każdy zmrok i poranek, za Twe wyroki niezbadane, za ptaków śpiew i że gra świerszcz, za słońce w moim życiu i deszcz, za wszystko, co Twym dziełem, Panie jest, za wszystkie lata, za inny świat- ja, marny pyłek, dziękuję Ci, Panie, bardzo tak.

A gdy wybije moja godzina, zrobię wtedy po cichu rachunek sumienia i jeszcze raz przeżyję moje życie, dziękując Ci Panie, pokornie i skrycie za moje szare życie, za dni szarej codzienności, dni smutku i radości, dni ułomności, dni bezradności, za nie spełnione marzenia, za nie przeżyte wrażenia, za dni nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni, za nie wyśnione piękne sny, za przeżyte dni , za to co przed laty się skończyło.

Lecz najbardziej podziękuję Ci, Boże, w całej swej pokorze, za ludzi dobrej woli, którzy nie odmówili mi swej pomocnej dłoni. Bo to właśnie oni sprawili, że moje uczucia czasem pozytywne były, że moje dni szarej codzienności się zmieniły i czarne myśli mi do głowy nie przychodziły.

Więc kiedy będę wydawać ostatnie tchnienie, to nawet wtedy będę miała cichą nadzieję, że pozostawiam po sobie dobre wspomnienie, że kiedyś ktoś uwierzył mi i opowiedział komuś moje szare codzienne życie, mówił o czym marzyłam skrycie, o moim smutku i radości, ułomności, bezradności, o nie spełnionych moich marzeniach, nie przeżytych wrażeniach, o życiu w ciągłej nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni, o nie wyśnionych pięknych snach, o przeżytych wspólnie dniach, o wylanych przez rodziców moich łzach, o tym co się nigdy nie spełniło, nie zmieniło, co by się wraz z moją śmiercią zakończyło. Więc może wtedy ten ktoś, znając mój smutny los, pomoże komuś, kto będzie sobie podobny sweter na drutach z wzorem w ludzkie uczucia dobre lub złe, ale będzie dziergał je.

Szara Myszka



Wiersz ten napisała dziewczyna, która jest niepełnosprawna.
Nigdy nie chodziła do szkoły- nie dano jej takiej możliwości.
Jednak w swej prostocie skleciła wiersz, który jest pewną refleksją nad naszą egzystencją. Prosi o zatrzymanie się na chwilę.
Ludzie żyją w ciągłym stresie, zagonieni, wciąż podwyższający tempo i efektywność swego działania... czy przez to żyje się ludziom lepiej, czy są naprawdę dzięki temu bardziej szczęśliwi?




1760 )
 Małgorzata, lat 34, e-mail: gosiek25@wp.pldata: 24.08.2007, godz: 20:39


Ojcze Nasz


Ojcze Nasz, który jesteś w niebie modlę się i mówię, do Ciebie.
Bo naprawdę nie wiem, jakimi słowy dziękować Ci ojcze mam?
Za ludzi, których nareście wokół siebie mam i których znam.

Jakimi słowy i jak wyrazić Ci Ojcze mam wdzięczność mą? Za ludzi
Którzy ze mną byli, będą, i są natchnieni kochany Ojcze przez Ciebie.
Akurat, gdy byłam, będę i jestem w potrzebie.

Ojcze nasz, który jesteś w niebie wiesz, że czasem trudno mi słowami wyrazić siebie to, co mi serce dyktuje i to, co czuje wiec powiem tylko kochany Ojcze dziękuję, że chociaż jesteś aż w niebie to poprzez dobrych ludzi, których mam wokół siebie wspierasz mnie na ziemi w potrzebie

Dziękuję Ojcze nasz, który jesteś w niebie, że pomagasz mi poprzez ludzi w każdej nawet najdrobniejszej mojej potrzebie. A najbardziej Ci Ojcze dziękuję za obecność twą w ludziach, którą czuję szczególnie wtedy, kiedy prócz duszy moja, niepełnosprawność Ojcze Ciebie potrzebuje.

Ojcze nasz, który jesteś w niebie za moją niepełnosprawność, która ojcze potrzebuje ojcze Ciebie również bardzo i pokornie Ojcze Ci dziękuję, bo dzięki mojej niepełnosprawności dostrzegam w ludziach dowody na ziemi Twojej Ojcze obecności, wrażliwości, na luckie ułomności, serca bezinteresownej szczerej miłości nie tylko do mojej niepełnosprawności.

Twojej Ojcze miłości do niepełnosprawności, która od ludzi emanuje
Najbardziej, kiedy pomocy ludzi potrzebuję.
Za miłość Twą Ojcze, na którą nie zasługuję a którą w luckich czynach i słowach widzę i czuję kocham Cię Ojcze i Ci dziękuję.

Wiersz Ojcze Nasz Dedykuję:
Ludziom, których wokół siebie mam i których znam, i
Za obecność ludzi w moim życiu do jego końca
Bogu Ojcu i ludziom dziękuję.


Szara Myszka

1759 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej