Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wielkanoc u Golców

     W Wielki Piątek rano symbolicznie obmywamy twarz w zimnej wodzie i razem z dziećmi modlimy się, jak nas uczyli rodzice: "Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami". W Wielkanoc na rezurekcji gramy z orkiestrą dętą w rodzinnej Milówce albo w swojej parafii w Łodygowicach - mówi Łukasz Golec.

     Wielkanoc w rodzinie Golców to święta szczególne, a więc i poprzedzone specjalnym przygotowaniem. - Wielki Tydzień to czas na wyciszenie i duchowe przygotowanie się do przezywania Wielkanocy - mówi Edyta Golec, żona Łukasza, altowiolistka w Golec uOrkiestrze. - Caty Wielki Post to czas na zastanowienie się nad własnym życiem i postępowaniem. Potrzebny jest do tego głęboki rachunek sumienia, a "efekt" widać w kościele. - Do spowiedzi idą nawet najwięksi "zbóje" - żartuje Paweł Golec.

     - W Niedzielę Palmową chłopcy niosą do kościoła palmy, a dziewczyny bagniątka - opowiada Edyta. Uwagę przyciągają najwyższe palmy i to najczęściej one wygrywają w specjalnie, organizowanych konkursach. Nie bez przyczyny chłopcy rywalizują ze sobą w wysokości i okazałości palmy, bo "punktują" tym w oczach dziewcząt - śmieje się Edyta. Góralki w Beskidzie Żywieckim nie święcą palm, ale bagniątka. Jest to bukiet wykonany z jałowca, bukszpanu, barwinku polnego, cisu i bazi, ozdobiony kolorowymi wstążkami. - Palmy i bagniątko wykonujemy własnoręcznie, wykorzystując krzewy z naszego ogrodu - mówi Edyta. - Kiedy byłam mała, rodzice umieszczali palmy i bagniątka w progu domu. Miały chronić domostwo od nieszczęść, zwłaszcza uderzeń pioruna; baziami głaskano zwierzęta hodowlane, aby były dorodne i zdrowe - wspomina. Dzisiaj większość obrzędów niestety zanikła - tłumaczy Łukasz. - Ale wielkopiątkowy zwyczaj porannego obmywania twarzy w zimnej wodzie i wypowiadania przy tym trzykrotnie: "Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami" został mi do dziś.

     - W Wielki Piątek wieczorem bierzemy udział w Drodze Krzyżowej i gorzkich żalach - opowiada Edyta. - Mam takie "skrzywienie zawodowe", że podczas gorzkich żali analizuję je muzycznie. Rzewne melodie śpiewane na dwa głosy, raz kobiece, raz męskie, pobudzają w moim sercu jakąś strunę, a głęboka treść słów wprowadza mnie w podniosłą i niezwykłą atmosferę tych świąt - mówi Łukasz. - Lubię wieczorem zostać na cichej modlitwie i adoracji przy Grobie Pańskim - dodaje Edyta.

     W Wielki Piątek przygotowuje się "święconkę". - Do barwienia pisanek wykorzystujemy naturalne barwniki. Jajka gotujemy razem z łupinami cebuli i obierkami buraków. Następnie Łukasz z dziećmi malują na nich różne wzory i szlaczki. Jaja trafiają do koszyka razem z barankiem, szyneczką, babeczką, chrzanem i solą - mówi Edyta. - Dawniej w Milówce nasza babcia wieszała wydmuszki z poświęconych jaj na owocowych drzewach w sadzie. Wierzono, że przyniesie to urodzaj - wspomina Paweł.

     Niedziela Wielkanocna to radosne świętowanie całej rodziny. Spotykają się w zależności od okoliczności, albo w domu rodzinnym w Milówce, albo w domu Pawła czy Łukasza. - Po Rezurekcji, podczas porannego śniadania dzielimy się święconym jajkiem i składamy sobie życzenia - mówi Paweł.

     - Bo Wielkanoc to czas zatrzymania, spędzany wspólnie z rodziną, bez telewizora i innych "zakłócaczy" - dodaje Łukasz. Niekończące się pogawędki przy stole, na którym nie może zabraknąć domowych wypieków: babek, mazurków, makowców i swojskiej szyneczki. - Do tego obowiązkowo na honorowym miejscu stoi pasta jajeczno-chrzanowa - chwali Paweł. Zaczynają się rozmowy i śpiewy. Bo Golcowie to wielopokoleniowa rodzina, gdzie najważniejsze są wzajemne więzi, a wartości takie jak tradycja, Bóg i patriotyzm nie są im obce.

     KLĘKAMY Z DZIECIACZKAMI

     - Byłem przy narodzinach wszystkich swoich dzieci - mówi Łukasz Golec. - Niezapomniane chwile, wielkie przeżycie pełne emocji. - W domu z Edytką dzielimy się obowiązkami. Kąpanie dzieci, przewijanie, karmienie, czytanie książek. Partnerstwo pod każdym względem, wzajemna pomoc i wsparcie to dla nas normalka. Wiele tych cech wynieśliśmy z domu - mówi.

     Bliźniacy od zawsze pomagali rodzicom w gospodarstwie. - Nie wyjeżdżaliśmy na wakacje, była praca w polu, sianokosy, zbieranie ziemniaków - wspomina Paweł - Kiedy mieliśmy 14 lat, zmarł nasz tata. Mama została z nami czterema, ale starsi bracia Stanisław i Rafał zajmowali się nami młodszymi.

     - Tata uczył nas patriotyzmu - mówi Rafał Golec, dzisiaj manager Golec uOrkie-stry i autor tekstów piosenek. - Ojciec był 13. dzieckiem wśród piętnaściorga rodzeństwa, z których wielu brało udział w II wojnie światowej. Kiedy wujkowie i ciocie spotykali się, tematem wiodącym była wojna, zabory i obozowe wspomnienia, a myśmy się wszystkiemu przysłuchiwali. Wiedzieliśmy w domu o Katyniu, kiedy w szkole zabronione było o tym mówić - mówi Rafał Golec.

    Domy Łukasza i Pawła zbudowane w górach są ich oazą i miejscem, do którego chętnie wracają z trasy. - Obecnie promujemy najnowszy krążek "Golec uOrkiestra 5", więc dużo koncertujemy. Miło wracać do domu, z którego okna rozpościera się widok na ukochane Beskidy - mówi Łukasz - Teraz więcej czasu przebywam w Warszawie, ponieważ moja żona Kasia studiuje i prowadzi własną Fundację. Cieszą mnie jej działania i wspieram ją. - mówi Paweł - Mój dom zbudowany jest z bali w stylu beskidzkim. Na powale - środkowej belce trzymającej sufit - znajdują się różne sentencje "Boże błogosław dom nasz" czy "Pokój temu domowi i wszystkim jego mieszkańcom".

     Modlitwa to codzienność. - Rano i wieczorem klękamy razem z dzieciaczkami - mówi Łukasz Golec, tata Bartka (6 lat), Tosi (4 lata) i Piotrusia (1,5 roku). Podobnie jest w domu Pawła i Kasi Golców, rodziców 6-letniej Majki.

     LEĆ, MUZYCZKO

     - Tata uczył nas miłości do ojczyzny, a przywiązanie do góralskiego folkloru, do poezji i muzyki góralskiej raczej przekazywała nam mama - mówi Rafał Golec, absolwent warszawskiej ASP. - Mama i jej siostry mają piękne głosy. Dziadek prowadził grupę śpiewaków, a ojciec wraz z wieloma swoimi braćmi grali w orkiestrze dętej w Milówce - wspomina Paweł.

     - Łukasz i Paweł mieli wyjątkowy słuch muzyczny - opowiada Rafał Golec. - Zawiozłem ich do szkoły muzycznej, egzaminy zdali bardzo dobrze. W wieku 16 lat Łukasz otrzymał stypendium do prestiżowego Berkeley College of Musie w Bostonie. - Niestety, trudne lata 90., nasz dom bez taty i brak środków finansowych na utrzymanie Łukasza w USA nie pozwoliły, aby wyjechał - mówi Rafał.

    Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bliźniacy zdali na Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Niedługo potem zostali najbardziej wziętą w Polsce sekcją dętą. Łukasz grał na trąbce, Paweł na puzonie. Zanim w 1998 roku założyli Golec uOrkiestrę, grali z wieloma wiodącymi artystami sceny polskiej, takimi jak Maryla Rodowicz, Kayah, Paweł Kukiz, Piasek i wielu innych.

     Kiedy w 2002 roku Jan Paweł II kończył pielgrzymkę w Polsce, Golcowie rozrzewnili wszystkich na lotnisku w Balicach. Zaśpiewali "Do Wadowic wróć" i "Leć, muzyczko" - piosenkę napisaną specjalnie dla Ojca Świętego. - Pomysł wyszedł od ks. Zązla, kapelana Związku Podhalan. - Panowie, zagracie na pożegnanie Jana Pawła II - powiedział. Wykonać Ojcu Św. utwór napisany specjalnie dla Niego?! Był to dla nas wielki zaszczyt i nobilitacja - wspomina Łukasz.

     - Dzień wcześniej koncertowaliśmy w Bartoszycach, więc przerzut 700 km do Krakowa był nie lada wyczynem, ale to nie miało znaczenia. Śpiewaliśmy dla Niego z ochoczym sercem i uczuciem szczęścia - wspomina Paweł. - Dwa lata później wystąpiliśmy w Watykanie, mieliśmy też kilka prywatnych spotkań z Janem Pawłem II. Każde z nich było niezwykłe i pozostanie w naszej pamięci - opowiada Łukasz. - Dziś możemy poszczycić się tym, że kilka nowo powstałych szkół im. Jana Pawła II wybrało "Leć, muzyczko" na swój hymn.

     W swojej twórczości czerpią z muzyki Karpat. Na koncertach wykorzystują instrumenty ludowe jak rogi, fujarki, a nawet czte-rometrowe trombity góralskie. Świetnie bawią się muzyką, łącząc tradycje z nowoczesnością. Kultura ludowa to ich wielka pasja. Do tego stopnia, że w 2003 roku, założyli Fundację Braci Golec. Jej celem jest tworzenie możliwości rozwoju dla dzieci muzycznie uzdolnionych, oraz kultywowanie i upowszechnianie rodzimej kultury. Fundacja zajmuje się też wydawnictwem. - Dzięki wsparciu min. Narodowego Centrum Kultury, ukazały się już 3 albumy z serii "Stroje ludowe w Karpatach Polskich" - Nad ostatnim albumem "Strój górali żywieckich" przez 2 lata pracowało około 200 osób - mówi Łukasz Golec. Całkowity dochód ze sprzedaży albumu przekazywany jest na działalność statutową fundacji (więcej na www.fundacjabracigolec.pl).

     To kolejny "konik" Golców. - Dawniej miejscową kulturę przekazywało się z pokolenia na pokolenie. Dzisiaj, w dobie komputerów, gier i innych atrakcji, ciągłość tradycji jest skazana na zerwanie. Dlatego chcemy dzieciom wpoić pewne wartości, nauczyć je miłości do korzeni, aby pamiętali skąd są i byli z tego dumni - mówi Paweł. Fundacja wraz z gronem przyjaciół oraz Urzędem Gminy Milówka, powołała do życia Ognisko Twórczości Artystycznej, w którym dzieci pobierają lekcję gry na wybranym przez siebie instrumencie. Zajęcia są nieodpłatne. - Instrumenty pochodzą od darczyńców lub kupowane są dzięki dotacjom. Są kilkudziesięcioletnie i nawet stuletnie: dudy, gajdy, fujarki, piszczałki - opowiada Łukasz. W Milówce ognisko liczy setkę dzieci, w Łodygowicach czterdziestkę. - Zainteresowanie jest tak duże, że otwieramy filie - podkreśla z dumą Łukasz. - W ciągu 7 lat kilkaset dzieci pobierało naukę w ognisku. Wiele zakłada własne zespoły i kapele ludowe. - Stawiamy na fachowość - mówi Paweł.

     - Jeśli coś robisz, rób to najlepiej jak potrafisz. Graj tak, żeby zainspirować słuchacza. I z uśmiechem, żeby udzielało się innym - zaznacza Łukasz.

     Dzieci Golców też już śpiewają i grają, Maja i Bartek na skrzypcach.

     - Dzisiaj ludzie nastawieni są roszczenio-wo, "że coś im się należy". Dlatego chciałbym nauczyć dzieci nie tylko życiowej zaradności, ale i bezinteresowności - mówi Łukasz, a jego bliźniak dodaje: by umiały rozpoznawać dobro i zło zgodnie z Dekalogiem i wspierać się, bo w rodzinie tak już jest, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje.


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

4 kwietnia 2010


   

Różaniec Różaniec
abp Grzegorz Ryś
Jeśli szukasz głębokich rozważań tajemnic różańcowych, dobrze trafiłeś. Przedstawiamy Ci osobiste, oparte na słowie Bożym rozważania abp. Grzegorza Rysia. Myśli duchownego skupiają się tutaj wokół poszczególnych tajemnic czterech części Różańca.... » zobacz więcej


Wasze komentarze:
 Stanisław: 05.04.2010, 09:58
 Coś wspaniałego -treść uwielbiam ich muzykę
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej