|
|
O powołaniu...
"Głęboko wierzę w ideę powołania. Wierzę, że każdy człowiek otrzymuje od Boga powołanie. I nie tyle jest to powołanie do czegoś, co powołanie do istnienia. Jak widać z lektury Biblii, zagadnienia powołania i stwarzania są bardzo silnie ze sobą połączone. Rzeczy istnieją, ponieważ Bóg nadał im nazwy i imiona. "Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię" (Iz, 49, 1). Jesteśmy wezwani do pełni życia.
I dlatego wierzę w ideę powołania. Bóg powołuje. Ale nie wygląda to tak, że odzywa się dzwonek telefonu, podnoszę słuchawkę i słyszę, jak po drugiej stronie Bóg mówi do mnie: "Pójdż Tymoteuszu". To kwestia znacznie bardziej ontologiczna, to coś, co dotyka głębi naszego jestestwa. Ja również nie słyszałem żadnego głosu, ale nie powiedziałem też sobie: "O tak, to jest zawód, który chciałbym wykonywać". Zrozumiałem, kim mam być i do czego zostałem powołany."
o. Timothy Radcliffe OP
"Wszystkie rzeczy mają swój szczególny cel. Wszystkie rzeczy są posłuszne jednemu prawu. Wszystko rozwija się ku z góry ustalonemu celowi. Także dla każdego z nas Bóg wytyczył drogę, powołanie i podarował oprócz życia fizycznego, życie łaski. Przychodzi dzień kiedy zauważamy, że wokół nas są inne stworzenia i gdy zauważamy to poza sobą, nowe stworzenie rozwija się w nas. Jest święty i tragiczny moment przejścia z dzieciństwa do młodości. Stawiamy przed sobą problem naszej przyszłości. Nie mamy go rozwiązywać w wieku 15 lat, ale jest dobrze ukierunkować całe życie ku tej drodze, na którą Bóg nas wzywa. Od podążania za naszym powołaniem zależy nasze szczęście na ziemi i w wieczności".
"Co to jest powołanie? Jest darem Bożym, czyli pochodzi od Boga. Jeśli jest darem Bożym to powinniśmy się troszczyć, by rozpoznać wolę Bożą. Musimy wkroczyć na tę drogę: jeśli Bóg chce, nigdy nie wyważając drzwi, kiedy Bóg zechce, jak Bóg zechce".
"Każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa, fizycznego, duchowego, moralnego. Bóg złożył w nas instynkt życia. Kapłan jest ojcem, siostry zakonne są matkami, matkami dusz. Biada tym młodym ludziom, którzy nie przyjmują powołania do rodzicielstwa. Każdy musi przygotować się do własnego powołania: przygotować się aby być dawcą życia przez poświęcenie jakiego wymaga formacja intelektualna; wiedzieć, czym jest małżeństwo "sacramentum magnum"; poznać inne drogi; kształtować i poznawać własny charakter"
"Wszystkie drogi Pana są piękne, byle tylko prowadziły do takiego celu: zbawić naszą duszę i doprowadzić wiele innych dusz do nieba, aby oddać chwałę Bogu".
Bł. Gianna Beretta Molla
Wasze komentarze:
|
Justyna: 16.02.2008, 20:59
|
|
Kasia!!ale ładny podpis:)!!!!! Anula, to co się stało, to jest moja wina, ja przepraszałam i ja zaczęłam, był i jest między nami pokój, co myslę, że nie oznacza, że każdy ma każdemu przytakiwać jak się z czymś nie zgadza, ale to moje zdanie i ja już więcej nie zaczynam, bo znowu cos się zacznie. Nie ma tu wrogów, toczyła się dyskusja, młody czlowiek też może zobaczyć, co znaczy się pokłocić i przeprosić, jesteśmy ludzmi i mamy rózne poglądy, ale już się wszycy pogodzili:) jak na Wielki Post przystało i na uczniów Jezusa.
|
|
kasiadrogosz@o2.pl: 16.02.2008, 18:02
|
|
Witajcie:) tak dawno mnie już tutaj nie było... Bardzo się cieszę że pojawiły się "nowe" Postacie, bo to oznacza że są jeszcze pożądni młodzi ludzie... a to z kolei oznacza, że w dzisiejszych czasach macie ciężką pracę przed sobą... ->ratowanie tego co ginie lub zginęło<- Justyna, Ty nigdy nie zawodzisz na naszej stronce-tak trzymaj. Młodzi szukajcie... bo warto, a jak już znajdziecie to się nie zawiedziecie (ja wam to mówię, Ci co mnie znają, lub poznali, o tym już wiedzą) A Bóg czasami prowadzi drogami, o których byśmy nawet nie pomyśleli i jeszcze to Boże poczucie humoru. trzymcie się cieplutko, pozdrawiam wszystkim a zwłaszcza TYCH z Monieckich terenów i te Siostry które się pojawiły w "internetowym" domu.... kandydatka Katarzyna:))))
|
|
Anula: 16.02.2008, 16:56
|
|
Bardzo dawno nie byłam na tym forum. Serdecznie wszystkich pozdrawiam! Przeczytałam wszystkie ostatnie posty i troszkę się przestraszyłam... Dawniej na forum panowała wzajemna serdeczność, miłość, wspieranie się, możliwość uzyskania różnych informacji-byłam zauroczona tym, że jest taka stronka w Internecie, którą odwiedzają tak zakochani w Bogu ludzie. Teraz wywiązała się zacięta dyskusja... niby wszyscy co chwilę się przepraszają, przyznają sobie racje, ale coś jest nie tak. Gdy czytałam za jedanym zamachem te wszystkie posty, widziałam w nich okromny zamęt. Zabrakło mi pokoju, który dawniej tu panował. Nie winię nikogo, jak najbardziej popieram kulturalne dyskusje, ale warto się zastanowić, czy ta ma w ogóle jakiś sens... Albo czy nie powinna być toczona gdzieś indziej. Absolutnie popieram Wolnego Słuchacza - ktoś tu nabałaganił. Do tej pory panowała miłość - niestety, szatan miesza tam, gdzie jest jej za dużo. Proszę, by się osoby zaangażowane w tą dyskusję pomodliły się za siebie wzajemnie-tak szczerze i gorąco, by zapanował pokój. Równocześnie i ja zapewniam o modlitwie. Pragnę też zauważyć, że odkąd zapłonęła swym ogniem ta dyskusja, bardzo mało osób-nawet stałych "bywalców"- cokolwiek pisało i nie udało im się ani na chwilkę odwrócić od niej uwagi. Załóżmy, że to forum odwiedzi ktoś młody, zagubiony, z wieloma rozterkami i będzie chciał znaleźć tu choć trochę odpowiedzi, wsparcia czy zrozumienia... I co napotka? Ludzi, którzy kochają Boga, a kłócą się o bliżej nieokreślone kwestie. Nie znajdzie tu tego, czego pragnął. Proszę, by dyskusję tą przenieść gdzieś indziej-gg, maile. Będę się modlić o zgodę i porozumienie. Trwa Wielki Post - czas nawrócenia... Bóg na nas patrzy - czy spyta: "Ludu, mój ludu, cóżeś mi uczynił?" Pamiętajmy, że gromadzimy się tu w Imię Pańskie. Na koniec, ajko refleksję, chciałabym przytoczyć słowa piosenki, która ostatnio stale krąży mi po głowiei sercu: "Co zrobisz, gdy zobaczysz Jezusa? Co zrobisz, gdy nie będzie istniał świat? Co zrobiłeś ze swoim życiem? Odpowiedzi nadszedł czas.... Złóż je na krzyżu Jezusa. Złóż je na krzyżu jego miłości - takiej miłości nie miał żaden człowiek. Tylko On, tylko On"
|
|
Bozy_wariat: 15.02.2008, 22:07
|
|
Justyno z przyjemnością! pisz tylko w Poście rzadko bywam, ale "łap" mnie ;) GG 7087048
|
|
s. Celina CSS: 15.02.2008, 21:52
|
|
Radość i pokój w Duchu Świętym, witam wszystkich naszym zakonnym pozdrowieniem. Dawno nic już nie pisałam na forum, ponieważ przeżywałam długie 8-dniowe rekolekcje. A kiedy otworzyłam naszą stronkę, zdziwiłam sięi lością osób i tematów...
|
|
Aniolek: 15.02.2008, 20:23
|
|
ta stronka ma byc POWOLANIOWA!!!!!!!!!
|
|
Justyna: 15.02.2008, 19:09
|
|
Oj faktycznie Wolny słuchaczu, ostatnio tu się troche dzieje, ale forum zyje, ludzie żyją, więc nie powinno być tak źle, trochę się pokłóciliśmy, ale oznacza to, że nie jest nam wszystko jedno, co się mówi. Myślę, że wszystko zakończyło sie bez rannych, a jeżeli Kogoś uraziłam, zraniłam - z serca przepraszam. Boży Wariacie w Twoją stronę również się zwracam i chylę czoła, bo przez tą naszą sprzeczkę, przyznam, że bardzo Cię polubiłam i nie chcę żebyś widziała we mnie wroga! Dlatego mówię przepraszam, sprzeczka była również z mojej winy!!
|
|
Justyna: 15.02.2008, 18:54
|
|
Boży Wariacie znaczy się...znowu głupio to napisałam, chodziło mi o przyrównanie naszego podejścia do tego, oczywiscie powołanie to wielki dar i nie zaprzecze, nic nie powiem. Źle się wyraziłam i to moja wina. A Boży Wariacie odezwałabyś się do mnie na gg?? Myślę podobnie jak Ty z ta przyjaźnią, a może reszte zamiast na forum, porozmawiamy na GG?? POwiedz tylko, czy chciałabyś?Nie mam złych zamiarów, a porozmawiać przecież zawsze możemy, jak myslisz??
|
|
P: 15.02.2008, 18:34
|
|
wolny słuchaczu - piszesz o szczerości i to dobrze, ale jeszcze lepiej by było, gdybyś napisał konkretnie kogo masz na myśli. Poza tym czemu niepraktykujący nie mogą się tu wypowiadać? To forum powołaniowe. Ludzie tutaj piszą o sobie przede wszystkim, w kontekście powołania. Może to dla tych niepraktykujących będzie możliwość zamyślenia się nad swoim powołaniem, nad samym sobą. Nikt tu nikogo nie oczernia, chyba, że inaczej rozumiemy oczernianie. Uważam, że mimo emocji, dykusja jest na poziomie. Kwestii krytyki Kościoła i wpisów Justyny już tu nie będę poruszał, bo będzie to przelewanie z pustego w próżne, jednak jeśli Justyna wyraża taką chęć, będziemy mogli porozmawiać "w cztery oczy". Odezwij się na ten adres: mp36@o2.pl, to samo dotyczy wolnego słuchacza, z którym chętnie porozmawiam :)
|
|
Bozy_wariat: 15.02.2008, 17:58
|
|
Justynko czemu uważasz, że tak pojmuję powołanie? Wiesz nie pojmuję go ani jak drogę krzyżową ani jak Boże Narodzenie... Dla mnie to jest wielki dar, który bardzo wewnętrznie przeżywam... Ach i jeszcze jedno tak do wszystkich, to czego nie mogę wytłumaczyć pojmuję jako wiarę, tak mnie nauczono, w domu, na lekcjach religii i w Kościele. Powołanie dla mnie to miłość, nadzieja i przede wszystkim wiara, bez tego przecież nie byłoby powołania...
|
|
wolny słuchacz: 15.02.2008, 15:58
|
|
Słucham Was i bardzo się dziwię!!!!!!!!!!!!!! Oczywiście tym, którzy krytykują Kościół, bo przecież Kościół to nie tylko księża, ale my wszyscy. Popieram Cię całym sercem Justyno i myślę, że Pan Bóg jest z Ciebie dumny, z Twojej odwagi i prawości. A Ci niepraktykujący niech zmienią forum, bo to zdaje mi się jest katolickie. Więc nie mąćcie, do niedawna był tu spokój, milość, ktoś zasiał zamęt, a to wyraźnie diabelskie.... Tak jak powiedziała Justyna nie oczerniajcie ludzi, ale jak macie coś do nich, to powiedzcie to im. Ja np. nie wiem o kim mówicie źle i nie życzę sobie wysłuchiwać tych obmów. Ale myślę, że problem jest w tych osobach.... Pomodlę się za Was. Życzę więcej rozumu w główkach. I moja dobra rada, ja przynajmniej tak robię: zamiast mówić źle o kimś - w to miejsce modlę się za tą osobę. I uważam, że to Boże wyjście. Pozdrawiam i milknę, ale nie znaczy, że nie słucham.
|
|
Justyna: 15.02.2008, 14:42
|
|
Wierzę w Boga, jedynego, miłosiernego, sprawiedliwego i mogłabym dużo pisać, nie robię błędu ateisty, gdyż wierzę, że Bóg Jest, powołuję się na Jego autorytet, to On powiedział "Jestem, który Jestem" nie wiem, czy czujesz moc tego słowa, że coś, Ktoś JEST, bo ja niedawno to poczułam. Jeżeli Ty wierzysz, żeby sobie ukoić ducha, to ja chyba Tobie współczuje, bo ja chce swoją wiarą odpowiedzieć na miłość BOga, a nie ukoić sobie ducha. Wiara poszerza horyzonty rozumu, pozwala mu pojsc dalej. I nie zaprzecza rozumowi jak i rozum nie zaprzecza wierze. Żyję tu i teraz, tak jak mówisz, ale dla mnie wiara to zycie, a zycie jest wyrazem wiary, i nie pomyliłam porzadków tylko chodziło mi o coś zupełnie innego w przykładzie Trójcy Świętej. Nie mam tu swoich potrzeb i nie mylę nic specjalnie, sofizmatów nie uzywam, bo jest to dla mnie smieszne.
|
|
Justyna: 15.02.2008, 14:34
|
|
P widzimy wszystko teraz jak we mgle, która otacza Tajemnicę, później zobaczymy wyraźniej. ja widze powołanie jak drogę krzyzowa, przpletaną spotkaniem Matki i otarciem twarzy, Boży wariat widzi życie zakonne jako Boże Narodzenie, przeplatane rzeżią niewiniątek, prawda leży po srodku. Kościół jest cialem Chrystusa i to innym ludziom powierzono sprawowanie urzędów w nim nie mi!! i ja sędzią nie będę i nie domagam się rozliczeń, nie ja z tego bedę sądzona, a kto bedzie - niech się tym martwi i odpowiada przed Bogiem. Kościół to moja Matka, zakładam nieomylność Papieża w sprawach wiary, bo On został wybrany na głowę Kościoła. To co się dzieje nie mieści się w głowie, ale jak powiedziałam to Matka i mogę ubolewać, że dzieje się źle, ale trwac będę i chcę bronić. Kościół jest Boski, ale też ludzki z wymiarami ludzkiej słabości i nad tym moge plakac, jak widzę co się dzieje, ale księza, siostry zakonne to LUDZIE, to jak się czuję na posiwedzi oddaję Bogu, może to miałam przezyć, może się tak miałam poczuć, nie wiem. Jak Tobie to przeszkadza, to dlaczego nie masz odwagi po spowiedzi pość i powiedzieć to księdzu prosto w twrarz, ze pocxzuleś się jak towar, ale oskarżasz zza komputera, bo tak wygodniej i bezpoieczniej. Ksiądz tez w konfesjonale moze siedziec już 4 godzinę i też może być zmęczony, zdenerwowany. Powtarzam CZLOWIEK. Nie widzę żebym pomieszała, chcialam tylko okazać, że są rzeczy, których nasz rozum teraz nie obejmie, a nie oznacza, ze tego nie ma. Nie mam do nikogo pretensji!!!! To Ty w tym momencie wyrzuciles swoje zale na Kościół, na dziale POWOŁANIA. Masz zal do Kościoła i to widać w twoich słowach - nie wiem, ale ja sie nie czuję jak strzyzona owieczka, wiem ile mi Kościół pomóg, ile na mnie stracił czasu,w iem ile mu zawdzięczam i gdy daje pieniądze, próbuje chociąz troch edać z siebie tyle ile mogę, bo on mi pomógł. I będę bronić Kościoła bo to moja Matka, która mnie wychowuje i traci na to duuzo sił.
|
|
ewa: 15.02.2008, 11:20
|
|
jaka jest droga powołania?
|
|
Etka: 15.02.2008, 10:29
|
|
A ja się tak zastanawiam... czy osoba która była w zakonie i po kilku latach stwierdziła że to jednak nie jej droga - czy wracając do świata ma szansę na normalne życie?
|
|
P: 15.02.2008, 09:40
|
Cały czas wysoki poziom, choć niższy niż wcześniej, emocji, niedomówień, niejasności. Po prostu wyrażajmy się prościej i jaśniej.
Co do powołania - trochę przestaję to rozumieć. Zarówno Ty, Justyno, jak Boży_wariat realizujecie się, ale odmiennie, więc w czym problem? Jeżeli ktoś się zachwyca, powiedzmy zakonem, nie oznacza od razu, że nie ma świadomości trudności, a nawet jeśli, to pozwólmy się sparzyć tej osobie - człowiek najlepiej uczy się przez własne błędy i doświadczenia. Poza tym Ty sama, Justyno, nie byłaś w zakonie, więc trochę nie rozumiem tej całej burzy, tym bardziej, że Boży_wariat pisała o swoim powołaniu i nagle musiała udawać wielbłąda, który nie ma garba :] Piszesz, że chciałaś pokazać, że nasze idee mogą na nas źle wpływać - jak dla mnie nie udowodniłaś nic poza tym, że.. sama stałaś bardzo dogmatyczna i hermetyczna. Niech każdy żyje tak, jak uważa, że powinien, oczywiście w rozsądnych granicach ;)
Co do Kościoła - zdziwiłabyś się mocno, jak ludzie mogą być traktowani przez Kościół - nie mówię to tylko o jego instytucjonalnym wymiarze, ale międzyludzkim. Po ludzku wiele rzeczy w tym względzie się nie mieści w głowie, a jednak się dzieją. Nie twierdzę, że tak się dzieje ciągle i zawsze, ale jednak. A czy Kościół z Tobą konsultuje nauczanie, wydatki itp? Nie, bo dla hierarchii i sporej części księży, jesteś po prostu kolejnym zapisem w księgach parafialnych i owieczką do strzyżenia. Co ja będę pisał o tak wielkich rzeczach. Być może się z tym nie spotkałaś, ale tak prozaiczna sprawa jak spowiedź. Nie czujesz się, jak kolejny egzemplarz, gdy po raz kolejny słyszysz to samo? Gdy ksiądz Cię próbuje spławić?
I ostatnia kwestia - tajemnice. Nie będę ukrywał, że trochę chce mi się śmiać. Mieszasz wszystko ze wszystkim i później masz pretensje do innych. To, o czym napisałaś, ma wymiar eschatologiczny, a żyjemy tu i teraz. Nie twierdzę, że nie przygotowano czegoś wielkiego, ale, że przygotowano to na później. Pomieszałaś, na własne potrzeby, dwa porządki i cały czas obstajesz przy swoim. To po pierwsze. Po drugie - popełniasz błąd, który nazywam błędem ateisty - nie ma jasnego i pewnego "dowodu na tak" (da się rozpoznać powołanie itd.), ale ty jednocześnie tę niepewność już bierzesz za "dowód na nie", chociaż nie ma pewności, że "nie" - w takim wypadku bardzo łatwo mówić o niepewności, niejasności. Wiary trzeba, wiary, która nie daje pewności, ba, wręcz więcej wątpliwości, ale stanowi pewne ukojenie dla niespokojnego ducha, balsam dla duszy. To jest chyba to, czego właśnie nie rozumieją ateiści - wiary, czyli irracjonalnej protezy nas samych, którzy wszystkiego nie rozumiemy. Jednak, żeby była jasność - nie twierdzę, Justyno, że się mylisz, ale, że nie masz dostatecznego umocowania, tak zresztą, jak i Boży_wariat, skoro to wszystko jest okryte tajemnicą.
|
|
Bozy_wariat: 14.02.2008, 22:47
|
|
Jasne tego nie wiemy, ale widzę, że jedna jak gdyby oscyluje za zakonem a druga "przeciw" ale nie w sensie, że tego nie podejmie lecz, że jest ciężko, to tak ze skrajności w skrajność czarne-białe i nic po środku... czy nie może my się porozumieć w tej sprawie? Przecież jest "jakieś" po środku! Jest białe, jest czarne, ale po środku jest Bóg, czyli bezgraniczna miłość. I może jest wiele rzeczy, w których jedna nie rozumie drugiej i z nią się nie zgadza, to gdyby przyszło nam spotkać się w zakonie, okazałoby się, że byłybyśmy tam najlepszymi przyjaciółkami...
|
|
Justyna: 14.02.2008, 22:10
|
Pewnie masz racje P, za szybko zaszufladkowałam Bożego_Wariata.
Fakt nie muszą, dlatego rozumiem Ciebie Boży_Wariacie, bo ja też mam swoje idee, no kto ich nie? Ale chciałam tylko pokazać, że nasze idee, czasem mogą, źle na nas wpłynąc, jednak mi bardziej chodziło o to, że odniosłam wraenie, jakbyś chciała pokazać życie zakonne jako sielenkę, spokojne życie pod skrzydłami spokojnego Pana Jezusa, gdy wciąż jest powtarzane, że toczy się wojna, życie to wojna, walka, mamy się przygotowywać, będa nas wydawać, przeciw nam mowić, mamy się uzbroić. Może nasze życie w zakonie będzie właśnie polegało na nieodczuwaniu zadnych przyjemności, ciągłym cierpieniu, obelgach - tego nie wiemy, bo to jest przed nami zakryte - to jest przyszłość, a przyszłości nie ma i nie możemy wiedzieć jak ona będzie wyglądała.
|
|
Justyna: 14.02.2008, 22:01
|
Skąd wiem, że nie ma pojęcia? "„ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" - stąd wiem. Alęż Tak!Trzeba próbować rozumieć, bo doszłoby do tego jak mówisz, że siedzielibyśmy i tyle. Znowu...ja nic o zasadach nie mówiłam, ale chcę podkreślić, że Bóg przemawia do każdego w inny sposób( o to mi chodziło z tymi robotami, że nia mamy na twardym dysku wgrane, że tak właśnie będzie z nami jak z kimś innym - tylko o to, ale to mój błąd, źle to napisałam i przyznaję się) nikt mi nigdy nie powiedział, że mogę postępować dobrowolnie, bo znowu jest tak jak mówisz P, są ludzie, Ci, których Bóg stawia na mojej drodze. OD relatywizumu ja się odcinam, są zasady, przepisy i nie ma prawa ich nikt łamać. Bo powstałby taki bałagan, że nikt by się w nim nie odnalazł. Dlatego właśnie powiedziałam, że nie Boży_Wariat bedzie mnie uswiadamiał, bo ja nie wiem, co Jej przyjdzie do głowy, od tego jest Kościół, a z tego, co się oriętuje KKK nic nie mówi, jak Bóg przemawia do człowieka w Jego powołaniu, więc tutaj jest wewnętrzna interpretacja, oparta na osobistym monologu Bóg - człowiek. Kościół nigdy!!NIGDY nie traktował człowieka jako szarą masę i z tym się nie zgodzę. Bóg nie gra, to my gramy, poklepujemy Pana Boga po ramieniu i mówimy"no, to, co Panie Boże powiesz" w relacjach tych idziemy po omacku, jak ślepcy. Owszem i codziennie mówię, że ja Boga nie rozumiem, bo gdybym Go zrozumiała, to juz raz wspominałam, byłby pojęty ludzkim rozumem. Spróbuj P odkryć tajemnicę Trójcy Świętej...na głowie staniesz, a rozum bedzie musiał przyznać się do swojej porażki, bo zaczniemy wiarę zamieniać w wiedzę!!! Już nie będzie "Jezu ufam Ci", ale Jezu, ja to wiem. Owszem bezpieczniej jest nic nie wiedziec, bo z każdej swojej wiedzy będziesz osądzony, ale ja chcę wiedzieć, żeby móc działać.
|
|
Bozy_wariat: 14.02.2008, 20:28
|
|
Mogą runąć, ale nie muszą... Idee wywodzą się też z życia, to czym żyję na co dzień i wybacz Justynko, ale tak na prawdę nikogo nie atakowałam, i nie miałam najmniejszego zamiaru, aby tak to zabrzmiało, cały czas jestem spokojna i aż za bardzo wyluzowana ;p, jeśli odniosłyście takie wrażenie to bardzo przepraszam, i na prawdę znam już trochę życie zakonne, jak by nie patrzył przez rok można dużo zobaczyć i przyjrzeć się temu życiu, zwłaszcza jeżeli do tego samego Zgromadzenia chodzą moje koleżanki...
|
|
|