|
|
O powołaniu...
"Głęboko wierzę w ideę powołania. Wierzę, że każdy człowiek otrzymuje od Boga powołanie. I nie tyle jest to powołanie do czegoś, co powołanie do istnienia. Jak widać z lektury Biblii, zagadnienia powołania i stwarzania są bardzo silnie ze sobą połączone. Rzeczy istnieją, ponieważ Bóg nadał im nazwy i imiona. "Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię" (Iz, 49, 1). Jesteśmy wezwani do pełni życia.
I dlatego wierzę w ideę powołania. Bóg powołuje. Ale nie wygląda to tak, że odzywa się dzwonek telefonu, podnoszę słuchawkę i słyszę, jak po drugiej stronie Bóg mówi do mnie: "Pójdż Tymoteuszu". To kwestia znacznie bardziej ontologiczna, to coś, co dotyka głębi naszego jestestwa. Ja również nie słyszałem żadnego głosu, ale nie powiedziałem też sobie: "O tak, to jest zawód, który chciałbym wykonywać". Zrozumiałem, kim mam być i do czego zostałem powołany."
o. Timothy Radcliffe OP
"Wszystkie rzeczy mają swój szczególny cel. Wszystkie rzeczy są posłuszne jednemu prawu. Wszystko rozwija się ku z góry ustalonemu celowi. Także dla każdego z nas Bóg wytyczył drogę, powołanie i podarował oprócz życia fizycznego, życie łaski. Przychodzi dzień kiedy zauważamy, że wokół nas są inne stworzenia i gdy zauważamy to poza sobą, nowe stworzenie rozwija się w nas. Jest święty i tragiczny moment przejścia z dzieciństwa do młodości. Stawiamy przed sobą problem naszej przyszłości. Nie mamy go rozwiązywać w wieku 15 lat, ale jest dobrze ukierunkować całe życie ku tej drodze, na którą Bóg nas wzywa. Od podążania za naszym powołaniem zależy nasze szczęście na ziemi i w wieczności".
"Co to jest powołanie? Jest darem Bożym, czyli pochodzi od Boga. Jeśli jest darem Bożym to powinniśmy się troszczyć, by rozpoznać wolę Bożą. Musimy wkroczyć na tę drogę: jeśli Bóg chce, nigdy nie wyważając drzwi, kiedy Bóg zechce, jak Bóg zechce".
"Każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa, fizycznego, duchowego, moralnego. Bóg złożył w nas instynkt życia. Kapłan jest ojcem, siostry zakonne są matkami, matkami dusz. Biada tym młodym ludziom, którzy nie przyjmują powołania do rodzicielstwa. Każdy musi przygotować się do własnego powołania: przygotować się aby być dawcą życia przez poświęcenie jakiego wymaga formacja intelektualna; wiedzieć, czym jest małżeństwo "sacramentum magnum"; poznać inne drogi; kształtować i poznawać własny charakter"
"Wszystkie drogi Pana są piękne, byle tylko prowadziły do takiego celu: zbawić naszą duszę i doprowadzić wiele innych dusz do nieba, aby oddać chwałę Bogu".
Bł. Gianna Beretta Molla
Wasze komentarze:
|
siostra Kornelia: 15.01.2007, 21:04
|
hmm... miała Siostra rację dużo mądrych myśli, przemyśleń. Miło jest trafić na taką stronkę, gdzie ludzie potrafią rozmawiać o Bogu, ba jeszcze o powołaniu, co wręcz w moim przekonaniu jest sprawą bardzo intymną. Muszę potwierdzić w 100% słowa Siostry, że czym szybciej się podejmnie decyzję o wstąpieniu do Zgromadzenia, tym jest łatwiej. Ja ciągle się zastanawiam, czasu coraz mniej.Hmm a te moje myślenie trwa już 6-sty rok? Z każdym dniem, mięsciącem jest coraz trudniej. Ciągle pędzimy, cały czas gonimy, chcemy iść, a nie mamy czasu się zatrzymać, zastanowić. Zatracamy siebie, czasem gubimy Boga... Ale gdy braknie sił, kiedy upadamy-przypominamy sobie o Nim, pytamy Dlaczego mnie opuściłeś? Dlaczego nie mam już takiej wiary?
Widze sama po sobie, że w tym rozpędzonym, coraz to bardziej unowocześnionym świecie... nie mam czasu...
Dobrze, że rozmawiacie o rekolekcjach, z całego serca życze Wam abyście mogli jak najczęściej na nie wyjeżdzać. Polecam www.salwatorianie.pl/miba
Oj...tysiąc myśli w głowie, ale nie będę sie rozpisywać ;) Pozdrawiam serdecznie
|
|
siostra Kornelia: 15.01.2007, 21:04
|
hmm... miała Siostra rację dużo mądrych myśli, przemyśleń. Miło jest trafić na taką stronkę, gdzie ludzie potrafią rozmawiać o Bogu, ba jeszcze o powołaniu, co wręcz w moim przekonaniu jest sprawą bardzo intymną. Muszę potwierdzić w 100% słowa Siostry, że czym szybciej się podejmnie decyzję o wstąpieniu do Zgromadzenia, tym jest łatwiej. Ja ciągle się zastanawiam, czasu coraz mniej.Hmm a te moje myślenie trwa już 6-sty rok? Z każdym dniem, mięsciącem jest coraz trudniej. Ciągle pędzimy, cały czas gonimy, chcemy iść, a nie mamy czasu się zatrzymać, zastanowić. Zatracamy siebie, czasem gubimy Boga... Ale gdy braknie sił, kiedy upadamy-przypominamy sobie o Nim, pytamy Dlaczego mnie opuściłeś? Dlaczego nie mam już takiej wiary?
Widze sama po sobie, że w tym rozpędzonym, coraz to bardziej unowocześnionym świecie... nie mam czasu...
Dobrze, że rozmawiacie o rekolekcjach, z całego serca życze Wam abyście mogli jak najczęściej na nie wyjeżdzać. Polecam www.salwatorianie.pl/miba
Oj...tysiąc myśli w głowie, ale nie będę sie rozpisywać ;) Pozdrawiam serdecznie
|
|
ania20: 15.01.2007, 20:46
|
|
Myślę.....że to juz czas - pozwólcie, że zacznę pierwsza....byśmy mogli lepiej się poznać ....stanę na wysokości zadania i napiszę Wam me świadectwo. Drodzy Przyjaciele..Pan jest w każdym z Nas....mam 20 lat i z usmiechem, który w tej chwili maluje się na mej twarzy....mówię do Was nie lękajcie się,otwórzcie drzwi Chrystusowi....Droga Julio mimo wielu trudności - nie zamykaj Swego serca na działanie Pana - nie lękaj się! Justynko - mimo swego młodego wieku szukaj dalej.....pragnienie, które "zagości" w Twym sercu, jakie ono by nie było....zawsze będzie Cię przynaglać....powołanie to nie jest encyklopedyczne, słownikowe stwierdzenie....to klucz, do bram Twego serca, gdy uda Ci się go zdobyć, wówsza będziesz najszczęśliwszą niewiastą pod słońcem....tylko musisz pielęgnować, rozwijać ową miłość, która kwitnie w Tobie. Pamiętaj....każde....podkreślam KAŻDE powołanie ma sens(kiedy robisz coś z miłości dla drugiego człowieka....wówczas czujesz radość i spełnienie) a owe spełnienie przybliża Cię krok, po kroku do rozpoznania swego powołania. Kochana Gosiu - wydaje mi się, iż Twoje intencje są już sprecyzowane i za to Chwała Bogu:) dlatego poprostu bądź, dodając otuchy i mądrości tym, którzy tego własnie potrzebują.Masz genialne wyczucie smaku w tym, co piszesz....to tylko takie moje skromne zdanie. Picie nie martw się wszystko ma swój czas i swoje miejsce...napewno wiedza o rozpoznaniu Twej życiowej drogi będzie Ci dana - zapewniam Cię o tym. Tomaszu nie lękaj się, bowiem wszystko możesz w tym, który Cię umacnia. Droga Joyce - rozumiem Cię doskonale, dlatego "podaj mi swoją dłoń"....nie lękaj się ....otwórz się przed tymi, którzy pragną Cię słuchać......mówię Ci z własnego doświadczenia - im bardziej boisz się tej myśli, która ciągle zaprząta Ci głowę, tym bardziej ona wpływa na Twe życie. Dlatego pozwól Swojemu sercu mówić.....niech ono zacznie się wypowiadać, będzie Ci dużo łatwiej. Magiku nie ma idealnych ludzi...wszyscy jesteśmy grzeszni....jednak potrafimy kochać.....i tą miłością musimy żyć......odwzajemniajmy miłość, za miłość; uśmiech, za uśmiech;dobroć, za dobroć; nawet w złości..winniśmy odnajdydać "ździebełko" dobra.Mattchiesie Bóg jest drogą, prawdą i życiem.....wtop się całym sobą w jego moc....On pokaże Ci drogę, faktycznie masz dylemat...moja rada:nawiąż kontakt z jakimś zgromadzeniem zakonnym....poznawaj Braci, Kapłanów....skoro jesteś pewien Swej drogi - to kiedyś nadejdzie taki dzień, iż powiesz tu chciałbym pozostać na zawsze....tego Ci życzę. Kochani....niegdyś gdy ktoś sobie żartował, iż mogłabym wstąpić do zakonu....autentycznie nie umiałam opanować śmiechu. Raczej owe stwierdzenie traktowałam jak dość dobry żart. Miałam sympatię, którą poznawałam przez ponad dwa lata - dość dużo razem przebywaliśmy, uczylismy się razem do matury, razem także chodziliśmy do kościoła, każdy wspólny spacer, rozmowa, wymiana usmiechu dość często przywoływała myśl dotyczącą małżeństwa....wspólnego, szczęśliwego życia....wcześniej jak byłam młodsza...to mysli o zakonie "przebiegły" przez moją głowę.....ale szybko o tym zapomniałam...potem po maturze nastąpił jakiś nowy etap w mym życiu....coraz bardziej przeżywałam mszę świętą,zdecydowanie częściej czułam "głód Boga", myślałam przecież to wszystko jest takie skomplikowane....mam swą drugą połowę....przy której czuję się bezpiecznie...owe przekonanie o mężczyźnie mego życia - pękło jak bańka mydlana. Wówczas Bóg dawał mi jasne sygnały.....a ja zwyczajnie się lękając świadomie je odrzucałam. Po jakimś czasie poczułam taką miłość, że do tej pory nie potrafię użyć adekwatnych słów, by opisać owe uczucie. Pan mnie poprostu przynaglał...całkiem niedawno zrozumiałam, że moją jedyną miłościa - taką na całe życie jest Chrystus. I wiecie co jestem z tego powodu bardzo dumna. Bowiem tam gdzie miłość jest i dobroć - tam mieszka Bóg. Nie lękajcie się kochani....powołanie Was nie zje.....jedynie rozwinie Was wewnętrznie, otworzy Wasze oczy na Boga. 3majcie się..liczę na to, że ktoś się odezwie....i że Nasza Kochana Siostrzyczka poprostu coś napisze, nie zrażając się owymi, drobnymi niepowodzeniami.
|
|
s. Adriana: 15.01.2007, 19:26
|
|
Jestem ze Zgromadzenia Sióstr Św. Teresy od Dzieciątka Jezus, a obecnie przebywam na jednej z naszych placówek w Ostrowi Mazowieckiej... Aniu... daleko od siebie mieszkamy??? Pozdrawiam Wszystkich cieplutko...
|
|
ania20: 15.01.2007, 19:21
|
|
Kochani - w każdym słowie jest jakaś literka piękna, w każdej książce piękny wyraz do zapamiętania, w każdej modlitwie jakaś iskierka światełka, w każdym człowieku jakiś piękny znak dobroci. Bowiem Nasze życie, to "rozrzucone światełka" lęków i niepewności, które dzięki Bożej Miłości możemy układać każdego dnia w wielobarwną tęczę, górującą nad mrokami ciemności... i tego się właśnie 3majmy. Chyba się zdecydowanie za bardzo rozgadałam :) pozdrowienia dla Wszystkich - buziaki
|
|
ania20: 15.01.2007, 19:15
|
|
Wie Siostra myslę, że to dobry pomysł z tym adresem internetowym Siostry...akurat mnie Siostra zna najmniej....ale wszyscy inni nie są Siostrze obcy... zdaję sobię sprawę, że są w sród nas tacy, którzy może nie chcą wszystkiego mówić tak poprostu na forum - to raczej zrozumiałe, a może gdyby podała Siostra swego maila, wówczas Nasi Przyjaciele - Siostry Przyjaciele, zaczęliby się bardziej otwierać ....a to byłby jak najbardziej pozytywny skutek :) co o tym Siostra myśli??? I jak Wy uważacie kochani?
|
|
ania20: 15.01.2007, 19:05
|
|
Siostro....martwi się Siostra tym, iż wszyscy milczą....ja mam takie przeczucie, że niebawem owa stronka odżyje:) By dodać Siostrze otuchy powiem jedno: moja ukochana babcia chorowała na raka....z dnia na dzień widać było, jak uchodzi z istoty, którą tak mocno kochałam życie.....w końcowym stadium choroby, kiedy na babci twarzy widać było ogromne cierpienie i przeraźliwy ból, mając świadomość, iż babcia nie może nic mówić...powiedziałam: Nie mam nic babciu, ale jestem z Tobą - czy to wystarczy? Tego nie wiem, ale jestem gotowa pozostać tu i przyjąć część babci bólu. Pozostać z babcią....nawet wśród obcych ludzi, nieznanych chorób....wszelkich przeciwności losu. Zobaczy Siostra jak często "niebo wali nam się na głowę".....ale przecież nie jest to zupełnie bezcelowy proces....gdyby owe,przysłowiowe niebo nigdy nie zwaliło się nam na głowę...to wiedzielibysmy, że ono istnieje? pewnie nie. W każdej radości....musi być "odrobinę Chrystusowego krzyża". Dlatego proszę wierzyć w to, iż niebawem wszyscy będą w komplecie:)....
|
|
ania20: 15.01.2007, 18:48
|
|
Najmilsi zauważcie jak wiele nas łączy.....pielęgnujmy tę znajomość..otwórzmy nasze serca na drugiego człowieka....schowajmy wszelkie obawy....przecież wszyscy jesteśmy sobie równi. A ja ze swej strony zachęcam Was wszystkich do przezycia rekolekcji....powołanie to cudowny dar....jednak każdy z Nas potrzebuje pomocnej dłoni - zarówno ziemskiej, jak i tej niebiańskiej. Przyjaciele - odnaleźć powołanie, to znaczy przywracać pierwszy kształt,dziecięcą czystość, odwagę.....to na nowo rysowana wyraźna linia życia, która ma kształt serca, oddanego smutnemu człowiekowi.....gdy je odnajdziecie - to poczujecie się, jakbyście odnawiali piękny obraz, który niegdyś przyciągał swą świeżością i zachwytem Wasze oczy, będziecie mieć wówczas świadomość, iż nic w tym "dziele sztuki" nie brakuje...bowiem owy obraz maluje Sam Bóg, natomiast owym płutnem jest Wasze(moje także) życie.
|
|
ania20: 15.01.2007, 18:30
|
dzięki za pozdrowienia Gosiu. Witam wszystkich serdecznie...........wiecie myślałam dzisiaj nad tym, co by Wam napisać, by podnieść Was na duchu - a zarazem siebie też:)
Serdeczni Przyjaciele - po świecie chodzi opuszczona miłość - szuka ciepła, schronienia, bezpieczeństwa, dobrych rąk...gdy ją zauważycie, wówczas nie odpędzajcie jej, nie żartujcie sobie z owej miłości....może Ojciec szczęśliwych przypadków przysłał ją właśnie dla Was:Kasiu, Picie, Justyno, Tomaszu, Andrzeju, Gosiu, Julio, Siostro, Ewo, Piotrze 87, Mattchiesie, Magiku, Prezesie, Tomku. Postaram się modlić za każdego z Was, gdyż opowiadać o Was Bogu, to znaczy Was przywoływać, rozumieć, zebrać w dłonie i przed Bogiem położyć. Opowiadać o Was Bogu, to znaczy iść za roztargnieniem, za skojarzeniem, za głosem serca i odnależć Was dla siebie. opowiadać Bogu o Was, to odszukać siebie na powrót do domu, kościoła, ojczyzny ......wyznając Wam nieprzemijalność miłości, która tkwi we wspólnocie.
|
|
ania20: 15.01.2007, 18:09
|
|
Jasne, że może je Siostra wykorzystać....wcale Siostra nie musi o to pytać.....zastanawia mnie fakt...czy są one, aż tyle warte....by je wykorzystać. Siostro nie sądzę....by milczenie innych spowodowane było Siostry osobą.....jeśli mamy w tym momencie sugerować się prawdą.....to ja winnam opuścić tę stronkę.....bo piszę na niej najkrócej. Fajnie by było móc z Siostrą pójść na kompromis....tylko nie wiem jak.....a może Siostra mi chociaż powiedzieć w jakim mieście znajduje się Siostry Zgromadzenie???
|
|
Gosia: 15.01.2007, 09:52
|
|
Witajcie Kochani:) Chyba moge tak mowic, bo przeciez jezeli Pan nas tak mocno ukochal to my tez musimy nazwajem i kazdego dnia obdarowywac sie tym Darem. Serce sie raduje czytajac te wszystkie slowa:))) Popatrzcie, ze nawet przez tak nowoczesne narzedzie jakim jest internet Pan nas jednoczy. To piekne... Ale nie mozna zapominac, ze zywy kontakt z drugim czlowiekiem jest najwazniejszy. Dla niejednej osoby, ktora nie uczestniczyla nawet w tym dialogu a byla tylko obserwatorem jest to (mam nadzieje) rowniez jakis sposob otwarcia sie na siebie, drugiego czlowieka i przede wszystkim na Boga. Ania, ktora goraco pozdrawiam w Panu, ma racje, ze kazde rekolekcje to czas naprawde swiety. Zdaje sobie sprawe, ze nie jest to latwe odwazyc sie otworzyc, ale Kochani prosze sprobujcie. Nie jest wazne, w ktorym miejscu ani jak dlugo, bo Bog dziala wszedzie i przez wszystkich. Wystarczy tylka chec i szczera, czysta intencja. Moje rekolekcje przezylam w malej miejscowosci pod Boleslawcem Slaskim. W poniemieckim domu, ktory jest caly czas w remoncie Mieszkalismy tam 4 dni bez wiekszych wygod co nie przeszkodzilo kilkudziesieciu osobom zgodnie i w Bogu przezyc ten niesamowity czas wraz z ojcem Markiem (Misjonarzem Oblatem Maryi Niepokalanej), za ktory do tej pory dziekuje :))) Kazdy z nas dokonuje kazdego dnia rozne wybory. Prosze, zastanowcie sie i odwazcie pojechac na rekolekcje, bo czas ten Pan przygowal specjalnie dla Was. To niesamowite, gdy czlowiek odczuwa Jego bezgraniczna Milosc. Bede sie modlic, aby kazda i kazdy z Was tego doswiadczyl. Pozostancie z Bogiem :-*
|
|
s. Adriana: 14.01.2007, 16:52
|
Zobacz Aniu... wszyscy zamilkli i mnie to niepokoi... Dlatego muszę oddać im głos.... Gdzie jest: Julia..., Mattchies..., Gosia..., Piotrek..., Tomek..., Prezes..., Magik..., Andrzej..., Justyna..., Pit..., Kasia... i inni...???
Przepraszam Was kochani, że się tak sama wprosiłam, ale czytając Was nie mogłam się powstrzymać... Piszcie, mówcie o sobie, pomagajcie, a ja... ja modlę się za Was Wszystkich i zamykam w moim małym serduszku.
|
|
s. Adriana: 14.01.2007, 16:45
|
Czuję się trochę niezręcznie... wprosiłam się tu... i nie wszystkim może to pasować...
Aniu Twoje myśli są dla mnie ogromną radością i bogactwem. Właśnie siedzę przy komputerze opracowując Apel Jasnogórski na Dzień Życia Konsekrowanego i jeśli nie masz nic przeciwko... wykorzystam w nim Twoje mądre i głębokie słowa - mogę?
|
|
s. Adriana: 14.01.2007, 16:39
|
|
Aniu kochana, Jesteś niesamowita! A może pójdziemy na kompromis i w naszym dialogu przejdziemy na bok, na relację bardziej naszą, indywidualną. Nie wiem jak to zrobić, bo jak podam swój adres internetowy publicznie, to może być ta sytuacja przez różnych ludzi niewłaściwie odebrana... Podpowiedz, jak to rozwiązać?
|
|
s. Adriana: 14.01.2007, 12:27
|
|
... no, no Aniu...., wycisnęłaś z moich oczu kilka łez... Jesteś kochana... Ja też na tej stronie odnalazłam drugą moją wspólnotę obok wspólnoty zakonnej, w której jestem. Dobrze mi z Wami tu być... Buziaczki dla Wszystkich, którzy odezwali się na tej stronie. To dzieło Boże!, wiem o tym.
|
|
ania20: 14.01.2007, 12:04
|
Aby nie odejść, aby nie pozostawić ubogiego świata, pustkowia uczuć, ubóstwa, szarzyzny codziennej - ażeby nie odejść własnymi drogami ku swoim gwiazdom - wtedy człowiek składa klucz do serca w ręce Boga...zatem i ja taki klucz w postaci modlitwy złożę u stóp Pana i może wtedy Siostra pozostanie...:) przypadkowo trafiłam na powołaniową stronkę.....ale teraz wiem napewno, iż nie ma w tym żadnego przypadku. "Jeżeli możesz dać chleb, daj. Jeżeli masz tylko kłos, daj cały. Jeżeli masz tylko jedno ziarenko, daj." Siostra każdego dnia daje mi nie tylko chleb - który jest słowem przelanym na papier, kłos - który wywołuje usmiech na twarzy, gdy wczytuję się w każdą wiadomość, lecz także ziarno(mądrość) - które dla mnie jest najważniejsze, bowiem owym ziarnem mogę dzielić się z innymi.... to tylko kilka argumentów.....mogłabym napisać o wiele, wiele więcej.....ale pisałam jedynie to, co dyktowalo mi serce....
p.s. proszę Siostrę o pozytywne rozpatrzenie mej prośby:))))
|
|
ania20: 14.01.2007, 11:42
|
|
Ja nie wiem, jak mozna do kogoś przyzwyczaić się przez internet....w moim sercu znalazło się naprawdę duzo miejsca dla Siostry. Dlatego proszę niech Siostra nie odchodzi z tej strony....czemu Siostra uważa, że to nie jest miejsce dla Siostry??? Ja myslę, że jest tu Siostra potrzebna.....bowiem dla mnie jest Siostra "przewodniczką we wszelkich radościach".....pisanie z Siostrą ma sens....gdyż wnosi nastrój, który staje się duszą darowaną duszy. Ściskam bardzo mocno....a kto wie...może kiedys się spotkamy.....tu na ziemii *ja w to głęboko wierzę* dobry z Siostry człowiek, wrażliwa z Siostry niewiasta....często dziękuje się człowiekowi za to, że poprostu jest. I ja za to Siostrze dziękuję. Buziaki
|
|
ania20: 14.01.2007, 11:28
|
|
oj Siostrzyczko Siostrzyczko....niech Siostra nawet tak nie mówi. Każdy człowiek jest słowem, które stało się ciałem, ale jest także ciałem, które staje się słowem. Zatem jakież będzie nasze (moje) ciało, jeżeli umilknie tak wazne dla nas( dla mnie) słowo? Przeciez to Siostra jest tym słowem.....a ciało bez słowa jest niczym. Jest Siostra opiekunką tego tematycznego grona - tak uważam. Dlatego w imieniu wszystkich...proszę Siostrę z całego serca, by jednak Siostra została. .....
|
|
ania20: 14.01.2007, 11:21
|
Julio już odpowiadam na Twe pytanie: takie rekolekcje powszechnie nazywane są rekolekcjami powołaniowymi.... ale myślę, że każde rekolekcje pozwolą Ci się odnaleźć...natomiast rekolekcje powołaniowe utwierdzą Cię, w tym, czego pragniesz - właściwie będą taką kwintesencją Twego ziemskiego, a zarazem "duchowego" bytowania:) Myślę, że jeżeli chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej...to warto napisać do Siostry Adrianny - to sympatyczna Siostra....widać, że wszystko co pisze jest szczere, przepełnione milością. Poprostu masz eksperta pod bokiem:) i napewno jeżeli zapytasz...to Siostra udzieli Ci satysfakcjonującej odpowiedzi, tego akurat jestem pewna. Wiele zgromadzeń żeńskich organizuje rekolekcje dla dziewcząt.... w których mieszczą się także rekolekcje powołaniowe. O nich niestety zbyt wiele nie wiem, więc nie wypowiem się na ich temat, gdyż osobiście w nich nie uczestniczyłam. Ale byłam kilkanaście razy, a może nawet kilkadziesiąt:) na przeróżnych rekolekcjach. Nie jest ważne miejsce rekolekcji, najważniejsze jest to, byś potrafiła otworzyć swe serce na pukanie "do bram Twej duszy" Pana. Jest wiele miejsc w Polsce, które przyciągają młodych ludzi, wówczas - my, młodzi tego świata naprawdę potrafimy docenić te dni skupienia. Grunt byś się przełamała...a potem bez zbędnych wymówek, poprostu zostawisz wszelkie przyziemności i ruszysz z rozradowanym sercem, na spotkanie z Chrystusem - tego Ci życzę.
Kwestia jest taka...gdzie chcesz jechać, czy masz specjalne życzenia, co do zgromadzenia, w którym chciałabyś takie rekolekcje przeżyć. Przemysl to....może Siostra Adrianna da ci jakieś konkretne namiary....i moja rada na przyszłość...nie zamykaj się na ludzi...dobrze móc czasem tak poprostu pogadać...przecież nie jesteś bezludną wyspą, szukającą swej drogi w samotności. Świetne rekolekcje można przeżyć u Sióstr Szarytek, Pallotynek, Felicjanek, praktycznie tam gdzie pojedziesz....to mało istotne, pewnie dlatego, że wszędzie z Tobą będzie Pan, a przecież z Chrystusem nie zginiesz:) hehhehehhe
Jeżeli chodzi o Twe drugie pytanie: to każdy z nas jest do czegoś powołany...ja ze swej strony mogę powiedzieć tylko jedno...im bardziej czegoś nie chcesz, odrzucając wszelkie myśli, tym bardziej owa miłośc, powołanie Cię przynagla. Pytasz się mnie, czy odkryłam swe powołanie? nie jestem ani żadnym filozofem, naukowcem, czy wielkim profesorem badającym rzeczywistość....jestem poprostu zwyczajną dziewczyną, taką jak ty _ a powołanie - jakie ono by nie było sprawia, że jesteś szczęśliwa, że potrafisz więcej rzeczy rozumować sercem....czujesz, iż wszystko ma sens. Każdy z nas ma zapisaną swą drogę, losy przez Boga. Jedni przeznaczeni są do małżeństwa, jeszcze inni do życia w samotności, z kolei są też tacy, którzy decydują się na posługę kapłańską, bądź zakonną. Grunt byś przestała się lękać, bowiem to, co jest Ci przeznaczone i tak nie ucieknie, zawsze będzie na Ciebie czekało. Ważne jest byś poprzez owe powołanie stawała się lepsza, jeżeli dostrzeżesz w swym sercu taki "entuzjastyczny spokój", bezcenną radość i poczujesz się z tym lepiej, zapominając o tym, co niegdyś "zatruwało" Twe życie...wówczas odpowiesz....Tak - to me powołanie. Pozdrawiam. Pisz śmiało....w miarę mozliwości odpiszę.
|
|
s. Adriana: 14.01.2007, 09:16
|
|
Aniu, dziękuję. Powiem Ci szczerze, że zniknę z tej strony...., bo to raczej miejsce na wypowiedzi dla Was, ale wiedz, że będę tu zaglądać, czytać i choć może spotkamy się dopiero w Niebie w sercu moim i modlitwie Ty będziesz... Buźka.
|
|
|