Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Dobre przeżycie żałoby

  1. Wolno mi poświecić się żałobie, nie pytając, co inni o tym sądzą.

  2. Wolno mi przeżywać ból, gniewać się i złościć.

  3. W czasie żałoby wolno mi wycofać się z życia i poświęcić się życiu moimi wspomnieniami.

  4. Wolno mi odczuwać wdzięczność do człowieka, pomimo, że boli mnie jego strata.

  5. Wolno mi dopuszczać pytania o moje zaniedbanie w stosunku co do tego człowieka. Jeśli wiem, że jestem winny, można mi przyznać się do tej winy i uwolnić się do niej.

  6. Wolno mi dopuszczać pytania o brak serca i zrozumienia chorego do mnie. Wolno mi też przebaczać mu jego winę.

  7. Wolno mi modlić się do Boga, uskarżać się i żalić, a gdy jestem bardzo speszony - milczeć. Wolno mi się przy nim "wyładować".

  8. Wolno mi mieć nadzieję na życie po śmierci a jednocześnie nadzieję na moje życie tu na Ziemi.

  9. Wolno mi tak bardzo się smucić jak jest to dobre dla mnie i mojego "wyzdrowienia".

  10. Wolno mi tak prowadzić "nowe życie" po okresie żałoby, jak uważam to za dobre i właściwe.



Wasze komentarze:
 iwona: 16.12.2009, 23:10
 dwa miesiące temu zginął mój syn.miał 20 lat i tyle planów.był moim jedynym dzieckiem.co dziennie chodze go odwiedzać i cały czas mam nadzieję że to zły sen.nadchodzą święta i może to głupie ale mam nadzieję że noc wigilijnych cudów i mnie przyniesie cód.że obudze się i moje dziecko będzie spało w swoim łóżku.
 ewelusia: 13.12.2009, 09:56
 wiem co czujecie... 5.07- tydzień przed moimi urodzinami odeszedł chłopak na którym mi żależało.... utopił się.... Tydzień przed jego wypadkiem jeszcze się bawiliśmy na zabawie. Na koniec imprezy mnie pocałował jak nigdy wcześniej, mieliśmy się tu spotkać za tydień. Pojechałam tam by go zobaczyć, prytulić... ale tam go nie było... Była tylko wiadomość że nie żyjeeee... Nie moglam w to uwierzyć. nie dotarlo to do mnie.... tańczyłam i czekałam kiedy przyjdzie i mnie pocałuje:( nie zjawil się... na drugi dzięń po usłyszaniu w kościelę o jego smierci łzy same poleciały... wiedziałam że już go nie dotknę, nie przytulę, nie usłyszę jego ulubionej piosenki która mi spiewał by mnie zdenerwować... czułam się jakby ktoś wyrwał mi serce, nie miałam po co żyć, dla kogo...ciąglę myślę o nim i o tym jakby moglo być.... PRZESTAŁAM WIERZYĆ W BOGA CHODZIĆ DO KOŚCIOLA. BO JĘŚLI BY ON ISTNIAŁ TO BY NIE ZABIERAL TAKICH OSÓB JAK MARCIN!!!!!!!!!!
 kinga: 08.12.2009, 20:50
 moj narzeczony zginol w wypadku dwa lata temu,dzien przed wigilia!mial wypadek samochodowy jechal ze swoim przyjacielem obaj zgineli.bylismy razew prawie 4 lata.do dlugo na wiosne mial byc slub podroz do wenecji.oswiadczyl mi sie w paryzu.przezylam wspaniale chwile z nim nigdy go nie zapomne,zawsze bedzie istnial w mojej pamieci.kocham cie adam!
 klaudia: 21.11.2009, 12:55
 18.04.2008 roku zginął mój narzeczony w wypadku samochodowym, wracając z pracy do domu do mnie. W tym momencie moje życie legło w gruzach, wydawało mi się, że tylko ja tak w tej chwili cierpię i nie potrafiłam zrozumieć dla czego. Teraz już wiem, że czasu nie cofnę choć się tak bardzo obwiniałam za jego śmierć a nic nie mogłam zrobić. Próbuję ułożyć sobie życie jakoś bez nie go choć nie przychodzi mi to łatwo, ale wierzę, że gdzieś ON czuwa nade mną. Zawsze będę pamiętać i go kochać, choć nigdy się nie pogodzę z jego śmiercią to życie musi iść do przodu choćby dla niego bo wiem, że nie chciał by tego abym tak cierpiała. Dlatego wszystkich tak doskonale rozumiem co to znaczy utracić ukochaną osobę. Po prostu chyba tak musiało być,choć nie zawsze się z tym zgadzamy.
 lenka: 20.11.2009, 00:02
 11.05.2009 rok najgorszy dzień w moim zyciu w wypadku samochodowym zginął mój chlopak.Wyszedł jak zwykle z domu o 4.45 o godzinie 6.41 dzwonił ze załadował towar i żebym z nim pojechała w trase.Jednak odmowiłam bo byłam zmęczona .O 7.30 już nie zył.Nie umie się z tym pogodzić,jedyne co mnie trzyma przy życiu to jego syn którego urodziłam 2 miesiące po jego smierci,którego on nigdy nie pozna.To dziecko moj synek jest moją radościa gdy patrze na niego przypominam sobie jego ojca jaki był wspaniały i ile dobrego w życiu zrobił.Życie jest okrutne .Zawsze będziesz w moim sercu ukochany...racja doti z tym się nigdy nie godzi
 Martyna: 12.11.2009, 11:29
 Chłopak, którego kochałam z całego serce zginął w wypadku 24. października 2007 roku. To już ponad dwa lata... ale dla mnie czas zatrzymał się właśnie wtedy. Nie potrafię pogodzić się z myślą, że już go nie zobaczę. To był taki dobry człowiek, nie zasłużył na śmierć w tak młodym wieku. Miał wtedy 24 lata. Ja Go tak bardzo kocham. Myślę o nim codziennie. Może i czas leczy rany... ale zostają po nich blizny, które uniemożliwiają normalne życie. Najgorsze jest to, że obwiniam siebie, że nie zawsze było między nami dobrze, z mojej winy. A on przecież zasłużył na wszystko co najlepsze. Najlepiej gdyby nigdy mnie nie spotkał. Za mało okazywałam mu jak bardzo Go kocham. Nigdy nie pogodzę się z tym, że taki wspaniały człowiek musiał odejść...
 kinga: 18.09.2009, 13:49
 Mam 15 lat mój brat zginą 1 06 2009w wypadku jechał na motorze to nie była jego wina. Zginą 300 metrów od domu . A ja wciąż myślę dlaczego to był on...?
 :(Ona:(: 31.08.2009, 23:47
 0.4.08.2009r.o godz.9;30 19.08.2009rskończył29latMłody Prawda?dlaczego N??Mój dobry kolega,jadąc do babci na spotkanie rodzinne zginą w wypatku na motorze..oczywiście nie z jego winy tylko z jakiegos barana jadącego z naprzeciwka 18leateek i 24letni meszczyżni przeżyli niestety mój kolega NIE:(:(DLACZEGO Bóg Go Zabrał Do Siebie a nie tychy 2odwarznych mlodzikow?nikt nie odpowie na to pytanie ..
 Sylwia: 15.07.2009, 13:35
 Tydzień temu zmarła moja mama, miała 58 lat. Nigdy nie przypuszczałam, że tak szybko stracę któregoś z rodziców, bo nam dzieciom wydaje się, że będą z nami wiecznie! Wiem, że trzeba żyć dalej, bo już nic się na to nie poradzi, a nasza ukochana osoba, która odeszła na pewno by nie chciała abyśmy to życie stracili wraz z nią, ale cóż zrobić jak człowiek czuje jakby ktoś wyrwał mu serce i ten żal, ogromny żal... I jak mam pomóc tacie, który żył dla nie, a ona dla niego. Boże daj nam wszystkim siłę na dalsze życie!! Kocham Cię mamo i zawsze będę!!


 ludka: 26.06.2009, 17:49
 Do Andrzeja. Tydzień temu zmarł mój Mąz, jedyna moja miłość.A miał tylko 44 lata i wiele marzeń, zginął . Jaki ból sam rozumiesz . Ten wiersz dedykuje Tobie i Twojej Żonie: Zamknąć się w ciszy muszę Ból swój przeżyć dokładnie Sekunda po sekundzie Minuta po minucie Łzę za łzą ocierać Ręce załamywać Miłość zamknąć w sercu Zatopić się we wspomnieniach Choć z tym co teraz godzić się trzeba I dokończyć modlitwę "Bądż wola Twoja , jako w niebie, tak i na ziemi" Choć dusza boli i serce łka.
 anjja: 14.06.2009, 18:49
 15 lat temu zginął mój tata,a nie ma dnia,żebym o nim nie myślała,był taki młody.nic,ale to nic nie wypełni pustki po stracie ukochanej osoby!!!zostaje po prostu pusta dziura w sercu,ból,żal...nie da sie życ normalnie...nie da się zapomniec..nie ma co się oszukiwac...
 kasia: 07.05.2009, 13:53
 Mój tata jeszcze nie umarł ale leży w szpitalu i strasznie sie męczy już 3 tygodnie niewiem czy sie męczy lekarz mówi że nie codziennie go odwiedzam i serce mi sie kraja jak widze a chciałam mu jeszcze tyle powiedziec i wstyd mi to mówić ale jak przychodze do szpitala i biore go za ręke i modle sie do boga zeby juz go zabrał do siebie żeby sie przestał męczyć
 Nelaa: 31.03.2009, 22:37
 ponad 4 lata temu zmarł mój tata. Byłam strasznie z nim związana i źle przeżyłam jego śmierć do dnia dzisiejszego nie mogę się z tym pogodzić strasznie mi go brakuje i wciąż zadaje sobie pytanie dlaczego on? Gdy mój tata zmarł miałam 12 lat przez pierwsze kilka miesięcy nie zdawałam sobie z tego sprawy że go już nie ma mój tata pracował za granicą często go nie było przyjeżdżał na święta na wakacje z mamą i moim rodzeństwem jeździliśmy do niego. Dopiero 22 kwietnia w moje pierwsze urodziny gdy cały dzień czekałam na telefon z życzeniami od niego właśnie wtedy doszło do mnie to że go już nie ma że człowiek który był tak bardzo ważny dla mnie umarł:(. Do dziś nie potrafię się z tym pogodzić strasznie mi go brakuje. Strasznie mi brakuje wakacji spędzanych z nim, a święta nie są tymi samymi świętami zarówno dla mnie jak i dla mojego rodzeństwa. Wielokrotnie próbowałam popełnić samobójstwo nie wyobrażałam sobie dalszego życia bez niego. Przy życiu trzymała mnie rodzina a najbardziej mój 4 letni brat gdy tata zmarł mama była w 6 miesiącu ciąży. Bóg zabrał i zarówno dał mi najważniejsze osoby w moim życiu gdy mój braciszek się urodził nie było mi tak ciężko i teraz ciesze się że żyję bo mam dla kogo. A o tacie często myślę wspominam dzieciństwo spędzone z nim. Uwielbiam słuchać piosenki pt "wspaniałych rodziców mam" wydaje mi się że miałam i tak ogromne szczęście mając przy sobie 12 lat kochanego i wspaniałego Tate bo był wspaniałym człowiekiem i Ojcem. Chodź bardzo mi przykro jest gdy sobie pomyśle że nie będzie go na moim weselu że moje dzieci nie będą mieli okazji go poznać :( Jeżeli mielibyście ze mną ochotę pogadać pisać na gg 4889872.
 Andrzej: 11.01.2009, 19:48
 Pięć lat i dziesięć miesięcy zmarła moja żona , jeszcze do teraz nie umie się pozbierać cały czas myślę o niej jakby była mówię do niej . Może powinienem przestać bo trzymam ją i nie może odejść . czy ktoś może mi pomóc
 Michał: 27.11.2008, 02:56
 Przed wczoraj zmarł mój Tata, nigdy bym się tego nie spodziewał. Miał tyle planów, za 3 miesiące miła się urodzić wnuczka :( Wszyscy jesteśmy podłamani ale musimy się trzymać. Tata był silny i twardy. Najważniejsze że się nie męczył że odszedł w spokoju. Już mi go brakuje a co będzie jutro za tydzień za rok... trzeba wypełnić tą pustkę. Będę się starał być lepszym człowiekiem aby Tata był ze mnie dumny. Bardzo go kochałem i bardzo mi go brakuje. Sam nie jestem wierzący przynajmniej w ogólnie przyjętym znaczeniu (wiara w Boga ojca). Ale czuję że opiekuje się mną dobry duszek i że zawsze mogę z nim porozmawiać. Może dla niektórych brzmi to banalnie i infantylnie ale tak czuje. Nie chodzę do kościoła wogóle go nie uznaje. Najważniejsze dla mnie jest aby być dobrym człowiekiem. Choć ja sam nie jestem wierzący prosił bym wszystkich o modlitwę za mojego Tetę. Mam nadzieje że teraz wypoczywa bo całe życie ciężko pracował od rana do wieczora aby zapewnić nam byt. Był pracoholikiem. Tato odszedłeś od nas za wcześnie, miałeś dopiero 51 lat, bardzo nam Ciebie brakuje. Babcia pochowa syna, mama męrza a ja z siostrą naszego Tate. Dlaczego On ? na to pytanie nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, a odpowiedz w stylu bo Bóg tak chciał to nie jest żadna odpowiedź. Zauważam że Ci lepsi ludzie odchodzą wcześniej a bandyci, złodzieje, alkoholicy bijący swoje żony itp żyją długo. Tato dlaczego....? Mieliście z mamą tyle planów, tyle wspólnych marzeń. Dzieci odchowane i w końcu mieliście czas tylko dla siebie. Wiem że chciałeś jak najlepiej i nigdy z własnej woli byś nas nie zostawił. Walczyłeś ale przegrałeś z chorobą. Ważne że nie cierpiałeś i że do końca byłeś aktywny. Żałuje że wychodząc od Ciebie Cie nie przytuliłem. Teraz już nigdy tego nie zrobię :( Wiedz że Cie bardzo Kocham i że będę się starał być coraz lepszym człowiekiem abyś był ze mnie dumny. Tęsknimy za tobą . Kochamy Cie!
 kasia: 22.10.2008, 16:54
 kilka miesiecy temu zginol chlopak ktorego kochala teraz prubuje zaczoc nowe zycie ale nadal mam go przed oczami ,,kocham go sp. Roberta
 Martusia: 08.09.2008, 11:41
 Półtora miesiąca odszedł mój tatus byłam przy nim parenaście godzin przed śmiercia strasznie cierpiał a ja wraz z nim. Wciąż mi się śni wiem że jest przy mnie. Jest mi tak bardzo ciężko... Trudno żyć:(
 Monika: 27.05.2008, 01:42
 Od śmierci osoby którą kochałam totalnie i z wzajemnością minęło już bez mała 11 lat. Do tej pory czasem sobie powtarzam, że mogę się do takiego stanu przyzwyczaić, ale nigdy z nim pogodzić. To prawda, że niekiedy ból przygniata tak, że aż braknie tchu. Ale to mija. A później żyć trzeba dalej - to może banał, ale to prawda. Nie wolno się pogrążyć w rozpaczy, bo może mieć to bardzo negatywne następstwa. Żalu do Pana też nie warto żywić, bo co wtedy, obrażę się na Pana Boga i pójdę dalej? Niestety, ale Zosia-samosia tu nie zdaje egzaminu. Ale pustka pozostaje. Jedyne, co mogę i powinnam tu zrobić, to ją zapełnić: wytrzeć nos i ułożyć swoje życie na nowo, lepiej. Ja ułożyłam je tak, choć wciąż się tego uczę, by Ten Człowiek mógł być ze mnie choć odrobinę dumny. Warto się zatrzymać i zapytać - może Bóg chciał przemówić do mnie poprzez taki wstrząs? I może tę pustkę należałoby wypełnić właśnie Bogiem? Nic tu nie jest proste, ale jedno jest pewne: Bóg, w nieskończonej mądrości, dobrze wie, co robi oraz, jaką drogą człowieka doprowadzić do Szczęcia - do Siebie. Trzymajcie się, kochani.
 doti: 20.01.2008, 22:55
 5 lat temu odszedł mój Tata... to niby 5 lat... ale jest ciągle tak samo... jakby to było wczoraj... to nigdy nie mija... z tym sie nigdy mnie godzi...
 RAFAŁ: 19.11.2007, 17:44
 Należy zaufać Bogu... codzoennie używamy słów "bądź wola Twoja"... czasem robimy to nieświadomie.. powinniśmy się nad tym zastanowić... Bóg nas kocha i nie opuszcza nas nigdy...
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] (16) [17]


Autor

Treść

Nowości

św. Andrzej Apostołśw. Andrzej Apostoł

Modlitwa do św. Andrzeja ApostołaModlitwa do św. Andrzeja Apostoła

Litania do św. Andrzeja ApostołaLitania do św. Andrzeja Apostoła

Maryja w pontyfikacie Jana Pawła IIMaryja w pontyfikacie Jana Pawła II

Sucho mam w ustachSucho mam w ustach

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej