Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Nowenna Pompejańska

Nowenna Pompejańska

"Nowenna nie do odparcia"

Historia Nowenny Pompejańskiej

     Nowenna Pompejańska powstała w 1884 r. Jej podstawą jest relacja 21-letniej Fortunatiny Agrelli z Neapolu, która, ciężko chora, miała doświadczać wizji Matki Bożej, zapowiadającej jej uzdrowienie po odmówieniu szczególnej formy modlitwy różańcowej. Składała się ona z trzech nowenn błagalnych i trzech dziękczynnych - czyli dwa razy po 27 dni. Każdego z 54 dni należało odmówić cały Różaniec (wówczas składający się z trzech części: radosnej, bolesnej i chwalebnej), uzupełniony krótkimi wezwaniami i modlitwami. Ważną cechą tej nowenny jest tylko jedna, wyraźnie określona intencja.

     Fortunatina odzyskała zdrowie. Jej historię opisał Bartolo Longo, który stał się propagatorem nowenny, związanej z wybudowanym przez niego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, 26 km od Neapolu. Cud uroczyście uznał papież Leon XIII w 1890 r., co dodatkowo przyczyniło się do rozwoju kultu Matki Bożej Pompejańskiej oraz samej nowenny.

     Kierując myśli ku obecnym we wszystkich zakątkach świata miejscom szczególnej czci oddawanej Matce Boże), Ojciec Święty Jan Paweł II napisał: "Można by mówić o swoistej geografii wiary i pobożności maryjnej, która obejmuje wszystkie miejsca szczególnego pielgrzymowania Ludu Bożego, który szuka spotkania z Bogarodzicą, aby w zasięg u matczynej obecności Tej, która uwierzyła znaleźć umocnienie swojej własnej wiary". /Redemptoris Mater 28/

     Pompeje położone u podnóża Wezuwiusza. Miasto najsławniejszego na świecie Sanktuarium Różańca Świętego. Zawdzięcza te sławę, bł. Bartolo Longo, który z Bożą pomocą wybudował świątynię i Nową Pompeję. To miasto zmartwychwstania i życia.

     Bartolo Longo sprowadził do Pompei obraz z wizerunkiem Maryi Różańcowej, który nazwał:
"Narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego miłosierdzia".

     Nad tabernakulum, znajduje się najcenniejszy klejnot święty obraz Matki Boskiej Różańcowej, niegdyś zaniedbany, dziś triumfujący. Obraz słynie cudami i łaskami od 1876 roku.
Historia Nowenny Pompejańskiej
     "Nie ma duszy chrześcijańskiej, która nie znalazłaby w nim schronienia w trudnych momentach, kłopotach i niepokojach; ukojenia dla rozdanej rany czy bólu, który wstrząsa; w chwili nadziel w udręce". (G. Leone)

     Ojciec Święty Jan Paweł II w 1980 roku wyniósł Bartolo Longo - Apostoła Różańca Świętego - na ołtarze i wprowadził w poczet błogosławionych.

     W 25. roku pontyfikatu Ojciec Święty Jan Paweł II powierzył list apostolski czułym dłoniom Maryi Panny, korząc się w duchu przed Jej obrazem we wspaniałym sanktuarium wzniesionym dla Niej przez błogosławionego Bartolo Longo.

Jak odmawiać Nowennę Pompejańską

  • Dzień w którym rozpoczynamy Nowennę Pompejańska, zaznaczamy w kalendarzu.

  • Nowenna trwa 54 dni. Przez wszystkie te dni odmawiamy trzy części Różańca Świętego. Można odmawiać cztery części z Tajemnicami Światła.

  • Przez rozpoczęciem trzech części różańca mówimy "Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego" i dodajemy na samym początku swoją intencję.

  • Przez 27 dni odmawiamy część błagalną Nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu trzech części różańca odmawiamy modlitwę:

         "Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich z Różańcem Twoim pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen".

  • Przez pozostałe 27 dno odmawiamy część dziękczynną Nowenny Pompejańskiej. Po ukończeniu trzech części Różańca Św., każdego dnia odmawiamy modlitwę:

         "Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Całe moje życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzał/a cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twej pomocy wezwałem/am, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadał/a o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzał/a nabożeństwo do Różańca Świętego. Wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszlaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen".
  • Każdą część Różańca Świętego kończymy trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej: "Królowo Różańca Świetego módl się za nami".

Obietnice - słowa Matki Bożej

     Najświętsza Panna Pompejańska kilka razy pouczała swoich czcicieli, co mają uczynić, aby odebrać łaski, na których im zależało.

     Znany jest fakt ukazania się Matki Bożej nieuleczalnie chorej Fortunatynie Agrelli z Neapolu (lat 21), do której powiedziała: "Za każdym razem gdy chcesz uzyskać" ode mnie jakaś łaskę, odpraw na mają cześć trzy nowenny błagalne, odmawiając 15 tajemnic mojego różańca, a potem odpraw trzy nowenny dziękczynne".

Nowenną nie do odparcia

     Po odprawieniu nowenny, Fortunatyna Agrelli została cudownie uzdrowiona. Był to początek nabożeństwa, które polegało na odmawianiu przez 54 dni całego różańca, zwanego "Nowenną nie do odparcia". Modląc się nowenną upraszamy łaski potrzebne dla rozwiązania spraw trudnych i beznadziejnych.

Świadectwa

     Chciałabym podzielić się tym co dokonało się ostatnio w moim życiu podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Jedną z obietnic jaką się składa Matce Bożej w Części Dziękczynnej jest szerzenie tej modlitwy wśród ludzi. Bardzo lubię portal adonai.pl i często tu zaglądam. W trakcie odmawiania Nowenny miałam sen, że na stronie głównej Waszej strony pojawił się artykuł dotyczący Nowenny Pompejańskiej i myślę, że to znak aby o niej napisać...

     Pragnę serdecznie polecić ją tym, którzy już po ludzku nie mają siły i potrzebują poruszyć całe Niebo aby doznać ratunku. To właśnie dzięki tej wspaniałej modlitwie otrzymałam łaskę nawrócenia i rozwiązania wielu trudnych spraw. Maryja, dając nam tę NOWENNĘ NIE DO ODPARCIA, pragnie obdarzyć nas wieloma łaskami. Co najważniejsze, modląc się na różańcu i bezgranicznie ufając Maryji, dostajemy niesamowity pokój w sercu. Jest wiele stron w internecie, na których dowiemy się jak odmawiać tę modlitwę, która trwa 54 dni. Na jej temat można obecnie także przeczytać w prasie katolickiej, a być może już o niej słyszeliście i nie wiecie czy podołacie. Ja też tak myślałam. Bałam się, że nie dam rady. Tłumaczyłam sobie: "54 dni? Ja i różaniec? Przecież ja nawet dobrze nie znam Tajemnic!". Wcześniej było to dla mnie nie do pomyślenia. Szczerze muszę przyznać, że nie odmawiałam tej modlitwy, gdyż zawsze wydawała mi się długa i nudna. Wolałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz inne modlitwy, z których odmawianiem nie miałam większych trudności. Dzięki Nowennie pokochałam różaniec.

     Kilka miesięcy temu moje serce zostało boleśnie złamane, mój cały świat się zawalił. Nie wiedziałam co będzie dalej. Przeżyłam załamanie nerwowe. Ciągle czytając o tej modlitwie postanowiłam, że spróbuję bo nie mam nic do stracenia. Udało się, ukończyłam ją. Maryja otworzyła mi oczy, wiele spraw się wyjaśniło. Przez ludzi, sytuacje i książki Pan Bóg dał mi odpowiedź. Zrozumiałam, że to czego ja chcę niekoniecznie jest dla mnie dobre. To Bóg ma dla nas plan, chce już tu na Ziemi dać nam życie w obfitości! Zrozumiałam jak bardzo kocha mnie Bóg, nieważne jak często upadam i grzeszę. Jego Miłość jest Doskonała i Wieczna! Maryja modli się za nami do Boga, wypraszając nam morze łask! Tak wiele lat żyłam w lęku, strachu. Uważałam się za osobę wierzącą ale moja wiara nie była tak prawdziwa jak do tej pory myślałam. Ciągły lęk i strach, poczucie winy przed sobą i Bogiem, kiedy w moim życiu były upadki i grzech. Tak bardzo bałam się życia... Nieważne ile sukcesów się pojawiało, nieważne ile kierunków ukończyłam. Czułam się beznadziejna i niegodna. Walczyłam z nerwicą, która paraliżowała wszystkie moje działania, chciałam sama po ludzku rozwiązywać swoje problemy... Dziś już wiem, że to diabeł-oskarżyciel jest sprawcą tych lęków. Od Pana pochodzi TYLKO pokój i radość. Bóg pragnie dla nas szczęścia, bezgranicznej miłości, zaufania i poddania się Jego woli. My często po ludzku myślimy, że wiemy co jest dla nas lepsze. Ale nie wiemy jakie konsekwencje mogą w przyszłości mieć nasze wybory. TYLKO Pan zna przyszłość i wie co jest dla nas dobre. Nie chce byśmy byli skrzywdzeni, oszukani, zranieni czy doznali choroby. Ma dla nas swój BOSKI PLAN! :) Życie w obfitości już tu na Ziemi! Wystarczy, że pozwolimy ogarnąć się Jego Miłości! Teraz już wiem, że Jezus nie patrzy na mnie oczami ludzkimi, On mnie nie oskarża. Człowiek zawodzi, człowiek się zmienia, jednego dnia może kochać, drugiego bez słowa odejść, zostawiając ból i cierpienie. Jezus kocha mnie bezgranicznie taką jaką jestem, jest szczególnie blisko mnie kiedy cierpię, kiedy czuję taką silną bezradność życiową i ludzkie zwątpienie. Jezus NIGDY mnie nie potępia. Tak wiele lat żyłam w błędzie. Czułam strach przed oskarżycielskim wzrokiem dewotek, myślałam, że Bóg nie może kochać takiego grzesznego człowieka jak ja! Dzięki Maryji zbliżyłam się do Boga i wiem, że zostałam wewnętrznie uzdrowiona.

     Polecam Wam Kochani z całego serca Nowennę Pompejańską, Maryja nie opuści tego, kto szuka Jej wstawiennictwa, kto prosi Ją o pomoc! Przecież Pan Jezus Swoją Ukochaną Matkę uczynił naszą Mateczką, która nas kocha i pragnie się nami opiekować. Gdy jest Wam źle chwytajcie za różaniec. Przekonacie się jak wielką miłością ukochał Was Pan. Z Panem Bogiem!

Czcicielka Matki Bożej Pompejańskiej

Sekret Nowenny Pompejańskiej

     Kto mógł pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?

SEKRET POMPEJANKI

     Pierwszy obraz do kościoła w Dolinie Pompejańskiej został zakupiony w Neapolu za trzy franki w listopadzie 1875 r. Znany już wtedy z działalności apostolskiej Bartolo Longo zorganizował w Pompejach misje parafialne. Rekolekcje dobiegały końca, a wciąż brakowało wizerunku Matki Bożej, który uświetniłby uroczystość. Starania o kupno obrazu Bartolo podjął już wcześniej, ale dopiero w ostatniej chwili pojechał po niego do miasta. Niestety, nie było go stać na obraz, który na niego czekał w pracowni malarskiej. Zrezygnowany udał się do swego przyjaciela i ojca duchowego, uczonego dominikanina Alberta Radentego, który opowiedział mu o obrazie, jaki pewna zakonnica przechowywała w swoim klasztorze. Obraz ten o. Alberto znalazł w sklepie z rupieciami i oddał go matce Concecie. Kiedy Bartolo go zobaczył, był załamany. Obraz nie tylko był podziurawiony przez robactwo, ale ponadto Madonna miała pospolity, typowy dla wieśniaczek wyraz twarzy, nie wspominając o brzydocie innych postaci. Święty Dominik, jego zdaniem, wyglądał jak skończony prostak. Do kupna przekonała Bartola zakonnica: "Weź go, zobaczysz, że Matka Boża użyje tego obrazu, by zdziałać mnóstwo cudów".

     Jej słowa okazały się prorocze. Szczęśliwy, ale i pełen niepokoju, jak parafianie przyjmą wizerunek, Bartolo zorientował się, że obraz jest zbyt duży, by wieźć go pociągiem. Poprosił więc o transport znajomego woźnicę Angela Tortara. Dopiero po fakcie dowiedział się, że woźnica przewiózł obraz... "położywszy go na stercie gnoju". We wspomnieniach Bartolo pisał: "Kto mógł wówczas pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?". W ten oto sposób Matka prostych ludzi przyjechała do nich. Kim był człowiek, dzięki któremu trafiła Doliny Pompej ańskiej?

KAPŁAN SZATANA

     Bartolo Longo urodził się w 1841 r. w Latiano, w południowych Włoszech. Jego ojciec był lekarzem. Pobożna matka prowadziła dom i od najmłodszych lat uczyła dzieci modlitwy. Bartolo w katolickiej szkole, do której uczęszczał, grał na fortepianie i flecie, dyrygował szkolną orkiestrą, wykazywał zdolności literackie, interesował się fechtunkiem i tańcem - czerpał radość z możliwości, jakie daje młodość.

     Wszystko zmieniło się, kiedy poszedł na studia. W 1858 r. wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Na fotografii z czasów studenckich widzimy młodzieńca o chudej twarzy, z zaczesanymi do tyłu włosami, z podkręconymi wąsami i niewielką bródką. Z głową lekko przechyloną, jakby i z wyzwaniem patrzy na fotografa. W oczach i widzimy bunt wobec zastanego świata. Burzliwy okres w historii Włoch nie oszczędził również młodego Bartola. W tym czasie uniwersytety zostały opanowane przez ateizm, materializm i liberalizm. Ciekawe jednak, że tryumf rozumu, jaki opanował włoskie uczelnie, pokojowo współżył z renesansem irracjonalizmu. Wielu studentów, a nawet wykładowców, parało się spirytyzmem i okultyzmem. Otwarcie pogardzano chrześcijaństwem i zwalczano teologię katolicką, niektórzy wykładowcy jawnie występowali przeciw Kościołowi.

     Pod wpływem otoczenia i lektury "Życia Jezusa" Ernesta Renana wiara Bartola uległa załamaniu. Wstąpił do popularnej w Neapolu sekty spirytystycznej i podjął praktyki okultystyczne. Był tak gorliwym adeptem, że w niedługim czasie przywódca sekty, zwany antybiskupem, mianował go kapłanem szatana. W czasie jednego z rytuałów Bartolo oddał duszę diabłu. W tym stanie trwał półtora roku. Udawał w prześmiewczy sposób sprawowanie sakramentów świętych, organizował seanse spirytystyczne, brał również udział w publicznych wystąpieniach antypapieskich organizowanych przez masonerię. Długie posty, diaboliczne wizje, nasilająca się depresja doprowadziły Bartola na skraj obłędu. Jeden z jego przyjaciół z sekty, wyniszczony psychicznie, popełnił samobójstwo.

     W nawróceniu pomogli Bartolowi bliscy. Pewnego dnia usłyszał głos zmarłego ojca, który błagał go o powrót do Boga. Przestraszony i zdesperowany Bartolo poprosił o pomoc przyjaciela rodziny prof. Vincenza Pepego. Ten po długiej rozmowie przekonał go do opuszczenia sekty. Oddał go również pod opiekę o. Radentego. U niego Bartolo wyspowiadał się i wkrótce wybrał go na kierownika duchowego. W 1871 r., w dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, został przyjęty do trzeciego zakonu dominikańskiego i przybrał imię Rosario - brat Różaniec. Równocześnie odbywał pokutę. Odwiedzał dawnych znajomych z sekty i namawiał ich do nawrócenia. Spotykał się drwiną, jednak nie odnajdziemy świadectw o próbie zatrzymania Bartola w sekcie. Swobodnie chodził on nie tylko do znajomych, ale też krążył po kawiarniach i miejscach spotkań, publicznie wyrzekając się swoich błędów. Niesłychane, że udało mu się pojawić na seansie spirytystycznym. Trzymając w dłoniach medalik Matki Bożej, zawołał: "Wyrzekam się spirytyzmu, bo jest on tylko plątaniną kłamstw i błędów!". Na fotografii, która została wykonana po upływie dziesięciu lat od opuszczenia sekty, widzimy dojrzałego mężczyznę, który łagodnie patrzy w dal przez binokle i delikatnie się uśmiecha - choć trudno być pewnym, bo broda i wąsy zasłaniają dolną część twarzy. Uśmiechają się oczy.

W CZYSTEJ MIŁOŚCI

     Po uzyskaniu doktoratu z prawa w 1864 r. Bartolo powrócił w rodzinne strony. Niedługo potem poznał owdowiałą matkę pięciorga dzieci, hrabinę Mariannę de Fusco. Jako adwokat został poproszony o administrowanie jej dobrami i roztoczenie opieki prawnej nad jej dziećmi. Kiedy zaczęły pojawiać się złośliwe plotki na temat ich przyjaźni, za radą papieża Leona XIII postanowili się pobrać, ale z zamiarem życia w czystej miłości.

     Kwestia życia duchowego nie dawała jednak Bartolowi spokoju. W tym czasie Opatrzność Boża skierowała jego kroki do Doliny Pompej ańskiej. Po raz pierwszy udał się tam w sprawach majątkowych żony. Podczas spaceru wpadł w stan przygnębienia. Opisał tamten moment we wspomnieniach: "Pomimo pokuty wciąż gnębiła mnie myśl, że należę do szatana i nadal jestem jego niewolnikiem, a on oczekuje na mnie w piekle. Rozważając to, popadłem w rozpacz i byłem bliski samobójstwa. Wtedy usłyszałem w moim sercu echo słów ojca Alberta, powtarzającego za Maryją: "Ten, kto propaguje mój Różaniec, będzie zbawiony". Te słowa oświeciły moją duszę. Upadłem na kolana i zawołałem: "Jeżeli te słowa są prawdą, to osiągnę zbawienie, ponieważ nie opuszczę tej dzikiej krainy, dopóki nie rozszerzę tutaj Twojego Różańca". W tym momencie rozległ się głos dzwonu kościoła parafialnego, obwieszczający ludziom czas modlitwy Anioł Pański. Było to jakby przypieczętowaniem mojej decyzji". W ten sposób rozpoczęła się historia cudownego obrazu i sanktuarium w Pompejach. Kapłan szatana został apostołem Różańca. I błogosławionym Kościoła katolickiego.

     Na miejscu maleńkiego kościoła, do którego przywiózł obraz na wozie z obornikiem, stanęła ogromna świątynia, którą corocznie odwiedzają tysiące pielgrzymów. Setki ludzi otrzymują od Boga łaski dzięki modlitwie różańcowej i Nowennie Pompej ańskiej. Cała działalność apostolska Bartola odwoływała się do wiary Kościoła, który widzi w Matce Bożej tę, która starła głowę szatana. W krytycznym momencie życia to właśnie Różaniec stał się dla niego nadzieją zbawienia. Tak jak na wielu obrazach widzimy Matkę Bożą, która wyciąga z piekła ludzi za różaniec, podając go im jako ostatnią deskę ratunku, po której wstępują do nieba.

DZIESIĘĆ DO TYSIĄCA

     Wielki czciciel Matki Bożej, również tercjarz dominikański, św. Ludwik Maria Grignion de Monfort w swoim "Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" przytacza historię z kronik dominikańskich o heretyku opętanym przez piętnaście tysięcy szatanów. Działo się to w pobliżu Carcassone, gdzie św. Dominik wygłaszał kazanie o Różańcu. Szatani ci, na rozkaz dany przez Maryję, ku własnemu zawstydzeniu zostali zmuszeni wyznać pochwałę nabożeństwa do Matki Bożej i opuścić biednego człowieka.

     Warto zwrócić uwagę na liczbę szatanów, ponieważ wydaje się, że jest ona ściśle związana z modlitwą różańcową. Na każdą z piętnastu tajemnic przypada tysiąc złych duchów, czyli na każde "Zdrowaś Maryjo" cała setka. Średniowieczny autor legendy chciał w ten sposób pokazać moc modlitwy różańcowej. Jeden dziesiątek Różańca odmawiany z wiarą może zwyciężyć tysiące wrogów. Warto nie zapominać o tej pomocy, jaką daje nam Bóg przez ręce Matki Bożej.

Wojciech Surówka OP

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 728

Komentarze nie dotyczące Nowenny Pompejańskiej nie będą zamieszczane

Wasze komentarze:
 Iwona: 16.01.2020, 22:26
 Moja pierwsza nowenna była odmawiana w intencji cudownego uzdrowienia przyjaciela mojej siostry, który uległ wypadkowi i po bardzo ciężkiej operacji nie wybudził się. Moja modlitwa została wysłuchana przez Maryję. Już po pierwszym dniu odmawiana nowenny, Adrian zaczął reagować na pierwsze bodźce z zewnątrz. Lekarze uważają że to cud. Nie dawali mu większych szans na wyzdrowienie. Teraz jestem pewna, że to dzięki nowennie pompejańskiej Adrian w bardzo szybkim tempie powraca do zdrowia. Dziękuję Ci z całego serca Moja cudowna Matko za wysłuchanie mojej prośby.
 Maria: 16.01.2020, 22:16
 Dziękuję Bogu że dane mi było poznać moc modlitwy pompejanskiej. Odmawiam kolejną i doświadczam wiele łask przez Maryję. Ona daje mi siłę na każdy dzień. Modlitwa ta uratowała moje małżeństwo. Mmie umacnia codziennie. Zawierzyłam Jezusowi całkowicie wszystkie sprawy. On wie najlepiej jak je rozwiązać.
 Beata : 11.01.2020, 22:06
 O nawrócenie męża i skruszenie serca jego....
 Anna: 09.01.2020, 10:51
 Ukończyłam odmawianie nowenny. Maryjo wysłuchaj mego wołania. Przepraszam za wszystko. Chwała Tobie nasza Niebieska Matko i Królowo.
 Stasio : 08.01.2020, 02:32
 ❤❤❤UKOCHANA MATKO BOSKA POMPEJANSKA!!!!❤❤❤MODLE SIE DO CIEBIE CODZIENNIE ZA UZDROWIENIE MOIEJ UKOCHANEJ CELERINY Z CHOROBY NOWOTWOROWEJ!!!❤❤❤WIERZE W CIEBIE CALYM MOIM SERCEM ZE PROSBA MOJA ZASTANIE WYSLUCHANA!!!❤❤❤IN JESUS NAME!!! AMEN, AMEN, AMEN!!!❤❤❤
 b.a. : 07.01.2020, 19:50
 Najdroższa Matko, błagam Cię o pomoc w wiadomej sprawie.
 mm: 07.01.2020, 11:00
 Chcę wszystkim przekazać moje doświadczenia z Nowenną Pompejańską. Od jakiegoś już czasu zaczęłam odmawiać moje Nowenny. Zaczynałam kilka razy i nigdy nie mogłam dokończyć. 30 listopada udało mi się skończyć pierwszą Nowennę. Zaraz od 1 grudnia rozpoczęłam następną. Dzisiaj odmawiam już część dziękczynną. Modlę się gorąco ciągle w tej samej intencji. Jak widać moja prośba nie została jeszcze wysłuchana, a może raczej nie w takiej formie jak bym chciała, ale to i tak jest to cud, gdyż już ponad rok temu chciałam skończyć ze swoim życiem. Cud jest w tym, że jeszcze żyję i mimo, że moje życie jest jednym wielkim stresem, to i tak dziękuję Mateczce i Bogu za każdy przeżyty dzień i proszę o każdy następny. Piszę to świadectwo ponieważ w tej chwili przeżywam ponownie naprawdę krytyczne chwile i bardzo proszę Matkę Boską i Boga o pomoc i ratunek. Boję się tego co Bóg dla mnie przygotował i co będzie dalej. Modlę się i całkowicie oddaję się Jego woli prosząc o łaskę przetrwania. Amen.
 Kazimierz: 07.01.2020, 10:52
 Matko Najświętsza dziękuję za łaski,pomoc i opiekę. Proszę o wzrost naszej wiary, o zdrowie w rodzinie, o szczęśliwe podróże, o dar potomstwa dla młodej pary, o pilną sprzedaż domu, o błogosławieństwo na każdy dzień. Maryjo dopomóż. Jezu Ufam Tobie.
 Sylwia: 06.01.2020, 19:56
 Nowenny pompejańskiej podjęłam się w intencji o pomoc w nauce do egzaminów i napisanie pracy licencjackiej na 3 roku studiów. W czasie kiedy rozpoczął się 3 rok studiów w mojej rodzinie sytuacja była naprawdę kiepska, nie mogłam zupełnie skupić się na nauce tym bardziej na pisaniu pracy licencjackiej. Przypadkowo trafiłam na informację o tej modlitwie i po przeczytaniu wielu zdumiewających świadectw podjęłam się jej odmawiania. Oczywiście od samego początku zły zaczął działać. Jak tylko przychodził wieczór bałam się każdej ciemności. W domu, żeby przejść z pokoju do kuchni zapałam wszystkie możliwe światła po drodze. Miałam problemy ze snem budziłam się w nocy kilka razy sprawdziłam godzinę i jak zobaczyłam, że jest 3 myślałam, że dostanę zawału. Nigdy nie odmawiałam sama różańca w domu wiec nie widziałam zupełnie co się dzieje. Zaczęłam szukać ponownie w internecie o świadectwach do tej modlitwy i dowiedziałam się, że zły robi wszystko, żeby zniechęcić odmawiających do modlitwy różańcowej. Postanowiłam, że będę wytrwała. Kiedy odczuwałam strach prosiłam Maryję o pomoc i zawsze przychodził pokój w duszy, że aż ciężko to opisać. Przez kilka wcześniejszych lat rzadko chodziłam do kościoła i modliłam się równie rzadko. Po dwóch tygodniach odmawiania różańca czułam, że coś dziwnego się ze mną dzieje. Nagle odczuwałam potrzebę, żeby iść do kościoła i w domu modlić się, nie tylko już różańcem i w mojej intencji, ale też za inne osoby. Bywało, że na modlitwie w ciągu dnia spędzałam po 2h i zupełnie nie przeszkadzało mi to, jak zaczynałam się modlić traciłam poczucie czasu. Ukochana Matka Boska tak mnie poprowadziła do Boga, że po kilku latach poszłam do najszczerszej spowiedzi w życiu, czuje się jak nowonarodzona. Dodatkowo jestem po kilku egzaminach i wszystkie na 5 lub 4. . Zawsze trafiały mi sprzyjające pytania na które znałam odpowiedź mimo, że nie zawsze byłam dobrze przygotowana. Co do pracy licencjackiej - dopiero zacznę ją pisać :). Najlepsze, że odmawianie całego różańca codziennie było dla mnie czasami męczące a kiedy skończyła się nowenna czułam jakby mi czegoś brakowało w ciągu dnia to mnie jakoś strasznie przygnębiało. Teraz odmawiam różaniec codziennie, daną cześć lub cały jeżeli mam np. dzień wolny. Bądźcie wytrwali w odmawianiu nowenny a będą działy się cuda. Jeżeli ktoś czuje się zagubiony zupełnie nie wie co zrobić ze swoim życiem polecam odmawianie różańca. Bóg dał nam Maryję, aby była dla nas mistrzynią pierwszego kontaktu, ona jest uosobieniem miłości, miłosierdzia, opiekuńczości. Wszystko co najpiękniejsze w Bogu, z tego wszystkiego została utworzona Matka Boża. Bóg przez nią przychodzi do nas i dał nam Maryję, abyśmy my mogli przez nią przyjść do niego. Ona jest najlepszą nauczycielką jak otworzyć swoje serce dla Boga. Nie ma lepszego pomysłu niż to, żeby przez różaniec złapać Maryję za rękę i żeby to ona zaprowadziła Cie do naszego Boga Ojca. Bóg kocha nieskończoną miłością wszystkie swoje dzieci i nie może się doczekać aż zawołamy do niego. Polecam przeczytanie książki "Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci" na YT jest też audiobook. BOŻE OJCZE TOBIE CZEŚĆ I CHWAŁA NA WIEKI WIEKÓW. Amen.
 Monika: 06.01.2020, 00:20
 Ukochana Matko, Błagam Ciebie, w Tobie jedyna nadzieja, bez Twojej pomocy nie dam sobie rady, napełnij serce Rafała miłością do mnie i spraw aby do mnie wrócił.
 Iza: 03.01.2020, 21:59
 Piszę, ponieważ czuję, że powinnam dać świadectwo. Od dzieciństwa zmagałam się z nerwicą lękową, która zupełnie rujnowała mi życie. W zeszłym roku po raz pierwszy odmówiłam Nowennę Pompejańską. Nie było nagłego cudu uzdrowienia ale spotkałam ludzi, którzy mi pomogli i z biegiem czasu zaczęłam zauważać, że boję się coraz mniej, że moje irracjonalne lęki bardzo się zmniejszyły lub zupełnie minęły. Na chwilę obecną zaczęłam odmawiać drugą Nowennę z prośbą o dobrego męża, ponieważ czuję się wystarczająco zdrowa, abym mogła założyć rodzinę. Najświętsza Pani z Pompejów, bardzo Cię proszę, wysłuchaj mojej modlitwy. Gdy to się stanie, obiecuję dać kolejne świadectwo i zachęcać do odmawiania modlitwy różańcowej.
 aga: 02.01.2020, 00:28
 Była to moja pierwsza nowenna, zwróciłam się do Maryi w bardzo trudnym czasie - mąż od ok 4 lat stosował przemoc psychiczną wobec mnie (na szczęście nie fizyczną). Regularnie upokarzał mnie, poniżał, obrażał mnie i moją rodzinę, szantażował emocjonalne, urządzał awantury o byle co i przy każdej okazji kazał wyprowadzać mi się, miał napady złości, kontrolował wszystko co robię, nie mogłam mieć innego zdania NIGDY, odciął mnie od znajomych itd. - prawdopodobnie ma zaburzenie narcystyczne. Pierwszą myślą w wyborze intencji było modlenie się o małżeństwo albo o przemianę męża. Ale wtedy rozważyłam słowa księdza egzorcysty, u którego byłam kiedyś na mszy o uzdrowienie - intencja w takiej mszy powinna być na nasz temat, nie osoby trzeciej. Przecież tak naprawdę wszyscy mamy wolną wolę i jeśli ta osoba nie ma woli się zmienić, odeszła od Boga, MY nie możemy jej zmusić. Ale możemy pracować nad sobą. Dlatego moją intencją w nowennie było wzmocnienie MOJEJ siły psychicznej, asertywności, stawiania granic, podejmowanie decyzji zgodnych z wolą Bożą, tak by przyniosły dobro mojej rodzinie (mamy małe dziecko i jego bezpieczeństwo i szczęście dla mnie jest najważniejsze i miałam wątpliwości, czy przez moją "uległość" i pozwalanie na przemoc, krzywdzę też dziecko-świadka tych scen). Już w połowie nowenny zaczęłam odczuwać w sobie wielkie zmiany - zniknął strach przed wybuchami męża, słabość, depresja i godzenie się na te awantury! Zawierzyłam Bogu. Odważyłam się porozmawiać ze specjalistami o przemocy a także wyjawić historię bliskim znajomym, którzy obiecali wsparcie i nakłanianie męża do terapii. Postawiłam mężowi granice, jasno i spokojnie i bez strachu wyjaśniłam mu konsekwencje jego zachowania - powiedziałam mu, że to co robi jest przemocą psychiczną i jeśli nie przestanie, pokażę wszystkie dowody (miałam jego SMSy i wideo z krzykami, przekleństwami i upokarzaniem mnie itd) najpierw znajomym, a potem odpowiednim instytucjom. Nigdy wcześniej na to się bym nie odważyła, bo bałam się jeszcze większej agresji. I on też wyczuł we mnie tę nową pewność i siłę i po tej rozmowie do tej pory nie zwyzywał mnie ani nie wpadł w swój "amok" ani razu. Ale byłam gotowa zgłosić się na policję i założyć niebieską kartę, jeśli powtórzyłby swoje ataki. Zapisałam się też na terapię, by wzmocnić się. Mąż magicznie się nie zmienił w inną osobę, ale pilnuje się, stara się i dzięki MOJEJ przemianie, jego zachowanie jest lepsze. Bardzo mi zależy na głoszeniu mojego świadectwa, bo widzę wiele kobiet tkwiących w przemocowych związkach i narażających przez to swoje dzieci na traumę - i tym samym stają się tak naprawdę odpowiedzialne za krzywdę swoich dzieci i wzrastanie w patologii. Wszak niereagowanie na zło też jest grzechem. Modlą się nowenna po nowennie o przemianę męża-alkoholika tudzież męża-agresora, a może to czas na zmianę kierunku nowenny. Wiem, że w katolickiej tradycji nie chcą brać pod uwagę rozwodu, do którego nie namawiam, ale namawiam do niegodzenia się na przemoc. Do walki o bezpieczeństwo własne i dzieci. Codziennie modlę się o każdą osobę w podobnej sytuacji jak ja, by Bóg dał jej siłę przerwać milczenie. Bóg chce naszego szczęścia a nie umartwiania się. Maryja, która jako Matka Jezusa zna nasze matczyne serca da Wam siłę, byście zapewniły swoim dzieciom bezpieczne środowisko. Jeśli to czytasz i jesteś ofiarą przemocy, wiedz, że ja też codziennie modlę się w Twojej intencji, ręka Boża jest nad Tobą. :)
 cecylia: 27.12.2019, 18:42
 CHCIALABYM PODZIELIC SIE MOIM SWIADECTWEM . ODMAWIALAM NOWENNE POMPEJANSKA 3 RAZY . ZA KAZDYM RAZEM MOJE INTENCJE BYLY WYSLUCHANE . TRZECIA INTENCJA JESZCZE NIE ZOSTALA SPELNIONA , ALE GORACO WIERZE , ZE JUZ WKROTCE MATKA BOZA WYSLUCHA MOJA MODLITWE I SPELNI MOJA INTENCJE , KTORA OFIAROWALAM ZA SYNA I SYNOWA I LASKI DLA NICH , BARDZO DZIEKUJE MATENKO ZA WSZYSTKIE LASKI I PROSZE WYSLUCHAJ MOJA PROSBE .
 Jadwiga: 27.12.2019, 00:43
 Matko Różańcowa z Pompejów proszę otocz nas chorych i strapionych swą cudowną opieką.Dziękuję za każdy dzień z różańcem w ręku,kto raz zacznie Go odmawiać,to wie,że bez Niego nie można żyć,a intencji nowennowych jest dużo.Opiekunko rodzin ,uzdrowienie chorych módl się za nami.
 Ania: 23.12.2019, 16:29
 Dziękuję Ci Najświętsza Panienko za moją przepiękna córeczkę, tak długo wyczekiwaną. Dziękuję Ci za Twoje stawiennictwo, że spełniłaś moja prośbę juz po odmówieniu części błagalnej. Na pierwsza ciążę czekałam około roku, jednak nie trwała ona zbyt długo. Po przykrym wydarzeniu ponad rok trwały starania o dziecko i nieoczekiwanie w pracy pojawiła się nowa koleżanka, która nie wiedząc czemu podzieliła się swoja historią i opowiedziała mi o tej cudownej modlitwie. Na jej efekty nie musiałam długo czekać, za co jestem bardzo wdzięczna. Drugi raz modlitwę odmawiałam po narodzeniu córeczki. Prosiłam o zdrowie dla małej, gdyż niestety pojawiły się problemy z serduszkiem, bioderkami i jelitami. Z dwoma pierwszymi wszystko jest dobrze. Z jelitami jeszcze się zmagamy, ale wszystko idzie do przodu. Potrzeba po prostu czasu. Dziękuję Ci Maryjo za wszystko i proszę o wyleczenie mojej małej córeczki. O to, aby nie cierpiała i nadal po mimo tylu trudnych chwil była tak wesoła. Daj mi siłę, abym ją zawsze wspierała i dawała siłę.
 Agnieszka: 23.12.2019, 13:41
 Mamo Pompejańska kończę za kilka dni Nowennę i mam nadzieję, że z czasem przyjdzie uzdrowienie, o które prosiłam, bo naprawdę tego potrzebuje. Ty Maryjo najlepiej o tym wiesz. Drugiej Nowenny nie dałam rady ukończyć. Przerwałam, bo zabrakło mi sił ale mam nadzieję, że weźmiesz pod uwagę chociaż to co odmówiłam. Myslalam, że dam radę ale dwie jednocześnie Nowenny i z trudnymi intencjami okazały się za ciężkie. Mamo bądź zawsze przy mnie.
 Żona : 23.12.2019, 00:11
 Proszę Cię Matko Pompejańska o ratowanie małżeństwa, Ty wiesz czego nam potrzeba, daj nam to. Daj cierpliwość, pokorę, nadzieję, wiarę i miłość.
 Wojciech: 18.12.2019, 07:46
 Święta Matko Boża z Pompejów proszę o uzdrowienie mnie z choroby mięśni żebym mógł stanąć na nogi i zacząć samodzielnie chodzić serdeczne Bóg zapłać
 mama: 17.12.2019, 14:58
 Maryjo, uproś u Syna Twego uzdrowienie z depresji mojego syna. Błagam...
 Ela: 14.12.2019, 13:01
 Blagam cie kochana Mateczko o zdrowie dla mojej corki Oli ktora cierpi na depresje
[1] [2] [3] (4) [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Pełna wersja | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej