Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Nowenna Pompejańska

Nowenna Pompejańska

"Nowenna nie do odparcia"

Historia Nowenny Pompejańskiej

     Nowenna Pompejańska powstała w 1884 r. Jej podstawą jest relacja 21-letniej Fortunatiny Agrelli z Neapolu, która, ciężko chora, miała doświadczać wizji Matki Bożej, zapowiadającej jej uzdrowienie po odmówieniu szczególnej formy modlitwy różańcowej. Składała się ona z trzech nowenn błagalnych i trzech dziękczynnych - czyli dwa razy po 27 dni. Każdego z 54 dni należało odmówić cały Różaniec (wówczas składający się z trzech części: radosnej, bolesnej i chwalebnej), uzupełniony krótkimi wezwaniami i modlitwami. Ważną cechą tej nowenny jest tylko jedna, wyraźnie określona intencja.

     Fortunatina odzyskała zdrowie. Jej historię opisał Bartolo Longo, który stał się propagatorem nowenny, związanej z wybudowanym przez niego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, 26 km od Neapolu. Cud uroczyście uznał papież Leon XIII w 1890 r., co dodatkowo przyczyniło się do rozwoju kultu Matki Bożej Pompejańskiej oraz samej nowenny.

     Kierując myśli ku obecnym we wszystkich zakątkach świata miejscom szczególnej czci oddawanej Matce Boże), Ojciec Święty Jan Paweł II napisał: "Można by mówić o swoistej geografii wiary i pobożności maryjnej, która obejmuje wszystkie miejsca szczególnego pielgrzymowania Ludu Bożego, który szuka spotkania z Bogarodzicą, aby w zasięg u matczynej obecności Tej, która uwierzyła znaleźć umocnienie swojej własnej wiary". /Redemptoris Mater 28/

     Pompeje położone u podnóża Wezuwiusza. Miasto najsławniejszego na świecie Sanktuarium Różańca Świętego. Zawdzięcza te sławę, bł. Bartolo Longo, który z Bożą pomocą wybudował świątynię i Nową Pompeję. To miasto zmartwychwstania i życia.

     Bartolo Longo sprowadził do Pompei obraz z wizerunkiem Maryi Różańcowej, który nazwał:
"Narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego miłosierdzia".

     Nad tabernakulum, znajduje się najcenniejszy klejnot święty obraz Matki Boskiej Różańcowej, niegdyś zaniedbany, dziś triumfujący. Obraz słynie cudami i łaskami od 1876 roku.
Historia Nowenny Pompejańskiej
     "Nie ma duszy chrześcijańskiej, która nie znalazłaby w nim schronienia w trudnych momentach, kłopotach i niepokojach; ukojenia dla rozdanej rany czy bólu, który wstrząsa; w chwili nadziel w udręce". (G. Leone)

     Ojciec Święty Jan Paweł II w 1980 roku wyniósł Bartolo Longo - Apostoła Różańca Świętego - na ołtarze i wprowadził w poczet błogosławionych.

     W 25. roku pontyfikatu Ojciec Święty Jan Paweł II powierzył list apostolski czułym dłoniom Maryi Panny, korząc się w duchu przed Jej obrazem we wspaniałym sanktuarium wzniesionym dla Niej przez błogosławionego Bartolo Longo.

Jak odmawiać Nowennę Pompejańską

  • Dzień w którym rozpoczynamy Nowennę Pompejańska, zaznaczamy w kalendarzu.

  • Nowenna trwa 54 dni. Przez wszystkie te dni odmawiamy trzy części Różańca Świętego. Można odmawiać cztery części z Tajemnicami Światła.

  • Przez rozpoczęciem trzech części różańca mówimy "Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego" i dodajemy na samym początku swoją intencję.

  • Przez 27 dni odmawiamy część błagalną Nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu trzech części różańca odmawiamy modlitwę:

         "Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich z Różańcem Twoim pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen".

  • Przez pozostałe 27 dno odmawiamy część dziękczynną Nowenny Pompejańskiej. Po ukończeniu trzech części Różańca Św., każdego dnia odmawiamy modlitwę:

         "Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Całe moje życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzał/a cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twej pomocy wezwałem/am, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadał/a o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzał/a nabożeństwo do Różańca Świętego. Wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszlaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen".
  • Każdą część Różańca Świętego kończymy trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej: "Królowo Różańca Świetego módl się za nami".

Obietnice - słowa Matki Bożej

     Najświętsza Panna Pompejańska kilka razy pouczała swoich czcicieli, co mają uczynić, aby odebrać łaski, na których im zależało.

     Znany jest fakt ukazania się Matki Bożej nieuleczalnie chorej Fortunatynie Agrelli z Neapolu (lat 21), do której powiedziała: "Za każdym razem gdy chcesz uzyskać" ode mnie jakaś łaskę, odpraw na mają cześć trzy nowenny błagalne, odmawiając 15 tajemnic mojego różańca, a potem odpraw trzy nowenny dziękczynne".

Nowenną nie do odparcia

     Po odprawieniu nowenny, Fortunatyna Agrelli została cudownie uzdrowiona. Był to początek nabożeństwa, które polegało na odmawianiu przez 54 dni całego różańca, zwanego "Nowenną nie do odparcia". Modląc się nowenną upraszamy łaski potrzebne dla rozwiązania spraw trudnych i beznadziejnych.

Świadectwa

     Chciałabym podzielić się tym co dokonało się ostatnio w moim życiu podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Jedną z obietnic jaką się składa Matce Bożej w Części Dziękczynnej jest szerzenie tej modlitwy wśród ludzi. Bardzo lubię portal adonai.pl i często tu zaglądam. W trakcie odmawiania Nowenny miałam sen, że na stronie głównej Waszej strony pojawił się artykuł dotyczący Nowenny Pompejańskiej i myślę, że to znak aby o niej napisać...

     Pragnę serdecznie polecić ją tym, którzy już po ludzku nie mają siły i potrzebują poruszyć całe Niebo aby doznać ratunku. To właśnie dzięki tej wspaniałej modlitwie otrzymałam łaskę nawrócenia i rozwiązania wielu trudnych spraw. Maryja, dając nam tę NOWENNĘ NIE DO ODPARCIA, pragnie obdarzyć nas wieloma łaskami. Co najważniejsze, modląc się na różańcu i bezgranicznie ufając Maryji, dostajemy niesamowity pokój w sercu. Jest wiele stron w internecie, na których dowiemy się jak odmawiać tę modlitwę, która trwa 54 dni. Na jej temat można obecnie także przeczytać w prasie katolickiej, a być może już o niej słyszeliście i nie wiecie czy podołacie. Ja też tak myślałam. Bałam się, że nie dam rady. Tłumaczyłam sobie: "54 dni? Ja i różaniec? Przecież ja nawet dobrze nie znam Tajemnic!". Wcześniej było to dla mnie nie do pomyślenia. Szczerze muszę przyznać, że nie odmawiałam tej modlitwy, gdyż zawsze wydawała mi się długa i nudna. Wolałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz inne modlitwy, z których odmawianiem nie miałam większych trudności. Dzięki Nowennie pokochałam różaniec.

     Kilka miesięcy temu moje serce zostało boleśnie złamane, mój cały świat się zawalił. Nie wiedziałam co będzie dalej. Przeżyłam załamanie nerwowe. Ciągle czytając o tej modlitwie postanowiłam, że spróbuję bo nie mam nic do stracenia. Udało się, ukończyłam ją. Maryja otworzyła mi oczy, wiele spraw się wyjaśniło. Przez ludzi, sytuacje i książki Pan Bóg dał mi odpowiedź. Zrozumiałam, że to czego ja chcę niekoniecznie jest dla mnie dobre. To Bóg ma dla nas plan, chce już tu na Ziemi dać nam życie w obfitości! Zrozumiałam jak bardzo kocha mnie Bóg, nieważne jak często upadam i grzeszę. Jego Miłość jest Doskonała i Wieczna! Maryja modli się za nami do Boga, wypraszając nam morze łask! Tak wiele lat żyłam w lęku, strachu. Uważałam się za osobę wierzącą ale moja wiara nie była tak prawdziwa jak do tej pory myślałam. Ciągły lęk i strach, poczucie winy przed sobą i Bogiem, kiedy w moim życiu były upadki i grzech. Tak bardzo bałam się życia... Nieważne ile sukcesów się pojawiało, nieważne ile kierunków ukończyłam. Czułam się beznadziejna i niegodna. Walczyłam z nerwicą, która paraliżowała wszystkie moje działania, chciałam sama po ludzku rozwiązywać swoje problemy... Dziś już wiem, że to diabeł-oskarżyciel jest sprawcą tych lęków. Od Pana pochodzi TYLKO pokój i radość. Bóg pragnie dla nas szczęścia, bezgranicznej miłości, zaufania i poddania się Jego woli. My często po ludzku myślimy, że wiemy co jest dla nas lepsze. Ale nie wiemy jakie konsekwencje mogą w przyszłości mieć nasze wybory. TYLKO Pan zna przyszłość i wie co jest dla nas dobre. Nie chce byśmy byli skrzywdzeni, oszukani, zranieni czy doznali choroby. Ma dla nas swój BOSKI PLAN! :) Życie w obfitości już tu na Ziemi! Wystarczy, że pozwolimy ogarnąć się Jego Miłości! Teraz już wiem, że Jezus nie patrzy na mnie oczami ludzkimi, On mnie nie oskarża. Człowiek zawodzi, człowiek się zmienia, jednego dnia może kochać, drugiego bez słowa odejść, zostawiając ból i cierpienie. Jezus kocha mnie bezgranicznie taką jaką jestem, jest szczególnie blisko mnie kiedy cierpię, kiedy czuję taką silną bezradność życiową i ludzkie zwątpienie. Jezus NIGDY mnie nie potępia. Tak wiele lat żyłam w błędzie. Czułam strach przed oskarżycielskim wzrokiem dewotek, myślałam, że Bóg nie może kochać takiego grzesznego człowieka jak ja! Dzięki Maryji zbliżyłam się do Boga i wiem, że zostałam wewnętrznie uzdrowiona.

     Polecam Wam Kochani z całego serca Nowennę Pompejańską, Maryja nie opuści tego, kto szuka Jej wstawiennictwa, kto prosi Ją o pomoc! Przecież Pan Jezus Swoją Ukochaną Matkę uczynił naszą Mateczką, która nas kocha i pragnie się nami opiekować. Gdy jest Wam źle chwytajcie za różaniec. Przekonacie się jak wielką miłością ukochał Was Pan. Z Panem Bogiem!

Czcicielka Matki Bożej Pompejańskiej

Sekret Nowenny Pompejańskiej

     Kto mógł pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?

SEKRET POMPEJANKI

     Pierwszy obraz do kościoła w Dolinie Pompejańskiej został zakupiony w Neapolu za trzy franki w listopadzie 1875 r. Znany już wtedy z działalności apostolskiej Bartolo Longo zorganizował w Pompejach misje parafialne. Rekolekcje dobiegały końca, a wciąż brakowało wizerunku Matki Bożej, który uświetniłby uroczystość. Starania o kupno obrazu Bartolo podjął już wcześniej, ale dopiero w ostatniej chwili pojechał po niego do miasta. Niestety, nie było go stać na obraz, który na niego czekał w pracowni malarskiej. Zrezygnowany udał się do swego przyjaciela i ojca duchowego, uczonego dominikanina Alberta Radentego, który opowiedział mu o obrazie, jaki pewna zakonnica przechowywała w swoim klasztorze. Obraz ten o. Alberto znalazł w sklepie z rupieciami i oddał go matce Concecie. Kiedy Bartolo go zobaczył, był załamany. Obraz nie tylko był podziurawiony przez robactwo, ale ponadto Madonna miała pospolity, typowy dla wieśniaczek wyraz twarzy, nie wspominając o brzydocie innych postaci. Święty Dominik, jego zdaniem, wyglądał jak skończony prostak. Do kupna przekonała Bartola zakonnica: "Weź go, zobaczysz, że Matka Boża użyje tego obrazu, by zdziałać mnóstwo cudów".

     Jej słowa okazały się prorocze. Szczęśliwy, ale i pełen niepokoju, jak parafianie przyjmą wizerunek, Bartolo zorientował się, że obraz jest zbyt duży, by wieźć go pociągiem. Poprosił więc o transport znajomego woźnicę Angela Tortara. Dopiero po fakcie dowiedział się, że woźnica przewiózł obraz... "położywszy go na stercie gnoju". We wspomnieniach Bartolo pisał: "Kto mógł wówczas pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?". W ten oto sposób Matka prostych ludzi przyjechała do nich. Kim był człowiek, dzięki któremu trafiła Doliny Pompej ańskiej?

KAPŁAN SZATANA

     Bartolo Longo urodził się w 1841 r. w Latiano, w południowych Włoszech. Jego ojciec był lekarzem. Pobożna matka prowadziła dom i od najmłodszych lat uczyła dzieci modlitwy. Bartolo w katolickiej szkole, do której uczęszczał, grał na fortepianie i flecie, dyrygował szkolną orkiestrą, wykazywał zdolności literackie, interesował się fechtunkiem i tańcem - czerpał radość z możliwości, jakie daje młodość.

     Wszystko zmieniło się, kiedy poszedł na studia. W 1858 r. wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Na fotografii z czasów studenckich widzimy młodzieńca o chudej twarzy, z zaczesanymi do tyłu włosami, z podkręconymi wąsami i niewielką bródką. Z głową lekko przechyloną, jakby i z wyzwaniem patrzy na fotografa. W oczach i widzimy bunt wobec zastanego świata. Burzliwy okres w historii Włoch nie oszczędził również młodego Bartola. W tym czasie uniwersytety zostały opanowane przez ateizm, materializm i liberalizm. Ciekawe jednak, że tryumf rozumu, jaki opanował włoskie uczelnie, pokojowo współżył z renesansem irracjonalizmu. Wielu studentów, a nawet wykładowców, parało się spirytyzmem i okultyzmem. Otwarcie pogardzano chrześcijaństwem i zwalczano teologię katolicką, niektórzy wykładowcy jawnie występowali przeciw Kościołowi.

     Pod wpływem otoczenia i lektury "Życia Jezusa" Ernesta Renana wiara Bartola uległa załamaniu. Wstąpił do popularnej w Neapolu sekty spirytystycznej i podjął praktyki okultystyczne. Był tak gorliwym adeptem, że w niedługim czasie przywódca sekty, zwany antybiskupem, mianował go kapłanem szatana. W czasie jednego z rytuałów Bartolo oddał duszę diabłu. W tym stanie trwał półtora roku. Udawał w prześmiewczy sposób sprawowanie sakramentów świętych, organizował seanse spirytystyczne, brał również udział w publicznych wystąpieniach antypapieskich organizowanych przez masonerię. Długie posty, diaboliczne wizje, nasilająca się depresja doprowadziły Bartola na skraj obłędu. Jeden z jego przyjaciół z sekty, wyniszczony psychicznie, popełnił samobójstwo.

     W nawróceniu pomogli Bartolowi bliscy. Pewnego dnia usłyszał głos zmarłego ojca, który błagał go o powrót do Boga. Przestraszony i zdesperowany Bartolo poprosił o pomoc przyjaciela rodziny prof. Vincenza Pepego. Ten po długiej rozmowie przekonał go do opuszczenia sekty. Oddał go również pod opiekę o. Radentego. U niego Bartolo wyspowiadał się i wkrótce wybrał go na kierownika duchowego. W 1871 r., w dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, został przyjęty do trzeciego zakonu dominikańskiego i przybrał imię Rosario - brat Różaniec. Równocześnie odbywał pokutę. Odwiedzał dawnych znajomych z sekty i namawiał ich do nawrócenia. Spotykał się drwiną, jednak nie odnajdziemy świadectw o próbie zatrzymania Bartola w sekcie. Swobodnie chodził on nie tylko do znajomych, ale też krążył po kawiarniach i miejscach spotkań, publicznie wyrzekając się swoich błędów. Niesłychane, że udało mu się pojawić na seansie spirytystycznym. Trzymając w dłoniach medalik Matki Bożej, zawołał: "Wyrzekam się spirytyzmu, bo jest on tylko plątaniną kłamstw i błędów!". Na fotografii, która została wykonana po upływie dziesięciu lat od opuszczenia sekty, widzimy dojrzałego mężczyznę, który łagodnie patrzy w dal przez binokle i delikatnie się uśmiecha - choć trudno być pewnym, bo broda i wąsy zasłaniają dolną część twarzy. Uśmiechają się oczy.

W CZYSTEJ MIŁOŚCI

     Po uzyskaniu doktoratu z prawa w 1864 r. Bartolo powrócił w rodzinne strony. Niedługo potem poznał owdowiałą matkę pięciorga dzieci, hrabinę Mariannę de Fusco. Jako adwokat został poproszony o administrowanie jej dobrami i roztoczenie opieki prawnej nad jej dziećmi. Kiedy zaczęły pojawiać się złośliwe plotki na temat ich przyjaźni, za radą papieża Leona XIII postanowili się pobrać, ale z zamiarem życia w czystej miłości.

     Kwestia życia duchowego nie dawała jednak Bartolowi spokoju. W tym czasie Opatrzność Boża skierowała jego kroki do Doliny Pompej ańskiej. Po raz pierwszy udał się tam w sprawach majątkowych żony. Podczas spaceru wpadł w stan przygnębienia. Opisał tamten moment we wspomnieniach: "Pomimo pokuty wciąż gnębiła mnie myśl, że należę do szatana i nadal jestem jego niewolnikiem, a on oczekuje na mnie w piekle. Rozważając to, popadłem w rozpacz i byłem bliski samobójstwa. Wtedy usłyszałem w moim sercu echo słów ojca Alberta, powtarzającego za Maryją: "Ten, kto propaguje mój Różaniec, będzie zbawiony". Te słowa oświeciły moją duszę. Upadłem na kolana i zawołałem: "Jeżeli te słowa są prawdą, to osiągnę zbawienie, ponieważ nie opuszczę tej dzikiej krainy, dopóki nie rozszerzę tutaj Twojego Różańca". W tym momencie rozległ się głos dzwonu kościoła parafialnego, obwieszczający ludziom czas modlitwy Anioł Pański. Było to jakby przypieczętowaniem mojej decyzji". W ten sposób rozpoczęła się historia cudownego obrazu i sanktuarium w Pompejach. Kapłan szatana został apostołem Różańca. I błogosławionym Kościoła katolickiego.

     Na miejscu maleńkiego kościoła, do którego przywiózł obraz na wozie z obornikiem, stanęła ogromna świątynia, którą corocznie odwiedzają tysiące pielgrzymów. Setki ludzi otrzymują od Boga łaski dzięki modlitwie różańcowej i Nowennie Pompej ańskiej. Cała działalność apostolska Bartola odwoływała się do wiary Kościoła, który widzi w Matce Bożej tę, która starła głowę szatana. W krytycznym momencie życia to właśnie Różaniec stał się dla niego nadzieją zbawienia. Tak jak na wielu obrazach widzimy Matkę Bożą, która wyciąga z piekła ludzi za różaniec, podając go im jako ostatnią deskę ratunku, po której wstępują do nieba.

DZIESIĘĆ DO TYSIĄCA

     Wielki czciciel Matki Bożej, również tercjarz dominikański, św. Ludwik Maria Grignion de Monfort w swoim "Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" przytacza historię z kronik dominikańskich o heretyku opętanym przez piętnaście tysięcy szatanów. Działo się to w pobliżu Carcassone, gdzie św. Dominik wygłaszał kazanie o Różańcu. Szatani ci, na rozkaz dany przez Maryję, ku własnemu zawstydzeniu zostali zmuszeni wyznać pochwałę nabożeństwa do Matki Bożej i opuścić biednego człowieka.

     Warto zwrócić uwagę na liczbę szatanów, ponieważ wydaje się, że jest ona ściśle związana z modlitwą różańcową. Na każdą z piętnastu tajemnic przypada tysiąc złych duchów, czyli na każde "Zdrowaś Maryjo" cała setka. Średniowieczny autor legendy chciał w ten sposób pokazać moc modlitwy różańcowej. Jeden dziesiątek Różańca odmawiany z wiarą może zwyciężyć tysiące wrogów. Warto nie zapominać o tej pomocy, jaką daje nam Bóg przez ręce Matki Bożej.

Wojciech Surówka OP

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 728

Komentarze nie dotyczące Nowenny Pompejańskiej nie będą zamieszczane

Wasze komentarze:
 Matka: 09.01.2019, 05:07
 Cudowna Matko błagam Cię o zdrowie mojej córki. Proszę aby robiła ogromne postępy podczas rehabilitacji. Spraw aby została uzdrowiona i niech wszelkie złe zmiany w jej ciele wycofaja się. Ogłaszam ze ona jest zdrowym i prawidłowo rozwijającym się dzieckiem.
 Maria: 06.01.2019, 22:49
 Panno Różcowa z Pompejów pragnę podziękować Ci za wysłuchanie mojej pierwszej intencji, w której prosiłam o trzeźwość dla mojego kochanego męża. Mój mąż się zmienił na lepsze. Zrobił się dobry. Obecnie odmawiam drugą nowennę prosząc o przemianę serca i już widzę efekty. Z Maryja wszystko jest możliwe. Jej zawierzyłam siebie mojego męża.Z ufnością powierzam jej moje problemy a ona obdarza mnie łaskami.
 anka: 06.01.2019, 22:35
 Maryjo Najświętsza, Pani życia i śmierci, błagam bądż łaskawa dla Jasia, spraw, żeby nie cierpiał, żeby jeszcze był z nami, w Tobie Matko Pompejańska cała nadzieja, wierzę w Ciebie i Twoją łaskawość.
 Agnes: 06.01.2019, 22:03
 Blagam Matko Krolowo Rozanca o to aby moja malutka currczka zaczela widziec jak dawniej..nie pozwol jej do konca zycia byc jej w ciemnosciach...blagam Pomoz.
 Matka: 06.01.2019, 19:16
 Błagam moja cudowna mateńko o to co proszę dla mojego syna,o mojego tatę który został uzdrowiony z ciezkiego zakażenia płuc ale błagam też dla niego o dalsze zdrowie do spełnienia sił z przed choroby..oby nerki go już nie bolały i uzdrowienie z bakterii.obdarz nas spokojem kochana Królowo Różańca Świętego MÓDLsie Zanami
 Kasia: 06.01.2019, 17:14
 Matko Najświętsza proszę Cię i modlę o to, aby Piotr wrócił do mnie i żeby było jak dawniej... Proszę...
 Kasia: 06.01.2019, 17:14
 Matko Najświętsza proszę Cię i modlę o to, aby Piotr wrócił do mnie i żeby było jak dawniej... Proszę...
 Agnieszka: 06.01.2019, 10:15
 Matko Kochana znowu zaczełam odmawiać kolejną Nowennę Pompejańską w intencji podobnej jak ostatnio. Może tym razem mi pomozesz i wysluchasz, bo to najważniejsza dla mnie intencja. Ta Nowenna jest nazywana nie do odparcia, więc błagam Maryjo zröb coś, bo już nie wiem jak żyć. Moje ludzkie starania nie przynoszą efektów.
 MATKA: 06.01.2019, 01:29
 O Matko Najswietsza blagam o uzdrowienie mojego syna z choroby psychicznej o ratunek dla jego duszy i ciala.
 MATKA: 06.01.2019, 01:29
 O Matko Najswietsza blagam o uzdrowienie mojego syna z choroby psychicznej o ratunek dla jego duszy i ciala.
 matka: 05.01.2019, 02:00
 Maryjo błagam Cię o zdrwie psychiczne dla mojego syna, ktòry pròbował popełnic samobòjstwo. Błagam daj siły do rozwiązania t ej trudnej sytuacji, o spokòj dla mnie i Dzieci. O zdrwie dla mojej Mamy, Aby moja siostra mnie zrozumiała i ròwniez znalazła cel zycia dla siebie.
 Agnieszka: 04.01.2019, 18:46
 Maryjo proszę pomóż mi. Ja po ludzku nie radze sobie. Nie wiem jak żyć. Odmówiłam w tej trudnej sprawie Nowenne Pompejańską a teraz odmawiam o rozwiązanie węzłów. Nie zostawiaj mnie samej w tej sytuacji. Nie zabieraj mi tej drogiej sercu osoby.
 Halina : 03.01.2019, 20:01
 Matko kochana, prosze cie o zdrowie, zabierz te bole, daj mi radosc serca I jasnosc umyslu. Jezu ty sie tym zajmij.
 BŁAGAJĄCA: 03.01.2019, 14:28
 Mateńko nasza ukochana ,pragnę napisać świadectwo tak jak obiecałam.w pierwszy dzien swiąt skończyłam moją ukochaną nowenne pompejańską o wyjście z nałogu mojego dziecka. DZIĘKUJĘ MARYJO Z CAŁEGO SERCA BO MNIE WYSLUCHAŁAŚ .wierzę i ufam TOBIE ze to już nie wróci. ZŁY BARDZO MIIESZAŁ ALE TY POMOGŁAŚ MI DO KOŃCA TRWAĆ .ZARAZ W DRUGI DZIEŃ ŚWIĄT ZACZEŁAM 2 NOWENNĘ BO BEZ TEGO RÓZAŃCA WCIĄŻ MI CZEGOŚ BRAKOWAŁO, INTENCJA JEST BARDZO TRUDNA ,DLATEGO PROSZĘ MARYJO O DARY DUCHA ŚW DLA TEJ MLODZIUTKIEJ OSOBY KTÓRA BARDZO WIELE PRZESZŁA JAK NA SWÓJ WIEK BARDZO BLISKIEJ MOJEMU SERCU ,BO TY WIESZ BARDZIEJ NIZ JA CZEGO JEJ POTRZEBA. ZLY OD SYLWESTRA ROZPOCZOŁ SWOJE PRZESZKADZANIE I WALCZY .NIE PODDAM SIE .MARYJO BŁAGAM POMÓŻ!!! JESZCZE ODMOWIŁAM DWIE NOWENNY O ROZWIĄZANIE WĘZLÓW I 3 DZISIAJ KOŃCZĘ I BĘDĘ CIERPLIWIE CZEKAĆ BO TY MNIE NIE ZOSTAWISZ SAMEJ .TO SĄ TRUDNE WĘZŁY ALE DLA CIEBIE NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH PROSZĘ!! BŁAGAM!! UFAM!! UFAM!!
 Artur: 01.01.2019, 23:57
 W 2015r. dokładnie w Wigilię dowiedziałem się że jestem chory na białaczkę. Proboszcz powiedział mojej żonie aby modlić się poprzez odmawianie Nowenny Pompejańskiej. Tego samego dnia zacząłem odmawiać nowennę. Żyję, jestem zdrowym człowiekiem, pracuję a zawdzięczam to wszystko Jezusowi i Królowej Różańca Świętego z Pompejów. Bądźcie silnej wiary!
 Wdzięczna: 01.01.2019, 23:29
 Rok temu odmówiłam tę nowennę w intencji zdrowia, bo mam kilka chorób, które co prawda nie są śmiertelne, ale od czasu do czasu wychodzą na wierzch i mnie dręczą. Jedną leczę i najpewniej wyleczę, pozostałe są nieuleczalne. Tak więc prosiłam o cud, ale go nie otrzymałam. Ale muszę powiedzieć, że jak najlepiej wspominam tamten czas. Wspominam tamten czas jako błogi, mimo że zmagałam się z bezrobociem, brakiem pieniędzy, chorobą ukochanego i musiałam znieść fakt, że zostałam oszukana przez byłego pracodawcę. Były pracodawca zwrócił mi w końcu małą część moich pieniędzy, mam lepszą pracę, ukochany nadal chory, ale jest lepiej. Ta nowenna w jakimś stopniu dała mi znieczulenie, choć nie otrzymałam tego, o co prosiłam. Chcę jeszcze nadmienić, że zawsze byłam osobą, która różańca unikała, bo uważałam ją za okropnie nudną i że to modlitwa dla starszych pań. Kiedyś tam niby czasem odmawiałam, ale przy jakichś publicznych modlitwach i jeszcze nieraz byłam zła, że ktoś mnie do niej zmusza. Ale spowiednik dał mi go za pokutę, musiałam odmówić i okazało się, że to naprawdę świetna modlitwa. Teraz uważam, że to chyba najlepsza jakie znam. Poczytałam sobie w internecie jak należy ją odmawiać i okazało się, że nawet nie wiedziałam na czym ta modlitwa polega. Ech, a chodziłam na lekcje religii i do kościoła. Widocznie wszyscy uznali, że modlitwa jest tak znana, że nie ma sensu tłumaczyć, jak się modlić. Do tej pory nie bardzo mogłam, ale teraz chyba będę mogła, więc znowu będę modlić się o zdrowie, bo mi się wydaje, że ta jedna nowenna to za mało.
 Kazimierz: 01.01.2019, 23:28
 Maryjo królowo Różańca Świętego dziękujemy za łaski,pomoc i opiekę,za szczęśliwe podróże, za uratowanie od wypadku na drodze, za wiarę i zdrowie w rodzinie.Prosimy o potomstwo dla Martyny i Krzysztofa. Maryjo dopomóż. Jezu Ufam Tobie.
 Agnieszka: 31.12.2018, 23:17
 Maryjo Kochana w 2018 roku odmówiłam 3 Nowenny Pompejańskie. Niestety nie potoczyły się sprawy tak jak o to prosiłam. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Nie rozumiem ale może kiedyś pozwolisz mi to zrozumieć. Na pewno ten czas nie był zmarnowany a ja i tak cieszę się, że wytrwałam do końca w tych Nowennach. Maryjo ta ostatnia Nowenna była w sprawie dla mnie najważniejszej i dlatego proszę nie zostawiaj jej w takim stanie. Bardzo potrzebuje Twojej pomocy i wsparcia, bo po ludzku już nic nie mogę zrobić.
 Elzbieta: 27.12.2018, 18:58
 Mato Pompejanska wysluchaj moiej mojej modlitwy oopieke nad moimi dziecmmi iosxczesliwe sakramentalne malzenstwa dla nich
 Eka: 27.12.2018, 07:10
 Rozpoczynam nowenne z nadzieją że uratuje ona mój związek w którym pokladalam ogromne nadzieje. Zepsulam coś niezwykle cennego, nie zdawałam sobie z tego sprawy dopóki nie odszedł, na próby przeproszenia tylko pogorszyły sprawę. Modlę się przede wszystkim o szansę, żebym mogła to naprawić. Dużo złego działo się w moim życiu przez ostatnie lata, wierzę że Nowenna pomoże mi w końcu wyjść na prostą i spojrzeć na świat z lepszej perspektywy. Módl się za nami Królowo Różańca Świętego.
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] (17) [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Pełna wersja | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej