Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Nowenna Pompejańska

Nowenna Pompejańska

"Nowenna nie do odparcia"

Historia Nowenny Pompejańskiej

     Nowenna Pompejańska powstała w 1884 r. Jej podstawą jest relacja 21-letniej Fortunatiny Agrelli z Neapolu, która, ciężko chora, miała doświadczać wizji Matki Bożej, zapowiadającej jej uzdrowienie po odmówieniu szczególnej formy modlitwy różańcowej. Składała się ona z trzech nowenn błagalnych i trzech dziękczynnych - czyli dwa razy po 27 dni. Każdego z 54 dni należało odmówić cały Różaniec (wówczas składający się z trzech części: radosnej, bolesnej i chwalebnej), uzupełniony krótkimi wezwaniami i modlitwami. Ważną cechą tej nowenny jest tylko jedna, wyraźnie określona intencja.

     Fortunatina odzyskała zdrowie. Jej historię opisał Bartolo Longo, który stał się propagatorem nowenny, związanej z wybudowanym przez niego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, 26 km od Neapolu. Cud uroczyście uznał papież Leon XIII w 1890 r., co dodatkowo przyczyniło się do rozwoju kultu Matki Bożej Pompejańskiej oraz samej nowenny.

     Kierując myśli ku obecnym we wszystkich zakątkach świata miejscom szczególnej czci oddawanej Matce Boże), Ojciec Święty Jan Paweł II napisał: "Można by mówić o swoistej geografii wiary i pobożności maryjnej, która obejmuje wszystkie miejsca szczególnego pielgrzymowania Ludu Bożego, który szuka spotkania z Bogarodzicą, aby w zasięg u matczynej obecności Tej, która uwierzyła znaleźć umocnienie swojej własnej wiary". /Redemptoris Mater 28/

     Pompeje położone u podnóża Wezuwiusza. Miasto najsławniejszego na świecie Sanktuarium Różańca Świętego. Zawdzięcza te sławę, bł. Bartolo Longo, który z Bożą pomocą wybudował świątynię i Nową Pompeję. To miasto zmartwychwstania i życia.

     Bartolo Longo sprowadził do Pompei obraz z wizerunkiem Maryi Różańcowej, który nazwał:
"Narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego miłosierdzia".

     Nad tabernakulum, znajduje się najcenniejszy klejnot święty obraz Matki Boskiej Różańcowej, niegdyś zaniedbany, dziś triumfujący. Obraz słynie cudami i łaskami od 1876 roku.
Historia Nowenny Pompejańskiej
     "Nie ma duszy chrześcijańskiej, która nie znalazłaby w nim schronienia w trudnych momentach, kłopotach i niepokojach; ukojenia dla rozdanej rany czy bólu, który wstrząsa; w chwili nadziel w udręce". (G. Leone)

     Ojciec Święty Jan Paweł II w 1980 roku wyniósł Bartolo Longo - Apostoła Różańca Świętego - na ołtarze i wprowadził w poczet błogosławionych.

     W 25. roku pontyfikatu Ojciec Święty Jan Paweł II powierzył list apostolski czułym dłoniom Maryi Panny, korząc się w duchu przed Jej obrazem we wspaniałym sanktuarium wzniesionym dla Niej przez błogosławionego Bartolo Longo.

Jak odmawiać Nowennę Pompejańską

  • Dzień w którym rozpoczynamy Nowennę Pompejańska, zaznaczamy w kalendarzu.

  • Nowenna trwa 54 dni. Przez wszystkie te dni odmawiamy trzy części Różańca Świętego. Można odmawiać cztery części z Tajemnicami Światła.

  • Przez rozpoczęciem trzech części różańca mówimy "Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego" i dodajemy na samym początku swoją intencję.

  • Przez 27 dni odmawiamy część błagalną Nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu trzech części różańca odmawiamy modlitwę:

         "Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich z Różańcem Twoim pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen".

  • Przez pozostałe 27 dno odmawiamy część dziękczynną Nowenny Pompejańskiej. Po ukończeniu trzech części Różańca Św., każdego dnia odmawiamy modlitwę:

         "Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Całe moje życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzał/a cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twej pomocy wezwałem/am, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadał/a o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzał/a nabożeństwo do Różańca Świętego. Wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszlaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen".
  • Każdą część Różańca Świętego kończymy trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej: "Królowo Różańca Świetego módl się za nami".

Obietnice - słowa Matki Bożej

     Najświętsza Panna Pompejańska kilka razy pouczała swoich czcicieli, co mają uczynić, aby odebrać łaski, na których im zależało.

     Znany jest fakt ukazania się Matki Bożej nieuleczalnie chorej Fortunatynie Agrelli z Neapolu (lat 21), do której powiedziała: "Za każdym razem gdy chcesz uzyskać" ode mnie jakaś łaskę, odpraw na mają cześć trzy nowenny błagalne, odmawiając 15 tajemnic mojego różańca, a potem odpraw trzy nowenny dziękczynne".

Nowenną nie do odparcia

     Po odprawieniu nowenny, Fortunatyna Agrelli została cudownie uzdrowiona. Był to początek nabożeństwa, które polegało na odmawianiu przez 54 dni całego różańca, zwanego "Nowenną nie do odparcia". Modląc się nowenną upraszamy łaski potrzebne dla rozwiązania spraw trudnych i beznadziejnych.

Świadectwa

     Chciałabym podzielić się tym co dokonało się ostatnio w moim życiu podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Jedną z obietnic jaką się składa Matce Bożej w Części Dziękczynnej jest szerzenie tej modlitwy wśród ludzi. Bardzo lubię portal adonai.pl i często tu zaglądam. W trakcie odmawiania Nowenny miałam sen, że na stronie głównej Waszej strony pojawił się artykuł dotyczący Nowenny Pompejańskiej i myślę, że to znak aby o niej napisać...

     Pragnę serdecznie polecić ją tym, którzy już po ludzku nie mają siły i potrzebują poruszyć całe Niebo aby doznać ratunku. To właśnie dzięki tej wspaniałej modlitwie otrzymałam łaskę nawrócenia i rozwiązania wielu trudnych spraw. Maryja, dając nam tę NOWENNĘ NIE DO ODPARCIA, pragnie obdarzyć nas wieloma łaskami. Co najważniejsze, modląc się na różańcu i bezgranicznie ufając Maryji, dostajemy niesamowity pokój w sercu. Jest wiele stron w internecie, na których dowiemy się jak odmawiać tę modlitwę, która trwa 54 dni. Na jej temat można obecnie także przeczytać w prasie katolickiej, a być może już o niej słyszeliście i nie wiecie czy podołacie. Ja też tak myślałam. Bałam się, że nie dam rady. Tłumaczyłam sobie: "54 dni? Ja i różaniec? Przecież ja nawet dobrze nie znam Tajemnic!". Wcześniej było to dla mnie nie do pomyślenia. Szczerze muszę przyznać, że nie odmawiałam tej modlitwy, gdyż zawsze wydawała mi się długa i nudna. Wolałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz inne modlitwy, z których odmawianiem nie miałam większych trudności. Dzięki Nowennie pokochałam różaniec.

     Kilka miesięcy temu moje serce zostało boleśnie złamane, mój cały świat się zawalił. Nie wiedziałam co będzie dalej. Przeżyłam załamanie nerwowe. Ciągle czytając o tej modlitwie postanowiłam, że spróbuję bo nie mam nic do stracenia. Udało się, ukończyłam ją. Maryja otworzyła mi oczy, wiele spraw się wyjaśniło. Przez ludzi, sytuacje i książki Pan Bóg dał mi odpowiedź. Zrozumiałam, że to czego ja chcę niekoniecznie jest dla mnie dobre. To Bóg ma dla nas plan, chce już tu na Ziemi dać nam życie w obfitości! Zrozumiałam jak bardzo kocha mnie Bóg, nieważne jak często upadam i grzeszę. Jego Miłość jest Doskonała i Wieczna! Maryja modli się za nami do Boga, wypraszając nam morze łask! Tak wiele lat żyłam w lęku, strachu. Uważałam się za osobę wierzącą ale moja wiara nie była tak prawdziwa jak do tej pory myślałam. Ciągły lęk i strach, poczucie winy przed sobą i Bogiem, kiedy w moim życiu były upadki i grzech. Tak bardzo bałam się życia... Nieważne ile sukcesów się pojawiało, nieważne ile kierunków ukończyłam. Czułam się beznadziejna i niegodna. Walczyłam z nerwicą, która paraliżowała wszystkie moje działania, chciałam sama po ludzku rozwiązywać swoje problemy... Dziś już wiem, że to diabeł-oskarżyciel jest sprawcą tych lęków. Od Pana pochodzi TYLKO pokój i radość. Bóg pragnie dla nas szczęścia, bezgranicznej miłości, zaufania i poddania się Jego woli. My często po ludzku myślimy, że wiemy co jest dla nas lepsze. Ale nie wiemy jakie konsekwencje mogą w przyszłości mieć nasze wybory. TYLKO Pan zna przyszłość i wie co jest dla nas dobre. Nie chce byśmy byli skrzywdzeni, oszukani, zranieni czy doznali choroby. Ma dla nas swój BOSKI PLAN! :) Życie w obfitości już tu na Ziemi! Wystarczy, że pozwolimy ogarnąć się Jego Miłości! Teraz już wiem, że Jezus nie patrzy na mnie oczami ludzkimi, On mnie nie oskarża. Człowiek zawodzi, człowiek się zmienia, jednego dnia może kochać, drugiego bez słowa odejść, zostawiając ból i cierpienie. Jezus kocha mnie bezgranicznie taką jaką jestem, jest szczególnie blisko mnie kiedy cierpię, kiedy czuję taką silną bezradność życiową i ludzkie zwątpienie. Jezus NIGDY mnie nie potępia. Tak wiele lat żyłam w błędzie. Czułam strach przed oskarżycielskim wzrokiem dewotek, myślałam, że Bóg nie może kochać takiego grzesznego człowieka jak ja! Dzięki Maryji zbliżyłam się do Boga i wiem, że zostałam wewnętrznie uzdrowiona.

     Polecam Wam Kochani z całego serca Nowennę Pompejańską, Maryja nie opuści tego, kto szuka Jej wstawiennictwa, kto prosi Ją o pomoc! Przecież Pan Jezus Swoją Ukochaną Matkę uczynił naszą Mateczką, która nas kocha i pragnie się nami opiekować. Gdy jest Wam źle chwytajcie za różaniec. Przekonacie się jak wielką miłością ukochał Was Pan. Z Panem Bogiem!

Czcicielka Matki Bożej Pompejańskiej

Sekret Nowenny Pompejańskiej

     Kto mógł pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?

SEKRET POMPEJANKI

     Pierwszy obraz do kościoła w Dolinie Pompejańskiej został zakupiony w Neapolu za trzy franki w listopadzie 1875 r. Znany już wtedy z działalności apostolskiej Bartolo Longo zorganizował w Pompejach misje parafialne. Rekolekcje dobiegały końca, a wciąż brakowało wizerunku Matki Bożej, który uświetniłby uroczystość. Starania o kupno obrazu Bartolo podjął już wcześniej, ale dopiero w ostatniej chwili pojechał po niego do miasta. Niestety, nie było go stać na obraz, który na niego czekał w pracowni malarskiej. Zrezygnowany udał się do swego przyjaciela i ojca duchowego, uczonego dominikanina Alberta Radentego, który opowiedział mu o obrazie, jaki pewna zakonnica przechowywała w swoim klasztorze. Obraz ten o. Alberto znalazł w sklepie z rupieciami i oddał go matce Concecie. Kiedy Bartolo go zobaczył, był załamany. Obraz nie tylko był podziurawiony przez robactwo, ale ponadto Madonna miała pospolity, typowy dla wieśniaczek wyraz twarzy, nie wspominając o brzydocie innych postaci. Święty Dominik, jego zdaniem, wyglądał jak skończony prostak. Do kupna przekonała Bartola zakonnica: "Weź go, zobaczysz, że Matka Boża użyje tego obrazu, by zdziałać mnóstwo cudów".

     Jej słowa okazały się prorocze. Szczęśliwy, ale i pełen niepokoju, jak parafianie przyjmą wizerunek, Bartolo zorientował się, że obraz jest zbyt duży, by wieźć go pociągiem. Poprosił więc o transport znajomego woźnicę Angela Tortara. Dopiero po fakcie dowiedział się, że woźnica przewiózł obraz... "położywszy go na stercie gnoju". We wspomnieniach Bartolo pisał: "Kto mógł wówczas pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?". W ten oto sposób Matka prostych ludzi przyjechała do nich. Kim był człowiek, dzięki któremu trafiła Doliny Pompej ańskiej?

KAPŁAN SZATANA

     Bartolo Longo urodził się w 1841 r. w Latiano, w południowych Włoszech. Jego ojciec był lekarzem. Pobożna matka prowadziła dom i od najmłodszych lat uczyła dzieci modlitwy. Bartolo w katolickiej szkole, do której uczęszczał, grał na fortepianie i flecie, dyrygował szkolną orkiestrą, wykazywał zdolności literackie, interesował się fechtunkiem i tańcem - czerpał radość z możliwości, jakie daje młodość.

     Wszystko zmieniło się, kiedy poszedł na studia. W 1858 r. wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Na fotografii z czasów studenckich widzimy młodzieńca o chudej twarzy, z zaczesanymi do tyłu włosami, z podkręconymi wąsami i niewielką bródką. Z głową lekko przechyloną, jakby i z wyzwaniem patrzy na fotografa. W oczach i widzimy bunt wobec zastanego świata. Burzliwy okres w historii Włoch nie oszczędził również młodego Bartola. W tym czasie uniwersytety zostały opanowane przez ateizm, materializm i liberalizm. Ciekawe jednak, że tryumf rozumu, jaki opanował włoskie uczelnie, pokojowo współżył z renesansem irracjonalizmu. Wielu studentów, a nawet wykładowców, parało się spirytyzmem i okultyzmem. Otwarcie pogardzano chrześcijaństwem i zwalczano teologię katolicką, niektórzy wykładowcy jawnie występowali przeciw Kościołowi.

     Pod wpływem otoczenia i lektury "Życia Jezusa" Ernesta Renana wiara Bartola uległa załamaniu. Wstąpił do popularnej w Neapolu sekty spirytystycznej i podjął praktyki okultystyczne. Był tak gorliwym adeptem, że w niedługim czasie przywódca sekty, zwany antybiskupem, mianował go kapłanem szatana. W czasie jednego z rytuałów Bartolo oddał duszę diabłu. W tym stanie trwał półtora roku. Udawał w prześmiewczy sposób sprawowanie sakramentów świętych, organizował seanse spirytystyczne, brał również udział w publicznych wystąpieniach antypapieskich organizowanych przez masonerię. Długie posty, diaboliczne wizje, nasilająca się depresja doprowadziły Bartola na skraj obłędu. Jeden z jego przyjaciół z sekty, wyniszczony psychicznie, popełnił samobójstwo.

     W nawróceniu pomogli Bartolowi bliscy. Pewnego dnia usłyszał głos zmarłego ojca, który błagał go o powrót do Boga. Przestraszony i zdesperowany Bartolo poprosił o pomoc przyjaciela rodziny prof. Vincenza Pepego. Ten po długiej rozmowie przekonał go do opuszczenia sekty. Oddał go również pod opiekę o. Radentego. U niego Bartolo wyspowiadał się i wkrótce wybrał go na kierownika duchowego. W 1871 r., w dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, został przyjęty do trzeciego zakonu dominikańskiego i przybrał imię Rosario - brat Różaniec. Równocześnie odbywał pokutę. Odwiedzał dawnych znajomych z sekty i namawiał ich do nawrócenia. Spotykał się drwiną, jednak nie odnajdziemy świadectw o próbie zatrzymania Bartola w sekcie. Swobodnie chodził on nie tylko do znajomych, ale też krążył po kawiarniach i miejscach spotkań, publicznie wyrzekając się swoich błędów. Niesłychane, że udało mu się pojawić na seansie spirytystycznym. Trzymając w dłoniach medalik Matki Bożej, zawołał: "Wyrzekam się spirytyzmu, bo jest on tylko plątaniną kłamstw i błędów!". Na fotografii, która została wykonana po upływie dziesięciu lat od opuszczenia sekty, widzimy dojrzałego mężczyznę, który łagodnie patrzy w dal przez binokle i delikatnie się uśmiecha - choć trudno być pewnym, bo broda i wąsy zasłaniają dolną część twarzy. Uśmiechają się oczy.

W CZYSTEJ MIŁOŚCI

     Po uzyskaniu doktoratu z prawa w 1864 r. Bartolo powrócił w rodzinne strony. Niedługo potem poznał owdowiałą matkę pięciorga dzieci, hrabinę Mariannę de Fusco. Jako adwokat został poproszony o administrowanie jej dobrami i roztoczenie opieki prawnej nad jej dziećmi. Kiedy zaczęły pojawiać się złośliwe plotki na temat ich przyjaźni, za radą papieża Leona XIII postanowili się pobrać, ale z zamiarem życia w czystej miłości.

     Kwestia życia duchowego nie dawała jednak Bartolowi spokoju. W tym czasie Opatrzność Boża skierowała jego kroki do Doliny Pompej ańskiej. Po raz pierwszy udał się tam w sprawach majątkowych żony. Podczas spaceru wpadł w stan przygnębienia. Opisał tamten moment we wspomnieniach: "Pomimo pokuty wciąż gnębiła mnie myśl, że należę do szatana i nadal jestem jego niewolnikiem, a on oczekuje na mnie w piekle. Rozważając to, popadłem w rozpacz i byłem bliski samobójstwa. Wtedy usłyszałem w moim sercu echo słów ojca Alberta, powtarzającego za Maryją: "Ten, kto propaguje mój Różaniec, będzie zbawiony". Te słowa oświeciły moją duszę. Upadłem na kolana i zawołałem: "Jeżeli te słowa są prawdą, to osiągnę zbawienie, ponieważ nie opuszczę tej dzikiej krainy, dopóki nie rozszerzę tutaj Twojego Różańca". W tym momencie rozległ się głos dzwonu kościoła parafialnego, obwieszczający ludziom czas modlitwy Anioł Pański. Było to jakby przypieczętowaniem mojej decyzji". W ten sposób rozpoczęła się historia cudownego obrazu i sanktuarium w Pompejach. Kapłan szatana został apostołem Różańca. I błogosławionym Kościoła katolickiego.

     Na miejscu maleńkiego kościoła, do którego przywiózł obraz na wozie z obornikiem, stanęła ogromna świątynia, którą corocznie odwiedzają tysiące pielgrzymów. Setki ludzi otrzymują od Boga łaski dzięki modlitwie różańcowej i Nowennie Pompej ańskiej. Cała działalność apostolska Bartola odwoływała się do wiary Kościoła, który widzi w Matce Bożej tę, która starła głowę szatana. W krytycznym momencie życia to właśnie Różaniec stał się dla niego nadzieją zbawienia. Tak jak na wielu obrazach widzimy Matkę Bożą, która wyciąga z piekła ludzi za różaniec, podając go im jako ostatnią deskę ratunku, po której wstępują do nieba.

DZIESIĘĆ DO TYSIĄCA

     Wielki czciciel Matki Bożej, również tercjarz dominikański, św. Ludwik Maria Grignion de Monfort w swoim "Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" przytacza historię z kronik dominikańskich o heretyku opętanym przez piętnaście tysięcy szatanów. Działo się to w pobliżu Carcassone, gdzie św. Dominik wygłaszał kazanie o Różańcu. Szatani ci, na rozkaz dany przez Maryję, ku własnemu zawstydzeniu zostali zmuszeni wyznać pochwałę nabożeństwa do Matki Bożej i opuścić biednego człowieka.

     Warto zwrócić uwagę na liczbę szatanów, ponieważ wydaje się, że jest ona ściśle związana z modlitwą różańcową. Na każdą z piętnastu tajemnic przypada tysiąc złych duchów, czyli na każde "Zdrowaś Maryjo" cała setka. Średniowieczny autor legendy chciał w ten sposób pokazać moc modlitwy różańcowej. Jeden dziesiątek Różańca odmawiany z wiarą może zwyciężyć tysiące wrogów. Warto nie zapominać o tej pomocy, jaką daje nam Bóg przez ręce Matki Bożej.

Wojciech Surówka OP

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 728

Komentarze nie dotyczące Nowenny Pompejańskiej nie będą zamieszczane

Wasze komentarze:
 ...: 23.11.2016, 17:48
 Kocham Cie Mateczko calym sercem i dziekuje Ci za nowenne pompejanska i za wszystkie otrzymane laski
 ...: 23.11.2016, 17:45
 Mateczko dziekuje Tobie za nowenne pompejanska ktora zmienia zycie na lepsze i ktora dziala cuda.Kazdemu polecam calym sercem nowenne bo odmienia ona zycie na lepsze i wogole.Kocham Cie Matko Boza .
 Monika: 23.11.2016, 17:39
 Polecam kazdemu nowenne pompejanska mateczka nigdy nas nie opuszcza.Kocham Ciebie mateczko calym sercem
 Monika: 22.11.2016, 22:49
 Dziekuje Ci mateczko za wszystkie otrzymane laski.Chociaz nie jestem warta cie o nic prosic bo jestem grzesznica.mateczko z calego mojego serca dziekuje Tobie za!wszystko.Ufajcie mateczce calym sercem a matka boza was nie opusci bo jest najukochansza matka ktora nas nie opusci.Kocham Ciebie calym sercem Matko boza i Kocham twojego syna Pana Jezusa i wam sie oddaje.
 matka: 21.11.2016, 22:40
 Maryjo! Widzę, czuję, że coś zmienia się na lepsze. Będę nadal gorliwie modlić się do Ciebie i prosić o wstawiennictwo u Boga. Ty wiesz, Maryjo, jaka jest moja intencja. Ta sama od niemal dwóch lat. Cierpliwie czekam, pozostaję w modlitwie. Nie proszę dla siebie, proszę o wybłaganie łask dla córki i zięcia. Bądź moją Pomocą, Pocieszycielką, pamiętaj Maryjo o mnie...
 GOGA: 21.11.2016, 21:10
 CZUJĘ JEJ OBECNOŚĆ KAŻDEGO DNIA,MAM TAKA PLASTIKOWĄ MARYJKĘ Z LICHENIA PRZYTULAM JĄ W NOCY A ONA PO RÓZAŃCU PRZY ZAKRĘTCE WYPUSZCZA WODĘ ŚWIĘCONĄ POMIMO DOBRZE ZAKRĘCONEJ.
 matka i babcia: 20.11.2016, 09:53
 Mateńko dziękuję za wnuczkę która dzisiaj kończy 13 miesięcy.Wysłuchałaś moich modlitw i próśb.Dziękuję.Mateczko Ty Wiesz jaka jest miłość moja do Ciebie.Wysłuchaj moich intencji w jakich się modlę odmawiając Nowennę Pompejańską.Jezu Ufam Tobie.
 Matka: 19.11.2016, 00:32
 Już odmówiłam kilka nowen nawet nie wiem ile i dalej będę się modlić bo modlitwa ta mnie uspokaja. Moje prośby nie spełniły się mąż mnie zostawił dla innej po bardzo wielu latach a corka uważa że jestem winna dlatego będę się dalej modlić aby prawda zwyciężyła. Matenko mniej mnie w opie e
 matka i babcia: 06.11.2016, 19:00
 Mateczko dzisiaj kiedy mam zaczynać kolejną Nowennę Pompejańską dowiedziałam się ze zostanę babcią.Mateńko dziękuję.Brak mi słów i dlatego dziękuję jeszcze raz.Modlę się i proszę wysłuchaj mnie i wstaw się za moją córką u swojego Syna Jezusa Chrystusa.Jezu Ufam Tobie.
 waldi: 05.11.2016, 09:20
 modlę się drugi tydzień zachowam taiemnice intencii patrzę oczami winny sposób czyni cuda do negatywnych wypowiedzi ludzie nikt wam nie pisze scenariuszy życia macie wolną wolę i niessyła nieszczęść takie jest życie ale jak pomodlimy się żarliwie prawdziwie to otrzymamy dar wiara mocna cierpliwość życie daie mi popalić Bóg mi te go nie zsyła po jakimś czasie czuie tylko jak dziecko za rękę zostałem przeprowadzony przez nieszczęścia atak włącziąc komputer z modlitwą odtwarza się modlitwa macie dusze módlcie się z uczuciem duchem obeimuicie intencie
 Kamil: 05.11.2016, 00:24
 Aaaaannn: Przykro mi ze doświadczasz w swoim życiu tych tragedii. Rozumiem jak nieraz ciężko pogodzić się ze stratą bliskich. Jeśli szukasz pomocy to może spróbuj napisać do Boga szczery list w którym ujmiesz to co Cię boli lub po prostu pogadaj z jakimś zaufanym księdzem, przed którym wiesz ze możesz się otworzyć. Z własnego doświadczenia wiem ze takie obrażenia się na Boga nie przynosi nic dobrego, jednak moze ono miec miejsce gdy zostaniemy zranieni. Ufam ze szukając odnajdziesz w tym wszystkim sens i uzdrowienie twych ran. Pozdrawiam i życzę dużo dobrego.
 Kamil: 05.11.2016, 00:24
 Aaaaannn: Przykro mi ze doświadczasz w swoim życiu tych tragedii. Rozumiem jak nieraz ciężko pogodzić się ze stratą bliskich. Jeśli szukasz pomocy to może spróbuj napisać do Boga szczery list w którym ujmiesz to co Cię boli lub po prostu pogadaj z jakimś zaufanym księdzem, przed którym wiesz ze możesz się otworzyć. Z własnego doświadczenia wiem ze takie obrażenia się na Boga nie przynosi nic dobrego, jednak moze ono miec miejsce gdy zostaniemy zranieni. Ufam ze szukając odnajdziesz w tym wszystkim sens i uzdrowienie twych ran. Pozdrawiam i życzę dużo dobrego.
 matka: 04.11.2016, 16:42
 Maryjo! Wołam do Ciebie z głębi serca- pomóż, wybłagaj, pociesz, wyprostuj, uzdrów. Tyle próśb, tyle nadziei od prostego, słabego człowieka. Pozwól uwierzyć, że małżeństwo mojej córki będzie szczęśliwe i doczeka się ona wraz ze swoim mężem wyczekiwanego dziecka.
 Smutna: 27.10.2016, 00:26
 O nowennie pompejańskiej dowiedziałam się kiedy szukałam modlitwy o uzdrowienie mojego małżeństwa. Niestety mąż się do mnie nie odzywa jeździ z kochanką na wczasy. Ale dzięki nowennie zrozumiałam że nie kochał mnie. Wiem że nie zawsze otrzymujemy to co byśmy chcieli to nie koncert życzeń. Nie przestanę odmawiac nowenny pompejańskiej bo wiele spraw zrozumiałam. Wyciszylam się dziś jestem innym człowiekiem. Mam czas na rozmowę z Bogiem i modlitwę. Zawierzam moją rodzinę Matce Największej. Z Panem Bogiem.
 Matka: 26.10.2016, 21:02
 Matko Boska , ponownie zaczynam Nowennę Pompejańską w intencji małżeństwa mojej córki. Kieruję do Ciebie prośby o wsparcie moich modlitw kierowanych do Boga i Ciebie , Matko. Pomóż córce i jej mężowi żyć szczęśliwie, spełnić się w roli rodziców. Ty rozumiesz, Matko, jaki sens życiu nadaje posiadanie potomstwa. Błagam o pomoc, Ty wszystko możesz wybłagać u swego Syna Jezusa Chrystusa, bądź moją Pomocą, Pośredniczką, serdecznie o to proszę.
 Artur: 25.10.2016, 21:47
 Witam wszystkich. Nowennę znalazłem przypadkowo w Internecie ale dopiero po jakimś czasie przypomniało mi się o niej i wszedłem do neta i sprawdziłem jak się to odmawia itd. To czyni cuda😊 jestem spokojny mam nadzieje na lepsze jutro oraz często otacza mnie błogie uczucie i nie przejmuje sie sprawami codziennymi gdzie do tej pory tak nie było. Jestem w trakcie nowenny to mój 8 dzień choć Matka Boska jeszcze nie obdarowała mnie łaska o która proszę wierze że nie pozostawi tej sprawy w zapomnienie. Dodam że przed ten praktycznie wcale nie odmawiałem różańca sporadycznie jak mi babcia pogadała. Trzymajcie sie ciepło w modlitwie.
 Justyna: 25.10.2016, 20:56
 Witam. Moja mama 3 lata tkwiła w nałogu alkoholizmu, nie pomogło nic: prośby, groźby, odwyk. Wysłuchała mnie Maryja. Odmówiłam nowennę i stał się cud. Dziękuję Ci Maryjo:) Odmawiajcie nowenne i wierzcie. Wiara czyni cuda i góry przenosi. Dziękuję tez papiezowi Franciszkowi. Gdyby nie On i Swiatowe Dni Młodzieży nie dowiedziałabym się o nowennie.DzIĘKUJĘ!!!
 Kasia : 24.10.2016, 21:50
 Maryja wysłuchała mnie już częściowo po 9 dniach (pierwszej nowennie) wtedy otrzymałam dobre wyniki badań, bez nich nie mogłabym liczyć na dobrą opinię lekarzy którzy będą decydować o tym czy mogę dalej latać. Cały czas modlę się czterema częściami Różańca i wierzę, że Najświętsza Maryja Panna wysłucha mojej prośby do końca, już dała mi wielką nadzieję!
 G : 23.10.2016, 18:12
 Maryjo Matko Boza prosze pomoz Ty wiesz wskaz wlasciwa droge by nie bladzic niech sie stanieTwoja wola. Bog zaplac
 matka i babcia: 20.10.2016, 18:46
 Mateczko wysłuchałaś moich próśb jakie do Ciebie zanosiłam.Dzisiaj cieszymy się naszą wnuczką która kończy 1 rok.Dziękuję.W modlitwach i codziennym odmawianiu Nowenny Pompejańskiej nie ustanę bo przynosi mi ulgę ,spokój i ukojenie w bólu.Nie opuszczaj nas Matko nasza,otocz płaszczem swej opieki.Dziękuję Ci dobry Boże że wysłuchałeś próśb naszej Najświętszej Matki.Dziękuję za wiarę,za życie,za rodzinę w której się wychowałam i tą którą sama stworzyłam.
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] (35)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Pełna wersja | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej