Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Nowenna Pompejańska

Nowenna Pompejańska

"Nowenna nie do odparcia"

Historia Nowenny Pompejańskiej

     Nowenna Pompejańska powstała w 1884 r. Jej podstawą jest relacja 21-letniej Fortunatiny Agrelli z Neapolu, która, ciężko chora, miała doświadczać wizji Matki Bożej, zapowiadającej jej uzdrowienie po odmówieniu szczególnej formy modlitwy różańcowej. Składała się ona z trzech nowenn błagalnych i trzech dziękczynnych - czyli dwa razy po 27 dni. Każdego z 54 dni należało odmówić cały Różaniec (wówczas składający się z trzech części: radosnej, bolesnej i chwalebnej), uzupełniony krótkimi wezwaniami i modlitwami. Ważną cechą tej nowenny jest tylko jedna, wyraźnie określona intencja.

     Fortunatina odzyskała zdrowie. Jej historię opisał Bartolo Longo, który stał się propagatorem nowenny, związanej z wybudowanym przez niego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, 26 km od Neapolu. Cud uroczyście uznał papież Leon XIII w 1890 r., co dodatkowo przyczyniło się do rozwoju kultu Matki Bożej Pompejańskiej oraz samej nowenny.

     Kierując myśli ku obecnym we wszystkich zakątkach świata miejscom szczególnej czci oddawanej Matce Boże), Ojciec Święty Jan Paweł II napisał: "Można by mówić o swoistej geografii wiary i pobożności maryjnej, która obejmuje wszystkie miejsca szczególnego pielgrzymowania Ludu Bożego, który szuka spotkania z Bogarodzicą, aby w zasięg u matczynej obecności Tej, która uwierzyła znaleźć umocnienie swojej własnej wiary". /Redemptoris Mater 28/

     Pompeje położone u podnóża Wezuwiusza. Miasto najsławniejszego na świecie Sanktuarium Różańca Świętego. Zawdzięcza te sławę, bł. Bartolo Longo, który z Bożą pomocą wybudował świątynię i Nową Pompeję. To miasto zmartwychwstania i życia.

     Bartolo Longo sprowadził do Pompei obraz z wizerunkiem Maryi Różańcowej, który nazwał:
"Narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego miłosierdzia".

     Nad tabernakulum, znajduje się najcenniejszy klejnot święty obraz Matki Boskiej Różańcowej, niegdyś zaniedbany, dziś triumfujący. Obraz słynie cudami i łaskami od 1876 roku.
Historia Nowenny Pompejańskiej
     "Nie ma duszy chrześcijańskiej, która nie znalazłaby w nim schronienia w trudnych momentach, kłopotach i niepokojach; ukojenia dla rozdanej rany czy bólu, który wstrząsa; w chwili nadziel w udręce". (G. Leone)

     Ojciec Święty Jan Paweł II w 1980 roku wyniósł Bartolo Longo - Apostoła Różańca Świętego - na ołtarze i wprowadził w poczet błogosławionych.

     W 25. roku pontyfikatu Ojciec Święty Jan Paweł II powierzył list apostolski czułym dłoniom Maryi Panny, korząc się w duchu przed Jej obrazem we wspaniałym sanktuarium wzniesionym dla Niej przez błogosławionego Bartolo Longo.

Jak odmawiać Nowennę Pompejańską

  • Dzień w którym rozpoczynamy Nowennę Pompejańska, zaznaczamy w kalendarzu.

  • Nowenna trwa 54 dni. Przez wszystkie te dni odmawiamy trzy części Różańca Świętego. Można odmawiać cztery części z Tajemnicami Światła.

  • Przez rozpoczęciem trzech części różańca mówimy "Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego" i dodajemy na samym początku swoją intencję.

  • Przez 27 dni odmawiamy część błagalną Nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu trzech części różańca odmawiamy modlitwę:

         "Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich z Różańcem Twoim pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen".

  • Przez pozostałe 27 dno odmawiamy część dziękczynną Nowenny Pompejańskiej. Po ukończeniu trzech części Różańca Św., każdego dnia odmawiamy modlitwę:

         "Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Całe moje życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzał/a cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twej pomocy wezwałem/am, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadał/a o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzał/a nabożeństwo do Różańca Świętego. Wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszlaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen".
  • Każdą część Różańca Świętego kończymy trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej: "Królowo Różańca Świetego módl się za nami".

Obietnice - słowa Matki Bożej

     Najświętsza Panna Pompejańska kilka razy pouczała swoich czcicieli, co mają uczynić, aby odebrać łaski, na których im zależało.

     Znany jest fakt ukazania się Matki Bożej nieuleczalnie chorej Fortunatynie Agrelli z Neapolu (lat 21), do której powiedziała: "Za każdym razem gdy chcesz uzyskać" ode mnie jakaś łaskę, odpraw na mają cześć trzy nowenny błagalne, odmawiając 15 tajemnic mojego różańca, a potem odpraw trzy nowenny dziękczynne".

Nowenną nie do odparcia

     Po odprawieniu nowenny, Fortunatyna Agrelli została cudownie uzdrowiona. Był to początek nabożeństwa, które polegało na odmawianiu przez 54 dni całego różańca, zwanego "Nowenną nie do odparcia". Modląc się nowenną upraszamy łaski potrzebne dla rozwiązania spraw trudnych i beznadziejnych.

Świadectwa

     Chciałabym podzielić się tym co dokonało się ostatnio w moim życiu podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Jedną z obietnic jaką się składa Matce Bożej w Części Dziękczynnej jest szerzenie tej modlitwy wśród ludzi. Bardzo lubię portal adonai.pl i często tu zaglądam. W trakcie odmawiania Nowenny miałam sen, że na stronie głównej Waszej strony pojawił się artykuł dotyczący Nowenny Pompejańskiej i myślę, że to znak aby o niej napisać...

     Pragnę serdecznie polecić ją tym, którzy już po ludzku nie mają siły i potrzebują poruszyć całe Niebo aby doznać ratunku. To właśnie dzięki tej wspaniałej modlitwie otrzymałam łaskę nawrócenia i rozwiązania wielu trudnych spraw. Maryja, dając nam tę NOWENNĘ NIE DO ODPARCIA, pragnie obdarzyć nas wieloma łaskami. Co najważniejsze, modląc się na różańcu i bezgranicznie ufając Maryji, dostajemy niesamowity pokój w sercu. Jest wiele stron w internecie, na których dowiemy się jak odmawiać tę modlitwę, która trwa 54 dni. Na jej temat można obecnie także przeczytać w prasie katolickiej, a być może już o niej słyszeliście i nie wiecie czy podołacie. Ja też tak myślałam. Bałam się, że nie dam rady. Tłumaczyłam sobie: "54 dni? Ja i różaniec? Przecież ja nawet dobrze nie znam Tajemnic!". Wcześniej było to dla mnie nie do pomyślenia. Szczerze muszę przyznać, że nie odmawiałam tej modlitwy, gdyż zawsze wydawała mi się długa i nudna. Wolałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz inne modlitwy, z których odmawianiem nie miałam większych trudności. Dzięki Nowennie pokochałam różaniec.

     Kilka miesięcy temu moje serce zostało boleśnie złamane, mój cały świat się zawalił. Nie wiedziałam co będzie dalej. Przeżyłam załamanie nerwowe. Ciągle czytając o tej modlitwie postanowiłam, że spróbuję bo nie mam nic do stracenia. Udało się, ukończyłam ją. Maryja otworzyła mi oczy, wiele spraw się wyjaśniło. Przez ludzi, sytuacje i książki Pan Bóg dał mi odpowiedź. Zrozumiałam, że to czego ja chcę niekoniecznie jest dla mnie dobre. To Bóg ma dla nas plan, chce już tu na Ziemi dać nam życie w obfitości! Zrozumiałam jak bardzo kocha mnie Bóg, nieważne jak często upadam i grzeszę. Jego Miłość jest Doskonała i Wieczna! Maryja modli się za nami do Boga, wypraszając nam morze łask! Tak wiele lat żyłam w lęku, strachu. Uważałam się za osobę wierzącą ale moja wiara nie była tak prawdziwa jak do tej pory myślałam. Ciągły lęk i strach, poczucie winy przed sobą i Bogiem, kiedy w moim życiu były upadki i grzech. Tak bardzo bałam się życia... Nieważne ile sukcesów się pojawiało, nieważne ile kierunków ukończyłam. Czułam się beznadziejna i niegodna. Walczyłam z nerwicą, która paraliżowała wszystkie moje działania, chciałam sama po ludzku rozwiązywać swoje problemy... Dziś już wiem, że to diabeł-oskarżyciel jest sprawcą tych lęków. Od Pana pochodzi TYLKO pokój i radość. Bóg pragnie dla nas szczęścia, bezgranicznej miłości, zaufania i poddania się Jego woli. My często po ludzku myślimy, że wiemy co jest dla nas lepsze. Ale nie wiemy jakie konsekwencje mogą w przyszłości mieć nasze wybory. TYLKO Pan zna przyszłość i wie co jest dla nas dobre. Nie chce byśmy byli skrzywdzeni, oszukani, zranieni czy doznali choroby. Ma dla nas swój BOSKI PLAN! :) Życie w obfitości już tu na Ziemi! Wystarczy, że pozwolimy ogarnąć się Jego Miłości! Teraz już wiem, że Jezus nie patrzy na mnie oczami ludzkimi, On mnie nie oskarża. Człowiek zawodzi, człowiek się zmienia, jednego dnia może kochać, drugiego bez słowa odejść, zostawiając ból i cierpienie. Jezus kocha mnie bezgranicznie taką jaką jestem, jest szczególnie blisko mnie kiedy cierpię, kiedy czuję taką silną bezradność życiową i ludzkie zwątpienie. Jezus NIGDY mnie nie potępia. Tak wiele lat żyłam w błędzie. Czułam strach przed oskarżycielskim wzrokiem dewotek, myślałam, że Bóg nie może kochać takiego grzesznego człowieka jak ja! Dzięki Maryji zbliżyłam się do Boga i wiem, że zostałam wewnętrznie uzdrowiona.

     Polecam Wam Kochani z całego serca Nowennę Pompejańską, Maryja nie opuści tego, kto szuka Jej wstawiennictwa, kto prosi Ją o pomoc! Przecież Pan Jezus Swoją Ukochaną Matkę uczynił naszą Mateczką, która nas kocha i pragnie się nami opiekować. Gdy jest Wam źle chwytajcie za różaniec. Przekonacie się jak wielką miłością ukochał Was Pan. Z Panem Bogiem!

Czcicielka Matki Bożej Pompejańskiej

Sekret Nowenny Pompejańskiej

     Kto mógł pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?

SEKRET POMPEJANKI

     Pierwszy obraz do kościoła w Dolinie Pompejańskiej został zakupiony w Neapolu za trzy franki w listopadzie 1875 r. Znany już wtedy z działalności apostolskiej Bartolo Longo zorganizował w Pompejach misje parafialne. Rekolekcje dobiegały końca, a wciąż brakowało wizerunku Matki Bożej, który uświetniłby uroczystość. Starania o kupno obrazu Bartolo podjął już wcześniej, ale dopiero w ostatniej chwili pojechał po niego do miasta. Niestety, nie było go stać na obraz, który na niego czekał w pracowni malarskiej. Zrezygnowany udał się do swego przyjaciela i ojca duchowego, uczonego dominikanina Alberta Radentego, który opowiedział mu o obrazie, jaki pewna zakonnica przechowywała w swoim klasztorze. Obraz ten o. Alberto znalazł w sklepie z rupieciami i oddał go matce Concecie. Kiedy Bartolo go zobaczył, był załamany. Obraz nie tylko był podziurawiony przez robactwo, ale ponadto Madonna miała pospolity, typowy dla wieśniaczek wyraz twarzy, nie wspominając o brzydocie innych postaci. Święty Dominik, jego zdaniem, wyglądał jak skończony prostak. Do kupna przekonała Bartola zakonnica: "Weź go, zobaczysz, że Matka Boża użyje tego obrazu, by zdziałać mnóstwo cudów".

     Jej słowa okazały się prorocze. Szczęśliwy, ale i pełen niepokoju, jak parafianie przyjmą wizerunek, Bartolo zorientował się, że obraz jest zbyt duży, by wieźć go pociągiem. Poprosił więc o transport znajomego woźnicę Angela Tortara. Dopiero po fakcie dowiedział się, że woźnica przewiózł obraz... "położywszy go na stercie gnoju". We wspomnieniach Bartolo pisał: "Kto mógł wówczas pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?". W ten oto sposób Matka prostych ludzi przyjechała do nich. Kim był człowiek, dzięki któremu trafiła Doliny Pompej ańskiej?

KAPŁAN SZATANA

     Bartolo Longo urodził się w 1841 r. w Latiano, w południowych Włoszech. Jego ojciec był lekarzem. Pobożna matka prowadziła dom i od najmłodszych lat uczyła dzieci modlitwy. Bartolo w katolickiej szkole, do której uczęszczał, grał na fortepianie i flecie, dyrygował szkolną orkiestrą, wykazywał zdolności literackie, interesował się fechtunkiem i tańcem - czerpał radość z możliwości, jakie daje młodość.

     Wszystko zmieniło się, kiedy poszedł na studia. W 1858 r. wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Na fotografii z czasów studenckich widzimy młodzieńca o chudej twarzy, z zaczesanymi do tyłu włosami, z podkręconymi wąsami i niewielką bródką. Z głową lekko przechyloną, jakby i z wyzwaniem patrzy na fotografa. W oczach i widzimy bunt wobec zastanego świata. Burzliwy okres w historii Włoch nie oszczędził również młodego Bartola. W tym czasie uniwersytety zostały opanowane przez ateizm, materializm i liberalizm. Ciekawe jednak, że tryumf rozumu, jaki opanował włoskie uczelnie, pokojowo współżył z renesansem irracjonalizmu. Wielu studentów, a nawet wykładowców, parało się spirytyzmem i okultyzmem. Otwarcie pogardzano chrześcijaństwem i zwalczano teologię katolicką, niektórzy wykładowcy jawnie występowali przeciw Kościołowi.

     Pod wpływem otoczenia i lektury "Życia Jezusa" Ernesta Renana wiara Bartola uległa załamaniu. Wstąpił do popularnej w Neapolu sekty spirytystycznej i podjął praktyki okultystyczne. Był tak gorliwym adeptem, że w niedługim czasie przywódca sekty, zwany antybiskupem, mianował go kapłanem szatana. W czasie jednego z rytuałów Bartolo oddał duszę diabłu. W tym stanie trwał półtora roku. Udawał w prześmiewczy sposób sprawowanie sakramentów świętych, organizował seanse spirytystyczne, brał również udział w publicznych wystąpieniach antypapieskich organizowanych przez masonerię. Długie posty, diaboliczne wizje, nasilająca się depresja doprowadziły Bartola na skraj obłędu. Jeden z jego przyjaciół z sekty, wyniszczony psychicznie, popełnił samobójstwo.

     W nawróceniu pomogli Bartolowi bliscy. Pewnego dnia usłyszał głos zmarłego ojca, który błagał go o powrót do Boga. Przestraszony i zdesperowany Bartolo poprosił o pomoc przyjaciela rodziny prof. Vincenza Pepego. Ten po długiej rozmowie przekonał go do opuszczenia sekty. Oddał go również pod opiekę o. Radentego. U niego Bartolo wyspowiadał się i wkrótce wybrał go na kierownika duchowego. W 1871 r., w dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, został przyjęty do trzeciego zakonu dominikańskiego i przybrał imię Rosario - brat Różaniec. Równocześnie odbywał pokutę. Odwiedzał dawnych znajomych z sekty i namawiał ich do nawrócenia. Spotykał się drwiną, jednak nie odnajdziemy świadectw o próbie zatrzymania Bartola w sekcie. Swobodnie chodził on nie tylko do znajomych, ale też krążył po kawiarniach i miejscach spotkań, publicznie wyrzekając się swoich błędów. Niesłychane, że udało mu się pojawić na seansie spirytystycznym. Trzymając w dłoniach medalik Matki Bożej, zawołał: "Wyrzekam się spirytyzmu, bo jest on tylko plątaniną kłamstw i błędów!". Na fotografii, która została wykonana po upływie dziesięciu lat od opuszczenia sekty, widzimy dojrzałego mężczyznę, który łagodnie patrzy w dal przez binokle i delikatnie się uśmiecha - choć trudno być pewnym, bo broda i wąsy zasłaniają dolną część twarzy. Uśmiechają się oczy.

W CZYSTEJ MIŁOŚCI

     Po uzyskaniu doktoratu z prawa w 1864 r. Bartolo powrócił w rodzinne strony. Niedługo potem poznał owdowiałą matkę pięciorga dzieci, hrabinę Mariannę de Fusco. Jako adwokat został poproszony o administrowanie jej dobrami i roztoczenie opieki prawnej nad jej dziećmi. Kiedy zaczęły pojawiać się złośliwe plotki na temat ich przyjaźni, za radą papieża Leona XIII postanowili się pobrać, ale z zamiarem życia w czystej miłości.

     Kwestia życia duchowego nie dawała jednak Bartolowi spokoju. W tym czasie Opatrzność Boża skierowała jego kroki do Doliny Pompej ańskiej. Po raz pierwszy udał się tam w sprawach majątkowych żony. Podczas spaceru wpadł w stan przygnębienia. Opisał tamten moment we wspomnieniach: "Pomimo pokuty wciąż gnębiła mnie myśl, że należę do szatana i nadal jestem jego niewolnikiem, a on oczekuje na mnie w piekle. Rozważając to, popadłem w rozpacz i byłem bliski samobójstwa. Wtedy usłyszałem w moim sercu echo słów ojca Alberta, powtarzającego za Maryją: "Ten, kto propaguje mój Różaniec, będzie zbawiony". Te słowa oświeciły moją duszę. Upadłem na kolana i zawołałem: "Jeżeli te słowa są prawdą, to osiągnę zbawienie, ponieważ nie opuszczę tej dzikiej krainy, dopóki nie rozszerzę tutaj Twojego Różańca". W tym momencie rozległ się głos dzwonu kościoła parafialnego, obwieszczający ludziom czas modlitwy Anioł Pański. Było to jakby przypieczętowaniem mojej decyzji". W ten sposób rozpoczęła się historia cudownego obrazu i sanktuarium w Pompejach. Kapłan szatana został apostołem Różańca. I błogosławionym Kościoła katolickiego.

     Na miejscu maleńkiego kościoła, do którego przywiózł obraz na wozie z obornikiem, stanęła ogromna świątynia, którą corocznie odwiedzają tysiące pielgrzymów. Setki ludzi otrzymują od Boga łaski dzięki modlitwie różańcowej i Nowennie Pompej ańskiej. Cała działalność apostolska Bartola odwoływała się do wiary Kościoła, który widzi w Matce Bożej tę, która starła głowę szatana. W krytycznym momencie życia to właśnie Różaniec stał się dla niego nadzieją zbawienia. Tak jak na wielu obrazach widzimy Matkę Bożą, która wyciąga z piekła ludzi za różaniec, podając go im jako ostatnią deskę ratunku, po której wstępują do nieba.

DZIESIĘĆ DO TYSIĄCA

     Wielki czciciel Matki Bożej, również tercjarz dominikański, św. Ludwik Maria Grignion de Monfort w swoim "Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" przytacza historię z kronik dominikańskich o heretyku opętanym przez piętnaście tysięcy szatanów. Działo się to w pobliżu Carcassone, gdzie św. Dominik wygłaszał kazanie o Różańcu. Szatani ci, na rozkaz dany przez Maryję, ku własnemu zawstydzeniu zostali zmuszeni wyznać pochwałę nabożeństwa do Matki Bożej i opuścić biednego człowieka.

     Warto zwrócić uwagę na liczbę szatanów, ponieważ wydaje się, że jest ona ściśle związana z modlitwą różańcową. Na każdą z piętnastu tajemnic przypada tysiąc złych duchów, czyli na każde "Zdrowaś Maryjo" cała setka. Średniowieczny autor legendy chciał w ten sposób pokazać moc modlitwy różańcowej. Jeden dziesiątek Różańca odmawiany z wiarą może zwyciężyć tysiące wrogów. Warto nie zapominać o tej pomocy, jaką daje nam Bóg przez ręce Matki Bożej.

Wojciech Surówka OP

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 728

Komentarze nie dotyczące Nowenny Pompejańskiej nie będą zamieszczane

Wasze komentarze:
 Bernadeta: 04.08.2019, 19:31
 Maryjo wysłuchaj mojej intencji. Ty dobrze wiesz jak bardzo mi na tym zależy. Wysluchaj mej prosby.
 Stasio: 03.08.2019, 21:12
 Ukochana Matko Boska Pompejanska modle sie do Ciebie Codziennie za uzdrowienie Moiej kochanej Celeriny!! Wierze w Ciebe calym moim sercem ze Moja prosba zostanie wysluchana!!!
 Jutka : 01.08.2019, 17:00
  Jestem w trakcie omawiania 3 noweny pomejanskej czesc dziekczna kończę ja akurat w moje urodziny przypadke nie sądzę pokochała nowene mimo że czekam na rozstrzygnięcie mych intencji bo nie mogę powiedzieć że ma teczka nigdy ie nie wysuchala wielokrotnie kiedy się do nie zwróciłam o pomoc i tym razem kochana Mateczko wysuchasz mnie błagam ulituj się w tej mej beznadziejnej sytuacji finansowej
 jacek: 01.08.2019, 06:31
 prosze o pomoc w sprawie zadluzonego mieszkania blagam o milosierdzie boze dla osob kture beda to rozpatrywac bardzo sie boje boze wysluchaj moich modlitw blagam prosze cie tez za moja rodzine abysmy byli znowu razem powierzam ci to wszystko boze bys prowadzil ta sprawe amen
 Gosia: 01.08.2019, 00:07
 Matko Ty znasz najlepiej serce każdej matki i jej cierpienie gdy dziecko błądzi, uratuj Jakuba błagam.
 Sylwuchna: 25.07.2019, 15:45
 Matko Boża proszę cię daj mi wytrwać w modliwyyeke do końca . Kilka razy próbowałam wcześniej ale nigdy nie wytrwałam do końca. Wierze ze tym razem z twojo pomoco wytrwam. Wszystko się komplikuje odkod odmawiam problemy się kumulujo ale mam spokoj wewnętrzny który pozwala mi to znieść. Mam nadzieja jak dziecko ze dasz mi to o co proszę.
 Magda : 24.07.2019, 16:25
 Matko Różańcowa bardzo Cię proszę wysłuchaj mnie i pomóż jeżeli jest to możliwe. Drugi raz odmawiam nowenne. Zostało mi jjeszcze 14 dni do końca. Może tym razem zostan€ wysłuchana. Po zakończeniu tej nowenny zacznę odmawiać następną bo wierzę że Matka jest przy mnie i mi pomaga w życiu.
 Kasia23.07.2019: 23.07.2019, 21:56
 Mój syn urodził się jako wcześniak, ogólnie bardzo dużo mówiliśmy się o jego zdrowie które było zagrożone oczywiście słyszałam o nowennie pompejanskiej, ale nie rozmawiałam jej bo mówiłam że nie dam rady kiedy mój syn został zdiagnozowany na mpd (diplegia) nie dochodziło to do mnie,ale kiedy napięcie w nogach naratalo powiedziałam do męża że zacznę jednak odmawiać chociażby dlatego że jestem to winna Matce Bożej za okazane juz laski do tej pory. Już w czwartym dniu odmawiania nogi zrobiły się luźne potem synek zaczął coraz pewniej chodzić teraz jestem po 54 dniach i fizjoterapeuci którzy go prowadzili do tej pory trzymają się tej diagnozy ale inny fizjoterapeuta który był na zastepstwie powiedział że gdybym nie mówiła o tej diagnozie to nawet by się nie domyslil, także jestem pewna i głęboko w to wierzę że nasza intencja została wysłuchała i wszystko będzie dobrze. Na początku nowenny było mi ciężko szatan próbował mnie odciągnąć chciało mi się spać wydawało się że ta nowenna strasznie długo trwa ale mimo przeciwności jakie miałam udało się z czego jestem szęśliwa i dziękuję Matce Bożej za to ze dostalam przy tym wszystkim pokoj serca, cierpliwosc,sile,za otrzymane łaski i za wstawiennictwo do Jezusa Chrystusa Pana naszego Jedynego AMEN
 Michalina : 22.07.2019, 14:43
 Nowennę Pompejańską znalazłam przez przypadek w internecie myślałam że to modlitwa jak każda inna ale sądząc że trwa aż 54 dni i pisze że jest nie do odparcia to coś w tym musi być a miałam tam pewną sprawę która mi nie dawała spokoju więc zaczęłam odmawiać tą modlitwę raz było tak że nie miałam już na nią siły było jakieś zniechęcenie albo znurzenie materiału ale się mimo to nie poddawałam i już zaczynam doświadczać jakieś światełko w tunelu czyli że faktycznie zaczyna działać iż mimo że nie wszystko sie dopełniło to czuje w głębi serca zostanie wszystko dobrze zakończone oto moje całe świadectwo jakie tu zostawiam . Dziękuję panu Bogu i Matce Pompejańskiej że jednak raczyli wysłuchać moją do nich intencję .
 BARBARA: 22.07.2019, 10:15
 Maryjo, Kochana Matko oddaje Ci moje serce, myśli, mowę i czyny. Błagam napraw moje życie, wysłuchaj moich wołań i rozwiąż moje problemy finansowe. Królowo Różańca Świętego TY wszystko możesz, nie opuszczaj, ratuj, prowadź, zgodne z Wolą OJCA. Wstaw się za mną i uproś SYNA, aby zajął się moimi problemami. Bądź mi łaskawa, Maryjo najlitośniejsza
 Jutka : 21.07.2019, 09:43
 Kochana Mateczko proszę ulituj się nad ma beznadziejna sytuacji finansowej bym nie była tak zatroskana a umiała zaufać tobie i Jezusowi
 iza: 17.07.2019, 17:25
 Nowennę pompejańską odmawiam już kilka lat, dwa razy moja prośba została wysłuchania. Raz gdy prosiłam o pomoc w pracy i drugi kiedy modliłam się o zdrowie mamy. Kilka intencji jeszcze nie zostało spełnionych ale może jeszcze nie nadszedł czas.
 Dorota: 11.07.2019, 08:08
 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus ,pragnę podziękować Matce Bożej za wszystkie łaski otrzymane dzięki modlitwie Nowenną Pompejańską,którą zaczęłam odmawiać 11 lutego dzięki świadectwom ludzi zamieszczonym na stronie pompejańska rosemaria.pl,które zaczęły pojawiać się w moim telefonie. Dziękuję Matce Bożej przede wszystkim za pokój serca, który jest nieodłącznym darem w czasie modlitwy, choć zdarzają się trudności,gdyż szatan nienawidzi różańca i na różne sposoby utrudnia modlitwę.Jednak Nowennę będę odmawiać już zawsze.Maryja wsłuchuję nasze prośby choć może w czasie wybranym przez Nią. Obecnie kończę 3 nowennę i dziękuję Matce Bożej za ocalenie z wypadku całej mojej rodziny, zdanie egzaminu przez moją córkę, poprawę relacji w rodzinie i łaski których nie dostrzegam.Nowennę Pompejańską będę odmawiać już zawsze, następną w intencji dusz czyśćcowych. DZIĘKUJĘ MATEŃKO PROSZĘ OPIEKUJ SIĘ MOJĄ RODZINĄ.
 Czcicielka: 10.07.2019, 19:29
 Pragnę wszystkich wątpiących utwierdzić w tym, że warto odmawiać Nowennę Pompejańską. Ja odmawiam tę modlitwę różańcową z małymi przerwami od prawie 3,5 roku w różnych intencjach. Wiosną prosiłam Panią Różańcową o to aby córka mieszkająca we Francji poradziła sobie z ciężkim egzaminem obejmującym 7 dziedzin i właśnie dwa dni temu dowiedziałam się, że zdała go znakomicie :)) Dziękuję Ci Mateńko bo wiem, że Twój Boski Syn nie odmawia spełnienia naszych próśb zanoszonych przed Jego Oblicze za Twoim pośrednictwem. Pani moja Niepokalana obiecuję , że nie wypuszczę już różańca z moich rąk i będę w ten sposób dziękować za wszystkie otrzymane łaski.
 Trwam : 07.07.2019, 19:17
 W modlitwie z Tobą Matko, przez Ciebie do Tego, któremu poświęciłas się bez ograniczeń...trwajmy w pokorze, cierpliwości ufności, wyrzeczenia się siebie, nadziei ...Jezu ufam Tobie! :)))
 Jola: 05.07.2019, 19:06
 Mateńko. Ratuj powołanie Józefa.
 Basia: 05.07.2019, 08:32
 Błagam Matko Boża Pompejańska o zdrowie dla mojej Mamy.
 Mała: 04.07.2019, 19:07
 Odmawiałam kilka razy nowennę pompejańską, ostatnio modliłam się o pracę, aby jej nie stracić i nie dość, że nie zostałam zwolniona to dostałam awans. Wiem, że to dzięki tej modlitwie. Dzięki Ci Jezu i Maryjo
 Jolanta: 01.07.2019, 09:56
 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja, zawsze Dziewica! Z wielkim wzruszeniem czytam świadectwa łask uzyskanych za pośrednictwem Matki Bożej, do której ludzie zwracają się o pomoc w Nowennie Pompejańskiej. Ja również chciałabym podzielić się radością otrzymania łaski , o którą prosiłam. Ale niestety na razie , po odmówieniu dwóch nowenn , żadna z łask, o które prosiłam nie nawiedziła mnie. Chcę powiedzieć, że nie mam pretensji ani złości do Matki Bożej ani Jezusa Chrystusa, że nie zostałam wysłuchana. Myślę sobie, że po prostu jeszcze nie nadeszła odpowiednia chwila , bo tylko Pan Bóg wie i może decydować, co dla nas jest najlepsze i kiedy powinniśmy takich łask doznać. A może jest też tak, że nie potrafiłam pewnych znaków rozpoznać i odczytać pewnych zdarzeń jako dobrodziejstw, które na mnie jednak spłynęły. Nie zawsze coś musi stać się od razu. A może po prostu nie jestem godna... Jestem osobą wierzącą, praktykującą i chyba ogólnie jestem dobrym człowiekiem ( przynajmniej staram się być) i dlatego wiem, że jeszcze będę odmawiać nowennę. Na razie jest mi trochę smutno, że sprawy, o które prosiłam nie zostały rozwiązane, ale może właśnie taki jest sens, kiedy mówi się, że NP jest nie do odparcia, że pomimo tego, że łaska na mnie nie spłynęła, jest we mnie szczera wola powrotu do tej szczególnej modlitwy i jednak nadzieja, że kiedyś Matka Boża mnie wysłucha. Szczęść Boże wszystkim, którzy łączą się w modlitwie !!!
 Magda: 27.06.2019, 20:11
 Odmawiam drugi raz nowenne. Wcześniej nie zostałam wysłuchana. Wierzę jednak że Matka Różańcowa czuwa nademną i pomaga mi w życiu. Czy tym razem mnie wysłucha? Może. Wierzę że jest przy mnie cały czas.
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] (8) [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Pełna wersja | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej