Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Nowenna Pompejańska

Nowenna Pompejańska

"Nowenna nie do odparcia"

Historia Nowenny Pompejańskiej

Nowenna Pompejańska powstała w 1884 r. Jej podstawą jest relacja 21-letniej Fortunatiny Agrelli z Neapolu, która, ciężko chora, miała doświadczać wizji Matki Bożej, zapowiadającej jej uzdrowienie po odmówieniu szczególnej formy modlitwy różańcowej. Składała się ona z trzech nowenn błagalnych i trzech dziękczynnych - czyli dwa razy po 27 dni. Każdego z 54 dni należało odmówić cały Różaniec (wówczas składający się z trzech części: radosnej, bolesnej i chwalebnej), uzupełniony krótkimi wezwaniami i modlitwami. Ważną cechą tej nowenny jest tylko jedna, wyraźnie określona intencja.

Fortunatina odzyskała zdrowie. Jej historię opisał Bartolo Longo, który stał się propagatorem nowenny, związanej z wybudowanym przez niego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, 26 km od Neapolu. Cud uroczyście uznał papież Leon XIII w 1890 r., co dodatkowo przyczyniło się do rozwoju kultu Matki Bożej Pompejańskiej oraz samej nowenny.

Kierując myśli ku obecnym we wszystkich zakątkach świata miejscom szczególnej czci oddawanej Matce Boże), Ojciec Święty Jan Paweł II napisał: "Można by mówić o swoistej geografii wiary i pobożności maryjnej, która obejmuje wszystkie miejsca szczególnego pielgrzymowania Ludu Bożego, który szuka spotkania z Bogarodzicą, aby w zasięg u matczynej obecności Tej, która uwierzyła znaleźć umocnienie swojej własnej wiary". /Redemptoris Mater 28/

Pompeje położone u podnóża Wezuwiusza. Miasto najsławniejszego na świecie Sanktuarium Różańca Świętego. Zawdzięcza te sławę, bł. Bartolo Longo, który z Bożą pomocą wybudował świątynię i Nową Pompeję. To miasto zmartwychwstania i życia.

Bartolo Longo sprowadził do Pompei obraz z wizerunkiem Maryi Różańcowej, który nazwał:
"Narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego miłosierdzia".

Nad tabernakulum, znajduje się najcenniejszy klejnot święty obraz Matki Boskiej Różańcowej, niegdyś zaniedbany, dziś triumfujący. Obraz słynie cudami i łaskami od 1876 roku.

Historia Nowenny Pompejańskiej
"Nie ma duszy chrześcijańskiej, która nie znalazłaby w nim schronienia w trudnych momentach, kłopotach i niepokojach; ukojenia dla rozdanej rany czy bólu, który wstrząsa; w chwili nadziel w udręce". (G. Leone)

Ojciec Święty Jan Paweł II w 1980 roku wyniósł Bartolo Longo - Apostoła Różańca Świętego - na ołtarze i wprowadził w poczet błogosławionych.

W 25. roku pontyfikatu Ojciec Święty Jan Paweł II powierzył list apostolski czułym dłoniom Maryi Panny, korząc się w duchu przed Jej obrazem we wspaniałym sanktuarium wzniesionym dla Niej przez błogosławionego Bartolo Longo.

Jak odmawiać Nowennę Pompejańską

  • Dzień w którym rozpoczynamy Nowennę Pompejańska, zaznaczamy w kalendarzu.

  • Nowenna trwa 54 dni. Przez wszystkie te dni odmawiamy trzy części Różańca Świętego. Można odmawiać cztery części z Tajemnicami Światła.

  • Przez rozpoczęciem trzech części różańca mówimy "Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego" i dodajemy na samym początku swoją intencję.

  • Przez 27 dni odmawiamy część błagalną Nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu trzech części różańca odmawiamy modlitwę:

    "Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich z Różańcem Twoim pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen".


  • Przez pozostałe 27 dno odmawiamy część dziękczynną Nowenny Pompejańskiej. Po ukończeniu trzech części Różańca Św., każdego dnia odmawiamy modlitwę:

    "Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Całe moje życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzał/a cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twej pomocy wezwałem/am, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadał/a o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzał/a nabożeństwo do Różańca Świętego. Wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszlaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen".

  • Każdą część Różańca Świętego kończymy trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej: "Królowo Różańca Świetego módl się za nami".

Obietnice - słowa Matki Bożej

Najświętsza Panna Pompejańska kilka razy pouczała swoich czcicieli, co mają uczynić, aby odebrać łaski, na których im zależało.

Znany jest fakt ukazania się Matki Bożej nieuleczalnie chorej Fortunatynie Agrelli z Neapolu (lat 21), do której powiedziała: "Za każdym razem gdy chcesz uzyskać" ode mnie jakaś łaskę, odpraw na mają cześć trzy nowenny błagalne, odmawiając 15 tajemnic mojego różańca, a potem odpraw trzy nowenny dziękczynne".

Nowenną nie do odparcia

Po odprawieniu nowenny, Fortunatyna Agrelli została cudownie uzdrowiona. Był to początek nabożeństwa, które polegało na odmawianiu przez 54 dni całego różańca, zwanego "Nowenną nie do odparcia". Modląc się nowenną upraszamy łaski potrzebne dla rozwiązania spraw trudnych i beznadziejnych.

Świadectwa

Chciałabym podzielić się tym co dokonało się ostatnio w moim życiu podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Jedną z obietnic jaką się składa Matce Bożej w Części Dziękczynnej jest szerzenie tej modlitwy wśród ludzi. Bardzo lubię portal adonai.pl i często tu zaglądam. W trakcie odmawiania Nowenny miałam sen, że na stronie głównej Waszej strony pojawił się artykuł dotyczący Nowenny Pompejańskiej i myślę, że to znak aby o niej napisać...

Pragnę serdecznie polecić ją tym, którzy już po ludzku nie mają siły i potrzebują poruszyć całe Niebo aby doznać ratunku. To właśnie dzięki tej wspaniałej modlitwie otrzymałam łaskę nawrócenia i rozwiązania wielu trudnych spraw. Maryja, dając nam tę NOWENNĘ NIE DO ODPARCIA, pragnie obdarzyć nas wieloma łaskami. Co najważniejsze, modląc się na różańcu i bezgranicznie ufając Maryji, dostajemy niesamowity pokój w sercu. Jest wiele stron w internecie, na których dowiemy się jak odmawiać tę modlitwę, która trwa 54 dni. Na jej temat można obecnie także przeczytać w prasie katolickiej, a być może już o niej słyszeliście i nie wiecie czy podołacie. Ja też tak myślałam. Bałam się, że nie dam rady. Tłumaczyłam sobie: "54 dni? Ja i różaniec? Przecież ja nawet dobrze nie znam Tajemnic!". Wcześniej było to dla mnie nie do pomyślenia. Szczerze muszę przyznać, że nie odmawiałam tej modlitwy, gdyż zawsze wydawała mi się długa i nudna. Wolałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz inne modlitwy, z których odmawianiem nie miałam większych trudności. Dzięki Nowennie pokochałam różaniec.

Kilka miesięcy temu moje serce zostało boleśnie złamane, mój cały świat się zawalił. Nie wiedziałam co będzie dalej. Przeżyłam załamanie nerwowe. Ciągle czytając o tej modlitwie postanowiłam, że spróbuję bo nie mam nic do stracenia. Udało się, ukończyłam ją. Maryja otworzyła mi oczy, wiele spraw się wyjaśniło. Przez ludzi, sytuacje i książki Pan Bóg dał mi odpowiedź. Zrozumiałam, że to czego ja chcę niekoniecznie jest dla mnie dobre. To Bóg ma dla nas plan, chce już tu na Ziemi dać nam życie w obfitości! Zrozumiałam jak bardzo kocha mnie Bóg, nieważne jak często upadam i grzeszę. Jego Miłość jest Doskonała i Wieczna! Maryja modli się za nami do Boga, wypraszając nam morze łask! Tak wiele lat żyłam w lęku, strachu. Uważałam się za osobę wierzącą ale moja wiara nie była tak prawdziwa jak do tej pory myślałam. Ciągły lęk i strach, poczucie winy przed sobą i Bogiem, kiedy w moim życiu były upadki i grzech. Tak bardzo bałam się życia... Nieważne ile sukcesów się pojawiało, nieważne ile kierunków ukończyłam. Czułam się beznadziejna i niegodna. Walczyłam z nerwicą, która paraliżowała wszystkie moje działania, chciałam sama po ludzku rozwiązywać swoje problemy... Dziś już wiem, że to diabeł-oskarżyciel jest sprawcą tych lęków. Od Pana pochodzi TYLKO pokój i radość. Bóg pragnie dla nas szczęścia, bezgranicznej miłości, zaufania i poddania się Jego woli. My często po ludzku myślimy, że wiemy co jest dla nas lepsze. Ale nie wiemy jakie konsekwencje mogą w przyszłości mieć nasze wybory. TYLKO Pan zna przyszłość i wie co jest dla nas dobre. Nie chce byśmy byli skrzywdzeni, oszukani, zranieni czy doznali choroby. Ma dla nas swój BOSKI PLAN! :) Życie w obfitości już tu na Ziemi! Wystarczy, że pozwolimy ogarnąć się Jego Miłości! Teraz już wiem, że Jezus nie patrzy na mnie oczami ludzkimi, On mnie nie oskarża. Człowiek zawodzi, człowiek się zmienia, jednego dnia może kochać, drugiego bez słowa odejść, zostawiając ból i cierpienie. Jezus kocha mnie bezgranicznie taką jaką jestem, jest szczególnie blisko mnie kiedy cierpię, kiedy czuję taką silną bezradność życiową i ludzkie zwątpienie. Jezus NIGDY mnie nie potępia. Tak wiele lat żyłam w błędzie. Czułam strach przed oskarżycielskim wzrokiem dewotek, myślałam, że Bóg nie może kochać takiego grzesznego człowieka jak ja! Dzięki Maryji zbliżyłam się do Boga i wiem, że zostałam wewnętrznie uzdrowiona.

Polecam Wam Kochani z całego serca Nowennę Pompejańską, Maryja nie opuści tego, kto szuka Jej wstawiennictwa, kto prosi Ją o pomoc! Przecież Pan Jezus Swoją Ukochaną Matkę uczynił naszą Mateczką, która nas kocha i pragnie się nami opiekować. Gdy jest Wam źle chwytajcie za różaniec. Przekonacie się jak wielką miłością ukochał Was Pan. Z Panem Bogiem!

Czcicielka Matki Bożej Pompejańskiej

Sekret Nowenny Pompejańskiej

Kto mógł pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?

SEKRET POMPEJANKI

Pierwszy obraz do kościoła w Dolinie Pompejańskiej został zakupiony w Neapolu za trzy franki w listopadzie 1875 r. Znany już wtedy z działalności apostolskiej Bartolo Longo zorganizował w Pompejach misje parafialne. Rekolekcje dobiegały końca, a wciąż brakowało wizerunku Matki Bożej, który uświetniłby uroczystość. Starania o kupno obrazu Bartolo podjął już wcześniej, ale dopiero w ostatniej chwili pojechał po niego do miasta. Niestety, nie było go stać na obraz, który na niego czekał w pracowni malarskiej. Zrezygnowany udał się do swego przyjaciela i ojca duchowego, uczonego dominikanina Alberta Radentego, który opowiedział mu o obrazie, jaki pewna zakonnica przechowywała w swoim klasztorze. Obraz ten o. Alberto znalazł w sklepie z rupieciami i oddał go matce Concecie. Kiedy Bartolo go zobaczył, był załamany. Obraz nie tylko był podziurawiony przez robactwo, ale ponadto Madonna miała pospolity, typowy dla wieśniaczek wyraz twarzy, nie wspominając o brzydocie innych postaci. Święty Dominik, jego zdaniem, wyglądał jak skończony prostak. Do kupna przekonała Bartola zakonnica: "Weź go, zobaczysz, że Matka Boża użyje tego obrazu, by zdziałać mnóstwo cudów".

Jej słowa okazały się prorocze. Szczęśliwy, ale i pełen niepokoju, jak parafianie przyjmą wizerunek, Bartolo zorientował się, że obraz jest zbyt duży, by wieźć go pociągiem. Poprosił więc o transport znajomego woźnicę Angela Tortara. Dopiero po fakcie dowiedział się, że woźnica przewiózł obraz... "położywszy go na stercie gnoju". We wspomnieniach Bartolo pisał: "Kto mógł wówczas pomyśleć, że stary obraz kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi?". W ten oto sposób Matka prostych ludzi przyjechała do nich. Kim był człowiek, dzięki któremu trafiła Doliny Pompej ańskiej?

KAPŁAN SZATANA

Bartolo Longo urodził się w 1841 r. w Latiano, w południowych Włoszech. Jego ojciec był lekarzem. Pobożna matka prowadziła dom i od najmłodszych lat uczyła dzieci modlitwy. Bartolo w katolickiej szkole, do której uczęszczał, grał na fortepianie i flecie, dyrygował szkolną orkiestrą, wykazywał zdolności literackie, interesował się fechtunkiem i tańcem - czerpał radość z możliwości, jakie daje młodość.

Wszystko zmieniło się, kiedy poszedł na studia. W 1858 r. wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Na fotografii z czasów studenckich widzimy młodzieńca o chudej twarzy, z zaczesanymi do tyłu włosami, z podkręconymi wąsami i niewielką bródką. Z głową lekko przechyloną, jakby i z wyzwaniem patrzy na fotografa. W oczach i widzimy bunt wobec zastanego świata. Burzliwy okres w historii Włoch nie oszczędził również młodego Bartola. W tym czasie uniwersytety zostały opanowane przez ateizm, materializm i liberalizm. Ciekawe jednak, że tryumf rozumu, jaki opanował włoskie uczelnie, pokojowo współżył z renesansem irracjonalizmu. Wielu studentów, a nawet wykładowców, parało się spirytyzmem i okultyzmem. Otwarcie pogardzano chrześcijaństwem i zwalczano teologię katolicką, niektórzy wykładowcy jawnie występowali przeciw Kościołowi.

Pod wpływem otoczenia i lektury "Życia Jezusa" Ernesta Renana wiara Bartola uległa załamaniu. Wstąpił do popularnej w Neapolu sekty spirytystycznej i podjął praktyki okultystyczne. Był tak gorliwym adeptem, że w niedługim czasie przywódca sekty, zwany antybiskupem, mianował go kapłanem szatana. W czasie jednego z rytuałów Bartolo oddał duszę diabłu. W tym stanie trwał półtora roku. Udawał w prześmiewczy sposób sprawowanie sakramentów świętych, organizował seanse spirytystyczne, brał również udział w publicznych wystąpieniach antypapieskich organizowanych przez masonerię. Długie posty, diaboliczne wizje, nasilająca się depresja doprowadziły Bartola na skraj obłędu. Jeden z jego przyjaciół z sekty, wyniszczony psychicznie, popełnił samobójstwo.

W nawróceniu pomogli Bartolowi bliscy. Pewnego dnia usłyszał głos zmarłego ojca, który błagał go o powrót do Boga. Przestraszony i zdesperowany Bartolo poprosił o pomoc przyjaciela rodziny prof. Vincenza Pepego. Ten po długiej rozmowie przekonał go do opuszczenia sekty. Oddał go również pod opiekę o. Radentego. U niego Bartolo wyspowiadał się i wkrótce wybrał go na kierownika duchowego. W 1871 r., w dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, został przyjęty do trzeciego zakonu dominikańskiego i przybrał imię Rosario - brat Różaniec. Równocześnie odbywał pokutę. Odwiedzał dawnych znajomych z sekty i namawiał ich do nawrócenia. Spotykał się drwiną, jednak nie odnajdziemy świadectw o próbie zatrzymania Bartola w sekcie. Swobodnie chodził on nie tylko do znajomych, ale też krążył po kawiarniach i miejscach spotkań, publicznie wyrzekając się swoich błędów. Niesłychane, że udało mu się pojawić na seansie spirytystycznym. Trzymając w dłoniach medalik Matki Bożej, zawołał: "Wyrzekam się spirytyzmu, bo jest on tylko plątaniną kłamstw i błędów!". Na fotografii, która została wykonana po upływie dziesięciu lat od opuszczenia sekty, widzimy dojrzałego mężczyznę, który łagodnie patrzy w dal przez binokle i delikatnie się uśmiecha - choć trudno być pewnym, bo broda i wąsy zasłaniają dolną część twarzy. Uśmiechają się oczy.

W CZYSTEJ MIŁOŚCI

Po uzyskaniu doktoratu z prawa w 1864 r. Bartolo powrócił w rodzinne strony. Niedługo potem poznał owdowiałą matkę pięciorga dzieci, hrabinę Mariannę de Fusco. Jako adwokat został poproszony o administrowanie jej dobrami i roztoczenie opieki prawnej nad jej dziećmi. Kiedy zaczęły pojawiać się złośliwe plotki na temat ich przyjaźni, za radą papieża Leona XIII postanowili się pobrać, ale z zamiarem życia w czystej miłości.

Kwestia życia duchowego nie dawała jednak Bartolowi spokoju. W tym czasie Opatrzność Boża skierowała jego kroki do Doliny Pompej ańskiej. Po raz pierwszy udał się tam w sprawach majątkowych żony. Podczas spaceru wpadł w stan przygnębienia. Opisał tamten moment we wspomnieniach: "Pomimo pokuty wciąż gnębiła mnie myśl, że należę do szatana i nadal jestem jego niewolnikiem, a on oczekuje na mnie w piekle. Rozważając to, popadłem w rozpacz i byłem bliski samobójstwa. Wtedy usłyszałem w moim sercu echo słów ojca Alberta, powtarzającego za Maryją: "Ten, kto propaguje mój Różaniec, będzie zbawiony". Te słowa oświeciły moją duszę. Upadłem na kolana i zawołałem: "Jeżeli te słowa są prawdą, to osiągnę zbawienie, ponieważ nie opuszczę tej dzikiej krainy, dopóki nie rozszerzę tutaj Twojego Różańca". W tym momencie rozległ się głos dzwonu kościoła parafialnego, obwieszczający ludziom czas modlitwy Anioł Pański. Było to jakby przypieczętowaniem mojej decyzji". W ten sposób rozpoczęła się historia cudownego obrazu i sanktuarium w Pompejach. Kapłan szatana został apostołem Różańca. I błogosławionym Kościoła katolickiego.

Na miejscu maleńkiego kościoła, do którego przywiózł obraz na wozie z obornikiem, stanęła ogromna świątynia, którą corocznie odwiedzają tysiące pielgrzymów. Setki ludzi otrzymują od Boga łaski dzięki modlitwie różańcowej i Nowennie Pompej ańskiej. Cała działalność apostolska Bartola odwoływała się do wiary Kościoła, który widzi w Matce Bożej tę, która starła głowę szatana. W krytycznym momencie życia to właśnie Różaniec stał się dla niego nadzieją zbawienia. Tak jak na wielu obrazach widzimy Matkę Bożą, która wyciąga z piekła ludzi za różaniec, podając go im jako ostatnią deskę ratunku, po której wstępują do nieba.

DZIESIĘĆ DO TYSIĄCA

Wielki czciciel Matki Bożej, również tercjarz dominikański, św. Ludwik Maria Grignion de Monfort w swoim "Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" przytacza historię z kronik dominikańskich o heretyku opętanym przez piętnaście tysięcy szatanów. Działo się to w pobliżu Carcassone, gdzie św. Dominik wygłaszał kazanie o Różańcu. Szatani ci, na rozkaz dany przez Maryję, ku własnemu zawstydzeniu zostali zmuszeni wyznać pochwałę nabożeństwa do Matki Bożej i opuścić biednego człowieka.

Warto zwrócić uwagę na liczbę szatanów, ponieważ wydaje się, że jest ona ściśle związana z modlitwą różańcową. Na każdą z piętnastu tajemnic przypada tysiąc złych duchów, czyli na każde "Zdrowaś Maryjo" cała setka. Średniowieczny autor legendy chciał w ten sposób pokazać moc modlitwy różańcowej. Jeden dziesiątek Różańca odmawiany z wiarą może zwyciężyć tysiące wrogów. Warto nie zapominać o tej pomocy, jaką daje nam Bóg przez ręce Matki Bożej.

Wojciech Surówka OP

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, nr 728


Komentarze nie dotyczące Nowenny Pompejańskiej nie będą zamieszczane

Wasze komentarze:
 ja: 20.10.2016, 14:06
Helena 9 różańców dziennie?????
 Helena: 18.10.2016, 16:37
odmawiam Nowennę Pompejańską pierwszy raz, ale odmawiam ją codziennie trzy razy, bo w trzech intencjach. Robię to z radością. choć jest to pewne wyzwanie dla mnie. Obym wytrwała.
 Matka: 12.10.2016, 17:20
Módlcie się.Modlitwa działa cuda.Trzeba wierzyć.Ja odmawiam Nowennę Pompejańską 3 rok,a zaczęłam kiedy moja córka straciła drugą ciążę i to w 6mięsiącu.Syn zostawił żonę i dziecko i poszedł do innej kobiety.Żyć się nie chciało i wtedy ktoś mi napisał o Nowennie Pompejańskiej.Mateczka mnie wysłuchała i dzisiaj cieszę się moją wnuczką która jeszcze w tym miesiącu skończy 1 rok.Dziękuję Mateńko.Z synem kontakt się urwał ,ale wierzę że kiedyś zrozumie jak bardzo skrzywdził żonę,dziecko i nas rodziców.
 09.10.2016: 09.10.2016, 08:12
Wiara czyni cuda.moc modlitwy jest wielka .Nowenna Pompeja niska to narzędzie które dala nam Maryja.Jeśli wytrwasz w modlitwie to Matka Boza napewno Cię wysłucha.
 Agnieszka : 08.10.2016, 22:49
Ja odmawiam Nowenne juz od roku. I nie wyobrazam sobie, ze moglabym przestac. Maryja zjawila sie w najtrudniejszym momrncie mojego zycia A raczej zawsze przy mnie byla tylko ja jej nigdy nie sluchalam. Podczas tego roku wydazylo sie mnostwo rzeczy. Ona mnie uczy jak kochac Boga ludzi I mnie sama. Jest taka delikatna I kochana I zawsze oddaje mnie Jezusowi. Dostalam caly ogrom lask. Nie wszystkie intencje zostaly jeszcze wysluchane ale ja wierze, tam w niebie lepiej wedza czego I kiedy nam potrzeba. Oczywiscie ten maly szczur robi wszystko zeby zmacic moj spokoj I odwrocic mnie od Boga ale sie nie poddaje. Jezus jest moja sila, bez niego I Maryi nic nie moge. Jestem cala twoja Jezu przez Najczystrze Serce Maryji mojej Krolowej.
 Ana: 06.10.2016, 22:00
Dziękuję Ci Mateńko, że znowu mnie wysłuchałaś. Jutro kończę odmawianie Nowenny i już czuję pustkę. Modlitwa bardzo uspakaja, daje nadzieję.
 A.: 03.10.2016, 22:18
Pragnę Wam polecić Modlitwę Jabesa, o której mówił O. Józef Witko:<br>
A Jabes wołał do Boga Izraela tymi słowy:<br>
Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął. I Bóg spełnił jego prośbę” (1 Ks. Kronik 4.9-10).
 Ania: 02.10.2016, 20:05
Ja odmawiałam Nowennę Pompejańską już dwukrotnie. Za pierwszym razem, dwa lata temu, już przy odmawianiu pierwszej części błagalnej Maryja mnie wysłuchała. Podarowała mi szczęście, którego tak bardzo potrzebowałam i najwspanialsze 7 miesięcy w moim życiu. Wyjazd za granicę, poznanie wspaniałych ludzi. Drugi raz odmawiałam Nowennę w tym roku w sierpniu i Maryja znowu mnie wysłuchała. Modliłam się o pracę i jeszcze podczas odmawiania znowu pierwszej części, zostałam zaproszona na rozmowę rekrutacyjną i dostałam pracę:) Naprawdę polecam odmawianie Nowenny, ponieważ Maryja naprawdę przez nasze poświęcenie w niej wysłuchuje nas i jeśli jest taka wola Boża spełnia nasze potrzeby.
 Wiola: 02.10.2016, 14:03
Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica ,skonczylam juz pierwsza nowenne 26 sierpnia i zaczelam druga ciezko mi idzie ale wiem ze musze skonczyc . Dziekuje Ci Maryjo za Twoja pomoc i opieke nad moimi dziecmi i nade mna. Ciezki mam teraz okres w zyciu ale wiem ze Maryja nie zostawi mnie zawsze jest ze mna .Dziekuje Ci Maryjo za wszystko za calego serca .
 Do aaaaannn: 30.09.2016, 16:04
Przykro mi czytać twoje słowa.... Napisałaś, że dużo się modliłaś o ulgę dla swojej mamy jako corka Cię rozumiem bo też nie chciałabym patrzeć na cierpienie ukochanej mamy, jednak może zamiast obwiniać o wszystko Matkę Bożą należy się zastanowić jaka wola była właśnie twojej mamy. Może jej wola była sprzeczna z twoją, a modląc się o drugą osobę należy brać pod uwagę jej własna wolę którą Bóg szanuje. Gdybyś prosiła coś dla siebie to wiedziałabyś, że tego właśnie pragniesz, a prosząc o coś dla drugiego człowieka nie wiemy czy on właśnie chce tego samego. Nie wierzę w to, że Matka Boża chciala cierpienia, dla twojej mamy moze jej choroba była w jakimś stopniu sprawdzianem dla Ciebie skoro pisałaś, że od dziecka modliłaś się do Maryi to może przyszedł czas doświadczeń które powinnas przyjac z pokora i wiara ze wszystko dzieje sie nie bez przyczyny. Nie wiem czy znasz przypowiesc o Hiobie, ale raczej wszyscy ja znaja, polecam Ci ksiazke ksiedza Michala Olszewskiego "Byc jak Hiob" poznac Boga w cierpieniu (dodam ze mi pomogla), a najbardziej poruszyl mnie fragment o czlowieku z plazy: pewien czlowiek codziennie spacerowal z Bogiem po plazy i zawsze za nimi na piasku bylo widac dwie pary sladow, jednak pewnego dnia gdy na tego czlowieka spadly cierpienia odwrocil sie i zobaczyl jedna pare sladow, zapytal wtedy Boga czemu Ten go opuscil na co Bog rzekl Dziecko Ja Cie nie opuscilem Ja Cie teraz niose na rekach ( pewnie poprzekrecalam orginalne slowa przypowiesci bo pisalam z glowy). Po przeczytaniu tego fragmentu ksiazki wiedzialam tak po prostu ze jest to prawda. Bog dal nam swoja Matke bo nas kocha i nigdy nas nie opuszcza i ważne abysmy my rowniez go nie opuszczali w gorszych momentach naszego zycia. Bo co bo jak jest dobrze i super to wtedy i Bog jest dobry a jak zaczyna sie cos dziac to Bog nagle staje sie zly? Latwo jest nam zwalac cala wine na Boga czy na Maryje a moze zastanowmy sie jaka jest nasza wiara? Od Boga wymagamy wszystkiego, ale czy sami potrafimy wszystko oddac Jemu? On chce Nam dać to czego pragniemy wystarczy mu bezgranicznie zaufac. Jak Bog bedzie na pierwszym miejsu to wszystko inne bedzie na swoim miejscu.


 Renata: 26.09.2016, 20:14
Moi Drodzy<br>
Chciałam sie podzielić świadectwem. Jestem w trakcie odmawiania 3-ciej Nowenny Pompejańskiej. Wczoraj otrzymałam znak od Matki Bożej. Nowennę odmawiam w intencji uwolnienia mojego syna od uzależnienia od komputera. Syn jest nastolatkiem i od dawna nadużywa komputera do gier. Prośby nie pomagały. zauważyIam u niego narastąjącą agresję. Od 3 dni nie chciał się również modlić z nami wieczorem Odmawiam za niego nowennę i jestem w części dziękczynnej. Wczoraj syn gral na komputerze ale zbliżała się godzina wyjścia na mszę świetą. Mówie mu aby wyłączył a on na to, że wyłączy jak skończy grę. Wyszłam z pokoju i w duchu westchnęłam:Maryjo proszę Cię o pomoc. Sama nie dam rady. Po chwili usłyszałam niezadowolenie dobiegające z pokoju mojego syna. Po minucie zszedł ubrany do kościoła. Powiedział,że się wkurzył bo komputer mu sie wyłączył sam i nie dokończył jakiegoś zadania. Po powrocie ze mszy św. poprosił o włączenie komputera do odrobienia lekcji( ma założone hasło|) włączyłąm z troską ,że owszem odrobi lekcje i znów bedzie grał, ale on wrócił jakiś odmieniony. po odrobieniu lekcji uruchomił program do tworzenia grafiki komputerowej i zaczął się uczyć tworzyc grafikę. powiedział ,że nauczy sie tego. po około godzinie sam wyłaczył komputer. wierze że to dopiero poczatek przemiany mojego syna ale wierzę że ona nastąpi. wcześniej odmawiałam nowennę w intencji mojej córki, która coraz gorzej się czuła i nie wiadomo co jej dolegało ponieważ wyniki badań nie wskazywały na chorobę. w trakcie odmawiania nowenny okazało sie ze ma niedobór witaminy D. Odmawiałam też nowennę w intencji zbawienia duszy mojego męża. Nasze małżeństwo ma 20- to letni staż. Mąż od wielu lat mnie zdradzał. Niemal od dnia ślubu. Coraz gorzej było miedzy nami. W trakcie odmawiania nowenny nie zauważyłam jakichś zmian. Po zakończeniu mąż był bardzo nerwowy, opryskliwy. Chyba rozważał odejście od nas. Nagle z dnia na dzień zaczął miło do mnie mówić. Dochodziło do zbliżeń czego juz od dawna nie było a jeśli było to bardzo rzadko. Nigdy nie dowiem się co się stało. Przypuszczam,że mąż rozstał się z kochanką. Dodam ,że od kwietnia odmawiam modlitwę o uratowanie małżeństwa ojca Amortha oraz Nowennę do Najdroższej Krwi Chrystusa. W mojej rodzinie wiele jest jeszcze do naprawienia. Ja chodze do kościoła regularnie. Jednak dopiero 2 lata temu zaczęłam modlić się codziennie. nie wyobrażam sobie teraz dnia bez modlitwy. Razem z dziećmi odmawiam 10tkę różańca codziennie. Głęboko wierże w moc modlitwy a szczególnie w moc Nowenny Pompejańskiej. Zachęcam wszystkich do jej odmawiania.
 abstynent: 25.09.2016, 14:40
Do Kasi,nie oceniam cię,mówisz , modlę się do Maryi.Ale mam żal do Niej o to co się stało.Powiedz jak można się modlic do kogoś mając żal do niego.nie rozumiem .Teraz po raz 3 ci odmawiam nowennę pompejanska.Ale nie mam żalu do Niej ,za przeszłość.powodzenia.albo się wierzy na 100%,albo to sciema.
 Kasia: 23.09.2016, 21:16
Abstynent - dlaczego dziwi Cie moja postawa?? Wierzę w matkę boską codziennie mam różaniec w ręce modląc się.. Momentami mam wątpliwości i żal do matki boskiej o to co się wydarzyło.. Ale z drugiej strony wierzę że nie da mi ona krzywdy zrobić.. Mój chłopak po mojej skończonej nowennie popełnił samobójstwo.. Nie mam już go.. To jak mam się trzymać?? Mam momenty że wątpię.. Ale Wiem że modląc się do matki boskiej ona pomaga mi ten czas przetrwac
 JOLA: 23.09.2016, 18:26
BOŻE ,MATKO MOJA DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO I PROSZE WEŚ MOJĄ SIOSTRE W SWĄ OPIEKĘ
 A.: 22.09.2016, 23:42
"...Gdy Twej pomocy wezwałam, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadała o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś..." <br>
<br>
Mamusiu Ukochana, wczoraj zakończyłam Nowennę. Dziękuję Ci za te 54 dni, za to, że moje życie się tak odmieniło. Wiem, że mnie kochasz i wypraszasz dla mnie prawdziwe CUDA.<br>
Praca marzeń, zdrowe relacje, pogoda ducha, zdrowy tryb życia, koniec bolesnych miesiączek... lista jest długa. Nie śmiałam nawet prosić o tę pracę ale Ty pomogłas mi zaufać Twojemu Synowi. Nie ma nic niemożliwego dla Najwyższego! Dziękuję, że mogę wielbić razem z Tobą Oblubieńca Mej Duszy - Jezusa.<br>
<br>
Kochani, sięgajcie po różaniec. Matka Boża pragnie nas obdarzyć łaskami, o jakich nam się nawet nie śniło!<br>
Ona poprowadzi Was do Jezusa, poczujecie się kochani, potrzebni i szczęśliwi. Ostatnie miesiące nauczyły mnie jednego - prośić o WIELKIE RZECZY! Pan Bóg to miłośnik zdrowia i życia. Chce spełniać pragnienia naszego serca, bo Sam nam je daje! Chrześcijanin to człowiek radosny, wielbiący Boga i ja staram się każdego dnia stawać lepszą wersją samej siebie i zarażać tą radością. Mam nadzieję, że mi się uda. Chcę swoim życiem świadczyć o Bogu i jeśli ktoś kiedyś się dowie, że Kocham Jezusa i jestem chrześcijanką, to żeby był pozytywnie zaskoczony. Na siłę nawracać się nie da ale wierzę, że jeśli będziemy autentycznie świadczyć o Bogu swoim życiem, to wtedy pociągniemy do Niego wielu! Pragnę starać się o to, aby Królestwo Boże zatryumfowało i wiem, że wszystko inne będzie mi dodane.
 Monika: 22.09.2016, 21:44
Odmawiałam Nowennę Pompejańską w intencji o dobrego męża. Nie spodziewałam się że przez 54 dni uda mi się odmówić 4 części różańca, było cieżko ale się udalo. To co sprawiła Matka Boża jest nie do opisania. Odczułam wielki spokój w moim życiu. A co do intencji w której odmawiałam Nowennę, w ostatni dzień odmawiania Nowenny poznałam chłopaka. Niewiem jak potoczy się nasza znajomość. Dziekuję Matce Bożej za poznanie tej osoby i za wszystko co uczyniła.
 magi: 22.09.2016, 15:14
odmawiam osmy dzien jest ciezko pogodzic modlitwe z opieka nad wnukami ale nie poddaje sie tak mi dopomoz Matko Boza ukochana
 abstynent: 21.09.2016, 07:30
Nowennę pompejajanska odmawialem 2 razy,drugi raz nie<br>
skończyłem Maryja dała mi pracę o którą prosiłem.Zamierzam mówić ją po raz kolejny.bo wierzę .ze mi Maryja pomoże.na pewno pychą jest z mojej strony,gdy modlę się o coś ,,gdy bieda"ale jestem ma takiej .a nie innej drodze duchowości.Dziwi mnie postawa ,,aaaan" i Kasi.Może wasze modlitwy byly nieprawdziwe skoro przynaniej,,aaaa n,, ma taki żal do Maryi.cóż szatan ma również własny obraz Boga.
 abstynent: 21.09.2016, 07:17
Do p.Doroty.Pani również została oszukana przez szatana,,nie ma czegoś takiego w kościele katolickim,,nieważny ślub,,to wymysł szatana i jego sług masonerii.Pismo św czytajcie ludzie.sam Jezus mówił o nierozerwalnosci związku małżeńskiego. Paradoksalnie sam jestem po takim,,uniewaznieniu małżeństwa" moja żona to wychodziła,na sprawach nie byłem,uznałem to za absurd.Po latach spotkaliśmy się znowu,byłem zauroczony jej nawroceniem(fałszywym) rozmawiała że mną dopóki chciała coś dostać - pieniądze) .Ale co ciekawe wyszło na jaw-usunęła ciąże.przyjmowała komunię swietokracko, paradoks w tym taki,że zamowilismy mszę za nas ,ona swoją rodzinę ,ja za swoją.Proszę zgadnąć co było na czytaniu,,oczywiście o nierozerwalnosci małżeństwa"" czy trzeba większego świadectwa Boga .? Pani Doroto co jeśli Bóg zapyta panią gdzie twoja druga połowa.co mu pani powie.,,porzuciłam swój krzyż dla np.swej wygody.Może jest pani jedyną osobą by zbawić uratować tego prawdziwego męża.choć byłby najgorszym kanalizacji.
 A.: 18.09.2016, 17:43
Dziękuję Ci Ukochana Mateńko, że spełniasz pragnienia mego serca. Za to, że ciągle mnie wspierasz i nigdy nie pozostawiasz samej sobie. Spodziewam się cudów i ich doświadczam. Dziękuję za wspaniałych ludzi, których mam wokół siebie. Ty wiesz czego najbardziej potrzebuje dlatego intencja mojej Nowenny "o wszystkie potrzebne łaski dla mnie, bo Ty wiesz czego najbardziej potrzebuje" to strzał w 10. Jezu, Oblubieńcze Mej Duszy, błogosław wszystkim, którzy będą się modlić tą piękną Nowenną. Niech Twoja Matka uprosi wszystkie potrzebne łaski. <br>
<br>


[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda |

Polityka Prywatności Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2025 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej