Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zakochałam się w księdzu

Ilość listów napływających do działu: "Miłość czy miłość?", w których poruszacie ten problem jest bardzo duża. Bardzo mnie to dziwi, bo nie przypuszczałabym, że aż tyle kobiet (bo nie dostałam jeszcze ani jednego listu od chłopaka zakochanego w zakonnicy) wzdycha w ukryciu albo i całkiem jawnie do własnego proboszcza albo wikariusza. Albo choć do kleryka.

Listy są różne. Z niektórych wieje grozą, bo okazuje się, że inicjatorem uczucia jest sam duchowny, z większości jednak tchnie rozpaczą, poczuciem bezsilności i poczuciem winy. Piszecie, że zdarzyło się coś co nigdy nie powinno zaistnieć. Co zrobić, jak wyjść z tej sytuacji?

No, owszem, ma miejsce coś, co nie powinno zaistnieć, ale się stało. Jak to się mówi: "serce nie sługa...". Zdarza się. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Ludźmi z krwi i kości. Mamy uczucia, jesteśmy wrażliwi na poruszenia serca. Może się zdarzyć, że spodoba nam się ktoś, kto podobać się już "nie powinien", bo ma już swoje powołanie. Z początku nawet nie uświadamiamy sobie lub nie chcemy dopuścić myśli, że po prostu się zakochaliśmy. To może zdarzyć się każdemu. Ale uwaga! - to samo w sobie, choć jest bardzo trudnym doświadczeniem nie jest jeszcze tragedią i - co najważniejsze - nie jest grzechem. Dlaczego?

Samo zakochanie czyli odpowiedź naszych emocji, uczuć i hormonów na pewne cechy pociągające nas w drugiej osobie nie jest czymś za co jesteśmy odpowiedzialni. Człowiek bowiem nie jest w stanie kierować pewnymi procesami zachodzącymi w jego podświadomości, a więc nie może za te procesy ponosić odpowiedzialności. Dopiero wówczas gdy uczucia sterują naszym świadomym działaniem zmierzającym do ucieleśnienia tego zakochania bądź miłości rodzi się dobrowolność, a zatem i odpowiedzialność. Tylko wówczas możemy mówić o winie człowieka gdy świadomie i dobrowolnie dokonuje on pewnych czynów. Naturalnie, nie możemy przy takim postawieniu sprawy wpaść w pułapkę następującego myślenia: "no, ja co prawda chodzę na tą Mszę, którą nasz wikary odprawia i siadam w pierwszej ławce, ja chodzę do Caritasu codziennie, żeby się z nim zobaczyć, ale ja tego nie robię dobrowolnie! Ja jestem zniewolona przez uczucie, za które nie jestem odpowiedzialna, więc to jest silniejsze ode mnie". Takie myślenie jest prawdziwe tylko w części. Bo owszem, uczucia robią swoje, ale i na Mszę św. akurat tą z wikarym i do Caritasu to nie nogi same nas noszą tylko my świadomie chodzimy. I tak jak nie jesteśmy odpowiedzialni za falę uczuć, drżenie serca i myśli wędrujące w jego stronę to za kroki podejmowane po to, żeby się z nim zobaczyć już tak. Widzicie różnicę? Każdy z nas obdarzony został rozumem i wolną wolą. Skoro zatem serce mówi co innego, trzeba czasem posłuchać rozumu.

Ksiądz ma już swoje powołanie: służy Bogu i ludziom. Przed laty, przyjmując sakrament kapłaństwa wybrał drogę służby poprzez głoszenie Ewangelii, sprawowanie Eucharystii, pełnienie posług sakramentalnych oraz służbę bliźniemu. Zobowiązał się do tego odpowiadając pozytywnie na następujące pytania zadawane mu przez biskupa podczas święceń kapłańskich:

Kapłani leżący krzyżem Drodzy synowie, zanim przystąpicie do święceń prezbiteratu, musicie wobec ludu wyrazić wolę ich przyjęcia. Dlatego pytam każdego z was:

Czy chcesz wiernie pełnić urząd posługiwania kapłańskiego w stopniu prezbitera, jako gorliwy współpracownik biskupów w kierowaniu ludem Bożym pod przewodnictwem Ducha Świętego?

Czy chcesz pilnie i mądrze pełnić posługę słowa, głosząc Ewangelię i wykładając prawdy katolickiej wiary?

Czy na chwałę Boga i dla uświęcenia chrześcijańskiego ludu chcesz pobożnie i z wiarą sprawować misteria Chrystusa, a zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę i sakrament pokuty, zgodnie z tradycją Kościoła? Czy chcesz razem z nami wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ci ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa?

Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi?

Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy swojemu ordynariuszowi przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy biskupowi diecezjalnemu i swojemu prawnie ustanowionemu przełożonemu przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Niech Bóg, którzy rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona.1

Tak jak małżonkowie podczas ślubu składają przysięgę małżeńską tak ksiądz podczas święceń dokonał ślubowania Chrystusowi - swojej Oblubienicy. Od tego momentu ksiądz jest zaślubiony Jezusowi. Jest już "zajęty" dokładnie tak jak "zajęty" jest żonaty mężczyzna.

To był jego wybór. Takim powołaniem obdarzył go Pan a on je przyjął. Jest na swoim miejscu w życiu. Ty jesteś na innym miejscu i dlatego wasze światy nie mogą się spotkać. Nie ma nadziei, że będzie inaczej. Czasem otrzymuję pytania co zrobić, by ksiądz przestał być księdzem, by "zrzucił sutannę". Chcę zapewnić, że gdyby ksiądz faktycznie myślał o porzuceniu sutanny to sam by to zrobił. On na pewno dobrze wie jaką drogą może się to odbyć. A ta droga jest bardzo trudna, bardzo bolesna i bardzo rzadko uczęszczana. Jeśli zaś kapłan sam się o to nie zwrócił do osoby w tej materii kompetentnej, czyli do papieża to znaczy, że nie ma takiego zamiaru. W każdym razie ty nie musisz się o to martwić ani mu w tym pomagać. Kapłan po święceniach jest jak żonaty mężczyzna: ślubował komu innemu i nie może być z Tobą. Co zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze: jeśli obiekt twoich uczuć nie domyśla się swojej roli to absolutnie mu o tym nie mówić, bo może to spowodować jego wyrzuty sumienia i obawy, że swoją postawą się do tego przyczynił.

Po drugie: nie obwiniać za to, że pokochałaś osobę duchowną, natomiast pamiętać, że jesteś odpowiedzialna za to co z tym uczuciem zrobisz.

Po trzecie: koniecznie trzeba rozluźnić kontakty - na ile tylko jest to możliwe: jeśli to ksiądz z parafii to może przez jakiś czas chodzić na Mszę św. gdzie indziej, jeśli pomagasz w czymś w kościele to trochę mniej się angażować. Po prostu unikać sytuacji gdzie może dojść do spotkania. Oczywiście czasem jest tak, że całkiem spotkania nie unikniemy np. jeśli jest to ksiądz katecheta czy opiekun grupy oazowej. Trudno bowiem przestać chodzić na religię. Wtedy pilnować, by kontakty nie wykraczały poza to na co nie mamy wpływu. To trudne nie myśleć ale trzeba się starać zająć umysł czymś absorbującym (np. jakaś praca na rzecz potrzebujących - tylko koniecznie w innym kościele!) bo to na pewno pomoże. Chodzi o to, by robić coś co pomoże zapomnieć, co zaangażuje myśli.

Czas leczy rany. No i modlitwa. A może za jakiś czas ten ksiądz trafi na inną parafię?

Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, a dobrem dla osoby duchownej jest służenie Bogu i ludziom poprzez trwanie w wybranym powołaniu. Trzeba zatem pragnąć dla niej dobra poprzez umożliwienie realizacji drogi życiowej a zranione serce leczyć modlitwą i absorbującymi zajęciami.

No dobrze, a co zrobić jeśli to sam ksiądz jest inicjatorem tego związku, nawet gdy nie spotyka się z żadną odpowiedzią z naszej strony? Jeśli on chce spotkań, jeśli on zachowuje się jakby żadne śluby go nie wiązały albo nie obchodziły? Bywa i tak. To bolesne ale się zdarza. Każdą sytuację należy przeanalizować odrębnie. Czasem wystarczy konkretna rozmowa z tym kapłanem, aby się opamiętał, czasem sprawa musi oprzeć się o proboszcza albo o kurię. Jeśli ksiądz mimo rozmów nadal tak się zachowuje to trzeba będzie poinformować jego przełożonych. Oczywiście to jest ostateczność, ale nie można ukrywać sprawy swoim kosztem. Nie może być tak, że to ty będziesz się bała, że sprawa wyjdzie a jak wyjdzie ty zostaniesz obarczona za to odpowiedzialnością - przynajmniej w opinii ludzkiej. To bolesna sprawa, ale nie wolno ci chronić go kosztem siebie, swojej opinii, swoich uczuć i lęków. Nie możesz się winić za jego czyny jeśli nie miałaś w tym udziału.

Jednakże dobrowolne związanie się z osobą duchowną, która postanowiła "zrzucić sutannę" to tak jakby związać się z żonatym mężczyzną, bo on postanowił "zrzucić obrączkę". Dokładnie na to samo by wyszło. Księdzem lub małżonkiem jest się do śmierci, chyba, że zaistnieją bardzo szczególne okoliczności jak stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa i zwolnienie z celibatu przez papieża. Są to jednakże zupełnie wyjątkowe i bolesne przypadki, badane latami. Zazwyczaj jednak księdzem się jest dożywotnio; nawet bowiem kapłan, który zdradził kapłaństwo w niebezpieczeństwie czyjejś śmierci nie tylko może, ale powinien udzielić potrzebującym lub proszącym rozgrzeszenia - będzie to czynił zawsze w sposób ważny i godziwy. Skoro zatem naprawdę masz w sobie poczucie przyzwoitości i chcesz dobrze dla tego księdza to zerwij z nim wszelki kontakt i trzymaj się od niego z daleka. Nie przyczyniaj się do czyjegoś grzechu ani nie pozwól aby niesłusznie winą obarczano Ciebie - jeśli nie ma ku temu powodów.

Twoja jednoznaczna postawa będzie znakiem, że Jezus dla Ciebie jest najważniejszy i że Ty, zwyczajna dziewczyna jego-kapłana swoją postawą możesz zawstydzić. Módl się i działaj, a Bóg tak pokieruje tą historią, że może się ona przyczynić do pogłębienia wiary i większego duchowego wzrostu twojego i tego księdza.

Na koniec kilka słów o przyjaźni z księdzem. Dostaję czasem listy w których pytacie czy ksiądz może być przyjacielem. Naturalnie, ksiądz też jest człowiekiem i na pewno przyjaciół ma. Ale zapewne są to osoby z grona kapłańskiego lub z czasów kiedy jeszcze nie był osobą duchowną.

Natomiast mam bardzo duże wątpliwości czy ksiądz może lub powinien przyjaźnić się z kilkunastoletnią dziewczyną. Pomijając już nawet fakt, że chodzi właśnie o dziewczynę uważam, że ksiądz w ogóle nie może przyjaźnić się ze zbyt dużą liczbą osób. Dlaczego? Bo przyjaźń to coś więcej niż znajomość, to takie wzajemne porozumienie dusz, to otwartość i gotowość do bycia w każdej chwili, gdy przyjaciel tego potrzebuje. To zobowiązanie. Natomiast ksiądz ma być dla wielu - to wynika z jego powołania. Gdyby zaczął się przyjaźnić ze zbyt wieloma osobami to na nic innego czasu by już nie miał. Bo ciągle ktoś z tych jego przyjaciół potrzebowałby spowiedzi, porady, pocieszenia, miałby dylemat moralny, a może zwyczajnie chciałby się spotkać na kawie czy pograć z nim w piłkę. No tak, to nic dziwnego, w końcu z przyjacielem pije się kawę i gra w piłkę. Dlatego nie można księdza "zawłaszczać" dla siebie.

Natomiast jeśli wiedza i duchowość księdza tak bardzo ci imponuje zawsze można zapytać czy zgodziłby się być twoim kierownikiem duchowym. Tylko i z tym trzeba ostrożnie jeśli osoba danego księdza bardzo cię pociąga. Poza aspektem uczuciowym, tzn. tym, że ty się możesz w nim zakochać lub on w tobie (tego nigdy nie możesz wykluczyć) grozi Ci jeszcze jedno niebezpieczeństwo: że osoba księdza przesłoni Ci Boga. Że zaczniesz podziwiać cechy księdza, że to on będzie twoją wyrocznią i nie będziesz na jego słowa patrzeć jak na słowa Boga tylko jego własne. Że to będzie taki kult księdza. Dlatego tę sprawę też należy dobrze przemyśleć. A przyjaciół szukać nie na plebanii tylko w swoim gronie.

1 Tekst pochodzi z Pontyfikału rzymskiego. Obrzędy święceń biskupa, prezbiterów i diakonów.

Kasia i Tomek

Redakcja portalu



Wasze komentarze:
 Kinga: 25.06.2009, 11:25
 Alu, muszę Ci przyznać rację.My tylko oczekujemy usprawiedliwienia dla takiej miłości (zakazanej). A i tak z góry wiadomo, że jeśli same nie będziemy na tyle rozsądne, aby zrezygnować z takich uczuć, to nawet najlepsze i najmądrzejsze rady nie pomogą.
 Ala: 25.06.2009, 10:44
 Księża raczej są ostrożni w relacjach z kobietami (to bardzo roztropne). Może tu nie chodzi o brak odwagi, ale o..mądrość.. Myślę, że jasne jest stanowisko duchownych w tych sprawach. Artykuł powyższy wyczerpuje temat. Myślę, że same się dręczymy drążąc bez celu, bo przecież każda z nas tak naprawdę dobrze wie co należy robić w takich sytuacjach. Pytanie tylko czy tego chcemy..? Trzeba się jasno określić i robić swoje:) Powodzenia! Obyśmy nie straciły z oczu tego, co szlachetne.
 Klementynka: 24.06.2009, 22:33
 moim zdaniem to nie macie co liczyć na rozmowę tu z księdzem, to jest nie realne.
 Ala: 24.06.2009, 20:48
 Droga Kingo, Nadzieję trzeba mieć zawsze :))
 Kinga: 24.06.2009, 19:24
 Oj, dziewczyny, ja nie mam nadziei, aby nam się udało zwerbować do dyskusji jakiegoś... X. Chyba my tylko jesteśmy takie odważne i podejmujemy ten trudny temat. Oni wolą udawać, że tu nie zaglądają!
 Ala: 23.06.2009, 15:00
 Dziękuję Sławku! Ten tekst wstrząsnął mną bardzo.. Każdego dnia doświadczam jaka jestem malutka i jak niewiele wiem i rozumiem. Dialog, który przedstawiłeś to kolejny dowód na to, że wystarczy chwila nieuwagi, zapomnienia by siły zła zaczaiły się z 'atrakcyjną' ofertą i wtargnęły (za naszym przyzwoleniem) ze swym jadem do serca :| a skutkiem jest ogromny niepokój, nieuporządkowanie i wieczne pytania o to w co ja właściwie wierzę i czy oby Bóg na pewno jest dobry.... :( Codziennie uświadamiam sobie, że wciąż zaczynam od nowa. Nie jestem stała w tym, w co tak gorąco pragnę wierzyć. Jedyny ratunek to Jezus Chrystus!! Jezusie, Nadziejo nasza!! :-D
 Kinga: 23.06.2009, 09:19
 Sławku, te "wywody" nie za bardzo pasują do zakochanych dziewczyn. Zakochane dziewczyny potrzebują prostszej "recepty", takiej naturalnej i od serca.
 Sławek: 23.06.2009, 08:33
 Ostatnio otrzymałem wywiad przetłumaczony z włoskiego i postanowiłem że mogę wam go podarować. Może komuś coś to pomoże:

„Seks, aborcja, rozwód, okultyzm: oto jak udaje mi się prowadzić ludzi do piekła..”.

Nietypowy wywiad przeprowadzony przez, ks. Giuseppe Tomaselli’ego włoskiego egzorcysty, z jego doświadczenia bycia egzorcystą.

[pyt egzorcysty]
- Wiem, że kobiety i mężczyźni mają dar wolności. A zatem jeśli chcemy, możemy odeprzeć każdy z waszych ataków.

[odp. upadłego anioła]
- „Teoretycznie masz rację, ale w praktyce jest inaczej. Jesteśmy niezmiernie inteligentni, a poza tym znamy bardzo dobrze ludzkie pragnienia. Do każdej osoby umiemy podejść z odpowiedniej strony. Za pomocą nieczystych pożądań zaciemniamy wasz rozum i łamiemy waszą wolę, tak jak ogniem wygina się żelazo. Najlepszym sposobem jest łapanie kobiet i mężczyzn na haczyk „miłości”. Kiedy użyjemy tego „sercowego” chwytu w 90 procentach przypadków odśpiewujemy pieśń zwycięstwa.
 Kinga: 23.06.2009, 07:28
 Klementynko!Miłość nie może być usprawiedliwieniem na wszystko!Miłość choć sama w sobie jest czymś wspaniałym i pięknym, to jednak nie każda taka jest. Oprócz serca, mamy jeszcze rozum, którym powinnyśmy się kierować!Nie możemy kochać, ot tak, na chybił trafił.... A tak jest w przypadku miłości do żonatego faceta, albo do księdza.Taka miłość nie powinna mieć miejsca i taka miłość nie jest piękna, bo jest kosztem kogoś....kto przez taką miłość cierpi.


 Klementynka: 22.06.2009, 21:37
 Powiem wam, mało wiecie o miłości!!
 Ala: 22.06.2009, 15:20
 To moja słodka tajemnica;)) Powiem tylko tyle, że zaapelowałam do pewnej grupy księży:) Musimy wierzyć, ufać gorąco, że się uda i może włączą się w kwestie, które także ich dotyczą:) Byłoby to z pożytkiem dla nas wszystkich:) Rzeczywiście, problemem może być brak odwagi, bo to trudny temat..ale bądźmy dobrej myśli:-D
 :): 22.06.2009, 14:56
 Jestem bardzo ciekawa Alu, co wymysliłaś..... (?)
 Ala: 22.06.2009, 14:51
 Uważam, że każdą myśl, wydawałoby się najbardziej nawet banalną, należy traktować poważnie, ale zawsze z należytym spokojem i ufnością, że wszystko jest darem:) Brawo Michalina! Fajnie, że masz dystans, ale też krytyczne spojrzenie na problem:) Pracuj wytrwale, wierzę w Ciebie! Pozdrówki
 Kinga: 22.06.2009, 14:43
 Nie wypali, bo nie ma tu odważnych , zaglądających księzy! Kilka razy już apelowałam do nich i nic! Albo nie wiedzą o takiej stronie, albo nie kochają i nie są kochani przez świeckie ?
 Ala: 22.06.2009, 14:35
 Co do Twojego apelu, Kingo, to mam pewien pomysł:) Zobaczymy czy wypali;)
 Michalina: 22.06.2009, 14:33
 Dziękuję Luna. Z Twojej wypowiedzi bije wielka serdeczność, troska:) Bóg zapłać:) Ale nie popadaj w przesadę, przesadny niepokój, bo aż taka zepsuta to ja nie jestem ;) Zgadzam się z Tobą. Również pragnę otaczać troską kapłanów, szanować ich i wspierać. Czasem jednak potworne myśli mi chodzą po głowie..tylko myśli- na szczęście. Skoro z patrzenia chleba nie będzie to czy Twoim zdaniem słuszne jest ażebym uczęszczała na Mszę Św. do tego Kościoła, w którym on służy? Przecież cóż takiego może się stać?? Proszę, wyraź swoje zdanie. Powiem tylko, że z takimi odważnymi stwierdzeniami jak Twoje, że nic z patrzenia nie wynika, należy uważać. Łatwo się pomylić, źle doradzić, choć jestem wdzięczna, że rzuciłaś inne światło na tą kwestię (sama też już o tym myślałam, ale warto posłuchać opinii innych). Nie można porównywać spotkań jednorazowych (powiedzmy, można by rzec 'przypadkowych') np. na ulicy, z prawie codziennym widzeniem się z kimś, kto ewidentnie wpatruje się w Ciebie tęsknym wzrokiem i tłumaczyć sobie z uporem maniaka, że to to samo (!) Ja mam często poczucie winy, że tam przychodzę, więc coś chyba jest na rzeczy z tym 'patrzeniem' (wpatrywaniem się). Ale może to tylko moja wyobraźnia, moje żądze, próżność, cóż ja mogę wiedzieć (?) I ostrzegam wszystkich, dla których niewinne wpatrywanie się to takie nic, nieistotna sprawa, grzech bierze swój początek z całkiem niegroźnych myśli. a potem już tylko pragnienie (też niewinne) i na końcu już 'tylko' czyn-grzech..Teraz to ja nie żartuję, jestem wręcz śmiertelnie poważna :|
 Kinga: 22.06.2009, 13:17
 Byłoby dobrze, gdyby tutaj wypowiedział się jakiś ksiądz, ale jakoś nie możemy się o to doprosić! Toczymy tu boje w ich sprawie, a oni udają, że ich to nie dotyczy? Jest jakiś ksiądz odpowiedzialny i odważny na tyle, aby zabrać głos? Jak oni odbierają, odczuwają zaloty dziewczyn?
 luna: 22.06.2009, 11:09
 Zastanawiam się Michalino, czy twoja wypowiedź to nie prowokacja. Będę się za ciebie modlić, bo Zły duch przemawia przez to, co czujesz, robisz i piszesz. Szatan najbardziej nienawidzi kapłanów - a jak wiemy, w piątek zaczął się Rok Kapłański: "Uderz w pasterza, a owce się rozproszą...". Za kapłanów trzeba się nieustannie modlić, ich powołanie "wisi na nitkach naszej modlitwy". Faktycznie, kapłani katoliccy to dla ciebie i dla każdej kobiety "niedostępni panowie" - jak piszesz; chociaż przydałoby się więcej szacunku w twoich słowach... Kapłan to drugi Chrystus, księża to Kapłani Chrystusowi, nawet NMP i Aniołowie nie mają władzy przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, a kapłani mają - w czasie konsekracji... podobnie żaden Anioł ani Matka Boża nie mogą rozgrzeszać, a kapłan może. Od czasu święceń, godność kapłańska trwa na wieki - to wszystko są cuda, których nie jesteśmy w stanie pojąć. A czy pamiętamy, że dzięki kapłanom mamy dostęp do Eucharystii??!! W Polsce nie ma jawnego prześladowanie Kościoła katolickiego, takiego jak chociażby w Indiach, Chinach, Wietnamie, nasze kościoły nie świecą pustkami, a my - wierni nie musimy się ukrywać w lasach, nie mogąc wrócić do swoich domów, gdzie czekałaby na nas śmierć... Mamy jeszcze wielu kapłanów, więc nie potrafimy docenić tego, co posiadamy! A przecież w wielu krajach świata, chociażby w USA, są parafie, gdzie nie ma nawet... proboszcza, i na kapłana czeka się czasem wiele tygodni! I są parafie, gdzie w kościołach nie stoją nawet konfesjonały... Piszę to wszystko nie tylko dlatego, że zaczął się Rok Kapłański. Wydaje mi się, że ludzie, nie tylko dziewczyny/kobiety zapominają o świętości i godności kapłanów. I o tym, że dzięki nim mamy codzienny dostęp do Eucharystii - źródła i szczytu naszego życia chrześcijańskiego. Dzięki kapłanom, szafarzom sakramentu pojednania i Eucharystii, ten świat jeszcze istnieje. Ktoś powiedział: mogłoby zabraknąć Słońca - a ludzkość jakoś by przeżyła, ale nie przeżyłaby bez Eucharystii. Kapłani to również słabi ludzie, o tym trzeba pamiętać i tym mocniej modlić się za nich i nie stawać na drodze ich powołania! Oni są poślubieni Chrystusowi, Kościołowi - Kościół to ich Oblubienica (na pierwszy rzut oka ciężko to zrozumieć, zwłaszcza że w języku polskim "kościół" jest rodzaju męskiego, ale gr. "ekklesia" jest rodz. żeńskiego!). Dziewczyna/kobieta, która "uwodzi" kapłana, to tak, jakby "uwodziła" żonatego mężczyznę, a nawet jeszcze gorzej, bo odciąga w ten sposób kapłanów od Chrystusa i skazuje jego i siebie na potępienie... Ale najważniejsze; to nie jest miłość! Miłość chce DOBRA ukochanej osoby. Jeśli więc nawet serce kobiece zabije szybciej dla jakiegoś kapłana i jeśli naprawdę pokocha, to wtedy powinna taka kobieta się usunąć - dla dobra tego kapłana. Bo prawdziwa Miłość chce DOBRA tej drugiej ukochanej osoby. I prawdziwa Miłość nie chce nic dla siebie. Nie jest egoistyczna. To nie egoistyczna chęć posiadania za wszelką cenę! "Miłość nie szuka swego, nie unosi się pychą..." - warto zawsze wracać do Pawłowego Hymnu o Miłości. To, że jakiś ksiądz na ciebie patrzy jeszcze nic nie znaczy! A na pewno cię nie kusi! Przecież i ty patrzysz codziennie na wiele osób! I nic z tego patrzenia nie wynika. Michalino, proponuję zastanowić się nad tym, co napisałaś, proponuje też adorację Najświętszego Sakramentu - zanieś Bogu wszystkie swoje uczucia - i zawierz Bogu całkowicie: tylko On może zrobić "porządek" z twoimi uczuciami i wprowadzić ład i spokój do twojego serca: "błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą!" Niech Bóg ci błogosławi, a św. Michał Archanioł strzeże przed Szatanem!
 Michalina: 21.06.2009, 23:22
 Witajcie! Mnie się podoba 3 księży. Jeden z nich to dawne dzieje, ale stara miłość nie rdzewieje;) Dwaj kolejni to aktualni wikariusze w mojej parafii. Najpierw spodobał mi się X. Y wtedy nie dostrzegałam. Pewnego razu Y mi bardzo zaimponował i krok po kroku..Zaczęłam go obserwować, zauważyłam, że on mnie też i tak to wygląda do teraz, albo nawet jest większy ogień:) Chyba mam mocne zaburzenia i potworne lęki przed bliskością, zaangażowaniem skoro już po raz któryś podkochuję się w niedostępnych panach. A może sprawia mi przyjemność to, że się dowartościuję ich kosztem, bo dla nich to pewnie duże obciążenie taka rozkochana, atrakcyjna, młoda dziewczyna, co kusi. Z drugiej strony sobie myślę: 'skoro nie możesz mieć kobiety to co się gapisz na mnie? Czego sam kusisz? siebie i mnie. Szukasz mojego wzroku, mojej uwagi. Nie umiesz panować nad sobą?.. Od ciebie się więcej wymaga, ty masz święcenia, a ja jestem wolna i robię co chcę.' Wiem, wredne zachowanie, pełne złości.Obserwuję ich bacznie, walczą ze swoimi skłonnościami. Mam wrażenie, że wystarczy jeden mój ruch i mam ich w garści. Jestem pyszna, wiem. I próżna. Miesza mi się. Zły mnie kusi. Przecież ja tak naprawdę pragnę by wszyscy mężczyźni padli mi do stóp! Piszę szczerze. Wybaczcie jeśli kogoś zgorszyłam:(( ale popaprana jestem.. ech
 Gwiazdka: 21.06.2009, 22:49
 Droga Kingo , nie dziwię się , ze nie masz już sił odpowiadać na absurdalne pytania w stylu : "po co się odkochać " . Jak widać trudno niektórym z nas pogodzić się ze świadomością , że miłość do kapłana nie powinna się zdarzyć , że dla nas nie ma miejsca w ich życiu. Cóż to za miłość pragnąca szczęścia tylko dla siebie i nie patrząca na konsekwencje , na przekreślenie czyjegoś zbawienia ? Dla zaspokojenia swoich pragnień odbieramy Bogu Jego sługę , ale i też innym ludziom kapłana . Co to za miłośc budowana na cudzej krzywdzie ? Obudźmy się i poszukajmy uczucia tam gdzie ono na nas czeka , a nie bierzmy czyjeś , już ofiarowane . Tym , które widzą bezsens i chcą walczyć Jezus napewno wskaże drogę , a reszcie pozostaje prosić o otwarcie oczu . Pozdrawiam
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] (10) [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35]


Autor

Treść

Nowości

św. Hieronim Emilianiśw. Hieronim Emiliani

Modlitwa do św. Hieronima EmilianiegoModlitwa do św. Hieronima Emilianiego

Modlitwa do św. Józefiny BakhityModlitwa do św. Józefiny Bakhity

Po trzykroć MatkoPo trzykroć Matko

Teologia Jana Pawła IITeologia Jana Pawła II

Drugie hasło Rewolucji Francuskiej: RównośćDrugie hasło Rewolucji Francuskiej: Równość

Najbardziej popularne

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2023 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej