Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zakochałam się w księdzu

Ilość listów napływających do działu: "Miłość czy miłość?", w których poruszacie ten problem jest bardzo duża. Bardzo mnie to dziwi, bo nie przypuszczałabym, że aż tyle kobiet (bo nie dostałam jeszcze ani jednego listu od chłopaka zakochanego w zakonnicy) wzdycha w ukryciu albo i całkiem jawnie do własnego proboszcza albo wikariusza. Albo choć do kleryka.

Listy są różne. Z niektórych wieje grozą, bo okazuje się, że inicjatorem uczucia jest sam duchowny, z większości jednak tchnie rozpaczą, poczuciem bezsilności i poczuciem winy. Piszecie, że zdarzyło się coś co nigdy nie powinno zaistnieć. Co zrobić, jak wyjść z tej sytuacji?

No, owszem, ma miejsce coś, co nie powinno zaistnieć, ale się stało. Jak to się mówi: "serce nie sługa...". Zdarza się. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Ludźmi z krwi i kości. Mamy uczucia, jesteśmy wrażliwi na poruszenia serca. Może się zdarzyć, że spodoba nam się ktoś, kto podobać się już "nie powinien", bo ma już swoje powołanie. Z początku nawet nie uświadamiamy sobie lub nie chcemy dopuścić myśli, że po prostu się zakochaliśmy. To może zdarzyć się każdemu. Ale uwaga! - to samo w sobie, choć jest bardzo trudnym doświadczeniem nie jest jeszcze tragedią i - co najważniejsze - nie jest grzechem. Dlaczego?

Samo zakochanie czyli odpowiedź naszych emocji, uczuć i hormonów na pewne cechy pociągające nas w drugiej osobie nie jest czymś za co jesteśmy odpowiedzialni. Człowiek bowiem nie jest w stanie kierować pewnymi procesami zachodzącymi w jego podświadomości, a więc nie może za te procesy ponosić odpowiedzialności. Dopiero wówczas gdy uczucia sterują naszym świadomym działaniem zmierzającym do ucieleśnienia tego zakochania bądź miłości rodzi się dobrowolność, a zatem i odpowiedzialność. Tylko wówczas możemy mówić o winie człowieka gdy świadomie i dobrowolnie dokonuje on pewnych czynów. Naturalnie, nie możemy przy takim postawieniu sprawy wpaść w pułapkę następującego myślenia: "no, ja co prawda chodzę na tą Mszę, którą nasz wikary odprawia i siadam w pierwszej ławce, ja chodzę do Caritasu codziennie, żeby się z nim zobaczyć, ale ja tego nie robię dobrowolnie! Ja jestem zniewolona przez uczucie, za które nie jestem odpowiedzialna, więc to jest silniejsze ode mnie". Takie myślenie jest prawdziwe tylko w części. Bo owszem, uczucia robią swoje, ale i na Mszę św. akurat tą z wikarym i do Caritasu to nie nogi same nas noszą tylko my świadomie chodzimy. I tak jak nie jesteśmy odpowiedzialni za falę uczuć, drżenie serca i myśli wędrujące w jego stronę to za kroki podejmowane po to, żeby się z nim zobaczyć już tak. Widzicie różnicę? Każdy z nas obdarzony został rozumem i wolną wolą. Skoro zatem serce mówi co innego, trzeba czasem posłuchać rozumu.

Ksiądz ma już swoje powołanie: służy Bogu i ludziom. Przed laty, przyjmując sakrament kapłaństwa wybrał drogę służby poprzez głoszenie Ewangelii, sprawowanie Eucharystii, pełnienie posług sakramentalnych oraz służbę bliźniemu. Zobowiązał się do tego odpowiadając pozytywnie na następujące pytania zadawane mu przez biskupa podczas święceń kapłańskich:

Kapłani leżący krzyżem Drodzy synowie, zanim przystąpicie do święceń prezbiteratu, musicie wobec ludu wyrazić wolę ich przyjęcia. Dlatego pytam każdego z was:

Czy chcesz wiernie pełnić urząd posługiwania kapłańskiego w stopniu prezbitera, jako gorliwy współpracownik biskupów w kierowaniu ludem Bożym pod przewodnictwem Ducha Świętego?

Czy chcesz pilnie i mądrze pełnić posługę słowa, głosząc Ewangelię i wykładając prawdy katolickiej wiary?

Czy na chwałę Boga i dla uświęcenia chrześcijańskiego ludu chcesz pobożnie i z wiarą sprawować misteria Chrystusa, a zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę i sakrament pokuty, zgodnie z tradycją Kościoła? Czy chcesz razem z nami wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ci ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa?

Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi?

Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy swojemu ordynariuszowi przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy biskupowi diecezjalnemu i swojemu prawnie ustanowionemu przełożonemu przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Niech Bóg, którzy rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona.1

Tak jak małżonkowie podczas ślubu składają przysięgę małżeńską tak ksiądz podczas święceń dokonał ślubowania Chrystusowi - swojej Oblubienicy. Od tego momentu ksiądz jest zaślubiony Jezusowi. Jest już "zajęty" dokładnie tak jak "zajęty" jest żonaty mężczyzna.

To był jego wybór. Takim powołaniem obdarzył go Pan a on je przyjął. Jest na swoim miejscu w życiu. Ty jesteś na innym miejscu i dlatego wasze światy nie mogą się spotkać. Nie ma nadziei, że będzie inaczej. Czasem otrzymuję pytania co zrobić, by ksiądz przestał być księdzem, by "zrzucił sutannę". Chcę zapewnić, że gdyby ksiądz faktycznie myślał o porzuceniu sutanny to sam by to zrobił. On na pewno dobrze wie jaką drogą może się to odbyć. A ta droga jest bardzo trudna, bardzo bolesna i bardzo rzadko uczęszczana. Jeśli zaś kapłan sam się o to nie zwrócił do osoby w tej materii kompetentnej, czyli do papieża to znaczy, że nie ma takiego zamiaru. W każdym razie ty nie musisz się o to martwić ani mu w tym pomagać. Kapłan po święceniach jest jak żonaty mężczyzna: ślubował komu innemu i nie może być z Tobą. Co zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze: jeśli obiekt twoich uczuć nie domyśla się swojej roli to absolutnie mu o tym nie mówić, bo może to spowodować jego wyrzuty sumienia i obawy, że swoją postawą się do tego przyczynił.

Po drugie: nie obwiniać za to, że pokochałaś osobę duchowną, natomiast pamiętać, że jesteś odpowiedzialna za to co z tym uczuciem zrobisz.

Po trzecie: koniecznie trzeba rozluźnić kontakty - na ile tylko jest to możliwe: jeśli to ksiądz z parafii to może przez jakiś czas chodzić na Mszę św. gdzie indziej, jeśli pomagasz w czymś w kościele to trochę mniej się angażować. Po prostu unikać sytuacji gdzie może dojść do spotkania. Oczywiście czasem jest tak, że całkiem spotkania nie unikniemy np. jeśli jest to ksiądz katecheta czy opiekun grupy oazowej. Trudno bowiem przestać chodzić na religię. Wtedy pilnować, by kontakty nie wykraczały poza to na co nie mamy wpływu. To trudne nie myśleć ale trzeba się starać zająć umysł czymś absorbującym (np. jakaś praca na rzecz potrzebujących - tylko koniecznie w innym kościele!) bo to na pewno pomoże. Chodzi o to, by robić coś co pomoże zapomnieć, co zaangażuje myśli.

Czas leczy rany. No i modlitwa. A może za jakiś czas ten ksiądz trafi na inną parafię?

Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, a dobrem dla osoby duchownej jest służenie Bogu i ludziom poprzez trwanie w wybranym powołaniu. Trzeba zatem pragnąć dla niej dobra poprzez umożliwienie realizacji drogi życiowej a zranione serce leczyć modlitwą i absorbującymi zajęciami.

No dobrze, a co zrobić jeśli to sam ksiądz jest inicjatorem tego związku, nawet gdy nie spotyka się z żadną odpowiedzią z naszej strony? Jeśli on chce spotkań, jeśli on zachowuje się jakby żadne śluby go nie wiązały albo nie obchodziły? Bywa i tak. To bolesne ale się zdarza. Każdą sytuację należy przeanalizować odrębnie. Czasem wystarczy konkretna rozmowa z tym kapłanem, aby się opamiętał, czasem sprawa musi oprzeć się o proboszcza albo o kurię. Jeśli ksiądz mimo rozmów nadal tak się zachowuje to trzeba będzie poinformować jego przełożonych. Oczywiście to jest ostateczność, ale nie można ukrywać sprawy swoim kosztem. Nie może być tak, że to ty będziesz się bała, że sprawa wyjdzie a jak wyjdzie ty zostaniesz obarczona za to odpowiedzialnością - przynajmniej w opinii ludzkiej. To bolesna sprawa, ale nie wolno ci chronić go kosztem siebie, swojej opinii, swoich uczuć i lęków. Nie możesz się winić za jego czyny jeśli nie miałaś w tym udziału.

Jednakże dobrowolne związanie się z osobą duchowną, która postanowiła "zrzucić sutannę" to tak jakby związać się z żonatym mężczyzną, bo on postanowił "zrzucić obrączkę". Dokładnie na to samo by wyszło. Księdzem lub małżonkiem jest się do śmierci, chyba, że zaistnieją bardzo szczególne okoliczności jak stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa i zwolnienie z celibatu przez papieża. Są to jednakże zupełnie wyjątkowe i bolesne przypadki, badane latami. Zazwyczaj jednak księdzem się jest dożywotnio; nawet bowiem kapłan, który zdradził kapłaństwo w niebezpieczeństwie czyjejś śmierci nie tylko może, ale powinien udzielić potrzebującym lub proszącym rozgrzeszenia - będzie to czynił zawsze w sposób ważny i godziwy. Skoro zatem naprawdę masz w sobie poczucie przyzwoitości i chcesz dobrze dla tego księdza to zerwij z nim wszelki kontakt i trzymaj się od niego z daleka. Nie przyczyniaj się do czyjegoś grzechu ani nie pozwól aby niesłusznie winą obarczano Ciebie - jeśli nie ma ku temu powodów.

Twoja jednoznaczna postawa będzie znakiem, że Jezus dla Ciebie jest najważniejszy i że Ty, zwyczajna dziewczyna jego-kapłana swoją postawą możesz zawstydzić. Módl się i działaj, a Bóg tak pokieruje tą historią, że może się ona przyczynić do pogłębienia wiary i większego duchowego wzrostu twojego i tego księdza.

Na koniec kilka słów o przyjaźni z księdzem. Dostaję czasem listy w których pytacie czy ksiądz może być przyjacielem. Naturalnie, ksiądz też jest człowiekiem i na pewno przyjaciół ma. Ale zapewne są to osoby z grona kapłańskiego lub z czasów kiedy jeszcze nie był osobą duchowną.

Natomiast mam bardzo duże wątpliwości czy ksiądz może lub powinien przyjaźnić się z kilkunastoletnią dziewczyną. Pomijając już nawet fakt, że chodzi właśnie o dziewczynę uważam, że ksiądz w ogóle nie może przyjaźnić się ze zbyt dużą liczbą osób. Dlaczego? Bo przyjaźń to coś więcej niż znajomość, to takie wzajemne porozumienie dusz, to otwartość i gotowość do bycia w każdej chwili, gdy przyjaciel tego potrzebuje. To zobowiązanie. Natomiast ksiądz ma być dla wielu - to wynika z jego powołania. Gdyby zaczął się przyjaźnić ze zbyt wieloma osobami to na nic innego czasu by już nie miał. Bo ciągle ktoś z tych jego przyjaciół potrzebowałby spowiedzi, porady, pocieszenia, miałby dylemat moralny, a może zwyczajnie chciałby się spotkać na kawie czy pograć z nim w piłkę. No tak, to nic dziwnego, w końcu z przyjacielem pije się kawę i gra w piłkę. Dlatego nie można księdza "zawłaszczać" dla siebie.

Natomiast jeśli wiedza i duchowość księdza tak bardzo ci imponuje zawsze można zapytać czy zgodziłby się być twoim kierownikiem duchowym. Tylko i z tym trzeba ostrożnie jeśli osoba danego księdza bardzo cię pociąga. Poza aspektem uczuciowym, tzn. tym, że ty się możesz w nim zakochać lub on w tobie (tego nigdy nie możesz wykluczyć) grozi Ci jeszcze jedno niebezpieczeństwo: że osoba księdza przesłoni Ci Boga. Że zaczniesz podziwiać cechy księdza, że to on będzie twoją wyrocznią i nie będziesz na jego słowa patrzeć jak na słowa Boga tylko jego własne. Że to będzie taki kult księdza. Dlatego tę sprawę też należy dobrze przemyśleć. A przyjaciół szukać nie na plebanii tylko w swoim gronie.

1 Tekst pochodzi z Pontyfikału rzymskiego. Obrzędy święceń biskupa, prezbiterów i diakonów.

Kasia i Tomek

Redakcja portalu



Wasze komentarze:
 zakochana16: 29.09.2007, 20:12
 Chciałam z całego serca podziękować tym którzy założyli tą stronę ja zakochalam się w księdzu a przed tem w żonatym mężczyznie... ale dzięki tej stronie zrozumiałam że tak nie może być bo Oni znalezli już swoje powołanie... Ja zrozumiałam że 1 dobrą rzeczą którą mogę dla Nich to modlitwa w Ich intencji... i zaczęłam się modlić to pomaga uwierzcie mi...(: Nadal Ich kocham ale trzymam sie na dystans a dzięki tej pięknej milości bo ONA zawsze jest piekna poznaje siebie ... zaczęłam zastanawiać się nad swoim powołaniem... Tylko jest 1 problem jeszcze nie raz Ich widuje,Oni domyślili się że ich kocham... a ja nie moge sie powstrzymać od patrzenia na nich ale ostroznie .... chętnie bym z kimś popisała
 traszka: 29.09.2007, 14:20
 To kto przyjdzie na ślub nie jest najważniejsze, ale myślę że jeśli rodzice nie przyszliby na ślub własnego dziecka to znaczyłoby po prostu że go nie kochają i nie szanują jego decyzji, tylko traktują jak swoją własność.
 a: 28.09.2007, 09:04
 Zaprosicie całą rodzinę i znajomych na ślub, jeśla w ogóle będzie? I myślicie że ktoś zechce przyjść?
 laura: 17.09.2007, 20:06
 Do "...:(" : wiesz, sama jestem w podobnej sytacji... jeśli go na prawdę kochasz to tak jak mówi Lusi27 pozwól mu pójść drogą powołania...wiem nie będzie to łatwe,ale pomyśl o nim jak jemu trudno musi teraz byc...z jadnej strony był z tobą i na pewno coś do ciebie czuje a z drugiej słyszy w duszy głos Boga...jednak jesli to prawdziwe powołanie to i tak on pójdzie za głosem Boga, nie możesz mu w tym przeszkadzać, pozostaje ci tylko modlić się za niego żeby dobrze odczytał sowje powołanie życiowe, no i oczywiście módl się za siebie, proś Boga o siłę żebyś przetrwała tą trudną dla ciebie sytuacja. Nie załamuj się:) zawierz Jezusowi On Ciebie i tego chłopaka poprowadzi dobra dorgą:) życzę powodzenia
 Lusi 27: 17.09.2007, 06:39
 Jeżeli go kochasz to pozwól mu żyć tak jak On chce i módl się za niego bardzo mocno aby to jaką drogą pragnie iść było zgodne z Wolą Bożą. Nie tobie planować jego życie...
 .... :(: 16.09.2007, 16:29
 ja sama nie wiem co mam robić.. moj chłopak zerwał ze mna bo powiedział mize chce isc na księdza to jego nowa droga zycia... ja mam tylko 16 lat a on 19.. całe zycie przed nim... nie wiem co mam robić, dalej go kocham a on...???? kocham, go tak barzdo ze jestem w stanie zrobić dla niego wszystko....
 Mira: 14.09.2007, 21:48
 dziewczyny dlaczego myślicie że przyjażni nie ma miedzy kobietą a kapłanem ja mam przyjaciela kapłana rozmawiam z nim słucham jego rad wspieram go a on mnie a nigdy w życiu sie nie widzieliśmy,mało tego nigdy sie nie zobaczymy mieszkamy na róznych krańcach a mimo to modlę się za niego a on za mnie i co więcej mamy do siebie spore zaufanie dziewczyny mozna sie przyjaźnić z osobą duchowną to cenna wartościowa i potrzebna przyjaźń zastanówcie sie ile możecie sobie nawzajem wymodlić intencji nie twierzde że to łatwa przyjaźń ale jeśli jest szczera i nie dopuszcza do głosu miłośći to ma szanse trwać lata
 Dagmara: 14.09.2007, 14:37
 Do Kamili.Wydaje mi się,że to nic nie znaczy, ot zwykłe pytanie zadane z ciekawości.Gdyby faktycznie ksiądz był Tobą zauroczony, miał jakieś "zamiary", to pewnie by go to aż tak nie interesowało, czy masz chłopaka? Wiem,że to miłe gdy ktoś się nami interesuje, czy jest nami zauroczony i to bez względu czy to ksiądz, czy zwykły chłopak.Każdej dziewczynie bez względu na wiek jest miło gdy ktoś mówi miłe słowa, interesuje się nami, z kim możemy szczerze porozmawiać.Jednak takie "zbliżanie" się do księdza bywa niebezpieczne uczuciowo.
 kamila24: 14.09.2007, 11:51
 Do Kari: relacje pomiedzy nami sa kolezenskie. Wiec masz chyba racje, bo takie to dziwne, aby pytal juz kilka razy o chlopaka. A jesli chodzi o przyjazn pomiedzy kobieta a kaplanem, to taka przyjazn nie istnieje! Zawsze jest nutka upodobania, nie musi ci mowic ze sie jemu podobasz. Zreszta jak powiedzial mi pewien ksiadz: kazde dzialanie ma jakis cel. I to jest swieta prawda! Zaden ksiazd nie ryzykowalby spotkan z kobieta, gdyby mu sie nie podobala jako kobieta.


 a: 14.09.2007, 11:43
 A co będzie później kiedy będziecie chcieli wziąć ślub? Czy jako "porządni" katolicy będziecie żyli w grzechu,tak jak to jest teraz "modne"?Zupełnie nie rozumiem jak można przez ileś lat żyć wg katolickich zasad, a po odejściu nagle się od nich odwrócić albo być dobrą katoliczką i "podrywać" księdza.Nie rozumiem was.
 a: 14.09.2007, 10:44
 To jest okropne. Nikt nie wyobraża sobie co przechodzi cała rodzina takiego człowieka. Że będzie to ból przez całe życie. Dla wszystkich.
 a: 14.09.2007, 10:43
 A jak to wygląda, Moniko? Wszystko jest teraz w porządku, prawda? A co później powiesz swoim dzieciom? Będziesz je wychowywała po katolicku, w szacunku dla tej wiary? Czy inaczej? Chcesz, żeby Twój syn był księdzem, tak jak jego ojciec?
 a: 14.09.2007, 10:38
 To jest koszmar dla wszystkich, którzy są z tym związani. Nie wiem jak katolicy mogą tak robić. To od Was zależy co zrobicie z tym uczuciem. Zróbcie tak jak powinno być! Nie wolno sprowadzać kogoś na złą drogę ani mu w tym pomagać!!!
 a: 14.09.2007, 10:36
 ksiądz to człowiek już zajęty, to tak jakbyście rozbijały małżeństwo!!! Później wszyscy tylko cierpią przez to. Taki związek nigdy nie będzie szczęśliwy. Będziecie ukrywać całą prawdę przed bliskimi, później może dziećmi, przez całe życie! Decydujecie się na to???
 kari: 13.09.2007, 17:30
 do kamili mysle ze ten ksiadz inetresuje sie toba i ciekawi go czy masz chlopaka a jak wygladaja relacje miedzy wami???
 traszka: 13.09.2007, 16:23
 Że chce Cię poderwać? Facet jest pod tym względem jak każdy inny.
 Kamila: 13.09.2007, 15:41
 hej, a powiedźcie mi, co o tym mysleć, jak pewien kaplan wciazzadaje mi pytanie czy mam chlopaka???:D coz to moze znaczyć?
 traszka: 13.09.2007, 14:33
 Ja nie wierzę w powołania jako takie, po prostu ktoś zaślepił się taką formą życia i innej nie widzi, tak samo jak można się zauroczyć w facecie/dziewczynie. Niektórym później oczy się otwierają i zaczynają dostrzegać motywy swojego postępowania, a inni nie i może żyje im sie i lepiej, choć nie są świadomi prawdy, to wiara w to że to słuszna droga pozwala pzetrwać wiele. Poza tym to zarówno małżeństwo jak i kapłaństwo powinno sprawiać radość!! A często jest tak że jak ktoś już się zdecyduje i przyjmuje sakramenty to później jest taki przygaszony, bo ma świadomość że nic innego już go w życiu nie spotka, bo wybrał już to swoje mniejsze zło, takie jest jak jest, ale tak musi być.A to nie prawda! Każdy powinien być szczęśliwy, moim zdaniem.
 Dagmara: 12.09.2007, 16:28
 Do wszystkich zakochanych w księdzu! Dziewczyny, opamiętajcie się!Nie kuście księży.Pozwólcie im realizować swoje powołanie i swoje zasady.Oni już wybrali!A wy macie tak wiele innych możliwości wyboru wolnych mężczyzn."Wykradać" Bogu księdza, to tak, jakby sięgnąć po coś z ołtarza, po świętość.Wiem co to znaczy kochać księdza i wiem także,że w imię tej miłości właśnie należy się jej wyrzec i można to zrobić dla tej kochanej osoby.Taką zakazaną miłością nie uszczęśliwicie ani siebie, ani księdza, a sprawicie wielką tragedię w jego rodzinie.Budowanie szczęścia w taki sposób nie przynosi dobrych skutków.Wyrzuty sumienia skutecznie zniszczą to pozorne szczęście.
 anna: 12.09.2007, 12:16
 dlaczego zakochujemy się w kapłanach? Może dlatego, że przedstawiaja sobą inny świat, świat za którym tęsknimy, Boży świat, a kobiety są na to szczególnie wrażliwe. Czysty człowiek pociąga ku sobie, czy jest tego świadomy, czy nie, bo niesie ze sobą przyszły świat - świat miłości. Głowa do góry! Kochajmy, ale nie unieszcześliwiajmy innych, któży wybrali już swoją drogę, a niewierność jest zawsze nieszczęściem.
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] (35)


Autor

Treść

Nowości

św. Jakub z Marchiiśw. Jakub z Marchii

Modlitwa do św. Jakuba z MarchiiModlitwa do św. Jakuba z Marchii

Zmieniły się czasy, ustrój, a wielu ludzi nadal kradnieZmieniły się czasy, ustrój, a wielu ludzi nadal kradnie

Jak rodziła się u Jana Pawła II wizja człowieka?Jak rodziła się u Jana Pawła II wizja człowieka?

Aż po grób może być tylko miłość - nigdy nienawiść!Aż po grób może być tylko miłość - nigdy nienawiść!

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej