Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zakochałam się w księdzu

Ilość listów napływających do działu: "Miłość czy miłość?", w których poruszacie ten problem jest bardzo duża. Bardzo mnie to dziwi, bo nie przypuszczałabym, że aż tyle kobiet (bo nie dostałam jeszcze ani jednego listu od chłopaka zakochanego w zakonnicy) wzdycha w ukryciu albo i całkiem jawnie do własnego proboszcza albo wikariusza. Albo choć do kleryka.

Listy są różne. Z niektórych wieje grozą, bo okazuje się, że inicjatorem uczucia jest sam duchowny, z większości jednak tchnie rozpaczą, poczuciem bezsilności i poczuciem winy. Piszecie, że zdarzyło się coś co nigdy nie powinno zaistnieć. Co zrobić, jak wyjść z tej sytuacji?

No, owszem, ma miejsce coś, co nie powinno zaistnieć, ale się stało. Jak to się mówi: "serce nie sługa...". Zdarza się. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Ludźmi z krwi i kości. Mamy uczucia, jesteśmy wrażliwi na poruszenia serca. Może się zdarzyć, że spodoba nam się ktoś, kto podobać się już "nie powinien", bo ma już swoje powołanie. Z początku nawet nie uświadamiamy sobie lub nie chcemy dopuścić myśli, że po prostu się zakochaliśmy. To może zdarzyć się każdemu. Ale uwaga! - to samo w sobie, choć jest bardzo trudnym doświadczeniem nie jest jeszcze tragedią i - co najważniejsze - nie jest grzechem. Dlaczego?

Samo zakochanie czyli odpowiedź naszych emocji, uczuć i hormonów na pewne cechy pociągające nas w drugiej osobie nie jest czymś za co jesteśmy odpowiedzialni. Człowiek bowiem nie jest w stanie kierować pewnymi procesami zachodzącymi w jego podświadomości, a więc nie może za te procesy ponosić odpowiedzialności. Dopiero wówczas gdy uczucia sterują naszym świadomym działaniem zmierzającym do ucieleśnienia tego zakochania bądź miłości rodzi się dobrowolność, a zatem i odpowiedzialność. Tylko wówczas możemy mówić o winie człowieka gdy świadomie i dobrowolnie dokonuje on pewnych czynów. Naturalnie, nie możemy przy takim postawieniu sprawy wpaść w pułapkę następującego myślenia: "no, ja co prawda chodzę na tą Mszę, którą nasz wikary odprawia i siadam w pierwszej ławce, ja chodzę do Caritasu codziennie, żeby się z nim zobaczyć, ale ja tego nie robię dobrowolnie! Ja jestem zniewolona przez uczucie, za które nie jestem odpowiedzialna, więc to jest silniejsze ode mnie". Takie myślenie jest prawdziwe tylko w części. Bo owszem, uczucia robią swoje, ale i na Mszę św. akurat tą z wikarym i do Caritasu to nie nogi same nas noszą tylko my świadomie chodzimy. I tak jak nie jesteśmy odpowiedzialni za falę uczuć, drżenie serca i myśli wędrujące w jego stronę to za kroki podejmowane po to, żeby się z nim zobaczyć już tak. Widzicie różnicę? Każdy z nas obdarzony został rozumem i wolną wolą. Skoro zatem serce mówi co innego, trzeba czasem posłuchać rozumu.

Ksiądz ma już swoje powołanie: służy Bogu i ludziom. Przed laty, przyjmując sakrament kapłaństwa wybrał drogę służby poprzez głoszenie Ewangelii, sprawowanie Eucharystii, pełnienie posług sakramentalnych oraz służbę bliźniemu. Zobowiązał się do tego odpowiadając pozytywnie na następujące pytania zadawane mu przez biskupa podczas święceń kapłańskich:

Kapłani leżący krzyżem Drodzy synowie, zanim przystąpicie do święceń prezbiteratu, musicie wobec ludu wyrazić wolę ich przyjęcia. Dlatego pytam każdego z was:

Czy chcesz wiernie pełnić urząd posługiwania kapłańskiego w stopniu prezbitera, jako gorliwy współpracownik biskupów w kierowaniu ludem Bożym pod przewodnictwem Ducha Świętego?

Czy chcesz pilnie i mądrze pełnić posługę słowa, głosząc Ewangelię i wykładając prawdy katolickiej wiary?

Czy na chwałę Boga i dla uświęcenia chrześcijańskiego ludu chcesz pobożnie i z wiarą sprawować misteria Chrystusa, a zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę i sakrament pokuty, zgodnie z tradycją Kościoła? Czy chcesz razem z nami wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ci ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa?

Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi?

Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy swojemu ordynariuszowi przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy biskupowi diecezjalnemu i swojemu prawnie ustanowionemu przełożonemu przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Niech Bóg, którzy rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona.1

Tak jak małżonkowie podczas ślubu składają przysięgę małżeńską tak ksiądz podczas święceń dokonał ślubowania Chrystusowi - swojej Oblubienicy. Od tego momentu ksiądz jest zaślubiony Jezusowi. Jest już "zajęty" dokładnie tak jak "zajęty" jest żonaty mężczyzna.

To był jego wybór. Takim powołaniem obdarzył go Pan a on je przyjął. Jest na swoim miejscu w życiu. Ty jesteś na innym miejscu i dlatego wasze światy nie mogą się spotkać. Nie ma nadziei, że będzie inaczej. Czasem otrzymuję pytania co zrobić, by ksiądz przestał być księdzem, by "zrzucił sutannę". Chcę zapewnić, że gdyby ksiądz faktycznie myślał o porzuceniu sutanny to sam by to zrobił. On na pewno dobrze wie jaką drogą może się to odbyć. A ta droga jest bardzo trudna, bardzo bolesna i bardzo rzadko uczęszczana. Jeśli zaś kapłan sam się o to nie zwrócił do osoby w tej materii kompetentnej, czyli do papieża to znaczy, że nie ma takiego zamiaru. W każdym razie ty nie musisz się o to martwić ani mu w tym pomagać. Kapłan po święceniach jest jak żonaty mężczyzna: ślubował komu innemu i nie może być z Tobą. Co zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze: jeśli obiekt twoich uczuć nie domyśla się swojej roli to absolutnie mu o tym nie mówić, bo może to spowodować jego wyrzuty sumienia i obawy, że swoją postawą się do tego przyczynił.

Po drugie: nie obwiniać za to, że pokochałaś osobę duchowną, natomiast pamiętać, że jesteś odpowiedzialna za to co z tym uczuciem zrobisz.

Po trzecie: koniecznie trzeba rozluźnić kontakty - na ile tylko jest to możliwe: jeśli to ksiądz z parafii to może przez jakiś czas chodzić na Mszę św. gdzie indziej, jeśli pomagasz w czymś w kościele to trochę mniej się angażować. Po prostu unikać sytuacji gdzie może dojść do spotkania. Oczywiście czasem jest tak, że całkiem spotkania nie unikniemy np. jeśli jest to ksiądz katecheta czy opiekun grupy oazowej. Trudno bowiem przestać chodzić na religię. Wtedy pilnować, by kontakty nie wykraczały poza to na co nie mamy wpływu. To trudne nie myśleć ale trzeba się starać zająć umysł czymś absorbującym (np. jakaś praca na rzecz potrzebujących - tylko koniecznie w innym kościele!) bo to na pewno pomoże. Chodzi o to, by robić coś co pomoże zapomnieć, co zaangażuje myśli.

Czas leczy rany. No i modlitwa. A może za jakiś czas ten ksiądz trafi na inną parafię?

Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, a dobrem dla osoby duchownej jest służenie Bogu i ludziom poprzez trwanie w wybranym powołaniu. Trzeba zatem pragnąć dla niej dobra poprzez umożliwienie realizacji drogi życiowej a zranione serce leczyć modlitwą i absorbującymi zajęciami.

No dobrze, a co zrobić jeśli to sam ksiądz jest inicjatorem tego związku, nawet gdy nie spotyka się z żadną odpowiedzią z naszej strony? Jeśli on chce spotkań, jeśli on zachowuje się jakby żadne śluby go nie wiązały albo nie obchodziły? Bywa i tak. To bolesne ale się zdarza. Każdą sytuację należy przeanalizować odrębnie. Czasem wystarczy konkretna rozmowa z tym kapłanem, aby się opamiętał, czasem sprawa musi oprzeć się o proboszcza albo o kurię. Jeśli ksiądz mimo rozmów nadal tak się zachowuje to trzeba będzie poinformować jego przełożonych. Oczywiście to jest ostateczność, ale nie można ukrywać sprawy swoim kosztem. Nie może być tak, że to ty będziesz się bała, że sprawa wyjdzie a jak wyjdzie ty zostaniesz obarczona za to odpowiedzialnością - przynajmniej w opinii ludzkiej. To bolesna sprawa, ale nie wolno ci chronić go kosztem siebie, swojej opinii, swoich uczuć i lęków. Nie możesz się winić za jego czyny jeśli nie miałaś w tym udziału.

Jednakże dobrowolne związanie się z osobą duchowną, która postanowiła "zrzucić sutannę" to tak jakby związać się z żonatym mężczyzną, bo on postanowił "zrzucić obrączkę". Dokładnie na to samo by wyszło. Księdzem lub małżonkiem jest się do śmierci, chyba, że zaistnieją bardzo szczególne okoliczności jak stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa i zwolnienie z celibatu przez papieża. Są to jednakże zupełnie wyjątkowe i bolesne przypadki, badane latami. Zazwyczaj jednak księdzem się jest dożywotnio; nawet bowiem kapłan, który zdradził kapłaństwo w niebezpieczeństwie czyjejś śmierci nie tylko może, ale powinien udzielić potrzebującym lub proszącym rozgrzeszenia - będzie to czynił zawsze w sposób ważny i godziwy. Skoro zatem naprawdę masz w sobie poczucie przyzwoitości i chcesz dobrze dla tego księdza to zerwij z nim wszelki kontakt i trzymaj się od niego z daleka. Nie przyczyniaj się do czyjegoś grzechu ani nie pozwól aby niesłusznie winą obarczano Ciebie - jeśli nie ma ku temu powodów.

Twoja jednoznaczna postawa będzie znakiem, że Jezus dla Ciebie jest najważniejszy i że Ty, zwyczajna dziewczyna jego-kapłana swoją postawą możesz zawstydzić. Módl się i działaj, a Bóg tak pokieruje tą historią, że może się ona przyczynić do pogłębienia wiary i większego duchowego wzrostu twojego i tego księdza.

Na koniec kilka słów o przyjaźni z księdzem. Dostaję czasem listy w których pytacie czy ksiądz może być przyjacielem. Naturalnie, ksiądz też jest człowiekiem i na pewno przyjaciół ma. Ale zapewne są to osoby z grona kapłańskiego lub z czasów kiedy jeszcze nie był osobą duchowną.

Natomiast mam bardzo duże wątpliwości czy ksiądz może lub powinien przyjaźnić się z kilkunastoletnią dziewczyną. Pomijając już nawet fakt, że chodzi właśnie o dziewczynę uważam, że ksiądz w ogóle nie może przyjaźnić się ze zbyt dużą liczbą osób. Dlaczego? Bo przyjaźń to coś więcej niż znajomość, to takie wzajemne porozumienie dusz, to otwartość i gotowość do bycia w każdej chwili, gdy przyjaciel tego potrzebuje. To zobowiązanie. Natomiast ksiądz ma być dla wielu - to wynika z jego powołania. Gdyby zaczął się przyjaźnić ze zbyt wieloma osobami to na nic innego czasu by już nie miał. Bo ciągle ktoś z tych jego przyjaciół potrzebowałby spowiedzi, porady, pocieszenia, miałby dylemat moralny, a może zwyczajnie chciałby się spotkać na kawie czy pograć z nim w piłkę. No tak, to nic dziwnego, w końcu z przyjacielem pije się kawę i gra w piłkę. Dlatego nie można księdza "zawłaszczać" dla siebie.

Natomiast jeśli wiedza i duchowość księdza tak bardzo ci imponuje zawsze można zapytać czy zgodziłby się być twoim kierownikiem duchowym. Tylko i z tym trzeba ostrożnie jeśli osoba danego księdza bardzo cię pociąga. Poza aspektem uczuciowym, tzn. tym, że ty się możesz w nim zakochać lub on w tobie (tego nigdy nie możesz wykluczyć) grozi Ci jeszcze jedno niebezpieczeństwo: że osoba księdza przesłoni Ci Boga. Że zaczniesz podziwiać cechy księdza, że to on będzie twoją wyrocznią i nie będziesz na jego słowa patrzeć jak na słowa Boga tylko jego własne. Że to będzie taki kult księdza. Dlatego tę sprawę też należy dobrze przemyśleć. A przyjaciół szukać nie na plebanii tylko w swoim gronie.

1 Tekst pochodzi z Pontyfikału rzymskiego. Obrzędy święceń biskupa, prezbiterów i diakonów.

Kasia i Tomek

Redakcja portalu



Wasze komentarze:
 jesień: 29.10.2007, 13:28
 Nie widzę przeszkód co do tego, że mężczyzna może być młodszy a nawet jest to wskazane choćby z tego względu, że mężczyźni żyją statystycznie o 9 lat krócej. To chyba w sam raz jeśli chodzi o temat poruszony niżej.
 Mońka: 22.10.2007, 15:49
 Dagmaro cieszę się, ze zaproponowałaś inny temat więc i ja się wypowiem :) Myślę, że w miłości wiek nie powinien mieć znaczenia aczkolwiek facet powinien być starszy od kobiety. Znam rodzinę gdzie facet jest młodszy ok 10 lat to jest straszne jak on podchodzi do życia. Dosłownie duże dziecko. Prawdę ktoś powiedział, że faceci dojrzewają później :)
 aga: 20.10.2007, 14:21
 Moja mama była od taty starsza o 7 lat .Dobrze się rozumieli my jako ich dzieci nie widzieliśmy różnicy,wiem że byli o siebie zazdrośni .Kochali się na wzajem .Byłam kochanym ich dzieckiem, odeszli w jednym roku mama za 7miesięcy tata .Wieżę że u PANA są jeszcze szczęśliwsi . Bóg nie patrzył na wiek. Miłość jest najważniejsza. Myślę że różnica nie większa niż 10lat może być.
 Dagmara: 19.10.2007, 10:53
 Dziewczyny, może damy już spokój księżom, a podyskutowałybyśmy na temat miłości i związków, w których kobiety są starsze od facetów!Co sądzicie o takiej miłości, czy ma przyszłość? Czy to "zdrowe", gdy np. kobieta starsza o 10 lat lub więcej?
 jaga: 18.10.2007, 22:28
 Ja też od dawna jestem zakochana w księdzu z mojej parafii. Długo walczyłam z tą słabością.Przestałam nawet chodzić do kościoła. Myślałam,że już ze mną jest OK, a gdy go zobaczyłam po dłuższym okresie czasu, to wszystko wróciło.Wzbraniam się ,bo jestem i żoną i matką.W życiu wiele złego mnie spotkało,męża od dawna nie kocham. Jestem z nim tylko ze względu na przysięgę.
 NNN: 16.10.2007, 15:23
 "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umilowałem"- to mówi Jezus. Ja wolałabym cierpieć całe życie z powodu niespełnionej miłości, niż zaciągnąć cudzy grzech, niż skrzywdzić tego, kogo kocham. Przecież sprowadzając kapłana, czy siostrę zakonną na drogę grzechu mogę liczyć się z tym, że on,ona będą nieszczęśliwi porzucając powołanie, a tym samym zdradzając Boga,Ukochanego, którego wybrali na całe życie. Zdrada bardzo mocno rani nie tylko tego, który jest zdradzony, lecz też tego, który rani. Jeśli kocham, to nawet za cenę swojego cierpienia, umierając dla swoich zachcienek i pożądliwości! To nie jest łatwe, więc najlepiej prosić Maryję o pomoc i wołać do Boga: Boże Ty wiesz, że jestem tylko słabym człowiekiem, ta miłość mnie przerasta, proszę Cię- nie dopuść abyśmy ulegli pokusie! Chroń nas od złego, weź naszą wolną wolę, by była Twoją wolą. W Twoich rękach będziemy bezpieczni. Św.Michale Archaniele módl się za nami>
 kamila: 15.10.2007, 14:31
 Prośba do księży! Mógłby tu jakiś ksiądz zabrać głos, ale taki z większym "polotem", aby z przekonaniem napisał co o tym sądzi iaby coś sensownego poradził tym zakochanym dziewczynom. Zgadzam się z ks.,że ta strona tylko nie potrzebnie "nakręca" dziewczyny!!!!!
 zakochana16: 12.10.2007, 19:50
 do ktos ja poprostu dostalam zimny prysznic od dziewczyn z tej str za co jestem im bardzo bardzo ale to bardzo wdzieczna... nie chcialam juz dalej w to brnac a po zatym milosc to nie to co zakochanie a ja bylam zakochana... WIELKIE DZIEKI DLA KINGI KATE i calej reszty....
 Ktoś:): 12.10.2007, 13:28
 Do zakochanej16:Wydaje mi sie,że Ty tak naprawdę nie Kochałaś tego Księdza,On chyba był tylko Twoim kaprysem skoro sie tak szybko po Nim pocieszyłaś zapomniałaś.


 Ksiądz: 12.10.2007, 11:39
 Poprosiła mnie Lusi aby tutaj coś napisał. Jestem Księdzem i musze powiedzieć że jak czytam wasze wypowiedzi to z wielkim szacunkiem do Was ale coś jest nie tak. Jeżeli jesteście osobami wierzącymi i takie macie podejście do sprawy to trzeba mocno się zastanowić nad swoim życiem. Ja pracuje z młodzieżą więc również i z dziewczynami. I to jest normalne, że się na nie spojrze, uśmiechne się do nich, wypije wspólną kawe czy pójde nawet na pizze. Nic w tym złego nie jest z mojej strony. Trzeba walczyć z myślami -jeżeli się wkradają - oddawać to wszystko Panu w modlitwie. Być FER wobec siebie samego. Ja uważam, że ten dział to nie jest najlepsze rozwiązanie ale może się myle. Najlepsze rozwiązanie to "paść" przed Panem i poprostu być przy Nim. Pozdrawiam Was młodych i życzę abyście byli zaskakiwani Bożą Miłością.
 zakochana16: 11.10.2007, 19:28
 do kate wielkie dzieki znalazlam osobe sobie bliska ,, moze cos z tego wyniknie a o ks, zapomnialam dzieki (-: Dziewczyny dajcie sobie spokuj z ks. wiele osob ktore czekaja aby je pokochac jest tuz obok heh moze warto sprobowac... pa
 Kinga: 10.10.2007, 13:33
 Do ktoś: Całkowicie Cię rozumiem! W teorii jesteśmy idealne, ale w praktyce, to takie trudne!Łatwo jest radzić innych, gdy się nie jest zakochanym.Trzeba dużego dystansu do siebie aby widzieć to nasze głupie zachowanie.Widzimy je dopiero wtedy, gdy się już odkochamy.Zakochane, jesteśmy ślepe i nie postępujemy racjonalnie.
 MONIA 19: 10.10.2007, 13:09
 WITAM JESTEM ZAŁAMANA ZAKOCHAŁM SIĘ W KSIĘDZU A ON WE MNIE NAROBIL MI NADZIEJI A POTEM NAPISAŁ ZEBYM SIE OD NIEGO ODPIE....... NIE BĘDE JUŻ KOŃCZYĆ.CAŁY CZAS O NIM MYŚLE I PŁACZE PRZEZ NIEGO.STRASZNIE GO KOCHAM.
 Ktoś:): 08.10.2007, 21:35
 Zgadzam się z Kingą:)Zakochane dziewczyny widzą to coą chca widzioeć,wiem to z własnego dośwadczenia."Mój"ksiadz tez sie na mnie patrzy inni tez to widza,ale nie sądze żeby on cos do mnie czuł.Wrecz przeciwnie wydaje mi sie,że on ma juz tego wszystkiego dosyc,tych głupich komentarzy ze stony innych a przede wszystkim mojego głupigo zachowania.Wiem to,ale i tak nie moge przestać Go kochać...
 @: 08.10.2007, 21:01
 Droga Kingo. Kochać kogoś tzn. pragnąć dla niego tylko najlepszego. Kochać księdza, to pragnąć dla niego aby on zaprowadził jak najwięcej owieczek do PANA BOGA i dostał od PANA BOGA za to jak największą nagrodę. A jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do miłości to odsyłam wyżej do Św. Pawła. A jak ktoś po przeczytaniu nadal nie czuje tak jak mówi Św. Paweł to niech nie mówi o miłości bo i tak nie wie co to.
 zakochana16: 08.10.2007, 20:45
 zapominam o nim zapominam o tej stronie zegnam pa
 kate: 08.10.2007, 20:35
 najlepszy sposob aby "pozbyc" sie tego uczucia to znaezc sobie kogos bliskiego... ja tez bylam zakochana w ks no ale na szczescie odszedl z mojej parafii na szczesciee...no nie wiem na poczotku rozpaczalam i myslalam ze tego nie wytrzymam ale teraz z perspektywy czsu widze ze to byl znak ze ON nie jest dla mnie... i znalazlam chlopaka w ktorym sie zakochalam...:)
 Kinga: 08.10.2007, 16:45
 Do @; owszem uczucie, ale nie może być takie bezwolne, nieodpowiedzialne!!!!!! Nie można wszystkiego usprawiedliwiać miłością! Jest miłość piękna, dozwolona, ale i nieszczęśliwa i niedozwolona.Musimy się kontrolować! Uważasz,że zakochasz się w księdzu, lub żonatym facecie i jest pięknie i dobrze?Tak nie można! Są pewne granice, a przede " to wszystkim przykazania boże "nie pożądaj żony.......To odnosi się także nie pożądaj księdza, bo on już wybrał i jest zajęty! Coście się tak wszystkie uparły na tych biednych księży? Czy tylko ich można kochać? Owszem można, ale modląc się za nich, aby wytrwali w swoim powołaniu i w swoim wyborze! Nie możecie być egoistkami i myśleć tylko o sobie, a zniszczyć księdza i jego rodzinę.
 @: 08.10.2007, 14:51
 Jednym słowem możemy nad tym zapanować. Planować, prowadzić statystykę, ekonometrię. Aby pod kontrolą. I tak miłość została zaplanowana i uprzedmiotowana. A ponoć to uczucie.
 Kinga: 08.10.2007, 13:27
 Owszem każdemu wolno kochać, ale nie każdego, a zwłaszcza nie księdza!!!!!!!!Nie można też żonatego faceta, ani rozwodnika, jeśli jesteśmy wierzące!!!! Tym różnimy się od zwierząt, że oprócz instynktu, mamy rozum i wolną wolę!
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] (33) [34] [35]


Autor

Treść

Nowości

św. Jakub z Marchiiśw. Jakub z Marchii

Modlitwa do św. Jakuba z MarchiiModlitwa do św. Jakuba z Marchii

Zmieniły się czasy, ustrój, a wielu ludzi nadal kradnieZmieniły się czasy, ustrój, a wielu ludzi nadal kradnie

Jak rodziła się u Jana Pawła II wizja człowieka?Jak rodziła się u Jana Pawła II wizja człowieka?

Aż po grób może być tylko miłość - nigdy nienawiść!Aż po grób może być tylko miłość - nigdy nienawiść!

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej