Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zakochałam się w księdzu

Ilość listów napływających do działu: "Miłość czy miłość?", w których poruszacie ten problem jest bardzo duża. Bardzo mnie to dziwi, bo nie przypuszczałabym, że aż tyle kobiet (bo nie dostałam jeszcze ani jednego listu od chłopaka zakochanego w zakonnicy) wzdycha w ukryciu albo i całkiem jawnie do własnego proboszcza albo wikariusza. Albo choć do kleryka.

Listy są różne. Z niektórych wieje grozą, bo okazuje się, że inicjatorem uczucia jest sam duchowny, z większości jednak tchnie rozpaczą, poczuciem bezsilności i poczuciem winy. Piszecie, że zdarzyło się coś co nigdy nie powinno zaistnieć. Co zrobić, jak wyjść z tej sytuacji?

No, owszem, ma miejsce coś, co nie powinno zaistnieć, ale się stało. Jak to się mówi: "serce nie sługa...". Zdarza się. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Ludźmi z krwi i kości. Mamy uczucia, jesteśmy wrażliwi na poruszenia serca. Może się zdarzyć, że spodoba nam się ktoś, kto podobać się już "nie powinien", bo ma już swoje powołanie. Z początku nawet nie uświadamiamy sobie lub nie chcemy dopuścić myśli, że po prostu się zakochaliśmy. To może zdarzyć się każdemu. Ale uwaga! - to samo w sobie, choć jest bardzo trudnym doświadczeniem nie jest jeszcze tragedią i - co najważniejsze - nie jest grzechem. Dlaczego?

Samo zakochanie czyli odpowiedź naszych emocji, uczuć i hormonów na pewne cechy pociągające nas w drugiej osobie nie jest czymś za co jesteśmy odpowiedzialni. Człowiek bowiem nie jest w stanie kierować pewnymi procesami zachodzącymi w jego podświadomości, a więc nie może za te procesy ponosić odpowiedzialności. Dopiero wówczas gdy uczucia sterują naszym świadomym działaniem zmierzającym do ucieleśnienia tego zakochania bądź miłości rodzi się dobrowolność, a zatem i odpowiedzialność. Tylko wówczas możemy mówić o winie człowieka gdy świadomie i dobrowolnie dokonuje on pewnych czynów. Naturalnie, nie możemy przy takim postawieniu sprawy wpaść w pułapkę następującego myślenia: "no, ja co prawda chodzę na tą Mszę, którą nasz wikary odprawia i siadam w pierwszej ławce, ja chodzę do Caritasu codziennie, żeby się z nim zobaczyć, ale ja tego nie robię dobrowolnie! Ja jestem zniewolona przez uczucie, za które nie jestem odpowiedzialna, więc to jest silniejsze ode mnie". Takie myślenie jest prawdziwe tylko w części. Bo owszem, uczucia robią swoje, ale i na Mszę św. akurat tą z wikarym i do Caritasu to nie nogi same nas noszą tylko my świadomie chodzimy. I tak jak nie jesteśmy odpowiedzialni za falę uczuć, drżenie serca i myśli wędrujące w jego stronę to za kroki podejmowane po to, żeby się z nim zobaczyć już tak. Widzicie różnicę? Każdy z nas obdarzony został rozumem i wolną wolą. Skoro zatem serce mówi co innego, trzeba czasem posłuchać rozumu.

Ksiądz ma już swoje powołanie: służy Bogu i ludziom. Przed laty, przyjmując sakrament kapłaństwa wybrał drogę służby poprzez głoszenie Ewangelii, sprawowanie Eucharystii, pełnienie posług sakramentalnych oraz służbę bliźniemu. Zobowiązał się do tego odpowiadając pozytywnie na następujące pytania zadawane mu przez biskupa podczas święceń kapłańskich:

Kapłani leżący krzyżem Drodzy synowie, zanim przystąpicie do święceń prezbiteratu, musicie wobec ludu wyrazić wolę ich przyjęcia. Dlatego pytam każdego z was:

Czy chcesz wiernie pełnić urząd posługiwania kapłańskiego w stopniu prezbitera, jako gorliwy współpracownik biskupów w kierowaniu ludem Bożym pod przewodnictwem Ducha Świętego?

Czy chcesz pilnie i mądrze pełnić posługę słowa, głosząc Ewangelię i wykładając prawdy katolickiej wiary?

Czy na chwałę Boga i dla uświęcenia chrześcijańskiego ludu chcesz pobożnie i z wiarą sprawować misteria Chrystusa, a zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę i sakrament pokuty, zgodnie z tradycją Kościoła? Czy chcesz razem z nami wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ci ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa?

Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi?

Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy swojemu ordynariuszowi przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy biskupowi diecezjalnemu i swojemu prawnie ustanowionemu przełożonemu przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Niech Bóg, którzy rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona.1

Tak jak małżonkowie podczas ślubu składają przysięgę małżeńską tak ksiądz podczas święceń dokonał ślubowania Chrystusowi - swojej Oblubienicy. Od tego momentu ksiądz jest zaślubiony Jezusowi. Jest już "zajęty" dokładnie tak jak "zajęty" jest żonaty mężczyzna.

To był jego wybór. Takim powołaniem obdarzył go Pan a on je przyjął. Jest na swoim miejscu w życiu. Ty jesteś na innym miejscu i dlatego wasze światy nie mogą się spotkać. Nie ma nadziei, że będzie inaczej. Czasem otrzymuję pytania co zrobić, by ksiądz przestał być księdzem, by "zrzucił sutannę". Chcę zapewnić, że gdyby ksiądz faktycznie myślał o porzuceniu sutanny to sam by to zrobił. On na pewno dobrze wie jaką drogą może się to odbyć. A ta droga jest bardzo trudna, bardzo bolesna i bardzo rzadko uczęszczana. Jeśli zaś kapłan sam się o to nie zwrócił do osoby w tej materii kompetentnej, czyli do papieża to znaczy, że nie ma takiego zamiaru. W każdym razie ty nie musisz się o to martwić ani mu w tym pomagać. Kapłan po święceniach jest jak żonaty mężczyzna: ślubował komu innemu i nie może być z Tobą. Co zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze: jeśli obiekt twoich uczuć nie domyśla się swojej roli to absolutnie mu o tym nie mówić, bo może to spowodować jego wyrzuty sumienia i obawy, że swoją postawą się do tego przyczynił.

Po drugie: nie obwiniać za to, że pokochałaś osobę duchowną, natomiast pamiętać, że jesteś odpowiedzialna za to co z tym uczuciem zrobisz.

Po trzecie: koniecznie trzeba rozluźnić kontakty - na ile tylko jest to możliwe: jeśli to ksiądz z parafii to może przez jakiś czas chodzić na Mszę św. gdzie indziej, jeśli pomagasz w czymś w kościele to trochę mniej się angażować. Po prostu unikać sytuacji gdzie może dojść do spotkania. Oczywiście czasem jest tak, że całkiem spotkania nie unikniemy np. jeśli jest to ksiądz katecheta czy opiekun grupy oazowej. Trudno bowiem przestać chodzić na religię. Wtedy pilnować, by kontakty nie wykraczały poza to na co nie mamy wpływu. To trudne nie myśleć ale trzeba się starać zająć umysł czymś absorbującym (np. jakaś praca na rzecz potrzebujących - tylko koniecznie w innym kościele!) bo to na pewno pomoże. Chodzi o to, by robić coś co pomoże zapomnieć, co zaangażuje myśli.

Czas leczy rany. No i modlitwa. A może za jakiś czas ten ksiądz trafi na inną parafię?

Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, a dobrem dla osoby duchownej jest służenie Bogu i ludziom poprzez trwanie w wybranym powołaniu. Trzeba zatem pragnąć dla niej dobra poprzez umożliwienie realizacji drogi życiowej a zranione serce leczyć modlitwą i absorbującymi zajęciami.

No dobrze, a co zrobić jeśli to sam ksiądz jest inicjatorem tego związku, nawet gdy nie spotyka się z żadną odpowiedzią z naszej strony? Jeśli on chce spotkań, jeśli on zachowuje się jakby żadne śluby go nie wiązały albo nie obchodziły? Bywa i tak. To bolesne ale się zdarza. Każdą sytuację należy przeanalizować odrębnie. Czasem wystarczy konkretna rozmowa z tym kapłanem, aby się opamiętał, czasem sprawa musi oprzeć się o proboszcza albo o kurię. Jeśli ksiądz mimo rozmów nadal tak się zachowuje to trzeba będzie poinformować jego przełożonych. Oczywiście to jest ostateczność, ale nie można ukrywać sprawy swoim kosztem. Nie może być tak, że to ty będziesz się bała, że sprawa wyjdzie a jak wyjdzie ty zostaniesz obarczona za to odpowiedzialnością - przynajmniej w opinii ludzkiej. To bolesna sprawa, ale nie wolno ci chronić go kosztem siebie, swojej opinii, swoich uczuć i lęków. Nie możesz się winić za jego czyny jeśli nie miałaś w tym udziału.

Jednakże dobrowolne związanie się z osobą duchowną, która postanowiła "zrzucić sutannę" to tak jakby związać się z żonatym mężczyzną, bo on postanowił "zrzucić obrączkę". Dokładnie na to samo by wyszło. Księdzem lub małżonkiem jest się do śmierci, chyba, że zaistnieją bardzo szczególne okoliczności jak stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa i zwolnienie z celibatu przez papieża. Są to jednakże zupełnie wyjątkowe i bolesne przypadki, badane latami. Zazwyczaj jednak księdzem się jest dożywotnio; nawet bowiem kapłan, który zdradził kapłaństwo w niebezpieczeństwie czyjejś śmierci nie tylko może, ale powinien udzielić potrzebującym lub proszącym rozgrzeszenia - będzie to czynił zawsze w sposób ważny i godziwy. Skoro zatem naprawdę masz w sobie poczucie przyzwoitości i chcesz dobrze dla tego księdza to zerwij z nim wszelki kontakt i trzymaj się od niego z daleka. Nie przyczyniaj się do czyjegoś grzechu ani nie pozwól aby niesłusznie winą obarczano Ciebie - jeśli nie ma ku temu powodów.

Twoja jednoznaczna postawa będzie znakiem, że Jezus dla Ciebie jest najważniejszy i że Ty, zwyczajna dziewczyna jego-kapłana swoją postawą możesz zawstydzić. Módl się i działaj, a Bóg tak pokieruje tą historią, że może się ona przyczynić do pogłębienia wiary i większego duchowego wzrostu twojego i tego księdza.

Na koniec kilka słów o przyjaźni z księdzem. Dostaję czasem listy w których pytacie czy ksiądz może być przyjacielem. Naturalnie, ksiądz też jest człowiekiem i na pewno przyjaciół ma. Ale zapewne są to osoby z grona kapłańskiego lub z czasów kiedy jeszcze nie był osobą duchowną.

Natomiast mam bardzo duże wątpliwości czy ksiądz może lub powinien przyjaźnić się z kilkunastoletnią dziewczyną. Pomijając już nawet fakt, że chodzi właśnie o dziewczynę uważam, że ksiądz w ogóle nie może przyjaźnić się ze zbyt dużą liczbą osób. Dlaczego? Bo przyjaźń to coś więcej niż znajomość, to takie wzajemne porozumienie dusz, to otwartość i gotowość do bycia w każdej chwili, gdy przyjaciel tego potrzebuje. To zobowiązanie. Natomiast ksiądz ma być dla wielu - to wynika z jego powołania. Gdyby zaczął się przyjaźnić ze zbyt wieloma osobami to na nic innego czasu by już nie miał. Bo ciągle ktoś z tych jego przyjaciół potrzebowałby spowiedzi, porady, pocieszenia, miałby dylemat moralny, a może zwyczajnie chciałby się spotkać na kawie czy pograć z nim w piłkę. No tak, to nic dziwnego, w końcu z przyjacielem pije się kawę i gra w piłkę. Dlatego nie można księdza "zawłaszczać" dla siebie.

Natomiast jeśli wiedza i duchowość księdza tak bardzo ci imponuje zawsze można zapytać czy zgodziłby się być twoim kierownikiem duchowym. Tylko i z tym trzeba ostrożnie jeśli osoba danego księdza bardzo cię pociąga. Poza aspektem uczuciowym, tzn. tym, że ty się możesz w nim zakochać lub on w tobie (tego nigdy nie możesz wykluczyć) grozi Ci jeszcze jedno niebezpieczeństwo: że osoba księdza przesłoni Ci Boga. Że zaczniesz podziwiać cechy księdza, że to on będzie twoją wyrocznią i nie będziesz na jego słowa patrzeć jak na słowa Boga tylko jego własne. Że to będzie taki kult księdza. Dlatego tę sprawę też należy dobrze przemyśleć. A przyjaciół szukać nie na plebanii tylko w swoim gronie.

1 Tekst pochodzi z Pontyfikału rzymskiego. Obrzędy święceń biskupa, prezbiterów i diakonów.

Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Wasze komentarze:
 mika: 12.09.2007, 07:55
wiele osób, które nigdy nie zakochały się w księdzu, wyśmiewa te osoby, którym to się "przytrafiło". Zapewne gdybym była na ich miejscu, też bym tak robiła, ale to jest jak wyśmiewanie się z tego, że rodzic "za bardzo"kocha swoje dziecko i na nic mu nie pozwala, bo uważa że coś mu się stanie. Wynika to z wielkiej miłości. Tak samo jest w przypadku zakochania sie w księdzu, osoba nigdy nie żywiąca uczuć do duchownego, nie wie co to znaczy kochać, w dodatku bez wzajemności i jakiejkolwiek nadziei na spełnienie tej miłości.
 Mira: 11.09.2007, 18:14
choć to trudne i bolesne dla zakochanego serca trzeba pamiętać że ponad stoi miłosierny Bóg który powołując mężczyznę do swej świętej służby wybrał go a on świadomie dobrowolnie z wiarą odpowiedział tak Bozemu zaproszeniu trzeba więc ofiarnej modlitwy wspierającej zagubionych by odnaleźli na nowo sens w swoim powołaniu, by z wiarą przeciwstawiali się pokusom pamietajmy o miłości chrześcijańskiej - troszczmy się o zbawienie nie tylko swoje ale i innych do tego jesteśmy powołani przez Pana więc odpowiadajmy modlitwą na zagubuionych gdzieś w drodze po swój własny kawałek błękitu,wierzę mocno że wspierając tych którzy sprawują świętą służbę na pożytek ludziom i chwałę Bożą wymodlimy im świętość -przecie4ż do niej wszyscy dążymy- pozdrawiam wszystkich kapłanów a szczególnie tych nieco zagubionych pamiętajcie Was wybrał Pan byście głosili że Jezus wciąż kocha ludzi nadal się o nich troszczy i szuka zagubionych -przyprowaddzcie ich do Niego sami też za NIm podążajcie, obiecuję Wam modlitwę a Wy módlcie się za nas zagubione zakochane w duchownych serca-zakochane także tą chrześcijańską miłością...:)
 kari: 10.09.2007, 20:08
dokladnie traszka niektorym brakuje ojca a szukaja go w kims dojrzalym wyrozumialym takim jak np ksiadz bo przecierz to jest ojciec nie? przyjazniac sie z ksiedzem zapominaja sie czasem a przyjazn moze sie przerodzic w milosc
 traszka: 10.09.2007, 19:03
Też mnie denerwuje jak takie 14nastki rzucają się na x, ale one same często są zagubione i brak im autorytetów, poza tym to wielu x-om się to nawet podoba, wśród tych sfer jest wieeele narcyzmu, oni często nie myślą że to przecież jest dziewczyna, że ona będzie cierpiała jeśli on się nią zabawi, tylko myślą jak im będzie wygodniej. Ale to dosyć normalna postawa dla kogoś kto jest dłuższy czas singlem, z kolei broniłabym też młodych dziewczyn bo co taka może za to że np. miała ojca tylko od święta i szuka go teraz sobie podświadomie w partnerze.
 mirrra: 10.09.2007, 18:23
Dlaczego wszyscy uważają miłośc do księdza za głupi wymysł, bieganie małolatów za sutanną? Nie zawsze to tylko zauroczenie. My nie wybieramy tych, których kochamy. Miłośc przychodzi sama. MIŁOŚĆ - nazywajmy ja po imieniu, a to co z nia zrobimy, jak się zachowamy to juz odrębny problem. A stwierdzenie żeby nie szukac przyjaciół na plebanii tylko w swoim gronie jest delikatnie mówiąc nie na miescu. Bo ksiądz to osoba, z którą można porozmawiac, zasięgac rady, to ktoś kto ma nas kształtowac duchowo, pomagac w róznych sytuacjach. Przecież to jest jego powołanie. A trudno wyżalic sie przed kimś, radzic się czy rozmawiac o pewnych rzeczach w "swim gronie"...
 lusi 27: 10.09.2007, 14:29
Jak czytam takie rzeczy:...ciężko się skupić bo przystojny ksiądz...ukrycie kompleksów w sutannie itd... porażka!!!!!kobieto po co Ty chodzisz do kościoła???????może być najprzystojniejszy Ksiądz na świecie ale jeżeli mam świadomość po co idę na mszę i co tam się dokonuje to ten Kapłan schodzi na drugi plan (przepraszam za określenie). Czasami się zastanawiam patrząc na dziewczynki które biegają za klerykami i księżmi co one mają w główce. A najlepsze jest to, że więszkość z nich to dziewczyny ze wspólnot....co jest w takiej głowie hmm...Mała Tereska powiedziała, że Kapłan potrzebuje modlitwy tak jak człowiek chleba codziennego. Więc módlmy się za Kapłanów prosząc o świętość dnia codziennego i nie utrudniajmy im życia swoim zachowaniem...
 zakochana: 09.09.2007, 20:12
jestem pewna ze przystojni mezczyzni sa ksiezmi z prawdziwego powolania. ci mniej przystojni byc moze w sutannie ukryli swe kompleksy i trudni jest sie skupic na mszygdy prowadzi ja przystojniak nie uwazacie???
 minia: 09.09.2007, 17:03
może to i prawda, że gdyby ON nie miał na sobie sutanny, to nie zwróciłybyśmy na niego uwagi, ALE księżmi zostają faceci głęboko wierzący, spokojni, uczciwi, wrażliwi, czyli tacy jakich potrzebuje kobieta. Taki jest moje zdanie i właśnie dzięki tym cechom zwróciłam na niego uwagę, nie dlatego, że miał na sobie sutanne...
 mirka: 09.09.2007, 16:57
a ja zakochałam sie w księdzu, który był moim kierownikiem duchowym. potem spotykaliśmy się na kawie, oglądaliśmy filmy... ale postanowiłam to skończyć. dlatego że kocham jego i kocham Boga. nie mogłam pozwolić na to aby jego opinia była zszargana przed całą parafia (15 tys. osób) nie mogłam pozwolić, aby przez moja zakazana miłość ucierpiał na tym Kościół. ciężko mi z tym. nie raz płaczę w poduszkę, bo go nie ma ze mną, bo nie możemy być razem. ale wiem, że to co postanowiłam jest słuszne. jest dowodem prawdziwej miłości i to nie tylko względem mojego księdza, ale też względem Boga. Boga, który powołał go do świętej służby ołtarza. i chociaż teraz nie będziemy razem, to w niebie będziemy razem wielbić Boga bo tam już nie będzie małżeństw i nie będzie kapłaństwa. a teraz pozostaje mi modlitwa i wiara w to, że Bóg to cierpienie zamieni na siłę i większe oddanie sprawom Bożym.

Panie Jezu- spójrz na moje nędzne serce. spójrz na serce osoby, która pokochałam, chociaż nie powinnam. wejrzyj w głąb naszych serc i wspomóż nas łaska, abyśmy szli droga swojego powołania. chroń nas przed upadkiem. strzeż przed pokusami i umacniaj w dobrym. o to Cię proszę mój Jezu z całej swojej duszy. Amen
 Asiulek: 09.09.2007, 07:41
Przyjaźń z kapłanem jest czymś pięknym i wartościowym i nie zgadzam się z stwierdzeniem, że nie powinien on mieć zbyt wielu przyjaciół bo będa zabierać mu czas. Tak, przyjaźń to wzajemna pomoc gdy się tego potrzebuje, ale jeżeli my zdecydowaliśmy się na taką trudną przyjaźń to też o tym wiedzieliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie zawsze będzie do naszej dyspozycji, dlatego wiedząc o tym potrafimy to zrozumieć i po prostu poczekać. Przyjaźń to także wyrozumiałość... Ja poznałam kleryka, który był już na 6 roku i czekał na święcenia prezbiteratu. To, że teraz jest już kapłanem i jest ciągle zajęty posługą innym ludziom wcale nie przeszkadza naszej przyjaźni. Moim zdaniem to tylko ją umacnia gdyż nawet zwykły mail ma wtedy ogromną wartość. Docenia sie wtedy wszystko to, co w przyjaźni między osobami świeckimi często nie wydaje nam sie takie szczególne bo przecież wysyłamy codziennie wiele maili. Po prostu przyjaźń z klerykiem jest bardziej wymagająca i nie każdy potrafi ten fakt zaakceptować. Trzeba się modlić by mieć siłę żeby być cierpliwym a na pewno nikt nie będzie żałował takiej przyjaźni.


 kate: 08.09.2007, 19:47
dlaczego on jest ksiedzem ?????????????????????
dlaczego odszedl????????????????????????????
nie wiem ale trudno mi bez Niego......
bo Go kocham
 lusi 27: 06.09.2007, 10:08
Trzeba sobie najpierw zadać pytanie:czy gdyby nie miał sutanny to bym zwróciła na niego uwage??i często odp.brzmi nie wiem, może itd. Ja spotykam się z wieloma dziewczynami które mają ten PROBLEM.Tak to jest problem - trzeba nazwać to po imieniu. Kochane Boże dziewczyny to co Wy możecie zrobić to tylko a może AŻ się modlić za tego kapłana, kleryka czy brata zakonnego. Znam kilka związków gdzie ojcem i mężem jest kapłan (bo to, że odeszdł to nie znaczy, że już nie jest kapłanem) i czy są szczęśliwi.....Proście o światło i mądrość Ducha Świętego i nigdy nie wchodźcie na taką droge relacji. Ona do niczego dobrego nie prowadzi a szatan zawsze będzie wykożystywał słabe strony kobiety i mężczyzny.
 kate: 06.09.2007, 08:25
jest szczesliwe owszem ale nie zaspokojone rzadzy uczuc na ktore czeka... ja juz sie pogodzilam z tym ze ON juz wybral i chyba znalazlam inne serce ktore byc moze je zaspokoi ale ten ksiadz zostanie w moim sercu na zawsze...
 Facet: 06.09.2007, 08:09
Miłosc do ksiedza to zwykła strata czasu. On juz wybrał!
 serce które kocha: 06.09.2007, 08:05
Kate, serce które kocha jest tylko szczęśliwe. Jest najbardziej szczęśliwe.
 kate: 05.09.2007, 21:27
serce nie sluga Bernadetto a to nie jest idealizacja tylko widzenie sercem sercem ktore kocha ale nie moze byc szczesliwe przynajmniej moje...:(
 Bernadetta: 05.09.2007, 08:40
Dziewczyny!
Opamiętajcie się!Jest tylu wolnych i wartościowych mężczyzn,czy musicie akurat kochać się w takich, których Bóg powołał?Za bardzo sobie ich idealizujecie.Wymyślacie usprawiedliwienie, dorabiacie "ideologię"!
 kate: 04.09.2007, 20:20
no fakt nigdy bym go nie spotkala... ale ciesze sie ze spotkaalam i dziekuje za te chwile kore moglam przezyc. no ale to jest fakt ze gdyby faktycznie zrzucil sutanne to by byla afera ale mysle ze on jest wierny swojemu powolaniu i nie zrobil by tago
 mika: 04.09.2007, 14:39
jeżeli ten ksiądz, nie związał się z nikim, to nic, bo wszystko jest w porzadku, ale jeżeli to sam ksiądz postanowi "zrzucicć sutanne" to napewno będzie to niewątpliwie wielki cios dla jego rodziny
 a: 04.09.2007, 09:12
A co ma zrobić rodzina takiego księdza?


Nowości

Święto Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej - 13 sierpniaŚwięto Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej - 13 sierpnia

bł. Michał McGivneybł. Michał McGivney

Modlitwa do bł. Michała McGivneyaModlitwa do bł. Michała McGivneya

Modlitwa do św. PoncjanaModlitwa do św. Poncjana

Modlitwa do św. Maksyma WyznawcyModlitwa do św. Maksyma Wyznawcy

Modlitwa do bł. Jakuba GappaModlitwa do bł. Jakuba Gappa

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej