Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zakochałam się w księdzu

Ilość listów napływających do działu: "Miłość czy miłość?", w których poruszacie ten problem jest bardzo duża. Bardzo mnie to dziwi, bo nie przypuszczałabym, że aż tyle kobiet (bo nie dostałam jeszcze ani jednego listu od chłopaka zakochanego w zakonnicy) wzdycha w ukryciu albo i całkiem jawnie do własnego proboszcza albo wikariusza. Albo choć do kleryka.

Listy są różne. Z niektórych wieje grozą, bo okazuje się, że inicjatorem uczucia jest sam duchowny, z większości jednak tchnie rozpaczą, poczuciem bezsilności i poczuciem winy. Piszecie, że zdarzyło się coś co nigdy nie powinno zaistnieć. Co zrobić, jak wyjść z tej sytuacji?

No, owszem, ma miejsce coś, co nie powinno zaistnieć, ale się stało. Jak to się mówi: "serce nie sługa...". Zdarza się. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Ludźmi z krwi i kości. Mamy uczucia, jesteśmy wrażliwi na poruszenia serca. Może się zdarzyć, że spodoba nam się ktoś, kto podobać się już "nie powinien", bo ma już swoje powołanie. Z początku nawet nie uświadamiamy sobie lub nie chcemy dopuścić myśli, że po prostu się zakochaliśmy. To może zdarzyć się każdemu. Ale uwaga! - to samo w sobie, choć jest bardzo trudnym doświadczeniem nie jest jeszcze tragedią i - co najważniejsze - nie jest grzechem. Dlaczego?

Samo zakochanie czyli odpowiedź naszych emocji, uczuć i hormonów na pewne cechy pociągające nas w drugiej osobie nie jest czymś za co jesteśmy odpowiedzialni. Człowiek bowiem nie jest w stanie kierować pewnymi procesami zachodzącymi w jego podświadomości, a więc nie może za te procesy ponosić odpowiedzialności. Dopiero wówczas gdy uczucia sterują naszym świadomym działaniem zmierzającym do ucieleśnienia tego zakochania bądź miłości rodzi się dobrowolność, a zatem i odpowiedzialność. Tylko wówczas możemy mówić o winie człowieka gdy świadomie i dobrowolnie dokonuje on pewnych czynów. Naturalnie, nie możemy przy takim postawieniu sprawy wpaść w pułapkę następującego myślenia: "no, ja co prawda chodzę na tą Mszę, którą nasz wikary odprawia i siadam w pierwszej ławce, ja chodzę do Caritasu codziennie, żeby się z nim zobaczyć, ale ja tego nie robię dobrowolnie! Ja jestem zniewolona przez uczucie, za które nie jestem odpowiedzialna, więc to jest silniejsze ode mnie". Takie myślenie jest prawdziwe tylko w części. Bo owszem, uczucia robią swoje, ale i na Mszę św. akurat tą z wikarym i do Caritasu to nie nogi same nas noszą tylko my świadomie chodzimy. I tak jak nie jesteśmy odpowiedzialni za falę uczuć, drżenie serca i myśli wędrujące w jego stronę to za kroki podejmowane po to, żeby się z nim zobaczyć już tak. Widzicie różnicę? Każdy z nas obdarzony został rozumem i wolną wolą. Skoro zatem serce mówi co innego, trzeba czasem posłuchać rozumu.

Ksiądz ma już swoje powołanie: służy Bogu i ludziom. Przed laty, przyjmując sakrament kapłaństwa wybrał drogę służby poprzez głoszenie Ewangelii, sprawowanie Eucharystii, pełnienie posług sakramentalnych oraz służbę bliźniemu. Zobowiązał się do tego odpowiadając pozytywnie na następujące pytania zadawane mu przez biskupa podczas święceń kapłańskich:

Kapłani leżący krzyżem Drodzy synowie, zanim przystąpicie do święceń prezbiteratu, musicie wobec ludu wyrazić wolę ich przyjęcia. Dlatego pytam każdego z was:

Czy chcesz wiernie pełnić urząd posługiwania kapłańskiego w stopniu prezbitera, jako gorliwy współpracownik biskupów w kierowaniu ludem Bożym pod przewodnictwem Ducha Świętego?

Czy chcesz pilnie i mądrze pełnić posługę słowa, głosząc Ewangelię i wykładając prawdy katolickiej wiary?

Czy na chwałę Boga i dla uświęcenia chrześcijańskiego ludu chcesz pobożnie i z wiarą sprawować misteria Chrystusa, a zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę i sakrament pokuty, zgodnie z tradycją Kościoła? Czy chcesz razem z nami wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ci ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa?

Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi?

Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy swojemu ordynariuszowi przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Czy biskupowi diecezjalnemu i swojemu prawnie ustanowionemu przełożonemu przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?

Niech Bóg, którzy rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona.1

Tak jak małżonkowie podczas ślubu składają przysięgę małżeńską tak ksiądz podczas święceń dokonał ślubowania Chrystusowi - swojej Oblubienicy. Od tego momentu ksiądz jest zaślubiony Jezusowi. Jest już "zajęty" dokładnie tak jak "zajęty" jest żonaty mężczyzna.

To był jego wybór. Takim powołaniem obdarzył go Pan a on je przyjął. Jest na swoim miejscu w życiu. Ty jesteś na innym miejscu i dlatego wasze światy nie mogą się spotkać. Nie ma nadziei, że będzie inaczej. Czasem otrzymuję pytania co zrobić, by ksiądz przestał być księdzem, by "zrzucił sutannę". Chcę zapewnić, że gdyby ksiądz faktycznie myślał o porzuceniu sutanny to sam by to zrobił. On na pewno dobrze wie jaką drogą może się to odbyć. A ta droga jest bardzo trudna, bardzo bolesna i bardzo rzadko uczęszczana. Jeśli zaś kapłan sam się o to nie zwrócił do osoby w tej materii kompetentnej, czyli do papieża to znaczy, że nie ma takiego zamiaru. W każdym razie ty nie musisz się o to martwić ani mu w tym pomagać. Kapłan po święceniach jest jak żonaty mężczyzna: ślubował komu innemu i nie może być z Tobą. Co zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze: jeśli obiekt twoich uczuć nie domyśla się swojej roli to absolutnie mu o tym nie mówić, bo może to spowodować jego wyrzuty sumienia i obawy, że swoją postawą się do tego przyczynił.

Po drugie: nie obwiniać za to, że pokochałaś osobę duchowną, natomiast pamiętać, że jesteś odpowiedzialna za to co z tym uczuciem zrobisz.

Po trzecie: koniecznie trzeba rozluźnić kontakty - na ile tylko jest to możliwe: jeśli to ksiądz z parafii to może przez jakiś czas chodzić na Mszę św. gdzie indziej, jeśli pomagasz w czymś w kościele to trochę mniej się angażować. Po prostu unikać sytuacji gdzie może dojść do spotkania. Oczywiście czasem jest tak, że całkiem spotkania nie unikniemy np. jeśli jest to ksiądz katecheta czy opiekun grupy oazowej. Trudno bowiem przestać chodzić na religię. Wtedy pilnować, by kontakty nie wykraczały poza to na co nie mamy wpływu. To trudne nie myśleć ale trzeba się starać zająć umysł czymś absorbującym (np. jakaś praca na rzecz potrzebujących - tylko koniecznie w innym kościele!) bo to na pewno pomoże. Chodzi o to, by robić coś co pomoże zapomnieć, co zaangażuje myśli.

Czas leczy rany. No i modlitwa. A może za jakiś czas ten ksiądz trafi na inną parafię?

Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, a dobrem dla osoby duchownej jest służenie Bogu i ludziom poprzez trwanie w wybranym powołaniu. Trzeba zatem pragnąć dla niej dobra poprzez umożliwienie realizacji drogi życiowej a zranione serce leczyć modlitwą i absorbującymi zajęciami.

No dobrze, a co zrobić jeśli to sam ksiądz jest inicjatorem tego związku, nawet gdy nie spotyka się z żadną odpowiedzią z naszej strony? Jeśli on chce spotkań, jeśli on zachowuje się jakby żadne śluby go nie wiązały albo nie obchodziły? Bywa i tak. To bolesne ale się zdarza. Każdą sytuację należy przeanalizować odrębnie. Czasem wystarczy konkretna rozmowa z tym kapłanem, aby się opamiętał, czasem sprawa musi oprzeć się o proboszcza albo o kurię. Jeśli ksiądz mimo rozmów nadal tak się zachowuje to trzeba będzie poinformować jego przełożonych. Oczywiście to jest ostateczność, ale nie można ukrywać sprawy swoim kosztem. Nie może być tak, że to ty będziesz się bała, że sprawa wyjdzie a jak wyjdzie ty zostaniesz obarczona za to odpowiedzialnością - przynajmniej w opinii ludzkiej. To bolesna sprawa, ale nie wolno ci chronić go kosztem siebie, swojej opinii, swoich uczuć i lęków. Nie możesz się winić za jego czyny jeśli nie miałaś w tym udziału.

Jednakże dobrowolne związanie się z osobą duchowną, która postanowiła "zrzucić sutannę" to tak jakby związać się z żonatym mężczyzną, bo on postanowił "zrzucić obrączkę". Dokładnie na to samo by wyszło. Księdzem lub małżonkiem jest się do śmierci, chyba, że zaistnieją bardzo szczególne okoliczności jak stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa i zwolnienie z celibatu przez papieża. Są to jednakże zupełnie wyjątkowe i bolesne przypadki, badane latami. Zazwyczaj jednak księdzem się jest dożywotnio; nawet bowiem kapłan, który zdradził kapłaństwo w niebezpieczeństwie czyjejś śmierci nie tylko może, ale powinien udzielić potrzebującym lub proszącym rozgrzeszenia - będzie to czynił zawsze w sposób ważny i godziwy. Skoro zatem naprawdę masz w sobie poczucie przyzwoitości i chcesz dobrze dla tego księdza to zerwij z nim wszelki kontakt i trzymaj się od niego z daleka. Nie przyczyniaj się do czyjegoś grzechu ani nie pozwól aby niesłusznie winą obarczano Ciebie - jeśli nie ma ku temu powodów.

Twoja jednoznaczna postawa będzie znakiem, że Jezus dla Ciebie jest najważniejszy i że Ty, zwyczajna dziewczyna jego-kapłana swoją postawą możesz zawstydzić. Módl się i działaj, a Bóg tak pokieruje tą historią, że może się ona przyczynić do pogłębienia wiary i większego duchowego wzrostu twojego i tego księdza.

Na koniec kilka słów o przyjaźni z księdzem. Dostaję czasem listy w których pytacie czy ksiądz może być przyjacielem. Naturalnie, ksiądz też jest człowiekiem i na pewno przyjaciół ma. Ale zapewne są to osoby z grona kapłańskiego lub z czasów kiedy jeszcze nie był osobą duchowną.

Natomiast mam bardzo duże wątpliwości czy ksiądz może lub powinien przyjaźnić się z kilkunastoletnią dziewczyną. Pomijając już nawet fakt, że chodzi właśnie o dziewczynę uważam, że ksiądz w ogóle nie może przyjaźnić się ze zbyt dużą liczbą osób. Dlaczego? Bo przyjaźń to coś więcej niż znajomość, to takie wzajemne porozumienie dusz, to otwartość i gotowość do bycia w każdej chwili, gdy przyjaciel tego potrzebuje. To zobowiązanie. Natomiast ksiądz ma być dla wielu - to wynika z jego powołania. Gdyby zaczął się przyjaźnić ze zbyt wieloma osobami to na nic innego czasu by już nie miał. Bo ciągle ktoś z tych jego przyjaciół potrzebowałby spowiedzi, porady, pocieszenia, miałby dylemat moralny, a może zwyczajnie chciałby się spotkać na kawie czy pograć z nim w piłkę. No tak, to nic dziwnego, w końcu z przyjacielem pije się kawę i gra w piłkę. Dlatego nie można księdza "zawłaszczać" dla siebie.

Natomiast jeśli wiedza i duchowość księdza tak bardzo ci imponuje zawsze można zapytać czy zgodziłby się być twoim kierownikiem duchowym. Tylko i z tym trzeba ostrożnie jeśli osoba danego księdza bardzo cię pociąga. Poza aspektem uczuciowym, tzn. tym, że ty się możesz w nim zakochać lub on w tobie (tego nigdy nie możesz wykluczyć) grozi Ci jeszcze jedno niebezpieczeństwo: że osoba księdza przesłoni Ci Boga. Że zaczniesz podziwiać cechy księdza, że to on będzie twoją wyrocznią i nie będziesz na jego słowa patrzeć jak na słowa Boga tylko jego własne. Że to będzie taki kult księdza. Dlatego tę sprawę też należy dobrze przemyśleć. A przyjaciół szukać nie na plebanii tylko w swoim gronie.

1 Tekst pochodzi z Pontyfikału rzymskiego. Obrzędy święceń biskupa, prezbiterów i diakonów.

Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Wasze komentarze:
 mika: 04.09.2007, 07:45
do kate: wcześniej też tak myślałam "dlaczego on jest księdzem", ale potem doszłam do wniosku, że gdyby nim nie był to NIGDY bym go nie spotkała...
 kate: 03.09.2007, 15:20
do miki: no ja tez wlasnie lubie z nim rozmawiac jak juz pisalam tylko on mnie rozumie i potrafi naprawde pocieszyc ale mam nadzieje ze nie strace z nim kontaktu kurcze dlaczego on jest ksiedzem no...
 mika: 03.09.2007, 14:51
do kate: wiesz, ja też początkowo utrzymywałam z ks kontakt, gadaliśmy na gg i wogóle, ale życie tak się ułożyło, że straciałam z nim kontakt i myślłe, że już nogdy z nim nie porozmawiam. zawsze kiedy miałam problem, rozmawiałam właśnie z nim, on mnie rozumiała i potrafił pocieszyć, a teraz strasznie mi tych rozmów brakuje...strasznie
 kate: 02.09.2007, 20:57
odp do miki; podeszlabym i porozmawiala...zreszta nadal utrzymuje z nimm kontakt a wczoraj zrozumialam co tak naprawde stracilam. mialam podly humor i paskudne mysli ale po rozmowie z nim i Jego madrych slowach zrobilo mi sie lzej na duszy. to nic ze jest 12 lat starszy ale z nikim nie moglabym tak poklikac jak z nim poprostu on jest cudowny a mi zostaje sie za niego modlic bo cuz moge zrobic...pozdrawiam
 mika: 01.09.2007, 09:39
do kate: a co byś zrobiła, gdybyś zobaczyła go pewnego dnia na ulicy???
 kate: 31.08.2007, 13:45
miłosc czy zauroczenie do taj pory nie wim co to bylo a moze nadal jest.2 lata temu przepisalam sie do innej szkoly z powodow osobistych bylo mi zle i ciezko ale jedynym pocieszeniem byl ksiadz katecheta ktory mni e uczył. na poczatku był mi obojetny a nawet go nie lubilam ale po pewnym czasie cos do niego poczulam.chetnie chodziam na religie sluchalam jego madrych lekcji chodzilam czesciej do kosciola zeby go zobaczyc.czesto rozmawialismy coraz bardziej czulam do noiego przywiazanie... gdy przechodzil obok mnie serce przyspieszalo tepa...gdy rozmawoal z innymi bylam zazdrosna....wymyslalam rozne sytuacje zeby byc kolo niego..no wiem ze to sie wydaje glupie ale tak bylo az do teraz zostal przeniasiony do innej parafii mysllam ze zwariuje jak sie o tym dowiedzilam ale teraz mysle ze to moze i lepiej bo juz nie bede o nim tak czesto myslala no zobaczymy ale zawsze w kosciele wypatruje JEGO... no a to jest fakt ze jest wielu przystojnych ksiezy moze zbyt wieluuu
 mika: 29.08.2007, 13:43
właśnie przeczytałm większośc komentarzy...Nie chce się powtarzać, też byłam zakochana w księdzu. Przynajmniej tak myslałam, że to była miłość.Też chodziłam codziennie do Koscioła, patrzyłam na niego...ale myślę, że to poprostu się skończyło. Chociaż na początku cierpiałam, teraz ciesze się, że Bóg postawił go na mojej drodze. Dzięki niemu zbliżyłam sie do Pana i już nie chodzę do Kościoła go zobaczyć, ale zobaczyc Boga...Teraz zastanawiam sie nad wybraniem życia zakonnego. Jestem pewna, że Bóg świadomie postawił go na mojej drodze życia, żebym mogła pewne sprawy zrozumieć. Jestem Mu za to wdzięczna!!!! A to, że wszyscy Księża są strasznie przystojni - to prawda;-) Bóg wie kogo sobie wybiera ;-)
 traszka: 12.08.2007, 09:10
Do Hermanity, czuje się jakby ktoś napisał o mnie, jestem w dokładnie takiej samej sytuacji... prosze odezwij się jeśli chciałabyś pogadać traszka@poczta.onet.pl
 AGA: 06.08.2007, 08:36
DOGMARA Piękne słowa i prawdziwe Wszystko można przyzwyciężyć w imię miłości ,choć tak strasznie boli.....
 Dagmara: 05.08.2007, 20:11
Pisałam tu w marcu.Teraz wiem z całą pewnością,że jeżeli faktycznie kochamy, tego, kogo nie powinnyśmy-księdza, to z pomocą modlitwy pokonamy tę miłość dla dobra księdza właśnie! To jest prawdziwy akt miłości.Tę niespełnioną miłość możemy okazać księdzu modląc się za niego .W intencji, aby wytrwał w kapłaństwie.Pomyślcie, jaką krzywdę robicie księdzu, jego rodzinie, odciągając od kapłaństwa?Kochając księdza okazujemy się wielkimi egoistkami.Myślimy o miłości własnej.Wiem,że ksiądz, to idealny obiekt uczuć bo dyskretny, majętny, często przystojny, ładnie śpiewający.Księdzu pewnie czasem trudno walczyć z uczuciami, gdy znajdzie się "kusicielka".Jednak ksiądz, to zakazany owoc! Pamiętajcie o tym!Nie będziecie nigdy w pełni szczęśliwe, bo w różnych sytuacjach, chwilach, przypomnicie sobie, że go "wykradłyście" Bogu, kościołowi.My ludzie, oprócz serca, mamy jeszcze rozum, rozsądek, którym musimy się kierować.Miłość, choć w swej istocie jest czymś pięknym, to nie zawsze pięknym pozostaje, gdy jest niedozwolona..


 Asia: 28.07.2007, 18:32
Można wygrać walkę z uczuciem Sama kochałam tak jak Wy Myślałam że nic mi nie pomoże jednak uświadomiłam sobie że kocham i nie chcę zrujnować Jego życia Szczera modlitwa w Jego intencji (mimo upadków) przyniosła ulgę poczułam że znów jestem wolna i mogę kochać. Dziś wraz z narzeczonym planujemy ślub Spotkałam miłość odwzajemnioną Tą na którą każda z was zasługuje Ksiądz już nie może wam dać miłości którą oddał już wcześniej Bogu i im wcześniej to zrozumiecie tym mniej ran pozostawicie w obu sercach
Życzę POWODZENIA i obiecuję MODLITWĘ
 Zakochana: 25.07.2007, 17:58
Doszłam do wniosku,że będe walczyła ze wszystkich sił o MOJEGO ksiedza...Ja Go naprawdę bardzo,bardzo,bardzo,ale to bardzo kocham i nie pozwole mu na to by odszedł tak jak gdyby nigdy nic.Wiem,że postepuje źle,ale inaczej nie moge.Bardzo przez niego cierpie...i bede jeszcze bardziej cierpiała,ale to juz i tak nie jest ważne.Zrobię wszystko dla niego.Niektóre dziewczyny pisały w komentarzach,że im wyszło z ksieżami to może i mnie sie uda.Przez cały czas mam nadzieje i wierze w to ze wszystkich sił...
 Barbara: 13.07.2007, 19:12
Dziewczyny czy już nie ma wolnych mężczyzn? Dajcie spokój księżom ....oni już wybrali.....Jeżeli naprawdę kochasz kogoś to powinnas mieć na względzie Jego dobro....zawsze możesz modlić się za tego Kogoś....,żeby był dobrym kapłanem...
 ?!?!?!?!: 04.07.2007, 20:33
Do Hermanita
Miłość, to nie jest to co wygasa, to nie przemija, to jest najsilniejsze ze wszystkich znanych człowiekowi uczuć. Ona przetrwa wszystko!
 Zakochana: 27.06.2007, 15:39
Dlaczego próżna??JA też uważam,że na ołtarzu mój ksiadz wygląda jeszcze przystojniej:)
 werbia: 26.06.2007, 23:22
DO "WASZA SIOSTRA" - "przy ołtarzu są jeszcze przystojniejsi" - kobieto jaka ty próżna jesteś ...
 Hermanita: 20.06.2007, 23:14
Tak łatwo wszystkim mówić "odkochaj się"...Jakby to było takie proste!! Ja też kiedyś kochałam księdza, więc wiem, co to znaczy. To była moja pierwsza i jak na razie jedyna miłość...Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia; jak popatrzyłam w jego czekoladowe oczy to tak, jakby mnie piorun trafił :D Oczywiście za każdym razem serce waliło mi jak szalone, trzęsły mi się ręce i uginały kolana...Byłam w stanie zrobić wszystko, by go tylko zobaczyć...On zachowywał się dziwnie, bo podczas mszy szukał mnie wzrokiem i dosłownie gapił się na mnie, czasem pogadał, a potem udawał, że mnie nie widzi i traktował jak powietrze...Na początku to było zakochanie - pełne egoizmu i nastawione na moją korzyść. Przerodziło się to jednak w miłość - zrozumiałam, że najważniejsze jest jego dobro i jedyny sposób, w jaki mogę "z nim być" to modlitwa...Potem dowiedziałam się, że wyjeżdża na drugi koniec Polski...Na początku wpadłam w rozpacz, ale i to wkrótce zrozumiałam, i zaczęłam modlić się słowami Chrystusa "(...)Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie". Pomogło. Po jego wyjeździe nie uroniłam ani jednej łzy...Poświęciłam tej miłości pięć lat mojego życia i nawet dziś, gdy wrócił, choć wiem, że to już wygasło, spoglądam na niego z sentymentem i uważam, że nie spotkałam przystojniejszego mężczyzny...Czekam, aż znów kogoś tak mocno pokocham, ale prawda jest taka, że wszystkich spotkanych mężczyzn porównuję do niego....
 Olga: 25.05.2007, 13:03
Znam doskonale to uczucie i ten ból. Ja kiedyś tteż pokochałm kogoś. Z tym, że to jest uczucie platonicznie.Nie życze tego nikomu , bo przeszłam koszmar.
 WASZA SIOSTRA: 21.05.2007, 12:19
kochać to wspaniałe uczucie,księdza też myślę że kochacie się w księżach dlatego bo z ich strony nic wam niegrozi bo żyją w celibacie
.są wspaniali delikatni mili mówią o miłosci do BOGA i drugiego człowieka Przy ołtarzu są jeszcze przystojniejsi lecz niezapominajcie że należą do CHRYSTUSA CZAS GOI RANY ULECZY KAŻDE ZRANIONE SERCE .POWIERZCIE TO WSZYSTKO PANU A PAN WSZYSTKO POMOŻE PRZETRWAĆ
 Zakochana: 20.05.2007, 19:09
Mój Ksiądz jest wikarym w naszej parafii.Niestety Ks.Probosz o wszystkim wie.Nie traktują mnie powaznie,bo myślą,że to tylko chwilowe zauroczenie.Ale ja Go naprawde kocham i nie moge bez niego zyć.To prawda pewna moja kolezanka wszystkim to rozgadała.A ten proboszcz to też nie jest lepszy.Też każdemu o tym mówi.CZasami jest mi przykro,że niektórzy po prostu kpią z moich uczuc do Ksiedza.Ale mam tylko nadzieje,że moze kiedys mnie docenią.Ale wtedy to juz może być za późno....


Nowości

Święto Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej - 13 sierpniaŚwięto Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej - 13 sierpnia

bł. Michał McGivneybł. Michał McGivney

Modlitwa do bł. Michała McGivneyaModlitwa do bł. Michała McGivneya

Modlitwa do św. PoncjanaModlitwa do św. Poncjana

Modlitwa do św. Maksyma WyznawcyModlitwa do św. Maksyma Wyznawcy

Modlitwa do bł. Jakuba GappaModlitwa do bł. Jakuba Gappa

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej