RóżaniecRóżaniec to najpiękniejsza poezja na świecieRozmowa z JOANNĄ BIAŁOBRŻESKĄ nauczycielem, pedagogiem, autorką podręczników dla dzieci, książek edukacyjnych i programów nauczania. Wraz z mężem Piotrem prowadzą wydawnictwo, gimnazjum, szkołę podstawową i przedszkole. Są rodzicami Maćka, Bartka, Wojtka i Tosi.- Czym jest w Pani życiu różaniec? - Różaniec to najpiękniejsza poezja na świecie, coś, bez czego nie mogłabym żyć. Z modlitwą jest jak z jedzeniem - kiedy człowiek jest zapracowany, czasem zapomina, że musi zjeść, ale w pewnym momencie uświadamia sobie, że czuje głód. Odmawiam różaniec codziennie od 20 lat. Jeśli mam dużo zajęć i nie mogę znaleźć czasu na modlitwę, wieczorem mam poczucie, że czegoś mi brakuje, że czegoś nie zrobiłam, że nie "zamknęłam" tego dnia. Nawet gdy czasem człowiekowi wydaje się, że bezmyślnie przekłada paciorki różańca, odmawia Zdrowaśkę za Zdrowaś- ką, bo też można by na to tak spojrzeć, to jednak jest to jakaś nić, która łączy człowieka z Matką Bożą, coś takiego niezwykłego w bardzo zwykłej modlitwie, powtarzanej przecież aż tyle razy. - Co sprawiło, że zaczęła Pani odmawiać tę modlitwę? - Dwadzieścia lat temu okazało się, że nasz syn jest ciężko chory. Wyjechaliśmy całą rodziną na wakacje ze świadomością, że po powrocie czekają nas kolejne badania, tomografie - sytuacja była poważna. Obiecałam Matce Bożej, że jeśli moje dziecko zostanie uzdrowione, to do końca życia będę odmawiać różaniec. Wróciliśmy do kraju i poszliśmy do lekarza. Nie mógł uwierzyć, że patrzy na wyniki badań mojego syna. Ja natomiast wiedziałam dobrze, jak to się stało, że jest zdrowy. - Czy od razu pokochała Pani modlitwę różańcową? - Na początku odmawiałam różaniec, bo obiecałam to Matce Bożej. Teraz jest dla mnie powietrzem, którym oddycham w ciągu całego dnia. Dzięki tej modlitwie odnajduję sens życia, czuję łączność z Maryją. Te kilkanaście minut modlitwy, gdy siadam z różańcem w ręku i przekładam paciorki, to dla mnie jak deser na zakończenie uczty. Bardzo lubię trzymać w dłoni różaniec, choć nie zawsze jest to możliwe - np. gdy modlę się, prowadząc samochód. - Chyba nie jest łatwo znaleźć czas na modlitwę, gdy się jest tak zapracowanym... - Potrafimy się pięknie usprawiedliwiać. Gdybyśmy jednak spojrzeli prawdzie w oczy, okazałoby się, że wszystko zależy od tego, czy chcemy z siebie coś dać. Ja bardzo ciężko pracuję, ostatnio praktycznie codziennie jestem w innym mieście, od rana do wieczora mam dużo zajęć. Mimo to wśród całego tego zabiegania naprawdę zawsze znajdzie się czas na modlitwę. Doba trwa 24 godziny. To niemożliwe, żebyśmy nie mogli wygospodarować 30 minut. - Jak Pani udaje się to robić? - Staram się wstawać o wpół do szóstej rano i kiedy wszyscy w domu jeszcze śpią, mogę spokojnie pomodlić się w ciszy, porozważać, przeczytać brewiarz. Czasem ktoś się dziwi i pyta, czy chce mi się wstawać tak wcześnie. Po ludzku rzecz biorąc, to chętnie bym sobie pospała, ale z drugiej strony spędzam czas z Przyjacielem, z Kimś, na kim mi zależy. Jeśli nie znajdujemy czasu dla Boga, to widocznie nie jest dla nas wystarczająco ważny, nie jest nam bliski - nie chcę, żeby to zabrzmiało nieskromnie, bo ja też ciągle pracuję nad sobą, ale prawda jest taka, że jeśli kogoś kochamy, znajdujemy dla niego czas. - Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę, aby Matka Boża wypraszała dla Pani i dla całej rodziny wszelkie potrzebne łaski. Rozmawiała s. Wioletta Ostrowska CSL
Różaniec nr 743
|
| [ Strona główna ] |
|
Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Polityka Prywatności Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2025 Pomoc Duchowa |