Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Powołanie

Powołanie pomaga człowiekowi wyzwolić się, to pewne,
ale wcześniej trzeba wyzwolić powołanie.

O... Rozważania Powołani do małżeństwa Powołani do kapłaństwa, zakonu... Powołani do życia konsekrowanego Posługa Diakonat stały Świadectwa życia samotnego Samotność w świecie Szukający...


Ja jestem
drogą i prawdą,
i życiem.

Nikt nie
przychodzi do
Ojca inaczej
jak tylko
przeze Mnie.

(Jn 14:6)


Patrz więc,
żeby światło,
które jest
w tobie, nie
było ciemnością.
(Łk 11:35)

MODLITWA O ROZPOZNANIE
DROGI ŻYCIA


Boże przenikasz mnie i znasz.
Stworzyłeś mnie dla szczęścia
- pomóż mi je znaleźć.

Ukaż mi moją drogę życia.
Spraw, abym wybrał to,
coś Ty dla mnie zamierzył
i do czego sposobił jeszcze
w łonie matki.

Chcę być Ci posłusznym we wszystkim.
Pójdę gdzie mnie poślesz.

Ufam Tobie, bo wiem, że mnie
kochasz i chcesz mego dobra.
Poprowadź mnie po
ścieżkach Twoich.


Dzięki odmawianiu tej modlitwy
odnalazłem swoje powołanie
Serdecznie polecam!

Tomek - założyciel strony
Pomoc Duchowa - www.adonai.pl

Zakony i zgromadzenia Modlitwy Spotkanie z... Powołanie do samotności? Perełki Poezja Opowiadania Proszę księdza


Wasze komentarze:
 ta z dołu (potrzebująca): 17.11.2011, 11:55
 Bardzo dziękuję za super świadectwo na temat skuteczności modlitwy itd. Jest tu na Adonai artykuł w tym temacie (marny dla mnie), ale twoja historia niezmiernie więcej wyjaśnia "problem". Mam jeszcze prośbę do ciebie Anuszka oraz ew. do sióstr które odwiedzają stronę lub do innych "specjalistów" od bardzo bliskich relacji Bóg-człowiek ;-P Wytłumaczcie mi, proszę, o co chodzi z rozmową z Bogiem a dokładnie w jaki sposób on mówi do człowieka, jak go usłyszeć w sobie? Chodzi o konkretne przemawianie do człowieka, nie poprzez Pismo Św., nie przez innych ludzi (chyba że takie przemawianie jest bardzo istotne, przydatne.) Macie jakiś głos wewnętrzny? Czy jakaś myśl was nachodzi? Jakieś przeczucie? I powiedzcie czy taka odpowiedź od niego przychodzi często? Przy okazji wstawię tu wypowiedź z innego portalu na ten temat, której nie rozumiem , ale może wy to umiecie wyjaśnić: "Moja koleżanka z Nim [Bogiem] rozmawia. Wie także mniej więcej czego on oczekuje, czy jest z niej zadowolony, czy w najbliższej przyszłości będzie miała "schody" czy będzie spokój. I to rzeczywiście sie sprawdza, bo rozmawiała z Nim także o mnie. ja raz miała "spotkanie 3 stopnia" i było niesamowicie, ale niestety nie mam daru rozmowy z Nim. " Chciałabym to wiedzieć, bo może Ojciec coś powiedziałby mi co z tą moja pracą i wogóle to jest istotne dla mnie.
 Do ANUSZKA: 17.11.2011, 11:00
 Witaj. Napiszę Ci jak ja podobną sytuację przeżyłam. Też byłam chora ale moja choroba nie przeszkadzała mi w pracy byłam tylko słabsza i nie robiłam tyle jak moje współsiostry ale w każdy obowiązek wkłądałam dużo serca. Teraz nie jestem w Zakonie dlaczego? Bo tak naprawdę tępo życia w zakonie jest bardzo szybkie. Tu praca tu lecisz na modlitwy tu dużo obowiązków nałożonych kiedy wspólnota składa się z większości starszych sióstr. Ja jako postulantka miałam prawie wszystko wszystkie obowiązki od pralni do szwalni i jako siostra zakrystianka i pewnego dnia nie wstałąm z łóżka nie miałam sił się ruszyć.... Nie chcę Cię tym zniechęcić ale nie jest tak że jak jest napisane w folderkach przyjmiemy Cię taką jaką jesteś. Czasami myślałam że łatwiej dostać się do wojska niż zakonu.....Panu Bogu możesz służyć wszędzie każda droga jest dobra do świętości i9 można Bóg ma wobec ciebie inne plany........ POzdrawiam
 Anuszka: 16.11.2011, 19:09
 Ojej, ale ja marzę o życiu klauzurowym, nie dla samego zamknięcia, nie dla habitu. Ja chcę relacji z Nim, z Panem Bogiem. Pan Bóg jest największą miłością mojego życia. Jakaś część mnie bardzo by chciała mieć męża i dzieci, najlepiej dużo, bo bardzo je kocham. Ale... jest ta głębsza miłość. Nie wyobrażam sobie życia bez Pana Boga. Ktoś może pomyśli, że przecież można mieć Pana Boga i męża, coś jakby dwa w jednym...Ale ja chcę głębszej relacji z Nim. Ostatnio zauważyłam, że nie mogę znieść, że serce się jakby rozdziela, że kocha Pana Boga i jeszcze człowieka. Moje serce chce kochać tylko Pana Boga i w tej miłości do Niego też człowieka. Wbrew pozorom to co innego. Zastanawiam się jeszcze nad pomocą ludziom. Chciałabym pomagać wszystkim, którzy się źle mają. Chociaż bardzo bym chciała być siostrą klauzurową, to czuję wyrzuty sumienia. Praca czynna wydaje mi się w pewnym sensie jakby lepsza, tyle ludzi cierpi, chcę pomóc tym, którzy się źle mają. Przecież tyle biedy jest wokoło nas. Tak bardzo bym chciała, żeby Ci ludzie nie musieli cierpieć sami, bez nadziei. Ale ja sama rozumiem, że my ludzie ogromnie dużo zawdzięczamy siostrom klauzurowym, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile dobra duchowego mamy od nich.Poza tym dlaczego klauzura? Bo pragnę głębszej relacji z Nim, ta relacja będzie oczyszczona ze świata. Cenię sobie bardzo ciszę i samotność, bo jest to przestrzeń dla Pana Boga, w ciszy mówi On...I choć wśród wielu ludzi jestem gadułą, to rozumiem ogromny skarb ciszę...Marzy mi się większa czystość, większe ubóstwo ( posłuszeństwo mi się nie marzy, chyba, że w dokładnym wypełnianiu przykazań, by poprzez grzech nie tracić Jego ;p) Jedno jest pewne, jeśli nie będę w pełni zdrowa to trzeba klasztor odroczyć. Hm, przyznam szczerze, że czuję w sercu pewność, że kiedyś będę siostrą. Co na to Pan Bóg - zobaczę. Muszę jeszcze przemyśleć ogromną odpowiedzialność wobec Pana Boga i ludzi za otrzymane dary.
 Anuszka: 16.11.2011, 17:07
 Wiesz, ja się męczyłam od lat z mocnym rozchwianiem emocjonalnym, w sumie to jak dziś na to patrzę, to rok temu zdrowie psychiczne było w takim stanie, że czułam, że na serio grozi mi szpital psychiatryczny( to się czuję w sercu), a już wtedy chodziłam na Mszę Świętą codzienną od kilku lat. Miałam tak silne skrupuły, że był problem z codziennym chodzeniem do Komunii Świętej...I modliłam się oczywiście o zdrowie, ale coś nie chciało przyjść. Sama jestem mocno zdziwiona tym co się dzieje. Piszesz, że o tyle rzeczy prosiłaś i nic nie dawały modlitwy. Wiesz ja też modliłam się latami o zdrowie i chciałam, żeby te choroby tak od razu sobie poszły, tak po mojemu... Ale Pan Bóg mnie trochę przytrzymał. I dalej jestem mocno związana, noszę w sobie jednak dużo nadziei. Wiesz, mam teraz 23 lata, z nerwicą natręctw silną męczyłam się od małej dziewczynki...Po dzień dzisiejszy czuję się często tak bezradna w tych obsesjach, natręctwach. To tak bardzo boli. Codziennie na Mszę Świętą zaczęłam chodzić jak miałam 19 lat. I prosiłam o zdrowie, między czasie były pogorszenia, wizyty u psychiatry. W sumie to dawno by mnie tu nie było, bo bym po prostu sama zakończyła swoje życie. Ale wiadomo, że grzech ciężki. Byłam zła na Pana Boga. Dlaczego ja muszę tak bardzo cierpieć? Przyznam, że modliłam się o śmierć, żeby mnie Pan Bóg już uwolnił...Ja widać żyje jednak ;) Można powiedzieć, że mnie też Pan Bóg nie słuchał, a przynajmniej nie do końca... Tylko, wiesz co by było, gdybym w wieku 19 lat otrzymała zdrowie od razu jak Pana Boga o to prosiłam? Pewnie bym podziękowała i szybko odeszła... Mimo, że zaczęłam na codzienną Mszę Świętą chodzić z zakochania do Pana Boga, tęsknoty ogromnej za Komunią świętą. To jednak myślę, że świat by mnie odciągnął od Pana Boga, coś jakby "była relacja, ale już poszła, teraz zajmij się światem, życiem zwykłym"...Wiesz jak poszłam na studia, to byłam zrozpaczona, że nie miałam bratniej duszy w grupie, byłam inna. Samotna. Tak wiele moich koleżanek trafiło na sympatycznych ludzi, a ja nie miałam szczęścia. Pytałam się z żalem Pana Boga, dlaczego. I wiesz, że Pan Bóg mi odpowiedział. Czego się wogóle nie spodziewałam. Usłyszałam w sercu: "Bo ty byś mnie zostawiła"A Ja pomyślałam: prawda. Bo tak zostawiłabym Pana Boga, znów zajęłabym się światem, a Pan Bóg zostałby odstawiony na bok. A przecież patrząc po ludzku, to potrzebowałam bardzo ludzi, ich wsparcia. Widzisz...innym razem szukałam pracy, bardzo jej potrzebowałam. I modliłam się zawzięcie do Tatusia, by coś zrobił. Miałam jakąś dorywczą, ale nie szło z tego się utrzymać...Musiałam wracać do domu...Tam, gdzie mieszkam. I wtedy pomyślałam, że może Pan Bóg miał w tym jakiś cel. I dostałam takie przeświadczenie w sercu, że tak. Pan Bóg pozwolił mi zrozumieć, że On chciał, żebym była przy mamie, w domu, mimo, że relacja z mamą, jakby jej nie było.Mama była w domu sama, tata i brat byli za granicą, siostra i ja w innym mieście. To było potrzebne mojej mamie. Potrzebująca, uszy do góry. Może z tych sytuacji, kiedy Ty po ludzku czułaś, że Cię Pan Bóg nie słucha, może właśnie On chciał więcej Ci dać niż Go prosiłaś. Tyle tylko, że to nie było po Twojej myśli... Ja z moich trudnych doświadczeń wyciągnęłam dużo łask, czuję się tak wzruszona, że On Bóg tak dużo mi dał... Pozornie nie słuchając mnie... Dał mi tyle, o czym nawet nie myślałam, że mogę mieć...
 ta z dołu (potrzebująca): 16.11.2011, 10:02
 Wracając do twojego powołania Anuszka- tyle zmian w tobie zaszło i chcesz nagle zamknąć się w zakonie klauzurowym? Ja rozumiem że te zmiany w tobie i tak były dla ciebie konieczne ale nie byłoby ci szkoda zamknąć się w zakonie na modlitwie mimo że lepiej sobie radzisz w życiu społecznym oraz z emocjami, codziennymi problemami? Tyle już osiągnęłaś...
 ta z dołu (potrzebująca): 16.11.2011, 09:34
 No to super, to stanowisz najlepsze świadectwo o działaniu Boga Ojca Ja o tyle rzeczy prosiłam w życiu Ojca i mało pomagał albo i wcale... Może za mało modlitwy było (chociaż w niektórych intencjach było jej sporo) a może tajemnicą jest Komunia Św w tych intencjach ale na to trzeba mieć czas a poza tym do końca roku mam w Kościele gregorianki zatem są inne intencje Mszy św.
 Anuszka: 16.11.2011, 00:09
 Przede wszystkim to moim najlepszym psychologiem jest Pan Bóg... I to On pokazywał mi ( i wciąż pokazuje), na czym polega moja choroba. Trochę też czytałam, ale głównie to dzięki życiu z Panem Bogiem dostawałam światło, co z czego wynika...Duch Święty jest duchem prawdy...Pan Bóg tyle zablokowanych miejsc we mnie, tak mocno poranionych uratował, zaleczył, że oj, mam być za co wdzięczna :)Pytasz się jakie więzy "odpadły"... Podam niektóre. Miałam silną depresję, Pan Jezus zmniejszył ją na tyle, że da się żyć to raz. Dwa, że dalej ją zmniejsza, w błyskawicznym tempie. Sama jestem zdziwiona. Co jakiś czas mam nawroty depresyjne, ale widzę, że jest niewyobrażalnie lepiej. Kiedyś byłam osobą, która miała problemy z relacjami, dziś należę do osób, które spontanicznie zawiązują relacje. I dalej są problemy, ale ja się czuję coraz bardziej wolna, taka naturalna. Miałam ogromny strach przed wystąpieniami, nie potrafiłam coś mówić w grupie, a że już nie wspomnę o jakimś np. przeprowadzeniu referatu...Przyznam, że kilka miesięcy temu brałam leki na nerwicę natręctw i depresję, dzięki temu lęk był na tyle słabszy, że jakoś dawałam radę np. przy wystąpieniach na studia, ale i tak było pełno lęku. Dziś bez leków na nerwicę, a czuję w sobie dużo więcej wolności. Widzę, że jeszcze trochę, a Pan Bóg tak mnie uwolni, że to przestanie być wogóle problemem. I to jest niesamowite, bo męczyłam się z tym bardzo. Znika ten ogromny, paraliżujący lęk...Natręctwa też się zmniejszają, na razie są tak rozległe i tak męczące, ale już widzę, że jest łatwiej, czuję, że tyle mi zostało odjęte...Byłam tak umęczona psychicznie, że bardzo dużo spałam, takim mocnym snem, a teraz tak się cieszę, jak ktoś jest mnie w stanie obudzić dźwiękiem rondelków, gdy rano coś w kuchni w akademiku robi... To cud Komunii Świętej, codziennej Mszy Świętej... Czy czujemy miłość dobrego Pana Boga, czy nie, On działa w Komunii Świętej...Miłość - Pan Bóg łączy się ze swoim stworzeniem, z miłością przychodzi i leczy...Na przełomie kilku miesięcy tak bardzo dużo zmian duchowych zaszło w moim życiu, to jest niesamowite...I ten niewyobrażalny głód miłości ( niestety, ale miałam tak mało miłości w sobie, że czułam, że umieram z jej braku) został zapełniony, już nie umieram z jej braku. Mam siłę, by istnieć. I dużo, by tu pisać, jedno co mogę napisać to, że Pan Bóg wspaniałe rzeczy może uczynić, ale trzeba Mu na to pozwolić... Gdyby tylko ludzie wiedzieli, jakim skarbem jest codzienne przyjmowanie Pana Jezusa do serca w Komunii Świętej... :)
 ta z dołu (potrzebująca): 15.11.2011, 14:05
 A czytałaś już wszystko na temat swojej choroby, np świadectwa innych osób z nn w necie? Byłaś u psychologów? Też mam pewne drobne natręctwa (głównie przed pójściem spać ;-)) i myślę, że to kwestia psychiki, sposobu myślenia, bycia bardziej łagodnym dla siebie itd A jak idzie o nabożeństwa to nie pamiętam intencji ale u mnie najpierw były długie modlitwy w intencji napraw relacji rodzinnych a potem księża kładli ręce na głowach i robili znak krzyża na czole (czyli bezpośrednio i "fizycznie" Jezus uzdrawiał ;-)) A możesz jeszcze napisać ogólnie jakiego rodzaju więzy z serca ci odpadły? Bo to ciekawie brzmi...
 Anuszka: 14.11.2011, 19:31
 Do potrzebującej :) Niestety sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Chodzę na Mszę Świętą o uzdrowienia - raz w miesiącu są spotkania w klasztorze Ecce Homo w Krakowie. Studiuje w Krakowie, trochę mam daleko do Warszawy ;) Ale dziękuje za odpis, to takie miłe, że ktoś odpowiedział, tak szybko w dodatku :) Hm, tak sobie myślę, że cudu, by potrzeba, żebym była siostrą (nerwica natręctw jest nieznaną chorobą u wielu ludzi, ale z czymś takim nikt mnie nie przyjmie do klasztoru, a jak przyjmie, to równie szybko podziękuje). A ponieważ w cuda wierzę to jestem tak naprawdę w sercu dobrej myśli. Już tyle więzów z serca opadło. Ufam, że Pan i te pozostałe odwiąże i że wreszcie będę WOLNA...Na samą myśl, że mogłabym mieć powołanie do zakonu klauzurowego, nasuwa mi się: "To jest za piękne, żeby było prawdziwe". Przecież to niebo...Poza tym mam marzenie podążania drogą radykalizmu ewangelicznego, wyrzekania się siebie w szczegółach. No i samotności, ciszy. Zobaczę za jakiś czas, może lata, co Pan Bóg na te moje plany. Samo myślenie o klasztorze jest dla mnie łaską, za którą jestem bardzo wdzięczna :) I za tyle miłości od dobrego Pana Boga, za marzenie o Nim jest za co dziękować :) Tulę do serduszka wszystkich, zwłaszcza tych, którzy się źle mają...
 ta z dołu (potrzebująca): 14.11.2011, 09:46
 Hej Anuszka, ja ci radzę -poszukaj jakiegoś dobrego księdza, może jakieś rekolekcje (jak jesteś z okolic W-wy to mogę ci jednego polecić). Ja też jestem dosyć wrażliwa, miałam bardzo długo w sobie negatywne emocje do 2 osób z rodziny i po tym jak pewien znany u mnie w okolicy ksiądz przyjechał do naszej parafii i "zorganizował" uzdrowienia na Mszy Św. to już tych emocji w sobie nie mam :-) zostałam od nich uwolniona :-)
 Anuszka, 23lat: 13.11.2011, 01:58
 Rozpoznaje coraz bardziej w sobie powołanie do życia klauzurowego. Jakbym mogla to bym poszła. Nie mogę, jest przeszkoda natury zdrowotnej. Mam nerwicę natręctw, depresję (co jakiś czas nawroty). Niestety taki świat, mało miłości w domu rodzinnym, no i skutki uboczne, że emocje zachorowały. Już od dawna żyję jak siostra zakonna, codzienna Msza Święta, dużo modlitwy, próba unikania zła, czynienia dobra. Ale mi to nie wystarcza. Nie należę już dawno do tego świata. Nie wiem czy to mój pomysł na życie, bo to, że Pan Bóg chce mnie dla siebie to usłyszałam kiedyś na modlitwie niespodziewanie w duszy. Tylko może niekoniecznie w klasztorze zamkniętym... A tak mnie tam ciągnie. Nie wiem czy dobrze rozpoznaje wolę Boża, może to moja wola... Proszę o pokorę w przyjęciu woli Pana Boga, jakby ona nie była. Czasem nachodzą mnie smutne myśli, że za dużo ran mam w sercu, że z tym stanem zdrowia nigdy nie będę mogła być siostrą żadną.
 -Siostra Milena: 11.11.2011, 08:43
 Potrzebująca ogarniam Cie swoją modlitwą i pamięcią w swoim sercu... Jeśli chcesz porozmawiać to zapraszam do kontaktu: 510753 :) i na naszą stronke gdzie można cosik znależć dla pokrzepienia ducha:) www.dar.religia.net Pozdraiwam serdecznie... Z radością...:)
 s Celina kanoniczka Ducha Św.: 10.11.2011, 20:17
 Potrzebująca, będę pamiętać w modlitwie przed Panem w twojej intencji, abyś umiała rozeznać gdzie jest twoje miejsce. A tak w ogóle, to może jeszcze nie wiesz, czy nadajesz czy nie do pracy w twoim kierunku studiów. Może warto spróbować, abyś potem nie miała poczucia straconej szansy.
 potrzebująca : 10.11.2011, 14:49
 Widzę, że jest tu na forum dużo sióstr zakonnych (zatem i "duchowo" sióstr nas , zwykłych ludzi). Czy zatem mogłaby się któraś z sióstr, która nawiedzi znowu ta stronę , pomodlić za to, żeby Bóg Ojciec (o ile zgodne to Jego świętą wolą, bo wiem , że mnie bardzo kocha i chce mojego dobra) szybciej i jasno dał mi do zrozumienia do czego jestem powołana? ( w sensie do jakiej pracy zawodowej) Mam wielki dylemat. Poszłam na studia zaoczne na kierunek, który mnie wogóle nie interesuje, z "rozsądku", w międzyczasie w spektakularny sposób zaprzepaściłam 2 szanse na pracę w zawodzie zgodnym z kierunkiem. (teraz zadręczam się myślami, że powinnam tą szansę na pracę przyjąć i żałuje chociaż to mi już nic nie pomoże) Nadal wydaje mi się, że praca typowa po tym kierunku to nie dla mnie ALE mam teraz wielki problem, bo już kolejny raz w życiu żadnej pracy nie mam ( studia zaczęłam już 3 lata temu!), mam wrażenie, że do wielu różnych stanowisk pracy umysłowej się nie nadaję, za to realia są takie , że liczy się dobre CV (które u mnie ma zawartość beznadziejną-żadnego konkretnego doświadczenia) i studia (a już 2 raz nie chciałabym innego kierunku zaczynać). Bardzo proszę o chwilę modlitwy w mojej intencji ( abym jakąś pracę znalazła i abym wiedziała do czego się nadaję , do czego jestem "powołana") Ja już wiele razy ostatnio modliłam się o to i jak na razie nic. Pozdrawiam.
 s. Celina kanoniczka Ducha Świ: 09.11.2011, 20:20
 SERDECZNIE ZAPRASZAM DO ZAJRZENIA , PISANIA CZYLI WSPOŁTWORZENIA NASZEGO BLOGA VENI - tak codziennie przyzywamy Ducha Stworzyciela i Pocieszyciela! VENI - to także zaproszenie dla was! NASZ ADRES: http://veni.blog.onet.pl/
 s Celina kanoniczka Ducha Św.: 08.11.2011, 08:54
 Piotrze, masz rację. Habit jest czytelnym znakiem przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła. Jest zawsze znakiem, bez względu na to jakie emocje będzie wzbudzał. I ktoś może pomyśli też nad swoją relacją z Chrystusem i Jego Kościołem... Pozdrawiam
 piotr: 07.11.2011, 20:42
 ''W 1957 roku władze komunistyczne postawiły siostrom warunek: mogą nadal pracować w szpitalach jeśli nie będą chodzić w habitach. Siostry nie zgodziły się na rezygnację ze świadczenia o Chrystusie w skutek czego zostały wyrzucone ze szpitali; pozwolono im jedynie opiekować się chorymi w zakładach psychiatrycznych. Tak było aż do upadku komunizmu. Dziś młode siostry bardzo szanują habity i cenią sobie możliwość głoszenia Chrystusa tym znakiem wiary, jakim jest habit. Warto zwrócić uwagę na ten piękny fakt z historii zgromadzenia, gdy dziś w czasach wolności, znaczna część kapłanów i zakonników, a na Zachodzie także zakonnic, woli na co dzień chodzić w świeckich ubraniach i tak łatwo i lekkomyślnie odmawia Bogu tego tak czytelnego znaku wiary, jakim jest habit czy sutanna, tym samym pogłębiając laicyzację współczesnego świata jak i samego Kościoła.''Spodobały mi sie bardzo te słowa wyjęte z histori zgromadzenia franciszkanek rodziny z Brna.Jakże wielu kapłanów chodzi bez sutann, jakże wielu zakonników bez habitów dlaczego? Czyż by wstydzili sie naszego Pana Jezusa Chrystusa?
 - Siostra Milena: 06.11.2011, 15:28
 Z szumem fal… Świat staje się piękniejszy kiedy podąża się sercem… bo tylko w ciszy swego serca odkryć można prawdziwe piękno… Te słowa, które zrodziły się podczas medytacji towarzyszyły nam w czasie wyprawy nad ocean… Zapraszamy do obejrzenia filmu „Pociągnij mnie za sobą...” na naszej stronce: www.dar.religia.net i czekamy na Wasze refleksje któe można umieścić na dole stronki w komentarzach:):):) Z modlitwą i radością...:)
 s. Ola (służka NMP): 03.11.2011, 15:15
 Do szukającej. Moja kochana, najprostszym rozwiązaniem, by odnaleźc pokój serca i odpowiedzi na dręczące Cię pytania jest udanie się na rekolekcje, czy to indywidualne czy też grupowe do jakiegoś zgromadzenia (najlepiej nie szukac daleko). Jeśli chcesz możesz napisac do mnie, a pomogę Ci w odnalezieniu stosownego miejsca. Możesz też po prostu pytac, jeśli chciałabyś wyjaśnienia jakichś kwestii albo po prostu jeśli potrzebujesz wysłuchania. Już teraz zawierzam Twoje sprawy Miłosiernemu Sercu Jezusa i wstawiennictwu Jego i naszej Niepokalanej Matki. Ufaj, Pan Cię prowadzi!!! Moje dane kontaktowe: olanowakowna@gmail.com GG: 37459323 Skype: olanowakowna
 s Celina kanoniczka Ducha Św.: 03.11.2011, 14:15
 Szukająca, może więc warto przyjrzeć się bliżej pragnieniom serca. Jeśli masz ochotę i możesz, to zapraszam do Krakowa na rekolekcje (Gosia poniżej napisała termin). Nie są to rekolekcje stricto powołaniowe, ale czas modlitwy przed Panem, spotkanie z siostrami, bycie w prawdziwym, starym klasztorze na pewno pomaga w rozeznawaniu. Zapraszam (celiroza@interia.pl)
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] (47) [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100]


Autor

Tresć




Trzy sposoby rozpoznawania swojego powołania:
1. Prosić w modlitwie Boga o odpowiedź.
2. Zapytywać swego kierownika duchowego.
3. Zadawać pytanie samemu sobie, świadomemu własnych skłonności.


Prezentacje o powołaniu

Powołanie
zakonne


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1589 kb, Pobrań: 11131
Powołanie


[ Pobierz ]


Rozmiar: 342 kb, Pobrań: 12268
Powołanie
uczniów


[ Pobierz ]


Rozmiar: 396 kb, Pobrań: 4622

Listy z
klasztoru


[ Pobierz ]


Rozmiar: 9398 kb, Pobrań: 8891
Oto ja!
Poślij mnie!


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1980 kb, Pobrań: 8363
Poszedłbym za
Tobą, ale...


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1422 kb, Pobrań: 8246

Co mam
czynić Boże?


[ Pobierz ]


Rozmiar: 138 kb, Pobrań: 8241
Modlitwa JP II
o powołania


[ Pobierz ]


Rozmiar: 2004 kb, Pobrań: 4960
Ogłoszenie
powołanione


[ Pobierz ]


Rozmiar: 952 kb, Pobrań: 11338


Prezentacje zakonów

Siostry Maryi
Niepokalanej


[ Pobierz ]


Rozmiar: 6377 kb, Pobrań: 6704
Służebnice
NSJ


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1380 kb, Pobrań: 6041
Siostry
Pasterki


[ Pobierz ]


Rozmiar: 9611 kb, Pobrań: 5820

Siostry Honoratki

[ Pobierz ]


Rozmiar: 1974 kb, Pobrań: 5345
S. Franciszkanki
Rodziny Maryi


[ Pobierz ]


Rozmiar: 14052 kb, Pobrań: 6007
Córki Serca
Maryi


[ Pobierz ]


Rozmiar: 15915 kb, Pobrań: 4116

Siostry
Nativitanki


[ Pobierz ]


Rozmiar: 9198 kb, Pobrań: 6719
Siostry Misyjne
Służeb. Ducha Św.


[ Pobierz ]


Rozmiar: 10062 kb, Pobrań: 4464
Siostry Służeb.
Miłosierdzia


[ Pobierz ]


Rozmiar: 3930 kb, Pobrań: 4650

Klaryski
z Bydgoszczy


[ Pobierz ]


Rozmiar: 18905 kb, Pobrań: 4029
Siostry
Felicjanki


[ Pobierz ]


Rozmiar: 23846 kb, Pobrań: 4580
S. Kanoniczki
Ducha Świętego


[ Pobierz ]


Rozmiar: 5663 kb, Pobrań: 3548

 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej